Reklama

Aspekty

Jezuici w granicach obecnej diecezji zielonogórsko-gorzowskiej (4)

W kasztelańskim Międzyrzeczu

Na duchowej mapie naszej diecezji Międzyrzecz odgrywa rolę szczególną. Jak jesteśmy przekonani, to właśnie tutaj męczeńską śmierć ponieśli Bracia Międzyrzeccy. Także w tym mieście przez bardzo długi czas swoją placówkę mieli jezuici

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 32/2019, str. 4-5

[ TEMATY ]

wiara

Ks. Adrian Put

Ołtarz główny z kościoła w Wyszanowie z dawnego kościoła jezuickiego

Ołtarz główny z kościoła
w Wyszanowie z dawnego
kościoła jezuickiego

Z poprzednich artykułów powstałych w ramach cyklu „Jezuici w granicach obecnej diecezji zielonogórsko-gorzowskiej” wiemy już, że przed wiekami istniały tu prężne placówki tego zakonu. Dziś już tu nie pracują. Pozostały po nich jednak wspaniałe budowle i cenne zabytki. Tym razem historia zawiodła nas do kasztelańskiego Międzyrzecza.

Z dziejów jezuitów nad Obrą

Jezuici do Międzyrzecza przybyli w latach 60. XVII wieku. Ich pojawienie się w tym miejscu było związane z próbą rekatolicyzacji tych terenów po czasach reformacji. Wcześniej protestantyzm był bardzo rozpowszechniony w zachodniej Wielkopolsce. Bp Wojciech Tolibowski osiedlił ich na gruntach probostwa parafialnego. Jezuici otrzymali teren przy młynie nad Paklicą, na obecnym Podzamczu. Wznieśli tam zabudowania klasztorne, w tym słynne kolegium, które do kasaty zakonu w 1773 r. było jedną z największych i najważniejszych w Wielkopolsce katolickich szkół średnich. Wybudowali także kościół pw. św. Jana Nepomucena, który konsekrował 8 maja 1729 r. bp Jan Tarło. Ostatecznie jednak po kasacie zakonu kościół w 1804 r. został rozebrany, a jego mienie ruchome trafiło do kościoła św. Józefa w Wyszanowie.

Reklama

Początkowo sytuacja jezuitów w tym mieście była bardzo trudna. Wiązało się to z jednej strony z bardzo ograniczoną rolą katolicyzmu na terenie mocno dotkniętym reformacją, a także bardzo trudną relacją z miejscowymi władzami miejskimi. Niełatwe też były relacje z miejscowym proboszczem. Związane to było z problemami natury materialnej.

Sytuacja międzyrzeckich jezuitów zmieniła się dopiero pod koniec XVII wieku. Przy poparciu miejscowego starosty a jednocześnie kasztelana kaliskiego Władysława Przyjemskiego, udało im się zbudować własny kościół, klasztor i otworzyć szkołę. Jednak z powodu braku szerszego wsparcia ze strony mieszkańców była to rezydencja bardzo skromna i słabo uposażona.

Choć jezuici w Międzyrzeczu podejmowali wiele różnych działań duszpasterskich i edukacyjnych, to jednak ciągle dominujący na tym terenie był protestantyzm. Warto odnotować, że w 1793 w Międzyrzeczu mieszkało tylko 401 katolików, czyli zaledwie 16 proc. ogółu mieszkańców.

Szkolnictwo

Reklama

Jezuici prowadzili w Międzyrzeczu kolegium, które w całej Wielkopolsce cieszyło się uznaniem i prestiżem. Kształcono w nim chłopców nieodpłatnie, co powodowało, że zainteresowanie nauką wyrażali także protestanci.

Gdy w Rzeczypospolitej utworzono Komisję Edukacji Narodowej, ta przejęła m.in. kolegium w Międzyrzeczu, które zaliczano do tzw. szkół niższych niepełnych. Była to zatem szkoła 5-klasowa, w której nauczano gramatyki, poetyki i retoryki. Do szkoły wstępowali chłopcy w wieku 9-10 lat. Musieli się jednak legitymować podstawową wiedzą w zakresie pisania i czytania po łacinie. Co istotne, uczniowie nie byli podzieleni na klasy według wieku, lecz przyswojonego materiału. Program nauczania w Międzyrzeczu nie różnił się zatem od innych tego typu szkół jezuickich. Ci w Międzyrzeczu realizowali kształcenie oparte na studiowaniu tekstów klasyków łacińskich oraz greckich. Zwracano uwagę na doskonałe opanowanie przez wychowanka języka łacińskiego oraz sztuki wymowy. Dla osiągnięcia celów wychowawczych i edukacyjnych jezuici w swoich kolegiach prowadzili teatr szkolny. Szkoły jezuickie miały także biblioteki, które zapewniały dostęp do niezbędnej literatury. Warto podkreślić, że w procesie wychowawczym unikano kar fizycznych, a odwoływano się głównie do ambicji wychowanków, stosując rozbudowany system współzawodnictwa. Bardzo dużą wagę przywiązywano także do wychowania religijnego. Uczniowie zaangażowani byli w życie liturgiczne i duchowe miasta.

Duszpasterstwo

W placówkach jezuickich, obok szkoły, bardzo ważną rolę odgrywał kościół. Do czasu likwidacji zakonu w 1773 r. koncentrowało się w nim życie duchowe zakonników oraz uczniów międzyrzeckiego kolegium. W kościele odprawiano oczywiście Msze św. dla wychowanków i okolicznej szlachty, a także sprawowano inne sakramenty. Głoszono kazania i wygłaszano nauki katechizmowe. Szczególnie dbano o uroczystą oprawę liturgii w ważniejsze święta.

Co zostało

Najcenniejszym zabytkiem, który pozostał po międzyrzeckich jezuitach, jest ołtarz główny przechowywany obecnie w kościele w Wyszanowie. Ołtarz ufundował ówczesny starosta międzyrzecki Wincenty Stanisław Jabłonowski w 1722 r. Pochodzi on zaś z dawnego kościoła jezuickiego w Międzyrzeczu. Świątynię wyburzono na początku XIX wieku, a jej wyposażenie przekazano do różnych instytucji kościelnych. Ołtarz główny w 1802 r. trafił właśnie do Wyszanowa. Dziś to praktycznie jedyna tak cenna pamiątka po polskich jezuitach. Co ciekawe, ołtarz zdobi herb zasłużonego dla kraju rodu Jabłonowskich. Oprócz ołtarza do Wyszanowa trafiły jeszcze ambona, chrzcielnica, konfesjonał, balaski i obraz św. Józefa. Balaski zostały usunięte w 1966 r. Reszta wyposażenia zachowała się do dzisiaj, a dzięki ogromnej ofiarności i oddaniu miejscowego księdza proboszcza i mieszkańców nabierają one nowego blasku.

Dziś od strony Muzeum w Międzyrzeczu można oglądać jedno skrzydło dawnych zabudowań wzniesionych przez jezuitów. To niewiele. Same budynki nie robią zresztą dużego wrażenia na oglądających. W czasach niemieckich przebudowano je tak, że w znacznej części utraciły swój barokowych charakter. Zabytki przechowywane w Wyszanowie pozwalają jednak wyobrazić sobie, jaki poziom miała ta jezuicka placówka w czasach swej świetności.

2019-08-06 09:22

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Komu potrzebny jest ojciec

W Częstochowie przy ul. Rocha 212 stoi dom... Dom z pozoru nieróżniący się od sąsiednich. Jednak uwagę przykuwa baner w ogrodzie - fotografia mężczyzny z chłopczykiem na ręku z napisem „Serce Ojca - mój dom”

Czy we współczesnym świecie widok ojca troskliwego, zainteresowanego, przytulającego dzieci jest codziennością? Czy mężczyzna, który poświęca czas na wyprawę rowerową, spływ kajakowy, budowanie zamków z piasku to częsty dziś widok? Takich ojców można spotkać we Wspólnocie Bożego Ojcostwa i w domu, który jest miejscem spotkań modlitewnych i formacyjnych.

CZYTAJ DALEJ

Jak i Kogo głosimy?

2021-06-08 12:34

Niedziela Ogólnopolska 24/2021, str. 22-23

[ TEMATY ]

o. Adam Szustak

www.youtube.com

Kilka uwag o wypowiedziach o. Adama Szustaka.

Zacznę od pewnego wydarzenia z życia znajomej rodziny. Pod wpływem jakiegoś przeżycia mój znajomy stracił ochotę do słuchania kazań. Przyznam szczerze, że i dla mnie bywa to niejednokrotnie wyzwaniem, zwłaszcza gdy księża przepowiadają, a właściwie gdy na ambonie czytają „materiały homiletyczne”. W każdym razie żona znajomego nie ustawała w zachęcaniu go do powrotu do słuchania, choćby z racji ćwiczenia się w pokorze. Nic nie skutkowało. Wreszcie, pod wpływem jakiegoś natchnienia, podpowiedziała mu, aby posłuchał o. Adama Szustaka, co bynajmniej nie jest trudne dzięki YouTube’owi i innym kanałom. Był zachwycony, siedział i słuchał, aż po kilku dniach powiedział do żony: „Bajdurzy, wolę posłuchać naszego proboszcza”. Moim zdaniem, proboszcz ten jest jednym z najlepszych kaznodziejów – nie homileta – w Tarnowie. Ponieważ z racji pełnienia funkcji cenzora kościelnego znam wypowiedzi o. Szustaka od kilku lat, a czasami sięgam do nich, bo nierzadko ludzie pytają, co sądzić o niektórych jego stwierdzeniach, postaram się tutaj podzielić kilkoma uwagami. Nie występuję bynajmniej w roli inkwizytora, ale raczej krytycznego słuchacza i teologa, który ma także obowiązek czuwania nad autentycznością nauczania w Kościele.

CZYTAJ DALEJ

Jestem pełen nadziei

2021-06-23 19:22

Katarzyna Krawcewicz

Ks. Damian Drop, dotychczasowy wikariusz w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Szprotawie, został referentem wydziału duszpasterstwa dzieci i młodzieży oraz diecezjalnym duszpasterzem powołań.

- W diecezji mamy zespół ds. duszpasterstwa powołań, jednak każdy z nas, jego członków miał też inne obowiązki, chociażby parafialne. Dlatego zostałem z tych parafialnych obowiązków zwolniony, żeby móc więcej czasu poświęcić właśnie sprawom powołań – mówi ks. Drop.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję