Reklama

Głos z Torunia

20-lecie beatyfikacji ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego

Przynosił niebo

Jak poznać kogoś, kogo nie ma już na ziemi? Najlepiej z relacji tych, którzy znali tę osobę za jej życia. Takie świadectwo potrafi być przyczynkiem przyjaźni przekraczającej granice śmierci

2019-06-17 13:28

Niedziela toruńska 25/2019, str. 6

[ TEMATY ]

bł. Stefan Frelichowski

Renata Czerwińska

Na zakończenie spotkania wspólnie modlono się przy pomniku bł. Frelichowskiego

Na ostatnim już spotkaniu z bł. ks. Stefanem Frelichowskim o swojej przyjaźni z Wickiem opowiedział bp Józef Szamocki. Jako delegat biskupa w procesie beatyfikacyjnym ks. Stefana, bp Józef miał za zadanie m.in. spotkać się z ostatnimi żyjącymi świadkami męczeństwa Wicka. To dzięki ich relacjom bp Józef odkrył ks. Stefana.

Spotkanie zamykające cykl odbyło się 11 czerwca tradycyjnie w Centrum Dialogu przy toruńskim seminarium duchownym.

Kto kogo znalazł?

Bp Józef Szamocki zapytany o to, jak wyglądały początki jego znajomości z Wickiem, podkreślił, że nie były one takie oczywiste. Owszem, słyszał w seminarium o ks. Frelichowskim, ale głównie w kontekście tego, że był on kolegą bp. Bernarda Czaplińskiego. Wspominał o nim również ks. inf. Alfons Groszkowski z Chełmży, niemniej i to nie zwróciło na osobę ks. Frelichowskiego szczególnej uwagi. Zaczęło się to powoli zmieniać, gdy bp Andrzej Suski przyszedł do bp. Józefa z maszynopisem pamiętnika ks. Stefana. Kiedy ruszył proces beatyfikacyjny Wicka, bp Józef został w nim delegatem bp. Andrzeja i w ramach tej funkcji zbierał wspomnienia żyjących współwięźniów ks. Stefana. Wyłaniał się z nich obraz kapłana, którego sam widok poruszał sumienie i był wewnętrznym głosem do pójścia do spowiedzi. On wyciągał współwięźniów z rozpaczy i beznadziei. – On przynosił niebo tym ludziom – mówił bp Józef.

Reklama

Kiedy zakończono zbieranie materiałów i przekazano je do Rzymu, „nic się nie skończyło, tylko właśnie na dobre rozpoczęło”. Bp Józef dał się niejako porwać ks. Frelichowskiemu i zaczął aktywnie działać na rzecz propagowania jego postaci, co w przypadku rozpoczętego procesu beatyfikacyjnego wcale nie było takie proste.

Drobnymi kroczkami

Środowisko zaangażowane w przygotowanie procesu beatyfikacyjnego, a więc ci znalezieni przez ks. Frelichowskiego, żyli treściami zapisanymi przez niego w pamiętniku. Z uwagi na to, że przed beatyfikacją nie można było tego opublikować, podjęli starania częściowego chociaż przybliżania pamiętnika klerykom. I tak w wewnętrznym pisemku seminaryjnym pojawiały się fragmenty pamiętnika, czy dodatek w postaci wybranych myśli ks. Frelichowskiego. Bp Józef wspominał też, jak w Zakopanem głosił rekolekcje dla kapłanów właśnie o ks. Frelichowskim. Pierwsze wydanie „Pamiętnika” w całości ukazało się dopiero na beatyfikację.

Towarzysze bł. ks. Stefana

Święto Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana, obchodzone w czwartek po niedzieli Zesłania Ducha Świętego, to w diecezji toruńskiej Dzień Świętości Kapłańskiej. W tym roku kapłani spotkali się w konkatedrze w Chełmży. Tam też po raz pierwszy oficjalnie otrzymali broszurki informujące i zapraszające do wstąpienia do stowarzyszenia kapłanów. Duchowym przewodnikiem stowarzyszenia jest bł. ks. Frelichowski. – Trzeba nam świętych kapłanów, więc pragniemy budować przyszłość na pozytywach – mówił bp Józef.

On jest z nami

Jak podkreślił rektor toruńskiego seminarium duchownego ks. kan. Dariusz Zagórski, wśród kleryków bardzo żywy jest kult Wicka. On jest z nimi w modlitwach, a od niedawna także w nowym przedstawieniu, które specjalnie dla seminarium namalowała Ewa Mika. Bliską obecność bł. ks. Stefana na pewno odczuwają Danuta i Leszek Warmbierowie ze Skłudzewa, bo są przekonani, że Wicek uzdrowił p. Danutę, czy wierni z toruńskiej parafii pod wezwaniem Błogosławionego, bo dokładnie w 20. rocznicę beatyfikacji przeżywali konsekrację swojego kościoła. Wicek żyje również w wierszach Małgorzaty Musiałowskiej, bo „Kiedy Stefan/doczołgiwał się do brata, / pękało niebo”.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dom Boży

2019-06-17 13:28

Niedziela toruńska 25/2019, str. 1, 7

[ TEMATY ]

Kościół

bł. Stefan Frelichowski

Renata Czerwińska

Wnętrze kościoła zdobi ołtarz adoracji z tabernakulum

Owoc wiary, wielu modlitw, miejsce uświęcenia i dom modlitwy. To kościół pw. bł. Stefana Wincentego Frelichowskiego w Toruniu. Historia tej parafii rozpoczęła się w czasie pielgrzymki Jana Pawła II do diecezji toruńskiej i trwa do dziś

Historyczne wydarzenie miało miejsce 7 czerwca. Tego dnia została poświęcona świątynia na toruńskich Glinkach. Uroczystości przewodniczył bp Wiesław Śmigiel. Obecni również byli: emerytowany biskup toruński Andrzej Suski, biskup pomocniczy Józef Szamocki oraz biskup pomocniczy archidiecezji gdańskiej Wiesław Szlachetka.

Wyjątkowe osoby

Bp Wiesław Śmigiel wyraził z serca płynącą wdzięczność wszystkim osobom, które przyczyniły się do zawiązania wspólnoty parafialnej oraz wybudowania kościoła. Podkreślił, że parafii patronuje wyjątkowa osoba, bł. Stefan Wincenty Frelichowski. Kształt kościoła jest repliką ołtarza papieskiego z pielgrzymki Ojca Świętego Jana Pawła II do Torunia sprzed 20 lat. Świątynia jest swoistym wotum wdzięczności Papieżowi Polakowi.

Ksiądz Biskup dodał, że „każdy element tej świątyni, ołtarz i wszystko, co się tu znajduje, to nie jest tylko myśl inżynierska lub wspaniała architektura, ale to są ludzie – ich modlitwa, poświęcenie, ale też i ofiary materialne”.

Wielka radość

Zwracając się do zebranych na Mszy św. Ksiądz Biskup powiedział, że to bardzo radosne wydarzenie dla całego Kościoła. Wspólnota parafii, która przez lata budowała tę świątynię, poświęca ją, aby mógł w niej zamieszkać Bóg ze swoim ludem. Będą w niej sprawowane sakramenty święte, przede wszystkim Eucharystia, jako pamiątka Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa, wierni będą zanosić tu swoje trudy, radości i modlitwy do Boga i doświadczać Jego łaski. To od teraz miejsce święte.

– Całe życie tej parafii będzie przepełnione obecnością patrona, bł. Stefana Wincentego Frelichowskiego, a zaraz obok niego będzie stał św. Jan Paweł II, bo ta świątynia będzie go przypominała – zaznaczył bp Śmigiel.

Skierował również podziękowania do ks. kan. Ryszarda Domina, proboszcza miejsca, doceniając jego zaangażowanie i poświęcenie na rzecz budowania wspólnoty parafialnej. Podkreślił, że nie udałoby się zrealizować tego wielkiego dzieła gdyby Ksiądz Proboszcz nie był dobrym pasterzem.

Poświęcenie

Po homilii odmówiono Litanię do Wszystkich Świętych, po czym miał miejsce obrzęd namaszczenia ołtarza oraz ścian. Następnie okadzono całą świątynię na pamiątkę ofiary Chrystusa. Diakoni nałożyli na poświęcony ołtarz obrusy liturgiczne, wniesiono świece, symbolizujące światło Chrystusa, kwiaty oraz dary ofiarne. Do parafii zostały uroczyście wniesione relikwie bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego oraz św. Jana Pawła II.

Parafianie długo przygotowywali się duchowo do poświęcenia świątyni poprzez rekolekcje, dziewięciomiesięczną nowennę, Msze św., Apele Jasnogórskie, odmawianie Różańca i Koronki do Bożego Miłosierdzia.

Parafia pw. bł. S.W. Frelichowskiego jest jedyną parafią w diecezji, która ma za głównego patrona błogosławionego, pochodzącego z niedalekiej Chełmży.

* * *

Historia parafii

Parafia pw. bł. Stefana Wincentego Frelichowskiego w Toruniu jest owocem pielgrzymki św. Jana Pawła II do diecezji toruńskiej, która odbyła się 7 czerwca 1999 r. Nowa toruńska parafia została erygowana 8 września 1999 r. Jej proboszczem i budowniczym kościoła został mianowany ks. Ryszard Domin. Świątynię na planie ołtarza papieskiego zaprojektował architekt Andrzej Ryczek. 10 września 2000 r. bp Andrzej Suski poświęcił plac pod budowę świątyni, następnie rozpoczęto budowę domu parafialnego oraz kaplicy. Do czasu wybudowania kaplicy Msze św. i nabożeństwa sprawowane były w namiocie. Kolejnym ważnym wydarzeniem było wmurowanie kamienia węgielnego w częściowo wykonaną pierwszą kolumnę kościoła. Dokonał tego bp Józef Szamocki 7 września 2002 r.

W roku 2010 rozpoczęto zadaszanie budynku, a w 2014 r. podjęto dalsze prace przy elewacji kościoła oraz montaż okien. W roku 2015 r. odbyły się prace instalacyjne. Montaż granitowej posadzki rozpoczął się w 2017 r., a od 2018 r. rozpoczęto wyposażanie kościoła oraz przygotowanie go do konsekracji. Parafia liczy ok. 2500 parafian.

Ks. Paweł Borowski

CZYTAJ DALEJ

Dlaczego chrzcimy dzieci, a nie dorosłych?

2020-01-08 08:08

Niedziela Ogólnopolska 2/2020, str. 11

[ TEMATY ]

chrzest

Internet

Chrzest jest najpiękniejszym darem, dlaczego więc pozbawiać go dzieci? Dlaczego krępować działanie Ducha Świętego w ich sercach i umysłach?

Kto naprawdę wierzy w skutki sakramentu, ten wie, że chrzest sprawia, iż stajemy się dziećmi Bożymi, otrzymujemy Ducha Świętego i zostajemy włączeni do Kościoła, w którym z czasem możemy przyjąć kolejne sakramenty. Skoro – w myśl słów św. Grzegorza z Nazjanzu – chrzest jest najpiękniejszym darem, dlaczego pozbawiać go dzieci? Dlaczego krępować działanie Ducha Świętego w ich sercach i umysłach? To przecież dzięki Niemu będą mogły kiedyś świadomym aktem wiary przyjąć Jezusa jako Pana i Zbawiciela, bo „chrzest dzieci domaga się katechumenatu pochrzcielnego” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1231). Ziarno wiary jest łaską, a ta może być przyjęta, jeśli spadnie na właściwie przygotowany grunt.

Duch Święty działający w duszy dziecka może je łatwiej przygotować na świadome przyjęcie wiary w wieku dojrzałym.

Jasne świadectwa tego, że chrztu udzielano dzieciom pochodzą z II wieku. Czy mogło tak być wcześniej? Wszystko na to wskazuje.

Biblijnych argumentów za chrztem dzieci jest kilka. W starożytności pod pojęciem „dom” rozumiano nie tylko wszystkich członków rodziny, w tym dzieci i niemowlęta, ale nawet sługi i niewolników (Dz 11, 14). Gdy Korneliusz wraz z całym domem przyjął chrzest, oznacza to także chrzest dzieci (Dz 10, 47-48). Wraz z całym domem chrzest przyjęli niejaka Lidia w Filippi (Dz 16, 15), strażnik więzienia, w którym przetrzymywani byli Paweł i Sylas (Dz 16, 33), Tycjusz Justus, przełożony synagogi w Koryncie (Dz 18, 8) czy Stefanas, mieszkający w tym samym mieście (1 Kor 1, 16). Trudno przypuścić, aby w żadnym z tych „domów” przyjmujących chrzest nie było ani jednego dziecka.

Z czasem, gdy Kościół się rozwijał, praktyka udzielania chrztu niemowlętom upowszechniała się coraz bardziej. Chrześcijanie odwoływali się do słów Jezusa: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże” (Mk 10, 14).

Już w dniu Pięćdziesiątnicy, gdy po raz pierwszy Piotr głosił najpiękniejszą wieść o zbawieniu, dodał: „Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych” (Dz 2, 39).

Inny argument za chrztem niemowląt wynika z faktu, że Jezus był Żydem i nauczał wśród Żydów, a ci przecież obrzezywali niemowlęta. Trudno sobie wyobrazić, dlaczego Jezus – Żyd miałby zmieniać ten zwyczaj inicjacji niemowląt, który wywodzi się z Jego własnej religii, i nakazywać przyjmowanie do Kościoła tylko dorosłych. To raczej nieprawdopodobne. Gdyby takie było Jego pragnienie, z pewnością znalazłoby ono wyraz w Ewangelii.

Jest także bardziej egzystencjalny argument za chrztem dzieci. Bardzo poruszyło mnie świadectwo egzorcysty, który wiele lat spędził w Afryce. Zdarzało się, że dwie rodziny pokłóciły się ze sobą. Członkowie jednej z nich szli do czarownika, by ten rzucił urok lub przekleństwo na wrogów. Gdy urok padał na rodzinę chrześcijańską, dzieci nigdy nie doznawały uszczerbku. Jeśli czary skierowane były przeciw rodzinie pogańskiej, dzieci często zapadały na trudne do zdiagnozowania słabości. „Nie potrzeba mi innych dowodów, że chrzest dzieci jest potrzebny” – mówił egzorcysta. „Dziecko ochrzczone nie jest w stanie popełnić grzechu śmiertelnego, gdyż nie ma jeszcze pełnej świadomości winy. To oznacza, że od chwili chrztu zawsze mieszka w nim Duch Święty. I dlatego rzucane uroki nie mają żadnej mocy”. I dodawał: „Kłopot zaczyna się wtedy, gdy ktoś ochrzczony zrywa z Duchem Świętym przez grzech śmiertelny. Wówczas naraża się na działanie złego”.

Odmowa chrztu dzieciom nie ma egzystencjalnego uzasadnienia. Czy osobom, które rodzą się niepełnosprawne umysłowo i nigdy nie dojdą do świadomego przeżywania wiary, należy odmówić chrztu? Czy należy odmówić namaszczenia chorych osobom nieprzytomnym, nieświadomym, dotkniętym amnezją? Są przecież równie nieświadome jak dzieci. Czy posunięta miażdżyca jest podstawą do odmówienia Komunii św.? Oczywiście, że nie. Podobnie jest z sakramentem chrztu.

Nie jest więc tak, że chrztu nie udzielano niemowlętom w pierwotnym Kościele i protestanci przywrócili ten stan rzeczy, lecz odwrotnie – to właśnie niektóre wspólnoty protestanckie odeszły od praktyki udzielania chrztu dzieciom. Praktyki, która ma solidne podstawy biblijne i świadectwa nieprzerwanej Tradycji Kościoła.

CZYTAJ DALEJ

Miechów: diecezjalny zlot kolędników misyjnych z udziałem bp. Piotrowskiego – byłego misjonarza

2020-01-25 17:36

[ TEMATY ]

misje

bp Jan Piotrowski

Miechów

Władysław Burzawa

Matka Boża bierze nas za rękę, czasem może niepokornych i nieposłusznych, ale Ona nie rezygnuje – mówi bp Jan Piotrowski

Grupy kolędników misyjnych z kilkudziesięciu parafii diecezji kieleckiej uczestniczyły dzisiaj w diecezjalnym spotkaniu kolędników misyjnych w sanktuarium Grobu Bożego, z udziałem misjonarza z Peru, delegatów Papieskich Dzieł Misyjnych oraz bp. Jana Piotrowskiego – byłego misjonarza w Ameryce Południowej.

Bp Jan Piotrowski przewodniczył Mszy św. z udziałem grup kolędniczych.

W homilii zauważył, że to właśnie Eucharystia przynagla wszystkich do dziękczynienia za dar wiary i łaskę chrztu św., a Boże Narodzenie przypomina o wielkiej miłości Boga do ludzi. – Bóg wciąż wychodzi nam naprzeciw i dosięga miłością miłosierną każdego człowieka – mówił biskup, cytując słowa Jana Pawła II, iż „każda kultura jest godna Ewangelii” oraz że „wiara umacnia się, gdy jest przekazywana”. – Chrześcijaństwo nie jest muzealnym obiektem – zastrzegał bp Piotrowski.

- Jesteście uczestnikami wielkiego dzieła, które wyrasta z wiary, aby stała się ona darem dla innych. Wasz dar pokonuje wszelkie granice, niesie wolność i nadzieję tym, którzy czekają na Pana Jezusa – zwrócił się do kolędników misyjnych bp Jan Piotrowski.

W trakcie spotkania o swojej posłudze misyjnej opowiadał zebranym ks. Grzegorz Pańczyk, który od 9 lat jest proboszczem ponad 22-tysiecznej parafii Puerto Bermudes w Peru, położonej na obszarze ok. 8 tys. kw. Dzieci odpowiadały na pytania dotyczące Peru i otrzymywały misyjne upominki.

Jak mówi KAI s. Monika Juszka RMI – sekretarz PDM, która wraz z Piotrem Eyoum uczestniczyła w wydarzeniu, diecezja kielecka obok katowickiej jest absolutnym liderem w pracy na rzecz misji. – Kolędowanie misyjne, w tym roku na potrzeby Amazonii obejmuje projekty ochrony zdrowia, ochrony życia, edukacji. Bardzo ważna w tych działaniach parafialnych jest przede wszystkim formacja dzieci i ich rodzin, niesienie radości Ewangelii, a dopiero potem zebrane datki – mówi s. Juszka.

- Ok. 60 tys. zł. zebrali w tym roku nasi kolędnicy misyjni i jest to piękny wynik, ale przede wszystkim jestem im wdzięczny, że uczą się ofiarować swój czas, o co dzisiaj tak trudno – podkreśla w rozmowie z KAI ks. Łukasz Zygmunt dyrektor diecezjalny Papieskich Dzieł Misyjnych.

Podczas dzisiejszego spotkania jego uczestnicy mieli okazję poznać także niezwykłą historię parafii w Miechowie. Były również animacje misyjne, zabawy w Indian peruwiańskich i rozstrzygnięcie konkursu na najpiękniejszą gwiazdę. Pierwsze miejsce przypadło parafii św. Jadwigi Królowej w Kielcach, drugie – par. Niepokalanego Poczęcia NMP z Buska-Zdroju, a trzecie św. Maksymiliana Kolbego z Wolicy – Tokarni.

W Miechowie znajduje się najstarsza w Europie replika Grobu Bożego. Kościół miechowski z został zbudowany na złożonej przez pobożnego rycerza Jaksę autentycznej ziemi z góry Golgoty, przywiezionej w workach w 1163 r. do Miechowa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję