Reklama

Ze Zgorzelca do Środy Śląskiej

2019-08-27 12:56

Ks. Piotr Nowosielski
Edycja legnicka 35/2019, str. 6-7

Monika Łukaszów
Eucharystii przewodniczył biskup senior Stefan Cichy

Rocznica śmierci przypada 18 sierpnia, ale w sobotę łatwiej było przyjechać pielgrzymom. Modlitwę na cmentarzu przy grobie ks. prałata poprzedziła Msza św. w kościele św. Andrzeja w Środzie Śląskiej, koncelebrowana przez 6 księży. Uczestniczyli w niej przedstawiciele rodziny zmarłego księdza, oraz miejscowi parafianie.

– Mój poprzednik ks. prał. Jan Mycek i ja widzimy, że parafianie często wracają do tej postaci, czy to w kancelarii, czy przy zamawianiu Mszy św. Jest wspominany jako człowiek, który miał piękny głos, prowadził chór, troszczył się o liturgię, ale był też wymagający, jak również gościnny, otwarty, troszczył się o dzieci. Zapisał się też jako budowniczy, bo to on rozpoczął budowę dwupoziomowego kościoła św. Józefa z dolnym kościołem św. Barbary. Kiedy zmarł, to właśnie w dolnym wybudowanym już kościele odbyły się uroczystości pogrzebowe – mówi ks. Maciej Wesołowski, obecny proboszcz parafii św. Bonifacego.

Pielgrzymi, którzy przyjechali, to w dużej części ludzie dorośli, którzy pamiętają ks. prał. Kozaka. Wtedy, przed 30 laty, byli ludźmi młodymi, którym udzielał ślubu, chrzcił ich dzieci, prowadził katechezę. – Bardzo się cieszę, że na ten mój apel, prośbę odpowiedziało tak wielu chętnych i mogliśmy tu przyjechać – dodaje ks. proboszcz.

Reklama

– Wspominam ks. prałata bardzo dobrze, jako kapłana troszczącego się o wszystkich ludzi – mówi pochodzący z tej parafii ks. Marian Zieja. – Pamiętam go jako ministrant, lektor, kiedy dbając o piękno liturgii, uczył nas także tej umiejętności. Chciał, byśmy jako młodzież jak najlepiej ją poznali i ukochali, dlatego wysyłał nas na różne rekolekcje, czy też na rekolekcje oazowe, praktycznie finansując nam w całości takie wyjazdy. Dbał też o powołania kapłańskie i zakonne w parafii. Plebania zawsze był otwarta, zawsze znajdował czas na rozmowy z nami. Dlatego dziś dołączyłem do tej grupy pielgrzymów, żeby wspólnie modlić się o zbawienie dla śp. ks. Jana.

Obok ks. Macieja Wesołowskiego, aktualnego proboszcza parafii św. Bonifacego, obecni byli także: ks. prał. Petrus Birkner z Görlitz – którego ze zmarłym łączyła długoletnia znajomość i współpraca, mimo dzielącej oba miasta granicy; ks. prał Jan Mycek – następca ks. Kozaka po jego przejściu do parafii św. Józefa, w której podjął się budowy kościoła; ks. Marian Zieja – obecnie proboszcz parafii św. Joachima i Anny w Legnicy, który jest jednym z księży pochodzących ze Zgorzelca; ks. Franciszek Molski – obecny proboszcz kościoła św. Józefa w Zgorzelcu, który był wikariuszem za czasów ks. Kozaka w parafii św. Bonifacego oraz ks. Paweł – kuzyn rodziny zmarłego księdza.

Modlitwom przy grobie przewodniczyli ks. Wesołowski, ks. Molski oraz ks. Birkner. Pamiątką obecności byłych parafian i znajomych zmarłego duszpasterza stał się okolicznościowy wieniec i zapalone znicze.

Tagi:
proboszcz

Księże Proboszczu, dziękujemy

2019-08-21 11:25

Janina Kozłowska
Edycja podlaska 34/2019, str. 6

Posługiwał w kościele Podwyższenia Krzyża Świętego w Hajnówce przez 12 lat. 30 czerwca parafianie uroczyście żegnali ks. kan. Józefa Poskrobko i dziękowali mu za wspólne budowanie Kościoła lokalnego

Konrad Śledź
Wdzięczność za 12 lat posługi wyraziły poszczególne delegacje z parafii w Hajnówce

W imieniu parafian księdza proboszcza żegnały dzieci, młodzież z KSM, przedstawiciele wspólnot i grup modlitewnych istniejących przy parafii, w tym Akcji Katolickiej, której ks. Poskrobko był od początku posługi asystentem parafialnym. Żegnali przedstawiciele chóru, który zaistniał dzięki księdzu proboszczowi i powołaniu młodego prężnego organisty, a także leśnicy i myśliwi, których był duszpasterzem diecezjalnym. Żegnaliśmy w atmosferze wzruszeń i łez na niejednej twarzy. Sam ks. Poskrobko był wzruszony, bowiem usłyszał tyle serdecznych słów.

Ks. Józef Poskrobko zapisał się w naszej parafii jako duszpasterz bardzo aktywny. Powołany do naszej parafii po śmierci ks. prał. Mariana Świerszczyńskiego dokończył rozpoczęte prace nad wystrojem świątyni – freski, remont zabytkowych organów, porządkowanie placu przykościelnego, na którym znajduje się pomnik św. Jana Pawła II, który trzeba było odnowić. W 2013 r. za sprawą ks. Józefa został wystawiony pomnik upamiętniający powstanie styczniowe w 150. rocznicę wydarzenia. Jego zasługą jest uporządkowanie i nadanie pięknego wystroju miejscu pamięci na Międzytorach w Hajnówce, upamiętniającego poległych żołnierzy z 1920 r. Zasłużył się również współpracując ze Związkiem Sybiraków. Bardzo angażował się w organizację uroczystości religijnych i patriotycznych na terenie miasta. Wiele tych uroczystości było organizowanych wspólnie z Akcją Katolicką, która skupia członków z obu hajnowskich parafii, a więc Podwyższenia Krzyża Świętego i świętych Cyryla i Metodego, i opiekuje się miejscami pamięci narodowej w regionie.

Ksiądz proboszcz jako asystent parafialny Akcji Katolickiej był przez 12 lat koordynatorem, w tym roku już XIII Pikniku Rodzinnego, którego naczelnym hasłem było „Rodzina Bogiem silna”, a zbierane fundusze były przeznaczane na funkcjonowanie świetlicy przykościelnej, która służy dzieciom i młodzieży z miasta niezależnie od wyznania.

Dziękujemy ks. Poskrobko również za organizację wspólnie z Akcją Katolicką i Hajnowskim Domem Kultury Konkursu Poezji Religijnej, poświęconego pamięci ks. Mariana Świerszczyńskiego. Konkurs na początku dotyczył tylko Hajnówki, a w ostatnich latach obejmował powiat hajnowski i Bielsk Podlaski. W tym roku odbyła się już jego XIII edycja.

Ks. kan. Józef Poskrobko był gorącym propagatorem Koncertów Muzyki Organowej i Kameralnej, odbywających się corocznie w lipcu i sierpniu w naszej świątyni z racji na zabytkowe organy, które za sprawą ks. Józefa mają przejść w tym roku remont generalny.

Trudno wymienić wszystkie zasługi księdza proboszcza na rzecz pogłębiania w środowisku hajnowskim wiary katolickiej, ekumenii i patriotyzmu. Za wszelkie dobro i posługę dziękujemy. Obiecujemy pamiętać w modlitwie. Niech Dobry Bóg obdarza księdza zdrowiem i błogosławi w dalszej posłudze kapłańskiej i pracy duszpasterskiej w nowej parafii w Prostyni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak powstały Jasnogórskie Śluby Narodu

Maria Okońska
Niedziela Ogólnopolska 19/2006, str. 10


Komańcza 1956 r. - kard. Wyszyński przy pracy
Archiwum Instytutu Stefana Kardynała Wyszyńskiego

W bieżącym roku obchodzimy 50. rocznicę Jasnogórskich Ślubów Narodu. Jak one powstały i kto je napisał?
Był rok 1955. Prymas Polski Stefan Kardynał Wyszyński przebywał w Komańczy, w czwartym miejscu swego uwięzienia. Po swoim uwolnieniu mówił, że gdy go przewożono z Prudnika na południowy wschód Polski - do Komańczy, miał świadomość, że jedzie tym samym szlakiem, którym przed 300 laty jechał do Lwowa król Jan Kazimierz z Prymasem Leszczyńskim, aby tam złożyć swe Królewskie Śluby (1 kwietnia 1656 r.) i ogłosić Maryję, Matkę Chrystusa, Królową Polski. Wszystko po to, aby Polska była Królestwem Maryi.
Przypominając sobie to wielkie historyczne wydarzenie, Ksiądz Prymas postanowił, że w następnym roku - 1956, a więc w 300-lecie Ślubów króla Jana Kazimierza, musi powstać tekst Ślubów odnowionych, już nie królewskich, ale narodowych. Z tą myślą jechał do Komańczy i rozpoczął trzeci rok swego uwięzienia.
Takie same myśli nurtowały biskupów Polski i ojców paulinów na Jasnej Górze. Wiedzieli, że musi powstać nowy tekst Ślubów Narodu, uwzględniający potrzeby czasów współczesnych. Wszyscy uważali, że śluby może napisać tylko uwięziony Prymas Polski.
Przebywałam wtedy na Jasnej Górze. Miałam możność otrzymać przepustkę do Komańczy, o czym wiedzieli generał Zakonu Paulinów o. Alojzy Wrzalik i niektórzy biskupi. Wysłano więc mnie z prośbą do Księdza Prymasa o napisanie nowego tekstu Ślubów.
24 marca 1956 r. znalazłam się w Komańczy. Towarzyszyła mi członkini Instytutu Prymasowskiego Janka Michalska. Przedstawiłyśmy prośbę biskupów i ojców paulinów. W pierwszym momencie twarz Ojca rozpromieniła się radośnie. Widoczne było, że Ojciec nie tylko uradował się naszym przybyciem, ale także tą prośbą. Jednak byłyśmy zdumione, bo czas mijał, a Ojciec tych Ślubów nie pisał.
„Ojcze, dlaczego?” - pytałam codziennie. Dawał wymijające odpowiedzi. Wreszcie, a było to 15 maja, padła odpowiedź: „Gdyby Matka Boża chciała, abym Śluby napisał, byłbym wolny, a ja jestem więźniem i nie uczynię dobrowolnie niczego, co mogłoby się Jej nie podobać”.
Wtedy przyszła mi nagle olśniewająca myśl i powiedziałam: „Ojcze, przecież św. Paweł Apostoł najpiękniejsze swoje listy do wiernych pisał z więzienia!”. Ojciec popatrzył na mnie jakoś dziwnie, jakby mnie pierwszy raz zobaczył, i odpowiedział: „Masz rację, najpiękniejsze jego listy pochodziły z więzienia”.
Na drugi dzień rano Ojciec wszedł do domowej kaplicy, aby odprawić Mszę św. Był dziwnie radosny. Na moim klęczniku położył plik papieru maszynowego, zapisanego jego drobniutkim pismem. Tytuł widniał: „Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego”. Szczęście moje nie miało granic. A więc są Śluby!
22 maja Ojciec wysłał Janeczkę Michalską na Jasną Górę z tekstem Ślubów i z listem do Ojca Generała. W liście tym prosił, aby 26 sierpnia 1956 r. tekst Ślubów został odczytany z wałów jasnogórskich wobec zebranych pielgrzymów przez bp. Michała Klepacza, który zastępował uwięzionego Prymasa. Jeżeli władze komunistyczne przeszkodzą, niech tekst Ślubów przeczyta generał Paulinów o. Alojzy Wrzalik. Jeżeli i ten będzie „przeszkodzony”, niech przeczyta przeor Jasnej Góry o. Jerzy Tomziński. A jeżeli i jemu zabronią, „niech to uczyni kuchcik jasnogórski, byleby tylko Śluby były złożone”. Widać, jak bardzo zależało na tym Księdzu Prymasowi, bo przecież w Ślubach zawarł cały program religijnej i moralnej odnowy Narodu, program, który uczyniłby Polskę rzeczywistym Królestwem Maryi.
W czasie od maja do sierpnia 1956 r. tekst Ślubów był przepisywany przez siostry klauzurowe i nasz Instytut. Osoby przepisujące zostały zobowiązane do tajemnicy pod przysięgą. Rano 26 sierpnia tekst Ślubów - w tysiącach egzemplarzy - został rozdany pielgrzymom, których było ok. półtora miliona.
Zanim to jednak nastąpiło, wszyscy przeżywaliśmy narastające związane z tym napięcie. Będąc znowu na Jasnej Górze, dowiedziałam się, że Ojciec Generał będzie nieobecny w dniu złożenia Ślubów, bo - jak powiedział - „serce by mi pękło w czasie tej uroczystości bez Prymasa”. Mnie także serce by pękło. Pojechałam więc do Komańczy, do uwięzionego Ojca.
Przyjechałam do Komańczy 25 sierpnia wieczorem. Przywiozłam dokładny program uroczystości na Jasnej Górze i prośbę ojców paulinów, aby Ksiądz Prymas czynił to samo w Komańczy, z 10-minutowym wyprzedzeniem. Tak też się stało.
Bardzo przeżyłam moment składania Ślubów. Ojciec stanął przed ogromnym Obrazem Matki Bożej Jasnogórskiej, wziął tekst Ślubów do ręki i powiedział do mnie: „Powtarzaj - «Królowo Polski - przyrzekamy!». Jesteśmy jakby symbolem ludu zebranego pod Szczytem Jasnej Góry”. Czytał dobitnie, wyraźnie, z ogromnym wzruszeniem. Ja drżącym głosem powtarzałam: „Królowo Polski, przyrzekamy!”.
Po skończonej uroczystości Ojciec był radosny i szczęśliwy jak nigdy przedtem. Dokonało się to, czego tak bardzo pragnął: Naród złożył Śluby i Prymas złożył Śluby. W zadumie Ojciec powiedział: „Stała się wielka rzecz. Jakiś ogromny, wielki, ciężki kamień przetoczył mi się z ramion na ziemię. Czuję się wolny jak ptak. Ufam, że Królowa Niebios i Polski doznała dziś wielkiej chwały na Jasnej Górze!”.
Na drugi dzień, 27 sierpnia, musiałam wyjechać z Komańczy. Kończyła mi się przepustka. Przy pożegnaniu Ojciec powiedział mi: „Dostałem wiadomość, że Śluby zostały złożone. Było przeszło milion ludzi. To był prawdziwy cud”. I dodał: „Wiedziałem, że Matka Boża Jasnogórska jest najpopularniejszą Postacią w Narodzie, ale nie wiedziałem, że Jej potęga w tym Narodzie jest aż tak wielka. Miał rację Generalny Gubernator w okupowanej Polsce, Hans Frank, mówiąc: «Gdy wszystkie światła dla Polaków zgasną, zostaje jeszcze zawsze dla nich Święta z Częstochowy i Kościół». A inny Niemiec powiedział: «Polacy to najbardziej katolicki naród, bo swoją wiarę w Chrystusa zaczynają od Panienki z Nazaretu»”.
Kończę to szczególne wspomnienie do mojej ukochanej Niedzieli. O, zaprawdę, Matka Boża z Jasnej Góry to największy cud w Narodzie Polskim. Dzięki niech będą Bogu za Nią, za Wielkiego Prymasa Tysiąclecia i za Jasnogórskie Śluby Narodu, które są niejako Magna Charta dla wszystkich Polaków w zwycięskiej pracy nad sobą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przewodniczący Episkopatu w 38. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego: módlmy się o trwały pokój w naszej ojczyźnie

2019-12-13 10:45

BPKEP / Warszawa (KAI)

Lata restrykcji i niszczenia tego, co najbardziej polskie, doprowadziły do tragicznego dnia jakim był 13 grudnia 1981 roku – podkreślił abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w 38. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego.

BP KEP
Abp Stanisław Gądecki

W piątek 13 grudnia przypada 38. rocznica stanu wojennego. Tego dnia w Kościele w Polsce obchodzimy dzień modlitw za ofiary tego czasu. Znakiem pamięci o tych tragicznych wydarzeniach będzie zapalenie świecy w oknie o godz. 19.30 i modlitwa za ofiary stanu wojennego.

Przewodniczący Episkopatu przypomina 13 grudnia, że wolność dla Polaków zawsze była wartością fundamentalną. „Nasi rodacy bronili jej za cenę życia, znosząc cierpienie, rozdzielenie z rodziną i ojczyzną” - zaznaczył abp Gądecki.

Arcybiskup przypomniał też o roli, jaką na drodze ku wolności odegrał papież Polak. Podkreślił: „Święty Jan Paweł II modlił się wtedy i prosił, aby nie doszło do bratobójczej walki i rozlewu krwi. Przypominał, nam, abyśmy zachowali ufność Matce Bożej – naszej Opiekunce i Wspomożycielce. Mówił: +Nie może być przelana polska krew, bo zbyt wiele jej wylano, zwłaszcza w czasie ostatniej wojny+”.

Abp Stanisław Gądecki poprosił też o modlitwę za wszystkie ofiary stanu wojennego. Zaznaczył: „Pamiętając o słowach św. Jana Pawła II, o ofiarach pacyfikacji kopalni „Wujek”, o wielu anonimowych ofiarach stanu wojennego i kapłanach, którzy tak jak błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko, uczyli jak zło dobrem zwyciężać, módlmy się o trwały pokój w naszej ojczyźnie”.

Przewodniczący Episkopatu powiedział również: „U progu beatyfikacji Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego i 100. rocznicy urodzin św. Jana Pawła II pamiętajmy o ich wezwaniu, że powinniśmy uczynić wszystko, aby w pokoju budować przyszłość i dobrobyt Polski”.

Na koniec abp Gądecki zachęcił do tego, by dziś wieczorem w naszych oknach postawić zapalone świece. Powiedział: „Na znak naszej solidarności i pamięci o tragicznych wydarzeniach z 13 grudnia 1981 roku – wzorem św. Jana Pawła II – zapalmy w naszych oknach świecę, która upamiętni bolesne wydarzenia sprzed 38 lat”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem