Reklama

Armia misjonarzy

2019-06-17 13:28

(buk)
Edycja lubelska 25/2019, str. 3

Paweł Wysoki
Dzieci ze Szkoły Podstawowej Sióstr Urszulanek wzięły udział w konkursie na misyjny latawiec

– Bądźmy misjonarzami, głośmy innym Chrystusa i wspierajmy dzieła misyjne Kościoła – apelował abp Stanisław Budzik podczas V Kongresu Misyjnego Dzieci Archidiecezji Lubelskiej

W upalną sobotę, 8 czerwca, w gościnnych ogrodach Księży Sercanów w podlubelskim Pliszczynie spotkało się ponad 450 małych misjonarzy. W towarzystwie rodziców, kapłanów i katechetów dzieci modliły się w intencji misji i wspólnie świętowały. – Takie spotkania są bardzo potrzebne, by dzieci mogły zobaczyć, że jest cała armia małych misjonarzy. Kongres to czas radości, świętowania, wspólnej modlitwy i nabierania sił do jeszcze większego zaangażowania w życie Kościoła – podkreśla ks. Wojciech Rebeta, dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych w diecezji i delegat biskupa ds. misji. Jak wyjaśnia, większość uczestników kongresu to dzieci ze szkolnych lub parafialnych ognisk misyjnych. – Na co dzień temat misji jest im bliski; tu mogą zyskać nowe, duchowe siły do dalszej pracy – dodaje ks. Rebeta.

Ofiarni, zaangażowani, pomysłowi

Anna Sobiech, która wraz z s. Katarzyną Murawską FMM przyjechała z warszawskiego biura Papieskich Dzieł Misyjnych Dzieci, nie kryła podziwu i radości dla zaangażowania misyjnego dzieci i ich opiekunów. – Archidiecezja lubelska wyróżnia się na tle innych diecezji poświęceniem, zaangażowaniem, pomysłowością oraz twórczymi talentami dzieci i animatorów misyjnych – mówiła. – Ich praca dostrzegana jest nie tylko od święta, ale codziennie. Wciąż otrzymujemy listy z opisem podejmowanych działań; chętnie dzielimy się tymi świadectwami z innymi – podkreślała. A. Sobiech zwróciła uwagę na zaangażowanie animatorów, którzy swoim zapałem dosłownie porywają kolejne pokolenia dzieci do pracy na rzecz misji. Z nich wyrastają nowi misjonarze, gotowi pójść na krańce świata, by głosić Chrystusa i jego Ewangelię. Sama swoje pierwsze doświadczenie misyjne zdobyła podczas I Komunii św., gdy w „białym tygodniu” otrzymała obrazek z Panem Jezusem otoczonym dziećmi z różnych stron świata.

Reklama

Misyjne drogi

Karolina Kalinowska, katechetka ze Szkoły Podstawowej nr 44 w Lublinie, przyjechała na kongres wraz z dziećmi z parafii pw. św. Antoniego. Przy kościele na ul. Kasztanowej w Lublinie siostry zakonne (betanki) prowadzą koło misyjne. – Mamy misyjne koło parafialne i kilka grup kolędników misyjnych, ale zaangażowanie dzieci to przede wszystkim akcje charytatywne, w których uczestniczą nie tylko członkowie koła. Na terenie naszej „Szkoły z misją” prowadzone są liczne akcje pomocowe; dzieci przynoszą zużyte baterie, okulary, monety. Dochód z tych akcji przeznaczany jest dla potrzebujących dzieci z misyjnych krajów. Organizujemy też spotkania z misjonarzami i po prostu modlimy się za nich i za ludzi, do których są posłani – dzieli się katechetka. Inną formą niesienia pomocy misjom jest dzień modlitwy za misjonarzy dla dzieci pierwszokomunijnych. – W tym roku przygotowywałam do I Komunii św. grupę dzieci. Jeden z dni „białego tygodnia” poświęcony był misjom, a dokładnie dzieciom z krajów misyjnych, które nie doświadczyły jeszcze spotkania z Jezusem. Nasze dzieci nie tylko modliły się za swoich rówieśników i przyjęły w ich intencji Komunię św., ale też podzieliły się z nimi swoimi prezentami. I tak co roku – opowiada K. Kalinowska.

Radosne święto

Misyjny dzień w Pliszczynie, pod dyskretnym okiem s. Ireny Karczewskiej FMM z Centrum Misyjnego Archidiecezji Lubelskiej, upłynął na modlitwie i rozśpiewanej zabawie animowanej przez „Planetę Boga”. Dziecięca schola z Dąbrowicy przygotowała również muzyczną oprawę Mszy św. Gośćmi spotkania byli m.in. s. Regina Park, Franciszkanka Misjonarka Maryi z Korei Południowej, o. Emmanuel Noufé z Burkina Faso (ojciec biały), ojcowie werbiści oraz diecezjalni misjonarze: ks. Stanisław Stanisławek i ks. Szymon Czuwara, który na spotkanie z dziećmi przyleciał wprost z dalekiej Alaski. Jak podczas Mszy św. podkreślał abp Stanisław Budzik, misjonarze z Lubelszczyzny są na całym świecie i ciągle czekają na modlitwę i misyjne zaangażowanie dzieci. Mówił: – Nie oczekujmy na lepsze czasy ani na mocniejsze wiatry, bo tu i teraz Chrystus kieruje do nas swoje wezwanie, a Duch Święty nas posyła!

Tagi:
kongres misyjny

Reklama

Mali misjonarze

2019-04-30 09:16

Urszula Buglewicz
Edycja lubelska 18/2019, str. 8

Trwają przygotowania do V Kongresu Misyjnego Dzieci Archidiecezji Lubelskiej. Spotkanie małych misjonarzy pod hasłem: „Duch Święty posyła nas” odbędzie się już za miesiąc, 8 czerwca, w Pliszczynie

Paweł Wysoki
Dzieci chętnie angażują się w działalność misyjną Kościoła

Kongres, organizowany w ramach działalności Papieskich Dzieł Misyjnych Dzieci, jest przygotowywany przez Centrum Misyjne Archidiecezji Lubelskiej. – Adresatami tego wydarzenia są uczniowie szkoły podstawowej. W pierwszej kolejności dotyczy on dzieci z ognisk misyjnych i grup kolędniczych, ale formuła spotkania jest otwarta na każdą zainteresowaną osobę, bo jednym z celów spotkania jest budzenie świadomości misyjnej – zaprasza ks. Wojciech Rebeta, dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych w Archidiecezji Lubelskiej.

Dzielić się wiarą

Program kongresu nawiązuje do hasła roku duszpasterskiego: „W mocy Bożego Ducha”. – Pragniemy, aby to hasło było dla nas zachętą do działania w mocy Ducha Świętego oraz do przyjęcia prawdy, że Duch Święty posyła nas, byśmy w Jego mocy mogli głosić wielkie dzieła Boże i być uczniami misjonarzami – mówi s. Irena Karczewska, Franciszkanka Misjonarka Maryi z CMAL. – Duch Święty posyła nas, by dzielić się najcenniejszym skarbem, jakim jest nasza wiara. Przypominamy sobie, że na mocy chrztu wszyscy jesteśmy misjonarzami, dlatego zapraszamy małych misjonarzy do wspólnego świętowania, budowania wzajemnych relacji, do poznawania osób, spotkania z misjonarzami, pogłębienia swojej formacji misyjnej oraz podtrzymania zapału misyjnego. Największym darem, jaki otrzymaliśmy od Pana Jezusa, jest wiara. Tego skarbu nie możemy jednak zatrzymać tylko dla siebie; mamy zanieść go każdemu człowiekowi na ziemi. To jest zadanie misyjne dla każdego. Chcemy się dzielić wiarą, objąć modlitwą dzieci świata oraz wspólnie świętować w naszej archidiecezji dzień misyjny dzieci – podkreśla zakonnica.

Radosne spotkanie

Spotkanie, po raz kolejny, odbędzie się w gościnnych progach Księży Sercanów w podlubelskim Pliszczynie. Kongres, koordynowany przez ks. Wojciecha Rebetę i s. Irenę Karczewską, przygotowuje zespół misyjnych animatorów. Są to katecheci (Elżbieta Czarnota, Agata Skraińska, Waldemar Dziaczkowski, Agnieszka Remiś, Teresa Lankamer-Solis, s. Urszula Kupczyk OSU, s. Dorota Ostolska FMM) oraz przedstawiciele zgromadzeń zakonnych (Sióstr Białych – s. Małgorzata Popławska, Franciszkanek Misjonarek Maryi – s. Irena Karczewska, Ojców Białych – o. Mariusz Bartuzi, Ojców Werbistów – o. Stefan Kukuła). Uczestnicząc w przygotowanym programie, dzieci modlą się, ale też wymieniają się doświadczeniem i dzielą się radością wiary ze swoimi rówieśnikami. – W spotkaniu z drugim człowiekiem przejawiają się miłość, radość, nadzieja, zaufanie i pewność, że każde spotkanie może przynieść obfity owoc. Modląc się za misjonarzy i misjonarki, rówieśników z wszystkich kontynentów, mamy świadomość i przekonanie, że pomagamy innym. Pomaganie jest wpisane w ludzką naturę; chcemy to czynić, by choć odrobinę lepiej żyło się dzieciom, które cierpią z powodu niedożywienia, chorób, braku dostępu do edukacji czy służby medycznej – mówi s. Karczewska. – Udział w Kongresie Misyjnym Dzieci jest okazją do poznania ognisk misyjnych działających przy szkołach czy parafiach; pozwala spotkać dużą liczbę dzieci zaangażowanych w misje. Dla wszystkich jest umocnieniem i przekonaniem, że nie jesteśmy sami w naszej modlitwie, działalności, formacji czy niesieniu pomocy. Promujemy współpracę, animację i formację. Chodzi też o integrację wszystkich środowisk misyjnych dzieci, wymianę doświadczeń, rozbudzenie na nowo zapału misyjnego w dzieciach i ich opiekunach – dodaje siostra z Centrum Misyjnego. Uczestnicy zaproszeni są też do udziału w konkursie na „Latawiec małego misjonarza”.

Ze względów organizacyjnych udział w kongresie należy zgłosić do 15 maja na adres: misje.lublin@gmail.com. Szczegółowe informacje można uzyskać u s. Ireny w czasie dyżurów w CMAL we środy i czwartki (w gmachu Kurii Metropolitalnej). Kongres Misyjny Dzieci jest jedną z form przygotowania do Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego, który został ogłoszony przez Ojca Świętego Franciszka na październik 2019 r. Wówczas (5 października) w Lublinie odbędzie się Forum Misyjne, o którym napiszemy niebawem.

* * *

Pliszczyn, 8 czerwca 2019

9.30 – Powitanie uczestników kongresu i prezentacja grup
10.30 – Msza św. pod przewodnictwem abp. Stanisława Budzika
11.30 – Misyjna animacja muzyczna
12.00 – Spotkanie z misjonarzami
12.45 – Rozstrzygnięcie konkursu
13.00 – Katecheza Modlitwa 5 palców
13.30 – Uroczyste błogosławieństwo i rozesłanie

CZYTAJ DALEJ

Reklama

"Poplątano nam taboru drogi..."

Rozmawiał ks. Tadeusz Sochan
Edycja zamojsko-lubaczowska 8/2003

Są to słowa jednej z piosenek cygańskiego zespołu "Roma". Z liderami zespołu - Don Wasylem i jego synem Dzianim rozmawia ks. Tadeusz Sochan, organizator bardzo popularnego od wielu lat Festiwalu Pieśni Maryjnej dla Ludowych Zespołów Śpiewaczych naszej diecezji.

Ks. Tadeusz Sochan: - Cyganie to egzotyczna grupa etniczna, która od wieków wrosła w polski krajobraz, ale zawsze odrębna, wyróżniająca się spośród innych wspólnot narodowościowych. Jaka historia Waszego narodu kryje się w Waszych sercach?

Don Wasyl: - Jesteśmy potomkami Romów z kasty Czokeszti - Złotników, którzy przed tysiącem lat opuścili Pendżab w Indiach, nie mogąc pogodzić się z niewolą, narzuconą przez najeźdźców z Egiptu.
Przez dziesięć wieków wędrowali po świecie, wszędzie próbowano odebrać im tożsamość, wolność i dumę - wszystko to, co symbolizuje noszone przez nich złoto. A jednak prawdziwego skarbu Romów nikomu nie udało się zabrać. Ten skarb to ich muzyka, którą nieśli ze sobą wszędzie, gdzie mieszkali a także język, kultura i obyczaje. Po dzień dzisiejszy staramy się pielęgnować i chronić tego skarbu, bez względu na to, gdzie mieszkamy - na Bałkanach, w Rumunii, Rosji na Węgrzech, Słowacji, we Francji, Hiszpanii, na Ukrainie, czy Polsce.
Do Europy nasi przodkowie dotarli 500 lat temu. Mieli przywilej swobodnego przemieszczania się po całym kontynencie, nawet w surowych, feudalnych czasach, i uprawiać wolne zawody: wróżbiarstwo, sztuki cyrkowe, handel końmi, kotlarstwo, wreszcie grać i śpiewać dla panujących i gawiedzi.

Dziani: - Złoty skarb polskich Cyganów to zespoły: "Roma" i "Terno", które wciąż podejmują tematy kultury muzycznej z czasu taborów i tworzą nowe. Niewyczerpanym źródłem twórczej inspiracji są przekazy tradycji i rodzin od pokoleń muzykujących, a także poezja legendarnej już Papuszy.

Ks. Tadeusz Sochan: - Kultura, muzyka polska byłaby o wiele uboższa bez waszego udziału. Znamy przecież wielu artystów, którzy zachwycili polską publiczność, a także znani są poza granicami Polski.

Don Wasyl: - Największą karierę artystyczną zrobili tacy artyści jak: Michaj Burano, Randia, Wit Michaj, Masio Sylwester Kwiek, którzy występowali w zespołach: "Roma", "Rythm and Blues", "Czerwono-Czarni", "Niebiesko-Czarni", "Terno". Michaj Burano, a także Randia mieszkają obecnie w USA.

Ks. Tadeusz Sochan: - I oczywiście Don Wasyl. Dziani, opowiedz o swoim ojcu.

Dziani: - Tata był solistą zespołu "Terno" i innych zespołów cygańskich. Koncertował na całym świecie, brał udział w różnych festiwalach, zdobył wiele cennych nagród. Na estradzie występuje już od 12 roku życia. Obecnie kieruje zespołem "Roma". Jest kompozytorem wielu piosenek i autorem tekstów. Wydał nawet tomik swoich wierszy. Mimo wielu ciekawych zagranicznych propozycji, pozostał wierny polskiej publiczności. Nagrał ponad 20 płyt CD i około 30 kaset. Nagrodzony 11 złotymi płytami, jak również Złotą Muzą Polskich Nagrań. Jest jednym z niewielu cygańskich artystów na świecie o tak bogatych osiągnięciach. W 1997 r. stworzył pierwszy Międzynarodowy Festiwal Piosenki i Kultury Romskiej, który co roku odbywa się w Ciechocinku. Obecnie w zespole mojego taty występują najlepsi cygańscy artyści, których nazywa "Cygańskimi Gwiazdami". Zapraszamy Księdza na najbliższy festiwal, który odbędzie się w lipcu, zapewniamy najlepsze miejsce na widowni i gościnę w naszym domu.

Ks. Tadeusz Sochan: - Do tych gwiazd Ty także należysz.

Dziani: - Tak, miałem to szczęście wraz z moim bratem Wasylem Juniorem. Od dzieciństwa pałętaliśmy się po scenie w czasie występów zespołu "Roma". Takie już chyba było nasze przeznaczenie. Zdolności artystyczne, przekazywane w rodzinie od pokoleń, owocują. Wspomnę, że Randia to siostra mojej mamy. Masio Sylwester Kwiek i Edward Dembicki to moi wujkowie. Jestem też kuzynem Michaja Burano, bardziej dziś znanego na świecie jako John Mike Arlow. Mój tata Don Wasyl pochodzi z królewskiej rodziny Cyganów wielkomiejskich. Obecny król Cyganów jest naszym kuzynem. Rodzina nasza należy do dynastii Baro Szero (Wielka Głowa), tytułowana jest także jako Szero Rom (Głowa Cyganów) - wielkiego sędziego, zwierzchnika Polskiej Romy, zwanego "Królem Cyganów". Oprócz mojego klanu, czyli Polskiej Romy, istnieją w Polsce inne szczepy cygańskie jak: Synti, Kelderaszi, Lowari czy Bergitka Roma.
Muzyka, którą ja prezentuję, to wybuchowa mieszanka cygańskiego folku z dynamicznymi i tanecznymi rytmami latynoamerykańskimi. W Polsce nikt jeszcze takiej muzyki nie prezentuje. Nagrałem ją na dwóch płytach CD.

Ks. Tadeusz Sochan: - Muzyka w Waszym wykonaniu cieszy się ogromnym powodzeniem na świecie i jest ściśle powiązana z kulturą polską. To pięknie świadczy o polskich Cyganach.

Dziani: - Tu przecież wychowaliśmy się, tu żyjemy i Polsce wiele zawdzięczamy. Wszędzie, gdzie koncertujemy, mocno podkreślamy, że jesteśmy reprezentantami Polski, która jest naszą Ojczyzną, szanujemy ją i jak większość Polaków jesteśmy katolikami. Przyjmujemy wszystkie sakramenty święte, włączamy się w życie parafii, na terenie których mieszkamy, mamy także swoich duszpasterzy diecezjalnych i krajowych. Bierzemy udział w pieszych pielgrzymkach na Jasną Górę, kochamy Ojca Świętego Jana Pawła II, który darzy nas wielką sympatią i życzliwością. Papieżowi zadedykowaliśmy naszą płytę CD "Kolędy polsko-romskie", które są ewenementem na skalę światową.

Ks. Tadeusz Sochan: - Kiedy rozmawiam z Wami, odczuwam takie dobre fluidy, promieniuje z Was szczera dobroć, życzliwość, radość, prostota... Młodzi artyści, nie zmanierowani, bez nałogów, czyste słownictwo, tacy normalni. Żaden z Was chłopców nie ma w uszach kolczyków. Przed paru tygodniami oglądałem w TV program z Tobą, Dziani. Tak pięknie mówiłeś o rodzicach, o wartościach, które wyniosłeś z domu rodzinnego, także o miłości, o wizji małżeństwa w niedalekiej przyszłości. Skąd w Tobie tyle mądrości, ułożenia duchowego?

Dziani: - To wynosi się z domu rodzinnego, w którym zawsze był ład moralny, oparty o najlepsze na świecie prawo, którym jest Dekalog. W mojej rodzinie był i jest wielki szacunek dla rodziców, dziadków, rodzeństwa. Starsi nigdy też nie lekceważyli młodszych. Tak jest w większości naszych rodzin. Rozwody w rodzinach cygańskich należą do rzadkości.

Don Wasyl: - Nasze serca przepojone są miłością do przyrody, w której odbija się piękno Stwórcy, "a życie, to są tylko piękne chwile, kolorowe jak motyle" - jak śpiewamy w jednej z piosenek. Trzeba je przeżyć jak najpiękniej. Nie można go zmarnować. Czasem tylko tęsknimy za taborem. "I choć poplątano nam taborów drogi, poplątano nasz cygański los, choć swojego domu wciąż nie mamy, to pędzimy razem z wiatrem, znamy cały świat. Choć na naszej drodze szczęścia ciągle brak, wszystkich dzisiaj zapraszamy - zaśpiewajcie razem z nami tak: Ore, ore...".

- Dziękuję za rozmowę.

Cygański zespół "Roma" będzie jednym z gości Festiwalu Pieśni Maryjnej w Górecku Kościelnym w sierpniu bieżącego roku. Już teraz zapraszamy w imieniu Organizatorów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rzecznik KEP: jednoznaczna dezaprobata wobec aktów agresji w Białymstoku

2019-07-21 18:12

BPKEP / Warszawa (KAI)

Przemoc i pogarda w żadnym przypadku nie mogą być usprawiedliwiane i akceptowane. Trzeba wyrazić jednoznaczną dezaprobatę wobec aktów agresji, takich jak te, które miały miejsce w Białymstoku – powiedział rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik.

Episkopat.pl

Rzecznik KEP przypomniał wypowiedź przewodniczącego Episkopatu abp. Stanisława Gądeckiego, opublikowaną na łamach tygodnika katolickiego „Niedziela”, dostępnym od 17 lipca: „Osoby te nie są w pierwszym rzędzie gejami, lesbijkami, biseksualistami czy transseksualistami – one są przede wszystkim naszymi braćmi i siostrami, za których Chrystus oddał swoje życie i które chce On doprowadzić do zbawienia”.

Przewodniczący Episkopatu dodał: „W imię wierności naszemu Zbawicielowi i w imię miłości do naszych sióstr i braci musimy jednak głosić całą Ewangelię – nie unikając wymagań, które ona niesie, i nie przestając nazywać śmiertelnym grzechem tego, co nim w istocie jest. Gdybyśmy tak nie czynili, okradalibyśmy naszych bliźnich z prawdy, która także im się należy”.

„Każda forma agresji jest wbrew nauce Jezusa Chrystusa. Szacunek należy się każdemu człowiekowi bez względu na jego poglądy” – powiedział rzecznik Episkopatu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem