Reklama

Ukryty skarb

2019-02-20 11:35

Renata Czerwińska
Edycja toruńska 8/2019, str. VIII

Renata Czerwińska
„Przebaczenie uwalnia od urazy, a uwielbienie i wdzięczność sprawiają, że zaczynam rozumieć i kochać drugiego człowieka”

Czy w trudnych sytuacjach może kryć się błogosławieństwo? Czy człowiek, który nas denerwuje, może w rzeczywistości przynosić łaskę od Pana? A jednak „wierzącemu wszystko służy ku dobremu” (por. Rz 8, 28). Przekonywali się o tym uczestnicy rekolekcji z o. Józefem Witko OFM

Naspotkaniu zgromadziło się niemal 1,2 tys. osób z całej Polski. Jego motywem przewodnim była modlitwa Jabesa zawarta w 1 Księdze Kronik: „Obyś skutecznie mi błogosławił i rozszerzył granice moje, a ręka Twoja była ze mną, i obyś zachował mnie od złego, a utrapienie moje się skończyło!” (4, 9-10).

Skutecznie, czyli jak?

Czym jest „skuteczne” błogosławieństwo? Jak wyjaśnia rekolekcjonista, Bóg ma różne rozwiązania. Może uzdrowić, uwolnić, przemienić sytuację w krótkim czasie – niejednokrotnie jednak działa w ten sposób, że przeprowadza człowieka przez trudności, czyniąc jego serce mocniejszym, wyprowadzając z utrapienia jakieś dobro. Prośba o skuteczne błogosławieństwo to zgoda na to, aby wypełnił się nie plan ludzki, ale Boży – dużo lepszy – i żeby tego dobra, które zamierzył Bóg, nie zmarnować, nawet jeśli początkowo go nie widać.

Do przyjęcia takiej wersji wydarzeń trzeba jednak głębokiego zaufania Bogu, stąd zachęta do częstego uczestnictwa we Mszy św. i adoracji, trwania „u stóp Pana i przysłuchiwania się Jego mowie”. Wspaniałą Nauczycielką takiej postawy – a jednocześnie Uczennicą Jezusa – jest Matka Boża. Poznawanie Boga, pogłębianie z Nim relacji, powoduje chęć przemiany, stąd też prośba o rozszerzenie granic. Oczywiście, można ją interpretować dosłownie jako przemianę sytuacji materialnej. O. Józef zachęcał jednak, by spojrzeć w głąb: Czy nie jest prawdą, że potrzebujemy poszerzenia serca, by kochać osoby trudne, krzywdzące, niesprawiedliwe? Miłość nieprzyjaciół nie jest łatwa, ale podoba się Bogu. Mocą jest tu Chrystus – bez Niego nic nie potrafimy uczynić.

Reklama

Siła zaufania

To właśnie miłość, przebaczenie, błogosławienie sobie nawzajem sprzyjają temu, by przemieniły się trudne relacje. Jabes – którego imię znaczy „ból” – nie uległ pokusie urazy, narzekania czy braku przebaczenia. W swoim cierpieniu czy chorobie bardziej przylgnął do Pana. Oddając Mu trudności, wyraził wiarę słowami: „Moje utrapienie się skończyło” – choć jeszcze nie widział tego, czego oczekiwał. Do takiego też mocnego zaufania Bogu wzywał uczestników rekolekcji o. Witko. – Kiedy przeżywamy trudne sytuacje, rodzi się w nas lęk, zaczynamy się martwić. Zapominamy o Bogu, tracimy Go z oczu, wydaje się nam, że zapomniał o nas, że sytuacja wymknęła Mu się spod kontroli. Pan jednak zawsze przychodzi i mówi do każdego, kto przeżywa trudności: Odwagi, nie bój się, Ja jestem – zapewniał rekolekcjonista.

Spotkanie zorganizowało Katolickie Stowarzyszenie Ewangelizacyjne „Posłanie”. Jako wolontariusze zaangażowali się również członkowie niektórych toruńskich wspólnot, a spowiedzią służyli zarówno kapłani miejscowi, jak i przybysze z drugiego końca Polski.

Tagi:
rekolekcje

KSM Archidiecezji Częstochowskiej zaprasza na rekolekcje!

2019-09-12 17:09

Sekretarz zarządu KSM Kamila Suchańska

Pogubiłeś się? Szukasz swojej życiowej ścieżki? Może tracisz wiarę? A może potrzebujesz odpoczynku, odprężenia, weekendowej ucieczki od otaczającego Cię świata? Nasz archidiecezjalny KSM zaprasza Cię na rekolekcje!

Archiwum KSM
KSM na trwałe wpisał się w życie naszej diecezji

Gdzie? Masłońskie Natalin, Dom Rekolekcyjny Jezusa Mistrza

Kiedy? 11-13 października br.

Koszt? 100 zł (zaliczka 50 zł płatna przy zapisach)

Zapisy? Poprzez formularz:

Sekretarz zarządu Kamila Suchańska (tel. 577 634 348), udzieli reszty informacji w razie pytań.

Powiedz tylko swoje GOTÓW i pozwól Bogu działać w swoim życiu!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Polska pod Krzyżem: modlitwa i świadectwa podczas Drogi Krzyżowej

2019-09-15 07:54

ks.an / Włocławek (KAI)

Po godzinie 20 na lotnisku w Kruszynie rozpoczęła się Droga Krzyżowa – kolejny punkt akcji „Polska pod Krzyżem”. Jej niezwykłość polegała nie tylko na tym, że odprawiona została w plenerze – na lotnisku, pośród morza świateł świec trzymanych w dłoniach wiernych, ale także dlatego, że oprócz słów Pisma Świętego zebrani wysłuchali świadectw osób świeckich i duchownych, o ich doświadczeniu krzyża.

B-C-designs/fotolia.com

Pomiędzy sektorami niesiony był drewniany trzymetrowy krzyż, a także duża monstrancja z Najświętszym Sakramentem. Modlitwie przewodniczył biskup włocławski Wiesław Mering.

Przy pierwszej stacji mąż chorej na nowotwór żony, Gabrysi, mówił o kolejnych wyrokach, jakimi były lekarskie orzeczenia o chorobie. Następnie ojciec umierającej dwunastoletniej córki wyznał, że przyszedł pod krzyż, bo jest w tej życiowej sytuacji zupełnie bezradny, a jego córka, jak dwunastoletnia córka ewangelicznego Jaira, czeka na cud. Przy trzeciej stacji mężczyzna, który uległ wypadkowi i nie może chodzić wyznał: „chcę otworzy się na Twój plan Panie – plan, którego do końca nie rozumiem”.

Agnieszka, mężatka z trójką dzieci opowiedziała o doświadczeniu śmierci nienarodzonego czwartego dziecka. „Ból, cierpienie i wtedy zwróciłam się do Maryi, bo któż lepiej zrozumie moje cierpienie niż Maryja. Moje przyjęcie krzyża dało mi siłę. Potem, gdy urodziłam martwe dzieciątko, w zagrożeniu było moje życie. Pytałam się, czy jestem gotowa odejść. I raz jeszcze przytuliłam się do krzyża. Zgoda na krzyż i przylgnięcie do Jezusa przyniosło owoce dla innych” – wyznała.

W kolejnych momentach przytoczone były świadectwa traumatycznych przeżyć mężczyzny po rozwodzie rodziców, które wracały już w dorosłym życiu, kobiety po zdradzie przez męża, która „uciekła pod Krzyż, by umieć przebaczyć i odnaleźć siebie, przeżyć podarowane nowe życie”. Przy siódmej stacji przytoczono doświadczenie tragedii smoleńskiej z 2010 roku. „Zginęli wszyscy, a my osieroceni mężowie, żony, rodzice, dzieci staliśmy przestraszeni i błądzący. Grozę powiększały niewytłumaczalne postępowania władzy, która wykazała tchórzostwo – oddała śledztwo w ręce tych, których było lotnisko. Szukaliśmy pocieszenia w modlitwie i mszach świętych. Od władz doświadczaliśmy pogardy i odrzucenia. Dziś dalej trudno zrozumieć, dlaczego tak się stało. Upadliśmy przed krzyż i uwierzyliśmy, że wiara to jedyna gwarancja spokoju, że spotkamy się z naszymi bliskimi w niebiosach” – mówił jeden z przedstawicieli rodzin smoleńskich.

Następnie świadectwo powiedziała kobieta po dokonanej aborcji i matka, której córka została zamordowana na tle seksualnym. Mężczyzna wykorzystany seksualnie przez księdza mówił o zniszczonym przez to doświadczenie życiu: „byłem szantażowany przez księdza, czułem wstyd, poczucie upodlenia, rozpacz, dalej były narkotyki, autoerotyka, życie z daleka od Boga. Bóg dał łaskę, że znalazłem się na neokatechumenalnej drodze. Odbudowałem życie wiary, krzyż śmierci stał się krzyżem życia. Spotkałem się z tym księdzem i zaniosłem mu przebaczenie. Wiem, że wiele osób skrzywdzonych przez księdza odeszło od Kościoła. Pomóżcie im, nie dziwcie się, bo bez wiary pozostaje tylko nienawiść” – mówił mężczyzna.

Przy jedenastej stacji do drzewa krzyża wbite zostały długie gwoździe. Uczynił to wykonawca drewnianego krzyża – stolarz z Włocławka. Następnie krzyż umieszczony został na specjalnie przygotowanym miejscu, w przeciwległym końcu sektorów dla pielgrzymów. Przy krzyżu umieszczony został Najświętszy Sakrament. W tym czasie świadectwo głosił chłopak, który sprowadzony został na złą drogę, w konsekwencji czego zamordował człowieka. Spojrzenie na krzyż dało mu siłę do wyznania grzechów, wejścia na drogę modlitwy i karmienia się Słowem Bożym.

Przy dwunastej stacji zaległa cisza rozrywana uderzeniami w gong. Biskup włocławski Wiesław Mering odmówił modlitwę: „oto my, Polacy, stajemy przed Tobą, by uznać Twoje panowanie, oddać się Twemu prawu. Uznajemy Twoje panowanie nad Polską i całym naszym narodem rozsianym po całym świecie”. Zawierzył całą Ojczyznę Chrystusowi Królowi.

Na zakończenie wierni odśpiewali uroczyste Te Deum – Ciebie Boga wysławiamy. W stojącej przed monstrancją z Najświętszym Sakramentem dużej kadzielnicy rozpalono kadzidło. Ksiądz Biskup udzielił błogosławieństwa kończącego Drogę Krzyżową. Rozpoczęła się nocna adoracja, która zakończy się Mszą świętą z niedzieli.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Serce domu już bije

2019-09-16 23:54

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

- Nie widziałem fotografii przedwojennej kaplicy w Małkowicach – mówił Abp Józef Kupny – ale chciałem, aby wnętrze tej odnowionej kierowało myśli ku Panu Bogu, ku niebu.

Pobłogosławiono dziś (16 września) kaplicę i poświęcono stół ołtarza w Domu św. Józefa w Małkowicach. Wszyscy – w wystąpieniach oficjalnych i poza nimi – podkreślali, że kaplica to dar abp. Józefa Kupnego, powstała z jego troski, zaangażowania i funduszy.

Zobacz zdjęcia: Kaplica w Domu św. Józefa w Małkowicach

- Odkąd Caritas rozpoczęła w Małkowicach swoją działalność, kaplica była konieczna. Ona funkcjonowała już troszkę wcześniej, ale dopiero teraz otrzymała właściwy wystrój i jest już miejscem godnym tego miana – mówił w rozmowie z Niedzielą abp Kupny.

- Wnętrze kieruje myśli ku Panu Bogu, ku niebu. Cieszymy się bardzo, że w tym domu jest serce, miejsce, w którym można z Panem Jezusem rozmawiać i nabierać sił. Zależało mi na tym, aby wystrój kaplicy tworzył określony klimat, dlatego rzeczywiście, konsultowałem kolejne kroki podejmowane przy powstawaniu tego miejsca. To nie jest tak, że coś się namaluje i to ma wartość religijną. Gdybyśmy czytali dokumenty Kościoła, to okazałoby się, że to Kościół orzeka o tym, że dany obraz ma charakter religijny a nie odwrotnie. Jeśli ktoś zrobi, np. instalację i sam stwierdzi, że to dzieło religijne, to Kościół nie musi potwierdzić tego stwierdzenia – mówił metropolita.

Abp podkreślił, że autor projektu kaplicy, artysta plastyk Jerzy Masternak był otwarty na wszystkie sugestie i odczytywał rolę, jaką to miejsce ma spełniać.

- Starałem się, aby wnętrze kaplicy pomagało modlącym się, dlatego mamy obraz Matki Bożej w Częstochowskiej Ikonie, obraz Jana Pawła II, wielkiego świętego i w głównej nawie kaplicy obraz św. Józefa, który opiekuje się Jezusem. Tak było w Izraelu, że we wczesnym okresie dziecko było pod opieka matki, ale gdy chłopak dorastał, to uczeniem pism zajmował się ojciec. I tu mamy obraz Józefa zajmującego się dorastającym Jezusem – mówił pasterz.

- Zwykle w tych przedstawieniach ich obojga – Jezusa i Józefa – Jezus trzyma krzyż. Ja poprosiłem artystę, aby Jezus trzymał baranka. Z jednej strony symbol – to przecież sam Jezus jest Barankiem, który składa siebie w ofierze – ale jednocześnie z tego obrazu bije wielkie ciepło, Jezus niesie baranka, którym mógłby być każdy z nas – to wyobrażenie dodaje otuchy, koi serce – dzieli się abp Józef i dodaje, że św. Józef naprawdę pomaga. - Siostry zakonne oddają świętemu wielką cześć – w każdym zakonie jest figura, albo obraz św. Józefa i one się do niego zwracają. Mają też taki zwyczaj, że swoje prośby piszą na karteczkach, albo dają świętemu małą torbę i tam umieszczają – wyjaśnia. Może i w Małkowicach mieszkańcy Domu św. Józefa zechcą śmielej powierzać mu swoje potrzeby?

Kaplica powstawała przez ostatnich 5 lat. Wcześniej była nieużywana od 1950 r., kiedy komunistyczne władze odebrały Siostrom Elżbietankom budynek (od 1912 r. w neogotyckim budynku siostry miały swój klasztor i prowadziły dom opieki zgodnie z charyzmatem. Po 1945 r. siostry zajęły się opieką nad sierotami, jako oddział ówczesnej Caritas. Po rozwiązaniu Caritas Dom Dziecka upaństwowiono) i kaplicę zamieniono na magazyn i suszarnię prania. W 2015 r. po raz pierwszy od ponad 70 lat miejscem spotkania abp. Józefa Kupnego z fundatorami środków na remont budynku było właśnie pomieszczenie pełniące wcześniej rolę kaplicy. Już wtedy okazało się, że konieczne będzie nie tylko wyposażenie jej w niezbędne przedmioty liturgiczne, ale gruntowny remont. Abp Józef podarował wtedy na użytek podopiecznych Caritas paramenty liturgiczne, ornat, ampułki, lekcjonarze, w tym cyborium, stuły oraz alby po bp. Józefie Pazdurze.

W czasie uroczystej Mszy św. pokropiono wodą wnętrze i ołtarz, poświęcono go i okadzono, następnie, na ołtarzowej desce, zagościły białe obrusy, wniesiono świece i krzyż. Homilię, pełną radości i wdzięczności za dar kaplicy dla podopiecznych Caritas, wygłosił ks. Dariusz Amrogowicz, dyrektor wrocławskiej Caritas.

Podkreślił rolę św. Józefa, który realnie opiekuje się Domem w Małkowicach. - Przez ostatnie 5 lat budynek w Małkowicach bardzo się zmienił. Wymieniono wszystkie okna, odremontowano drugie piętro, odnowiono poddasze, zainstalowano drugą windę, a teraz trwają pracę przy odświeżaniu elewacji. Prace idą bardzo dynamicznie, dzieje się to dzięki wsparciu św. Józefa, a ta kaplica ma być sercem całego domu – mówił.

Niespodzianką na zakończenie Eucharystii był odczytany przez ks. Adama Łuźniaka dekret arcybiskupa wrocławskiego nadający ks. Dariuszowi Amrogowiczowi godność kanonika gremialnego kapituły metropolitalnej wrocławskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem