Reklama

Śmierć bramą życia

2019-03-06 10:19

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 10/2019, str. IV-V

Karolina Krasowska
Na płytach pojawia się motyw serca i anioła wybijającego piszczelem na zegarze ostatnią godzinę życia człowieka

Wschowa to miasto, które skrywa bardzo wiele tajemnic. Odkrywam je z każdą kolejną wizytą. Ostatnio dzięki uprzejmości Marty Małkus, dyrektor Muzeum Ziemi Wschowskiej, odwiedziłem tamtejsze Lapidarium Rzeźby Nagrobnej. P. Marta, opowiadając o tym miejscu, przypomniała prawdy wiary tak ważne w życiu każdego katolika, chrześcijanina. Myślę, że warto to miejsce odwiedzić wiosną, w Wielkim Poście i przeżyć niezwykłe indywidualne „rekolekcje”.

Lapidarium Rzeźby Nagrobnej to zespół dawnych cmentarzy wschowskich. Najstarszy z nich został założony z inicjatywy pastora Valeriusa Herbergera w 1609 r. Staromiejski Cmentarz Ewangelicki we Wschowie należy do najpiękniejszych, historycznych cmentarzy w Polsce, jest wyjątkowym pomnikiem kultury funeralnej. Wschowski cmentarz należy do najstarszych nowożytnych nekropolii. Został założony według zasady zrywającej z średniowieczną tradycją lokowania cmentarzy przy kościołach. W tym roku mija 410 lat od pierwszego pochówku w tym miejscu, które wiosną pośród budzącej się do życia przyrody nabiera szczególnego uroku i kieruje nasze myśli ku przyszłemu życiu.

Zerwanie z tradycją

Dział Lapidarium Rzeźby Nagrobnej jest w użytkowaniu i pod nadzorem Muzeum Ziemi Wschowskiej. Obejmuje obszar trzech historycznych cmentarzy: staromiejskiego cmentarza ewangelickiego założonego w 1609 r., cmentarza ewangelickiego dla ubogich z 1630 r. i cmentarza katolickiego z ok. 1810 r. Cały kompleks jest wpisany do Krajowego Rejestru Zabytków. Staromiejski cmentarz ewangelicki we Wschowie, co również zasługuje na uwagę, jest jednym z najwcześniejszych w Europie przykładów zerwania ze średniowieczną tradycją grzebania zmarłych w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła. To przykład nowego typu cmentarza wykształconego w obrębie kultury protestanckiej w XVI wieku. To przykład koncepcji, która wzorcowo została zrealizowana w Halle nad Soławą w Saksonii. – Zabytkowy cmentarz od samego początku miał być oddalony od centrum miasta. Został założony na tyłach folwarku miejskiego, na przedmieściu polskim, bardzo mocno wysunięty na północ. Dzisiaj jest już oczywiście otoczony miastem, niedaleko znajduje się bardzo rozbudowane osiedle oraz enklawa domków jednorodzinnych. Jednak w 1609 r. miał on być zdecydowanie w oddaleniu od miejsc zamieszkania – wyjaśnia Marta Małkus. Cmentarz w swoim kształcie przestrzennym nawiązywał do średniowiecznego cmentarza przy katedrze w Pizie, nazywanego Campo Santo (Pole Święte) i charakteryzował się prostokątnym porośniętym zielenią terenem, ujętym architektonicznym obramieniem w formie otwartych do wnętrza arkad, w ścianach których umieszczano kamienne tablice epitafijne.

Reklama

Kronika miasta

Nazwa lapidarium pochodzi od łacińskiego słowa „lapidarius”, co oznacza kamienny. Jest to miejsce przechowywania i prezentowania okazów kamieni naturalnych, kamiennych fragmentów elementów architektonicznych, inskrypcji epigraficznych, rzeźb, nagrobków, pomników. – Nazwa Lapidarium Rzeźby Nagrobnej pojawiła się jako sposób na ochronę staromiejskiego cmentarza ewangelickiego przed polityką likwidacji zabytkowych cmentarzy, określanych mianem poniemieckich, dlatego że większość pomników i płyt nagrobnych zawiera inskrypcje w języku niemieckim. Taka fala przeszła przez całą Polskę zachodnią od południa po północ i dotknęła Dolny Śląsk, dzisiejsze województwo lubuskie, jak i pomorskie. Ten sam los miał również spotkać cmentarz we Wschowie, a także cmentarz w Kożuchowie. Ten proces, zainicjowany przez ówczesne władze komunistyczne, rozpoczął się po wojnie i trwał nieprzerwanie do lat 70. ub. wieku. W ministerstwie złożone zostały przez ówczesne władze miasta dokumenty z prośbą o zgodę na likwidację tego miejsca. Prawdopodobnie mielibyśmy dzisiaj tutaj park miejski i parking w części najbardziej zabytkowej. Na pewno nie pozostałyby tu te cenne kamienie, które stanowią swoistą kronikę miasta zapisaną na płytach nagrobnych i nagrobkach – opowiada pani dyrektor. Pomysł powstania Lapidarium Rzeźby Nagrobnej jako sposobu na ocalenie dawnych cmentarzy zaproponował Andrzej Mariusz Wieczorkowski. Zgodnie z jego ideą to miejsce miało skupiać również inne cenne płyty i nagrobki przywiezione z okolicznych zlikwidowanych cmentarzy ewangelickich, dlatego w przestrzeni Lapidarium znajdują się pomniki nie tylko ze Wschowy, ale również z Osowej Sieni, Szlichtyngowej, czy Wygnańczyc i sporadycznie trafiają nowe.

W latach 1978-81 pod nadzorem Andrzeja Mariusza Wieczorkowskiego prowadzono prace porządkowe i wstępne prace konserwatorsko-adaptacyjne, których celem było utworzenie otwartego muzeum rzeźby i architektury nagrobnej. – Dzięki zaangażowaniu ludzi, którzy tu zostali i chcieli chronić to miejsce, m.in. Mariusza Wieczorkowskiego, obiekt przetrwał pod nazwą Lapidarium Rzeźby Nagrobnej i ocalił tę tkankę najbardziej dla nas wartościową, czyli XVII-, XVIII- i XIX-wieczne płyty, pozostawiając je w ich pierwotnym miejscu. Wiadomo jednak, że duża liczba płyt inskrypcyjnych i nagrobków wyjechała w kierunku muzeum upamiętniającego obóz w Gross-Rosen, gdzie najprawdopodobniej posłużyła jako materiał budowlany – dodaje Małkus.

Wędrowiec, serce i perła

W ogrodzeniu cmentarza umieszczonych jest ok. 200 płyt epitafijnych, będących przykładem protestanckiej sztuki nagrobnej z XVII, XVIII i XIX wieku, wykonanych z piaskowca. Wiemy, że pierwotnie były one pokryte polichromią i zostały prawdopodobnie wykonane na miejscu, we Wschowie. Większość inskrypcji nagrobnych została odczytana przez zespół epigraficzny z Uniwersytetu Zielonogórskiego pod przewodnictwem prof. Joachima Zdrenki i dr. Adama Górskiego. Do najcenniejszych zabytków Lapidarium należą epitafium założyciela cmentarza Valeriusa Herbergera oraz kaplica pastorów, w której sąsiedztwie spoczęły jego doczesne szczątki. Tu znajdują się kamienne płyty upamiętniające Samuela Fryderyka Lauterbacha, seniora generalnego Kościoła augsburskiego w Wielkopolsce, autora pierwszej niemieckojęzycznej historii Polski, oraz duchownych Johannesa Hayna, Samuela Jancoviusa, Tobiasa Böckelmanna, Antona Herolda i Johannesa Friedricha Spechta. Na płytach znajdują się inskrypcje, często wzbogacone motywami i symbolami o treści religijnej. Niektóre z nich są bardzo znamienne, zwłaszcza w kontekście okresu Wielkiego Postu, który jest swego rodzaju drogą i przygotowaniem na radosne spotkanie ze zmartwychwstałym Panem. Niektóre z tablic zawierają motyw palmy obciążonej kamieniem, symbolizujący wzrost duchowy człowieka przez napotykane doświadczenia i trudności życiowe. Bogatą symboliką duchową przesycona jest również kaplica pastorów i umieszczona na niej płyta pastora, kronikarza i historyka Samuela Fryderyka Lauterbacha. – Pojawia się na niej symbolika wędrowca, dla którego przewodnikiem jest księga, którą trzyma w ręku. Na pewno jest to Biblia, która jest podstawą wiary wyznania luterańskiego, ale też każdego Kościoła chrześcijańskiego. Wędrowiec, doświadczając smutku i cierpienia z wędrówki przez pustynię, wychodzi już z pewną mądrością, która zawiera się w słowach: „Ty prowadzisz, nie lękam się”. Jego bagaż już jest ograniczony.

Jest to tylko wątły woreczek przerzucony na plecach. Wędrowiec podąża i dociera do niebieskiego Jeruzalem, miejsca, gdzie dociera człowiek po śmierci. Mamy tu więc motyw życia ludzkiego, doświadczenia wielu cierpień, trudności i dojście przez nie do bliskości z Bogiem i wejścia do miasta zbawionych – tłumaczy Marta Małkus.

Bardzo częstym symbolem, który pojawia się na płytach nagrobnych na terenie Lapidarium, jest również motyw serca. – Na jednej z płyt widzimy serce przyciągane przez Boga, ale też uskrzydlone, ulatujące, pragnące połączyć się z Bogiem. Jest również postać anioła, który piszczelem wybija na zegarze ostatnią godzinę człowieka, uświadamiając, że ona nadejdzie, o czym przypominają też bardzo często eksponowane motywy zegarów z przesypującym się piaskiem. Myślę, że nasi poprzednicy, pomimo swoich słabości, mieli świadomość czasu wyznaczonego tutaj, na ziemi i mieli głębszą wiarę w to, że po śmierci nie ma pustki, tylko czeka Bóg ze swoją miłością, z obfitością owoców, nagrodą – opowiada pani dyrektor.

Ciekawy jest też motyw perły przedstawiony na jednej z płyt umiejscowionych na kaplicy pastorów. – U góry jesteśmy świadkami momentu narodzin perły w muszli. Widzimy słońce jako symbol łaski Bożej. Perła jest symbolem duszy ludzkiej, a muszla symbolem ciała, więc obserwujemy narodziny duszy w obliczu Boga, czyli promieni słonecznych. Motyw morza, fal i szczelnie zamkniętej muszli to życie doczesne. Muszla chroni to, co najcenniejsze, czyli duszę ludzką tak, żeby żadna kropla słonej wody jej nie zniszczyła. Życie ziemskie jest tutaj dostrzegane jako element grzechu, który może tę piękną perłę-duszę naruszyć, zniszczyć. Dopiero wyrzucenie na brzeg, czyli motyw śmierci, powoduje, że muszla się otwiera, pokazując perłę po to, żeby znalazła się ona w rękach u Boga. Na dole widać putto trzymające naszyjnik, na który nanizane są perły. To są właśnie dusze zbawionych – opowiada dyrektor Muzeum Ziemi Wschowskiej.

Na koniec warto dodać, że do najcenniejszych zabytków Lapidarium należą również sarkofag Doroty Kaldenbach z 1673 r., ozdobiony postaciami cnót wiary, nadziei i miłości, epitafium upamiętniające Mateusza Vechnera – nadwornego medyka króla Zygmunta III, barokowa kaplica Teschnerów, obejścia z nagrobkami Chwałkowskich, Eichlerów, Lamprechtów i Teupitzów oraz Dom przedpogrzebowy z 1819 r. w części dawnego katolickiego cmentarza.

***

Marta Małkus, dyrektor MZW: – Jak co roku pięknie zakwitły kwiaty, symbolizując to, że po martwym okresie zimy odradza się życie. Podobnie cały wymiar symboliczny cmentarza jest nie tylko pożegnaniem bliskich i pamiątkami po nich, ale swoistą zapowiedzią tego, co czeka człowieka wierzącego, chrześcijanina, czyli życie po śmierci. Nad wejściem na teren wrocławskiego cmentarza przy kościele św. Elżbiety widnieje do dnia dzisiejszego inskrypcja: „Mors ianua vitae” (Śmierć bramą życia). Ona w pełni zawiera to, co jest podstawą wyznania wiary. Czyli wiara w zbawczą śmierć Chrystusa otwiera możliwość życia wiecznego wśród zbawionych. I o tym przypomina symbolika, która jest wyryta misternie, na płytach Lapidarium Rzeźby Nagrobnej.

Tagi:
Wschowa lapidarium

Reklama

Peregrynacja kopii obrazu św. Józefa Kaliskiego we Wschowie

2019-03-10 20:11

Kamil Krasowski

W kościele św. Józefa we Wschowie, ustanowionym diecezjalnym sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Matki Bożej Pocieszenia zakończyła się peregrynacja kopii obrazu św. Józefa Kaliskiego. Obraz wizytował w klasztorze oo. franciszkanów dwa dni (9-10 marca) według stałego programu (Wprowadzenie do kościoła, inaugurująca Msza św. z homilią, dekanalna zbiórka ministrantów, pożegnanie). Dzisiaj wieczorem nawiedził kolejną parafię - tym razem św. Michała Archanioła w Sławie. W naszej galerii przedstawiamy fotorelację ze Wschowy.

facebook
9-10 marca obraz nawiedził klasztor oo. franciszkanów we Wschowie
Zobacz zdjęcia: Peregrynacja kopii obrazu św. Józefa Kaliskiego we Wschowie
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dziennikarze o mediach katolickich i „Niedzieli” jutra

2019-09-14 21:05

Ks. Mariusz Frukacz

„Niedziela jutra” – pod takim hasłem odbyła się 14 września XXIII Pielgrzymka Czytelników i Przyjaciół Tygodnika Katolickiego „Niedziela” na Jasną Górę.

MK

Rozpoczęła się ona Mszą św. w kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej, pod przewodnictwem abp. Wacława Depo, przewodniczącego Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Środków Społecznego Przekazu.

W homilii abp Depo podkreślił, że „mimo iż nasza epoka jest bez wątpienia epoką humanizmu i antropocentryzmu, to paradoksalnie jest również epoką największych degradacji człowieka. Jesteśmy świadkami deptania wartości związanych z Osobą Jezusa Chrystusa Zbawiciela, jak nigdy przedtem”.

Przewodniczący Rady KEP ds. Środków Społecznego Przekazu przypomniał, że papież Franciszek w swoim Orędziu na 53. Dzień Środków Społecznego Przekazu „dał nam wszystkim zadanie, aby społeczności dziennikarskie, czy sieci społecznościowe służyły wspólnotom ludzkim, więzi ludzkiej, osobowej”. – Wolność słowa mówionego, czy pisanego nie łączy z osobista odpowiedzialnością. I to jest ból. Profesjonalizm dziennikarski nie oznacza fachowości i harmonii z etyką i moralnością – mówił arcybiskup i dodał: „Coraz częściej środki społecznego przekazu stają miedzy misją publiczną a mechanizmami wolnego rynku i uwarunkowaniami politycznymi”.

Po Mszy św. w siedzibie redakcji dziennikarze spotkali się, by pochylić się nad tematem znaczenia mediów katolickich dzisiaj oraz nad „Niedzielą” jutra.

Abp Depo wskazał na trzy pojęcia: prawdę, zaufanie i wspólnotę. – Dla nas prawda to nie jest tylko zespół informacji, wiadomości, ale Prawdą dla nas jest Ten, który dał świadectwo prawdzie – powiedział abp Depo i dodał: „Nie sposób spojrzeć inaczej na nasze zadania jutra, jak w mocy Bożego Ducha. W przekazie katolickim ważna jest komplementarność a nie konkurencyjność, która pokazuje kto ma wyższe słupki”.

Swoimi refleksjami podzielili się o. Andrzej Majewski SJ, kierownik Redakcji Programów Katolickich Polskiego Radia, Eryk Mistewicz, prezes Instytutu Nowych Mediów i ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik KEP.

O. Andrzej Majewski nawiązując do nauczania papieża Franciszka wskazał m.in. na pojęcia: dialogu, rozeznawania i granic. – Walka jest ważna, szczególnie duchowa. Jednak pierwszym zadaniem nie jest wznoszenie murów, ale budowanie mostów. Rozeznawanie natomiast oznacza to, że nie należy wykluczać Boga z tych miejsc, gdzie wydaje się nam, że może Go tam nie być – mówił o. Majewski.

Kierownik Redakcji Programów Katolickich Polskiego Radia podkreślił również, że „świat lepiej widać z peryferii niż z centrum”. – Często wolimy się trzymać centrum niż podjąć ryzyko oddalenia się od naszych pewników – dodał o. Majewski.

Odpowiadając na pytanie, co jest siłą i wyróżnikiem mediów katolickich dzisiaj prelegent zaznaczył, że „siła tych mediów jest ich katolickość” i dodał: „Zaprzeczeniem myślenia katolickiego jest myślenie separujące”.

– Trzeba tworzyć takie dziennikarstwo, które jest w stanie zaskoczyć naszych odbiorców czymś, czym nikt nigdy nie spodziewałby się, że usłyszy w Kościele – kontynuował o. Majewski.

Natomiast Eryk Mistewicz, prezes Instytutu Nowych Mediów wskazał na skuteczny przekaz, siłą opowieści i marketnig narracyjny. – Dziennikarz opowiada świat. Dziennikarz robi to odpowiedzialnie, ma świadomość jego słów, gestów, zachowań. Bez prawdy wszystko jak domek z kart nie ma żadnego sensu. Prawda to zaufanie i tylko ona stanowi o sile lojalności odbiorców i czytelników – mówił Eryk Mistewicz.

– Dziennikarstwo musi być bliżej odbiorcy. Możemy pisać wręcz do niego. Zmienia się to, ze wszystko musi trwać szybciej, sprawniej. Mądrość tego, co robimy, to świadomość, że jeżeli obok nas dzieje się coś istotnego spróbujmy przekazać to innym. Dziennikarzem nie przestaje się być po godz. 16.00 – podkreślił prezes Instytutu Nowych Mediów.

– Jak widzę „Niedzielę”? Widzę jako pierwsze źródło opisu świata dla katolików, dla konserwatywnego odbiorcy. Jeden tytuł prasowy, w którym jest wszystko – kontynuował Mistewicz.

Prelegent przypomniał jak ważne w dziennikarstwie jest docieranie i bycie tam, gdzie czytelnik. – Musimy być blisko ludzi, popularyzować „Niedzielę”. Połączyć papier z internetem i nie wykluczać żadnego z tych światów. „Niedziela” ma być liderem przez pryzmat wartości. Ma zbudować świat medialny, który będzie światem cytowanym – podkreślił Eryk Mistewicz.

Następnie ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik KEP podkreślił jak ważna w mediach katolickich jest odpowiedź: Wiemy dla kogo działamy. – Ważna jest tożsamość. Myślenie, że katolicy nie mają nic do powiedzenia to jest herezja. Bardzo ważna jest obecność edycji lokalnych na facebooku. Ważne jest pozytywne myślenie i przekazywanie tego dalej. Do tego potrzebna jest prawda i odwaga – mówił rzecznik episkopatu Polski.

Tygodnik Katolicki „Niedziela” obecny jest na rynku prasowym już 93 lata. 4 kwietnia 1926 r., ukazał się jej pierwszy numer. Pismo powstało niedługo po tym, jak papież Pius XI bullą "Vixdum Poloniae unitas" powołał do istnienia diecezję częstochowską. Jej pierwszym biskupem został ks. Teodor Filip Kubina (1880–1951), działacz społeczny, popularyzator Akcji Katolickiej, publicysta, redaktor "Gościa Niedzielnego".

W historii pisma redaktorami naczelnymi „Niedzieli” byli: ks. Wojciech Mondry (1926-37), ks. Stanisław Gałązka (1937-39), ks. Antoni Marchewka (1945-53), ks. Ireneusz Skubiś (1981-2014), Lidia Dudkiewicz (2014-19). Od marca 2019 r. funkcję tę pełni ks. dr Jarosław Grabowski.

„Niedziela” była zmuszona trzykrotnie zawiesić swoją działalność: w okresie II wojny światowej (1939-45), w okresie PRL (1953-81) oraz w stanie wojennym (grudzień 1981) Szczególną rolę w dziejach „Niedzieli” odegrała również znana pisarka katolicka Zofia Kossak-Szczucka, która współredagowała pismo w 1945 r.

Po 28 latach milczenia spowodowanego decyzją komunistycznej władzy, bp Stefan Bareła w 1981 r. wznowił działalność tygodnika „Niedziela”. Pierwszy numer ukazał się 7 czerwca. Redaktorem naczelnym został ks. Ireneusz Skubiś.

Dzisiaj „Niedziela” to tygodnik katolicki o zasięgu ogólnopolskim i polonijnym, to instytucja multimedialna z własnym studiem internetowym, radiowym i telewizyjnym. To tygodnik posiadający własną serię wydawniczą „Biblioteki Niedzieli”.

Tygodnik katolicki „Niedziela” uruchomił również profil na Twitterze po angielsku i po włosku. Na profilu @sunday_catholic są publikowane linki do wybranych artykułów, materiałów TV zamieszczanych na portalu tygodnika w języku angielskim i włoskim.

Tygodnik katolicki „Niedziela” już od wielu lat jest obecny w Internecie w języku angielskim i włoskim. Już we wrześniu 2004 r. ukazała się w Internecie wersja "Niedzieli" w języku angielskim - "Sunday" pod adresem sunday.niedziela.pl a następnie w styczniu 2007 r. ukazała „Niedziela” w wersji włoskiej pod adresem domenica.niedziela.pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Dziwisz w Sarajewie: Jesteśmy odpowiedzialni za oblicze Kościoła

2019-09-15 14:04

md / Sarajewo (KAI)

Jesteśmy odpowiedzialni za oblicze Kościoła, by jaśniało ono blaskiem świętości, miłości i dobra – mówił w Sarajewie kard. Stanisław Dziwisz. Krakowski metropolita senior przewodniczył Mszy św. w 130. rocznicę konsekracji tamtejszej katedry pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Archidiecezja Krakowska

W homilii wieloletni sekretarz św. Jana Pawła II przypomniał, że „pasterz z rodu Słowian poszerzał przestrzeń swego serca, aby znalazły w nim miejsce wszystkie, narody, kultury i języki”. - Doświadczałem, jak w jego sercu znalazło szczególne miejsce Sarajewo oraz cała Bośnia i Hercegowina w trudnych, tragicznych latach kończącego się dwudziestego wieku. Możemy powiedzieć, że długi pontyfikat świętego Jana Pawła II został również naznaczony cierpieniem waszego miasta i jego mieszkańców w czasie krwawego zbrojnego konfliktu na Bałkanach – mówił do zgromadzonych w katedrze.

Kard. Dziwisz wyznał, że papież głęboko przeżywał to, co działo się na Bałkanach. - Świadomość ogromu zła i łączącego się z nim cierpienia nie dawała spokoju Ojcu Świętemu. Stąd jego nieustanne wołanie o pokój na waszej ziemi. Stąd jego modlitwa o pokój, w którą angażował cały Kościół – wspominał hierarcha. Dodał, że papież pragnął przybyć do Sarajewa, a także do Belgradu i Zagrzebia, „aby na miejscu przemawiać do ludzkich sumień i z ciepiącymi błagać o pokój Dawcę i Księcia Pokoju – Jezusa Chrystusa”.

Krakowski arcybiskup senior przypomniał, że ten zamiar się nie powiódł, choć wszystko było przygotowane do podróży. - Ale Jan Paweł II się nie poddał. Chciał wysłać mocny sygnał do całego świata, że jest z Sarajewem. Tak więc jego fizyczna nieobecność tutaj stała się szczególną formą duchowej obecności, pamięci i solidarności – opowiadał dawny sekretarz świętego papieża. Przywołał on Mszę św., którą 8 września 1994 r., w tym samym dniu, w którym miał stanąć w sarajewskiej katedrze, papież odprawił na dziedzińcu w Castel Gandolfo wraz z kardynałami i biskupami. Odczytał wtedy po chorwacku homilię, która miał wygłosić w Sarajewie i była ona wielkim wołaniem o pokój w oparciu o modlitwę Ojcze nasz. Kard. Dziwisz podkreślał, że pragnienie Jana Pawła II spełniło się dopiero trzy lata później, 12 i 13 kwietnia 1997 roku. - Ja również noszę w sercu wspomnienie tej krótkiej, ale niezwykłej wizyty Następcy św. Piotra w umęczonym mieście. Jego obecność, jego wypowiedziane tu słowa stały się znakiem nadziei na lepszą przyszłość, na czas odbudowy tego, co zostało zniszczone – mówił.

- Wierzymy głęboko, że Jezus Chrystus cały czas jest obecny w naszych dziejach. On towarzyszy nam na naszych osobistych i zbiorowych drogach prowadzących do wieczności. Nie jesteśmy sami. Jesteśmy w ręku kochającego nas Boga – głosił hierarcha.

- Trzymajmy się Kościoła, który jest wspólnotą uczennic i uczniów Chrystusa – zaapelował, dodając, że do wieczności „nie zmierzamy sami”, ale „we wspólnocie wiary, nadziei i miłością, a tą wspólnota jest właśnie Kościół”. - Wiemy, że jest on często w dzisiejszych czasach krytykowany, kontestowany, ale przecież jest nieodzowny również w dzisiejszym świecie, bo jest kustoszem słowa Bożego i świętych sakramentów. Nie ma Chrystusa bez Kościoła, i nie ma Kościoła bez Chrystusa. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za oblicze Kościoła, by jaśniało ono blaskiem świętości, miłości i dobra – zaznaczył kard. Dziwisz.

Na koniec, odwołując się do wezwania katedry w Sarajewie, podkreślił, że miasto to „potrzebuje Serca Chrystusa, by w Nim odczytywać i rozumieć swoje trudne dzieje, by nie tracić nadziei, by być miastem pojednania i pokoju”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem