Reklama

Relikwie Męki Pańskiej

2019-03-27 11:10

Arkadiusz Bednarczyk
Edycja rzeszowska 13/2019, str. I

Arkadiusz Bednarczyk
Replika korony cierniowej w bazylice Ojców Dominikanów w Jarosławiu

Relikwie Męki Pańskiej były przedmiotem adoracji i handlu; wytwarzano ich kopie i obdarowywano kościoły, a wszystko po to, by wierni mogli niemalże namacalnie doświadczyć bólu i cierpienia Jezusa z Nazaretu...

W IV stuleciu matka cesarza Konstantyna – Helena, wówczas 78-letnia już kobieta, wyruszyła celem ekspiacji za uczynki swego syna do Ziemi Świętej. Autor „Historii Kościoła” Euzebiusz z Cezarei mówi, iż po przybyciu na miejsce cesarzowa Helena kazała zwołać komisję, w skład której weszli kapłani i archeolodzy, aby zakreślić dokładny plan prac wykopaliskowych. Szczęśliwie zachowane dokumenty pozwoliły na ustalenie topografii Jerozolimy przed jej zburzeniem. Wynajęci robotnicy kopali i usuwali gruzy. Po kilku tygodniach prac ukazał się wreszcie garb Kalwarii i grota Grobu Chrystusa. W częściowo zasypanym rowie odnaleziono trzy krzyże. Biskup Makary modlił się o możność poznania, na którym krzyżu Zbawiciel dokonał żywota. Podobno przyniesiono umierającą niewiastę, którą dotknięto Drzewem Krzyża. Przy trzecim dotknięciu kobieta wstała. Wiadomość dotarła do Konstantyna. Kazał on wybudować na świętych miejscach świątynię. Znalezione Drzewo Krzyża Helena miała podzielić na trzy części: dla Rzymu, Jerozolimy i Konstantynopola. Po śmierci matki cesarz wybudował w pobliżu Lateranu, który ofiarował papieżowi Sylwestrowi, wspaniałą Bazylikę Krzyża Świętego z Jerozolimy, w której spoczęło ciało cesarzowej. Umieszczono w niej cenną relikwię Krzyża Świętego. Tu też przechowuje się tabliczkę drewnianą z napisami w językach greckim, hebrajskim i łacińskim, zwaną tytułem Krzyża, którą Piłat kazał umieścić nad głową Jezusa. Papież Lucjusz II w XII wieku stwierdził jej autentyczność swoją pieczęcią i umieścił w specjalnej skrzyni.

Najbardziej „płodnym” w relikwie Męki Pańskiej był okres wypraw krzyżowych (XII-XIII). W ciągu siedmiu oficjalnych krucjat pojawiło się w Europie wiele tych relikwii. I tak już podczas oblężenia Antiochii (I wyprawa krzyżowa) w 1098 r. zamknięci w mieście krzyżowcy oblegani przez Turków „cudownie ” odnaleźli włócznię, która przebiła bok Chrystusa. Euforia ogarnęła wszystkich, co miało pozytywny skutek w postaci pokonania Turków Seldżuckich. Podczas IV wyprawy krzyżowej doszło do haniebnego złupienia przez krzyżowców Konstantynopola. Wywieziono wówczas stamtąd wiele relikwii.

Reklama

Świątobliwy król francuski Ludwik IX w 1237 r. odkupił od łacińskiego cesarza Konstantynopola Baldwina II cierniową koronę. Paryż witał te relikwie na kolanach. Ludwik dokupił jeszcze dwa kawałki krzyża świętego i płat całunu. Dla tychże relikwii wybudowano obok królewskiego pałacu osobną kaplicę – Sainte Chapelle. Do specjalnego relikwiarza, w którym umieszczono relikwie, klucz posiadał tylko król. Co roku w Wielki Piątek wystawiano relikwie, by wierni mogli ich dotknąć. Sainte Chapelle została zdemolowana podczas Rewolucji Francuskiej. Ocalała tylko korona cierniowa, którą umieszczono w specjalnym relikwiarzu ufundowanym przez Napoleona w 1804 r.

Także na Podkarpaciu wiele kościołów przechowuje w specjalnych relikwiarzach choćby cząstki Świętego Krzyża (np. bazylika w Przeworsku czy fara w Łańcucie oraz klasztor Ojców Reformatów w Jarosławiu). W przeworskiej kaplicy Bożego Grobu dobudowanej w XVIII wieku czy w kościele parafialnym w Dąbrówkach koło Łańcuta znajdziemy ponadto kamień z Golgoty, miejsca ukrzyżowania Chrystusa...

Tagi:
Relikwie Męki Pańskiej

Reklama

Sanktuarium Męki Pańskiej w Tyńcu Legnickim

2019-04-24 09:01

Ks. Waldemar Wesołowski
Edycja legnicka 17/2019, str. 1, 4

Kościół pw. Męki Pańskiej w Tyńcu Legnickim, należący do parafii w Rui, posiada skarb niezwykły: potrójne relikwie Męki Pańskiej: relikwie drzewa krzyża, korony cierniowej i płaszcza purpurowego. W związku z tym biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski podniósł kościół w Tyńcu Legnickim do godności sanktuarium

Ks. Waldemar Wesołowski
Uroczystość zgromadziła wielu duchownych i parafian

Relikwie te wraz z krzyżem, tabernakulum i innymi elementami wyposażenia kościoła, trafiły do Tyńca z Kolonii, z kościoła sióstr Cellitynek, dzięki pomocy ks. Michaela Grüteringa.

– Relikwie pierwotnie umieszczone były w krzyżu, zdecydowaliśmy jednak przełożyć je do osobnego relikwiarza i przygotowaliśmy też w kościele specjalne miejsce, gdzie będą wystawione do publicznego kultu. Nasz kościół stał się zatem wyjątkowym miejscem, które posiada potrójne relikwie męki Pańskiej. Mogę powiedzieć, że prawdopodobnie jedynym w Polsce – zaznacza proboszcz ks. Wiesław Złotek. Ksiądz proboszcz liczy na ożywienie wiary wśród swoich parafian, a także na pielgrzymów, którzy z różnych stron Polski już zapowiadają swoje przybycie. Odbyły się też rozmowy z księżmi z dekanatu prochowickiego, dotyczące organizowania pieszych pielgrzymek do tego sanktuarium.

Wspólnota świeckich pań

Uroczystość w Tyńcu rozpoczęła się 13 kwietnia br. od konferencji ks. Michaela Grüteringa z Niemiec, dzięki któremu te bezcenne dary trafiły do kościoła. Mówił on m.in. o siostrach cellitynkach, o wykonawcy krzyża, wyjaśnił także znaczenie postaci znajdujących się na krzyżu.

Ks. Michael przybliżył charyzmat zgromadzenia sióstr cellitynek, które wywodzą się z ruchu Beginek. Ich początki sięgają XII wieku. Początkowo były to wspólnoty świeckich pań, które mieszkały razem. Z czasem odnalazły swoje powołanie w służeniu chorym i cierpiącym w szpitalach, przekształcając wspólnotę w zgromadzenie oparte na regule św. Augustyna. – Wykonawcą krzyża jest Hanns Rheidorf, artysta, rzeźbiarz, tworzący w drewnie i metalu. Krzyż i tabernakulum wykonał w latach 60. na zlecenie sióstr. Na krzyżu widnieją postaci: Maryi z Dzieciątkiem, św. Teresy z Lisieux, św. Elżbiety z Turyngii (fundatorka szpitali i dzieł miłosierdzia), czterej Ewangeliści, św. Józef z Jezusem, św. Augustyn i św. Anno – arcybiskup i fundator klasztoru – wyjaśnił ks. Michael.

Jak zaznaczył ks. Leopold Rzodkiewicz, który podjął się tłumaczenia, warte uwagi są również sceny umieszczone na tabernakulum. – Znajdziemy tam siedem boleści Matki Bożej – powiedział.

Na zakończenie swojego wystąpienia ks. Grütering podkreślił, że relikwie pozwalają nam dostrzec cierpiącego Pana, który jest blisko ludzi. – On w swoim cierpieniu pozwala się dotknąć. On dla nas stał się kapłanem, ofiarą i świątynią.

Gość z Niemiec w imieniu sióstr, które przekazały te bezcenne dary, wyraził radość z tego, że krzyż, który przebywał w domu generalnym będzie czczony w Polsce. – Mamy nadzieję, że będzie was prowadził po drogach wiary. Chrystus jest naszym jedynym Panem, który przekracza granice państw, okrucieństwa historii i jednoczy nas w modlitwie – mówił.

Ustanowienie sanktuarium

Kolejnym momentem była wspólna modlitwa Koronką do Miłosierdzia Bożego, którą poprowadzili klerycy. Następnie ks. Łukasz Misiak odczytał dekret biskupa legnickiego ustanawiający kościół w Tyńcu sanktuarium Męki Pańskiej. W dekrecie czytamy m.in: „Biorąc pod uwagę prośbę duszpasterzy oraz wiernych i uwzględniając duchowy pożytek ożywiania kultu Relikwii Męki Pańskiej, który przyczynia się w wyjątkowy sposób do oddawania czci Chrystusowi Ukrzyżowanemu, z dniem 13 kwietnia Roku Pańskiego 2019 (...) ustanawiamy niniejszym dekretem i ogłaszamy kościół filialny pod wezwaniem Męki Pańskiej w Tyńcu Legnickim lokalnym sanktuarium Męki Pańskiej w diecezji legnickiej. Niech Przewielebny Ksiądz Proboszcz – kustosz nowego sanktuarium, jego współpracownicy i księża dekanatu prochowickiego dołożą wszelkich starań, by Chrystus Ukrzyżowany doznawał należnego uwielbienia i czci, a wierni gromadzący się przy Relikwiach Męki Pańskiej mogli ożywiać swoją wiarę, przywiązanie do Kościoła Świętego oraz umacniać się w życiu moralnym, opartym o naukę Pana Jezusa zawartą w Ewangelii Świętej”.

Przybywajcie do tego miejsca

Po tej części rozpoczęła się Eucharystia pod przewodnictwem biskupa legnickiego Zbigniewa Kiernikowskiego, w której uczestniczyli księża z dekanatu prochowickiego, przełożeni seminarium, pielgrzymi, wierni z Tyńca i całej parafii oraz zaproszeni goście.

W homilii bp Kiernikowski powiedział min. „Będziemy przybywać do tego sanktuarium i modlić się, byśmy przeżywali w naszym życiu coś z męki Chrystusa, by niekoniecznie było w nim tak, jak my chcemy, tylko, żeby przez naszą gotowość pełnienia zamysłu Boga stawała się jedność i pojednanie”.

Uroczystość zakończyła się błogosławieństwem i oddaniem czci relikwiom Męki Pańskiej.

Obszerna relacja na stronie Radia Plus Legnica, www.legnica.fm

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rodzice porwanej Pakistanki proszą papieża o pomoc

2019-12-10 09:04

Paweł Pasierbek SJ/vaticannews.va / Islamabad (KAI)

Rodzice porwanej 14-letniej Pakistanki proszą papieża o pomoc. Zwracają się także do wspólnoty międzynarodowej z nadzieją, że podobnie jak w przypadku Asii Bibi, jej interwencja pomoże w uwolnieniu córki.

Mikamatto/Foter/Creativ Commons Attribution 2.0 Generic (CC BY2.0)

Huma Younas jest chrześcijanką. Została uprowadzona prawie dwa miesiące temu, zmuszona do przejścia na islam i do wyjścia za mąż za jednego z porywaczy. Jest kolejną ofiarą przerażającego traktowania kobiet w Pakistanie, szczególnie dziewcząt, które są chrześcijankami, pochodzą z biednych rodzin, a więc prawo nie chroni ich zbyt dobrze.

Rodzina porwanej Pakistanki nagrała film wideo, w którym zwraca się zarówno do papieża, jak i do wspólnoty międzynarodowej oraz do władz kraju z prośbą o podjęcie jak najszybszej interwencji w tej sprawie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem