Reklama

Niedziela Lubelska

Ludzie – Miejsca – Wydarzenia

Opowieść o bolesnej i pięknej historii

Niedziela lubelska 8/2019, str. VI-VII

[ TEMATY ]

pomnik

Paweł Wysoki

Pomniki Nieznanego Żołnierza i Marszałka Piłsudskiego na pl. Litewskim

Pomniki i obeliski odzwierciedlają świadomość historyczną, społeczną, patriotyczną i religijną. Do 1980 r. w Lublinie i regionie dominowały monumenty sławiące socjalizm oraz nawiązujące do dziejów martyrologii, definiowanych jako wojenne czasy walki i męczeństwa. W tej kategorii pomijano chociażby mord w Katyniu czy ofiary komunistycznych represji po II wojnie światowej.

Pomniki w Lublinie

Najważniejszym i najliczniej odwiedzanym miejscem pamięci jest były niemiecki obóz koncentracyjny na Majdanku. Teren obozu z barakami, komorami gazowymi i krematorium jest jednym wielkim pomnikiem, przestrogą i memento dla następnych pokoleń; przejmująco ujął to św. Jan Paweł II w 1987 r., mówiąc: – Niech pamiętają wszyscy, niech to będzie memento dla wszystkich pokoleń, że człowiek nie może stać się dla człowieka katem, że musi pozostać dla człowieka bratem. Obóz został wyzwolony 75 lat temu. Zaraz po przepędzeniu Niemców sowieckie NKWD przekształciło go w miejsce internowania żołnierzy podziemia antykomunistycznego. Olbrzymi pomnik i mauzoleum dominujące nad terenem obozu zbudowano w 1969 r.; budowla zawiera prochy ludzkie zebrane z pól Majdanka. Obóz jest celem wizyt edukacyjnych młodzieży izraelskiej, a od 20 lat w piątek przed Niedzielą Palmową kilka tysięcy młodych katolików bierze tutaj udział w Drodze Krzyżowej, wsłuchując się we wspomnienia byłych więźniów.

Innym monumentem nawiązującym do czasów II wojny światowej jest pomnik Ofiar Getta z 1962 r., pierwotnie usytuowany przy ul. Świętoduskiej, a obecnie przy Radziwiłłowskiej. Przedstawia splecione ludzkie postacie i przypomina o dramacie żydowskiej części mieszkańców Lublina. Kilka innych pomników upamiętniających okres wojny i okupacji znajduje się w miejscach dokonywanych kaźni. Tak jest w przypadku Muzeum Martyrologii „Pod Zegarem” (1979), przy ul. Uniwersyteckiej. Obiekt mieści się w celach byłego więzienia gestapo, gdzie torturowano tysiące osób; kilkaset z nich poniosło męczeńską śmierć. Rolę wielkiego pomnika odgrywa także gmach Zamku Lubelskiego, w którego salach i piwnicach Niemcy więzili ponad 40 tys. osób, a po 1944 r. władze komunistyczne wtrąciły kolejnych 30 tys. przeciwników nowego ustroju. Pomnik upamiętniający ofiary rozstrzeliwane poza zamkiem powstał także w pobliżu ul. Nadbystrzyckiej (1984), faktycznym miejscu straceń. Sam obelisk to rzeźba w formie krzyża i kwiatu, zawiera też epitafium z kilkudziesięcioma nazwiskami. Pomnik wybitnego lubelskiego poety Józefa Czechowicza stanął w miejscu jego śmierci poniesionej od jednej z bomb spadających na Lublin we wrześniu 1939 r. Statua zlokalizowana jest na skwerze pomiędzy klasztorem kapucynów a budynkiem poczty głównej i prezentuje twarz poety.

Reklama

Wspomniane wyżej pomniki pokazują w jak wielkim stopniu najbardziej tragiczne wydarzenia ubiegłego wieku, związane z wojną i okupacją, wpisały się w świadomość i pamięć lublinian. Monumenty są formą hołdu dla niewinnych ofiar i stanowią dobre miejsca do edukacji młodych pokoleń w duchu braterstwa i pokoju.

Niechciane monumenty

Tuż po wojnie na pl. Litewskim nowe władze wzniosły potężny posąg zwany „pomnikiem wdzięczności armii radzieckiej”, z postacią żołnierza niosącego rozwinięty sztandar oraz godłem ZSRR. Figura stanęła w miejscu dawnej cerkwi, która w czasach carskich symbolizowała panowanie rosyjskie. Głośnym echem odbiła się historia z czerwca 1981 r. kiedy w Lublinie gościli m.in. Czesław Miłosz i Lech Wałęsa. Wówczas „nieznani sprawcy”, prawdopodobnie esbeccy prowokatorzy, oblali pomnik farbą, a oczyścili go działacze „Solidarności”. Posąg został rozebrany w 1990 r., a w jego miejscu 11 lat później powstał pomnik marszałka Piłsudskiego.

Krótki żywot miała figura Bolesława Bieruta, komunistycznego prezydenta i premiera Polski, pochodzącego z Lublina. Obelisk powstał vis-a-vis kościoła Salezjanów, odsłaniał go w 1979 r. sam ówczesny szef partii Edward Gierek. Gigantyczna rzeźba na 8,5 m wysokości była wyjątkowo nieudaczna, m.in. płaszcz działacza zapięty był na lewo (jak w ubraniach dla kobiet). Rozebrany w 1989 r. pomnik przechowywany jest w Galerii Sztuki Socrealizmu w Kozłówce.

Reklama

Przywracanie pamięci

Przemiany spowodowane przez ruch „Solidarności” w 1980 r. oraz pierwsze częściowo wolne wybory w 1989 r. zapoczątkowały zmiany na mapie miejsc pamięci w Lublinie. Do głosu doszły wątki religijne, patriotyczne, pomijane wcześniej niepodległościowe i honorujące ofiary represji komunistycznych.

Pod koniec lat 70. XX wieku na cmentarzu przy ul. Lipowej powstała symboliczna mogiła katyńska, upamiętniająca śmierć 281 jeńców obozów w Katyniu, Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku, pochodzących z Lubelszczyzny. Miejsce nielubiane przez ówczesne władze przetrwało do dzisiaj, wzbogacone jest o krzyż w bryle monumentu. Pamięć o Katyniu wyrażają jeszcze dwa pomniki, przy ul. Głębokiej stoi kurhan z krzyżem, którego budowę zainicjowało Stowarzyszenie Rodzina Katyńska (2005). Drugi monument, będący dziełem społecznym, powstał na placu przy kościele św. Michała (ul. Fabryczna) w 2010 r.

Lublin ma też nieco zapomniane miejsce nawiązujące do zrywu robotniczego w 1980 r. Krzyż Wdzięczności wzniesiono w lipcu 1981 r. obok Lubelskich Zakładach Naprawy Samochodów przy Drodze Męczenników Majdanka. Pierwotnie był to drewniany krzyż z figurą robotnika rozrywającego kajdany; nowa instalacja wykonana została z brązu i mosiądzu.

Znakiem nowych czasów jest pomnik św. Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego na dziedzińcu KUL, wystawiony w 1983 r., jeden z pierwszych obelisków dedykowanych polskiemu papieżowi. Stefan Wyszyński, biskup lubelski w latach 1946-48 doczekał się upamiętnienia w postaci figury zlokalizowanej na dziedzińcu kurii, przed pałacem, w którym pełnił swoją posługę. Obelisk poświęcił w 1996 r. nuncjusz apostolski bp Józef Kowalczyk.

Najbardziej zagęszczonym pod względem miejsc pamięci jest pl. Litewski. Oprócz wspomnianego już pomnika Piłsudskiego znajdują się tam dwa najstarsze monumenty Lublina. Z 1826 r. pochodzi okazały obelisk upamiętniający zawarcie Unii Polsko-Litewskiej. W skromniejszy sposób uhonorowana jest Konstytucja 3 Maja; pomnik w formie symbolicznego głazu postawiono tam 3 maja 1916 r., a w 1981 r. dołączono figurę orła. W ramach przywracania pamięci narodowej w ostatnich latach wzniesiono kilka pomników bądź tablic poświęconych zapomnianym bohaterom. Na pl. Zamkowym upamiętnieni są żołnierze WiN, a legendarny żołnierz wyklęty Hieronim Dekutowski „Zapora” przed szkołą przy ul. Lipowej. Pomnik Matki Sybiraczki znajdziemy przy Centrum Kultury, a monument przypominający o ofiarach Wołynia w pobliżu miasteczka akademickiego.

W jubileuszu 450-lecia Unii Lubelskiej z pewnością największe zainteresowanie budzić będzie jej pomnik. W przyszłości ważną rolę odegra także Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczypospolitej, zlokalizowane w pałacu Lubomirskich przy pl. Litewskim. Podtrzymywanie pamięci o tym, co bolesne i piękne w naszej historii, potrzebne jest i nam i przyszłym pokoleniom.

2019-02-20 11:35

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nigdy więcej wojny

2020-07-21 13:16

Niedziela zamojsko-lubaczowska 30/2020, str. IV-V

[ TEMATY ]

pomnik

II wojna światowa

Joanna Ferens

Złożenie kwiatów przy pomniku

W 77. rocznicę akcji pacyfikacyjno-wysiedleńczej w Majdanie Starym odbyły się uroczystości upamiętniające ofiary tamtych tragicznych wydarzeń.

Niemieckie działania represyjne w Majdanie Starym miały miejsce 2 i 3 lipca 1943 r. W ich wyniku zginęło kilkudziesięciu mężczyzn, 26 kobiet i 15 dzieci z 26 rodzin, zostało spalonych 76 gospodarstw. Hitlerowcy także sprofanowali i doszczętnie zdemolowali kościół parafialny. Podczas obchodów rocznicowych, które odbyły się 5 lipca, został przedstawiony rys historyczny tamtych wydarzeń: – „Piękno tej ziemi skłania mnie do wołania o jej zachowanie dla przyszłych pokoleń. Jeśli kochacie tę ojczystą ziemię, niech to wołanie nie pozostanie bez odpowiedzi!”. Te słowa papieża Jana Pawła II wypowiedziane w Zamościu 12 czerwca 1999 r. mogą być mottem dzisiejszej uroczystości. Zgromadziliśmy się tutaj po to, by pamięć o najbardziej tragicznych dniach w życiu mieszkańców naszej wsi nigdy nie wygasła. Siedemdziesiąt siedem lat temu, 2 lipca rozpoczęła się akcja pacyfikacyjna Majdanu Starego. Tego dnia rano Niemcy przy udziale ukraińskich nacjonalistów otoczyli wioskę i rozpoczęli łapankę ludzi.

Wielu mieszańców w porę uciekło do lasu lub schowało się w przydomowych schronach. Tych, którzy zostali we wsi SS-mani spędzili na plac obok kościoła i stąd zostali oni wywiezieni do obozu koncentracyjnego w Majdanku lub na przymusowe roboty do Niemiec – czytał lektor.

Nie oszczędzili nikogo

Był to masowy mord na ludności cywilnej, połączony z niszczeniem mienia, dokonany przez okupantów. Pacyfikacja Majdanu Starego była elementem szerszej akcji represyjnej prowadzonej przez Niemców na terenie powiatu biłgorajskiego. – Oddziały SS-Galizien wsparte przez ukraińskich lub rosyjskojęzycznych kolaborantów spaliły wieś i zamordowały, według różnych źródeł, nawet stu mieszkańców, w tym kobiety i dzieci. Ludzi tych zgoniono na łąkę, kilkaset metrów od kościoła. Tam oddzielono mężczyzn od kobiet i dzieci. Mężczyzn powiązano drutem i odprowadzono kilkanaście metrów, a następnie na ich oczach zastrzelono żony, matki, siostry i dzieci. Przeżyły tylko trzy kobiety, w tym kilkunastoletnia wówczas Katarzyna Rybak, która zrelacjonowała to wydarzenie. Gdy oprawcy rozpoczęli mord, została ona ciężko ranna i osunęła się na ziemię, na nią upadły martwe ciała innych ofiar, w tym jej matki. I tak pod zwłokami najbliższych czekała, aż kaci odejdą. Następnie wyczołgała się i szukała pomocy.

Ktoś prowizorycznie opatrzył jej liczne rany, a następnie pomógł w transporcie do Biłgoraja, gdzie w szpitalu życie uratował jej doktor Pojasek – powiedział regionalista i historyk, Tomasz Brytan.

Przedstawiciele władz samorządowych i mieszkańcy Majdanu Starego zgromadzili się w kościele św. Apostołów Piotra i Pawła. Powitał ich wójt Gminy Księżpol, Jarosław Piskorski. Głos zabrał również biłgorajski filantrop Jan Kowal „Biłgorajczyk”, od wielu lat związany z Majdanem Starym: – Dla mnie 3 lipca jest datą bardzo ważną, symboliczną i historyczną. Właśnie tego dnia 1943 r. Majdan spotkał bestialski mord w ramach pacyfikacji, mnie natomiast doświadczyła deportacja i wywózka do obozu na Majdanek. Znam to wszystko z opowiadań mojej matki, gdyż miałem wówczas czternaście miesięcy. Również wtedy zasłużona dyrektorka szkoły w Majdanie Starym, Zofia Krawiecka, została wywieziona i tak się złożyło, że wędrowaliśmy razem, nie wiedząc o tym, że jesteśmy blisko siebie. Była to wielka tragedia, ale chcę dziś podkreślić przede wszystkim, że musi ona być nauczką i drogowskazem, uczy nas czego unikać w życiu, aby nie wzbudzać do siebie aż tak wielkiej nienawiści, jaką kierowali się mordercy – zaznaczył.

Centralnym punktem uroczystości była Msza św., którą w intencji Ojczyzny i wszystkich pomordowanych sprawował ks. Adam Sobczak. – Prosimy o sprawiedliwość, szukamy sprawiedliwości i pojednania. Właśnie we Mszy św. jest misterium, gdy Chrystus, jedyny Sprawiedliwy świata, wziął na siebie całą niesprawiedliwość i w Swej miłości utopił całą nienawiść. Na krzyżu modlił się „Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą co czynią”. On złem za zło nie odpłacał, ale przyszedł uczyć nas miłości i dać nam pełnię życia. Pamiętamy dziś o tych, którzy tragicznie zostali zamordowani i dziękujemy za łaskę pokoju. Doceniamy, że dany jest nam błogosławiony czas. Modlimy się także za tych, którzy z nienawiści walczyli przeciwko naszym przodkom i w Chrystusie szukamy pojednania – podkreślił.

Dla następnych pokoleń

– Musimy dbać o pamięć i przekazywać ją następnym pokoleniom. Zarówno Majdan Nowy, jak i Majdan Stary doświadczyły ogromnej tragedii. Ta naznaczona krwią ziemia wymaga dziś od nas, abyśmy tę pamięć krzewili i zabezpieczali tę spuściznę i wiedzę o tym, co było. Potrzeba publikacji i utrwalenia wspomnień naocznych świadków, potrzeba takich uroczystości, aby mówić o tym młodym ludziom, gdyż dla nich jest to odległa przeszłość. Trzeba przypominać te wydarzenia, trzeba o nich uczyć i to jest zadanie szkoły. Dodam, że rocznica pacyfikacji Majdanu Starego to również moment wywózki do obozu koncentracyjnego ówczesnej dyrektorki, a dziś patronki szkoły, Zofii Krawieckiej, która dzieliła los tutejszych mieszkańców, a po powrocie pomagała w odbudowie wsi oraz dbała o edukację i stworzenie tutejszej szkoły. Wychować do patriotyzmu, zachować i utrwalić historię w pamięci młodego pokolenia, to nasze zadania – powiedziała Irena Szmołda, dyrektor szkoły w Majdanie Starym.

Uroczystości zakończyły się złożeniem kwiatów przy pomnikach upamiętniających wydarzenia z 1943 r. Zapalono również znicze i modlono się o życie wieczne dla wszystkich, którzy poświęcili się dla Ojczyzny.

CZYTAJ DALEJ

Białoruś/ Cichanouska: sama podjęłam decyzję o wyjeździe z kraju

2020-08-11 11:38

[ TEMATY ]

Białoruś

Adobe Stock

Sama podjęłam decyzję o wyjeździe z kraju - mówi kandydatka w niedzielnych wyborach prezydenckich na Białorusi Swiatłana Cichanouska na nagraniu opublikowanym we wtorek na YouTube. Nie daj Boże, by ktoś stanął przed takim wyborem, przed jakim stanęłam ja - dodaje.

Cichanouska przebywa obecnie na Litwie.

"Myślałam, że ta cała kampania bardzo mocno mnie zahartowała i dała mi tyle sił, że wytrzymam wszystko. Ale chyba jednak pozostałam tą słabą kobietą, jaką byłam na początku. Podjęłam bardzo trudną dla siebie decyzję. Podjęłam ją całkowicie samodzielnie, ani przyjaciele, bliscy, sztab, ani (mąż - PAP) Siarhiej w żaden sposób nie mogli na nią wpłynąć" - powiedziała Cichanouska.

"Wiem, że wielu mnie zrozumie, wielu potępi, wielu znienawidzi, ale nie daj Boże, żeby ktoś stanął przed takim wyborem, przed jakim stanęłam ja" - dodaje. "Proszę, uważajcie na siebie, ani jedno życie nie jest warte tego, co teraz się dzieje" - kontynuuje wyraźnie zaniepokojona kandydatka.

"Dzieci są najważniejsze w naszym życiu" - kończy wypowiedź Cichanouska.

Nagranie zatytułowano "Wyjechałam do dzieci" i zostało opublikowane na kanale Strana dla Żyzni.

Wcześniej we wtorek przedstawicielka kandydatki w wyborach prezydenckich Wolha Kawalkowa powiedziała agencji Reutera, że Cichanouska została wywieziona z Białorusi przez białoruskie władze. "Została wywieziona z kraju przez władze. Nie miała wyboru. Pięć minut przed wizytą omawialiśmy nasze plany na przyszłość i z pewnością nie miała zamiaru opuszczać kraju" - przekazała Kawalkowa.

Z kolei niezależny portal białoruski Tut.by podał w serwisie Telegram, że wyjazd pozwolił na uwolnienie szefowej sztabu Cichanouskiej Maryi Maroz. "Ważne, że jest wolna i żyje. Wyjechały razem z Maryją Maroz. Jednak zakładnikami jest część zespołu Swiatłany" - oznajmiła Kawalkowa, cytowana przez Tut.by. O zatrzymaniu Maroz wraz z innymi współpracownikami sztab poinformował w niedzielę.

Białoruski komitet graniczny potwierdził na swoim kanale w komunikatorze Telegram, że Cichanouska opuściła Białoruś. Przekroczyła granicę z Litwą o godzinie 3.30 11 sierpnia przez przejście graniczne Kotłówka - poinformowano.

Komitet graniczny zaprzeczył, jakoby Cichanouska była przymusowo wywieziona na Litwę - pisze Reuters.

Litewski minister spraw zagranicznych Linas Linkeviczius napisał wcześniej we wtorek na Twitterze, że Cichanouska jest bezpieczna i przebywa na Litwie.

W poniedziałek wieczorem sztab Cichanouskiej oświadczył, że nie wie, gdzie znajduje się kandydatka w niedzielnych wyborach prezydenckich, które według wstępnych wyników wygrał dotychczasowy prezydent Alaksandr Łukaszenka. Jak podała Centralna Komisja Wyborcza (CKW), dostał on 80,23 proc. głosów, a Cichanouska - 10,09 proc. głosów.

Agencja Reutera pisze, że w poniedziałek sztab liderki opozycji nie mógł się do niej dodzwonić kilka godzin po tym, jak opuściła budynek CKW, gdzie spotkała się z jej przedstawicielami. Wcześniej oświadczyła, że to ona zwyciężyła w wyborach, a nie Łukaszenka.

Natalia Dziurdzińska (PAP)

ndz/ ap/

CZYTAJ DALEJ

Abp Marek Jędraszewski: Krzyż nie może być poniewierany

2020-08-12 08:39

[ TEMATY ]

homilia

abp Marek Jędraszewski

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Uczestnicy 40. Jubileuszowej Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej zgromadzili się na wieczornej Mszy św. na jasnogórskim Szczycie pod przewodnictwem abpa Marka Jędraszewskiego, metropolity krakowskiego.

Wspólnie modlili się przewodnicy grup, kapłani, siostry zakonne, bracia zakonni, klerycy, członkowie wszystkich służb odpowiedzialnych za przebieg pielgrzymki. Mszę św., która rozpoczęła się o godz. 19.00, koncelebrowali: abp Stanisław Nowak, arcybiskup senior z Częstochowy, który pochodzi z arch. krakowskiej i mimo podeszłego wieku, co roku uczestniczy w tej Mszy św.; bp Jan Zając, biskup pomocniczy arch. krakowskiej oraz ks. Jan Przybocki, koordynator 40. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej.

Słowa powitania skierował do pielgrzymów o. Samuel Pacholski, przeor Jasnej Góry. „Jestem głęboko wdzięczny za to, że po raz 40. przybywacie na Jasną Górę, że przybywacie tutaj od samego początku dziękując za św. Jana Pawła II – pierwsza pielgrzymka wyruszyła jako dziękczynienie za uratowanie Jego życia po zamachu w maju 1981 roku, i jesteście temu pielgrzymowaniu wierni. Gratuluję Wam i bardzo się cieszę, że w tak trudnym roku, tak trudnym dla pielgrzymek, zwłaszcza pieszych, jesteście tutaj. Brawo dla was! - mówił o. przeor - Wykazaliście się niezwykłą roztropnością i odpowiedzialnością, że przy tych rygorach sanitarnych potrafiliście zorganizować się w ten sposób, że jak dotychczas, jako najliczniejsza pielgrzymka, jesteście na Jasnej Górze. Jestem Wam głęboko za to wdzięczny, za Waszą determinację, miłość i świadectwo wiary”.

W homilii abp Marek Jędraszewski mówił: „Krzyż nie może być poniewierany, bo nie może być poniewierana miłość Boga do człowieka. Chrześcijanin, który nie chce być Bożym dzieckiem, który przyjmuje mentalność tego świata i obojętnieje na najświętsze wartości, zamyka przed sobą przyszłość”.

Abp Jędraszewski: chrześcijanin nie może być obojętny na najświętsze wartości ani ich profanowanie

W homilii abp Marek Jędraszewski mówił o czterech wymiarach miłości chrześcijanina: do Boga, człowieka, Ojczyzny i Kościoła.

- Nie pozwólcie, aby Imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu rodzinnym czy społecznym apelował w homilii za św. Janem Pawłem II metropolita krakowski. Przypomniał papieskie nauczanie o wartości znaku krzyża.

Odnosząc się do ostatniej profanacji pomnika Chrystusa Zbawiciela dźwigającego krzyż na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, podkreślił, że chrześcijanina musi boleć, że krzyż jest tak bardzo znieważany.

- Krzyż nie może być poniewierany, bo nie może być poniewierana miłość Boga do człowieka. Chrześcijanin, który nie chce być Bożym dzieckiem i który przyjmuje mentalność tego świata, obojętnieje na najświętsze wartości, zamyka przed sobą przyszłość – tłumaczył kaznodzieja.

– To nas musi boleć, bo jeżeli nie będzie, to znaczy, że zatraciliśmy w sobie jakąś najbardziej podstawową wrażliwość ludzką, że w nas coś zostało stłumione, przyjęło najbardziej przerażającą postać obojętności, która przyjmuje jakże piękne imię tolerancji – mówił abp Jędraszewski i diagnozował, że za tym kryje się uległość ducha oraz paraliżujące uczucie niemożności.

Hierarcha zwrócił uwagę, że kochać Boga, to także kochać siebie stworzonego na Boży obraz i Boże podobieństwo, „odkrywać w sobie tę szczególną godność, jaką w nas umieścił sam Pan, wywyższając nas ponad wszystkie inne istoty tego świata, kochać siebie jako kobietę, jako mężczyznę, bo takich nas stworzył Bóg”. W godności osoby ludzkiej wymiar płciowości jest niezwykle ważny, a tego nie można dowolnie zmieniać ani ośmieszać – zaakcentował. – Ten wielki dar bycia kobietą czy bycia mężczyzną trzeba kochać w sobie, co przekłada się na miłość do dzieci, będących owocem miłości ich rodziców – wyjaśniał abp Jędraszewski.

Zwrócił uwagę, że piękna i odpowiedzialna miłość do dzieci wyraża się także w trosce o ich dzieciństwo, rozwój i ochronę, „przed tymi ideologiami, które chcą pozbawić niewinności i to już w wieku przedszkolnym, które pragną je znieprawiać”. - To jest nasza troska o to, jaki będzie naród polski w kolejnych pokoleniach – podkreślił metropolita krakowski.

Abp Jędraszewski przypomniał także o trzecim wymiarze chrześcijańskiej miłości, którą jest umiłowanie Ojczyzny, nawet wtedy, kiedy ta miłość staje się trudna i bolesna. Duchowny, przywołując wydarzenia sprzed stu lat, czyli zwycięstwo w wojnie polsko-bolszewickiej, przypomniał, że „ cud, który się dokonał, dzięki Bożej interwencji za przyczyną Matki Najświętszej, to cud, za którym stała ofiarna miłość prostych, nieznanych nam w większości ludzi, ale naszych bohaterów”. – Tak było w 1939, tak było podczas Powstania Warszawskiego, przez dziesięciolecia zmagań o polską duszę, o naszą prawdę historyczną w trudnych czasach PRL-u. Tak jest także i dzisiaj, kiedy przychodzą trudne chwile, ale w tych naprawdę trudnych chwilach Polska staje się najważniejsza – tłumaczył. Ponadto zwrócił uwagę, że tożsamość Ojczyzny ocala się przez pamięć.

Metropolita krakowski stawia chrześcijanom za zadanie we współczesnym świecie przede wszystkim starania, by ocalić tożsamość chrześcijańską, „nie dać się złamać przez żadne ideologie, które chciałyby wyrwać Boga z naszych serc w imię tolerancji i samorealizacji, tworzyć zupełnie nowy świat”. Dobrego świata nie da się urządzić bez Boga, co pokazuje historia ludzkości, świat bez Boga staje się światem przemocy i rozpaczy – przekonywał.

Wskazując na chrześcijańską miłość do Chrystusowego Kościoła, zwrócił uwagę na potrzebę gotowości do podjęcia nawet heroicznej ofiary, co potwierdza chociażby nasz kult świętych męczenników a także na naszą odpowiedzialność za powołania.

W tym roku z wawelskiego wzgórza, na 6-dniowy pielgrzymi szlak liczący około 150 km wyruszyło ok. 1350 pątników. Szli w dziewięciu niezależnych prawnie kompaniach, z odrębnymi trasami i noclegami. Pielgrzymi z okolic Suchej Beskidzkiej i Bochni pokonali w ciągu 8 dni około 220 km. W pielgrzymce opiekę duchową sprawowało 27. kapłanów diecezjalnych i zakonnych.

Według szacunków, w ciągu 40. lat w pielgrzymce krakowskiej przyszło na Jasną Górę ok. 400 tys. osób.

Pielgrzymi z Krakowa wyruszyli po tzw. białym marszu w 1981r., dziękując za ocalenie życia Jana Pawła II po zamachu i prosząc za Ojczyznę. Dziś wciąż modlą się za Polskę i papieża.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję