Reklama

Niedziela Podlaska

W hołdzie Janowi Pawłowi II

Siemiatycki Ośrodek Kultury od kilku lat organizuje koncerty muzyki organowej w miejscowych świątyniach. Koncert muzyki polskiej „O, Domina nostra”, który odbył się 30 czerwca br. w kościele św. Andrzeja Boboli, dedykowano Janowi Pawłowi II

Niedziela podlaska 28/2019, str. I

[ TEMATY ]

koncert

Siemiatycki Ośrodek Kultury

Koncert muzyki polskiej z okazji 20. rocznicy wizyty Jana Pawła II na podlaskiej ziemi

Kameralne spotkania z muzyką organową Cztery Pory Muzyki Lato rozpoczęto pieśnią Stanisława Moniuszki, którego 200. rocznicę urodzin obchodzimy w tym roku. W programie koncertu znalazł się utwór Mieczysława Surzyńskiego – „Chant triste op. 36”, Henryka Mikołaja Góreckiego – „O, Domina nostra”, Konstantego Górskiego – Fantazja f-moll oraz utwór „Modlitwa z Janem Pawłem II”, specjalnie skomponowany przez Krzysztofa Grzeszczaka do homilii Ojca Świętego Jana Pawła II wygłoszonej podczas wizyty w Drohiczynie 10 czerwca 1999 r. Tak więc wyjątkowym wydarzeniem tego wieczoru była prapremiera owej kompozycji.

Koncert zainteresował wielu słuchaczy, którzy oklaskami na stojąco dziękowali artystom za cudowne, pełne pasji wykonanie.

Reklama

Wykonawcami koncertu byli Bogumiła Dziel-Wawrowska – sopran oraz Michał Dąbrowski – organy. Śpiewaczka, publicystka, ukończyła szkołę muzyczną II stopnia – dyplom klasy fortepianu, Wydział Wokalny Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina. Natomiast, organista, dyrygent i kompozytor ukończył studia na Wydziale Wychowania Muzycznego i na Wydziale Instrumentalnym. Od 1979 r. kieruje Chórem Akademickim SGGW, a od 1983 r. pełni równolegle obowiązki organisty w kościele Świętego Krzyża w Warszawie.

Honorowy patronat nad koncertem objął Jego Ekscelencja bp Tadeusz Pikus oraz burmistrz miasta Siemiatycze Piotr Siniakowicz. Współorganizatorami byli: Kuria diecezjalna w Drohiczynie, parafia św. Andrzeja Boboli oraz Siemiatycki Ośrodek Kultury. Katolickie Radio Podlasie, Podlasie 24.pl, „Niedziela Podlaska” sprawowali patronat medialny.

2019-07-10 09:41

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Usłyszeć Niesłyszalnego

2020-03-03 09:47

Niedziela wrocławska 10/2020, str. IV

[ TEMATY ]

koncert

pasja

Antonina Krzysztoń

Agnieszka Bugała

Antonina Krzysztoń i Marcin Majerczyk

W czasie koncertu pieśni pasyjnych, który odbył się 29 lutego w kościele św. Alberta Wielkiego we Wrocławiu, Antonina Krzysztoń podała... definicję Wielkiego Postu: „Jest takie czekanie, które już jest spotkaniem, jest taka ciemność, która już jest światłością. Jest taka cisza, cisza, w której słyszysz Niesłyszalnego ...”

W kościele było zupełnie ciemno. Na środku, na dwóch drabinach, zawisła biała tkanina, na której odbijały się ciemne rysy twarzy Chrystusa z Całunu Turyńskiego. Zanim zabrzmiały pierwsze dźwięki pieśni, na posadzce pojawiły się świeczki przynoszone przez kolejne osoby. Ale było ich za mało, aby rozświetlić duża świątynię.

– Dlaczego pieśni o świetle śpiewała Pani w całkowitej ciemności? – spytałam po koncercie. – Dlatego, że główną rolę odgrywał Pan Jezus. Tylko On miał być oświetlony, ja byłam po prostu jedną z osób obecnych w kościele. Śpiewałam jako jedna z tłumu, starałam się dotrzeć do Niego poprzez pieśń, ale to On był najważniejszy – odpowiedziała Antonina. – Od wielu już lat koncerty przestały być dla mnie i dla ludzi, którzy na nie przychodzą, koncertami, a zaczęły być spotkaniami. Ważne jest kto przychodzi, w jakim celu. Odczuwam ogromną, niezwykłą bliskość tych osób, coś dzieje się między nami i jest to dla mnie niezwykle ważne. Odczuwam też tęsknotę za byciem razem, w czasach, które są coraz trudniejsze pod tym względem. Jest w nas niezaspokojona potrzeba bycia i przeżywania razem czegoś. Czasy, w których żyjemy powodują, że każdy z nas zamyka się w swoich smartfonach, telefonach i w swoich sprawach, ale przecież potrzebujemy wspólnoty – mówiła.

Najpierw zabrzmiały tradycyjne pieśni, które śpiewamy w czasie Wielkiego Postu. Występ był oszczędny, ascetyczny. W ciemnym kościele słychać było tylko wibrujący głos artystki, czasem ściszony niemal do szeptu, głucho stukały kołatki i proste instrumenty perkusyjne. Niektóre z dźwięków przeszywały ciszę, jak uderzenia młotów na Golgocie. Drażniły uszy, przeszkadzały. W świątyni co rusz płakały zniecierpliwione dzieci. Ale na Golgocie nie było przyjemnie i artystka nie starała się przypodobać słuchaczom – modliła się wersami Gorzkich żali, pieśni Ogrodzie Oliwny, Lament duszy, Krzyżu Święty i innych.

Projekt Pieśni Pasyjnych Antoniny sięga czasów płyty nagranej pod tym tytułem, która powstała z fascynacji tradycyjnymi polskimi pieśniami wielkopostnymi. Artystka słuchała ich i uczyła się w liceum prowadzonym przez siostry Niepokalanki w Szymanowie, do którego kiedyś uczęszczała.

W drugiej części, gdy artystka sięgnęła po gitarę, a na drugiej akompaniował jej Marcin Majerczyk (gitarzysta m.in. w zespole Maryli Rodowicz), zabrzmiały znane wszystkim pieśni Inny świat, Perłowa łódź, Kiedy przyjdzie dzień. Antonina zaśpiewała też szlagier Czesława Niemena z tekstem Jacka Grania pt. Wiem, że nie wrócisz. Wykonała także piosenkę pt. Pomimo wszystko tak, do napisania której zainspirowały ją listy św. Matki Teresy z Kalkuty. – Był wieczór, właściwie noc. Skończyłam czytać książkę pt. Pójdź, bądź moim światłem. W książce są listy Matki Teresy do jej kierowników duchowych. Fakt, że ta niezwykła święta przez kilkadziesiąt lat nie odczuwała obecności Pana Boga, poruszył mnie do głębi. Ona szła za Nim, pomimo ciemności, i była Mu do końca wierna – mówiła. – Zapaliłam lampkę i zaczęłam pisać. Powstał tekst piosenki: Pomimo wszystko tak, a po chwili melodia… Tekst jest moim wyobrażeniem rozmowy Świętej z Jezusem – podzieliła się Antonina.

Koncert w parafii św. Alberta zakończyła wspólna modlitwa i błogosławieństwo udzielone przez proboszcza, o. Faustyna Zatokę OFM.

CZYTAJ DALEJ

Włochy: Czternastu zakonników-misjonarzy zmarło w klasztorze w Parmie

Czternastu zakonników ksawerianów zmarło ostatnio w klasztorze w Parmie, na północy Włoch, gdzie szerzy się koronawirus. Przypuszcza, że to nim zostali zakażeni misjonarze, którzy wcześniej przebywali na różnych kontynentach i byli narażeni na różne choroby.

W Parmie znajduje się dom Zgromadzenia Braci Świętego Franciszka Ksawerego, w którym mieszka kilkudziesięciu zakonników, przede wszystkim seniorzy po powrocie z misji w Afryce, Azji i Ameryce Południowej.

Media zauważają, że zakonnicy ci ze względu na miejsca swej posługi mieli zawsze podwyższoną odporność. Ostatnio w ciągu niespełna dwóch tygodni zanotowano tam wśród nich serię zgonów.

"Śmiertelność jest nadzwyczaj wysoka. Nie możemy potwierdzić, że to z powodu koronawirusa, bo nie wykonano testów z wyjątkiem jednego współbrata; wyniku jeszcze nie znamy"
- powiedział cytowany przez prasę przełożony ksawerianów we Włoszech Rosario Giannattasio. Jak zaznaczył, o sytuacji zawiadomiono miejscowe władze sanitarne.

Pomieszczenia w budynku zostały zdezynfekowane, a zakonnicy mają kwarantannę.

"Nasza diecezja płaci bardzo wysoką cenę pod względem liczby ofiar" - powiedział biskup Parmy Enrico Solmi. W mieście i okolicach zmarło ostatnio pięciu proboszczów.

CZYTAJ DALEJ

Koronawirus w domach starców: samotność i spustoszenie

2020-03-28 16:04

[ TEMATY ]

Włochy

seniorzy

koronawirus

Rido/stock.adobe.com

Koronawirus powoduje prawdziwe spustoszenie w domach starców. W wypadku zakażenia jest nim zazwyczaj objętych 75 proc. rezydentów, a od 20 do 30 proc. umiera. Takie dane odnotowuje się dziś we Francji.

Wykrycie zakażenie w domu starców jest równoznaczne z jego całkowitą izolacją. Doświadczyła tego Marie-Sophie Boulanger, której matka znajduje się w jednym z takich ośrodków.

„Muszę przyznać, że bynajmniej nie jestem optymistką. Wiadomo, jak wygląda opieka w takich ośrodkach. Trudno jest tam powstrzymać epidemię - mówi Radiu Watykańskiemu Marie-Sophie Boulanger. - Wiemy, że jest to tylko kwestia dni. Personel ośrodka nie robi nam żadnych złudzeń. Chcemy to przeżywać jak najlepiej, ale nie jest łatwo. Trudno jest żyć ze świadomością, że nie będziemy mogli pożegnać naszych bliskich. Pracowałam jako wolontariusz u Matki Teresy w Kalkucie. I bardzo mnie to boli, że nie będę mogła dać mojej matce tego, co dawałam obcym ludziom, kiedy towarzyszyłam im w umieraniu, trzymając ich za rękę. Teraz własnej matce nie mogę tego zapewnić. Będzie umierać w samotności.“

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję