Reklama

Kościół

Niesamowita święta Rita

22 maja 1628 r. jest dniem wyjątkowo gorącym. W niewielkim kościele wypełnionym pielgrzymami robi się duszno, wręcz nie do wytrzymania, właśnie w chwili, gdy odczytywany jest dekret papieski gloryfikujący świętą. Ciżba napiera na siebie z coraz większą wrzawą i jest tylko krok od bójki. Niespodziewanie zmarła otwiera oczy i kieruje je w stronę wiernych... Zapada absolutna cisza

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Umbryjska Cascia od wieków przyjmuje rzesze pielgrzymów i jest świadkiem licznych cudów dokonywanych za wstawiennictwem tej, dla której nie ma spraw beznadziejnych. Św. Rita nieustannie wygrywa w rankingach świętych – we Włoszech ustępuje jedynie św. Antoniemu – a wszystko dzięki skuteczności w największych nawet problemach. Do niej zwracają się o pomoc ludzie dotknięci ciężkimi doświadczeniami, problemami małżeńskimi, matki – także te oczekujące potomstwa czy mające problem z poczęciem dziecka, ale również osoby poniżane, samotne, chore na raka i ranne. Dzięki Ricie wiele małżeństw wybaczyło sobie zdradę małżeńską, wielu podjęło terapię antyalkoholową, a kobiety, które przez lata roniły, urodziły zdrowe dzieci.

To będzie dziewczynka

Reklama

Amata z d. Mancini i Antonio Lotti są małżeństwem od 12 lat. Cieszą się szacunkiem mieszkańców Rocca Porena, często są mediatorami w sąsiedzkich kłótniach. Żyją zgodnie, obdarzają się wzajemnie szacunkiem i miłością. Jeśli coś zakłóca spokój ich serc, to jedynie brak dziecka. – Widocznie taka wola Boża – pomału godzą się z myślą, że pozostaną już sami. I nagle radosna nowina: Amata spodziewa się dziecka. Antonio marzy o synu, Pan Bóg ma jednak inne plany. Żona Antonia wychodzi do ogrodu zrobić ostatnie jesienne porządki. Nagle na ogołoconych już klombach spostrzega kwiaty, w tym ukochane przez siebie róże, i czuje powiew wiatru. Słyszy tajemniczy głos: – Nie bój się, Amato. Urodzisz dziewczynkę, lecz oboje z Antoniem ją pokochacie, jednak Bóg ukocha ją jeszcze bardziej! Amata jest prostą kobietą, ale ma pewność, że takie słowa mógł wypowiedzieć jedynie anioł Pański. W niedługim czasie ponownie słyszy głos anioła: – Nazwiesz dziewczynkę imieniem Rita – na cześć św. Margerity. Jej zdrobniałe imię stanie się wielkim imieniem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Początek cudów

Wyczekiwane dziecko Amaty i Antonia przychodzi na świat w Rocca Porena w maju 1381 r. Na chrzcie w kościele św. Marii de la Plebe w Cascii, ku zdziwieniu wielu, otrzymuje imię Rita.

To spokojne i pogodne, ale trochę dziwne dziecko – myślą sąsiedzi. Kilkumiesięczna Rita śpi w kolebce w pobliżu pracujących w polu rodziców. Otwiera oczy w chwili, kiedy obok przechodzi żniwiarz z sąsiedniego pola. Z jego zranionej kosą ręki spływa krew, kiedy jednak zauważa rój pszczół krążący nad głową dziewczynki, zapomina o sobie i usiłuje pokaleczoną dłonią odgonić owady. Te wlatują nawet w uchylone usta dziecka, ale ku zdziwieniu żniwiarza nie czynią mu krzywdy, a i sama Rita jest zupełnie spokojna. Mężczyzna dochodzi do wniosku, że jego interwencja nie jest potrzebna, a z jeszcze większym zdumieniem spostrzega, że rana na jego ręce zniknęła. Biegnie do wioski, by podzielić się z innymi przedziwną wiadomością.

Trudna miłość

Reklama

Rita rośnie i staje się pracowitą i pełną troski o rodziców dziewczynką. Każdą wolną chwilę poświęca na modlitwę. Marzy o poświęceniu się Bogu i wstąpieniu do zakonu. Jednak rodzice z troski o jej los postanawiają wydać ją za mąż za Paola de Ferdinand. Mąż okazuje się człowiekiem trudnym, o gwałtownym charakterze. Rita niesie swój krzyż z cierpliwością i łagodnością, nie żywi do męża urazy. Modli się w intencji jego nawrócenia i liczy, że kiedy urodzą się dzieci, Paolo się zmieni. Na świecie pojawiają się bliźniacy Jakub Antoni i Paweł Maria i rzeczywiście pod wpływem tego wydarzenia i modlitw żony Paolo łagodnieje. W domu Rity pojawiają się spokój i szczęście, chłopcy rosną. Niestety, w 18. roku małżeństwa Paolo ginie z rąk oprawcy, najprawdopodobniej pada ofiarą wendety. Mimo że przed śmiercią, jak twierdzi świadek, wybacza mordercy, jego synowie postanawiają pomścić śmierć ojca. Rita na próżno przekonuje ich do zaniechania zemsty, na modlitwie prosi więc Boga, by raczej zabrał ich z tego świata, aniżeli mieliby się stać zabójcami. Wkrótce Jakub i Paweł umierają z powodu zarazy. Desperacka modlitwa matki zostaje wysłuchana, jej serce pęka jednak z bólu.

Interwencja świętych

Po śmierci synów Rita powraca do myśli o wstąpieniu do zakonu – czyni starania o przyjęcie jej do klasztoru Augustianek św. Marii Magdaleny w Cascii. Prawdopodobnie jednak z powodu lęku sióstr przed ciążącą nad nią wendetą Rita słyszy odmowę. Każdy powrót spod bramy klasztoru do rodzinnego domu napełnia jej serce bólem. Nie traci jednak wiary. Jak głosi legenda, pewnej nocy słyszy głos wypowiadający jej imię. Kiedy otwiera drzwi domu, widzi mężczyznę i ze zdumieniem rozpoznaje w nim św. Jana Chrzciciela. Pełna ufności, jak w transie, idzie za nim ścieżką wśród skał. Po chwili dołączają do nich św. Augustyn i św. Michał z Tolentino. Kiedy Rita odzyskuje pełną świadomość, spostrzega, że znajduje się w kaplicy klasztoru św. Marii Magdaleny. Zdumienie sióstr schodzących się na modlitwę jest bezgraniczne. Przełożona robi wymówki siostrze odźwiernej, że ta nie zamknęła wszystkich furt prowadzących do klasztoru. Rita – pewna, że to Bóg objawił jej swoją wolę – nie posiada się z radości.

Naznaczona przez Boga

Reklama

W klasztorze Rita spędzi 40 lat. Opuści go tylko raz, gdy uda się z pielgrzymką do Rzymu w Roku Świętym 1450. W zakonie poddawana jest próbom posłuszeństwa i zaufania Bogu. Z polecenia matki przełożonej miesiącami podlewa suchy patyk wetknięty w ziemię klasztornego ogrodu. Towarzyszą temu pogardliwe spojrzenia współsióstr. Pewnego dnia dwie z nich zawstydzone pobiegną do innych z nowiną, że ów patyk zamienił się cudownie w winną latorośl. Następnego dnia mówi o tym już cała Cascia. Wielkim szacunkiem obdarzają Ritę potrzebujący, którym z uśmiechem niesie pomoc.

Sama Rita prowadzi surowe życie pokutne. Nieustannie rozważa mękę Pańską. W Wielki Piątek 1443 r., natchniona naukami rekolekcyjnymi, modli się w swojej celi, by choć jeden z kolców cierniowej korony Chrystusa zranił także jej czoło, aby w ten sposób mogła uczestniczyć w Jego męce. W odpowiedzi na jej prośbę z wizerunku Chrystusa, przed którym modli się Rita, odrywa się jeden z gipsowych kolców korony cierniowej i wbija się z dużą mocą w czoło zakonnicy. Znak ten Rita nosić będzie do końca swojego życia. Rana się jątrzy, wydobywająca się z niej ropa jest źródłem odoru, który odstrasza inne siostry i staje się powodem odosobnienia s. Rity. Ta poświęca swój czas na rozważanie męki Pańskiej i modlitwę wstawienniczą, o którą proszą ją w swoich sprawach liczni mieszkańcy Cascii.

Róże i figi

Reklama

Ostatnie lata Rita spędza w łóżku złożona ciężką chorobą. Według pobożnego przekazu, zanim odejdzie z tego świata, za jej przyczyną będą miały miejsce jeszcze dwa cudowne wydarzenia. Otóż w środku zimy Rita ma prosić swą kuzynkę, by przyniosła jej różę z ukochanego ogrodu rodzinnego domu. Czuwający przy niej są pewni, że Rita majaczy. Jednak gdy kuzynka wraca do domu, ze zdumieniem spostrzega, że w przysypanym śniegiem ogrodzie Rity kwitnie przepiękna róża. Natychmiast wraca z nią do klasztoru. Dwa tygodnie później, kiedy ziemię spowija jeszcze zimno, na prośbę Rity kuzynka przynosi jej dwie dojrzałe figi. Na pamiątkę tzw. cudu róży w Cascii i w innych miejscach kultu świętej utrzymuje się tradycja święcenia w dniu 22 maja „róż św. Rity”. Gdy Rita umiera 22 maja 1457 r., jej ciało zaczyna wydzielać słodkawy zapach, a w całej Cascii same zaczynają bić dzwony – mieszkańcy miasta mają pewność, że odeszła osoba święta.

Przesłanie przebaczenia

Już pierwszego dnia po śmierci Rity mają miejsce cuda za jej wstawiennictwem. W 1627 r. beatyfikuje ją papież Urban VIII – Maffeo Barberini, w którego rodowym herbie znajdują się – cóż za zbieg okoliczności! – trzy pszczoły. Kanonizuje bł. Ritę w 1900 r. Leon XIII. Nazwie ją „drogocenną perłą Umbrii”. Kult świętej szerzy się w całym świecie – od Włoch po Filipiny i Amerykę Południową. Obecny jest również w Polsce, m.in. w kościele św. Katarzyny Aleksandryjskiej i klasztorze Sióstr Augustianek w Krakowie, gdzie znajduje się najstarszy w naszym kraju, XVIII-wieczny obraz św. Rity, w kościele Dzieciątka Jezus na Żoliborzu w Warszawie ze słynącym łaskami wizerunkiem świętej oraz w sanktuarium św. Rity w Nowym Sączu.

Za przyczyną świętej rozwiązują się sprawy beznadziejne i, po ludzku sądząc, nie do rozwiązania, a współcześni ludzie uczą się od niej życia w cierpieniu i pokorze, miłosierdzia i przebaczenia. Miłosierdzie i przebaczenie bowiem były charakterystycznymi przymiotami świętej z Cascii. Nic dziwnego zatem, że tamtejsza wspólnota sióstr augustianek przyznaje Nagrodę św. Rity kobietom, które w swym życiu – tak jak ona – dały swą postawą świadectwo przebaczającej miłości. Otrzymały ją m.in. Polki – Marianna Popiełuszko (1990 r.) i Eleni (1999 r.).

Dla dzisiejszych, podobnie jak i dla współczesnych sobie czcicieli Rita jest najprawdziwszym człowiekiem i prawdziwą świętą.

2019-05-15 08:05

Oceń: +334 -15

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Także nasze ciała są wezwane do zbawienia

[ TEMATY ]

św. Rita

Zdzisław Szcześniak

22 października Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił bp Adrian Pt

22 października Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił bp Adrian Pt

W miniony wtorek, 22 października, w parafii pw. św. Józefa Oblubieńca NMP w Chlebowie, odbyło się przedostatnie tym roku nabożeństwo ku czci św. Rity, do której co miesiąc przybywają pielgrzymi, powierzając jej nieraz swoje trudne czy wręcz beznadziejne życiowe sprawy.

Tym razem modlitwie ku czci "świętej od róż" przewodniczył biskup pomocniczy naszej diecezji bp Adrian Put. W homilii wskazywał, że także nasze ciała są wezwane do zbawienia, a przykładem takiego porządku są święci, których ciała się nie rozkładają, co pokazuje chociażby św. Rita, która nosiła na sobie ślad męki Chrystusa, czyli stygmat korony cierniowej. – To jest świadectwo tego, że także nasze ciała są wezwane do tej nowości, którą przynosi zbawienie Pana Jezusa – podkreśla biskup.
CZYTAJ DALEJ

Bp Lityński do kleryków: Wzrastajcie, pomimo przeszkód – łaski Pana wam nie zabraknie!

2026-10-13 17:48

[ TEMATY ]

inauguracja roku akademickeigo

Wyższe Seminarium Duchowne w Gorzowie Wlkp.

Karolina Krasowska

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

W Wyższym Seminarium Duchownym w Gorzowie Wlkp. 13 października odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego. Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków.

Tegoroczna inauguracja odbyła się po raz 80. w historii Zielonogórsko-Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Rozpoczęła się w seminaryjnej kaplicy od Mszy św., której przewodniczył bp Tadeusz Lityński. Homilię wygłosił bp Adrian Put, który podkreślił, że decyzja o kapłaństwie musi dokonać się w wolności kandydata. - 6 lat tego czasu tutaj jest po to, żeby dojrzeć do tej wolności, którą przynosi nam Ewangelia. "Czy chcesz?" Nie czy będziesz dobry księdzem, nie czy będziesz duże grupy prowadził formacyjne, nie czy będziesz piękne kościoły budował albo świetne grupy Caritas prowadził. Na początku będzie ciebie biskup pytał: "czy chcesz?", "czy jest w tobie tyle wolności, która płynie z Ewangelii, aby podjąć się tego zadania?" – mówił bp Adrian Put. - Wiecie, że czasami są bracia, którzy z różnych powodów mówią: "A jednak nie". To ja dzisiaj was proszę i dzisiaj do was kieruję to słowo. To zanim będziesz odpowiadał biskupowi w katedrze i będziesz słyszał ten głos pełen ufności, wiary, nadziei, ale i trochę lęku, to dojrzyj do tego, żeby odpowiadać w wolności: "tak, chcę". Bo dzisiaj nikt ci nie zagwarantuje, co będziesz robił – kontynuował biskup. - Z biskupem diecezjalnym mamy takie doświadczenia, jak jeździmy po wizytacji szczególnie w tym okresie albo w okresie zimowym, ilu naszych braci w tym okresie tak naprawdę stać tylko na to, żeby ogrzać sypialnię i trochę łazienki, ale są wśród tych ludzi. Ilu naszych braci zmaga się z wieloma remontami, różnymi trudnościami, ale są, bo odpowiedzieli sobie na pytanie, dlaczego chcę, jaka jest moja wolność. Są takie wioski ciągle na naszym terenie, gdzie państwa polskiego już dawno nie ma. Nie ma policji, nie ma szkoły, nie ma poczty, nie ma nawet przystanku autobusowego, ale jest kościół, do którego systematycznie przyjeżdża ksiądz. Tam nawet młodych już nie ma, ale przyjeżdża ksiądz, który głosi Ewangelię Bożą i ile razy było słychać, że tylko ksiądz nam tutaj został – zauważył bp Put. - Więc ja wam nie zagwarantuje, biskup diecezjalny wam nie zagwarantuje tego czy będziecie pracowali na wielkiej parafii i mieli sukcesy, czy będziecie na małej wspólnocie parafialnej, gdzie trzeba będzie troszkę walczyć też o byt. Niczego wam zagwarantować nie możemy poza Ewangelią Jezusa Chrystusa i poza wolnością, do której wzywa nas Chrystus. Więc bardzo pokornie was proszę, abyście ten czas seminaryjny wykorzystali na to, aby dojrzeć w wolności do odpowiedzi na pytanie: "czy chcesz?". Nikt ciebie do święceń nie będzie popychał. To musi być twoja i tylko wyłącznie twoja wolna wola. Chcę, bo wiem, że skoro chcę, to Pan ma dla mnie jakiś plan. I czy będę tam, czy będę gdzie indziej. Czy będę w takiej wspólnocie, czy innej, czy będę miał takie zadanie czy inne, to będzie to moje miejsce zbawienia w wolności – podkreślił biskup.
CZYTAJ DALEJ

Agnieszka i Wojciech Amaro: Powołanie misyjne można realizować także poprzez wsparcie drugiego człowieka

2026-10-14 12:46

[ TEMATY ]

Wojciech Modest Amaro

Mat.prasowy FESTIWAL ŻYCIA

Wojciech Modest Amaro

Wojciech Modest Amaro

- Nie wykręcajmy się, mówiąc: „To nie jest dla mnie”. Misja jest dla ciebie - powiedział ks. dr Maciej Będziński, dyrektor krajowy Papieskich Dzieł Misyjnych, podczas konferencji prasowej zorganizowanej 14 października w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie. W najbliższą niedzielę, 18 października, Kościół będzie obchodził 100. Światowy Dzień Misyjny pod hasłem „Jedno w Chrystusie, zjednoczeni w misji”. W ciągu ostatniej dekady z Polski przekazano na misje ponad 11,5 mln dolarów.

Otwierając konferencję, rzecznik KEP ks. Leszek Gęsiak SJ przypomniał, że Światowy Dzień Misyjny został ustanowiony 14 kwietnia 1926 r. przez papieża Piusa XI. Obchodzona w tym roku 18 października Niedziela Misyjna rozpocznie w Polsce Tydzień Misyjny. Jest ona świętem patronalnym Papieskich Dzieł Misyjnych oraz dniem solidarności Kościoła z misjonarzami pracującymi na całym świecie. Ks. Gęsiak zachęcił do modlitwy w ich intencji oraz materialnego wspierania działalności misyjnej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję