Reklama

Daje siłę, pokój i ufność

2019-05-08 08:13

Małgorzata Czekaj
Edycja małopolska 19/2019, str. 6-7

Malgorzata Czekaj
Od lewej Zbigniew Syrek, Barbara Kalinowska, Józef Błachut, Krzysztof i Piotr Moskalowie – świadkowie cudów za wstawiennictwem Matki Bożej Myślenickiej

Przychodzą do Niej ze swoimi sprawami, zwierzają z problemów, dziękują i proszą o pomoc. Do kogo, jak nie do Matki, mają udać się w strapieniu?
Ona nie tylko wysłucha i tak po ludzku pocieszy, ale zaniesie wszystkie prośby przed tron Boga, do Syna i szepnie słówko za swoimi dziećmi

Kościół pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny otwarty jest codziennie od rana do wieczora. Do kaplicy Matki Bożej Myślenickiej najlepiej wejść przez kruchtę południowo-wschodnią i od razu skierować się na lewo. Przed Cudownym Obrazem Maryi z Dzieciątkiem Jezus w ciszy zabytkowej świątyni modli się zazwyczaj kilka osób.

Zawierzenie

– Mam taką łaskę, że prawie codziennie, w drodze do pracy, mogę być obecny podczas odsłonięcia obrazu – mówi Józef Błachut, rodowity myśleniczanin, z zamiłowania interesujący się historią parafii i archiwalną fotografią Myślenic. – Zawierzam Jej cały dzień, siebie, rodzinę, wszystkie sprawy, którymi będę się zajmował w pracy, szczególnie te trudne – wyznaje pan Józef. Skomplikowanych sytuacji jest sporo, bo tam gdzie są ludzie, zawsze pojawiają się również trudne sprawy do rozstrzygnięcia. – Proszę Maryję o mądrość i siłę, które otrzymuję – mówi pan Józef, ojciec trojga dzieci i dziadek dla czworga wnucząt. – Nie bez pomocy Boga i Maryi – zaznacza.

Barbara Kalinowska ponad 20 lat opiekowała się ciężko chorymi rodzicami. – Tata miał w tym czasie 30 wypisów ze szpitali – wspomina. – Mimo tych trudów, mieliśmy wspaniałą relację. Na moje 50. urodziny zamówił Mszę św. w domu, w której uczestniczyło 50 osób – opowiada. Podkreśla, że pomimo odpowiedzialności, która na niej ciążyła podczas opieki nad rodzicami, nie odczuwała żadnego trudu. – Cały czas pracowałam zawodowo, a nie było to łatwe, bo musiałam wstawać do rodziców w nocy, czasem nawet po kilka razy. Trzeba było także podejmować trudne decyzje co do operacji. Przez lata chodziłam do Pani Myślenickiej, wszystko Jej mówiłam, a Ona dawała mi siłę. Dzięki temu to brzemię było lekkie, tak jak obiecał Pan Jezus w Ewangelii – mówi pani Barbara. I dodaje: – Nauczyłam się, żeby robić to, co po ludzku możliwe, a to co Boże, zostawić Bogu. Maryja idzie w tym życiu razem z nami, a my idziemy za Panem Jezusem. Nie umiem opisać tego słowami, nie potrafię wyjaśnić, skąd przychodzi ta ufność. Bóg stawiał na mojej drodze przez te lata wspaniałych sąsiadów, którzy przychodzili i pytali, jak mogą mi pomóc. Wspólnie uczestniczyliśmy w Mszach świętych w domu rodziców i to było dla mnie bardzo ważne, że nie zostałam sama – podkreśla Barbara Kalinowska. – Sanktuarium myślenickie to szczególne źródło łask – zapewnia.

Reklama

Pocieszenie

– W 2012 r. ciężko zachorowałem – rozpoczyna swą opowieść 21-letni Krzysztof Moskal. Zaczęło się od objawów podobnych do zwykłego przeziębienia. Mimo kilkukrotnych wizyt u lekarzy i zażywania leków, stan chłopaka nie polepszał się, a wręcz przeciwnie. Pojawiły się kolejne symptomy: puchła twarz, męczył kaszel, bolała głowa i mięśnie. – Mama modliła się do Ducha Świętego i Maryi o rozeznanie – wspomina młodzieniec. W marcu 2013 r. udał się z rodzicami po raz drugi do laryngologa i podczas wizyty poprosili lekarza o RTG płuc, które pokazało, że serce chłopaka jest czymś przysłonięte. Lekarz wypisał skierowanie do kardiologa. – Mieliśmy tam pójść po świętach wielkanocnych, ale mamę coś tknęło i przekonała mnie wcześniej do badania krwi. Byłem dość bojaźliwy, nie lubiłem chodzić do lekarzy, bałem się, że mogę zostać w szpitalu – opowiada Krzysztof. – Zgodziłem się jednak zrobić te badania. Wynik był już na drugi dzień, bardzo zły. Od razu musiałem stawić się w przychodni w Myślenicach. Dostałem skierowanie do szpitala w Krakowie-Prokocimiu – mówi chłopak. Przed wyjazdem tata zaprowadził nastoletniego syna do myślenickiego sanktuarium. – Powiedział mi wtedy: „Zawierz się Matce Bożej” – wspomina Krzysztof. – Tak zrobiłem. Pomodliłem się słowami, które pamiętam do dziś. Wychodząc z kościoła, poczułem ogromny pokój w sercu. Wiedziałem, że wszystko będzie dobrze – wyznaje młody mężczyzna. W szpitalu okazało się, że badania krwi uratowały mu życie. – To, co laryngolog zauważył na zdjęciu RTG, to był płyn w worku osierdziowym. Gdyby worek pękł, udusiłbym się – tłumaczy Krzysztof. Chłopca poddano zabiegowi usunięcia płynu, a następnie badaniom, w czasie których wykryto m.in. guza w klatce piersiowej. Diagnoza: rak krwi, ostra białaczka limfoblastyczna wysokiego ryzyka. – Okazało się, że mój szpik, odpowiedzialny m.in. za produkcję krwi, jest w 94 proc. zajęty komórkami nowotworowymi – mówi chłopak i dodaje: – Od początku było wiadomo, że będę potrzebował przeszczepu szpiku.

Uzdrowienie

W oczekiwaniu na dawcę, Krzysztof rozpoczął cykle chemioterapii. Nie było łatwo. Po roku zachorował na zapalenie opon mózgowych. Komórki rakowe pojawiły się w ośrodkowym układzie nerwowym. – Czy się bałem? Hm… Może dziwnie to zabrzmi, ale nie opuszczał mnie tamten pokój, który odczułem w Myślenicach. Cały czas wierzyłem w uzdrowienie, znajdowałem nadzieję w modlitwie i we wsparciu bliskich, którzy byli przy mnie – wyznaje Krzysztof. Dawca, pochodzący z Niemiec, znalazł się po 1,5 roku oczekiwania.

Gehenna rodziny Krzysztofa nie skończyła się jednak wraz z przeszczepem. Krzysztof po zabiegu stracił całkowicie odporność i łapał ciężkie, nawet śmiertelne choroby, np. sepsę, zapalenie płuc i wirusy; na skutek cytomegalii stracił wzrok w jednym oku. – Czy bez wiary byłbym w stanie przez to przejść…? – zastanawia się Krzysztof. – Łatwo w obliczu cierpienia, choroby zbuntować się i pytać Boga: Gdzie jesteś? Dlaczego na to pozwalasz? Ale ja rzeczywiście przeżyłem coś przed Cudownym Obrazem Pani Myślenickiej. Wybrałem drogę wiary; wierzę, że Bóg ma dla mnie plan i wszystko działo się po coś. Gdyby nie moja choroba, nie wiedziałbym, że istnieją takie choroby, jak te, przez które przeszedłem. Nie poznałbym tylu wspaniałych ludzi; nie poznałbym, że w szpitalach jest tyle chorych… Wie pani, na oddziale wszystkie dzieci wyglądają jak bliźniacy. Nie mają włosów, brwi, rzęs. Trudno odróżnić, czy to chłopak, czy dziewczyna. A to ludzie, którzy mimo to się uśmiechają – przekonuje Krzysztof. Dodaje: – Nauczyłem się, że Bogu trzeba za wszystko dziękować. Nabrałem dużo wewnętrznej siły, odwagi, dojrzałości.

Młodszy brat Krzysztofa, Piotr, mówi z kolei: – Maryja pomogła mi przeżyć te lata, kiedy brat był chory. Przed chorobą byliśmy bardzo zżyci, chodziliśmy razem na dodatkowe zajęcia. Przez tę chorobę straciłem zainteresowanie wszystkim. Oprócz jednego, służby liturgicznej – wspomina i dodaje: – Wiedziałem, że z tego nie mogę zrezygnować. Tam odnajdywałem pokój i nadzieję – podkreśla. Krzysztof po podniesieniu odporności wyszedł ze szpitala, a po roku lekarze zdecydowali o doszczepieniu szpiku w obawie przed odrzutem. Wyniki chłopaka ustabilizowały się i od 4 lat wraca on do zdrowia pod opieką specjalistów. W ub. roku zdał maturę i w październiku wybiera się na studia.

Działanie

– Świadectwa o łaskach otrzymanych za wstawiennictwem Pani Myślenickiej docierają do mnie z różnych stron – zauważa proboszcz parafii, ks. Zdzisław Balon. – Szczególnie obecnie, w Roku Jubileuszowym 50-lecia Koronacji – mówi kapłan, którego słowa potwierdzają wpisy w Księdze Podziękowań pełne wdzięczności Maryi za wysłuchane modlitwy i opiekę, a także świadectwa, którymi dzielą się wierni podczas pierwszych sobót miesiąca, gdy odbywa się nowenna do Matki Bożej. Od kilku miesięcy po domach wiernych w parafii oraz w jej sąsiedztwie peregrynuje 7 kopii Cudownego Obrazu. Ksiądz proboszcz dodaje, że do 8 września br. każdy, kto spełni warunki, nawiedzając myślenickie sanktuarium, otrzyma odpust zupełny.

Cudowny Obraz Madonny z Dzieciątkiem Jezus ma za sobą interesującą historię, o której opowiada ks. dr hab. Michał Piela SDS, autor monografii o parafii myślenickiej. Dowiaduję się, że istnieją dwie wersje dotyczące pochodzenia obrazu. Bardziej prawdopodobna, potwierdzona badaniami z początku lat 90. mówi, że drewno, na którym zostały namalowane święte postaci, pochodzi znad Wisły i obraz powstał najwcześniej na początku XVII w. W 1624 r. w Krakowie wybuchła zaraza i obraz miał zostać spalony, ale uratował go Marcin Grabysza, który zabrał wizerunek Matki do swego domu w Łagiewnikach, a potem do Myślenic. – Tutaj w 1633 r., od 1 do 8 maja zaczęły dziać się cuda za przyczyną NMP – opowiada ks. Piela. Proboszcz parafii, ks. Wojciech Offiarowicz, sprowadził komisję, która szybko potwierdziła prawdziwość cudów i 2 lipca obraz został oficjalnie uznany za łaskami słynący i wprowadzony do kościoła; następnie kasztelan krakowski i hetman wielki koronny Stanisław Koniecpolski wzniósł dla Pani Myślenickiej osobną kaplicę. 24 sierpnia 1969 r. kard. Karol Wojtyła ukoronował Cudowny Obraz Matki Bożej koronami papieskimi. Prawie wszyscy moi rozmówcy (oprócz najmłodszych i księdza proboszcza) byli świadkami tamtych wydarzeń. – Kontynuujemy tę tradycję i zapraszamy wszystkich do naszej Matki – mówią Barbara Kalinowska i Zbigniew Syrek z Biura Jubileuszowego.

Tagi:
Matka Boża

Reklama

Franciszek: Maryja jest kobietą, uczennicą i metyską

2019-12-13 09:44

kg (KAI) / Watykan

Maryja jest kobietą, uczennicą i metyską, ale też jako Pani z Guadalupe Matką i Królową ludu Ameryki Łacińskiej, jak również całego Kościoła – przypomniał Franciszek w kazaniu podczas Mszy św., której przewodniczył w bazylice św. Piotra w Watykanie 12 grudnia, w uroczystość Matki Bożej z Guadalupe. Koncelebrowali ją wraz z nim liczni kardynałowie, biskupi i księża, głównie z Ameryki Łacińskiej, w tym dwaj kardynałowie kurialni: Marc Ouellet - prefekt Kongregacji ds. Biskupów i przewodniczący działającej w jej ramach Papieskiej Komisji dla Ameryki ŁŁacińskiej i Leonardo Sandri - prefekt Kongregacji Kościołów Wschodnich.

Grzegorz Gałązka

Liturgia była sprawowana niemal w całości po hiszpańsku, z wyjątkiem pierwszego czytania - z Listu św. Pawła do Galatów - które wygłoszono po portugalsku, psalmu responsoryjnego - po włosku i aklamacji "Alleluja" - po łacinie. Oprawę muzyczną zapewniły chór Kapeli Sykstyńskiej oraz zespoły wokalno-muzyczne rzymskich uczelni - Kolegium Latynoamerykańskiego i "Mater Ecclesia".

W krótkim improwizowanym kazaniu Ojciec Święty podkreślił na wstępie, że dzisiejsza uroczystość, przygotowane na nią teksty liturgiczne i wystawiony przy ołtarzu obraz Matki Bożej z Guadalupe nasunęły mu trzy dotyczące Jej określenia: pani-kobieta, matka i metyska.

"Maryja jest kobietą i panią, jak mówi Nican mopohua [dokument z połowy XVII, dotyczący objawienia guadalupańskiego - KAI]. Ukazała się jako kobieta i ukazuje się z innym jeszcze orędziem, to znaczy jest kobietą, panią i uczennicą" – tłumaczył kaznodzieja. Zwrócił uwagę, że św. Ignacy Loyola lubił nazywać Ją Naszą Panią i "tak jest rzeczywiście, nie próbuje być kimś innym, ale jest kobietą i uczennicą".

W ciągu wieków pobożność ludowa zawsze próbowała Ją wielbić nowymi tytułami: synowskimi i wynikającymi z miłości ludu bożego, które jednak w żadnym wypadku nie odbierały Jej tego bycia kobietą-uczennicą – zaznaczył Ojciec Święty. Dodał, że św. Bernard z Clairvaux uważał, iż gdy mówimy o Maryi, nigdy nie jest dość wielbienia Jej, nadawania Jej tytułów pełnych chwały, nie ujmujących Jej jednak bycia pokorną uczennicą. Wierna swemu Nauczycielowi, który jest Jej Synem, jedynym Odkupicielem, nigdy nie chciała dla siebie czegokolwiek od swego Syna. "Nigdy nie przedstawiała się jako współodkupicielka, nigdy, była tylko uczennicą" – podkreślił mówca.

Zauważył, że pewien Ojciec Święty powiedział na tej podstawie, że bycie uczniem jest godniejsze niż macierzyństwo. Teologowie się spierają, ale Ona jest uczennicą, nigdy nie "ukradła" dla siebie czegokolwiek od swego Syna, służyła Mu, bo jest matką, daje życie w pełni czasów, jak usłyszeliśmy o tym Synu, zrodzonym z kobiety – dodał z mocą Franciszek.

Zwrócił następnie uwagę, że Maryja jest Matką naszych narodów, nas wszystkich, Kościoła, ale jest również wizerunkiem Kościoła. I jest matką naszych serc, naszej duszy. Pewien papież powiedział, że to, co mówi się o Maryi, można też powiedzieć na swój sposób o Kościele i o naszej duszy, Kościół bowiem jest kobiecy a nasza dusza ma tę zdolność przyjmowania od Boga łaski i w pewnym sensie Ojcowie Kościoła postrzegali ją na sposób kobiecy. Nie możemy myśleć o Kościele bez tej maryjnej zasady, która się na niego rozciąga – zauważył papież.

Jego zdaniem, gdy szukamy roli i miejsca kobiety w Kościele, możemy iść drogą funkcjonalności, jako że kobieta pełni funkcje, które pełni w Kościele. Ale nie powinno to nas zatrzymywać w połowie drogi – dodał. Podkreślił, że w Kościele idzie ona dalej, zgodnie z tą zasadą maryjną, która niejako "umatczynia" Kościół i przeobraża go w Świętą Matkę Kościół.

Zasadniczymi tytułami Maryi są kobieta i matka i nawet Jej wezwania z Litanii Loretańskiej pochodzą od zakochanych dzieci, które opiewają Ją jako matkę, nie naruszając jednak istoty bycia Maryi jako kobiety i matki – tłumaczył dalej papież.

Trzecim określeniem jest, według niego, metyska, Patrząc na obraz Pani z Guadalupe, widać, że chce Ona uczynić z nas metysów, a więc wymieszać. Ona sama się wymieszała, aby być Matką wszystkich, wymieszała się z ludzkością, gdyż wymieszała się z Bogiem, prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem w Jego Synu.

Na zakończenie swych rozważań Franciszek przestrzegł przed uleganiem żądaniom ogłoszenia takiego czy innego dogmatu, nazywając to "głupotami". I dodał: "Maryja jest kobietą, jest Naszą Panią, jest Matką swego Syna i Świętej Matki Kościoła hierarchicznego, jest metyską, matką naszych narodów, ale która zmieszała się z Bogiem". "Niech mówi do nas tak, jak przemawiała do Jana Diego, wychodząc od tych trzech tytułów: czułości, kobiecego ciepła i z bliskości zmieszania" – zakończył kazanie Ojciec Święty.

Następnie trzy rodziny - z Filipin, Ekwadoru i Kolumbii - złożyły na ołtarzu dary ofiarne i rozpoczęła się główna część liturgii. Po komunii papieżowi podziękował – w imieniu narodów Ameryki Łacińskiej i całego Kościoła – kard. Marc Ouellet. Życzył jednocześnie Franciszkowi z okazji przypadającej jutro 50. rocznicy jego święceń kapłańskich obfitych łask Bożych, zapewniając go jednocześnie o stałych modlitwach w jego intencji. Podkreślił, że "Twoje kapłaństwo jest darem dla Ciebie i podarkiem dla całego Kościoła".

Po końcowym błogosławieństwie Ojciec Święty pomodlił się chwilę przed wizerunkiem Matki Bożej z Guadalupe, po czym przy śpiewie hymnu ku Jej czci "La Guadalupana" opuścił procesjonalnie bazylikę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Adrian Józef Galbas SAC – biskupem pomocniczym diecezji ełckiej

2019-12-12 12:37

KAI

Ks. Adrian Józef Galbas SAC, prowincjał Księży Pallotynów w Poznaniu został mianowany przez Ojca Świętego Franciszka biskupem pomocniczym diecezji ełckiej. Decyzję Papieża ogłosiła dziś w południe Nuncjatura Apostolska w Polsce.


Ks. Adrian Józef Galbas SAC

Biskup nominat Adrian Józef Galbas ma 51 lat. Jest doktorem teologii duchowości. Studiował też dziennikarstwo. W czasie dotychczasowej posługi pełnił m.in. funkcję prefekta alumnów w Wyższym Seminarium Duchownym Księży Pallotynów w Ołtarzewie. Był też proboszczem parafii pw. św. Wawrzyńca w Poznaniu oraz radcą prowincjalnym. Od 2011 roku pełni funkcję przełożonego prowincjalnego pallotyńskiej Prowincji Zwiastowania Pańskiego z siedzibą w Poznaniu.

Ks. Adrian Józef Galbas SAC, urodził się 26 stycznia 1968 roku w Bytomiu. W 1987 roku został przyjęty do Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego. W latach 1987-1993 studiował w Wyższym Seminarium Duchownym w Ołtarzewie. Śluby wieczyste złożył 10 września 1993 roku w Zakopanem, a 7 maja 1994 r. roku w Ołtarzewie został wyświecony na kapłana.

Ks. Adrian Józef Galbas SAC od 1994 do 1995 r. był wikariuszem w parafii św. Michała Archanioła w Łodzi. W latach 1995 – 1998 studiował na KUL-u teologię oraz komunikacje i dziennikarstwo. W latach 1998-2002 pełnił funkcje prefekta w Wyższym Seminarium Duchownym w Ołtarzewie., a od 2002 do 2005 był radcą w zarządzie Prowincji Zwiastowania Pańskiego w Poznaniu. W latach 2002 – 2003 był też sekretarzem ds. Apostolstwa w Częstochowie. W 2003 roku został proboszczem parafii św. Wawrzyńca w Poznaniu i był nim do 2011 roku. Jednocześnie od 2008 do 2011 roku pełnił także funkcję radcy w zarządzie Prowincji Zwiastowania Pańskiego w Poznaniu.

Ks. Adrian Józef Galbas SAC w 2012 roku otrzymał tytuł doktora teologii na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Od 2011 roku jest prowincjałem Prowincji Zwiastowania Pańskiego w Poznaniu.

BP KEP

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Drezdenko: Dekanalny Halowy Turniej Piłki Nożnej Ministrantów

2019-12-13 10:18

Paulina Tyrka

W sobotę 7 grudnia został rozegrany Dekanalny Halowy Turniej Piłki Nożnej Ministrantów zorganizowany przez Parafię Przemienienia Pańskiego w Drezdenku.

Archiwum autora
Uczestnicy turnieju

Przed rozpoczęciem rozgrywek sportowych wszyscy uczestnicy spotkali się w kościele na Mszy świętej a następnie wraz z opiekunami udali się na halę sportową. System rozgrywek polegał na tym, że każda drużyna grała ze sobą, co przyniosło wiele emocji i pięknych bramek. W kwalifikacji generalnej : I miejsce zajęli ministranci z Trzebicza, II miejsce drużyna z Drezdenka i III miejsce drużyna ze Skwierzyny. Rozgrywki mają przede wszystkim służyć rozwojowi młodych ludzi. Rywalizacja uczy wygrywać według zasad fair play, a przegrana uczy pokory. Ministranci pokazali, że nie tylko pięknie i wytrwale służą przy ołtarzu, ale również wspaniale ze sobą współpracują na boisku, tworząc wspólnotę. Dziękujemy serdecznie tym wszystkim bez których ten turniej by się nie odbył. Przede wszystkim ks. Łukaszowi Murańskiemu CRL za zaangażowanie i organizację, wszystkim sponsorom, sędziom piłkarskim i wszystkim drużynom biorącym udział w turnieju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem