Reklama

Rozmowy z niedzielą

STOP seksualizacji dzieci w szkołach

2019-03-13 10:57

Agata Pieszko
Edycja wrocławska 11/2019, str. IV

18 lutego prezydent Warszawy podpisał Kartę LGBT, która wywołała oburzenie i sprzeciw wielu osób. Z Magdaleną Czarnik – wiceprezes Stowarzyszenia „Rodzice Chronią Dzieci”, o konsekwencjach tego zdarzenia, rozmawia Agata Pieszko

Agata Pieszko: – W ramach akcji STOP seksualizacji dzieci w szkołach, na stronie akcji można podpisać petycję wspierającą małopolską kurator Barbrę Nowak, która według Stowarzyszenia, słusznie zdemaskowała Standardy WHO. Na czym to zdemaskowanie polega?

Magdalena Czarnik: – Dokument WHO liczy 68 stron i czytając go pobieżnie, ze świadomością, że został wydany przez najpoważniejszą na świecie organizację zajmującą się zdrowiem, można odnieść wrażenie, że ma zadbać o bezpieczeństwo i zdrowy rozwój dzieci, natomiast pojawiają się tam zalecenia uczenia 4-letnich dzieci masturbacji, 9-latki mają zostać zapoznane z różnymi metodami antykoncepcji, 12-latkowie mają negocjować uprawianie seksu, a 15-latkowie być zachęcani do ogłaszania swoich skłonności homoseksualnych i do akceptowania ciąży w związkach jednopłciowych. Komu zależy na tym, aby 4-letnie dzieci uczyły się masturbacji, a 12-letnie negocjowały uprawianie seksu? Pani Kurator, zatroskana o bezpieczeństwo dzieci, słusznie zdemaskowała Standardy WHO jako pro-pedofilskie. Na ten dokument trzeba patrzeć jak na przypieczętowanie pracy rewolucjonistów seksualnych za Zachodzie, którzy od początku lat 70. wprowadzali do szkół coraz to bardziej perwersyjne materiały do tzw. nowoczesnej edukacji seksualnej.

– Czym jest Karta LGBT i co wprowadzenie jej oznacza w praktyce?

– Mimo pięknych zapisów o przeciwdziałaniu dyskryminacji i przemocy musimy mieć świadomość, że tego typu dokument służy forsowaniu żądań radykalnych mniejszości seksualnych, których taktyką jest stawiane się w roli ofiar uciskanych przez „homofobiczne” społeczeństwo. Podają dane wyssane z palca, że stanowią 10% mieszkańców Warszawy i domagają się dopuszczania do przetargów tylko firm wyrażających poparcie dla ich praktyk seksualnych. W szkołach „latarnik” ma doszukiwać się „dzieci homoseksualnych” i rekrutować ich w szeregi aktywistów. To zadanie byłoby nie do wykonania bez Standardów WHO, które mają rozbudzić u dzieci zainteresowanie seksem i zachęcić do wszelkich praktyk seksualnych. Na temat niezgodności tego dokumentu z polskim prawem wydane zostały dwie ekspertyzy: Instytutu „Ordo Iuris” i Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości. Wynika z nich, że prezydent Trzaskowski przekroczył uprawnienia władzy samorządowej. Uległość wobec aktywistów LGBT doprowadziła na Zachodzie do ograniczania podstawowych praw obywatelskich: prawa do swobodnej wypowiedzi, prowadzenia badań naukowych, czy prawa do prowadzenia terapii homoseksualizmu. Prawa rodziców do wychowywania dzieci zostały też w praktyce zlikwidowane.

– Jak chronić dzieci w szkołach przed seksualizacją?

– Potrzebujemy świadomych i odważnych rodziców, którzy będą egzekwować swoje prawa. Do tej pory MEN pozostawało głuche na nasze doniesienia o wchodzeniu do szkół seksedukatorów instruowanych na Zachodzie pod dyktando LGBT. Rodzice informują nas o tym coraz częściej. Zachęcamy, aby zgłaszać się do trójek klasowych i rad rodziców, a także do zakomunikowania nauczycielom swojego zdania. Rodzic ma prawo do wglądu w scenariusze zajęć dodatkowych i wszystkie inne materiały. Na naszej stronie stop-seksualizacji.pl zamieściliśmy List Otwarty do MEN i Prokuratora Generalnego, wnioskując o podjęcie działań wobec Standardów WHO, które zachęcają do łamania Kodeksu Karnego. Prosimy o podpisywanie go, aby debata publiczna, która teraz rozgorzała wokół Standardów WHO, zakończyła się jednoznacznym zakazem narażania dzieci na tak destrukcyjne oddziaływanie.

Tagi:
dzieci rodzice LGBT

Reklama

Pielgrzymka dzieci i młodzieży do miejsc kultu św. Stanisława Kostki

2019-09-15 11:37

eg / Rostkowo (KAI)

Około 6,5 tys. dzieci i młodzieży z diecezji płockiej 14 września wzięło udział w 37. Pielgrzymce Dzieci i Młodzieży do Przasnysza i Rostkowa - miejsc związanych ze św. Stanisławem Kostką. Pielgrzymka odbyła się pod hasłem „nieJESTEMsam”, a wspólnej modlitwie towarzyszyły relikwie Świętego z Mazowsza. Poza tym jej uczestnicy przekazywali szczoteczki i pasty do zębów dla rówieśników w Czadzie.

Katarzyna Dobrowolska
Św. Stanisław Kostka

Pielgrzymka do miejsc kultu św. Stanisława Kostki – Rostkowa i Przasnysza odbyła się pod hasłem „nieJESTEMsam”, akcentującym wspólnotowość w Kościele. Organizowana jest każdego roku około 18 września, kiedy to przypada wspomnienie liturgiczne św. Stanisława Kostki (1550-1568) - patrona dzieci i młodzieży oraz głównego patrona diecezji płockiej, który urodził się Rostkowie na Mazowszu.

Młodzi pątnicy dotarli do Rostkowa w dwóch grupach. Dzieci (uczniowie klas I-VII szkoły podstawowej) spotkały się w Przasnyszu przed kościołem farnym. Potem w 20 grupach pieszo wyruszyły do Rostkowa - miejsca urodzin Świętego. Pątników prowadziła orkiestra dęta z OSP Zawidz Kościelny. Po przejściu 6 km, dzieci dotarły do miejsca urodzin św. Stanisława Kostki.

Przy sanktuarium diecezjalnym wzięły udział w zawiązaniu wspólnoty, poprowadzonej przez ks. Mateusza Stępkę z zespołem „Kostki” z parafii św. Maksymiliana Kolbego w Sierpcu. Tradycyjnie przeszły przez Bramę św. Stanisława Kostki, a także uczestniczyły w programie ewangelizacyjnym, animowanym przez ks. Krzysztofa Drzazgowskiego i zespół „Powołani” z parafii Matki Bożej Królowej Polski w Mławie,

Dzieci wzięły też udział w Mszy św., której przewodniczył bp Mirosław Milewski, biskup pomocniczy diecezji płockiej, a kazanie wygłosił ks. Tomasz Dec, wikariusz parafii Matki Bożej Fatimskiej w Ciechanowie. Z kolei młodzież spotkała się od razu przy sanktuarium św. Stanisława Kostki w Rostkowie. Podczas spotkania nastąpiło uroczyste, procesyjne przeniesienie relikwii św. Stanisława Kostki z kościoła na ołtarz polowy, przez młodzież z Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży.

Konferencję pt. „nieJESTEMsam” wygłosił Daniel Wojda SJ. Mówił m.in. o tym, że człowiek może walczyć z samotnością, budując dojrzałe relacje z innymi ludźmi. To w nich może doświadczyć obecności Pana Boga. Wtedy poprzez relację z innymi, nawiązuje relację z samym Bogiem. Wielu młodych ludzi zdecydowało się przystąpić do sakramentu pokuty i pojednania.

Następnie Mszy św. z udziałem młodzieży przewodniczył bp Mirosław Milewski. Kazanie wygłosił ks. Rafał Winnicki z parafii św. Wojciecha w Nasielsku. W święto Podwyższenia Krzyża odwołał się do życiowych „krzyży”, których doświadczał św. Stanisław Kostka. Wymienił wśród nich m.in. trudności dotyczące jego codziennych obowiązków, w tym nauki, trudne relacje z ojcem, który był przeciwny wstąpieniu Stanisława do zakonu oraz chorobę, podczas której bardzo osobiście doświadczał krzyża cierpienia.

Po Mszy św. młodzież wysłuchała koncertu „Siewców Lednicy”. Na zakończenie spotkania bp Milewski Milewski przypomniał młodym ludziom słowa papieża seniora Benedykta XVI o tym, że „kto wierzy w Boga, nigdy nie jest sam”.

W roku misyjnym pielgrzymce towarzyszyła akcja „Szczoteczka i pasta do zębów dla dzieci z Czadu”, inicjowana przez wydział duszpasterski płockiej Kurii i diakonię misyjną Ruchu Światło-Życie. Dzieci i młodzież składali w Rostkowie przed ołtarzem szczoteczki i pasty do zębów, które zostaną wysłane do Mission Catolique Baikoro w Czadzie, w której pracuje s. Barbara Kruszewska. W pielgrzymce do Przasnysza i Rostkowa, poza pątnikami z diecezji płockiej, uczestniczyły także dzieci i młodzież m.in. z diecezji łomżyńskiej, warszawskiej i archidiecezji gdańskiej. Wzięło w niej udział około 6,5 tysiąca osób, w tym 4,5 tysięcy dzieci oraz 1,5 tysiąca młodzieży. Każdy z młodych pątników otrzymał breloczek odblaskowy z hasłem pielgrzymki.

Dzieciom i młodzieży towarzyszyli księża, siostry zakonne, klerycy seminarium, katecheci świeccy, dekanalni duszpasterze młodzieży i Służby Liturgicznej Ołtarza.

Za organizację pielgrzymki odpowiadał wydział duszpasterski Kurii Diecezjalnej w Płocku z dyrektorem ks. kan. Jarosławem Kamińskim i diecezjalny duszpasterz młodzieży ks. Krzysztof Ruciński. Organizacyjnie przedsięwzięcie wsparł Ruch Światło-Życie, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży i Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej. Nad bezpieczeństwem pątników czuwały służby porządkowe.

*** Św. Stanisław Kostka urodził się 28 października 1550 r. w Rostkowie koło Przasnysza w diecezji płockiej, został ochrzczony w kościele św. Wojciecha w Przasnyszu; zmarł 15 sierpnia 1568 r. w Rzymie. Jest m.in. patronem Polski, diecezji płockiej, ministrantów oraz dzieci i młodzieży. Był synem kasztelana zakroczymskiego. W wieku 14 lat razem ze starszym bratem Pawłem został wysłany do szkół jezuickich w Wiedniu. W grudniu 1565 r. ciężko zachorował. W nocy miał wizję, w której św. Barbara z dwoma aniołami przyniosła mu komunię św. Miał też drugą wizję, w której Matka Boża z Dzieciątkiem Jezus pochyla się nad nim i składa mu w ramiona Dzieciątko. Rano wstał zupełnie zdrowy.

Stanisław pragnął wstąpić do zakonu jezuitów, ale nie uzyskał zezwolenia rodziców. W sierpniu 1567 r. pieszo, w przebraniu, uciekł z Wiednia. W pogoń za nim ruszył jego brat Paweł. Stanisław dotarł do Dillingen w Bawarii (około 650 km) i zgłosił się do świętego Piotra Kanizjusza. Ten wysłał go do Rzymu, gdzie święty Franciszek Borgiasz przyjął go 28 października 1567 r. do nowicjatu. Mając 18 lat złożył śluby zakonne. 10 sierpnia 1568 r. nagle zachorował na malarię i zmarł 15 sierpnia 1568 r. w Rzymie. Na jego pogrzeb przybyły tłumy. Od 1983 roku z Przasnysza do Rostkowa wyrusza doroczna pielgrzymka dzieci i młodzieży. Rok 2018 był w Polsce i diecezji płockiej Rokiem św. Stanisława Kostki.

eg / Rostkowo

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Imię Boga – Miłosierdzie

2016-09-07 08:38

Abp Wacław Depo
Niedziela Ogólnopolska 37/2016, str. 32-33

Wsłuchawszy się w przypowieści Jezusa o zagubionej owcy, drachmie i miłosiernym ojcu, możemy stwierdzić, że są one „Ewangelią Ewangelii”. Albowiem w sposób niedościgły dla rozumu ludzkiego ukazują prawdę o Bogu, który jest zawsze bliski człowiekowi, niezależnie od stopnia jego grzeszności czy oddalenia: „zostawia dziewięćdziesiąt dziewięć owiec i idzie za zaginioną, aż ją znajdzie”; „cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, która mi zginęła”; „trzeba się radować i cieszyć z tego, że brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się” (por. Łk 15, 4. 9. 32).

Ktoś może postawić zasadnicze pytanie: Czy jest to obraz tego samego Boga, który w Starym Przymierzu jest Bogiem ukrytym, Sprawiedliwym Sędzią, karzącym zło i odstępstwa? To pytanie wciąż rozbrzmiewa na kartach Biblii Starego i Nowego Testamentu, jak również we wspólnocie Kościoła Chrystusowego. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa podejmowano próby, aby wymazać obraz Boga mściciela ze Starego Testamentu, a zastąpić go obrazem Boga Ojca. Za przykładem Chrystusa wyznajemy z wiarą, że „Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba” jest tym samym Bogiem, który objawia się jako Ojciec Jednorodzonego Syna w Duchu Świętym. Tylko na płaszczyźnie wiary i dzięki łasce Boga uznajemy, że Jezus Chrystus objawia nam tajemnice Jedynego Boga obydwu Testamentów.

Wielokrotnie podczas lektury pism Starego Testamentu doświadczyliśmy „gorzkiej prawdy” o Bogu i Jego odniesieniach do ludzi i świata. Te obrazy Boga i realizacja Jego planów są trudne do zrozumienia, ale musimy przyznać, że od początków stworzenia aż po granice spotkania z Nowym Testamentem przekazują one tę samą miłość Boga, która objawia się poprzez miłosierdzie. Nie sposób nie dostrzec tych obrazów i postaw Boga, który lituje się i przebacza niewierności Izraela, choć na górze Synaj bardzo wyraźnie zaznaczył: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną” (por. Wj 20, 3). Jego „zraniona miłość” jest zawsze większa niż gniew wobec niewierności narodu wybranego. Bóg bowiem jest radykalnie „Inny” niż człowiek z jego sposobami rozumienia, który tak często błędnie interpretuje Boże drogi. W Bożej świętości dostrzega np. jedynie niedającą się przebyć odległość i moc, a nie widzi, że jest ona równocześnie bliskością i czułością Ojca: „Pośrodku ciebie jestem Ja – Święty i nie przychodzę, aby zatracać” (Oz 11, 9). Na podobieństwo pasterza jest również zatroskany o swoje owce (Ez 34, 16). Jeżeli Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, to jest także w stanie objawić się człowiekowi za pomocą obrazów i reakcji ludzkich. Biblijne antropomorfizmy mogą wydawać się proste i naiwne, ale zawsze w sposób dobitny wyrażają jakiś istotny rys prawdziwego Boga.

Dlatego tak trudna – dla każdego pokolenia wierzących w Boga Izraela – pozostaje sprawa Jezusa z Nazaretu, który objawia tajemnice Boga obydwu Przymierzy i Testamentów. Synowie Izraela wciąż zatrzymują się nie na księgach Starego Przymierza, które mówią o Chrystusie, ale na dramatach historii... Te ostatnie, zwłaszcza Holokaust, ukazują, że ludzie na płaszczyźnie podarowanej wolności wciąż wybierają innych bogów, a nieraz wprost siebie samych czynią bogami. W Jezusie Chrystusie Bóg objawił się w sposób ostateczny, jako Pierwszy i Ostatni, jako Stwórca i Zbawiciel, jako Ojciec bogaty w miłosierdzie.

Polecamy „Kalendarz liturgiczny” – liturgię na każdy dzień
Jesteśmy również na Facebooku i Twitterze

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Matka Boża Bolesna

2019-09-15 14:19

Arkadiusz Bednarczyk

Wielkie współczucie dla cierpień Maryi zaowocowało w przeszłości dwukrotnym wspominaniem Jej boleści. W starej diecezji kolońskiej już w 1423 r. obchodzono „Współcierpienie Maryi dla zadośćuczynienia za gwałty, jakich dokonywali na kościołach katolickich huszyci”. To lokalne święto zwane później świętem Siedmiu Boleści Matki Bożej, obchodzono początkowo w piątek po trzeciej Niedzieli Wielkanocnej. W roku 1727 papież Benedykt XIII rozszerzył je na cały Kościół i przeniósł na piątek przed Niedzielą Palmową. Natomiast wrześniowe święto wywodzące się od zakonu serwitów (o którym za chwilę) zostało na początku XIX stulecia rozszerzone na cały Kościół przez papieża Piusa VII, a w sto lat później oficjalnie wprowadzono święto Matki Bożej Bolesnej na 15 września w całym Kościele powszechnym.

Arkadiusz Bednarczyk

Stabat Mater

Pierwszy ołtarz, którym uczczono Matkę Bożą Bolesną, powstał w Europie średniowiecznej już w XIII stuleciu w niemieckim klasztorze cystersów w Schonau, nekropolii niemieckich królów z dynastii Staufów. Kiedy Maryja we łzach prosiła o zakończenie bratobójczych wojen we Florencji, sześciu poruszonych jej wizją florenckich kupców założyło w 1233 r. wspomniany zakon serwitów, który posiadał szczególną cześć dla Matki Bożej Bolesnej.

Doskonale wszystkim znany utwór „Stabat Mater”, który napisał średniowieczny franciszkanin Jacopone da Todi, a do którego muzykę komponowali znakomici artyści tacy jak Dworzak, Haydn, Penderecki, niezwykle sugestywnie ukazuje cierpienia Matki Bożej. W sztuce Matkę Bożą Bolesną przedstawiano na trzy sposoby. Najwcześniejsze wyobrażenia ukazywały stojącą Matkę pod Krzyżem, na którym umierał Jej Syn. Było to tzw. Stabat Mater Dolorosa - stała Matka Boleściwa. I taka piękna figura zachowała się w przemyskim Muzeum Archidiecezjalnym, stanowiąc część późnogotyckiej Grupy Pasji z XVI stulecia, z kościoła w Kosinie. Z przełomu XIV i XV wieku pochodzą wizerunki tzw. Piety, czyli Matki trzymającej na kolanach swojego Syna już po zdjęciu z Krzyża. Scena ta jest szczególnie przejmująca, ponieważ na kolanach Matki spoczywa martwe już ciało Syna, które Matka tuli do serca lub głaszcze martwą głowę. A zapłakane oczy Matki, która wznosi je w niemym błaganiu i rozpaczy w górę, starają się szeptać proste i przejmujące pytanie: dlaczego.

Dlaczego siedem mieczy boleści?

I wreszcie trzecią formą są ujęcia samotnej postaci Bolesnej Matki z motywem miecza lub siedmiu mieczy przeszywających Jej serce. Są nimi: Proroctwo Symeona, Ucieczka do Egiptu, Zgubienie Jezusa, Spotkanie z Jezusem na Drodze Krzyżowej, Ukrzyżowanie i śmierć Jezusa, Zdjęcie martwego Syna z krzyża Złożenie Syna do grobu. Forma ta w Polsce pojawia się na początku XVI stulecia. W urokliwym kościółku Świętego Ducha w Sokołowie Małopolskim, wśród wysokiej klasy obrazów przywiezionych z Włoch przez hrabiego Jana Władysława Zamoyskiego znajdziemy XVIII-wieczny wizerunek Matki Bożej Bolesnej z siedmioma mieczami boleści. Podobne przedstawienie, z tym, że w postaci figurki, znajduje się w kościele parafialnym w Żołyni. Na ogół najbardziej znanym przedstawieniem tego typu jest Smętka Dobrodziejka z krakowskiego klasztoru Franciszkanów z początku XVI stulecia. Ten typ ikonograficzny na ogół przedstawia cierpiącą Matkę w postawie nieco pochylonej, załamującej ręce, z oczyma zaczerwienionymi od łez, wraz z przeszywającym Jej serce mieczem - symbol boleści. W leżajskiej bazylice Bernardynów znajdujemy na korytarzu przed zakrystią przepiękne malowidło wyobrażające Mater Dolorosa. To przeszyte mieczem serce Maryi w połączeniu z trzymanym na kolanach martwym Jezusem. Starodawne malowidło podpisano m.in. „Mieczem w swe serce raniona Dziewica Matka Jego, cierpi Matka Syn umarł dla Ciebie Grzeszniku”. Stabat Mater Dolorosa - stojąca pod krzyżem Maria najczęściej ze św. Janem i Marią Magdaleną stanowi element obecnych od średniowiecza tzw. Belek tęczowych lub Grup Ukrzyżowania. Taki typ widzimy również na pięknych obrazach, jak choćby umieszczone w prezbiterium jarosławskiego kościółka Świętego Ducha XVII-wieczne malowidło, na którym widoczna jest Matka Jezusa, św. Jan oraz Maria Magdalena.

Córki Matki Bożej Bolesnej

O ile uboga byłaby działalność Kościoła na ziemi przemyskiej, gdyby nie codzienne posługiwanie „brązowych siostrzyczek”, Córek Matki Bożej Bolesnej, znanych pod nazwą Serafitek. Zapewne wielu z Czytelników pamięta uśmiechnięte, choć nieco zmęczone nie zawsze poprawnym zachowaniem swoich uczniów, „brązowe” siostry katechetki, grające pięknie na gitarze, uczące nowych pieśni na parafialnych scholach czy oazach. Wiele z sióstr posługuje w szpitalnych kaplicach dbając o godną oprawę odprawianych tam nabożeństw czy choćby świeże kwiaty, tak bardzo pomagające w chorobie. Wielu z nas pamięta zapewne jeszcze czasy, kiedy to w szpitalach również posługiwały Siostry Serafitki. W krajobraz dawnego Łańcuta wpisała się choćby niezapomniana s. Rufina, która posługiwała w tutejszym szpitalu od wielu lat. Zawsze pogodna, gotowa nieść pomoc najciężej chorym i potrzebującym. Niemal bezszelestnie poruszała się po szpitalnych korytarzach, jak anioł niosąc chorym i strapionym ulgę w cierpieniach i pocieszenie. Myślę, że wiele zimnych, szpitalnych korytarzy zyskałoby bardzo, gdyby siostry częściej mogły się na nich pojawiać. Serafitki - jak same mówią - stają wraz z Matką Bolesną pod krzyżem Chrystusa, aby mieć siłę i odwagę do obecności przy krzyżu bliźniego. Godłem Zgromadzenia Sióstr Serafitek jest Serce Maryi przeszyte 7 mieczami boleści, a jego hasłem: „Wszystko dla Jezusa przez Bolejące Serce Maryi”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem