Reklama

Zapragnęliśmy więcej

2019-03-20 09:25

Rozmawia Tomasz Winiarski
Niedziela Ogólnopolska 12/2019, str. 22-25

Ania Głogowska
W podróży oprócz nieba, gór i morza nie ma niczego pewnego – twierdzi Ola Lewandowska

“Wystarczy zapał, chęci, wiara w możliwość odwiedzenia kawałka świata i przeżycia chwil rodem z książek przygodowych.” – mówi w rozmowie z “Niedzielą” Karol Lewandowski, podróżnik i twórca projektu “Busem przez świat”.

W samym podróżowaniu łatwo się zakochać, jednak niektórzy w jego trakcie odnajdują także miłość swojego życia. Tak jak Ty z Olą…

Karol Lewandowski: Z Olą poznaliśmy się już prawie 10 lat temu, kiedy obydwoje dopiero zaczynaliśmy podróżować. Okazało się, że połączyła nas miłość do podróży, natury i starych samochodów. I to, że obydwoje nie boimy się spartańskich warunków i uwielbiamy taki prosty styl podróżowania i życia. Myślę, że tylko dzięki temu, że dzielimy tę pasję, jesteśmy w stanie tak funkcjonować, a podróże mogły się stać naszą pracą i sposobem na życie. Nie wyobrażam sobie podróżować 6-8 miesięcy w roku i na ten czas zostawiać żonę w Polsce. Od kiedy podróżujemy razem i dzielimy wszystkie doświadczenia, to podróże zyskały zupełnie inny wymiar.

Co jest najpiękniejszego w podróżowaniu? Uczucie wolności i to, że podróże kształcą, bo człowiek poznaje ciekawych ludzi i odmienne kultury? Czy ta możliwość, by spojrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy?

Karol Lewandowski: Podróż cenimy sobie najbardziej za niezliczoną ilość życiowych lekcji. Podróżujemy niskobudżetowo i najczęściej śpimy albo w naszym busie, ale w namiotach, dlatego nauczyliśmy się doceniać rzeczy z pozoru małe, takie jak bieżąca woda w kranie. Podróże nauczyły nas minimalizmu - dopiero podróżując przekonaliśmy się, jak niewiele nam potrzeba do szczęścia. W podróży wciąż dzieje się coś nieprzewidywalnego, co wymaga od ciebie umiejętności dostosowania się, dlatego jak wracamy z podróży, to nie mamy problemu z nowymi wyzwaniami, z kłopotliwymi sytuacjami, czy z ciężkimi ludźmi :)

Ola Lewandowska (żona): W podróży oprócz nieba, gór i morza, nie ma niczego pewnego, co wciąż uczy nas nieprzywiązywania się do rzeczy, sytuacji, ludzi, więc jak ktoś nas zawodzi, długo nie płaczemy, bo tą ulotność jakoś już mocno zaakceptowaliśmy. Tych lekcji można wymieniać bez końca :)

Jak zaczęła się ta cała przygoda z projektem “Busem przez Świat”? To była spontaniczna decyzja, czy długo szykowany plan, marzenie, które od dawna chodziło Wam po głowie?

Karol: Podróże biorą się z potrzeby podróżowania, z niczego więcej. Chcieliśmy zacząć podróżować ale jako studenci nie mieliśmy wielkich pieniędzy na wycieczki z biurami podróży. Dlatego postanowiliśmy, że sami zorganizujemy swoją podróż. A żeby było taniej postanowiliśmy zrobić to własnym samochodem, który będzie także naszym domem. Zanim zaczęliśmy podróżować obejrzałem film “Into The Wild” (w polskiej wersji “Wszystko za życie”) opowiadający o młodym chłopaku ze Stanów, który po studiach rzucił wszystko, oszczędności oddał na cele charytatywne i wyruszył w podróż. Chris “Supertramp” McCandless przejechał autostopem całe Stany, Kanadę, kawałek Meksyku i przeżył niesamowite przygody. Na końcu dotarł na Alaskę, gdzie zamieszkał w dziczy, w starym opuszczonym autobusie. Jego historia, oparta na faktach, sprawiła, że uwierzyłem, że można żyć inaczej i podróżować nie mając wielkich pieniędzy. Naszego busa nazwaliśmy nawet Supertramp.
Nasza pierwsza wyprawa dookoła Europy miała być tą jedyną.
Planowaliśmy, że po powrocie sprzedamy busa i dzięki temu pomniejszymy koszty tego miesięcznego wyjazdu – wynosiłyby wtedy mniej niż dwa tysiące złotych na osobę. Przecież to były tylko wakacje! Może trochę niestandardowe, zwariowane nawet, ale nic wielkiego. Po prostu, pojechaliśmy z Polski na Gibraltar. Jednak rozmach wyprawy przeszedł najśmielsze oczekiwania. Uwierzyliśmy, wbrew sądom naszych znajomych i po części też naszym własnym, że do podróżowania nie potrzeba ani wielkich pieniędzy, ani specjalnego doświadczenia. Wystarczy zapał, chęci, wiara w możliwość odwiedzenia kawałka świata i przeżycia chwil rodem z książek przygodowych. Można spać na dziko pod gwiazdami, żywić się jedzeniem z puszek z Polski i doświadczyć niesamowitych przygód z przypadkowo poznanymi ludźmi. Zapragnęliśmy więcej. Postanowiliśmy, że nie sprzedamy busa i będziemy kontynuować nasze przygody, a za cel obraliśmy sobie objechanie całego świata.

Objechanie całego świata bez wydawania na to fortuny? Jak to się robi?

Karol: Po pierwsze bardzo dużo oszczędzamy na noclegach bo śpimy w starym busie przerobionym na minikampera. Za 2000 zł kupiliśmy ponad 20 letniego VW T3. Znaleźliśmy go na jakiejś wiosce niedaleko Świdnicy na Dolnym Śląsku. Był w opłakanym stanie, ale kosztował bardzo niewiele, a my się w nim zakochaliśmy i postanowiliśmy dać mu drugie życie. W naszym busie mamy rozkładaną kanapę, gniazdka 220V, bagażnik dachowy, a nawet elektryczny prysznic. Śpimy na dziko, na przykład na dzikich plażach, albo na darmowych czy bardzo tanich kempingach. Nasz bus to istny dom na kółkach – mamy w nim lodówkę i kuchenkę, więc gotujemy sobie sami, dzięki czemu oszczędzamy bardzo dużo na jedzeniu. Praktycznie zawsze podróżujemy dużą grupą, więc rozkładamy koszty paliwa.

Ola: Ludzie często mówią, że poznają jakiś kraj przez pryzmat lokalnego jedzenia. My też sobie na nie pozwalamy, ale w zrównoważony sposób. W Australii zajadaliśmy się mięsem z kangura, bo było tańsze od kurczaka. W Maroku próbowaliśmy owczego mózgu. Ale nie stołujemy się w restauracjach na co dzień. Najczęściej kupujemy lokalny przysmak w markecie, albo od przypadkowo spotkanych ludzi i sami sobie przyrządzamy. W Australii np. kupiliśmy na stacji benzynowej mrożony ogon z kangura i sami sobie go oporządziliśmy na ognisku, bo od Aborygenów dowiedzieliśmy się, że przyrządza się go jak ziemniaki z ogniska. Z tą różnicą, że w przypadku ogona najpierw trzeba było przypalić sierść.

Wasze wyprawy mają sponsorów, a patronatem medialnym objęło Was m.in. “National Geographic”. Spodziewaliście się takiego sukcesu? Dzisiaj przecież podróżowanie nie jest już tylko Waszą pasją, ale także sposobem na życie...

Karol: Szczerze mówić, nigdy nie planowaliśmy, że podróże będą naszym sposobem na życie i że będziemy na nich zarabiać. Przez pierwsze 5 lat nic na nich nie zarabialiśmy i kontynuowaliśmy to tylko dlatego, że była to nasza pasja. Potem zaczęły pojawiać się propozycje współpracy, zaczęliśmy zarabiać na książkach i wystąpieniach. Od 4 lat mamy własną firmę, rzuciliśmy dotychczasowe prace i w 100% utrzymujemy się z bloga i podróżowania. W sumie łączymy kilkanaście źródeł dochodu. Poza wydawaniem książek i wystąpieniami, zarabiamy jeszcze na YouTube, na sprzedaży zdjęć, doradztwie podróżniczym, produkcji wideo, pisaniu tekstów, a nawet mamy swoją markę odzieżową.

Ola: Robimy to, co kochamy, a dodatkowo zarabiamy na tym dużo więcej niż w poprzednich pracach. Można powiedzieć, że mamy pracę marzeń. Ale nigdy się tego nie spodziewaliśmy. Myślę nawet, że nie da się czegoś takiego zaplanować. Życie zaplanowało za nas, a my wciąż szliśmy za ciosem.

Jak pogodziliście pracę, studia i podróżowanie?

Nie było łatwo. Za dnia chodziliśmy na studia dzienne, wieczorem pracowaliśmy a po nocach i weekendami prowadziliśmy bloga i pisaliśmy książki. Prowadzenie bloga było jak praca na dodatkowy etat, bo zajmuje to bardzo dużo czasu. Niektórym wydaje się, że to po prostu napisanie kilku zdań i wrzucenie zdjęcia, a pieniądze same lecą na konto. Ale profesjonalne blogi działają dziś jak redakcje gazet czy portali. Research, obróbka zdjęć, redakcja, korekta, regularne publikacje. Do tego trzeba jeszcze dołożyć naszą działalność przy produkcji ponad 100 filmów rocznie, własne wydawnictwo, prowadzenie sklepu internetowego, wystąpienia, księgowość, rozmowy z markami.

Razem z Olą zwiedziliście już kawał świata m.in. Europę, Australię i Amerykę Północną: od Alaski przez Kanadę i południe USA. Przejechaliście słynną Route 66. Kolejne etapy to m.in Meksyk i Ameryka Południowa. Podróż śladami Tony’ego Halika trwa?

Karol: Po przejechaniu Drogi 66, naszego busa zostawiliśmy u znajomego Rafała z Los Angeles, który zaproponował, że zaopiekuje się autem pod naszą nieobecność. My wróciliśmy do Polski, żeby zarobić na dalszą podróż. Obecnie piszemy kolejną książkę, jeździmy z wystąpieniami i szykujemy się do dalszych podróży. Jeszcze nie wiemy kiedy będziemy kontynuować podróż przez 3 Ameryki, ale na pewno wiemy już, że przed ruszeniem do Meksyku chcemy jeszcze odwiedzić Oregon i inne zachodnio-północne stany.

Czyli wciąż jesteście głodni odkrywania Ameryki. Co Was najbardziej zaskoczyło w tym kraju? Co przypadło do gustu?

Kiedy po raz pierwszy jechaliśmy do Stanów, chcieliśmy zobaczyć miasta i miejsca znane nam z filmów - Manhattan, Hollywood, Mount Rushmore. Po kilku tygodniach podróży okazało się jednak, że to co najbardziej zachwyciło nas w USA to przyroda. Jest niesamowicie piękna i bardzo zróżnicowana. W jednym kraju mamy pełen przekrój - od lodowców, przez tropikalne plaże, po pustynie, kaniony i gorące źródła. Każdy stan kryje kolejne wspaniałe parki narodowe i nieziemskie widoki. Do tego przestrzenie są olbrzymie, przez co natura pozostaje w wielu miejscach nieskalana cywilizacją.

Nie podróżujecie sami. Oprócz krewnych i przyjaciół zabieracie także przypadkowych ludzi, którzy zgłoszą się do Waszego projektu. Kto może dołączyć do ekipy “Busem przez świat” i ruszyć w podróż życia? Są jakieś specjalne wymagania?

Karol: Właściwie to już od drugiej wyprawy, zabieramy ze sobą czytelników naszego bloga, czyli od jakichś 8 lat. Zabraliśmy ze sobą już łącznie ponad 100 obcych nam osób z Internetu. Kiedyś faktycznie szukaliśmy ludzi o pewnych umiejętnościach, których sami nie posiadaliśmy, a wiedzieliśmy, że mogą się te umiejętności przydać podczas wyprawy, ale dziś zmieniliśmy formę rekrutacji. Okazało się, że jadąc na miesiąc czy czasem na kilka miesięcy w podróż, najważniejsze jest to, żeby być fajnym człowiekiem, z którym się nie pozabijamy przebywając ze sobą tak dużo czasu, na tak małej przestrzeni. Dlatego teraz już nie oczekujemy od ludzi żadnych konkretnych umiejętności. Najważniejsze jest dla nas, żeby osoba, która się z nami wybiera w podróż była człowiekiem otwartym, miłym, niewymagającym codziennego prysznica, empatycznym, uczynnym i nie leniwym. I to nam wystarcza.

Przemierzając USA spotkaliście się z pomocą ze strony naszej Polonii. Był Hiob, który jeździ po Ameryce ciężarówką, był pomocny mechanik z Polski, polski szeryf z Newady, a w “amerykańskiej Częstochowie” polski ksiądz. Podróżnik może liczyć na miejscowych?

Zawsze powtarzam, że mamy szczęście do dobrych ludzi i gdyby nie oni, nasze podróże nie doszłyby do skutku. Za każdym razem kiedy mieliśmy jakiś problem czy awarię, znajdował się ktoś kto proponował pomoc. Z taką życzliwością i pomocą ze strony Polaków nie spotkaliśmy się nigdzie na świecie. Już w samym Chicago zaczęło się najpierw od Agnieszki, która w zamian za opiekę nad psem dała nam do dyspozycji na 2 tygodnie swój dom. A potem Pan Staszek, właściciel warsztatu Stan Auto, pomógł nam w kupieniu samochodu, załatwił wszystkie formalności, przygotował auto i policzył nas tylko za części. Wcześniej się nie znaliśmy, a potraktował nas jak rodzinę. Nasza podróż przez Amerykę była pełna takich ludzi o wielkim sercu. Ludzi, których nie zapomnimy do końca życia.

Nasze podróże relacjonujemy na blogu i w social mediach. Zapraszamy do śledzenia:
Youtube – www.youtube.com/busemprzezswiat
Blog - www.busemprzezswiat.pl
Instagram – www.instagram.com/busemprzezswiat
Facebook – www.facebook.com/busemprzezswiat

Tagi:
podróże

Podróże ze św. Pawłem

2019-08-21 11:25

Ks. Janusz Kozłowski
Edycja lubelska 34/2019, str. 2

Archiwum ks. J. Kozłowskiego
Pielgrzymi na rowerach podążali śladami św. Pawła

Wakacyjne drogi wiodły nas szlakiem greckim Apostoła Narodów św. Pawła. Grupa rowerowa licząca 78 osób, w tym 2 z Lubelszczyzny, wyjechała z Rzeszowa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rzecznik Episkopatu: ambona miejscem głoszenia Ewangelii

2019-08-23 17:36

BPKEP / Warszawa (KAI)

Zgodnie z prawem kościelnym ambona jest miejscem głoszenia Ewangelii i przekazywania nauczania Kościoła katolickiego. Wykorzystywanie jej do innych celów jest nadużyciem – przypomina rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik.

BP KEP
Ks. Paweł Rytel-Andrianik

„Zarówno Msza święta, jak i nabożeństwa oraz liturgie, to czas modlitwy. Świątynie są miejscami spotkania człowieka z Bogiem, bez żadnych wyjątków i taka jest ich rola. Kościelne ambony są przeznaczone do głoszenia Ewangelii, pocieszania strapionych, napominania, przypominania prawd wiary i magisterium Kościoła katolickiego” – zaznacza rzecznik Konferencji Episkopatu Polski.

Ks. Paweł Rytel-Andrianik dodaje, że przypadki, w których ambony są wykorzystywane do innych celów są sprzeczne z prawem Kościoła katolickiego i nie powinny mieć miejsca. „Świątynia nie jest odmianą Areopagu, gdzie każdy może przyjść i wygłaszać swoje poglądy. W kościele człowiek otrzymuje sakramenty, doświadcza bliskości Boga, słyszy ewangeliczne prawdy. Wszelkie inne formy działalności, które wykraczają poza prawo kościelne są nadużyciami” – zaznacza rzecznik Episkopatu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Budzik do młodych: zależność od Boga jest prawdziwą niezależnością człowieka

2019-08-23 20:51

dab / Garbów (KAI)

Nie jest łatwo odróżnić głosu Boga od głosu tego świata. Uda się to jedynie temu, kto w codziennym zabieganiu i stresie znajdzie moment, by w ciszy stanąć sam na sam z Nim - powiedział abp Stanisław Budzik podczas mszy dla uczestników Spotkania Młodych Archidiecezji Lubelskiej w Garbowie. Przez cztery dni lubelska młodzież weźmie udział w spotkaniach, warsztatach, koncertach i wspólnej modlitwie.

episkopat.pl

W homilii abp Budzik mówił o najważniejszym pytaniu, jakie powinien zadawać sobie każdy młody człowiek – o źródło prawdziwej miłości. Zwrócił uwagę, że ten, kto nie otwiera się z miłością na bliźniego, którego widzi, ten nie będzie potrafił rzeczywiście otworzyć się na Boga, który jest niewidzialny. - Bóg jest dawcą wszelkiej miłości. Nie da się zbudować trwałej miłości między ludźmi bez Boga – tłumaczył hierarcha.

Metropolita lubelski zauważył, że wypełnienie powołania do miłowania, musi się odbywać w prawdzie o sobie i wolności. – Zależność od Boga jest jedyną prawdziwą niezależnością człowieka. Kiedy postawimy znak równości pomiędzy tym, co chce ode mnie Bóg, a tym, co ja chcę, wtedy wypełnimy to, do czego zostaliśmy stworzeni – wyjaśniał arcybiskup.

Kończąc swoje kazanie, abp Budzik zachęcił młodych, aby byli otwarci na Boże Słowo, które Bóg kieruje do ludzi na różne sposoby. - Ojciec mówi do nas przez Chrystusa, przez swój Kościół, ale też w codzienności, przez różne wydarzenia i znaki. Nie jest łatwo odróżnić Jego głos od głosu tego świata. Uda się to jedynie temu, kto w codziennym zabieganiu i stresie znajdzie moment, by w ciszy stanąć sam na sam z Bogiem – mówił metropolita.

Spotkanie Młodych Archidiecezji Lubelskiej (SMAL) jest cyklicznym wydarzeniem organizowanym w Garbowie przez Centrum Duszpasterstwa Młodzieży Archidiecezji Lubelskiej.

Podczas wydarzenia, uczestnicy - jak tłumaczą organizatorzy - mogą doświadczyć radości z wiary przeżywanej we wspólnocie oraz pogłębić swoją relację z Chrystusem. Jest to również okazja do nawiązania nowych znajomości i spotkania dawno niewidzianych przyjaciół.

"Młodzi będą uczestniczyć w konferencjach, spotkaniach w grupach, adoracjach, Eucharystii oraz w radosnej zabawie, których tematyka nawiązywać będzie do hasła głównego, a celem będzie poznanie prawdziwej miłości, jaką oferuje nam Chrystus" - zapowiadają organizatorzy.

Program spotkania dostępny jest w mediach społecznościowych oraz na stronie Archidiecezji Lubelskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem