Reklama

Wojna, która uchroniła Kościół w Hiszpanii

2019-03-27 10:20

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 13/2019, str. 18-21

Decydują o losach narodów, krajów, kontynentów na całe lata. To przełomowe wydarzenia, do których z pewnością należy hiszpańska wojna domowa (1936-39). Jeśli wygrałyby ją tzw. siły republikańskie, składające się ze zwolenników republiki oraz komunistów, socjalistów i anarchistów, hiszpański Kościół zostałby unicestwiony, a Europa prawdopodobnie stałaby się w dużej części komunistyczna (Stalin wspierał siły republikańskie i czekał tylko na ich zwycięstwo, by rozszerzyć swe wpływy w świecie). Niestety, do dziś wpływowa światowa lewica mitologizuje walkę hiszpańskich republikanów i ukazuje gen. Francisco Franco jako najgorszego dyktatora, inkarnację zła, co nie jest zgodne z prawdą, bo – jak wyjaśnia ks. prał. Vicente Cárcel Ortí, jeden najlepszych znawców historii hiszpańskiej wojny domowej – „kto w tamtych latach walczył o republikę, nie walczył o demokrację i wolność, ale o ustanowienie reżimu typu radzieckiego! Tak więc Franco miał rację, kiedy twierdził, że prowadzi wojnę z komunizmem. Gdyby nie wygrał, mielibyśmy Związek Sowiecki w Hiszpanii. (...) Franco uratował Kościół w Hiszpanii przed całkowitym zniszczeniem. Gdyby nie interweniował, prawdopodobnie Kościół zniknąłby całkowicie”.
1 kwietnia 2019 r. mija dokładnie 80 lat od zakończenia tego epokowego starcia, którym była hiszpańska wojna domowa. A koniec wojny oznaczał również ustanie prześladowań religijnych, które zaczęły się wraz z powstaniem tzw. II Republiki Hiszpańskiej, czyli w 1931 r. Prześladowanie początkowo polegało na podpalaniu kościołów i klasztorów, niszczeniu dziedzictwa historycznego i artystycznego – tak było w czasie tragicznych dni 10 i 11 maja 1931 r. w Madrycie, Barcelonie, Walencji, Maladze i wielu innych miastach. W październiku 1934 r. w Asturii podczas rewolucji wywołanej przez socjalistów i komunistów z ich rąk zginęli pierwsi męczennicy (niektórzy z nich zostali kanonizowani przez Jana Pawła II). Począwszy od lutego 1936 r., w wyniku zwycięstwa Frontu Ludowego w sfałszowanych wyborach, przeprowadzano otwarte ataki na księży, zakonników i miejsca kultu. Ich intensywność wzrastała do 18 lipca 1936 r., kiedy to w wyniku buntu armii zaczęła się wojna domowa, która trwała prawie 3 lata. W czasie tej wojny miały miejsce prześladowania religijne niespotykane w historii Kościoła w Hiszpanii i całej Europie Zachodniej, o czym świadczą szokujące liczby zamordowanych: 13 biskupów, 4184 kapłanów i seminarzystów, 2365 zakonników, 283 zakonnice i ok. 4 tys. ludzi świeckich zabitych za pomoc kapłanom i zakonnicom lub ukrywanie ich. Zostali zabici tylko ze względu na swoją wiarę w Jezusa Chrystusa i ideały, w kontekście antykatolickich działań władz republikańskich.
W. R.

Włodzimierz Rędzioch: – Jak do tego doszło, że „katolicka” Hiszpania stała się miejscem walki z Kościołem i prześladowania wyznawców Chrystusa?

Ks. prał. Vicente Cárcel Ortí: – Był to powolny proces, który zaczął się w XIX wieku, kiedy to powstał wielki ruch antyklerykalny. W owym czasie w Hiszpanii Kościół miał bliskie stosunki z monarchią, z którą był związany konkordatami. W praktyce katolicyzm był religią państwową, tak jak to było w krajach prawosławnych (Grecja, Rumunia) lub w Anglii z anglikanizmem. W 1920 r. król Alfons XIII przekazał władzę gen. Miguelowi Primo de Riverze, który ustanowił dyktaturę wojskową – zapewniła ona bezpieczeństwo i rozwój gospodarczy, m.in. dzięki robotom publicznym. Niestety, rozwój gospodarczy został nagle przerwany wraz z wybuchem światowego kryzysu gospodarczego w 1929 r. W następnym roku republikanie (zwolennicy republikańskiej Hiszpanii) wygrywali wybory lokalne. W rezultacie gen. Primo de Rivera oddał władzę, natomiast król opuścił kraj, chociaż nie abdykował. W tej sytuacji siły republikańskie przejęły władzę 14 kwietnia 1931 r. i ogłosiły republikę. Republikanie pałali tak wielką nienawiścią do monarchii i wszystkiego, co było z nią związane, w tym do Kościoła, że po dojściu do władzy zaczęli zwalczać swoich „wrogów”. Pierwszym celem ataków – najłatwiejszym, bo bezbronnym – był Kościół. Nowy reżim prześladował Kościół na poziomie legislacyjnym, natomiast ekstremiści różnego rodzaju (anarchiści, socjaliści i komuniści) zaczęli stosować prawdziwą przemoc fizyczną wobec ludzi i rzeczy. Wielką rolę w kampanii antykatolickiej odegrała masoneria – masoni byli obecni w hiszpańskich instytucjach politycznych, w rządzie i w „Cortes Generales” (parlamencie) – tam zasiadało ich co najmniej 183. To hiszpańska masoneria brała udział w przygotowaniu antykatolickich praw oraz w oszczerczych kampaniach przeciwko Kościołowi.

– Wynika z tego, że prześladowania katolików i Kościoła zaczęły się kilka lat przed wybuchem wojny domowej...

– W latach 1931-36 mamy do czynienia z nasilającymi się działaniami przeciwko Kościołowi i praktyce religijnej. Ustawy prześladowcze miały na celu realizację radykalnej i niedemokratycznej koncepcji rozdziału Kościoła i państwa. Można podać wiele przykładów: w styczniu 1932 r. rozwiązano zakon jezuitów; w maju 1933 r. wprowadzono prawo o wywłaszczeniu Kościoła, którego własności przeszły w ręce władz cywilnych; ustawa przeciw nauczaniu religii w szkołach i odebranie zakonnikom prawa nauczania. Brutalne prześladowania zaczęły się natomiast w 1934 r. podczas tzw. rewolucji komunistycznej w Asturii, kiedy to zginęło 37 księży, zakonników i seminarzystów (ci męczennicy z Turón już zostali kanonizowani) i wiele innych osób oraz spalono 58 kościołów. Począwszy od 1936 r., we wszystkich głównych miastach Hiszpanii katedry, klasztory i budynki parafialne zostały zaatakowane, splądrowane i podpalone. Chciano zatrzeć wszystkie ślady hiszpańskiej tradycji katolickiej. Nienawiść do wiary sprawiała, że prześladowcy nie ograniczali się do masakr, ale posuwali się jeszcze dalej, dopuszczając się aktów świętokradczych: Hostie konsekrowane rozrzucano po ulicach i deptano, jedzono Hostie w czasie posiłków, niszczono ołtarze, kościoły zamieniano w stajnie, pod bronią próbowano wymusić na kapłanach i zakonnicach wyrzeczenie się wiary. Trzeba powiedzieć, że te prześladowania rozpoczęły się na wiele lat przed wojną domową, nie można więc było wtedy oskarżyć Kościoła, że stoi po stronie żołnierzy gen. Franco.

– Czy Kościół był wrogi republikańskiemu rządowi?

– Od początku biskupi uznawali legalny rząd republikański. Problem polegał na tym, że władze republikańskie zawsze wykazywały otwartą wrogość wobec katolików. Po wydarzeniach w Asturii, latem 1936 r., rozpętano największe prześladowania religijne w historii Hiszpanii, próbowano fizycznie zniszczyć Kościół katolicki – zarówno ludzi, jak i dobra Kościoła. Prześladowania trwały do kwietnia 1939 r., tzn. do momentu zakończenia wojny domowej.

– Jaka była skala prześladowań ludzi Kościoła?

– Statystyki ofiar, nawet niepełne, są szokujące: 13 biskupów, 4184 księży i seminarzystów, 2365 zakonników, 283 zakonnice i ok. 4 tys. świeckich zabitych za pomoc kapłanom i zakonnicom lub ukrywanie ich. Ponadto republikanie burzyli kościoły i klasztory (tylko w mojej diecezji Walencja zostało zniszczonych ponad 1000 kościołów i innych obiektów sakralnych). Należy podkreślić, że na terenach zajmowanych przez nacjonalistów gen. Franco duchowieństwo nie było prześladowane, a kościoły nie zostały zniszczone.

– Większość ofiar prześladowań to prawdziwi męczennicy za wiarę. Kiedy rozpoczęły się ich procesy beatyfikacyjne?

– Po zakończeniu wojny domowej w 1939 r. Stolica Apostolska poprosiła o zbieranie danych dotyczących prześladowań w diecezjach i parafiach. Po zebraniu niezbędnych materiałów biskupi, począwszy od lat 40. XX wieku, rozpoczynali procesy beatyfikacyjne w diecezjach, które były kontynuowane w latach 50. Następnie dokumentację procesów diecezjalnych wysyłano do Watykanu na ich „rzymską” fazę. Ale Paweł VI postanowił zatrzymać procesy, uważając, że powinno upłynąć co najmniej 50 lat od tych bolesnych faktów. Co więcej, papież postawił warunek: Hiszpania musi mieć demokratyczny rząd (w latach 60. w tym kraju był jeszcze reżim wojskowy). Na początku również Jan Paweł II powiedział „nie”, ponieważ nie minęło jeszcze 50 lat od zakończenia wojny domowej – odczekał do 1987 r., aby beatyfikować pierwszych hiszpańskich męczenników prześladowań religijnych (były to 3 karmelitanki z Guadalajary). Tak zaczęły się beatyfikacje naszych męczenników. Do tej pory odbyło się wiele uroczystości beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych (niektóre bardzo liczne), podczas których wyniesiono na ołtarze 1914 męczenników. Obecnie w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych toczą się procesy dotyczące ok. 2 tys. następnych kandydatów na ołtarze.

– Czasami Kościół jest oskarżany, że beatyfikując męczenników okresu hiszpańskiej wojny domowej, otwiera stare rany...

– To pretensjonalna polemika, która ma podłoże ideologiczne i polityczne. Osoby beatyfikowane i kanonizowane nigdy nie były nazywane „męczennikami wojny domowej” – to byli męczennicy prześladowań religijnych! Od początku Kościół oddawał cześć męczennikom wiary i nadal będzie to czynić. Za chrześcijańskimi męczennikami nie stoją ugrupowania polityczne czy ideologie – są tylko wiara w Boga i miłość bliźniego. Ci męczennicy nie brali udziału w wojnie, nikogo nie atakowali. Byli nosicielami odwiecznego przesłania pokoju i miłości, które oświeca naszą wiarę i wspiera nadzieję.

– Światowe lewactwo do dziś otacza mitem walkę hiszpańskich republikanów i ukazuje gen. Franco jako najgorszego z dyktatorów, ucieleśnienie zła...

– Franco uratował Kościół w Hiszpanii przed całkowitym zniszczeniem. Gdyby nie interweniował, prawdopodobnie Kościół zniknąłby całkowicie. Oczywiście, wtedy nikt nie wiedział, że w przyszłości Franco stanie się dyktatorem. Chciałbym jednak wyjaśnić jedną zasadniczą kwestię: kto w tamtych latach walczył o republikę, nie walczył o demokrację i wolność, ale o ustanowienie reżimu typu radzieckiego! Tak więc Franco miał rację, kiedy twierdził, że prowadzi wojnę z komunizmem. Gdyby nie wygrał, mielibyśmy Związek Sowiecki w Hiszpanii. Większość europejskiej lewicy była i jest komunistyczna, a Franco był jedyną osobą, która pokonała komunistów na polu bitwy. Dlatego lewica, niejako z historycznej zemsty, stworzyła mit, który ukazuje walkę partyzantów komunistycznych Brygad Międzynarodowych jako walkę o wolność przeciw dyktaturze. Niestety, dzisiaj siły komunistyczne są siłami najbardziej wstecznymi, najbardziej konserwatywnymi. Nie potrafią realistycznie ocenić swojej przeszłości i dokonać samokrytyki.

– Dziś w Hiszpanii są wciąż te same siły polityczne (socjaliści, komuniści, masoni), które postrzegają Kościół tak jak republikanie, którzy 70 lat temu chcieli go zniszczyć. Oczywiście, nikt nie zabija już księży i zakonnic, nie niszczy świątyń, ale Kościół w dalszym ciągu jest postrzegany jako ideologiczny wróg, którego należy zwalczać lub przynajmniej marginalizować w społeczeństwie. Nie tak dawno były już premier José Luis Rodríguez Zapatero chciał stworzyć w Hiszpanii „nowy świat”, „nowego człowieka”...

– To typowa cecha reżimów totalitarnych lewicy. Nawet Stalin chciał stworzyć nowego człowieka, również Pol Pot w Kambodży. W Hiszpanii wolność ginie, ponieważ państwo ingeruje w prywatne życie ludzi – chce decydować, w jaki sposób ludzie mają żyć i się zachowywać, jak kształcić swoje dzieci itp. Fakt, że prawa są ustanawiane przez parlament, nie znaczy, że są to prawa sprawiedliwe. Ponieważ od zawsze istnieje jeden głos, który broni prawdziwego dobra człowieka – Kościół, dzisiaj próbuje się go uciszyć. Ale politycy przychodzą i odchodzą w rytm wyborów, a Kościół pozostaje...

Reklama

Papież nie przyjął dymisji kard. Ouelleta

2019-07-20 09:20

st (KAI) / Watykan

Ojciec Święty nie przyjął rezygnacji z pełnionych obowiązków przez prefekta Kongregacji ds. Biskupów kard. Marca Ouelleta – informuje portal il sismografo. Kanadyjski purpurat, jeden z najbliższych współpracowników Franciszka 8 czerwca ukończył 75 lat i zgodnie z wymogami prawa złożył swoją rezygnację.

michael_swan / Foter.com / CC BY-ND

Powołując się na bliskiego współpracownika kard. Ouelleta, ks. Massimo Cassolę il sismografo podaje, że papież poprosił prefekta Kongregacji ds. Biskupów, by dalej pełnił swoje obowiązki, aż do chwili, kiedy podejmie inną decyzję. Dykasteria ta zajmuje się kwestią doboru odpowiednich kandydatów na stanowiska biskupów oraz innymi dotyczącymi ich sprawami.

Kard. Marc Ouellet urodził się 8 czerwca 1944 w Lamotte (prowincja Quebec w Kanadzie) jako trzecie z ośmiorga dzieci Pierre’a Ouelleta i Grazielli z domu Michaud. Po studiach teologicznych w wyższym seminarium duchownym w Montrealu (w latach 1964-68) uzyskał kościelny licencjat z teologii na Uniwersytecie w Montrealu. Święcenia kapłańskie w przyjął 25 maja 1968, po czym przez dwa lata pracował duszpastersko. Następnie nauczał filozofii w Wyższym Seminarium Duchownym w stolicy Kolumbii – Bogocie, kierowanym wówczas przez kanadyjską prowincję zgromadzenia księży sulpicjanów, do którego później sam wstąpił.

Następnie studiował w Rzymie, gdzie w 1974 uzyskał licencjat z filozofii na Uniwersytecie św. Tomasza „Angelicum”. Wykładał potem w wyższych seminariach duchownych w Manizales w Kolumbii oraz w Montrealu w Kanadzie. W 1983 r. uzyskał doktorat z teologii dogmatycznej na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. Był profesorem seminariów w Kolumbii i Kanadzie. W latach 1996-97 wykładał na Instytucie Jana Pawła II na Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie, a następnie został kierownikiem katedry teologii dogmatycznej na tej uczelni.

3 marca 2001 Jan Paweł II mianował go sekretarzem Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan i biskupem, a 19 marca tegoż roku osobiście udzielił mu sakry. Jako motto swej posługi obrał słowa «Ut unum sint» (Aby byli jedno). Był też konsultorem kilku innych kongregacji, członkiem Międzydykasterialnej Komisji ds. Kościoła w Europie Wschodniej, sekretarzem Komisji ds. Stosunków Religijnych z Judaizmem i członkiem Międzynarodowej Komisji Teologicznej.

15 listopada 2002 św. Jan Paweł II mianował go arcybiskupem metropolitą Québecu, a 21 września 2003 włączył abp. Ouelleta do Kolegium Kardynalskiego. W październiku 2008 był relatorem generalnym 12. Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów obradującego pod hasłem: „Słowo Boże w życiu i misji Kościoła”. 30 czerwca 2010 Benedykt XVI ponownie ściągnął kanadyjskiego purpurata do Watykanu, powołując go na prefekta Kongregacji ds. Biskupów. Jest on także członkiem kilku innych Kongregacji i rad papieskich. Jest znany przede wszystkim z obrony życia poczętego i ostrych wystąpień przeciw aborcji, dlatego też dla wielu, szczególnie dla liberalnych mediów, jest postacią kontrowersyjną. Jest też weteranem szkoły Communio i uczniem Ursa von Balthasara. Do dziś jest członkiem redakcji tego czasopisma.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalwaria Pacławska: dziś rozpoczyna się 32. Franciszkańskie Spotkanie Młodych

2019-07-21 12:18

pab / Kalwaria Pacławska (KAI)

Coraz więcej młodych ludzi pojawia się na Kalwarii Pacławskiej, gdzie dziś wieczorem rozpocznie się 32. Franciszkańskie Spotkanie Młodych. Jego hasło brzmi „Obecność” i jest związane z tajemnicą Eucharystii. W trakcie najbliższego tygodnia młodzież wysłucha świadectw wielu osób oraz będzie się bawić na koncertach. Nie zabraknie też nabożeństw i spotkań w grupach.

Monika Jaracz | Archidiecezja Krakowska

– Coraz więcej młodych ludzi pojawia się na Kalwarii. W różnych jej zakątkach widać i czuć ducha FSM-u – mówi o. Marcin Drąg, dyrektor Franciszkańskich Spotkań Młodych. Już na kilka dni przed rozpoczęciem spotkania do kalwaryjskiego sanktuarium przyjechała kadra. Schola od wtorku ćwiczyła pieśni, a sekcja plastyczna w koncepcji tegorocznego spotkania przyozdobiła kościół i kaplicę św. Rafała, w której całodobowo będzie trwać adoracja Najświętszego Sakramentu. Została też ustawiona scena, na której odbędą się spotkania.

– W tym roku hasło FSM-u brzmi „Obecność”. Będziemy odkrywać realną obecność Jezusa w Eucharystii, która bardzo pociąga nas ku temu, co jest niebiańskie, aczkolwiek wydarza się na ziemi – zapowiada o. Drąg. 32. FSM potrwa do soboty. Na rozpoczęcie Mszę św. dla młodych odprawi abp Adam Szal, metropolita przemyski. Oprócz codziennych Eucharystii, będą również nabożeństwa, które w swojej formie są odmienne od tych znanych na co dzień z naszych kościołów. Szczególnym w tym roku ma być nabożeństwo Exodusu. Organizatorzy nie zdradzają na czym ma ono polegać. Wyjawiają jedynie, że dobra pogoda będzie sprzyjać jego przeżywaniu. Każdego dnia odbywać się będą konferencje z zaproszonymi gośćmi. W tym roku będą to m.in. ks. Wojciech Węgrzyniak, Maciej Bodasiński, Ida Nowakowska, ks. Krzysztof Porosło, o. Jarosław Wysoczański OFMConv. Na FSM zapraszani są także muzycy, którzy każdego wieczoru bawią młodzież. W tym roku do Kalwarii Pacławskiej przybędą m.in. Mate.O i Tęgie Chłopy, wystąpi także TeatrA. Nie zabraknie też spotkań w grupach i czasu wolnego. Organizatorem Spotkania jest krakowska Prowincja św. Antoniego i bł. Jakuba Strzemię Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych (Franciszkanów).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem