Reklama

Porządki w torebce

Często spotykane błędy językowe

2019-07-16 11:47

Joanna Operacz
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 54

Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nigdy nie powiedział „po najmniejszej linii oporu” (tak, to błąd!) i nie zapomniał postawić przecinka. Oto popularne potknięcia językowe.

Pleonazmy i tautologie, czyli „masło maślane”, np. „cofnąć się do tyłu”, „miła i sympatyczna”, „najbardziej optymalny”, „spadać w dół”, „miesiąc maj”, „okres czasu”, „fakt autentyczny”, „ja osobiście” itd. Nie da się spadać w górę. A jeśli coś jest optymalne, czyli najlepsze, to nie ma sensu dodawać kolejnego „naj”.

Choć nauczyciele przelali w tej sprawie morze czerwonego atramentu, znakomicie się miewają błędy: pisanie i mówienie „wziąść” (oczywiście, powinno być: „wziąć”) i nieodmienianie nazwy miesiąca w dacie, np. „1 sierpień” (powinno być: „1 sierpnia”).

Reklama

Można czasem usłyszeć, że coś „pisze” na plakacie albo metce (należy powiedzieć: „jest napisane”), że ktoś „ubrał piżamę” (można jedynie „włożyć piżamę” albo „ubrać się w piżamę”) albo że poszedł „po lewo”/„po prawo” („w lewo”/„w prawo”). Dlaczego? „Dlatego, ponieważ...” albo „dlatego, bo...”. A przecież „dlatego, że” znaczy to samo, co „ponieważ” i „bo” – takie konstrukcje więc to dwa grzyby w barszcz.

Wielu osobom sprawia kłopot pisownia par: „na pewno” i „naprawdę”, „za granicą” i „zagranica”, „na co dzień” i „codziennie”, „do jutra” i „pojutrze”. Pamiętajcie: jeździcie za granicę, ale Lwów to zagranica! Kłopotliwa bywa również pisownia przyimka „sprzed” (błędnie zapisuje się go niekiedy jako „z przed”).

Powszechny błąd w pisanej polszczyźnie to brak przecinka po wtrąconym zdaniu podrzędnym. O tym, że trzeba postawić przecinek przed „który”, „jaki” i „gdzie”, uczą się już trzecioklasiści. Ale nie każdy pamięta, że jeśli po zdaniu podrzędnym rozpoczynającym się od któregoś z tych wyrazów następuje ciąg dalszy zdania nadrzędnego, musimy postawić jeszcze jeden przecinek, np. „Chleb, który ci kupiłam, jest zrobiony z mąki żytniej”.

W internecie (najczęściej w komentarzach) można znaleźć wypowiedzi zapisane wyłącznie małymi literami i wielokropkami – bez wielkiej litery na początku zdania, bez kropki na końcu, bez przecinków. To nie tylko błędy, ale również okropne niechlujstwo i objaw braku szacunku dla innych ludzi.

Tagi:
porady

Nieoczywiste sposoby na upał

2019-07-03 08:37

Joanna Operacz
Niedziela Ogólnopolska 27/2019, str. 50

©New Africa – stock.adobe.com

Wszyscy wiedzą, że podczas upałów trzeba pić dużo niegazowanej wody. Liczą się jednak nie tylko ilość płynów, ale również sposób ich przyjmowania. Najbardziej efektywnie nawadniamy organizm wtedy, kiedy często pijemy wodę małymi łykami. Jeśli dużo pijemy i dużo się pocimy, tracimy też duże ilości soli mineralnych i możemy mieć męczące wrażenie, że woda nie gasi nam pragnienia. W takiej sytuacji warto dodać do wody trochę soku (np. z cytryny, limonki albo innych owoców) lub szczyptę soli kuchennej. Jeśli mamy mało napoju albo chcemy z innego powodu ograniczyć picie, możemy „oszukać” organizm, przetrzymując płyn w ustach przed połknięciem – wtedy błony śluzowe się nawodnią i dadzą nam poczucie napojenia.

Najlepszy strój na upał to spodenki i bluzka na ramiączkach? Ależ skąd! Lepsze są dłuższe stroje, uszyte z cienkich, przewiewnych, naturalnych materiałów. Chronią one skórę przed oparzeniem słonecznym i stanowią dla organizmu barierę przed utratą wilgoci. Przede wszystkim trzeba chronić głowę i kark, przydadzą się więc jasny kapelusz z rondem albo czapka z tzw. welonem, zakrywającym szyję. Jeśli chcemy się schłodzić kąpielą w jeziorze, morzu albo pod prysznicem, pamiętajmy, że największą ulgę przyniesie nam zanurzenie się w wodzie razem z głową. Kiedy nie możemy sobie akurat pozwolić na kąpiel, możemy zmoczyć samą głowę. Jeżeli ktoś nie musi układać włosów po umyciu, może w upalny dzień dla ochłody zrezygnować z ich suszenia.

Hindusi w gorące dni jedzą pikantne potrawy, a Beduini piją gorącą herbatę. Nie do końca wiadomo, dlaczego pomaga im to znosić upały, ale może warto spróbować tych sposobów? Picie schłodzonych napojów i jedzenie lodów, choć początkowo bardzo miłe, daje znacznie mniejszy efekt chłodzący, niż się wydaje, a niejednego przyprawiło o wakacyjną anginę.

Na pewno trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że podczas upałów ogromne znaczenie dla naszego samopoczucia ma dieta. Owoce i warzywa, zwłaszcza te soczyste (np. pomidory, ogórki, jabłka, arbuzy), nawadniają organizm i dostarczają mu soli mineralnych, nie obciążając układu trawiennego. Jeżeli chcemy sobie zaszkodzić – jedzmy latem tłuste, ciężkie potrawy, popijajmy je alkoholem i zagryzajmy słodyczami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież w Albano: niech Kościół będzie miejscem, gdzie nigdy nie patrzy się na innych z góry

2019-09-21 21:58

st, kg (KAI) / Albano

Niech Kościół będzie miejscem, gdzie nigdy nie patrzy się na innych z góry, nie osądzający, ale zawsze traktujący innych jak braci – powiedział Franciszek w kazaniu podczas Mszy św. 21 września w Albano. Wezwał swych słuchaczy, aby nie byli "detektywami życia innych, ale krzewicielami dobra wszystkich". Zaapelował również o otwieranie się na tych, którzy stoją z dala od Kościoła. Nieco ponad dwugodzinna papieska wizyta w tej podrzymskiej diecezji była związana z 300. rocznicą ponownej konsekracji miejscowej katedry św. Polikarpa.

Grzegorz Gałązka

Ojca Świętego przybyłego z Domu św. Marty do Albano – małego miasteczka pod Rzymem, będącego jednym z sześciu tzw. Kościołów podmiejskich kardynałów-biskupów – powitali przed katedrą miejscowy biskup Marcello Semeraro, burmistrz Nicola Marini i proboszcz prał. Adriano Gibellini. Gospodarz miast m.in. przekazał Franciszkowi symboliczne klucze do miasta i pokazał mu mural na jednym z domów, upamiętniający dzisiejsze wydarzenie. Dwoje dzieci wręczyło papieżowi kwiaty. Przed wejściem do świątyni Franciszek skierował kilka słów do licznie zgromadzonych osób.

Następnie wraz z towarzyszącymi mu osobami wszedł do katedry, witany gorący przez zgromadzonych tam duchownych, siostry zakonne i świeckich, po czym krótko pomodlił się przed głównym ołtarzem. Kolejnym punktem programu była modlitwa z kapłanami i osobami konsekrowanymi i o godz. 17.50 rozpoczęła się Msza św. pod jego przewodnictwem z udziałem wielu kilku biskupów i księży.

Swe kazanie Ojciec Święty oparł na ewangelicznym opisie spotkania Jezusa z Zacheuszem. Zwrócił uwagę przede wszystkim na to, że było to zderzenie dwóch światów: znienawidzonego przez wszystkich szefa celników, który dorobił się majątku na wyzysku swych rodaków i na kolaboracji z okupantem rzymskim, z miłosiernym Jezusem. Do tego spotkania doszło w Jerychu – mieście zniszczonym w czasach Jozuego, które nigdy nie powinno być odbudowane. A jednak to tam – na obszarze położonym poniżej poziomu morza, Syn Boży zniża się jeszcze do poziomu Zacheusza i wzywa go po imieniu, bo "w zapomnianym mieście Bóg pamięta o największym grzeszniku".

Ale Pan pamięta przede wszystkim o nas – przypomniał papież – nie traci nas z oczu, mimo przeszkód, które mogą nas od niego oddalać. W przypadku Zacheusza był to jego niski wzrost, ale też braki moralne i jego wstyd, Dlatego próbował on ukryć się w gałęziach drzewa, aby stamtąd spoglądać na Jezusa, a jednak On go tam dostrzegł – zaznaczył kaznodzieja.

Nawiązując następnie do okrągłej rocznicy konsekracji tamtejszej katedry [w tym roku mija 300 lat od tego wydarzenia - KAI], zauważył, że każdy każdy Kościół pisany wielką literą, istnieje po to, "aby podtrzymać w sercach ludzi pamięć, że Bóg ich miłuje, aby powiedzieć wszystkim, nawet najdalszym: «Jesteś umiłowany i wzywany przez Jezusa po imieniu; Bóg nie zapomina o tobie, Jemu na tobie zależy»”. Franciszek wezwał swych słuchaczy, aby tak jak Jezus, nie bali się „przechodzić” przez swoje miasto, aby iść do tych najbardziej zapomnianych, "do tych, którzy ukrywają się za gałęziami wstydu, lęku, samotności, aby im powiedzieć: «Bóg o tobie pamięta»”.

Papież zwrócił następnie uwagę, że Jezus uprzedza myśli Zacheusza i sam pragnie odwiedzić jego dom. "Oto, kim jest Jezus: tym, który widzi nas jako pierwszy, tym, który miłuje nas jako pierwszy, tym, który gości nas jako pierwszy" – podkreślił mówca. Przestrzegł wiernych przed uleganiem „namiastkom miłości”, takim jak bogactwo, kariera, przyjemności, uzależnienia i wskazał, że mają pozwolić, by spojrzał na nich Jezus, gdyż "dopiero z Nim odkryjesz, że zawsze byłeś miłowany i dokonasz odkrycia swego życia oraz poczujesz się dotknięty wewnętrznie niezwyciężoną czułością Boga, która porusza i wstrząsa sercem".

Również jako Kościół mamy zadać sobie pytanie: czy Jezus przychodzi pierwszy: czy najpierw jest On, czy nasz program, najpierw On czy nasze struktury? Jeśli wszystko, co czynimy, nie zaczyna się od miłosiernego spojrzenia Jezusa, to grozi nam "uświatowienie" wiary, jej komplikowanie i wypełnianie jej dodatkami: kwestiami kulturowymi, wizjami skuteczności, opcjami politycznymi, podziałami partyjnymi ... Jeśli nie dochodzi do żywego spotkania z miłosierdziem Boga, jeśli nie jest to początkiem i końcem wszystkich naszych działań, grozi nam, że w Kościele, który jest Jego domem będziemy trzymali Boga „z daleka od domu” – ostrzegł Franciszek.

Nawiązując do wizyty Jezusa w domu Zacheusza zauważył, że "byłoby cudownie, gdyby nasi sąsiedzi i znajomi czuli się w Kościele jak w swoim domu!" Ale niestety zdarza się, że nasze wspólnoty stają się dla wielu obce i niezbyt atrakcyjne. Niech Kościół będzie miejscem, gdzie nigdy nie patrzy się na innych z góry, ale jak Jezus wobec Zacheusza, z dołu ku górze; nigdy nie jako osądzający, ale zawsze traktujący innych jak braci. Odchodząc od przygotowanego wcześniej tekstu Franciszek skrytykował tych, przez których ludzie nieraz odchodzą od Kościoła, w tym księży, którzy potrafią zrazić ich i którzy biorą pieniądze za sprawowanie sakramentów. "Nie bądźmy detektywami życia innych, ale krzewicielami dobra wszystkich" – zaapelował papież.

"Prośmy Jezusa o łaskę, by wychodzić na spotkanie każdego jako na spotkanie brata i niepostrzegania nikogo jako wroga. A jeśli wyrządzono nam zło, odwzajemniajmy dobrem. Uczniowie Jezusa nie są niewolnikami doznanego zła, ale otrzymując przebaczenie Boga postępują jak Zacheusz: myślą tylko o dobru, które mogą uczynić" – powiedział Ojciec Święty.

Na zakończenie życzył swym słuchaczom, aby ich katedra, "podobnie jak każdy kościół, była miejscem, w którym każdy czuje, że Pan o nim pamięta, uprzedzony przez Jego miłosierdzie i ugoszczony w domu. Tak, aby w Kościele wydarzyła się rzecz najpiękniejsza: radość, ponieważ zbawienie weszło w życie".

Po Mszy św. za jej sprawowanie i za całą wizytę podziękował papieżowi bp M. Semeraro. Zaznaczył, że zaprosił Ojca Świętego z trzech powodów: osobistej miłości do niego, 300. rocznicy rekonsekracji katedry i obchodzonej w ub.roku 10. rocznicy poświęcenia w niej głównego ołtarza przez obecnego papieża-seniora Benedykta XVI. Przypomniał też wizytę w tym miasteczku 25 sierpnia 1963 św. Pawła VI, opowiedział pokrótce o duszpasterskiej i dobroczynnej działalności swej diecezji i poprosił papieża o błogosławieństwo.

Po udzieleniu go Ojciec Święty podszedł do chorych, obecnych na liturgii i przez dłuższą chwili rozmawiał z nimi i błogosławił ich, po czym odjechał do Watykanu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

100 lat parafii w Pankach

2019-09-22 19:56

Magda Nowak

Magda Nowak/Niedziela

Z okazji 100-lecia istnienia parafii Świętej Rodziny w Pankach w niedzielę 22 września została odprawiona Msza św. dziękczynna pod przewodnictwem abp. Wacława Depo. Eucharystia była uwieńczeniem obchodów jubileuszowych trwających w parafii już o piątku.

Zobacz zdjęcia: 100-lecie parafii w Pankach

– Raduję się dzisiaj z wami, że mogę współuczestniczyć w tym cudzie budowania kościoła. Tak, to dzieło po ludzku zostało zakończone, ale dzieło budowania wspólnoty Boga z ludźmi będzie trwało aż do końca – powiedział w homilii abp Wacław Depo.

– Dziękujmy dzisiaj Bogu za wiarę Kościoła na ziemi polskiej, który jest naszą matką, nauczycielem i stróżem prawdy. Kościół nie przestaje bowiem dla każdego pokolenia Polaków i ludzi Europy i świata być drogą znalezienia jedynej prawdy, której źródło jest w Bogu, i łaski, która przyszła do nas przez i w Chrystusie Jezusie – abyśmy przez Niego, jedynego Pośrednika pomiędzy Bogiem a ludźmi doszli do zbawienia, oto prosimy, dziękując dzisiaj Bogu za ten kościół i waszą wspólnotę – podkreślił metropolita częstochowski.

Pierwszy dzień świętowania jubileuszu był dniem uwielbienia. Pięknie to wyraził koncert zespołu 77 FM Formacja z Mocą. W sobotę natomiast zorganizowano festyn parafialny z występami artystycznymi uczniów, absolwentów, orkiestry dętej i Koła Gospodyń Wiejskich. Jednym z punktów programu było także spotkanie z Markiem C. Rokosą – autorem książki pt. „Parafia Św. Rodziny w Pankach 1919-2019”. Wśród atrakcji dla dzieci były m.in. loteria fantowa, dmuchańce, malowanie twarzy, warsztaty ceramiczne, malarskie i taneczne. Wieczorem odbył się koncert Magdy Anioł i zespołu „Wyrwani z niewoli”.

Parafia Świętej Rodziny w Pankach powstała 24 września 1919 r. Ustanowił ją biskup diecezji kujawsko-kaliskiej Stanisław Zdzitowiecki wydzielając jej granice z terytorium parafii truskolaskiej liczącej ponad 10 tys. wiernych. Konsekracji kościoła dokonał 4 sierpnia 1929 r. biskup częstochowski Teodor Kubina.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem