Reklama

Czy potrafimy przebaczać?

2019-07-10 09:42


Edycja przemyska 28/2019, str. V

Archiwum ks. K. Żyły
Ks. Krzysztof Żyła

Nie ma życia bez cierpienia, nie ma miłości bez zazdrości ani uzdrowienia bez przebaczenia. Gdyby każdy z nas wiedział, ile dobra i korzyści daje przebaczenie, na pewno chętniej wyciągałby rękę do zgody. Z ks. Krzysztofem Żyłą, wicemoderatorem Ruchu Apostolstwa Młodzieży Archidiecezji Przemyskiej, rozmawia Amelia Łuc

Amelia Łuc: – Czy zdaniem Księdza ludzie potrafią przebaczać?

Ks. Krzysztof Żyła: – Przebaczenie jest przede wszystkim elementem, który wyróżnia wiarę chrześcijańską od innych religii. W żadnej innej religii nie ma mowy o przebaczeniu. Również ja uznaję prawdę, że sam nie potrafię wybaczyć, ale Chrystus potrafi. Kiedy czuję pewną urazę i ciężko mi pozytywnie myśleć o osobie, która mnie skrzywdziła, wtedy modlę się do Boga, by dał mi siłę przebaczyć. Ufam, że to Pan we mnie przebacza drugiej osobie. Przebaczenie jest wielką sztuką, trudną, dla niektórych zdawać by się mogło, że niemożliwą. Ale dzięki Jezusowi i Jego łasce mamy moc przebaczenia.

– W jaki sposób możemy się modlić o przebaczenie?

– Poczucie urazy powoduje, że zamykamy się na drugiego człowieka, a przez to również i na Pana Boga. Dlatego chciałbym się tutaj odnieść do modlitwy uwolnienia według pięciu kluczy Neala Lozano. Autor wymienia jako pierwszy klucz: nawrócenie, zawierzenie Jezusowi. Na tym etapie osoba przyjmuje przebaczenie od Boga. Drugi klucz to przebaczenie – bez tego nie doświadczymy uwolnienia czy uzdrowienia. Jeśli nie przebaczymy, to nie otworzymy się na łaskę i błogosławieństwo od Pana Boga, co jest ostatnim, piątym kluczem, tak naprawdę celem modlitwy uwolnienia. Czyli fundamentalnym kluczem w drodze do przyjęcia Bożego błogosławieństwa jest przebaczenie. Pamiętajmy, że wybaczenia nie możemy sprowadzać jedynie do uczucia. Wybaczenie jest decyzją – postanawiam nie szukać zemsty, nie rozwijać zła, które się rozlało między mną a drugą osobą, nie chcę zła dla drugiej osoby.

– Czy wszystkim winowajcom powinniśmy mówić: przebaczam?

– Pewna kobieta miała męża pijaka, który prawie całe życie ją gnębił. W momencie, kiedy ciężko zachorował, przestał pić oraz miał dużo czasu na refleksję nad swoim życiem, zdał sobie sprawę ze swoich grzechów i poprosił żonę o przebaczenie. Usłyszał od żony słowa: „Ale ja już Ci dawno wybaczyłam!”. Mąż ze zdziwieniem zapytał: „To dlaczego dopiero teraz mi o tym mówisz?”. „Ponieważ dopiero teraz jesteś gotowy przyjąć moje słowa o przebaczeniu!”. Powyższa historia opowiada już nie tylko o przebaczeniu, ale o pojednaniu. Nie zawsze powinniśmy mówić winowajcy „przebaczam”, bo jeśli nadal jest skłonny do krzywdzenia nas, wykorzysta nasze słowa do zadania jeszcze większej rany. W duchu zawsze powinniśmy wybaczać, do czego zachęca nas Pan Jezus, ale musimy wyczuć, kiedy winowajca jest zdolny przyjąć nasze przebaczenie. Z pewnością dyspozycję do przyjęcia słów przebaczenia ma osoba, która o to przebaczenie prosi.

– Czy wybaczania można się nauczyć?

– Zdolność do wybaczania jest łaską, darem od Pana Boga. Tego się nie da osiągnąć własnymi siłami. Odsyłam do ewangelicznej przypowieści o nielitościwym słudze (red. Mt 18,21-35), w której zauważymy zależność między naszym wybaczaniem a otrzymaniem wybaczenia od Boga – podobnie jak w Modlitwie Pańskiej: „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. W przypowieści dowiadujemy się, że to Pan pierwszy okazał przebaczenie i oczekiwał tego od swojego sługi. Podobnie Bóg pierwszy okazuje nam przebaczenie, On jest źródłem miłosierdzia, dzięki Jego łasce mamy zdolność wybaczać. Sami z siebie nie mamy tej zdolności. Dlatego sami korzystajmy z Bożego przebaczenia, by być zdolnym przebaczanie okazywać.

Tagi:
przebaczenie

Reklama

Msza św. na Polskim Cmentarzu Wojennym w Miednoje

2019-09-04 11:00

kos / Miednoje (KAI)

Nie zapominając o wielkiej krzywdzie, chcemy uczynić kolejny krok w stronę przebaczenia i pojednania – powiedział dziś na Polskim Cmentarzu Wojennym w Miednoje biskup polowy Józef Guzdek. Ordynariusz wojskowy przewodniczył Mszy św. w 19 rocznicę otwarcia i poświęcenia nekropolii. Uroczystości zorganizowała Komenda Główna Policji. Na cmentarzu w Miednoje spoczywa 6,3 tys. Polaków, głównie żołnierzy, funkcjonariuszy Policji i pracowników wymiaru sprawiedliwości – więźniów obozu w Ostaszkowie, zamordowanych wiosną 1940 r. przez NKWD.

youtube.com
Polski Cmentarz Wojenny w Miednoje

W homilii bp Guzdek powiedział, że Jezus nauczał o odrzuceniu starotestamentalnej zasady „Oko za oko i ząb za ząb”. – Wprawdzie sprawiedliwość jest podstawową zasadą życia społecznego, to jednak nie wystarczy być tylko sprawiedliwym. Chrześcijanie powinni pójść w stronę miłości, która „nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą” (1 Kor, 13,4-6). Tylko miłość, wyciągnięcie ręki na znak zgody i przebaczenia mogą pomóc w pokonaniu słusznego żalu, niechęci, a nawet nienawiści – powiedział. Dodał, że nauka Jezusa nie jest łatwą, ale domaga się On, abyśmy wyznaczali nowe standardy dla świata.

Ordynariusz wojskowy przypomniał, że pielgrzymka środowisk policyjnych i formacji służb mundurowych po raz kolejny nawiedza Polski Cmentarz Wojenny w Miednoje. – Kolejny raz pochylamy się nad mogiłami naszych rodaków a waszych najbliższych krewnych i przyjaciół. Przybyliśmy na to miejsce, aby ich otulić miłością i modlitwą. Ale to nie wystarczy! Nie zapominając o wielkiej krzywdzie, chcemy uczynić kolejny krok w stronę przebaczenia i pojednania. Jezus mówi do każdej i każdego z nas: „Jeśli miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? (…) Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”(Mt 5,43-48). Z Bożą pomocą, niech tak się stanie – powiedział.

W uroczystościach wzięli udział rodziny ofiar Zbrodni Katyńskiej, skupione w Stowarzyszeniu „Rodzina Policyjna 1939” oraz Federacji Rodzin Katyńskich. Obecny był gen. insp. Jarosław Szymczyk, Komendant Główny Policji, Andrzej Sprycha, Inspektor Nadzoru Wewnętrznego Biura Nadzoru Wewnętrznego MSWiA, gen. Jacek Kitliński, dyrektor generalny Służby Więziennej, prof. Krzysztof Szwagrzyk, wiceprezes IPN oraz członkowie delegacji ze straży granicznej i innych formacji, przedstawiciele ambasady RP w Moskwie i urzędów państwowych z Polski.

Po Mszy św. pod tablicą upamiętniającą spoczywających na cmentarzu złożone zostały kwiaty. Upamiętniono także ofiary represji na rosyjskiej części Memoriału. Rodziny katyńskie przybyłe do Miednoje miały okazje nawiedzić groby swoich bliskich i pomodlić się przy tabliczkach z ich nazwiskami oraz złożyć kwiaty i zapalić znicze.

Spoczywające w Miednoje ofiary to jeńcy, którzy dostali się do niewoli po agresji ZSRR na Polskę 17 września 1939. Pierwotnie byli oni przetrzymywani w obozie jenieckim w Ostaszkowie. Więźniowie od 5 kwietnia do 14 maja 1940 r. byli systematycznie mordowani przez NKWD strzałem w tył głowy w Kalininie (Twer).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata

Ks. Andrzej Supłat
Edycja szczecińsko-kamieńska 47/2001

1. W ostatnich godzinach życia Chrystus powiedział: " Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu" (J 18, 37). Za kilka godzin umierał na krzyżu jak przestępca, a nad głową miał "winę" wypisaną w trzech językach: "To jest król...". Ci, co stali pod krzyżem wyśmiewali się z tego tytułu. Tymczasem całe życie Jezusa od kołyski, stajenki aż po śmierć znaczone było tajemnicą godności królewskiej. Narodził się w Betlejem. Przybyli do Niego uczeni mędrcy, chodzący w glorii królów. Jako królowi, złożyli Mu dary. A kiedy schodził ze świata, też miał koronę na głowie, ale ta była koroną boleści, udręczenia, męki. Nawet ostatni fizyczny ślad przybity do krzyża - zawiera tę tajemnicę wyrażoną w słowach zapisanych na polecenie Piłata: "Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski".

2. Korona jest symbolem władzy. Niekoniecznie kojarzy się dobrze. Często przypieczętowywała ona niejedną niegodziwość, masakrę niewinnych i krzywdę wielu. Królem czterech stron świata kazał się nazywać w XXIII w. przed Chrystusem władca Akkadu - Sargon I. Faraonów egipskich mianowano królami Południa i Północy i synami bogów. Władcy starożytnej Asyrii, a później Persji nosili tytuły króla królów. Pamiętamy też długie tytuły nowożytnych cesarzy i królów. Kiedy spojrzeć na nie z odległości wieków, wszystkie wydają się małe, śmieszne i puste. Chrystus przyszedł oczyścić koronę, by nadać jej pełnię. Pokazał, że królować, znaczy służyć, być oddanym, szukającym, kochającym. Zupełnie jak pasterz idący na czele stada...

3. Najczęściej tak jest, że władcy pamiętają o obowiązku służby, który wynika z posiadanej władzy i noszonej korony. Później widzą w ludzie powód swojej udręki i kłopotów. Skąd my to znamy? Dobrze więc, że przy końcu roku kościelnego ukazuje się nam przykład Chrystusa Króla, o którym Prefacja mszalna mówi, że Jego królestwo jest królestwem "prawdy i życia, świętości i łaski, królestwem sprawiedliwości i pokoju". Kościół przypomina godność Chrystusa i powinność służenia każdemu. Po to, by przezwyciężać w sobie przejawy pychy. By oderwać się od swojego "królestwa" i dostrzec jeszcze inne wartości, które wypływają z wiary. A każdy chrześcijanin jest powołany do świętości, to znaczy do życia Błogosławieństwami.

4. "Chrystus Wodzem, Chrystus Królem, Chrystus, Chrystus Władcą nam!" - słowa tej pieśni śpiewa się w XXXIV Niedzielę w ciągu roku. Jest to uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata. Znak, że kończy się rok kościelny i niedługo zacznie się Adwent. Uroczystość tę ustanowił papież Pius XI w Roku Jubileuszowym 1925, wyznaczając jej obchód na niedzielę przed uroczystością Wszystkich Świętych. W nowym kalendarzu liturgicznym uroczystość Chrystusa Króla została przesunięta na ostatnią niedzielę roku kościelnego, aby podkreślić prawdę, iż Chrystus na końcu czasów przekaże Ojcu Niebieskiemu wieczne i powszechne królestwo. Ideę królewskiej godności Chrystusa można odnaleźć już w starych obchodach liturgicznych, jak Epifania czy Niedziela Palmowa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

USA: tuż przed Bożym Narodzeniem odbędzie się beatyfikacja abp. Fultona J. Sheena

2019-11-21 20:39

kg (KAI) / Peoria

W sobotę 21 grudnia w katedrze pw. Niepokalanego Poczęcia Matki Bożej w Peorii, stan Illinois w Stanach Zjednoczonych, odbędzie się beatyfikacja abp. Fultona J. Sheena na zakończenie obchodów setnej rocznicy jego święceń kapłańskich. Obrzędowi przewodniczyć będzie w imieniu papieża kard. Angelo Becciu, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Przyszły błogosławiony żył w latach 1895-1979, zasłynął jako znakomity mówca i kaznodzieja a w latach 1951-69 był czynnym biskupem, w tym przez 3 lata stał na czele diecezji Rochester.

Fred Palumbo / Wikipedia
abp. Fulton J. Sheen w 1952 r.

Wiadomość o beatyfikacji ogłosił 18 listopada „z wielką radością i wdzięcznością” podczas Mszy św. w katedrze w Peorii miejscowy biskup Daniel R. Jenky, powołując się na pismo z Watykanu. Ujawnił, że 6 marca br. dowiedział się, że 7-osobowy zespół ekspertów lekarskich, działający przy Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, uznał jednogłośnie cud przypisywany wstawiennictwu sługi Bożego, wymagany do ogłoszenia go błogosławionym. W lipcu br. Franciszek zatwierdził tę decyzję, co bezpośrednio otworzyło drogę do beatyfikacji.

Uroczysta Msza św. beatyfikacyjna rozpocznie się o godz. 10 rano czasu miejscowego w katedrze pw. Niepokalanego Poczęcia Maryi, „w tej samej, w której sto lat temu [przyszły arcybiskup] Sheen przyjął święcenia kapłańskie” – powiedział z zadowoleniem bp Jenky. Tam też, w marmurowym grobowcu spoczywają obecnie doczesne szczątki kandydata na ołtarze.

Wspomniany cud dotyczy niewytłumaczalnego z naukowego punktu widzenia uzdrowienia Jamesa Fultona Engstroma, który urodził się martwy 16 września 2010. Jego rodzice – Bonnie i Travis Engstromowie natychmiast zaczęli się modlić za przyczyną abp. Sheena, zachęcając też innych do szukania wstawiennictwa u niego. Dokładnie w chwili, gdy lekarze ze szpitala św. Franciszka w Peorii mieli ogłosić śmierć chłopca, jego delikatne serce zaczęło bić w rytmie, typowym dla noworodków. Do tego czasu przez 61 minut chłopczyk nie miał tętna. Wzruszona matka opowiedziała o tym w 2011 w katedrze w Peorii przed wielkim portretem abp. Sheena obok ołtarza.

Mimo złych rokowań co do przyszłości malca, łącznie z przewidywaniami, iż prawdopodobnie będzie on niewidomy i nie będzie mógł chodzić, zaczął się on normalnie rozwijać. Obecnie 8-latek lubi zjeść udka kurczaka, oglądać „Gwiezdne wojny” i jeździć na rowerze.

Dekret o uznaniu uzdrowienia ukazał się mniej więcej w tydzień po przeniesieniu prochów arcybiskupa z Nowego Jorku do katedry w Peorii. „To naprawdę wspaniałe, jak Bóg nadal tworzy cuda” – skomentował bp Jenky dokument papieski.

Peter (Fulton) John Sheen urodził się 8 maja 1895 w El Paso w stanie Illinois jako najstarszy z czterech synów w średniozamożnej rodzinie rolniczej. Rodzice byli bardzo pobożni i w tym duchu wychowali swoje dzieci, które odznaczały się dużą inteligencją. Przyszły biskup ukończył studia w St. Paul oraz na uniwersytetach w Waszyngtonie i Lovanium, na którym jako pierwszy Amerykanin uzyskał w 1923 Nagrodę im. Kard. J. Merciera za najlepszą rozprawę filozoficzną. Święcenia kapłańskie przyjął 20 września 1919, po czym pracował duszpastersko w swej rodzimej diecezji Peorii i jako wykładowca w Waszyngtonie.

Szybko zasłynął jako znakomity kaznodzieja, rekolekcjonista, nauczyciel i wychowawca. W latach 1930-50 wygłaszał wieczorne pogadanki religijne w radiu, a w latach 1952-57 w telewizji. W szczytowym okresie jego audycji słuchało i oglądało ponad 30 mln Amerykanów. Pod wpływem jego nauk nawróciło się wiele sławnych osobistości, w tym działacze komunistyczni, agnostycy, aktorzy, np. producent samochodów Henry Ford II czy skrzypek i kompozytor Fritz Kreisler.

W 1948 na ks. Sheena zwrócił uwagę ówczesny arcybiskup Nowego Jorku kard. Francis Spellman. Na jego wniosek Pius XII mianował 28 maja 1951 (sakra – 11 czerwca) 56-letniego kapłana biskupem pomocniczym archidiecezji. Wkrótce potem rozpoczął on cykl cotygodniowych programów telewizyjnych pt. „Life is Worth Living”, cieszących się ogromną popularnością. Biskup mówił na żywo na różne tematy. Cykl ten trwał w latach 1951-57 i 1961-68.

21 października 1966 Paweł VI przeniósł go na stolicę biskupią Rochester, którą kierował prawie 3 lata – do 6 października 1969. Gdy hierarcha na własną prośbę ustąpił z tego urzędu, papież Montini obdarzył go godnością arcybiskupa. Mimo przejścia na emeryturę był nadal bardzo aktywny, pozostał znakomitym mówcą, którego nauki i kazania przyciągały tłumy. Zachowało się wiele nagrań z jego wystąpień. Napisał 66 książek, z których co najmniej 9 ukazało się też po polsku, i wiele artykułów. Tempa życia nie zwolnił nawet wtedy, gdy okazało się, że jest chory na serce. Podczas swej wizyty w Nowym Jorku w październiku 1979 św. Jan Paweł II nazwał arcybiskupa Sheena „wiernym synem Kościoła”. Zmarł on 9 grudnia tegoż roku w swej nowojorskiej kaplicy przed Najświętszym Sakramentem.

Jego zwłoki złożono w krypcie pod głównym ołtarzem katedry św. Patryka w Nowym Jorku, skąd 27 czerwca br., na prośbę jego bratanicy Joan Sheen Cunningham przewieziono je do nowego grobowca w katedrze w Peorii.

W 2002 rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny. 28 czerwca 2012 roku Benedykt XVI zatwierdził dekret o heroiczności cnót arcybiskupa, a 5 lipca 2019 Franciszek podpisał wspomniany dekret uznający cud za wstawiennictwem sługi Bożego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem