Reklama

Rycerska mobilizacja

2019-08-06 09:21

O. Jan Adam Nalaskowski
Niedziela Ogólnopolska 32/2019, str. 8

Episkopat.pl

W ostatnim czasie jesteśmy świadkami bezbożnej i wulgarnej agresji oraz aktów znieważania naszych narodowych świętości, a także symboli religijnych. W sposób szczególny rani nas sprofanowanie Błogosławionej Bogarodzicy Maryi w Jej Jasnogórskim Wizerunku. Wobec tych bolesnych wydarzeń nie możemy być bierni

Zwarci w jedną wspólnotę Stowarzyszenia Rycerstwa Orderu Jasnogórskiej Bogarodzicy, której jestem dziekanem, podejmujemy wielką rycerską mobilizację serc, aby ożywić wszechstronny i wspaniały kult naszej Matki i Hetmanki. Z wyjątkową troską, oddaniem i miłością otoczmy Ją rycerską czcią. Módlmy się do Niej gorąco. Sprawiajmy Jej radość, uczestnicząc w Jej świętach, a zwłaszcza starajmy się wiernie Ją naśladować w miłości Boga i wierności świętej Ewangelii Jej Syna.

Aby nasze modlitwy i kult były rzeczywiście głębokie i wspaniałe, trzeba nam w pobożnym skupieniu odkryć na nowo wyjątkową wielkość Maryi, Jej tylko właściwą godność i udział w dziejach zbawienia.

Matka Syna Bożego

Ona jako jedyna ze wszystkich matek świata została wybrana na Matkę Syna Bożego – Jezusa Chrystusa. Ten Boży dar wybrania świadczy o wielkości i godności Błogosławionej Dziewicy. Niech ta prawda głęboko wniknie w naszą świadomość i nas rozraduje.

Reklama

Maryja zgodziła się być Matką Bożego Syna (por. Łk 1, 26-28). Wypowiedziała słynne zdanie skierowane do anioła: „Niech mi się stanie według twego słowa”. Stała się Bożą Matką i na zawsze pozostała Dziewicą.

Maryja cieszy się też przywilejem niepokalanego poczęcia. Wiąże się to w komplementarną całość z tajemnicą odkupienia ludzkości. Otóż przez człowieka, pierwszych rodziców w raju, przez ich grzech, nastąpiło skażenie całej natury ludzkiej, a więc skłonność do zła i śmierć. Według odwiecznych planów Boga, tajemnica wyzwolenia ludzkości miała się dokonać również z udziałem człowieka. I właśnie tu jedynie Maryja Panna, przez ten przywilej, została zachowana od zmazy grzechu pierworodnego, a – przywołując Credo – Syn Boży za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem.

W konsekwencji Jezus jako Syn Boży i Zbawiciel głosił i głosi świętą Ewangelię, budzi wiarę, przebacza grzechy, ofiaruje siebie na drzewie krzyża, składa Bogu ofiarę przebłagalną za grzechy nasze i całego świata. Jego zaś zmartwychwstanie otwiera nam drogę do niebieskiej Ojczyzny. Od początku Matka Jezusa jest z Nim złączona i współdziała w misterium zbawienia całego świata.

Wniebowzięta i umiłowana

Całe życie Najświętszej Dziewicy Maryi znaczone jest Jej wyjątkową wiarą i całkowitym poświęceniem się Bogu w umiłowanym Synu Jezusie Chrystusie. Jako Matka Kościoła została wzięta z duszą i ciałem do nieba, ale nie zaprzestała pełnić swej zbawczej roli – „przez swoje wielorakie wstawiennictwo ustawicznie wyjednuje nam dary wiecznego zbawienia. Dzięki macierzyńskiej miłości opiekuje się pielgrzymującym Ludem Bożym, aż dojdzie do ojczyzny u Boga Ojca w niebie” (Konstytucja dogmatyczna o Kościele „Lumen gentium”, 62). Dlatego Bogarodzica wzywana jest przez wiernych jako Orędowniczka i Wspomożycielka.

Najwyższy czas, byśmy naszej Matce i Królowej sprawili szczególną radość. Niech każdy z nas oddaje Jej cześć. Czy to codzienną modlitwą „Anioł Pański”, czy Litanią Loretańską, Różańcem czy też codzienną lekturą Pisma Świętego. Czytajmy też książki i czasopisma maryjne. Czcijmy naszą Matkę i Królową codzienną modlitwą „Pod Twoją obronę”.

Skierujmy nasz wzrok i serce ku Jasnej Górze. To ukochane sanktuarium naszej Pani, Jej dom łaski i pośrednictwa. Tu przez setki lat odbiera Ona od przybywających pielgrzymów z Polski i całego świata wyjątkowo wielką, wprost bezgraniczną cześć.

W 1983 r. św. Jan Paweł II z głębokim wzruszeniem mówił na Jasnej Górze: „Iluż w ciągu tych sześciu wieków przeszło przez jasnogórskie sanktuarium pielgrzymów! Iluż tutaj się nawróciło, przechodząc od złego do dobrego używania swej wolności! Iluż odzyskało prawdziwą godność przybranych synów Bożych! Jak wiele o tym mogłaby powiedzieć Kaplica Jasnogórskiego Obrazu! Jak wiele mogłyby powiedzieć konfesjonały całej bazyliki! Ile mogłaby powiedzieć Droga Krzyżowa na wałach! Olbrzymi rozdział historii ludzkich dusz!”.

Niech nas wszystkich ożywia i scala modlitwa liturgiczna ku czci Najświętszej Maryi Jasnogórskiej: „Wszechmogący i miłosierny Boże, Ty dałeś narodowi polskiemu w Najświętszej Maryi Panie przedziwną pomoc i obronę, a Jej święty obraz jasnogórski wsławiłeś niezwykłą czcią wiernych, spraw łaskawie, abyśmy na ziemi z zapałem walczyli w obronie wiary, a w niebie wysławiali Twoje zwycięstwo. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen”.

* * *

O. Jan Adam Nalaskowski
Generał Zakonu Paulinów w latach 1990-96. Obecnie dziekan Stowarzyszenia Rycerstwa Orderu Jasnogórskiej Bogarodzicy

Tagi:
Maryja

Reklama

Trzeba „trzymać” z Maryją

2019-10-05 16:16

Agnieszka Bugała

Wszystko było dobrze, kiedy żyła moja mama. Ona była ostatnią deską ratunku: pogłaskała, przytuliła. Kiedy umarła - nie było gdzie uciec. Wtedy dotarło do mnie, że Chrystus dał mi drugą Matkę - swoją - do której mogę tak samo, jak do rodzonej matki, pójść i Ona też pogłaszcze, też przytuli. Maryja jest konkretną osobą, tak jak konkretny jest Pan Jezus. I zawsze do Niego przyprowadza.

Agnieszka Bugała

Jeśli popatrzymy dokładniej na częstochowski Wizerunek, zauważymy, że Maryja nie mówi: Patrzcie na mnie. Ona pokazuje kogoś ważniejszego: małego Jezusa. To jest Jej skarb. Trzymając Go na lewym ręku, prawą ręką wskazuje na Niego, bo On jest najważniejszy! Nie może więc być wątpliwości, do kogo Maryja nas prowadzi: do swojego Syna. Wyraźnie mówi: Słuchaj Go, to dobrze na tym wyjdziesz. O tym uczył św. Jan Paweł II, o tym uczył Prymas Stefan Wyszyński, który wszystko na Nią postawił i nie przegrał.

Warto, abyśmy zwłaszcza teraz, w tym różańcowym miesiącu odnowili swoje przywiązanie do Maryi. Abyśmy sobie przypomnieli, że kto się trzyma ręki Matki Bożej, nie ma w sobie lęku, nie nosi w sobie niepokojów tego świata. Kto się trzyma Jej ręki, ten dobrze owocuje. Przecież każdemu z nas zależy na tym, żeby życie nasze jakoś dobrze owocowało - w rozmaity sposób. Dobre owoce naszego życia są wielokształtne i wielorakie. Dzieci, ale i studia - to też jest owoc pracy. Na szczęście nie wszyscy kupują studia i przechodzą przez nie nieuczciwością i matactwem. To trzeba widzieć jako bardzo konkretny owoc!

Warto w październiku potrzymać Maryję trochę dłużej za rękę, trochę częściej z Nią pobyć. Odkurzyć różańce, poszukać w zagraconych szufladach i sięgnąć po ten sznurek, po którym można wyleźć z piekła. Kto jest przy Maryi i z Nią trzyma, to z Nią też owocuje w ten najlepszy sposób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowe oblicze Justyny Steczkowskiej


Edycja wrocławska 27/2007

Tomasz Limberger: - 1 czerwca ukazała się Twoja najnowsza, ósma już płyta pt.: „Daj mi chwilę”. Jaki jest ten krążek?

Justyna Steczkowska: - Najlepiej jej posłuchać. Po co dużo mówić o muzyce - najlepiej posłuchać.

- Ta płyta to zdecydowana odmiana - „czarna” i „drapieżna” Justyna Steczkowska zmieniła się w bardziej łagodną kobietę. Czy tak jest w rzeczywistości?

- Myślę, że zawsze taka byłam, tylko nie wszyscy o tym wiedzieli. A płyta „Daj mi chwilę” pokazuje to bardziej niż pozostałe moje płyty.

- Czym Twój już ósmy album różni się od poprzednich?

- Każda moja płyta jest trochę inna. Każda jest zapisem mojego życia, emocji, spraw, które były dla mnie ważne. Podobnie jest z tą płytą. Wiele historii tam zaśpiewanych kiedyś mnie dotyczyło. Niektóre są zasłyszane od przyjaciółek. Co prawda większość tekstów jest napisana przez mężczyzn - trzech mężczyzn pracowało nad tekstami na tej płycie: Łukasz Rutkowski, Kuba Wandachowicz i Michał Aleks, no i jeszcze ja napisałam kilka tekstów.
Ta płyta jest spokojniejsza od moich poprzednich. Zależało mi, aby po pięciu latach pracy dla telewizji, gdzie zrobiłam dwa duże spektakle „Alkimja” i „Femme Fatale”, wrócić do radia, do moich słuchaczy, do tych fanów, którzy uwielbiali mnie za to, że śpiewałam dla nich piosenki, które oni mogli śpiewać razem ze mną. Zatęskniłam po prostu za radiem, bo dawno tam nie byłam, dawno nie rozmawiałam z dziennikarzami i dawno nie słyszałam tam swoich piosenek, więc pomyślałam, że czas tam wrócić. Cieszę się, że udało mi się to piosenką „To nie miłość (To tylko złudzenie)”, która rzeczywiście zaszła wysoko na listach przebojów, na wielu dotarła nawet do pierwszych miejsc. A płyta jest taka trochę jak moje życie, bardziej spokojna, wyciszona, dojrzała. Dużo na tej płycie jest o kobiecości i o kobietach, więc myślę, że dziewczyny w moim wieku najlepiej ją zrozumieją. To nie znaczy, że nie będą jej kochali również mężczyźni, bo ma dobre bity zrobione przez Bogdana Kondrackiego, bardzo ładne i dobrze zharmonizowane melodie... Mam nadzieję, że będzie się podobała wielu ludziom.

- Czy singiel promujący „To nie miłość (To tylko złudzenie)” jest wizytówką całej płyty?

- Nie do końca. Jest to jedna z wielu piosenek, które się znajdują na płycie. Na pewno jest dobrą piosenką, przynajmniej dla mnie, ale to Państwo muszą ocenić, czy piosenka jest dobra, czy nie. Natomiast jest kilka piosenek naprawdę świetnych, ale może mniej radiowych, choć absolutnie wartych uwagi, na przykład „Wracam do domu” - piękna ballada, bardzo wzruszającą, ze świetnym tekstem, „Tu i tu” z kolei bardzo lekki i przyjemny utwór, szczególnie w letnie dni. Ogólnie wszystkie piosenki bardzo mi przypadły do serca, poza tym gdybym nie widziała w nich czegoś pozytywnego i dobrego i przede wszystkim dobrej jakości, to bym ich po prostu nie zaśpiewała…

- Czyli po prostu czerpiesz radość z grania i ze śpiewania?

- Oczywiście. Tak było od dzieciństwa. To było coś, co lubiłam najbardziej, co głęboko czułam. Zawsze chciałam być muzykiem i cieszę się, że mi się to w życiu udało.

- Jakie znaczenie dla twojej twórczości mają osobiste doświadczenia: wiara, rodzina… Jakie jest przesłanie Twoich piosenek?

- Wiara dla mnie ma olbrzymie znaczenie, rodzina też - to jest jasne. Swoimi piosenkami nie opowiadam jednak o tym. Wiara wydaje mi się czymś tak bardzo intymnym i ważnym, że nie potrafię w sposób sensowny przenieść tego na papier i muzykę, szczególnie muzykę komercyjną. Natomiast w czasie Wielkiego Postu, razem z moją rodziną, gramy koncerty charytatywne dla różnych ludzi potrzebujących pomocy. Udało nam się zagrać kilka bardzo dobrych koncertów na rozbudowę kościoła, na leczenie chorego chłopca, dziewczynki. Były to przepiękne wielkopostne koncerty. Ja bardzo lubię okres Wielkiego Postu, jest to dla mnie piękne święto, w którym wszystko może się odrodzić na nowo. W ogóle Świętą Wielkanocne są symbolem odrodzenia, choćby nie wiem ile złego się zdarzyło, zawsze mamy szansę wrócić tam, gdzie jest dobro. A Wielki Post to czas wyciszenia, skupienia, czas pieśni wielkopostnych, które mają w sobie tyle melancholii, smutku i głębokiej mądrości. Bardzo cenię te koncerty z tego względu, że są niekomercyjne, nie jesteśmy ograniczeni czasem, ani piosenkami. Po prostu dużo improwizujemy, wprowadzamy do kościoła atmosferę spokoju, wyciszenia, by ludzie mogli się przy tej muzyce modlić. Graliśmy też kilka razy na adoracji, już nie jako koncert, ale dla własnej radości, tak by ludzie, którzy przychodzą do kościoła adorować Jezusa Chrystusa, mogli swoją modlitwę jeszcze głębiej przeżyć. Gramy więc też zupełnie inaczej - jest głos, jest fortepian, jest kontrabas… naprawdę wydaje mi się to bardzo piękne, ludzie są zawsze poruszeni taką muzyką i my sami grając ją również.

- Dziękuję bardzo za rozmowę.

- Dziękuję bardzo i pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie

Oprac. Karol Białkowski

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wygrany mecz Polaków w Izraelu

2019-11-16 22:38

red/wolityce.pl

W przedostatnim meczu eliminacji mistrzostw Europy gr. G Polska gra w Jerozolimie z Izraelem. W związku z tym, że awans na Euro mamy zapewniony, trener Jerzy Brzęczek zdecydował się posadzić na ławce rezerwowych Kamila Grosickiego i przede wszystkim kapitana Roberta Lewandowskiego.

PZPN

Wygrywamy 2:1.

Podopieczni Jerzego Brzęczka triumfują w Jerozolimie, przez dłuższy fragment meczu Polacy bardzo dobrze się prezentowali, obniżka formy przyszła w końcowych minutach.

Reprezentacja Polski pokonała 2:1 (1:0) Izrael i zapewniła sobie zwycięstwo w grupie G eliminacji do przyszłorocznych mistrzostw Europy. Bramki dla Biało-Czerwonych strzelili Grzegorz Krychowiak i Krzysztof Piątek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem