Reklama

To działa w różnych kierunkach

2019-08-21 11:25

Rozmawia Katarzyna Krawcewicz
Edycja zielonogórsko-gorzowska 34/2019, str. 6

Archiwum Doroty Kuszyńskiej
Dorota Kuszyńska – animatorka odpowiedzialna za diecezjalną diakonię ewangelizacji Ruchu Światło-Życie

Teatr z jednej strony pozwala dotrzeć do różnych osób z Ewangelią, a z drugiej przyciąga samych oazowiczów, którzy czują, że to coś dla nich, że taka forma posługi jest im bliska – mówi Dorota Kuszyńska

KATARZYNA KRAWCEWICZ: – Jako diecezjalna diakonia ewangelizacji zorganizowaliście w Gorzowie warsztaty teatralne. To jednorazowa akcja czy chcecie stworzyć stałą grupę?

DOROTA KUSZYŃSKA: – Teatr nie jest dla naszej diakonii czymś nowym. Ten, który istniał wcześniej, funkcjonował pod nazwą „Tchnienie”. Teraz chcemy po prostu mieć grupę, bez konkretnej nazwy. W tych teatralnych działaniach mogą uczestniczyć wszyscy, którzy formują się w naszej diakonii. Ale ponieważ wiemy, że jest wiele osób, które są zainteresowane taką formą głoszenia Ewangelii, a nie są związane z diakonią ewangelizacji, postanowiliśmy, że te warsztaty będą miały formę otwartą. W praktyce wyglądało to tak, że do udziału zaprosiliśmy każdego, kto przeżył 1. stopień Oazy Nowego Życia. Chodziło o to, żeby uczestnicy wiedzieli, w jakiej tematyce się poruszamy.

– Po co Waszej diakonii teatr?

– To kolejny kanał, kolejny sposób dotarcia do człowieka z Dobrą Nowiną. Mamy już swoje doświadczenia. Na przykład w tym roku animowaliśmy tańce podczas Diecezjalnych Dni Młodych. Przygotowaliśmy happening na Synod Młodych. To okazja zwrócenia uwagi choćby przechodzących obok ludzi – bo może przystaną, obejrzą, może akurat coś ich dotknie.
Tak naprawdę taki teatr z jednej strony pozwala dotrzeć do różnych osób z Ewangelią, a z drugiej przyciąga też samych oazowiczów, którzy czują, że to jest coś dla nich, że taka forma posługi jest im bliska. W diakonii ewangelizacji są różne osoby. Niektóre bez problemu potrafią nawiązać rozmowę o Bogu z obcym człowiekiem, inne mają z tym trudność. I właśnie teatr może być dla nich lepszą formą przekazania tego, co mają w sercu.

– Czyli taka forma się sprawdza.

– Zdecydowanie. Kiedy trzy lata temu z ks. Pawłem Grzesiakiem zastanawialiśmy się, w jakim kierunku pójść, stawialiśmy na trochę inne metody. Jednak szybko dostrzegliśmy, że podczas działań teatralnych ludzie się mocno integrują i jest w tym coś wspólnototwórczego. To efekt uboczny, ale dla nas bardzo ważny.

– Od kogo uczycie się gry aktorskiej?

– Tym razem o poprowadzenie warsztatów poprosiliśmy Macieja Radziwanowskiego, zawodowego aktora. On również przygotowywał nas do posługi przed DDM.

– A jak pracujecie nad przygotowaniem konkretnej scenki? Jest wcześniej przygotowywana czy wymyślacie ją spontanicznie podczas prób?

– Te konkretne warsztaty miały nas przygotować do wrześniowej pielgrzymki Ruchu Światło-Życie do Rokitna. Zostaliśmy poproszeni przez moderatora diecezjalnego o przygotowanie scenki pod temat roku „Wolni i wyzwalający”. Mamy w naszej diakonii osoby konkretnie odpowiedzialne za teatr – są to Ala Tarnowska i Natalia Dutkowiak. To właśnie one wymyślają układy taneczne, nakreślają scenariusze scenek. Poświęcają na to naprawdę dużo czasu. Na warsztatach pracujemy więc z gotową scenką. Oczywiście pewne rzeczy tworzą się też w trakcie prób, bo wiele zależy np. od liczby osób uczestniczących. Kiedy już jesteśmy razem, wprowadza się różne udoskonalenia. Potem jeszcze trzeba przygotować scenografię i wiele innych rzeczy. Jednak ogólny scenariusz zawsze jest przygotowany wcześniej. To baza, na której pracujemy.
Nasze przedstawienia zwykle mają podobną formę – zaczyna się komentarzem, potem jest zaprezentowana scenka i drugi komentarz. Na DDM dodatkowo był odczytywany fragment z Pisma Świętego.

– Efekt końcowy tych warsztatów będzie można zobaczyć 1 września?

– Tak. Jeszcze nie znamy dokładnego planu pielgrzymki, ale prawdopodobnie występ będzie podczas koncertu ewangelizacyjnego. To chyba najlepszy moment na przedstawienie, bo na placu przy sanktuarium rokitniańskim jest już dużo osób, a kolejne dojeżdżają i też ostatecznie trafiają pod scenę. Z tego, co pamiętam, we wcześniejszych latach scenki też były wystawiane w trakcie koncertu. Już dzisiaj serdecznie zapraszamy.

Tagi:
teatr

Reklama

Wieluń: Czarownice z Salem – premiera

2019-10-18 15:03

Zofia Białas

17 października na scenie Wieluńskiego Domu Kultury wystąpił teatr „wpół do czwartej”. W wykonaniu artystów teatru działającego w Miejskiej i Gminnej Bibliotece Publicznej widzowie zobaczyli „Czarownice z Salem”. Scenariusz spektaklu na podstawie fragmentów sztuki Arthura Millera (powstała w 1953 roku) przygotowała Maria Wardęga. W spektaklu wystąpili:

Zofia Białas

Marek Berger – Danforth, zastępca gubernatora

Ewa Głogowska - pastor Hale

Krystyna Stępień – Tituba

Natalia dziedzic –Abigail Williams

Błażej Stasiak –John Proctor

Jakub Nakiela – pastor Parris

Anita Kuś – Elizabeth Proctor

Bogumiła Gońda – Ann Putnam

Eugeniusz Gońda – Thomas Putnam

Natalia Michałczyk –Ruth Putnam

Dorota Jama – Mary Warren

Patryk Gaj – Francis Nurse

Gabriela Czerwińska – Mercy Lewis i Susanna Walcott

Kinga Kubonik – Betty Parris i Sara Good

Maria Sieczka, Natalia Michałczyk – śpiew

Weronika Szczukiecka, Aleksandra Heidt, Wiktoria Urban, Weronika Walczak, Gabriela Czerwińska, Natalia Dziedzic, Julia Ostrycharz, Julia Lefler – taniec

Iwona Janecka – przygotowanie układu tanecznego

Dariusz Szymanek – przygotowanie dźwięku

Słowo wstępne do widzów – studentów Uniwersytetu III Wieku - skierowała Iwona Podeszwa dyrektor Miejskiej i Gminnej Biblioteki Publicznej. Zachętą do obejrzenia spektaklu były zacytowane słowa:

„Purytańskie i spokojne miasteczko zmieni swoje oblicze na zawsze. Wszystko rozpocznie niewinna zabawa grupki dziewcząt. Taniec, dzięki któremu przez chwilę czują się wyzwolone od surowego wychowania, rozpocznie jeden z najgłośniejszych procesów o czary. Strach przed karą wywołuje zbiorową histerię. Prawda ginie w morzu niekończących się oskarżeń. Zbrodnie stają się porządkiem dziennym a posądzanie o kontakty z diabłem, wyrównuje sąsiedzkie porachunki i jest zemstą za złamane serce. Nierówna walka rozpięta między fanatyzmem a polityką to pretekst do dyskusji o współczesnym świecie, w którym strach może okazać się śmiertelnym narzędziem manipulacji.”

Akcja sztuki Arthura Millera rozgrywa się w siedemnastowiecznej Ameryce, w mieście Salem, gdzie w roku 1692 odbył się głośny proces czarownic, w którym o czary oskarżono łącznie 200 osób, aresztowano 150, na śmierć skazano 19, 1 zmiażdżono za odmowę zeznań, 4 oczekiwały w celi na powieszenie, a wszystko przez manipulację zakochanej nastolatki, hipokryzję i zachłanność pastora Parrisa, żerującego na zabobonności wiernych. Tu każdy brak racjonalnego wyjaśnienia zdarzeń, każde słowo zrozumiane było opacznie i wystarczyło do oskarżenia i skazania. Rację miał sąd. Oskarżony z góry był osądzony. Sąd nie przyjmował wyjaśnień, wymuszał zeznania… Sąd w dramacie Millera budzi przerażenie, tu nie chodziło o prawdę ani o sprawiedliwość.

Sztuka Arthura Millera była odpowiedzią na swoiste „polowanie na czarownice” i krytyką antykomunistycznej nagonki rozpętanej w Stanach Zjednoczonych przez senatora McCarthy’ego. Jej treść, choć historyczna, jest wciąż aktualna. Ukazuje arogancję władzy i mechanizmy manipulowania ludźmi dla własnych celów we współczesnych społeczeństwach … Pokazuje jak łatwo osadza się innych…

Widzowie zapamiętają słowa wypowiedziane przez Johna Proctora - pierwszoplanowego bohatera dramatu walczącego o samego siebie:

„Bo to jest moje imię!. Ponieważ nie mogę mieć innego w moim życiu! Ponieważ kłamię i podpisuję się na kłamstwie! Ponieważ nie jestem warty kurzu na nogi tych, których powieszają. Jak mogę żyć bez mojego imienia? Dałem wam duszę moją, zostawcie moje imię”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uroczystości 35. rocznicy śmierci ks. Popiełuszki

2019-10-19 21:35

Łukasz Krzysztofka/KAI

Rodzina i przyjaciele bł. ks. Popiełuszki, marszałek Senatu Stanisław Karczewski, minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz, parlamentarzyści, kilkadziesiąt pocztów sztandarowych NSZZ „Solidarność” z całego kraju i tłumy wiernych uczestniczyły we Mszy św. w kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu w 35. rocznicę męczeńskiej śmierci kapelana „Solidarności”.

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Uroczystej, koncelebrowanej Eucharystii przewodniczył kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, który przed Mszą św. poświęcił kaplicę z wystawionymi relikwiami sutanny, którą miał na sobie w momencie śmierci męczennik.

Kard. Nycz zaznaczył, że wierni upamiętniają dziś dzień narodzin ks. Popiełuszki dla nieba - To jednoczenie dzień jego męczeńskiej śmierci w obronie godności człowieka, obronie naszej Ojczyzny i ewangelicznej zasady “zło dobrem zwyciężaj” - powiedział.

Zobacz zdjęcia: 35. rocznica śmierci ks. Popiełuszki

Metropolita warszawski przypomniał, że kapelan Solidarności wielokrotnie wskazywał, że jego mistrzami, od których uczył się głoszenia Ewangelii, są Jan Paweł II i kard. Wyszyński. Kard. Nycz zauważył, że ks. Popiełuszko wyprzedził swoich mistrzów w drodze na ołtarze. – Wiemy jednak, że dziesięć lat po beatyfikacji ks. Jerzego będziemy mieć beatyfikację kard. Wyszyńskiego. Przez wstawiennictwo tych trzech wielkich postaci módlmy się za Kościół polski, za naszą Ojczyznę, z prośbą o siłę dla tych, którzy nią kierują – zaapelował.

Kazanie wygłosił bp Józef Guzdek, Biskup Polowy Wojska Polskiego. Zwrócił uwagę, że w momencie kiedy większość narodów po zakończeniu drugiej wojny światowej doświadczało pokoju, w Polsce nadal “panoszyło się zło”, a “brat wydawał brata na śmierć”. - W takich czasach zajaśniał blask ks. Jerzego Popiełuszki, który jako kapłan był gorliwym obrońcą wiary i godności człowieka. Zawsze stosował się do słów Jezusa “zło dobrem zwyciężaj” - podkreślił i dodał, że kapelan Solidarności był uosobieniem dobroci oraz cierpliwości i zawsze powtarzał, że przemoc jest oznaką słabości, a nie siły.

Ordynariusz wojskowy podkreślił, że wciąż trzeba walczyć w obronie najsłabszych np. o prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Zdaniem bp. Guzdka żyjemy w świecie, w którym polityczna poprawność nie pozwala nazywać zła po imieniu, z obawy, że ktoś poczuje się dotknięty. Nie można czegoś nazwać grzechem, mimo, że katolicy niejednokrotnie spotykają się z pogardą i profanacją tego, co dla nich święte.

- Niezwykle potrzebne jest dziś spotkanie z ks. Jerzym, który uczy nas, że złu nie można ulegać i wyrażać na nie zgody. Mamy wypowiadać słowa prawdy, gdy inni milczą – podkreślił duchowny.

Bp Guzdek wspomniał również, że ks. Popiełuszko przestrzegał przed niechrześcijańskim radykalizmem i wykluczeniem kogokolwiek - Nie dążył do budowania ekskluzywnej wspólnoty. Podkreślał, że jego kazania nie są przeciw komuś, że walczy z systemem zła, a nie z człowiekiem. Mówił: “To co robię to nie polityka, moja bronią jest prawda. Prawda i miłość” - zaznaczył.

- Świadkowie jego życia mówili, że potrafił wyjść z kawą do śledzących go funkcjonariuszy SB, mówiąc, że to nie ich wina, że tu stoją. Niektórzy chcieli żeby piętnował po nazwisku swoich prześladowców, ale ks. Popiełuszko podkreślał, że walczył ze złem, nie z ofiarami zła. W jego życiu nie było nienawiści - wspominał biskup Guzdek.

Zdaniem duchownego dzisiejsza uroczystość stwarza okazję do “zawstydzenia” niektórych wiernych i przemyślenia, czy Kościół stara się dotrzeć do wszystkich ludzi nikogo nie wykluczając.

- W pluralistycznym społeczeństwie zawsze znajdą się nurty przeciwne Kościołowi i trzeba reagować, ale nie każda reakcja jest zgodna z duchem Ewangelii – zauważył duchowny. Dodał, że jeśli “oburzenie stanie się sposobem duszpasterstwa” to wierni i księża przestaną być apostołami, a staną się inkwizytorami.

- Ks. Popiełuszko nigdy nie zdradził prawdy, nawet za cenę męczeńskiej śmierci. Był orędownikiem przebaczenia i pogodzenia zwaśnionych stron – zaznaczył biskup, pytając wiernych czy przed przystąpieniem do Komunii będą mogli z czystym sercem wypowiedzieć słowa: “I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. - Te słowa są dziś weryfikacją prawdy o naszym chrześcijaństwie – stwierdził.

Po Mszy św. odmówiono litanię do bł. ks. Jerzego, a następnie złożono wieńce na grobie męczennika.

19 października obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Kapłanów Niezłomnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uczestnicy synodu odnowili „Pakt z katakumb” dla ubogiego Kościoła

2019-10-20 16:44

Beata Zajączkowska/vaticannews / Rzym (KAI)

Uczestnicy Synodu Biskupów dla Amazonii odnowili tzw. „Pakt z katakumb” dla ubogiego Kościoła. Tym samym zaktualizowali gest uczestników II Soboru Watykańskiego, którzy w 1965 r. sygnowali dokument, w którym zobowiązali się do umieszczenia ubogich w centrum ich posługi. Odnowienie paktu odbyło się w miejscu, gdzie pierwotnie został on podpisany, czyli w rzymskich Katakumbach św. Domitylli.

sinodoamazonico.va

Sygnowany rano dokument nosi tytuł: „Pakt z katakumb dla wspólnego domu. Dla Kościoła o amazońskim obliczu, ubogiego i służebnego, profetycznego i miłosiernego”. Przypomniano w nim, że uczestnicy synodu dzielą radość z życia pośród wielu ludów tubylczych, ludzi zamieszkujących nad rzekami, migrantów i wspólnot zajmujących peryferie wielkich miast. Sygnatariusze dokumentu piszą: „razem z nimi doświadczamy mocy Ewangelii, która działa w najmniejszych. Spotkanie z tymi ludami wzywa nas nas do życia w prostocie, dzielenia się i wdzięczności”.

W 15-punktowym pakcie znajduje się m.in. zobowiązanie do obrony puszczy amazońskiej, życia według ekologii integralnej, a także odnowienia opcji preferencyjnej na rzecz ubogich i wspierania ludów tubylczych w tym, by mogły zachować swą ziemię, kulturę, języki, historię, tożsamość i duchowość. Sygnatariusze paktu zobowiązują się ponadto do przezwyciężenia w swych wspólnotach i diecezjach wszelkiego rodzaju przejawów mentalności kolonialnej i ujawniania wszelkich form przemocy i agresji wobec ludów tubylczych. Zobowiązują się także do przepowiadania wyzwalającej nowości Ewangelii Jezusa Chrystusa, podejmowania ekumenicznych działań ewangelizacyjnych, oraz troski o to, by „duszpasterstwo odwiedzin” zostało przekształcone w Amazonii w „duszpasterstwo obecności”.

Odnowiony „Pakt z Katakumb” został podpisany po uroczystej Eucharystii, którą w podziemiach bazyliki świętych męczenników Nereusza i Achillesa sprawował kard. Claudio Hummes, który jest relatorem generalnym Synodu Biskupów. Dokument sygnowało ok. 150 ojców synodalnych, głównie z Brazylii, Ekwadoru i Kolumbii, a także audytorów, ekspertów i gości. W uroczystości uczestniczyli również przedstawiciele wspólnot amazońskich, którzy w czasie trwania synodu animują w Rzymie szereg inicjatyw pod hasłem „Amazonia, nasz wspólny dom”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem