Reklama

Słomczyński skarbiec

2019-07-10 09:42

Łukasz Krzysztofka
Edycja warszawska 28/2019, str. VI

Łukasz Krzysztofka
Rok Jubileuszowy rozpoczęło uroczyste otwarcie drzwi. Następnie diakoni odczytali papieskie dekrety

W uzdrowiskowej okolicy można wypocząć. Jednak teraz pielgrzymując do kościoła św. Zygmunta, można zyskać odpust zupełny, ponieważ w parafii zaczął się Rok Jubileuszowy ogłoszony przez Stolicę Apostolską

Uroczystego otwarcia Roku Jubileuszowego dokonał kard. Kazimierz Nycz. Obrzęd rozpoczął się przed zamkniętymi drzwiami świątyni. Po ich otwarciu diakoni odczytali dwa dekrety papieskie – o ustanowieniu Roku Jubileuszowego i papieskim błogosławieństwie, którego z upoważnienia Ojca Świętego udzielił kard. Nycz.

– Należycie do tych terenów, na których Kościół rozwijał się, a misja powierzona przez Boga: Idźcie na cały świat i nauczajcie – spełniła się tutaj, najpierw w kościele, parafii w Cieciszewie, a potem w przeniesionym kościele i przeniesionej siedzibie parafii do Słomczyna – przypomniał w homilii kard. Nycz.

Jedna z najstarszych w archidiecezji

Parafia w Słomczynie, jest najstarszą parafią w dekanacie konstancińskim i jedną z najstarszych w archidiecezji warszawskiej. Jej początków historycy doszukują się już w XIII wieku. Pierwszy znany z imienia proboszcz nosił słowiańskie imię Bolesta – na ziemiach parafii działał w 1398 r. Ponieważ jednak nie zachowały się zapisy o erygowaniu parafii, przyjmuje się, iż jej oficjalne datowanie rozpoczyna się w 1399 r.

Reklama

Na początku XV wieku. Mrościsław Cieciszewski wybudował w Cieciszewie nad Wisłą drewniany kościół pod wezwaniem św. Zygmunta, króla i męczennika, i św. Prokopa. W niedługim czasie świątynia uległa zniszczeniu prawdopodobnie wskutek powodzi lub pożaru. Nowy kościół wzniesiono w latach 40. XV wieku. Ucierpiał jednak bardzo z rąk Szwedów w czasach wojny szwedzkiej. Szkody naprawiono po zawarciu pokoju w Oliwie.

Bliskość Wisły z czasem coraz bardziej zagrażała świątyni. Pod koniec XVII wieku zagrożenie było na tyle duże, że musiano zburzyć cieciszewską świątynię, gdyż powódź zmieniła bieg Wisły i podmyła mury kościoła. Przez wiele lat parafia pozostała bez swej świątyni.

Na początku XVIII wieku Franciszek Wielopolski, pan na Żywcu i Pieskowej Skale oraz dziedzic dóbr w pobliskich Oborach, zdecydował się na wzniesienie murowanego kościoła na skarpie wiślanej w Słomczynie. Budowa miała miejsce w latach 1719-1725. Świątynia została konsekrowana w 1737 r. przez biskupa poznańskiego Stanisława Józefa Hozjusza.

Kościół św. Zygmunta jest trójnawowy. Posiada dwie wieże zwieńczone „cerkiewnymi” hełmami oraz dwukolorową, kamienną posadzkę w głównej nawie, która pochodzi z cieciszewskiego kościoła.

W neobarokowym ołtarzu bocznym z prawej strony świątyni znajduje się olejny, malowany na desce obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem. Jest to kopia obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. Obraz jest przyozdobiony srebrną sukienką i doznaje szczególnej czci, o czym świadczą wiszące obok wota.

Ołtarz główny utrzymany jest w stylu późnego baroku i przedstawia ewangeliczną scenę śmierci Jezusa na krzyżu. Jest wykonany z drewna i złocony. Pochodzi z drugiego ćwierćwiecza XVIII wieku.

Niedawno w świątyni przeprowadzono remont. – Gdy wypiękniało wnętrze świątyni, skłoniło nas to do tego, aby pomyśleć też, w jakiś sposób o naszej odnowie wewnętrznej. Rok Jubileuszowy to doskonała okazja ku temu, dlatego zwróciliśmy się do Penitencjarii Apostolskiej z prośbą, żeby ten rok ustanowiła – opowiada ks. proboszcz Jacek Dzikowski.

Rok Jubileuszowy

Przychylono się do prośby proboszcza parafii w Słomczynie ks. Jacka Dzikowskiego, popartej przez metropolitę warszawskiego kard. Kazimierza Nycza i na trzechsetlecie położenia pierwszego kamienia pod kościół parafialny udzieliła odpustu zupełnego pod zwykłymi warunkami – spowiedź sakramentalna, komunia eucharystyczna, modlitwa według intencji Ojca Świętego.

Odpust otrzymają ci, którzy „do 30 czerwca 2020 roku nawiedzą kościół pod wezwaniem św. Zygmunta jako pielgrzymi i tam pobożnie wezmą udział w uroczystościach jubileuszowych, albo przynajmniej przez odpowiedni czas oddadzą się pobożnemu rozmyślaniu, zakończonemu Modlitwą Pańską, Wyznaniem Wiary i wezwaniem imienia Najświętszej Maryi Panny i św. Zygmunta”.

– Dobra duchowe dostępne są codziennie w czasie całego Roku Jubileuszowego dla każdego, kto przyjedzie do Słomczyna jako pielgrzym, ale nie jako turysta – podkreśla ks. Jacek Dzikowski.

Na przyjemności turystyczne czy wypoczynkowo-zdrowotne mieszkańcy Warszawy mogą sobie pozwolić jadąc do Słomczyna lub z niego wracając.

Mazowieckie uzdrowisko

Trasa Słomczyn-Warszawa wiedzie przez gminę Konstancin-Jeziorna, przez którą przebiegał historyczny trakt handlowy z Warszawy do Czerska. Pod koniec XVIII wieku, za panowania króla Stanisława, w Jeziornej, dziś dzielnicy Konstancina, powstał pierwszy zakład papierniczy na terenie Mazowsza i jeden z najstarszych na ziemiach polskich. Ulokowany został w młynie na rzece Jeziorce.

Z biegiem czasu fabryka rozrastała się i przeniesiono ją w dół rzeki, gdzie powstał unikatowy kompleks budynków fabrycznych z osiedlem mieszkalnym, kościołem i szeregiem obiektów użytkowych zajmowanych przez pracowników fabryki. Jeziorna Fabryczna przyjęła nazwę Mirków po tym, jak przeniesiono tu fabrykę papieru z Mirkowa pod Kaliszem.

Historia Konstancina, jako miejscowości uzdrowiskowej rozpoczyna się pod koniec XIX w., kiedy to spokrewniony z właścicielami pobliskich Obór hr. Witold Skórzewski oraz hr. Władysław Mielżyński podjęli się budowy letniska, które przeznaczone było dla przedstawicieli bogacącej się elity warszawskiej – kupców, przemysłowców i finansistów. Z czasem Konstancin zaczął przyciągać też mniej zamożnych kuracjuszy, którzy korzystali z oferty licznie powstających pensjonatów.

Dziś Konstancin to jedyne uzdrowisko na terenie województwa mazowieckiego. W Parku Zdrojowym znajduje się tężnia solankowa. W uzdrowisku wykonywane są: diagnostyka, leczenie i rehabilitacja chorób układu krążenia, układu nerwowego, układu oddechowego i narządów ruchu. Stosowane są zabiegi takie jak m.in. kinezyterapia, magnetoterapia, krioterapia, kąpiele solankowe i perełkowe.

Odpust dla chorych

Konstancin-Jeziorna to oferta dla osób mających dolegliwości zdrowotne. O wiernych najciężej chorych nie zapomniano także przy okazji Roku Jubileuszowego w Słomczynie.

– Osoby w podeszłym wieku, chorzy lub ci, którzy z ważnej przyczyny nie są w stanie wychodzić z domu, mogą uzyskać odpust, jeżeli wyrzekną się wszelkiego grzechu i powezmą zamiar spełnienia przy najbliższej okazji trzech zwykłych warunków oraz duchowo połączą swoje modlitwy, cierpienia z uroczystościami jubileuszowymi, ofiarując je miłosiernemu Bogu – mówi proboszcz Dzikowski i dodaje – Wszystkich pozostałych zachęcam do osobistego nawiedzenia naszej świątyni.

Tagi:
rok jubileuszowy

Reklama

Bangkok: Franciszek odwiedził szpital św. Ludwika

2019-11-21 07:51

st, tom, kg (KAI) / Bangkok

"Jest dla mnie darem ujrzenie osobiście tej cennej posługi, jaką Kościół oferuje mieszkańcom Tajlandii, zwłaszcza najbardziej potrzebującym" - powiedział Franciszek podczas wizyty w szpitalu St. Louis w Bangkoku, który w tym roku obchodzi 120-lecie swojego powstania.

Vatican News

O godz. 11.15 czasu lokalnego Ojciec Święty przybył elektrycznym samochodem panoramicznym, zbudowanym na podłożu wózka golfowego, do szpitala św. Ludwika. Czekała na niego młodzież nie tylko katolicka, ale także innych wyznań, w tym przedstawiciele mormonów. Franciszka powitały śpiewem dzieci i rozentuzjazmowani wierni.

Przy wejściu do budynku powitał papieża arcybiskup Bangkoku, kard. Francis Xavier Kriengsak Kovithavanij, a także dyrektor szpitala i dyrektor generalny struktury oraz przedstawiciele pracowników. Franciszek windą dotarł do audytorium szpitala, w którym oczekiwało go około 700 osób, w tym lekarze, pielęgniarki i personel szpitala. Był tam także emerytowany arcybiskup Bangkoku, 90-letni kard. Michael Michai Kitbunchu.

"Jesteś dla nas «Człowiekiem Słowa», żyjącym tym, co głosi i który zawsze ma ramiona otwarte dla każdego. Jako Wikariusz Chrystusa Twoja obecność jest zawsze dla nas błogosławieństwem od samego Chrystusa" – powiedział witając papieża dyrektor placówki. Zwrócił uwagę, że szpitale katolickie w Tajlandii pokazują jasno, że nie są nastawione na zysk i nigdy nie rywalizują z innymi, ale "chcemy jedynie głosić Dobrą Nowinę Jezusa Chrystusa naszą miłością i współczuciem" – zapewnił mówca.

Przywołał słowa, wypowiedziane niegdyś przez Ojca Świętego, iż "miłość jest najlepszym lekarstwem i środkiem na leczenie nie tylko ciała, ale także duszy". "To jest nasza misja. Staramy się, aby cały nasz personel podzielał naszą podstawową wartość: pacjenci są naszym priorytetem, szanujemy ich godność ludzką, wszyscy jesteśmy równi, biedni czy bogaci, biali czy czarni" – zaznaczył profesor. "Odnosimy się do wszystkich tak samo, zgodnie z duchem tego szpitala: «Ubi Caritas, Ibi Deus Est»" – dodał.

Na zakończenie zapewnił papieża o modlitwach za niego, w których "prosimy Pana, aby udzielił mu sił i dobrego zdrowia".

Zabierają głos Franciszek podziękował na wstępie wszystkim pracownikom szpitala St. Louis, innych katolickich szpitali i ośrodków charytatywnych w Tajlandii, Siostrom św. Pawła z Chartres i innym obecnym zakonnicom za ich pracę. "Jest dla mnie darem ujrzenie osobiście tej cennej posługi, jaką Kościół oferuje mieszkańcom Tajlandii, zwłaszcza najbardziej potrzebującym" - powiedział papież.

Nawiązał do słów dyrektora szpitala o regule ożywiającej ten szpital: "Ubi caritas, Deus ibi est"– "tam, gdzie jest miłość, tam jest Bóg". "Istotnie, to właśnie wypełniając uczynki miłosierdzia my chrześcijanie jesteśmy powołani nie tylko do ukazania, że jesteśmy uczniami-misjonarzami, ale także do zweryfikowania, na ile wierne jest nasze i naszych instytucji podążanie za Chrystusem" - powiedział Franciszek.

Zwrócił uwagę, że wszyscy pracownicy wypełniają jedno z najwspanialszych dzieł miłosierdzia, ponieważ ich wysiłek na rzecz zdrowia wykracza znaczenie poza godne pochwały samo tylko praktykowanie medycyny. "Trzeba przyjąć i podtrzymywać życie, jak to się dzieje na ostrym dyżurze szpitala, aby zostało potraktowane ze szczególnym współczuciem, rodzącym się z szacunku i umiłowania godności każdego człowieka" - zaznaczył Franciszek.

Zwrócił uwagę, że czasami posługa ucznia-misjonarza może być ciężka i męcząca. W tym kontekście wskazał na potrzebę rozwijania duszpasterstwa służby zdrowia, w którym nie tylko pacjenci, ale także wszyscy członkowie wspólnoty mogliby odczuć, że w swojej misji otoczeni są towarzyszeniem i wsparciem.

Franciszek przypomniał, że w tym roku szpital St. Louis obchodzi 120-lecie swojego powstania. "Ileż osób zyskało ulgę w swoim bólu, pocieszenie w swoich utrapieniach i towarzyszenie w samotności!" - powiedział i poprosił pracowników szpitala, aby ich "apostolstwo, a także inne podobne, były coraz bardziej znakiem i symbolem Kościoła wychodzącego, który, pragnąc przeżywać swoją misję, odnajduje odwagę niesienia uzdrawiającej miłości Chrystusa cierpiącym".

Na zakończenie swojego wystąpienia Franciszek wygłosił krótką modlitewną medytację i udzielił wszystkim zgromadzonym błogosławieństwa.

Ojciec Święty złożył też w darze personelowi szpitala obraz będący kopią fresku przedstawiającego Maryję z Dzieciątkiem na ramieniu. Jest to prawdopodobnie dzieło artysty - naśladowcy bardziej znanego twórcy – Lorenzo d’Alessandro z San Severino, być może z końca XV wieku. Staranność wykonania kopii pokazuje, jak wielkie znaczenie przywiązywano od wielu wieków do takich dzieł, umieszczanych w kapliczkach miejskich, które były symbolami wielkiej ludowej pobożności maryjnej. Przechodnie, spiesznie podążający ulicami miast, nierzadko gubiąc się wśród mijanych pałaców lub na rozstajach dróg, widzieli na murach wizerunki Matki Bożej, która jakby w milczeniu im błogosławiła. Cała kompozycja tego fragmentu fresku zdominowana jest przez przemożną postać Maryi Panny, która czułym i opuszczonym ramieniem przygarnia do siebie Dzieciątko błogosławiące, jak gdyby była Ona nie tylko "żywym tabernakulum", ale także "tronem".

Po spotkaniu papież odwiedził chorych i niepełnosprawnych przebywających w szpitalu św. Ludwika.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Joanna Jędrzejczyk: Jestem wdzięczna Bogu za wszystko, co mam

2019-11-21 21:08

wPolityce.pl

Joanna Jędrzejczyk sporo ostatnio zmieniła w swoim życiu. - Mam 32 lata, a czuję się jakbym miała 16 i dopiero zaczynała przygodę ze sportami walki. W środku cały czas jestem tą samą dziewczynką, która czuje głód sukcesu - przyznała pierwsza Polka UFC oraz mistrzyni tejże organizacji w wadze słomkowej (do 52 kg) w latach 2015–2017. - Usunęłam sępy z mojego życia - dodała prowadzącemu stronę pogongu.wordpress.com.

wPolityce.pl / youtube Traile
Joanna Jędrzejczyk

Jędrzejczyk przyjrzała na oczy i postanowiła iść swoją drogą oddzielając ziarno od plew.

Jestem po rozstaniu z moim narzeczonym. Mój menedżer ukradł mi pieniądze, a to była bardzo bliska mi osoba. Od roku zaczęłam korzystać z tego, co osiągnęłam. Ktoś do mnie powiedział: Aśka, osiągnęłaś tak dużo i nawet nie cieszysz się sukcesami. Wcześniej nawet nie korzystałam z zarobionych pieniędzy. Chciałam się dzielić dobrem. Udzielałam się bardzo mocno charytatywnie. Ludzie nie wiedzą, że kupowałam łóżka do szpitali, pomagałam dzieciom. Jestem wdzięczna Bogu za wszystko, co mam - przyznała na łamach bloga pogongu.

Zawodniczka mieszanych sztuk walki ostatnio powiedziała, że musiała usunąć sępy ze swojego otoczenia.

Masa ludzi była ze mną, gdy osiągnęłam sukces, ale też bardzo dużo osób przez to straciłam. Więcej niż po przegranej, ci ludzie nagle się rozpłynęli. Odeszli ode mnie, bo mieli pretensje, że nie miałam czasu się z nimi spotykać, pójść na imprezę czy zjeść kolacji, bo byłam na wiecznej diecie. Na szczęście mam przy sobie osoby, które są ze mną od wielu lat. One nie narzekają i nie mówią, że ciężko jest być moim przyjacielem. Nasze relacje nie są łatwe, bo są okupione tęsknotą, stresem i nerwami. Obiecuję przyjaciołom, że przyjdzie czas, że będziemy na hamaku oglądać wschody i zachody słońca. I pić wino. Teraz jest jednak czas na rozwój - dodała Jędrzejczyk.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem