Reklama

Pokonać samego siebie

2019-09-17 14:31

Władysław Burzawa
Edycja kielecka 38/2019, str. 4-5

TEr
Wiele osób wzięło udział w festynie

Kilkaset osób uczestniczyło w IV Diecezjalnym Spotkaniu Trzeźwościowym 1 września. Tym razem osoby związane z ruchem trzeźwościowym w diecezji kieleckiej gościła parafia św. Jana z Dukli w Bęczkowie

Była wspólna modlitwa w czasie Mszy św., rodzinny piknik, świadectwa, koncert i poczęstunek. Specjalnym gościem był Jan Mela – społecznik i podróżnik.

Mszy św. przewodniczył kanclerz kurii ks. dr Adam Perz. Zebranych w kościele powitał proboszcz ks. Stanisław Zieliński. Wyraził swoją radość, że właśnie w Bęczkowie odbywa się IV Diecezjalne Spotkanie Trzeźwościowe i podkreślił, jak ważne są tego typu inicjatywy. W homilii ks. Perz mówił między innymi o tragicznych skutkach nadużywania alkoholu. Przytaczał statystyki, według których, co roku z powodu nadużywania alkoholu umiera przeszło dziesięć tysięcy Polaków. Zaznaczył że konsekwencje picia dotykają nie tylko pijącego, ale całe jego najbliższe otoczenie, zwłaszcza współmałżonków i dzieci. Apelował do zebranych o modlitwę za ludzi, którzy zmagają się z chorobą alkoholową. Trzeźwiejących zachęcał do wytrwania.

Po Mszy św. odbył się rodzinny piknik na placu przed kościołem. Życzliwe i gościnne gospodynie z terenu parafii przygotowały dla wszystkich poczęstunek. Stoiska z bigosem i pierogami, a także z kiełbaskami z grilla i wyśmienitym ciastem były oblegane i cieszyły się olbrzymią popularnością, Były konkursy i zabawy, w których brali udział mali i dorośli. Dzieci oblegały dmuchaną zjeżdżalnię, a starsi przez kilka godzin słuchali koncertu zespołu „K2 Kielce”, który śpiewał znane i lubiane przeboje polskie oraz zagraniczne. Zainteresowaniem cieszyło się stoisko przygotowane przez policję. Na policyjnym motocyklu zasiadały maluchy, a rodzice robili zdjęcia pociechom.

Reklama

Wielkim wydarzeniem dla małej społeczności było w tym dniu spotkanie z gościem specjalnym – Jaśkiem Melą, który mówił o pokonywaniu „samego siebie”.

Ks. Kamil Banasik, diecezjalny duszpasterz trzeźwości w czasie wydarzenia mówił o tragicznych skutkach picia alkoholu, oraz o tym, że coraz więcej młodych ludzi upija się. Takie spotkania mają na celu zwrócenie uwagi wszystkim, zarówno społeczeństwu, jak i rządzącym, że alkohol zabija i niszczy relacje międzyludzkie. Tym zagrożeniom musimy przeciwdziałać.

* * *

Ks. Kamil Banasik, diecezjalny duszpasterz trzeźwości
To już IV Diecezjalne Spotkanie Trzeźwościowe, tym razem w Bęczkowie, gdzie zostaliśmy zaproszeni. Chcieliśmy pokazać wszystkim, że trzeźwość ma swoją wartość. Chcemy mówić o tym, co nie zawsze trafia do opinii publicznej. Co roku ok. 11 tysięcy Polaków umiera z powodu picia alkoholu, do tej liczby trzeba dodać osoby wspóluzależnione w rodzinach. Boimy się podejmować takie tematy. Osoby współuzależnione bronią się i nie przyznają się do tego, że ich też dotyczy ten problem. Nadal mamy przyzwolenie na picie alkoholu. Ważna jest rola państwa, które zamiast ograniczać dostępność do alkoholu, niewiele z tym robi. Alkohol w Polsce jest wszędzie, jest tani i sprzedawany w małych butelkach, tak, aby praktycznie każdy za niewielką kwotę mógł go sobie kupić. Mamy olbrzymią łatwość z kupnem alkoholu, któremu towarzyszy jeszcze reklama. Reklama piwa pokazuje, że picie tego alkoholu jest czymś niewinnym, zabawnym, a nawet pomagającym w spędzaniu wolnego czasu. Tymczasem to początek uzależnienia. Jak ustalili naukowcy, dzieciom, które palą papierosy, łatwiej jest sięgnąć po narkotyki. Podobnie jest z alkoholem, dzieci i młodzież do 18 roku życia absolutnie nie powinny mieć kontaktu z alkoholem. Tragiczne jest to, że czasami niektórzy rodzice sami po raz pierwszy podają alkohol dziecku, uważając, to niewinne zachowanie. Przez takie imprezy, jak ta staramy się obudzić sumienia wielu osób.
Spotkanie trwało do późnych godzin popołudniowych. Ks. Stanisław Zieliński podkreślał, że dla jego wspólnoty to piękne wydarzenie wpisuje się także w rocznicę 22 lat powołania parafii.
Parafianie mają nadzieję, że za trzy lata będą mogli przeżywać uroczystość konsekracji kościoła, który był przez nich wymodlony i który budowali własnymi rękami.

Tagi:
trzeźwość spotkanie

„Pielgrzymometr” nie szaleje, brakuje ponad 9000 miejsc!

2019-12-10 10:48

Agata Pieszko
Edycja wrocławska 50/2019, str. V

Wrocław w najbliższym czasie czeka zarówno ogromny zaszczyt, jak i wyzwanie – ugoszczenie kilkunastu tysięcy młodzieży, która od 28 grudnia 2019 r. do 1 stycznia 2020 r. będzie przeżywać w stolicy Dolnego Śląska 42. Europejskie Spotkanie Młodych Taizé. Czy jesteśmy na to gotowi?

Agata Pieszko
Gościnne okno Taizé

Dokładnie 21 września przy ul. Piastowskiej 1a otworzono Centrum Przygotowań 42. Europejskiego Spotkania Młodych. Wtedy w mieście pojawili się bracia z ekumenicznej wspólnoty Taizé wraz z wolontariuszami. Od tego czasu na dobre ruszyła organizacja ESM 2019. Od 30 września co poniedziałek o godz. 20.15 w C.O.D.A „Maciejówka” na placu Nankiera 17a każdy może wziąć udział we wspólnej modlitwie ze śpiewem kanonami i adoracją krzyża. Taki zwyczaj pojawił się także w wielu parafiach, duszpasterstwach i wspólnotach archidiecezji wrocławskiej. Modlitwy zostały poszerzone o warsztaty śpiewu kanonami, czy spotkania z wolontariuszami w kościołach. Z początkiem grudnia upłynął pierwszy termin zgłaszania uczestników, i mimo że organizatorom udało się nawiązać kontakt z ponad setką wrocławskich i podwrocławskich parafii, na tamten moment brakowało nadal 9725 miejsc!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oczy Maryi żyją

2014-07-08 13:29

Bernadeta Grabowska
Niedziela Ogólnopolska 28/2014, str. 14-15

Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe, obecny na indiańskim płaszczu uplecionym z włókien agawy, od prawie pięciu wieków spędza sen z powiek zatwardziałym agnostykom i wielu naukowcom. O jego tajemnicy z Ewą Kowalewską rozmawia Bernadeta Grabowska.

Graziako/Niedziela

BERNADETA GRABOWSKA: - Czym jest acheiropoietos?

EWA KOWALEWSKA: - Wolę sformułowanie „nerukotvornyj”, a więc dzieło niewykonane ręką ludzką. Na świecie istnieją trzy takie wizerunki, ukazujące Zbawiciela i Niepokalaną: Całun Turyński, Chusta z Manoppello oraz Tilma św. Juana Diego, na której jest cudownie „zapisany” obraz Maryi Panny. Mówi się błędnie o tych dziełach, że nie mają one autora. Tymczasem ich pochodzenie jest niezwykłe, ponadnaturalne. Wpatrując się w nie, kontemplujemy oblicze samego Boga i jego Matki. To wielka, święta tajemnica. Obcujemy bowiem z czymś, co przekracza nasze ludzkie granice pojmowania. Obraz Matki Bożej z Guadalupe został namalowany ręką Matki Bożej na słabym jakościowo płótnie - z włókien agawy - niemal pięć wieków temu i trwa nienaruszony po dziś dzień...

- Jak doszło do jego powstania?

- 9 grudnia 1531 r. Matka Boża ukazała się prostemu człowiekowi, Indianinowi Juanowi Diego. Zwróciła się do niego w jego ojczystym języku nahuatl z prośbą o wybudowanie na wzgórzu Tepeyac świątyni ku Jej czci. Juan Diego udał się z tą prośbą do biskupa Juana de Zumárragi. Ten jednak - trudno się dziwić - nie uwierzył mu, ale poprosił Juana o jakiś znak. Podczas kolejnego objawienia Madonna kazała Indianinowi wejść na szczyt wzgórza Tepeyac. Jakież było jego zdziwienie, kiedy spostrzegł morze kwiatów - róż kastylijskich, niespotykanych o tej porze roku i w tym rejonie. Przepiękna Pani poleciła Juanowi nazbierać całe ich naręcze i schować do tilmy. Ten natychmiast udał się do biskupa i w jego obecności rozwiązał swój płaszcz. Na podłogę wysypały się kastylijskie róże, a biskup i otaczający go ludzie uklękli w zachwycie. Jednak to nie kwiaty zrobiły na nich takie wrażenie.

- Na tilmie ukazał się wizerunek Maryi...

- Tak, na rozwiniętym płaszczu uwidoczniona była jakby fotografia Madonny. Wszystkim zebranym ukazał się przepiękny wizerunek Matki Bożej ubranej w różową szatę. Jej głowę przykrywał błękitny płaszcz ze złotą lamówką i gwiazdami. Maryja miała złożone ręce, a pod Jej stopami był półksiężyc. Zebrani oniemieli, oniemiał również sam Juan Diego, który nie spodziewał się, że Matka Boża wykorzyta jego stary płaszcz, aby namalować na nim samą siebie...

- Czy naprawdę możemy wierzyć w to, że historia o cudownej Tilmie z Meksyku to nie ciekawa legenda, ale rzeczywistość sprzed prawie pięciu wieków?

- Jest wiele argumentów, które wskazują na to, że wizerunek Matki Bożej to obraz nieuczyniony ludzką ręką. Jednym z nich jest ten, że pomimo licznych naukowych badań nie można określić, jaką techniką obraz został wykonany, jakich barwników użyto przy jego powstaniu. Co więcej, zdjęcie w podczerwieni wykazało brak śladów pędzla, a sam wizerunek wskazuje bardziej na technikę wykonania zdjęcia polaroidem... Potwierdził to m.in. laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii - Richard Kuhn, który ustalił, że nie ma na obrazie śladu ani farb organicznych, ani mineralnych. Na uwagę zasługuje również niebywała trwałość materiału. Płaszcz utkany z liści agawy wytrzymuje nie więcej niż 20-30 lat. Tymczasem niemalże w 500 lat po „różanym cudzie” tkanina z wizerunkiem Madonny pozostaje tak mocna, jak tamtego grudniowego dnia.

- To nie jedyne cudowne znaki ukryte w wizerunku Matki Bożej z Guadalupe...

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe zawiera znacznie więcej ukrytych symboli i znaków, które przybliżają nas do Bożej Tajemnicy. Jesteśmy niczym Jan, który nawiedził grób po zmartwychwstaniu Chrystusa - „ujrzał i uwierzył” (J 20, 8). Podobnie i my, kontemplując ikonę Madonny z Meksyku, przyjmujemy wiarą, ale i rozumem prawdę o Boskim pochodzeniu obrazu.

- Trudno się oprzeć wrażeniu, że Bóg przychodzi z pomocą naszej wierze, która często potrzebuje wzmocnienia...

- Bóg zawsze wychodzi naprzeciw człowiekowi. Daje wiele możliwości „spotkania”. W wizerunku Morenity z Guadalupe jednym z bardziej fascynujących elementów są oczy Matki Bożej. Otóż przy pomocy silnie powiększającego szkła możemy zauważyć w źrenicach Madonny rzecz niebywałą - wizerunek brodatego mężczyzny, podobnego do tego z najstarszych wizerunków Juana Diego. Podobny obraz odnaleziono w drugiej źrenicy Matki Bożej. Podczas badania oftalmoskopem okazało się, że światło skierowane na źrenicę Madonny reaguje refleksem, dając wrażenie wklęsłej rzeźby. Takie zjawisko nie zostało zaobserwowane na żadnym innym obrazie świata. Oznacza to, że oczy Matki Bożej z Guadalupe załamują światło dokładnie tak, jak ludzkie, żywe oczy. Co więcej, dr José Aste Tönsmann, który poświęcił badaniu oczu Matki Bożej z Guadalupe połowę swojego życia, odkrył zadziwiające zjawisko. Otóż przy powiększeniu na źrenicach Madonny widoczna jest dokładnie scena z 12 grudnia 1531 r., kiedy na tilmie pojawił się wizerunek. Widać 13 osób, jak gdyby zastygłych w bezruchu - Indianina siedzącego ze skrzyżowanymi nogami, biskupa Zumárragę, jego tłumacza Gonzaleza, Juana Diego z otwartą tilmą, czarnoskórą dziewczynę i indiańską rodzinę. Oczy Maryi żyją.

- Jak my, katolicy, powinniśmy traktować ten obraz?

- Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe jest jednym z najbardziej znanych na całym świecie. Bez wątpienia nie jest on zwykłym wizerunkiem religijnym. Jest ikoną, niosącą ze sobą konkretny przekaz ewangelicznych treści. Maryja ukazana jest jako „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12,1). Świetliste promienie widoczne na ikonie to typowy krąg spotykany w ikonach, zwany mandorlą. Wiele mówi również symbolika kolorów - niebieski oznacza nieśmiertelność i wieczność mieszkańców nieba, różowy oznacza Bożą miłość i męczeństwo za wiarę. Królewskość Niewiasty wyraża się w pięknym, złotym oblamowaniu płaszcza. Wizerunek Madonny z Guadalupe to otwarta księga, pełna znaków i symboli... Im bardziej się w nie zagłębiamy, tym większe zdziwienie wobec dzieł Bożych pojawia się w naszym sercu.

- Dlaczego Maryja wybrała na miejsce swoich objawień w tamtym czasie Meksyk?

- Kiedy Maryja objawiła się Juanowi Diego, był to trudny czas ewangelizacji Meksyku. Do momentu inwazji konkwistadorów Aztekowie oddawali cześć różnym pogańskim bóstwom, pośród nich Quetzalcoatlowi w postaci węża. Ich przekonanie o potrzebie oddawania czci bożkom było wyjątkowo silne. Wierzono, że trzeba ich karmić krwią i sercami ludzkich ofiar. Oblicza się, że rocznie Aztekowie składali ok. 50 tys. ofiar z ludzi. Święta Panienka z Guadalupe miała prosić Juana Diego, aby nadał Jej wizerunkowi tytuł „Guadalupe”. Tymczasem „Guadalupe” jest przekręconym przez Hiszpanów słowem „Coatlallope”, które w nahuatl znaczy „Ta, która depcze głowę węża”. Indianie spostrzegli, że Maryja nie jest jakąś „zwykłą boginią”. Zrozumieli, że jest silniejsza od czczonych przez nich bóstw. Odczytując symbolikę obrazu z Guadalupe zgodnie z azteckim kodeksem, a więc dokumentem, który za pomocą obrazków miał przekazać najważniejsze prawdy Azteków, możemy być zaskoczeni ogromem indiańskich symboli zawartych w wizerunku. Dzięki temu Indianie rozpoznali w Maryi swoją największą Królową. W ciągu zaledwie 6 lat po objawieniach aż 8 mln Indian przyjęło chrzest. Dało to początek ewangelizacji całej Ameryki Łacińskiej. to był prawdziwy cud Matki Bożej, Jej wielkie zwycięstwo. Jan Paweł II nazywał Maryję z Guadalupe Gwiazdą Ewangelizacji.

- Dlaczego Morenitę z Guadalupe nazywa się patronką życia poczętego?

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe jest szczególnie bliski wszystkim broniącym ludzkiego życia. Na swoim cudownym autoportrecie Matka Boża przedstawiła się w stanie błogosławionym. W samym centrum wizerunku, na łonie Maryi jest widoczny czteropłatkowy kwiat, przez Meksykanów nazywany Nahui Olin - Kwiatem Słońca. To symbol pełni i nowego życia. Ten niezwykły kwiat, umieszczony na łonie Maryi, z całą pewnością oznacza, że była Ona brzemienna. Dodatkowo Niepokalana ma czarną szarfę na talii, która symbolizuje stan odmienny.

- Jakie było przesłanie Matki Bożej z Guadalupe, co Maryja chce nam powiedzieć dzisiaj?

- Maryja na przestrzeni wieków ukazywała się zawsze najbiedniejszym, odrzuconym. W Lourdes - biednej, niewykształconej Bernadetcie Soubirous, w Fatimie - trojgu portugalskim pastuszkom: Łucji, Hiacyncie i Franciszkowi, w Gietrzwałdzie - dwóm dziewczynkom: Justynce i Barbarze z warmińskiej wsi. Również w Meksyku przychodzi do prostego człowieka - Juana Diego, który sercem ufa Bogu jak dziecko. Przesłanie Matki Bożej zazwyczaj jest podobne. Maryja prosi o modlitwę, o nawrócenie.

- O co dzisiaj prosi Matka Boża z Guadalupe?

- Matka Boża tak jak kiedyś, również i dziś przychodzi bronić tych najbardziej wykluczonych, bezbronnych - nienarodzonych. Maryja prosi nas o poszanowanie każdego ludzkiego życia, które jest najcenniejszym darem Boga - jest ono święte i nienaruszalne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nigeria: dwaj uprowadzeni księża odzyskali wolność

2019-12-12 14:34

kg (KAI/FIDES) / Abudża

Dwaj nigeryjscy księża katoliccy: Joseph Nweke i Felix Efobi, uprowadzeni 6 grudnia w południowo-zachodniej części kraju, odzyskali wolność wieczorem 10 bm. Chociaż porywacze żądali początkowo 100 mln naira (nieco ponad 1 mln zł) za ich zwolnienie, ostatecznie wypuścili ich bez otrzymania jakiegokolwiek okupu.

Mikamatto/Foter/Creativ Commons Attribution 2.0 Generic (CC BY2.0)

Obaj księża, pracujący w diecezji Awka na południu Nigerii, zostali uprowadzeni 6 grudnia, gdy udawali się na ślub swych parafian ze stanu Anambra do Akure – stolicy stanu Ondo. Duchownych, jadących autostradą Benin-Owo w orszaku weselnym, zatrzymali w pewnej chwili nieznani uzbrojeni mężczyźni koło miejscowości Ajagbale, wyciągnęli ich z samochodu i wywieźli w nieznanym kierunku.

Według świadków napastnicy nie interesowali się innymi samochodami i ich kierowcami, a nawet nie zabrali nikomu ich telefonów komórkowych i - jak powiedział jeden z uczestników zajścia - "porwali tylko księży i pozostawili resztę". Po pewnym czasie porywacze odezwali się, żądając 100 mln naira okupu w zamian za zwolnienie obu kapłanów, ale po kilku dniach uwolnili ich, nie otrzymawszy żadnych pieniędzy.

Watykańska agencja misyjna Fides podała, powołując się na miejscowe źródła, że księża odzyskali wolność wieczorem 10 grudnia na szosie. Wyjechał po nich jeden z kapłanów z Owo.

Porwania księży i zakonników na południu Nigerii są od wielu lat wielką plagą. W samym tylko stanie Enugu uprowadzono w tym roku 9 kapłanów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem