Reklama

Wojownicy Maryi

2019-05-15 09:02

Ks. Piotr Czarniecki
Edycja przemyska 20/2019, str. 1

Ks. Piotr Czarniecki
Pierwsze spotkanie Męskiego Różańca

W sobotę 4 maja po raz pierwszy w Przemyślu odbył się Męski Różaniec. Zgromadził on wielu mężczyzn na Eucharystii w kościele Ojców Franciszkanów, której przewodniczył bp Stanisław Jamrozek.

Przybyłych na modlitwę przywitał o. Zbigniew Kubit OFMConv, gwardian klasztoru i proboszcz parafii. Modlitwa męskich serc – jak wskazał o. Zbigniew – to piękna inicjatywa, aby publicznie wyznać wiarę i wynagrodzić za grzechy ojców i mężów, jak również, aby się modlić o ratunek dla małżeństw i rodzin, o bezpieczeństwo przed pokusami i zniewoleniami, polecając sprawy miasta i Ojczyzny.

Biskup Stanisław podkreślił w homilii, że każdy powołany jest do poszukiwania woli Bożej, stąd potrzeba ciągłej troski, by angażować się w poznawanie Jezusa.

Reklama

W spotkaniu wzięło udział 5 Wojowników Maryi, którzy przybyli z Warszawy, aby dać podbudowę pod formację mężczyzn na ziemi podkarpackiej. Jeden z nich, Piotr Kowalski, ukazał, jak ważne jest, by we współczesnym świecie mężczyzna w trosce o piękno życia swoje miejsce odnajdywał przy boku Maryi. Po Mszy św. – już pod przewodnictwem o. Edwarda Stasiukiewicza OFMCOnv – uczestnicy porannej modlitwy przeszli, niosąc figurę Matki Bożej Fatimskiej, na plac przy kościele pw. Świętej Trójcy. Po dotarciu na miejsce, gdzie stoi figura Maryi Niepokalanej, została odmówiona modlitwa, aby wynagradzać za ostatnie bluźnierstwa i zniewagi w naszej Ojczyźnie.

Po spotkaniu chętni wyruszyli w Pierwszej Męskiej Pieszej Pielgrzymce na Kalwarię Pacławską.

Tagi:
różaniec mężczyźni

Męski różaniec pierwszy raz w Szczecinie

2019-08-08 14:13

pl/Szczecin/KAI

Około 200 osób uczestniczyło w Męskim Różańcu w Szczecinie. To pierwsza taka inicjatywa w stolicy Pomorza Zachodniego.

Bożena Sztajner/Niedziela

Najpierw uczestnicy wzięli udział w mszy św. w Bazylice Mniejszej św. Jana Chrzciciela, potem w małych grupach przeszli ulicami miasta przed pomnik św. Jana Pawła II na Jasne Błonia.

Liturgii przewodniczył salezjanin ks. Mariusz Wencławek. - Wyjdziemy po tej Eucharystii z modlitwą różańcową na ustach, aby przeżyć nasz biblijny jubileusz. Chcemy zanieść w tej modlitwie Chrystusa do centrum naszego Miasta. A dalej do centrum naszych rodzin i naszej Ojczyzny. Ale jednocześnie chcemy przepraszać Boga za naszą słabość, za grzechy Heroda, którymi także dziś człowiek odpowiada Bogu na jego bezinteresowną miłość – powiedział ks. Wencławek.

Mężczyźni są ostoją rodziny. Mężczyzna powinien być słupem, o który oprze się każda żona, każde dziecko, a więc mężczyzna w sposób szczególny powinien dbać o swój duchowy wymiar. Różaniec daje mu szansę, gwarancję, że będzie tym słupem i ostoją w rzeczywistości – powiedział = jeden z uczestników, pan Krzysztof.

Na pewno będziemy w każdym miesiącu – dodaje pan Dariusz. - Myślę, że będzie przybywało tych osób.

Salezjanin nawiązał też do pobicia w Bazylice św. Jana Chrzciciela ks. Aleksandra Ziejewskiego. W niedzielę trzej sprawcy wtargnęli do zakrystii, domagali się od proboszcza ornatu, bo jak twierdzili chcą odprawić mszę. Potem napadli kapłana i kościelnego. Teraz siedzą w areszcie.

Grzech, nawet najcięższy może zgładzić tylko Boże Miłosierdzie, a nie zaciśnięta pięść - mówił w homilii ks. Mariusz Wencławek. - Jesteśmy w świątyni, w której niedawno zaciśniętą pięścią z różańcem uderzono w twarz kapłana. Nasze różańce nie do tego są przeznaczone. My nie chcemy zaciskać pięści trzymając w nich różaniec.

Ks. Aleksander Ziejewski podziękował wszystkim za solidarność i modlitwę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zapłakała 350 lat temu

2014-08-07 11:28

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 32/2014, str. 4-5

Cud łez, płynących z „dziwnie posmutniałych oczu Maryi”, zaobserwowano 350 lat temu, od 22 do 26 lipca 1664 roku. Trwający kilka dni cud łez, obficie płynących z oczu ikony, wywołał ogromne duchowe poruszenie i rozsławił obraz na całą Polskę

TD

Wizerunek w typie Hodegetrii – Maryi wskazującej nam drogę, czy może Syna Jezusa – jako drogę, przybył do Dzierzgowa po wiktorii beresteckiej za sprawą rodu Myszkowskich. Cud łez zainspirował poetów i historyków do sumiennego odnotowania niezwykłego wydarzenia. Specjalna komisja biskupa krakowskiego Andrzeja Trzebickiego potwierdziła nadprzyrodzony charakter zjawiska.

Wizerunek wpisany w polską historię

Jest datowany na koniec XVI wieku, a jego losy są związane z niespokojną epoką wojen kozackich w XVII wieku. Do Dzierzgowa trafił spod Beresteczka (1651), skąd wywiózł go któryś z przedstawicieli rodu Myszkowskich (źródła wymienią Stanisława oraz Jana). Przywiezienie ikony zdaje się być więc albo typowym łupem wojennym, albo sposobem na ocalenie jej przed zbezczeszczeniem. Tego nie dowiemy się już nigdy...

Jedno ze źródeł (parafialnych) podaje, że podczas bitwy pod Beresteczkiem od profanacji ocalił obraz Jan (lub Stanisław) Myszkowski, dowódca chorągwi krakowskiej. Myszkowscy herbu Jastrzębiec byli wówczas w posiadaniu niektórych okolicznych dóbr. Ów Myszkowski, obrońca obrazu, podarował go kościołowi w Dzierzgowie, gdyż przebywał wówczas u rodziny w Bieganowie, a więc na terenie tutejszej parafii. Tak czy owak ikona trafiła do Dzierzgowa i od razu odbierała nadzwyczajną cześć.

Obraz został wykonany w typie malarstwa wschodniego, choć nosi w sobie sporo cech renesansowo-barokowej sztuki zachodniej. Nieznany autor namalował wizerunek temperą na desce (pierwotne wymiary 115, 2 cm x 85,6 cm zostały w 1927 r. powiększone u góry o półkole, a na dole o wstęgę z napisem „Matko, nie opuszczaj nas”). Maryja jest wyobrażona z Jezusem, którego trzyma na lewym ramieniu, prawą dłonią wskazując na Syna. Madonna jest ubrana w zieloną suknię i bordowy drapowany płaszcz, okrywający także Jej głowę. Szatę dekorują gwiazdy – symbol dziewictwa. Z kolei Jezus jest przykryty białą tuniką i złocistym płaszczem. W ręku, z godnie ze wschodnią tradycją, trzyma zwój Pisma Świętego (wg kanonów sztuki zachodniej trzymałby raczej księgę). Matka i Syn mają typowe bizantyjskie rysy twarzy, w których dominują skupione i poważne w wyrazie oczy. Mały Jezus wykonuje ręką gest błogosławieństwa. Całości wizerunku dopełniają postaci aniołów i zdobione ornamentem tło.

Nadprzyrodzone zjawisko w źródłach

22 lipca 1664 r. zauważono, jak ujmuje parafialna kronika, „nadprzyrodzony płacz wizerunku”. Szczegółowe informacje o tym wydarzeniu pozostawił Wespazjan Kochowski, historyk i poeta epoki, mieszkający wówczas w oddalonych o 10 km Goleniowach i najprawdopodobniej naoczny świadek zjawiska. Źródłem wiedzy o obrazie stało się dzieło historyczne Kochowskiego „Annalium Poloniae Climaeter III” oraz jego wiersz „O obrazie płaczącym NMP we wsi Dzierzgowie w województwie krakowskim”. O wydarzeniu informują też dokładnie akta wizytacji biskupiej z lat 1731, 1747, 1783. Jest też opis pochodzący z XVIII wieku, znaleziony przez ks. Stanisława Kamińskiego pod koniec XIX wieku. Ów dokument zatytułowany „Wiadomość prawdziwa o płaczącym obrazie NMP w Dzierzgowie dnia 22 VII 1664 r. z dowodów pewnych wypisana” zawiera warstwę historyczną i tradycyjną. Dokument nie posiada daty ani podpisu. Innym źródłem są, a raczej były, bardzo liczne wota, zawieszane od pamiętnego 1664 r., a potem zrabowane przez wojska rosyjskie (po bitwie pod Szczekocinami w powstaniu kościuszkowskim), kościelnych rabusiów i być może podczas II wojny światowej. Obecne wota pochodzą więc z okresu po 1974 r. i także są bardzo liczne.

„Wylewał łzy jak perły...”

Oto, co m.in. zanotował Wespazjan Kochowski: „Obraz ten podczas zgromadzenia wielkiego tłumu ludzi (...) wylewał łzy jak perły. Tego dnia odbywała się narada w Warszawie na temat zniesienia Sejmu. Wówczas wszyscy zgodnie powiadali, że Matka Boska jako Królowa Korony Polskiej opłakuje zamieszanie i zło, jakie się szerzy w Ojczyźnie. Kochowski skrupulatnie odnotował przybycie komisji biskupiej w składzie: ks. Jacek Liberiusz, prepozyt kapituły krakowskiej, ks. Andrzej Grabianowski, wikariusz generalny kurii biskupiej oraz dwaj księża jezuici. Komisja po wzięciu pod uwagę wszystkich okoliczności klimatyzacyjnych orzekła: że zjawisko łez jest wykraczające poza normalny bieg i siły natury, że jest sprawione bezpośrednią interwencją Bożą. Natomiast w 24 strofach wiersza Kochowski – poeta pisał ze wzruszeniem:

Ale to smutne większa gdy Matki bez zmazy/Maryjey płaczą w kościołach obrazy/Twarz onę śliczną, jagody dostojne/Wskroś płacz zalewa i łzy kropią hojne (...).

Więc moja Polsko, moi Sarmatowie/Miej płacz mój w sercu, a komety w głowie/Nigdy te ognie darmo nie pałają,/Ani łzy, chyba, gdy napominają.

Wiersz kilkakrotnie ukazywał się drukiem. Jego szczegółowej analizy dokonał m.in. były proboszcz w Dzierzgowie, ks. Tadeusz Grabek, wielki czciciel Maryi i zamiłowany historyk. W dokumentach parafialnych w Dzierzgowie znajduje się wspomniany szczegółowy opis wydarzeń z 1664 r., którego fragmenty warto przytoczyć: Na ołtarzu (...) rozświecał kościelny sługa świece, gdy się poczoł zaczynać nieszpór, co gdy zobaczył sługa łzy płynące z prawego oka, wnet to oznajmił ks. Tomaszowi Łyczborskiemu (wikariuszowi – przyp. red.) i ks. plebanowi Janowi Dubrawskiemu (...) którzy po nieszporze ten strumień łez obaczywszy, ocierali puryfikatorem, a obawiając się jakiego oszukania, strażą pełną kościół na noc opatrzyli i tak rano wstawszy strumieniem łzy na twarz wytoczone zobaczyli (...). Zjawisko obserwowano przez kilka dni, miejscowi księża zorganizowali więc obsługę duszpasterską dla zbierających się tłumnie pielgrzymów, wśród których byli ludzie wszystkich stanów. Wkrótce przybyła komisja biskupia i potwierdziła nadprzyrodzoność zjawiska. Od tego czasu datuje się wielki kult Dzierzgowskiej Madonny.

Liczne cuda

Za Jej wstawiennictwem posypały się cuda. W źródłach wymieniono wiele osób i okoliczności uzdrowień, aż po czasy nam współczesne. Szczególnie cenne informacje zanotował w opracowanej przez siebie kronice ks. Tadeusz Grabek, skrupulatnie dbający o wiarygodność źródeł („Źródła, materiały do historii Obrazu i kultu Matki Boskiej w Dzierzgowie)”. Do bardziej znanych historii należy uzdrowienie w 1850 r. chorych nóg Małgorzaty Turzyńskiej ze Szczekocin, co upamiętniały kule w ołtarzu głównym. Kolejne to m.in. łaski zdrowia dla: chłopca z Rokitna (1880), Marcjanny Kuźmińskiej z Grabca (1886), ocalenia od śmierci, spełnienie wyczekiwanego macierzyństwa. – Fakt, że na budynku szkoły w czasach PRL uchował się orzeł w koronie, także interpretujemy jako cud naszej Patronki – uzupełnia obecny proboszcz, ks. Krzysztof Szumigraj.

Odpusty dzierzgowskie

15 sierpnia to od stuleci ważne, duchowe wydarzenie w Dzierzgowie. – W tym roku uroczystości odpustowej przewodniczy bp Kazimierz Ryczan – zapowiada Proboszcz. Pełni swe obowiązki w Dzierzgowie od kilku miesięcy, ale już teraz stwierdza, że maryjny kult wymaga ożywienia. Dzierzgów, jak wiele podobnych sanktuariów, z ogólnopolskiego stał się lokalny i trudno byłoby oczekiwać tysięcy wiernych przybywających na odpust. Czczenie w parafii pierwszych sobót miesiąca, modlitwa 10 kołek różańcowych, przywracanie nowenny do Matki Bożej, pieśń na odsłonięcie obrazu, przeżywane niedawno uroczystości w 350-lecie cudu łez – pomagają w ugruntowaniu duchowości maryjnej.

Kronika parafialna podaje, że od niepamiętnych czasów ludzie przybywali na odpust do Dzierzgowa „bez różnicy stanu, wieku i płci”, w liczbie nawet do 30 tys. ludzi. W latach 1880-1990 na odpuście gromadziło się 15-20 tys. osób. Tak olbrzymich tłumów nie mógł pomieścić „ani kościół parafialny, ani cmentarz przykościelny, ani droga idąc przez wieś”. Przyjeżdżali furmankami lub szli pieszo, z sąsiednich parafii „przychodziły kompanie razem z księżmi”. Na odpustach bywało kilkudziesięciu kapłanów. Nawet ojcowie paulini – jak pisze ks. Kamiński – „poczytywali sobie za święty obowiązek w dzień odpustu odwiedzić parafię dzierzgowską”. Pielgrzymi wierzyli, że w dniu 15 sierpnia można sobie uprosić szczególne łaski u Płaczącej Pani Dzierzgowskiej. W latach 60. XX wieku liczba uczestników odpustu wahała się – jak odnotowuje z kolei ks. Tadeusz Grabek – w granicach 4 tys. osób. Było to m.in. spowodowane tym, że w czasach PRL dzień15 sierpnia nie był wolny od pracy. „Mierzy się odpust nie ilością ludzi zebranych na nabożeństwie, lecz jakością ich przeżyć religijnych” – konkluduje ks. Grabek.

Podczas nabożeństwa odpustowego od ok. stu lat jest śpiewana pieśń ku czci Matki Bożej Dzierzgowskiej. Pieśń tę śpiewa się także przy odsłonięciu i zasłonięciu obrazu: Witaj (żegnaj) Dzierzgowska Matko jedyna/, uproś nam łaskę u swego Syna./Witaj (żegnaj) nam witaj (żegnaj) Niepokalna/Witaj (żegnaj) Maryjo, Matko kochana.

W 15. strofach pieśni jest przedstawiona historia cudownego obrazu, cuda i łaski, prośby i zawierzenia.

Do Dzierzgowa

Dzierzgów znajduje się w dekanacie szczekocińskim. Aby doń dotrzeć, należy minąć Moskorzew z rozlewiskami Nidy i wygodną drogą wśród lasów dojechać do górującego nad okolicą kościoła parafialnego. Wieś tak dawniej, jak i teraz jest położona na uboczu, ale gdy uroczyście prowadzono obraz Madonny, drogi musiały być znacznie gorsze lub zgoła nie było ich wcale. Przez pamięć tamtego wydarzenia jedna z polnych dróg nazywa się dotąd „wiodącą”.

Obecny kościół parafialny został zbudowany w latach 1903-11 w miejsce starego drewnianego, obrabowanego przez wojska carskie w czasie bitwy pod Szczekocinami w powstaniu kościuszkowskim. Wówczas zginęły setki wotów i wartościowe dokumenty parafialne, ale najcenniejszy pod względem religijnym i artystycznym – obraz Matki Bożej Płaczącej – ocalał. Wciąż znajduje się on w głównym ołtarzu, który zbudowano w latach 1920-30. Świątynia była konsekrowana w 1938 r. przez bp. Franciszka Sonika. Staraniem ks. T. Grabka obraz Matki Bożej Dzierzgowskiej został poddany gruntownej konserwacji na Wawelu (przeprowadzono wówczas kapitalny remont wież, założono nowe tynki, odnowiono baptysterium, ornaty, szaty liturgiczne). Kolejni proboszczowie także podejmowali niezbędne prace remontowe, ale czas na następne – parafia, licząca niecałe 2 tys. osób, szykuje się do malowania kościoła. Obok cudownego obrazu do zabytków sztuki sakralnej w obecnym kościele należy zaliczyć: 2 boczne ołtarze, ambonę, ławy kolatorskie, krucyfiks, zabytkowe ornaty z XVII i XVIII wieku, feretrony.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Warszawa: Msza św. z okazji święta Wojsk Lądowych

2019-09-19 15:23

kos / Warszawa (KAI)

Biskup polowy Józef Guzdek przewodniczył w katedrze polowej Mszy św. w intencji żołnierzy Wojsk Lądowych z okazji niedawnego święta formacji. Ordynariusz Wojskowy życzył żołnierzom Wojsk Lądowych „odwagi w myśleniu oraz determinacji w działaniu”. – Niech Wasze życie osobiste, rodzinne i służbowe będą wznoszone na fundamencie prawdy, odpowiedzialności za wypowiadane słowo oraz poszanowania każdego człowieka – zachęcał. Święto Wojsk Lądowych obchodzone jest dla upamiętnienia zwycięstwa Wojsk Polskich pod wodzą króla Jana III Sobieskiego pod Wiedniem w 1683 roku.

13 ŚBOT

Liturgię słowa przygotowali żołnierze Wojsk Lądowych oraz artyści Chóru Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego. W nawach bocznych katedry stanęło ponad dwadzieścia pocztów sztandarowych jednostek WL. Eucharystię rozpoczęło odśpiewanie Mazurka Dąbrowskiego.

W homilii bp Guzdek przywołując słowa św. Pawła skierowane do swego ucznia Tymoteusza „Niech nikt nie lekceważy twojego młodego wieku” podkreślił, że zawartą w nich uwagę można odnieść do czasów nam współczesnych. – Wielkim niebezpieczeństwem w procesie rozwoju i postępu jest lekceważenie zdania i opinii ludzi młodych. A przecież oni, nieobciążeni balastem przeszłości, mogą przekraczać kolejne granice poznania – powiedział. Dodał, że blokowanie awansów w wojskowych szeregach może „doprowadzić do luki pokoleniowej, którą później trudno zapełnić”. Biskup Polowy zwrócił uwagę na konieczność utrzymywania właściwego balansu między młodością, a rutyną i doświadczeniem. – Niewątpliwą zaletą ludzi w dojrzałym wieku jest to, że nagromadzone doświadczenie pozwala im patrzeć z pewnego dystansu, unikać myślenia na zasadzie „czarne – białe” i w rezultacie uznać to co prawdziwe, obiektywne, a odsiać fałsz i płytkie emocjonalne reakcje – powiedział.

Zdaniem Ordynariusza Wojskowego w Liście do Tymoteusza św. Paweł zawarł drugą, niezwykle ważną radę: „bądź wzorem w mowie i sposobie zachowania”! – Wychowawca w szkole, dowódca w wojsku, kapłan pośród wiernych, rodzice wobec dzieci muszą zwracać baczną uwagę na każde wypowiadane słowo. Ich styl postępowania i życia muszą być jednoznaczne, pozbawione fałszu i kłamstwa – powiedział. Biskup Guzdek dodał, że jeżeli „w słowie i czynach nie będziemy wiarygodni stracimy autorytet lidera i będziemy mogli usłyszeć te słowa: »nauczycielu, ulecz najpierw samego siebie«” – przestrzegał. Dodał, że nie buduje się autorytetu wśród podwładnych używając przekleństw i wulgaryzmów.

Jak zauważył biskup trzecią, niezwykle ważną radę św. Paweł zawarł w słowach: „Nie zaniedbuj w sobie charyzmatu, który został ci dany… W tych rzeczach się ćwicz, cały im się oddaj, aby twój postęp widoczny był dla wszystkich” (Tym 4,14-15). – W szeregach naszej armii mamy charyzmatycznych przywódców i żołnierzy. Ale są i tacy, dla których wojsko jest nie tyle wspólnotą wyzwań i służby, ale jedynie miejscem pracy i źródłem utrzymania – powiedział. Podkreślił, że może to dotyczyć także kapelanów. Zaapelował, abyśmy wzorem św. Pawła stawiali sobie coraz większe wymagania. – Im więcej potu wylanego na poligonie tym mniej krwi przelanej na polu walki. Służba w wojsku musi być pasją. To jest warunek jej skuteczności i postępu widocznego dla wszystkich – podkreślał.

Na koniec życzył żołnierzom Wojsk Lądowych „odwagi w myśleniu oraz determinacji w działaniu”. – Niech w waszych szeregach otwartość na młodość będzie przemieszana z rutyną i doświadczeniem. Niech Wasze życie osobiste, rodzinne i służbowe będą wznoszone na fundamencie prawdy, odpowiedzialności za wypowiadane słowo oraz poszanowania każdego człowieka. Postępujmy tak, abyśmy zasłużyli na uznanie i szacunek bez względu na zmieniające się okoliczności – podkreślił.

Eucharystię koncelebrowało grono kapelanów Ordynariatu Polowego: ks. kmdr w st. spocz. Janusz Bąk, ks. kpt. Marcin Janocha i ks. por. Mateusz Korpak, a także ks. mjr. Michael Albano, kapelan armii Stanów Zjednoczonych. Uczestniczyli w niej m.in. gen. bryg. Wojciech Grabowski, Inspektor WL, a także dowódcy brygad i oddziałów Wojsk Lądowych. Obecna była grupa żołnierzy armii Stanów Zjednoczonych.

Przed błogosławieństwem Ordynariusz Wojskowy odznaczył gen. Grabowskiego medalem „W służbie Bogu i Ojczyźnie”, ustanowionym w setną rocznicę powołania Biskupstwa Polowego w Polsce. Inspektor Wojsk Lądowych podziękował w imieniu żołnierzy za sprawowaną Eucharystię, wygłoszoną homilię i posługę kapelanów.

Życzenia żołnierzom złożył także bp Mirosław Wola, Ewangelicki Naczelny Duszpasterz Wojskowy. *** Wojska Lądowe są jednym z pięciu, obok Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej, Wojsk Specjalnych i Wojsk Obrony Terytorialnej rodzajów Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej. Przeznaczone są do zapewnienia obrony i niepodzielności terytorium państwa, nienaruszalności jego granic lądowych, odparcia agresji lądowo-powietrzno-morskiej. W ich składzie znajdują się związki taktyczne, oddziały i pododdziały zmechanizowane, pancerne, powietrzno-desantowe, aeromobilne, rozpoznawcze, artylerii, przeciwlotnicze, inżynieryjne, chemiczne, logistyczne i łączności. Żołnierze WL stanowią zasadniczą część sił zbrojnych. Pełnią służbę w kraju i poza jego granicami w Polskich Kontyngentach Wojskowych. Święto Wojsk Lądowych obchodzone jest corocznie dla upamiętnienia zwycięstwa Wojsk Polskich pod wodzą króla Jana III Sobieskiego pod Wiedniem w 1683 roku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem