Reklama

Miłość bez miary

2019-04-10 10:28

Ks. Tomasz Zmarzły
Edycja sosnowiecka 15/2019, str. I

TZ
Ilustracja z Mszału Rzymskiego

Wielki Post dobiega końca. To był szczególny czas podążania za Chrystusem dźwigającym krzyż i prowadzącym nas do Zmartwychwstania. Jezus mówi: „Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem” (Łk 14, 27). Św. Jan Paweł II mówił, że miłości bez krzyża się nie znajdzie, krzyża bez miłości nie uniesie. Każdy inaczej przeżywał tę wyjątkową czterdziestodniową wędrówkę.

– Każdego roku wyczekuję czasu Wielkiego Postu. Podobnie jak wiosna jest czasem porządków, Wielki Post jest dla mnie czasem porządkowania życiowej codzienności. Ustawiania na właściwych miejscach moich ambicji, talentów, słabości, wartości. Szczególnie nabożeństwo Drogi Krzyżowej pomaga mi na nowo oddać miejsce najważniejsze Jezusowi Chrystusowi. Gdy w sercu oddam Jemu to najważniejsze miejsce, wszystko inne zaczyna się układać i przychodzi radość Wielkiej Nocy! – opowiada Agnieszka Dubiel.

Ks. Jan Twardowski pisał: „Wiara jest dla mnie ufnością, zawierzeniem Panu Bogu bez stawiania pytań. Człowiek wierzący nie ma takich pytań. Człowiek niewierzący nie ma odpowiedzi”. – Każdy Wielki Post jest wyjątkową okazją do kontemplacji Bożej miłości. To droga budowania zaufania do Tego, który do końca nas umiłował. Co roku taka sama, ale jakże bogatsza w doświadczenie miłości większej niż śmierć – stwierdza Alicja Demczyńska.

Reklama

– Okres Wielkiego Postu to dla mnie czas refleksji i wyciszenia, czas pracy nad sobą i rozmyślania nad tym, jakim jestem człowiekiem. Czy potrafiłabym oddać swoje życie za innych ludzi i kochać kogoś, kto źle mi życzy? Udział w nabożeństwie „Gorzkich żali”, Drogi Krzyżowej czy wielkopostnych rekolekcjach uświadamiają mi co dla mnie zrobił Jezus i mobilizują, by swoim życiem choć trochę Mu podziękować – mówi Patrycja Cieślik.

Nie trzeba czekać rok, by iść za Jezusem. On zawsze nas zaprasza, by pójść za Nim. Uczy nas każdego dnia, że „miarą miłości jest miłość bez miary” (św. Bernard z Clairvaux).

Tagi:
Wielki Post

Życie obok życia

2019-04-10 10:24

Ks. Krzysztof Pawlina
Niedziela Ogólnopolska 15/2019, str. 25

Wczoraj skazani, dzisiaj odkupieni
Choć żyjemy: śpimy, jemy, chodzimy do pracy, to niekiedy jesteśmy jak więzień oczekujący w celi na wyrok. Nie tak miało być.
Mamy jednak szansę. Pan Jezus jest po naszej stronie. Wielki Post to czas, kiedy w bramie więzienia tkwią klucze włożone tam przez Chrystusa.
Od ciebie zależy, czy po nie sięgniesz

Wielu z nas lubi być w centrum wydarzeń społecznych, politycznych, kulturalnych. Czujemy się wtedy ważni, doceniani – po prostu żyjemy. Jednak prawdziwe życie dzieje się często gdzieś indziej.

Wśród wielu arcydzieł Giovanni Bellini namalował „Pietę” – Matkę Bożą z martwym ciałem Jezusa. W tle ukazuje pulsujące życie. Ono dominuje na płótnie. A „Piet?”? Niezauważona śmierć za życie tego świata. Zbawienie na uboczu świata.

Jacopo Bassano namalował sceny narodzin Pana Jezusa. Światłem podkreśla wydarzenie zbawcze – Boże Narodzenie. W tle tętni życie, pulsuje swoim rytmem. Na uboczu rodzi się życie, aby życie miało sens.

Tęsknimy za dużymi wydarzeniami, chcemy być w środku tętniącego życia. Obyśmy nie przeszli obok życia w biegu za życiem.

Mieć oko serca, które widzi to, czego nie widać.

Mamy plany, marzenia wobec siebie, ale też wobec innych. Nie tylko plany, ale nawet oczekiwania. Kiedy się nie spełniają, doznajemy rozczarowania, frustracji. Denerwuje nas, że ktoś nie spełnia naszych oczekiwań albo nie realizuje naszych planów. Nerwy, zawód, złość towarzyszą zawiedzionym.

Trzeba mieć cierpliwość. Wiosną nie wszystkie drzewa rozkwitają jednocześnie. Jedne budzą się wcześniej, drugie się opóźniają. Są nawet takie, które jak zmarłe tkwią pośród żywej zieleni, one jednak tylko wyglądają na uschłe. Każde drzewo ma swój czas – czas przebudzenia. Mieć cierpliwość – tak dojrzewają ludzie. Nie wszyscy w jednym czasie, nie od razu. Nie natychmiast po dotknięciu promieni wiosennego słońca. Trzeba czekać – przyjdzie właściwy czas.

Kto się denerwuje, że jego plany się nie ziszczają? Ktoś, kto nie kocha. Miłość wyostrza wzrok. Ten, kto kocha, widzi to, czego inni nie widzą. Miłość otwiera w nas zmysł, który William Johnston nazywa okiem wewnętrznym lub trzecim okiem – oko serca, oko miłości. To trzecie oko widzi jedynie dzięki miłości. Gdy miłość w nas żyje, widzimy więcej niż ci, którzy nie kochają. Nauczyć się widzieć. Oko serca dostrzega wiosenne pąki w martwym jeszcze drzewie.

Tyle słów o człowieku. Zbyt mało miłości. Miłość nie wyżyje z samych słów. Kto kocha, ma nadzieję na wiosnę człowieka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świeccy katolicy: protestujemy przeciw profanacji wizerunku Matki Bożej Jasnogórskiej

2019-05-18 12:00

KIK Katowice, lk / Katowice (KAI)

"Niżej podpisani wyrażamy ubolewanie, a zarazem protestujemy przeciw aktowi profanacji cudownego wizerunku Matki Bożej Jasnogórskiej. (...) W cywilizowanym i demokratycznym społeczeństwie taka „twórczość artystyczna” nie powinna się zdarzyć" - napisali sygnatariusze "Listu otwartego świeckich katolików w sprawie profanacji obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej". Podpisało się pod nim 130 osób z całej Polski, reprezentujących różne środowiska i grupy zawodowe, w tym artyści, związkowcy, członkowie Klubów Inteligencji Katolickiej, nauczyciele i prawnicy.

List udostępnił Klub Inteligencji Katolickiej w Katowicach.

Poniżej tekst listu:

List otwarty świeckich katolików w sprawie profanacji obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej

Niżej podpisani wyrażamy ubolewanie, a zarazem protestujemy przeciw aktowi profanacji cudownego wizerunku Matki Bożej Jasnogórskiej, poprzez domalowanie w aureolach świętych Wizerunków sześciu kolorowych pasków, symbolizujących środowiska lesbijek, gejów, biseksualistów i transgenderystów (LGBT).

Profanację wyraża fakt, że te 6 poziomych kolorowych pasów mylonych jest z tęczą, która jest łukiem i charakteryzuje się widmem ciągłym. W tęczy tradycyjnie wyróżnia się 7 kolorów. Ten podział przyjął się nie tylko w nauce, ale również w literaturze, czego przykładem jest wiersz Marii Konopnickiej „Tęcza”:

"A kto ciebie, śliczna tęczo, / Siedmiobarwny pasie, / Wymalował na tej chmurce / Jakby na atłasie?"

W Biblii tęcza jest znakiem przymierza zawartego między Bogiem a wszystkimi istotami, jakie są na ziemi (Rdz 9,17). Także symboliczne są liczby: 7 – wyraża pełnię, całość, doprowadzenie czegoś do końca; 6 – oznacza niepełność, niedoskonałość. Wniosek: nazywanie tęczą symbolu LGBT jest błędem.

Maryja, Królowa Polski, jest otaczana od wieków szczególną czcią przez Polaków, o czym świadczy blisko 2 tysiące Jej sanktuariów na polskiej ziemi. Pokolenia naszych rodaków oddawały cześć Maryi i Jezusowi, co głęboko wyraził św. Jan Paweł II, że tu, na Jasnej Górze bije serce polskiego narodu. Dlatego domalowanie na jasnogórskim obrazie symbolu LGBT zadało wielki ból ludziom wierzącym, naruszyło nasze przyrodzone prawa i niezbywalną godność. Ich konstytucyjna ochrona jest obowiązkiem władz publicznych. Stąd interwencja policji i prokuratury w sprawie tej profanacji jest świadectwem właściwej służby obywatelom przez sprawujących władzę w Polsce.

Prawdą jest, że nieraz działalność artystyczna wychodzi daleko poza dopuszczalne granice i przeradza się w bluźnierstwo, obraża uczucia religijne, dyskryminuje ludzi wierzących. W cywilizowanym i demokratycznym społeczeństwie taka „twórczość artystyczna” nie powinna się zdarzyć. Nie wolno budować własnego ego na poniżaniu innych. Obrażanie w jakiejkolwiek formie uczuć religijnych współobywateli nie ma nic wspólnego z wolnością wyrażania swoich przekonań. Takie postępowanie powinno być karane. Tolerancja kończy się wtedy, gdy uderza w dobro drugiego człowieka.

Dziękujemy Księżom Biskupom za słowa ku opamiętaniu naszych rodaków, za zabieranie głosu w różnych sprawach społecznych. Z uwagi na coraz większy relatywizm postaw i czynów, na zacieranie różnicy między dobrem a złem, prosimy Księży Biskupów o jasne wskazywanie w postępowaniu Polaków działań złych i grzesznych. Pomoże to np. penitentom lepiej przygotować się do sakramentu pokuty i pojednania.

Dziękujemy Ojcom Paulinom, stróżom Jasnogórskiego Sanktuarium, za troskę o nasze narodowe dobro, jakim jest cudowny obraz Królowej Polski, danej nam ku opiece i obronie.

Katowice, 18 maja 2019 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież: Bóg nas miłuje bardziej niż miłujemy samych siebie

2019-05-19 13:26

tł. st (KAI) / Watykan

Bóg nas miłuje znacznie bardziej niż my miłujemy samych siebie - zapewnił papież Franciszek w rozważaniu poprzedzającym modlitwę "Regina caeli", jaką odmówił w południe z wiernymi zgromadzonymi na placu św. Piotra w Watykanie. Ojciec Święty pozdrowił też polskich harcerzy, którzy przybyli w towarzystwie Ordynariusza Polowego w 75. rocznicę bitwy pod Monte Cassino.

Grzegorz Gałązka

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza Ewangelia prowadzi nas do Wieczernika, abyśmy modli usłyszeć pewne słowa, które Jezus skierował do uczniów w „mowie pożegnalnej” przed swoją męką. Po obmyciu stóp dwunastu Apostołom mówi do nich: „Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem” (J 13,34). W jakim sensie Jezus nazywa to przykazanie „nowym”? Wiemy, że już w Starym Testamencie Bóg nakazał członkom swego ludu, by kochali bliźniego jak siebie samego (por. Kpł 19, 18). Sam Jezus, tym, którzy pytali Go, jakie jest największe przykazanie Prawa, odpowiedział, że pierwszym jest miłować Boga całym sercem, a drugim miłować bliźniego jak siebie samego (por. Mt 22, 38-39).

Co jest zatem nowością tego przykazania, które Jezus powierza swoim uczniom zanim opuścił ten świat? Dawne przykazanie miłości stało się nowym, ponieważ zostało uzupełnione następującym dodatkiem: „jak Ja was umiłowałem”. Cała nowość polega na miłości Jezusa Chrystusa, tej, z jaką oddał za nas swe życie. Chodzi o miłość Boga, powszechną, bezwarunkową i bez granic, która znajduje swój szczyt na krzyżu. W tym momencie najbardziej radykalnego uniżenia i powierzenia się Ojcu, Syn Boży ukazał i dał światu pełnię miłości. Zastanawiając się ponownie nad męką i agonią Chrystusa, uczniowie zrozumieli znaczenie Jego słów: „abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem”.

Jezus umiłował nas jako pierwszy, umiłował nas pomimo naszych kruchości, naszych ograniczeń i ludzkich słabości. To On uczynił nas godnymi Jego miłości, która nie zna granic i nigdy się nie kończy. Dając nam nowe przykazanie, prosi nas, abyśmy się wzajemnie miłowali nie tylko i nie tyle naszą miłością, ile Jego miłością, którą Duch Święty wlewa do naszych serc, jeśli błagamy Go z wiarą. W ten sposób - i jedynie w ten sposób - możemy miłować się wzajemnie nie tylko tak, jak sami miłujemy, ale jak On nas umiłował, to jest o wiele więcej. Bóg nas bowiem miłuje znacznie bardziej niż my miłujemy samych siebie. W ten sposób możemy wszędzie upowszechniać ziarno miłości, które odnawia relacje między ludźmi i otwiera perspektywy nadziei. Ta miłość sprawia, że stajemy się nowymi ludźmi, braćmi i siostrami w Panu, i czyni nas nowym Ludem Bożym, Kościołem, w którym wszyscy są powołani, by kochać Chrystusa i w Nim miłować się wzajemnie.

Miłość, która objawia się w krzyżu Chrystusa i do której przeżywania On nas wzywa, jest jedyną siłą, która przemienia nasze serce kamienne w serce z ciała; która czyni nas zdolnymi do miłowania naszych nieprzyjaciół i przebaczania tym, którzy nas skrzywdzili; która sprawia, że postrzegamy drugiego jako obecnego lub przyszłego członka wspólnoty przyjaciół Jezusa; która pobudza nas do dialogu i pomaga nam siebie wysłuchiwać i poznawać się nawzajem. Miłość otwiera nas na innych, stając się podstawą ludzkich relacji. Uzdalnia do przezwyciężania barier naszych własnych słabości i uprzedzeń, tworzy mosty, uczy nowych dróg, wyzwala dynamizm braterstwa. Niech Maryja Dziewica pomaga nam swoim macierzyńskim wstawiennictwem, przyjmować od jej Syna Jezusa dar Jego przykazania, a od Ducha Świętego moc, by realizować je w życiu codziennym.

[po modlitwie:] Drodzy bracia i siostry!

Wczoraj w Madrycie beatyfikowano Marię Guadalupe Ortiz de Landázuri, wierną świecką z Opus Dei, która z radością służyła swoim braciom, łącząc nauczanie i głoszenie Ewangelii. Jej świadectwo jest wzorem dla kobiet chrześcijańskich zaangażowanych w działania społeczne i badania naukowe. Brawa dla nowej błogosławionej!

Serdecznie pozdrawiam was, pielgrzymów z Włoch i z różnych krajów. W szczególności przybyłych z Meksyku, Kalifornii, Haiti; wiernych z Kordoby (Hiszpania) i Viseu (Portugalia); studentów z Pampeluny i Lizbony.

Pozdrawiam Kanoniczki św. Krzyża w stulecie ich założenia; odpowiedzialnych Wspólnoty Sant'Egidio przybyłych z różnych krajów; pielgrzymów polskich, w szczególności harcerzy, w towarzystwie Ordynariusza Polowego, którzy przybyli w 75. rocznicę bitwy pod Monte Cassino.

Pozdrawiam wiernych Biancavilli i Cosenzy; z Pallagorio z chórem; młodzież, która przyjęła bierzmowanie z Senigallii i Campi Bisenzio; chór z San Marzano sul Sarno i San Michele w Bolzano; Szkołę Córek św. Anny w Bolonii i rowerzystów ze szpitala Bambino Gesù.

Wszystkim życzę dobrej niedzieli. Pamiętajcie o mnie w modlitwie. Smacznego obiadu i do widzenia!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem