Reklama

gps na życie

Tłumaczy moje życie

2019-04-30 09:13

Adam Runiewicz
Niedziela Ogólnopolska 18/2019, str. 54-57

@ Delphine Poggianti/ stock.adobe.com

Zacząłem słuchać Jego głosu. W kolorowej i szarej rzeczywistości. On mówi zawsze i na każdym kroku. Wystarczy rozejrzeć się i słuchać. Spojrzeć na drugiego człowieka. Zwłaszcza tego sponiewieranego przez życie

Słowo Boże z dużą siłą „wdarło się” w moje życie. A co za tym idzie – w życie mojej najbliższej rodziny i przyjaciół. Mówię „wdarło”, bo jest mocno połączone z życiem i działalnością w Kościele. A nie zawsze tak było. Mimo katolickiego wychowania i udziału jako młody chłopak w życiu Kościoła (przyjętych w młodości sakramentach, posłudze ministranta i lektora, udziału w oazach i innych grupach parafialnych) miałem dłuższą chwilę, którą spędziłem poza nim. W pełni świadomy braku mojej przynależności do struktur kościelnych, nie starałem się i nie zabiegałem o możliwość korzystania z tego, czym Kościół dysponuje. Zasadę miałem taką: nie należysz, to nie wnosisz, a tym bardziej nie korzystasz. Taka pustynia trwała kilka lat. W trakcie tego czasu jednak zawsze i na każdym kroku towarzyszyła mi świadomość i bardzo silne przekonanie, że On nieustannie mi towarzyszy i czegoś ode mnie chce. To takie dziwne doświadczenie, które jest, a którego nie potrafisz wytłumaczyć, a co gorsza także i zrozumieć.

Zaangażowany powrót

Po latach powróciłem do Kościoła, w który także świadomie się zaangażowałem. Dziś będąc mężem i tatą Julii i Kuby, jestem także absolwentem Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Szczecińskiego, na którym także doktoryzuję się. Jestem też współzałożycielem i przewodniczącym Komisji Rewizyjnej Katolickiego Stowarzyszenia uBIBLIJNIEni.pl, członkiem Myśliborskiego Instytutu Miłosierdzia bł. Michała Sopoćki w Myśliborzu. Przygotowuję młodzież i dorosłych do sakramentów, a po zakończeniu magisterskich studiów teologicznych rozpocząłem formację uzupełniającą przygotowującą mnie jako osobę żenną do przyjęcia sakramentu święceń diakonatu stałego. Od dwóch lat odbywam ją w Opolu pod opieką tamtejszych formatorów. Nie stało się to jednak od razu. To był długi proces i dziś nie wyobrażam sobie, że mogłoby się to wszystko wydarzyć w jednej chwili. W całym tym procesie towarzyszyło mi Boże słowo, w które starałem się wsłuchiwać najlepiej, jak umiałem.

W poszukiwaniu rozwiązań

Można zapytać, jak i gdzie wsłuchiwałem się w ten Głos... Nieustannie doświadczałem czegoś, co wiązałem z obecnością Boga w moim życiu, ale nie potrafiłem tego wyjaśnić, a już na pewno zrozumieć. Postanowiłem pójść na teologię i tam poszukać rozwiązania. Tuż przed czterdziestką oznajmiłem żonie o moich zamiarach. Stwierdziła, że chyba zwariowałem. Czas leciał bardzo szybko, a same studia teologiczne były dla mnie jedną z najpiękniejszych życiowych przygód, z której nie potrafię zrezygnować do dziś. Miałem i mam wspaniałych nauczycieli, którzy są pasjonatami wykładanych przez siebie przedmiotów. Uczyli mnie, i tak patrzę na to dzisiaj, że Bóg będzie do nas mówił na każdym kroku i w przeróżny sposób. Nauczono mnie, że jest Bogiem Wszechmogącym i mógłby do mnie mówić w niezwykle spektakularny i wyszukany sposób. Że mógłby to zrobić tak, że zatrzęsłaby się ziemia, byłby jakiś piorun albo coś tam jeszcze. Powiedziano mi też, że On jest Bogiem logicznym i z takich środków w komunikacji z nami korzysta. Powiedziano mi też, że docenia ciszę, prostotę i dostrzegę Go w tym, co nie będzie głośne i spektakularne, ale raczej ciche, pokorne, niepozorne i do tego słabe, według „świata” nieopłacalne. Zacząłem zatem w taki właśnie sposób słuchać Jego głosu. Przede wszystkim w zwykłej, kolorowej i tej szarej rzeczywistości. W tekstach liturgicznych czytań i w internetowych treściach. On mówi zawsze i na każdym kroku. Wystarczy tylko rozejrzeć się i słuchać. Spojrzeć na drugiego człowieka. Zwłaszcza tego sponiewieranego przez życie, bez względu na przyczynę – czy z własnej, czy z cudzej woli. Brudnego, brzydko pachnącego i głodnego nie tylko chleba. Lubię na takich ludzi wpadać, spotykać ich pod sklepami i na parkingach przed marketami. Zagadać, zapytać, co słychać, i czasem kupić coś do zjedzenia. Oni są MEGA! Zwłaszcza wtedy, gdy się do ciebie uśmiechną i zamiast podziękować za zakupy, szybko patrzą w reklamówkę, którą przyniosłem.

Reklama

Uwielbiam ludzi chorych

To oni stanowią dla mnie niezwykle szczególną grupę zadaną Kościołowi. Są bezcenni i to przez nich, tak mi się teraz wydaje, Bóg dzieli się ze mną swoim Słowem w sposób najbardziej dla mnie wyraźny. Zaczęło się niepozornie – w chwili, kiedy pojechałem na pogrzeb taty mojego przyjaciela Bartosza. Bartosz jest księdzem, a kiedy 10 lat temu zmarł jego tata, studiował w Rzymie. Bał się, że ze względu na chorobę taty nie skończy studiów. Nigdy nie widziałem i nie poznałem taty Bartka, ale kiedy weszliśmy do jego domu, zaprowadził mnie do pokoju, w którym chorował i zmarł tata. Stało tam wtedy puste i zaścielone łóżko rehabilitacyjne. Usłyszałem ciszę, która mnie poruszyła i nie pozwoliła pozostać biernym. Niespełna rok później zainicjowałem w swoim rodzinnym mieście działalność domowego hospicjum. Byłem też jego współzałożycielem. Pracuje w nim wielu dobrych ludzi. Kilka lat temu powołałem do istnienia Fundację Hospicyjną Dajmy Nadzieję, w której z przyjaciółmi i rodziną pomagam ludziom w organizacji leczenia, opieki po jego zakończeniu i, kiedy to tylko możliwe, jestem z nimi, gdy odchodzą. To z nimi słowo Boże jest przeze mnie słyszalne najwyraźniej i jestem przekonany, że to im, ludziom chorym, Słowo potrzebne jest w sposób szczególny. To ono zachęciło mnie też do zaopiekowania się sierotami – dziećmi, których rodzice zmarli w wyniku choroby nowotworowej. Prowadzimy program Motylowej Akademii obejmującej opieką dzieci, których rodzice byli podopiecznymi hospicjów w Polsce. Fundacja ma podopiecznych z terenu całego kraju. W każdym przypadku chorzy spotykają się z ogromnym cierpieniem własnym i bliskich, a ja wiem, że w słowie Bożym można odnaleźć i podać im wyjaśnienie tego, co dzieje się dookoła nich. Ono uczy mnie cierpliwości i daje mnóstwo przydatnych „instrukcji zachowań” niezbędnych do tego, aby w sytuacji najbardziej skrajnej i beznadziejnej dostrzec w każdym człowieku bez wyjątku ogromną wartość. Tę największą. Za którą Chrystus zapłacił najwyższą cenę.

Zawierzyłem Słowu

Stosunkowo łatwo głosi się z ambony. Można z niej przekazać wiele dobrych treści. Znacznie trudniej głosi się Słowo w życiu, tam, gdzie to, o czym się mówi z ambony, trzeba wprowadzić w czyn. A najtrudniej, kiedy to, co się mówi, musi zrobić nie kto inny, ale właśnie ja. Po ludzku często byłoby to raczej niemożliwe, ale każde działanie musi się na czymś opierać. Ja zawierzyłem, choć nie bez trudności, Bożemu słowu. Często bywa, że gdy przychodzą przeciwności i wiele z nich zaskakuje, a nawet zniechęca, to rodzi się naturalna chęć pozostawienia tego innym albo odsunięcia sprawy od siebie. Niech się kto inny martwi! Jednak po czasie przychodzi refleksja i pytanie, czy to nie Bóg chce mi coś przez to powiedzieć. W takich sytuacjach sięgam najczęściej do żywotów świętych naszego Kościoła. Mamy „megakatalog” propozycji na każdą okazję i sytuację. Można by kilku z nich wymienić, ale odwołam się do tego świętego, który bez jednego słowa rozwiązuje lub przynajmniej pokazuje samym sobą, jak radzić sobie z różnymi trudnościami, zwłaszcza z tymi, które dotykają naszych rodzin, w tym także i mojej. To św. Józef peregrynujący po naszej diecezji zielonogórsko-gorzowskiej w obrazie z Kalisza. Ciekawa postać, z której czerpię inspirację do codziennego życia w moim domu z żoną, dwunastoletnim Kubą i maturzystką Julią. Domu, ale także pracy zawodowej, na uczelni i w życiu prywatnym. Wśród znajomych, przyjaciół i wszystkich tych, których spotykamy na naszej drodze właśnie dziś i teraz.

Tagi:
Niedziela Młodych

Opole uwielbia

2019-08-21 11:24

Beata Włoga
Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. 40-41

Na początku była myśl, dlaczego by nie zorganizować koncertu uwielbienia będącego uwieńczeniem uroczystości Bożego Ciała, podobnie jak robi to Rzeszów. Było też pragnienie serca, by modlić się za ludzi młodych...

Michał Banaś
Od 10 lat śpiewają na chwałę Pana

Ksiądz Eugeniusz Ploch, wówczas ojciec duchowny w Wyższym Seminarium Duchownym w Opolu, pragnienie i pytania przekuł w działanie. I tak po raz pierwszy w diecezji opolskiej w 2010 r. z jego inicjatywy i z pomocą raciborskiego zespołu Przecinek odbył się I Koncert Uwielbienia. Była to też doskonała okazja, by oficjalnie rozpocząć w diecezji zorganizowaną modlitwę za młode pokolenie.

Z błogosławieństwem pasterza

Biskupowi opolskiemu Andrzejowi Czai zależało, by parafie stały się Ogniskami Modlitwy za Młode Pokolenie. – W naszej diecezji w wielu parafiach przed codzienną Mszą św. jest odmawiany Różaniec – tłumaczy ks. Marcin Cytrycki, który dołączył do organizatorów koncertów rok później. – W jeden wyznaczony przez proboszcza dzień parafianie modlą się w intencji młodych ludzi. Ta modlitwa w wielu parafiach trwa do dziś – zapewnia ks. Marcin. Podobnie jest z modlitwą uwielbienia. Owocem opolskiego koncertu są m.in. wieczory uwielbienia, które odbywają się regularnie w kilkunastu parafiach diecezji opolskiej. Ci sami ludzie, którzy w wieczór uroczystości Bożego Ciała gromadzą się w Opolu, wracają do swoich domów i chcą dalej modlić się śpiewami uwielbienia.

Z pasją i miłością

Od początku organizatorom zależało, aby zespołowi towarzyszył chór. Przez pierwsze trzy lata zespół wspierały chóry młodzieżowe: Capricolium z Głuchołaz i Silesia Cantat z Głubczyc. – Później pojawiła się idea, aby więcej osób włączyło się w śpiew, dlatego zaprosiliśmy wolontariuszy. To było dobre posunięcie, dziś spora część chóru, ok. 40 osób, to stały skład, na nich zawsze można liczyć. Ci, którzy chcą z nami śpiewać, mogą zgłaszać się przez stronę: koncertuwielbienia.pl – wyjaśnia ks. Cytrycki. Wszyscy, którzy choć raz byli na koncercie uwielbienia, wiedzą, że to nie jest zwykłe śpiewanie. Tu ważny jest Ten, o którym się śpiewa i dla którego się śpiewa. – W naszych działaniach chcemy, by Pan Jezus był na pierwszym miejscu. Zawsze podkreślamy i pamiętamy, że to śpiew dla Niego, stąd #OpoleUwielbia, a słowo „koncert” bardzo świadomie od tego roku pojawia się dopiero w podtytule – tłumaczy ks. Marcin.

Wraz z nową grupą chórzystów wolontariuszy zrodził się pomysł warsztatów uwielbienia. To dwa (początkowo trzy) weekendy, kiedy śpiewający spotykają się i spędzają wspólnie czas nie tylko na nauce emisji głosu, artykulacji, próbach. To w pewnym sensie także duchowa formacja z modlitwą, konferencjami i Eucharystią, z uczeniem się, czym jest uwielbienie.

Za warsztatami i całym muzycznym przedsięwzięciem stoją profesjonaliści. Tak się złożyło, że za przygotowanie chóru przez lata odpowiedzialni byli absolwenci Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Dziś chór prowadzi i przygotowuje Anna Sikora, doskonała dyrygentka młodego pokolenia, na co dzień współpracująca z Diecezjalnym Instytutem Muzyki Kościelnej w Opolu. W tym trudnym zadaniu pomaga jej Krzysztof Pytko, od lat zaangażowany muzycznie w wielu miejscach diecezji. Zespół muzyczny to grupa muzyków Opolskich Wieczorów Uwielbienia wspierana przez grupę filharmoników opolskich. Na co dzień profesjonalni muzycy współtworzący różne muzyczne projekty. Udowadniają, że katolicy mogą robić dobrą muzykę, ładnie zaaranżowaną, zagraną i zaśpiewaną. Oczywiście, zespół nie składa się z samych profesjonalistów, ale i z wolontariuszy śpiewających w chórze, którzy wkładają mnóstwo pracy, prywatnego czasu i serca, by robić to dobrze. Mało tego, zaproszeni do tworzenia koncertu są wszyscy przez wspólne uwielbianie Pana Jezusa, w czym pomaga tekst pieśni wyświetlany na telebimie. – Jedynym na widowni jest Pan Jezus! On jest tym, dla którego jest cały ten koncert. To właśnie dla Niego kilkumiesięczne przygotowania, dla Niego cały wysiłek tylu młodych ludzi, dla Niego tak wielkie przedsięwzięcie – mówią inicjatorzy wydarzenia.

Ludzie i idea

Za każdą ideą stoją konkretni ludzie. Opole Uwielbia to przede wszystkim jego pomysłodawca i organizator – ks. Eugeniusz Ploch, obecnie proboszcz parafii Ducha Świętego w Winowie i członek Zespołu ds. Nowej Ewangelizacji przy KEP; to również ks. Marcin Cytrycki, proboszcz parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gosławicach, były duszpasterz akademicki w DA Resurrexit. W tym roku do zespołu dołączył obecny duszpasterz akademicki ks. Łukasz Knosala. Ważna postać w ekipie to Piotr Kotas, kompozytor i aranżer, pieśni znane i śpiewane od wieków w jego aranżacjach są w nowy sposób odczytywane i odbierane.

Wielu, którzy tworzą Chór Corpus Christi i zaczynali jako młodzi ludzie, dziś dalej przyjeżdża i śpiewa dla Boga, choć ich życie prywatne mocno się zmieniło od pierwszego koncertu zagranego w parku AK w Opolu 10 lat temu. Często mają mężów, żony, dzieci – i w Boże Ciało przyjeżdżają do Opola, by wielbić Boga.

Owoce

Sara Nestorowicz, która przez wiele lat dyrygowała chórem, od trzech lat współtworzy koncert uwielbieniowy we Wrocławiu – wNieboGłosy. Swojego męża Michała poznała właśnie podczas warsztatów w Opolu. Arkadiusz Wiertelak też zaczynał w Opolu, dziś jest kierownikiem artystycznym, aranżerem i głównym organizatorem Zielonogórskiego Koncertu Uwielbienia. Marek Kudra, który pomagał przy kilku edycjach opolskiego koncertu, dziś jest prężnie działającym dyrygentem muzyki klasycznej.

– Opolskie doświadczenie przenoszone jest na dalszy grunt. To bardzo cieszy – przyznają zgodnie księża Marcin i Eugeniusz. W Polsce coraz więcej miast organizuje koncert na kształt Jednego Serca Jednego Ducha z Rzeszowa. Zwłaszcza młodzi ludzie chcą manifestować swoją wiarę w Żywego Boga przez udział w wieczornych koncertach uwielbienia. Są one niczym zwieńczenie uroczystej procesji ulicami miast i wsi, gdzie publicznie wyznaje się wiarę w Boga ukrytego w Najświętszym Sakramencie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież do Maryi Niepokalanej: przypominaj nam, że jesteśmy dziećmi kochającego Boga

2019-12-08 17:45

st, kg (KAI) / Rzym

Jak co roku 8 grudnia - w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny - papież Franciszek udał się pod figurę Matki Bożej na Placu Hiszpańskim w Rzymie, składając tam kwiaty i odmawiając specjalną, ułożoną przez siebie modlitwę. Prosił w niej Maryję, aby uwolniła swe duchowe dzieci od zła i przypominała, że jesteśmy dziećmi Boga - Ojca przeogromnej miłości.

Pl

Przzed przybyciem na Plac Hiszpański papież udał się najpierw do bazyliki Matki Bożej Większej na modlitwę przed znajdującym się tam wizerunkiem Maryi - “Salus Populi Romani” (Zbawienie Ludu Rzymskiego). Bezpośrednio stamtąd przyjechał samochodem przed posąg Maryi Niepokalanej, gdzie odprawiono krótkie nabożeństwo ku Jej czci. Rozpoczął ją śpiew Litanii Loretańskiej, po czym Ojciec Święty odmówił modlitwę, której polski tekst podajemy poniżej:

Modlitwa do Maryi Niepokalanej – 8 grudnia 2019 r.

Maryjo Niepokalana,

Po raz kolejny gromadzimy się wokół Ciebie.

Im dłużej idziemy przez życie

tym bardziej wzrasta nasza wdzięczność wobec Boga

że dał nam, grzesznikom, za matkę,

Ciebie, Niepokalaną.

Pośród wszystkich ludzi tylko Ty jesteś

zachowana od grzechu, jako Matka Jezusa

Baranka Bożego, który gładzi grzech świata.

Ale ten Twój wyjątkowy przywilej

Został Ci dany dla dobra nas wszystkich, Twoich dzieci.

Patrząc bowiem na Ciebie, widzimy zwycięstwo Chrystusa,

Zwycięstwo Bożej miłości nad złem:

Tam, gdzie wzmógł się grzech, to znaczy w ludzkim sercu,

Tam jeszcze obficiej rozlała się łaska,

przez łagodną moc Krwi Jezusa.

Ty, Matko, przypominasz nam, że owszem, jesteśmy grzesznikami,

ale nie jesteśmy już niewolnikami grzechu!

Twój Syn przez swoją Ofiarę

Skruszył panowanie zła, zwyciężył świat.

Mówi o tym wszystkim pokoleniom Twoje serce

Przejrzyste jak niebo, gdzie wiatr rozproszył wszelką chmurę.

W ten sposób przypominasz nam, że to nie to samo jest

Bycie grzesznikami i bycie zepsutymi: jest całkiem inaczej.

Upadek to jedno, ale potem żałując i wyznając go

Trzeba powstać przy pomocy Bożego miłosierdzia.

Czym innym jest obłudne współistnienie ze złem,

zepsucie serca, które na zewnątrz jawi się nieskazitelne,

ale w środku jest pełne złych zamiarów i nikczemnego egoizmu.

Twoja jaśniejąca czystość przywołuje nas do szczerości,

do przejrzystości, do prostoty.

Jakże bardzo potrzebujemy wyzwolenia

od zepsucia serca, będącego najpoważniejszym zagrożeniem!

Wydaje nam się to niemożliwe, jesteśmy tak przyzwyczajeni,

A tymczasem jest to w zasięgu ręki. Wystarczy wznieść spojrzenie

na Twój macierzyński uśmiech, na Twoje dziewicze piękno,

by ponownie poczuć, że jesteśmy stworzeni nie do zła,

lecz dla dobra, dla miłości, dla Boga!

Dlatego, Dziewico Maryjo,

Powierzam Ci dzisiaj tych wszystkich, którzy w tym mieście

i na całym świecie są uciskani nieufnością,

przygnębieniem z powodu grzechu;

tych, którzy myślą, że dla nich nie ma już nadziei,

że zbyt wiele jest ich win i są one zbyt wielkie,

i że Bóg nie ma czasu, by go z nimi tracić.

Powierzam ich Tobie, bo jesteś nie tylko Matką

i jako taka nigdy nie przestajesz miłować swych dzieci,

ale jesteś także Niepokalana, pełna łaski,

i możesz aż po najgłębsze ciemności odzwierciedlać

promień światła Chrystusa Zmartwychwstałego.

On i tylko On zrywa kajdany zła,

Wyzwala z najbardziej nieustępliwych uzależnień,

Uwalnia z najbardziej zbrodniczych więzi,

Łagodzi serca najbardziej zatwardziałe.

A jeśli dzieje się to w ludziach,

To jakże zmienia się oblicze miasta!

W małych gestach i w wielkich decyzjach

błędne koła stają się stopniowo uczciwymi,

lepsza staje się jakość życia

a klimat społeczny bardziej zdatny, aby nim oddychać.

Dziękujemy Ci, Niepokalana Matko,

Że nam przypominasz, iż ze względu na miłość Jezusa Chrystusa

nie jesteśmy już niewolnikami grzechu,

ale wolnymi, wolnymi, by miłować, by kochać się nawzajem,

by pomagać sobie jak bracia, nawet różnym od nas.

Dziękujemy, bo swoją czystością zachęcasz nas,

Byśmy wstydzili się nie dobra, lecz zła;

Pomóż nam chronić się przed złem,

Które podstępem przyciąga nas ku sobie spiralami śmierci;

daj nam słodką pamięć, że jesteśmy dziećmi Boga,

Ojca przeogromnej dobroci,

odwiecznego źródła życia, piękna i miłości. Amen.

Po odmówieniu modlitwy papież udzielił zgromadzonym błogosławieństwa apostolskiego, przywitał się z niektórymi biskupami, księżmi i politykami, a następnie podszedł do chorych i przez dłuższą chwilę rozmawiał z wieloma z nich. Następnie odjechał samochodem do Watykanu.

Zwyczaj składania kwiatów i odmawiania specjalnej modlitwy przez papieży u stóp pomnika Maryi Niepokalanej 8 grudnia każdego roku wprowadził w 1953 r. Pius XII.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ona by tak chciała służyć ze mną - ministranci stworzyli muzyczny hit!

2019-12-09 09:40

Red.

“Ona by tak chciała służyć ze mną” to pierwsza amatorska superprodukcja Ministranckiej Wytwórni Muzycznej - która od wczoraj podbija Internet! Zrealizowana została na terenie parafii pw. św. Szczepana w Katowicach - Bogucicach i parafii pw. św. Antoniego z Padwy w Dąbrówce Małej.

youtube.com

Utwór w jeden dzień zdobył 120 tyś wyświetleń na serwisie Youtube. Jak piszą sami twórcy ministranckiego hitu: Nasza parodia została stworzona w celach humorystycznych przez prawdziwych ministrantów, a nie jakichś podrabiańców i nie ma na celu nikogo obrazić.

Ministranci stworzonym hitem ukazują, że nie wstydzą się wiary i służby liturgicznej. W humorystyczny sposób dają piękne świadectwo radosnego życia w Kościele.

Utwór "Ona by tak chciała służyć ze mną" spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem słuchaczy, poniżej zamieszczamy kilka ciekawych komentarzy:

- Chciałbym to oficjalnie ustanowić hymnem Ministrantów

- chłopaki mam nadzieje ze to dopiero poczatek i jeszcze cos nagracie!

- A jednak ktoś mnie jeszcze zaskoczył XD

- Nooo takie "Ona by tak chciała" to ja rozumiem. Po prostu rewelacja! Świetna robota kochani gratulacje!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem