Reklama

Niedziela w Warszawie

Zawierzamy każdą sferę życia

Przez ponad dwa sierpniowe tygodnie w Niepokalanowie będzie można zawierzyć Niepokalanemu Sercu Maryi siebie i ważne dla nas dziedziny życia

To już trzecia edycja Wielkiego Zawierzenia Sercu Maryi. Idea oddania się pod opiekę Matki Bożej narodziła się z okazji 100. rocznicy Objawień Fatimskich, ale ich popularność sprawiała, że ojcowie franciszkanie kontynuują to przedsięwzięcie. – Skoro ludzie przyjeżdżają do nas zarówno z okolic Warszawy, jak i odległych części Polski, to znaczy, że jest to im potrzebne – mówi o. Mirosław Kopczewski, pomysłodawca i animator Wielkiego Zawierzenia w Niepokalanowie.

Nabożeństwa z konferencjami i aktem Zawierzenia będą sprawowane codziennie od 6 do 22 sierpnia. Każdego dnia pod opiekę Serca Niepokalanej będzie powierzany inny stan społeczny, zawód, powołanie lub ważny wymiar ludzkiego życia. Zawierzone będzie Dziedzictwo Kolbiańskie, rodziny, duchowieństwo, dzieła ewangelizacji, media, kultura, służba zdrowia, a także gospodarka, przemysł i sprawujący władze. – Ważne jest, byśmy zawierzali i oddawali pod opiekę Niepokalanej każdą sferę naszego życia. Ona wówczas wprowadza do niego ład Boży, czyli ustawia wszystko na właściwe miejsce – wskazuje o. Kopczewski.

Reklama

Punktem kulminacyjnym Wielkiego Zawierzenia są dwa odpusty 14 i 15 sierpnia w Niepokalanowie, gdy do tego podwarszawskiego sanktuarium docierają większe grupy pielgrzymów. Liturgiczne wspomnienie św. Maksymiliana ma bardzo piękną oprawę. Uroczystości 14 sierpnia rozpoczynają się w kaplicy św. Maksymiliana. Z tego miejsca wyruszy procesja ojców, braci, sióstr zakonnych oraz pielgrzymów do bazyliki. Na czele niesione są dwie korony – biała korona oznacza czystość św. Maksymiliana, a czerwona jego męczeństwo.

Tego dnia do Zawierzenia Sercu Maryi szczególnie zaproszone są całe rodziny, bo przecież założyciel Niepokalanowa oddając życie za ojca Franciszka Gajowniczka, oddał życie także za jego rodzinę. – Natomiast po 15 sierpnia z zawierzenia przechodzimy w dziękczynienie. W kolejnych dniach podziękujemy Bogu za Jego miłość, za Jego akt stworzenia, za dar życia, za zbawienie w Kościele, za powołanie i za naszą Matkę Maryję – mówi o. Mirosław Kopczyński, wikariusz klasztoru w Niepokalanowie.

2019-07-31 10:15

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Duchowe uwolnienie

Niedziela warszawska 10/2020, str. I

[ TEMATY ]

aborcja

nabożeństwo

Niepokalanów

ekspiacja

Agnieszka Bugała

Specjalne modlitwy uwolnienia z ciężaru winy po grzechu aborcji będą odmawiane przed Najświętszym Sakramentem

Już za tydzień w Niepokalanowie rozpoczną się nabożeństwa ekspiacyjne za grzechy aborcji. To odpowiedź na wezwanie Matki Bożej w licznych objawieniach: „Pokuty! Pokuty! Pokuty!”.

W kaplicy św. o. Maksymiliana Kolbego w Niepokalanowie podczas codziennej Mszy św. ojcowie franciszkanie modlą się w intencji wynagradzającej za grzechy przeciwko życiu. W Wielkim Poście zapraszają wiernych także do uczestniczenia w nabożeństwach pokutnych, wynagradzających za grzechy aborcji.

– 14 marca będziemy przepraszać za grzechy matek, 21 marca za grzechy ojców. Natomiast w ostatnią sobotę marca za grzechy innych osób: polityków, nauczycieli, policjantów, lekarzy i wszystkich tych, którzy mogli powstrzymać chociaż jedną aborcję, a nie uczynili tego – mówi Niedzieli o. Mirosław Kopczewski OFMConv.

Wierni będą modlić się o całkowite zaprzestanie w Polsce aborcji i innych grzechów przeciwko życiu. W Eucharystii będą łączyć się z krzyżową ofiarą Chrystusa i prosić o Boże Miłosierdzie dla wszystkich osób odpowiedzialnych za śmierć nienarodzonych.

– Do modlitwy zapraszamy wszystkich. Niech to wspólne przebłaganie dokona cudu uwolnienia i uzdrowienia całego naszego narodu, który jest obciążony grzechem aborcji – mówi o. Kopczewski.

Nabożeństwa będą połączone z projekcją filmu pt. Nieplanowane.

W trzy kolejne soboty marca, po Mszy św. o godz. 11.00, przed Najświętszym Sakramentem zostaną odmówione specjalne modlitwy uwolnienia z ciężaru winy po grzechu aborcji. – Będziemy przepraszać także w imieniu matek i ojców w czyśćcu cierpiących, którzy zdecydowali się na aborcję – mówi nam Wiesława Grzeszczak-Kowalska, która jest autorką modlitw oraz osobą niosącą pomoc rodzinom dotkniętym postaborcyjnym syndromem.

Rocznie w Polsce zabijanych jest ponad 1 tys. nienarodzonych dzieci.

Badania naukowe dowodzą, że kobiety, które wybrały śmierć nienarodzonego dziecka, mają nieustanne myśli o jego zabiciu. Często chcą też popełnić samobójstwo.

– Zajmowałam się jedną z takich kobiet. Mimo, że była ona pod opieką specjalistów, nikt nie był w staniej jej pomóc. Dopiero duchowa terapia, szczere oddanie Jezusowi w Jego ranach bólu związanego z grzechem aborcji, pozwoliło na uzdrowienie tej kobiety – opowiada Wiesława Grzeszczak-Kowalska i dodaje, że w intencji uzdrowienia kobiety modlili się i przyjmowali Komunię św. jej bliscy.

W przypadku mężczyzn wyrzuty sumienia pojawiają się później niż u kobiet. Często nie łączą oni pojawiającej się depresji, uzależnień czy lękowych zachowań z aborcją. – Dopiero, gdy zostaną uświadomieni, czują się jakby część ich ciała była amputowana – opowiada Wiesława Grzeszczak-Kowalska i podkreśla: – Aborcja zawsze działa destrukcyjnie.

Poczucie straty i wielkiego życiowego błędu zawsze powraca do rodziców, o czym nie mają świadomości osoby opowiadające się za zabijaniem nienarodzonych. Więcej na ten temat piszemy na str. V-VI.

CZYTAJ DALEJ

Lublin: terapia innowacyjna u pacjentów z COVID-19 przyniosła bardzo dobry efekt

2020-04-04 08:58

[ TEMATY ]

wywiad

lekarz

koronawirus

Adobe.Stock.pl

Terapia innowacyjna, której w Lublinie poddano trzech pacjentów z COVID-19, doprowadziła w drugiej dobie po podaniu leku do poprawy ich stanu klinicznego. Udało się zahamować postęp choroby i uniknąć podłączenia ich do respiratora – powiedział kierownik kliniki chorób zakaźnych szpitala w Lublinie dr hab. Krzysztof Tomasiewicz.

Kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie przybliżył w rozmowie z PAP szczegóły przebiegu terapii lekiem, który zastosowano poza wskazaniami rejestracyjnymi mechanizmów jego działania, a także wymogi prawne związane z przeprowadzeniem takiego leczenia.

PAP: Dlaczego zdecydowaliście się na zastosowanie tej pionierskiej metody?

Krzysztof Tomasiewicz: Decyzja o podjęciu terapii została oparta po pierwsze na analizie mechanizmów patogenetycznych, jakie występują w COVID-19, a po drugie po zapoznaniu się z nielicznymi, pojedynczymi wynikami podawania tego leku w Chinach, we Włoszech czy też ostatnio w Hiszpanii.
Rozpatrywaliśmy zastosowanie różnych cząstek działających na układ immunologiczny. Ostatecznie, po ocenie możliwych korzyści i ryzyka związanego z podaniem leków, dokonaliśmy wyboru leku, który blokuje receptor dla interleukiny 6. Była to trudna decyzja, ponieważ dotyczyła zastosowania leku poza wskazaniami rejestracyjnymi, ale chodziło o ratowanie życia pacjentów.

- Jaki jest mechanizm działania leku?

- Zastosowaliśmy lek, który ma zablokować receptor dla jednej z interleukin, a przez to zatrzymać nadmierną reakcję zapalną. Wiadomo, że ciężkie następstwa zakażenia, a więc niewydolność oddechowa i niewydolność wielonarządowa, są związane z gwałtowną burzą cytokinową, która sprawia, że układ immunologiczny, broniąc się przed zakażeniem, niszczy organizm. Nie jest to leczenie przeciwwirusowe, lecz terapia konsekwencji zakażenia.

- Jak ona przebiegała i ilu pacjentów nią objęliście?

- Terapia polega na podaniu dożylnym leku w dwóch dawkach w odstępach kilkunastu godzin. Objęliśmy nią trzech pacjentów, u których istniało bardzo wysokie prawdopodobieństwo zastosowania w kilku najbliższych godzinach leczenia oddechem wspomaganym (podłączenia do respiratora). Naszym zdaniem był to optymalny moment na zastosowanie tego typu leczenia. Zarówno wcześniejsze podanie leku, jak i, niestety, podanie go w okresie już podłączenia do respiratora wydaje się zmniejszać szansę na uzyskanie pozytywnego efektu terapeutycznego.

- W jakim wieku są pacjenci, czy mają jakieś współtowarzyszące choroby?

- Są to pacjenci między 60. a 75. rokiem życia, z chorobami współistniejącymi, a więc bezpośrednio zagrożeni negatywnymi następstwami zakażenia SARS-CoV-2.

- Jak następowała poprawa ich stanu zdrowia?

- Już w drugiej dobie po zastosowaniu leku u wszystkich pacjentów doszło do poprawy stanu klinicznego, przy czym aktualnie u dwóch jest to poprawa bardzo spektakularna, ze znaczną poprawą parametrów oddechowych, a w badaniach laboratoryjnych ze spadkiem parametrów zapalnych, takich jak ferrytyna, CRP czy prokalcytonina.
Trzeci pacjent również się poprawia, przy czym ta poprawa następuje wolniej. Lek wciąż działa i konieczna jest dalsza obserwacja. Najważniejsze, że udało się zahamować postęp choroby i pacjenci uniknęli leczenia przy pomocy respiratora.

- Jak wygląda procedura zezwolenia na przeprowadzenie eksperymentalnych metod?

- Terapia eksperymentalna wymaga zgody komisji bioetycznej. Składany jest protokół badania, w którym określa się zasady przeprowadzenia eksperymentu medycznego, formularz informacji dla pacjenta i świadomej zgody pacjenta. Ponieważ sytuacja była nadzwyczajna, poprosiłem Komisję Bioetyczną Uniwersytetu Medycznego w Lublinie o pilne rozpatrzenie mojego wniosku i w ciągu kilku dni uzyskałem zgodę, za co bardzo Komisji dziękuję. Nikt nie miał wątpliwości, że na szali jest ratowanie życia ludzkiego.

- Kto na świecie stosuje tę terapię i jakie są doniesienia o jej skuteczności?

- Terapia była stosowana u pojedynczych pacjentów w Chinach, we Włoszech i w Hiszpanii. Pierwsze doniesienia są bardzo optymistyczne, przy czym wydaje się, że zastosowany przez nas wybór czasu podania – w okresie narastania objawów niewydolności oddechowej – wydaje się najbardziej optymalny. We wspomnianych przypadkach zagranicznych z tym wyborem było różnie, co może mieć wpływ na skuteczność.

- Jak pan ocenia obecną sytuację epidemii z punktu widzenia osoby, która na co dzień walczy z COVID-19?

- Najważniejsze jest, aby nie doszło do przepełnienia pojemności systemu opieki zdrowotnej, a więc, by starczyło łóżek i respiratorów dla pacjentów, a także, aby było wystarczająco dużo pracowników opieki medycznej. Niestety takie zdarzenia obserwujemy we Włoszech czy w Hiszpanii. Rozwiązania systemowe i organizacyjne są bardzo ważne dla utrzymania kontroli nad sytuacją związaną z epidemią COVID-19.
Jeżeli dzięki wprowadzonym restrykcjom w kontaktach w przestrzeni publicznej uda się dokonać spłaszczenia krzywej zachorowań, a wszystko na to wskazuje, to epidemia może trwać dłużej, ale nie będzie gwałtowna, a to również pozwala na uniknięcie olbrzymiej liczby zgonów. Mam nadzieję, że na przełomie maja i czerwca będziemy już po szczycie zachorowań i w fazie wygaszania epidemii.

CZYTAJ DALEJ

Patriarcha chaldejski: pandemia koronawirusa „szansą na przebudzenie” dla ludzkości

2020-04-06 17:39

[ TEMATY ]

koronawirus

Bożena Sztajner/Niedziela

Patriarcha Louis Raphaël I Sako

Pandemia koronawirusa dotyka ludzi na całym świecie, zarówno pod względem zdrowotnym jak i ekonomicznym. „Jednak ten kryzys może być dla ludzkości także szansą na przebudzenie się” - stwierdził patriarcha Katolickiego Kościoła Chaldejskiego kard. Louis Raphaël I Sako w opublikowanym 5 kwietnia w Bagdadzie przesłaniu wielkanocnym.

Ludzie usunęli Boga ze swego świata albo zrzucili na Niego swe błędy, skrytykował kard. Sako. Podkreślił, że Wielkanoc i pandemia stanowią „apel o pełne nawrócenie do Boga, do zasad naszej wiary, do naszej duchowości oraz do prawdziwej moralności”, gdy przygotowujemy lepszą przyszłość.

Chaldejski patriarcha zaapelował do przywódców politycznych, aby nie tracili swojego człowieczeństwa i w związku z rozprzestrzenianiem się COVID-19 zrewidowali swoje priorytety. Trzeba „znaleźć właściwe rozwiązania dla poszanowania życia we wszystkich jego formach, chronić środowisko naturalnego przez zwalczanie jego zanieczyszczenia i zmian klimatycznych, zaprzestać wspierania produkcji śmiercionośnej broni”.

Nadszedł czas, aby kierujący państwami uchwalili przepisy, które „będą gwarantowały prawa człowieka i budowały świat bez wojen, bez konfliktów, bez strachu i bez ubóstwa” - stwierdził kard. Sako.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję