Reklama

Niedziela Częstochowska

Czas łaski trwa

Dobiegł końca jubileusz 30-lecia istnienia parafii Świętej Rodziny i 15-lecia erygowania Kalwarii w Praszce oraz związany z nimi odpust zupełny na prawach papieskich, trwający od 28 marca 2017 r. do 11 sierpnia br. Jego uwieńczeniem były uroczystości odpustowe ku czci Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia

Niedziela częstochowska 34/2019, str. 3

[ TEMATY ]

Praszka

Foto Fax

Kalwaria w Praszce jest chętnie nawiedzana przez pielgrzymów

Uroczystościom, które jednocześnie zbiegły się z wizytacją kanoniczną parafii i Archidiecezjalnego Sanktuarium Pasyjno-Maryjnego Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia na Kalwarii w Praszce, przewodniczył abp Wacław Depo. W homilii podczas porannej Mszy św. ksiądz arcybiskup podkreślił: – Tutaj odkrywamy, co znaczy, że mamy Matkę Zawierzenia stojącą na Kalwarii, Matkę zwycięskiej miłości Jezusa. Tu, na Kalwarii w Praszce, uczymy się budować swoje życie na wierze i z Boga czerpać moc, a nie z własnych planów. W tym miejscu zawierzenia warto zwrócić uwagę na słowo „amen” – ufam, wierzę, niech się tak stanie. To najkrótsze wyznanie wiary. Niech Maryja uczy nas tego nowego zawierzenia Bogu – wbrew ciemnościom.

Po zawierzeniu Matce Miłosierdzia wszystkich zebranych, wyruszyła procesja zaśnięcia Matki Bożej na szczyt Kalwarii do ołtarza koronacyjnego, gdzie była sprawowana Najświętsza Ofiara za żywych i zmarłych parafian oraz pielgrzymów kalwaryjskich pod przewodnictwem ks. Tomasza Śleziaka, proboszcza parafii Jedlno, oraz miejscowego wikariusza ks. Piotra Kamińskiego. Eucharystia ta oficjalnie zakończyła czas jubileuszu.

Reklama

– Dziękuję pielgrzymom, którzy z różnych stron kraju od 2014 r. pielgrzymowali na Kalwarię w Praszce w 329 grupach autokarowych – powiedział ks. prał. Stanisław Gasiński, proboszcz i kustosz Kalwarii w Praszce. Ks. prał. Krzysztof Nykiel, regens papieski Penitencjarii Apostolskiej z Watykanu, podkreślił z kolei: – To jest miejsce święte, przepełnione modlitwą, gdzie możemy spotkać Miłosierdzie Boga i zawierzać się bez reszty Jego Matce. Matce, która zawsze skieruje nasze życie, nasze kroki do swojego Syna.

Na zakończenie uroczystości w kościele parafialnym Świętej Rodziny abp Depo oraz ks. prał. Nykiel odsłonili tablicę z cegłą z Drzwi Świętych z Bazyliki św. Piotra w Watykanie. Na ręce kustosza ks. prał. Nykiel przekazał różaniec ofiarowany przez papieża Franciszka dla Kalwarii w Praszce.

2019-08-21 11:25

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Strażacy przy relikwiach św. Floriana na Kalwarii w Praszce

[ TEMATY ]

straż pożarna

Praszka

Archiwum Sanktuarium

Coroczne liturgiczne wspomnienie św. Floriana, patrona strażaków, zgromadziło 5 maja na Kalwarii w Praszce pracowników Państwowej Straży Pożarnej z Olesna oraz przedstawicieli druhen i druhów Ochotniczych Straży Pożarnych Gminy Praszka. Było ono tym bardziej radosne, bo podczas ubiegłorocznej konsekracji kościoła Świętej Rodziny na Kalwarii w Praszce w głównym ołtarzu zostały wmurowane relikwie właśnie tego świętego.

Zebranych na uroczystości powitał ks. prał. Stanisław Gasiński, kustosz Kalwarii, cisząc się obecnością abp. Stanisława Nowaka z Częstochowy, wytrwałego pątnika tego miejsca. Powitał także przedstawicieli władz: poseł Katarzynę Czochara, Henryka Tylaka z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Opolu, wicestarostę powiatu oleskiego Stanisława Belkę oraz wice przewodniczącego Radych Powiatu i miasta Praszki Krzysztofa Chudzickiego, a także przedstawicieli strażaków: bryg. Jarosława Zalewskiego – komendanta Państwowej Straży Pożarnej w Oleśnie, Jerzego Gracza – prezesa Ochotniczej Straży Pożarnej w Praszce i Janusza Jarząba – naczelnika Ochotniczej Straży Pożarnej w Praszce, a także przedstawicieli Ochotniczej Straży Pożarnej z Praszki i Wygiełdowa z pocztami sztandarowymi. Równie serdecznie zostali powitani przedstawiciele Kalwaryjskiego Bractwa Męki Pańskiej, rodziny strażaków, pielgrzymi i miejscowi parafianie.

Archiwum Sanktuarium

Podczas Eucharystii w intencji dziękczynno-błagalnej za otrzymane łaski i z prośbą o dalsze Boże błogosławieństwo oraz opiekę Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia dla strażaków powiatu oleskiego i ich rodzin oraz wszystkich obecnych ks. abp powiedział: „Na przedłużeniu uroczystości św. Floriana i obchodów dnia strażaka gromadzimy się na Kalwarii w Praszce, aby przypomnieć sobie o naszym powołaniu, powołaniu do świętości. Bo waszym powołaniem i naszym zarazem jest kochać Boga, kochając drugiego człowieka. W szczególny sposób widać to przez wasze czyny miłości, bo zawsze jesteście obecni, gdy zagraża nam niebezpieczeństwo, aby ratować nasze życie. Dziś chcemy wam za to podziękować. Znajdujemy się w sanktuarium Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia na Kalwarii w Praszce. Kalwaria jest miejscem, gdzie najdoskonalej objawia się miłość Pana Jezusa, miłość Boga do człowieka. To w tym pięknym miejscu znajdują się relikwie św. Floriana, jedyne w powiecie oleskim. Ta cząstka ciała św. Floriana przypomina o naszym powołaniu do świętości.

O naszym powołaniu do czynienia dobra. O naszym powołaniu do walki z grzechem. Przez swoją śmierć został wybrany, aby nas chronił przed pożarami i niebezpieczeństwami. Dziękujemy Ci, księże prałacie Stanisławie, że właśnie jego relikwie spoczywają w tym ołtarzu. Strażak jest powołany wielkiej miłości, nawet do utraty własnego życia, ratując innych. Dziś przyglądając się św. Florianowi, trzeba zapytać się, czy istnieje jeszcze jakiś straszny ogień. Jednym będzie ten, który działa fizycznie, spalając rzeczy materialne. Strażak nie tylko powinien być czujny na niebezpieczeństwo zewnętrzne, ale i wewnętrzne. Żyjemy dla Boga, dla wieczności. Nadzieja życia wiecznego jest ogniem głodu Boga. Pilnujmy tego świętego ognia, który jest w nas. Ratując człowieka, ratujemy Boga. Gabriel Marcel napisał, że człowiek to niebo. Dlatego chętnie służymy człowiekowi. Uczymy się tego od Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia, królującej na Kalwarii w Praszce, gdzie dziękujemy wam za waszą posługę i przypominamy słowa Jezusa ciągle nas pytającego: czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci ?”.

Słowa podziękowania na zakończenie Eucharystii w imieniu swoim i najbliższego współpracownika ks. Pawła Góreckiego wypowiedział ks. prał. Gasiński także: „Liturgia Mszy św. uobecnia ofiarę Jezusa Chrystusa złożoną za nas na ołtarzu krzyża, jest też – w porządku Boskim – wielkim dziękczynieniem Panu Bogu za dar zbawienia. Zgromadzeni w kościele Świętej Rodziny na Kalwarii w Praszce, przez wspólną modlitwę chcieliśmy wyrazić naszą wdzięczność – w porządku ludzkim – drogim strażakom za ich oddanie i ofiarną pracę na rzecz naszego bezpieczeństwa i ratowania życia. Gorąco dziękujemy ks. abp. Stanisławowi Nowakowi za przewodniczenie Eucharystii i wygłoszone słowo pasterskiego pouczenia. Dziękujemy przedstawicielom władz państwowych i samorządowych za włączenie się we wspólne dziękczynienie. Jest to też znak, że nikomu z nas nie jest obojętne życie tych, którzy dbają o nasze bezpieczeństwo. Dziękujemy za odpowiedź na zaproszenie do wspólnej modlitwy i świętowanie wszystkim strażakom wraz z ich przełożonymi i rodzinami. Niech św. Florian, którego relikwie spoczywają w tym ołtarzu, ma nas wszystkich w swojej opiece. Dziękujemy za obecność Kalwaryjskiemu Bractwu Męki Pańskiej , pielgrzymom i naszym parafianom”. Przed końcowym błogosławieństwem ks. abp. przedstawiciele Ochotniczej Straży Pożarnej z Praszki złożyli kwiaty i świece przy relikwiach św. Floriana. Wszyscy goście Kalwarii w Praszce przeszli następnie do domku Zwiastowania Matki Bożej, by tam uczestniczyć w Agapie i gdzie poseł Katarzyna Czochara i prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska Henryk Tylak przekazali informację dotyczącą transzy pieniędzy na zakup nowego samochodu dla OSP w Praszce. Na zakończenie ks. prał. Stanisław Gasiński złożył zebranym życzenia na ręce ks. abp., by św. Florian miał wszystkich w swojej opiece, a Kalwaryjska Matka Zawierzenia chroniła od wszelkich nieszczęść. Życzył też wszelkiej pomyślności, bezpiecznej służby, poczucia spełnienia w podejmowanych działaniach, nagradzanych nieustanną ludzką wdzięcznością.

CZYTAJ DALEJ

Oświadczenie ws. wywiadu z ks. Isakowiczem-Zaleskim

2020-06-01 15:24

BP KEP

Prezentujemy treść oświadczenia ws. wywiadu z ks. Isakowiczem-Zaleskim.

W odpowiedzi na pytania kierowane do redakcji „Niedzieli” w sprawie wywiadu, który przeprowadziłam z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim, oświadczam, że publikacja, która ukazała się na stronie internetowej edycji wrocławskiej, została zamieszczona bez wiedzy Redaktora Naczelnego Tygodnika „Niedziela”.

Agnieszka Bugała

CZYTAJ DALEJ

Kard. Koch: kryzys koronawirusa powinien nas zmobilizować do obrony każdego życia ludzkiego

2020-06-02 10:16

[ TEMATY ]

koronawirus

Włodzimierz Redzioch

Kard. Kurt Koch

O znaczeniu doświadczenia globalnego kryzysu zdrowotnego spowodowanego pandemią koronawirusa dla naszego zaangażowania w obronę każdego ludzkiego istnienia napisał w artykule opublikowanym na łamach niemieckojęzycznej agencji CNA przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan, kard. Kurt Koch. Nosi on tytuł „Godziny prawdy na fundamencie ateizmu” (Stunden der Wahrheit auf dem Felsgrund des Atheismus). Szwajcarski purpurat kurialny jest przekonany, że w czasach kryzysu uwidaczniają się priorytety w naszym życiu ludzkim i w życiu wiary.

Oto artykuł kard. Kocha w tłumaczeniu na język polski:

Pandemia koronawirusa wywołała szok, który może przypominać katastrofę wielkiego trzęsienia ziemi w Lizbonie w 1755 r., które radykalnie podważyło wiele pewników. W kategoriach religijnych pojawiły się wątpliwości, odnośnie dobroci Boga, a przede wszystkim, co do jego wszechmocy. Straszne cierpienia i śmierć tak wielu ludzi stały się o wiele większym pytaniem o istnienie Boga, niż wszystkie oświeceniowe teorie filozoficzne i traktaty epistemologiczne. „Możesz zaprzeczyć złu, ale nie bólowi i cierpieniu” - napisał Georg Büchner w 1835 r .: „To jest fundament ateizmu". To nowe credo jest nie do pomyślenia bez Lizbony i jej konsekwencji.

Z drugiej strony, dziś przeciętna reakcja społeczeństwa na koronawirusa jest bardzo różna od reakcji na Lizbonę w XVIII wieku. Ogólnie rzecz biorąc, istnieje duża niechęć do interpretowania kryzysu koronawirusa w perspektywie religijnej, a pewien brak słów dotyczący kwestii wiary jest zauważalny nawet w Kościołach. Najczęściej słychać przesłanie, że kryzys koronawieusa nie jest w żadnym przypadku Bożą karą. Fakt, że to ponure słowo jest odrzucane przez karzącego Boga, jest już właściwy, ponieważ kryzys koronawirusa, podobnie jak wiele katastrof minionych i obecnych uderza najbardziej w ludzi ubogich i już cierpiących; obecnie ma to miejsce znowu w Afryce, a zwłaszcza w Amazonii. Idea, że Bóg, który jako „Pater pauperum" ma szczególne upodobanie do ubogich, miałby wymyślić wirusa, żeby ukarać ludzkość, a zwłaszcza ubogich, jest rzeczywiście nie do zaakceptowania.

Wraz z odrzuceniem mrocznego przesłania o Bożej karze, nie da się odsunąć kwestii religijnej. Pozostają przynajmniej pytania, w jaki sposób miłujący Bóg może pozwolić na taką plagę jak koronawirus i jak się do niej odnosi oraz jakie przesłanie dla nas, ludzi, jest z nią związane.

Pod tym względem stwierdzam ogólnie, że aby podkreślić dobrą nowinę o miłującym Bogu i zbawieniu, niejako w obliczu cierpienia spowodowanego koronawirusem, jesteśmy natychmiast gotowi pójść na kompromis wobec wszechmocy Boga lub w ogóle odmówić odniesienia do Boga w związku z koronawirusem i odważyć się na religijną interpretację kryzysu. Kto chce jednak hermetycznie oddzielić Boga od groźnych zjawisk w przyrodzie i powodowanych przez nie cierpień ludzi, temu grozi niebezpieczny dualizm w tym sensie, że wszystko, co pozytywne, przypisuje się zasadzie dobra, czyli Bogu, zaś wobec tego, co negatywne przyjmuje się zasadę zła od Złego. Oczywiście, dziś nikt nie myśli o demiurgu, jak we wcześniejszych dualizmach, wręcz przeciwnie, raczej postrzega się cierpienie jako spowodowane przez naturę i obecne w samej naturze, ale z którym Bóg nie jest i nie może być wiązany.

Dlatego przypuszczenie to sugeruje mi, że za tymi nawykami myślowymi kryje się ponownie to założenie, które staje się coraz bardziej akceptowane we współczesnej teologii i które mówi, że Bóg jest zdolny tylko do działania w głębi ducha człowieka, że nie jest związany ze wszystkimi rzeczami fizycznymi i materialnymi ani nie jest w stanie się nimi zajmować. Ta mentalność, która pozwala Bogu działać jednie w duchu, ale nie uznaje człowieka za byt materialny i fizyczny, była powodem, że papież Benedykt XVI wezwał do nowego podejścia do duchowości, trafnie oceniając tę tendencję jako „subtelny nowy gnostycyzm”, który zasadniczo odbiera Bogu i jego władzy materię, a który jest dziś propagowany pomimo wszelkiej pochwały tego, co materialne i fizyczne. Działanie Boga sprowadza się do wewnętrznej subiektywności ludzkiej, nie ma dla niego miejsca w świecie materii, ponieważ świat obiektywny podlega zupełnie innym prawom.

Nie jest jednak jasne, jak przy takich wstępnych decyzjach światopoglądowych można jeszcze mówić w ogóle o cudach, a tym bardziej w sposób wiarygodny o największym cudzie zmartwychwstania Jezusa Chrystusa po swej śmierci. Mając na uwadze Zmartwychwstanie Pańskie, wtedy też konsekwentnie oczekuje się jedynie boskiego wpływu na ducha i nie można już głosić, że Chrystus żyje, a jedynie mówić o tym że "sprawa Jezusa trwa”. A co z obietnicą życia wiecznego, jako udziału człowieka w zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, gdyby Bóg musiał przestrzegać jedynie praw natury? Czyż nie jest to paradoksalne, gdy takie poglądy wyrażane są w imię wiary, która wyznaje Boga jako Stwórcę nieba i ziemi, wcielenie Jego Syna oraz odkupienie a nawet doskonałość ciała?

O fakcie, że taki gnostycyzm nadal dzisiaj istnieje, świadczy na przykład zarzut teologa oskarżającego papieża Franciszka o udzielenie eucharystycznego błogosławieństwa Urbi et Orbi na placu św. Piotra nazywając go nieoświeconym światopoglądem, ponieważ kryzys koronawirusa przezwycięża się postępem medycyny, a nie prośbą do Boga. Nawet jeśli to proste stwierdzenie teologa może na pierwszy rzut oka wydawać się wiarygodne, okazuje się bardziej fundamentalistyczne, podobnie jak zachowanie tych, którzy zasadniczo odmawiają przestrzegania wszelkich zasad higieny i środków medycznych i oczekują przezwyciężenia kryzysu koronawirusa jedynie przez samą modlitwę. Dla katolika, który kieruje się podstawowym przekonaniem swojej wiary, że łaska zakłada i doskonali naturę („Gratia supponit naturam et perficit eam”), oczywiste jest, że modlitwa nie zastępuje koniecznego poszukiwania skutecznej szczepionki. Jest dla niego też oczywiste, że wszelkie higieniczne i zdrowotne środki ostrożności nie zastępują modlitwy.

Jest to szczególnie prawdziwe, gdy modlitewna prośba opiera się na podstawowym przekonaniu, które Papież Franciszek wyraził w swojej pięknej modlitwie do Maryi, którą napisał specjalnie na maj: „wiesz czego potrzebujemy i jesteśmy pewni, że sprawisz aby tak jak Kanie Galilejskiej, mogła powrócić radość i święto po tej chwili próby". Ponieważ na weselu w Kanie Galilejskiej Maryja nie prosi o nic konkretnego; nie prosi Jezusa, aby wytworzył wino i w ten sposób dokonał cudu. Maryja widzi swoje zadanie jedynie w powierzeniu trosk ludzi obecnych na weselu Jezusowi, a następnie pozostawiając jego decyzji, co zechce następnie uczynić. W tej zasadniczej postawie Maryjnej jest oczywiste, że wierzący chrześcijanie stoją przed Bogiem w obliczu poważnych trudności, jakie przyniósł koronawirus, przyjmują Jego błogosławieństwo, zwłaszcza błogosławieństwo eucharystyczne, i mają nadzieję oraz wielkie zaufanie do Bożej wszechmocy.

Trzeba powiedzieć „tak”, dla wszechmocy Boga i to nie bez powodu. Fakt, że dziś nawet w sferze życia chrześcijańskiego istnieje skłonność do ograniczania wszechmocy Boga, aby ocalić Jego miłość, wynika prawdopodobnie z tego, że ludzie mają skłonność do wychodzenia od świeckiej myśli o wszechmocy i dlatego nie patrzą na myśl o wszechmocy, którą daje nam objawienie chrześcijańskie. Albowiem moc, która jest nam ukazana w Jezusie Chrystusie, jest miłością Boga, która sięga aż do cierpienia za nas. Bóg, który jest miłością, jest mocą, jest mocą miłości, której możemy się powierzyć, nawet i przede wszystkim w poważnej potrzebie kryzysu koronawirusa. Miłość nie jest antytezą wszechmocy Boga, ale jej konkretnym sposobem działania, ponieważ nie trzyma się z dala od ludzkiego cierpienia i jęków stworzenia, ale pozwala się jej dotknąć.

Wiara chrześcijańska we wszechmoc Boga głosi nam, że Jezus Chrystus jest Dobrym Pasterzem, który sam stał się barankiem i stanął po stronie uciśnionych jagniąt, aby z nimi cierpieć i ich odkupić. W tej bezbronnej miłości pokonał śmierć i dał nam ludziom nowe życie, a zwłaszcza życie wieczne. Ponieważ Bóg jest miłością życia zwracamy się do Niego z naszymi prośbami, tak jak Maryja w Kanie, w czasie ciężkiego kryzysu koronawirusa, wiedząc, że dzięki naszym modlitwom uczyni dla nas to, co najlepsze.

W samym środku kryzysu koronawirusa możemy na nowo doświadczyć piękna i trwałości wiary chrześcijańskiej i to jest prawdziwa pociecha, którą daje nam wiara w tym trudnym czasie.

Z tym znakiem musimy wrócić do idei kary. Ponieważ w Piśmie Świętym często mówi się o karze Bożej, oczywiście w tym sensie, że Bóg pozwala ludziom stawić czoła konsekwencjom ich własnych wykroczeń i że ludzie w tym względzie karzą się, jeśli nie postępują zgodnie z zaleceniami Boga, i dlatego są wezwani do nawrócenia. W tym sensie należy również z religijnego punktu widzenia zapytać, co Bóg chce nam powiedzieć poprzez dzisiejszy kryzys i czego musimy się od niego nauczyć. W każdym razie czasy kryzysu są zawsze godzinami prawdy, które ujawniają priorytety w naszym życiu ludzkim i życiu wiary.

W ten sposób na pierwszy plan wysuwa się lekcja, którą powinniśmy wziąć sobie do serca. W związku z rosnącą liczbą zakażeń i licznymi ofiarami śmiertelnymi spowodowanymi przez koronawirusa, różne rządy pod naszymi szerokościami geograficznymi uciekły się do nadzwyczajnego ustawodawstwa, wprowadziły surowe środki i poważnie ograniczyły wolnościowe prawa ludzi, do czasu ich zawieszenia. Bez przesady można powiedzieć, że od zakończenia reżimów totalitarnych w ubiegłym stuleciu podstawowe prawa i wolności ludzi nigdy nie były tak poważnie naruszone, jak w przypadku obecnego kryzysu koronawirusa.

Ograniczenia te zostały uzasadnione tym, że państwo jest odpowiedzialne za ochronę życia, zdrowia i integralności fizycznej obywateli, a zatem w związku z tym swobody muszą ustąpić przed prawem do życia. Odzwierciedla to wysoki poziom odpowiedzialności, który rządy przyjęły w czasie kryzysu koronawirusa.

Rządy oczywiście podjęły decyzje, które są sprzeczne z wieloma innymi decyzjami i aktami prawnymi, które zostały wprowadzone w życie przed kryzysem koronawirusa. Ogólną tendencją jest to, że prawo człowieka do życia w imię wolności jest coraz częściej kwestionowane. Interwencje medyczno-techniczne w prenatalną fazę życia człowieka, takie jak selekcja w diagnostyce przedimplantacyjnej, są coraz bardziej uzasadniane swobodą badań. Zagadnienie aborcji jest powszechnie postrzegane przez ogół społeczeństwa jako kwestia wolności kobiet, a ta mentalność wpływa na ustawodawstwo. Na tej samej niebezpiecznej linii znajduje się wyrok niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego z 26 lutego 2020 r., w którym „zakaz promowania samobójstw w celach biznesowych” został oceniony jako naruszenie niemieckiej konstytucji, i który uchylił ten zakaz i zdecydował, że człowiek ma prawo do decydowania o własnej śmierci. Katolicki teolog i bioetyk Ralph Weimann słusznie uznał tę decyzję najwyższego niemieckiego sądu za „całkowite pęknięcie tamy”, a tym samym 26 lutego 2020 r. za „ciemny dzień niemieckiego orzecznictwa sądowego”. Czy nie należy pomyśleć, że autonomia człowieka w odniesieniu do jego własnej śmierci, która została uznana tą decyzją sądu, podjęta tuż przed wybuchem kryzysu koronawirusa, została wkrótce potem masowo podważona przez kryzys koronawirusa, który zabija tak wielu ludzi?

Te kilka przykładów potwierdza istniejącą w naszych społeczeństwach tendencję do coraz większego kwestionowania życia ludzkiego w imię wolności, zwłaszcza jeśli chodzi o życie nienarodzonych, niepełnosprawnych, słabych, starych i umierających. Czyż rządy, które w czasie kryzysu koronawirusa przywiązywały tak dużą wagę do życia ludzi i w tym celu masowo ingerowały w prawa do wolności, nie powinny teraz na nowo przemyśleć swojego poprzedniego stanowiska i zrewidować swoich priorytetów w zakresie wolności?

I czy ci biskupi, którzy dobrowolnie przyjęli surowe państwowe ograniczenia wolności, w tym przede wszystkim podstawowe prawo do wolności religii, zakazując publicznych celebracji samej Eucharystii, powinni być pierwszymi, którzy dają pierwszeństwo życiu ludzkiemu, także w innych kwestiach życia społecznego i współistnienia oraz zdecydowanie promować „kulturę życia”, do której wzywał Papież Jan Paweł II i co było tak bliskie jego sercu? Również pod tym względem czasy kryzysu są godzinami prawdy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję