Reklama

Niedziela Kielecka

Dziewięć wieków parafii w Lisowie

Niedziela kielecka 41/2019, str. 1, 6

[ TEMATY ]

jubileusz

TD

Głównej Eucharystii przewodniczył bp Jan Piotrowski

Mało która z parafii diecezji kieleckiej może poszczycić się takim rodowodem, jak Lisów, gdzie podczas trzydniowych obchodów 20-22 września świętowano 900 lat parafii. Solidnie przygotowywano się do jubileuszu i solennie go świętowano.

Rubrycela Katedralna podaje, że pierwszy kościół w Lisowie został ufundowany w 1119 roku. Do tej daty nawiązuje wydarzenie.

Do przepełnionego wdzięcznością dziękczynienia zachęcał podczas Eucharystii 21 września biskup kielecki Jan Piotrowski, który sprawował ją w asyście kilkudziesięciu kapłanów. Msza św. była transmitowana na telebimie obok kościoła.

Reklama

– Z głęboką wdzięcznością chcemy dziękować pokoleniom szlachetnych ludzi tej ziemi, którzy przez wieki tworzyli tę wspólnotę – mówił bp Piotrowski. – Jeżeli chcemy pięknie i owocnie przeżywać ten jubileusz, to potrzebny jest rachunek sumienia – podkreślał, przypominając, że „nie są najważniejsze pomniki, obrazy, organy, ale człowiek, bo on jest chwałą Boga”. Zachęcał, aby „stanąć w prawdzie o sobie” – w małżeństwach, rodzinach, posłudze kapłańskiej, w procesie wychowania dzieci i młodzieży. – Bóg daje nam czas i talenty, łaskę i nadzieje, ale wybór zawsze należy do człowieka – mówił biskup kielecki.

Wagę i znaczenie minionego czasu – jak zauważył bp Piotrowski – obrazują liczby: 900 lat, czyli 10800 miesięcy, i 328 500 dni. –Trzeba przypomnieć, że od roku 1119 upłynęło 900 lat. W tym czasie Polski piastowskiej, z niewielkiego ziarenka ewangelicznej gorczycy, wspólnota parafialna w Lisowie rozrosła się do rozmiaru wielkiego drzewa, aby po wiekach być matką wielu okolicznych wspólnot. Zapisywano kolejne karty ksiąg metrykalnych, ponieważ ludzkie życie wpisane jest nie tylko w życiową przestrzeń nowych domów i instytucji, ale wpisane jest przede wszystkim w czas, a czas jest ważniejszy niż przestrzeń. Czas już więcej do nas nie powraca, więc jest bezcennym darem – podkreślał bp Jan Piotrowski. – W tamtych zamierzchłych czasach sprzed 900 lat szło nowe, dotąd nieznane orędzie, które od czasu pierwszego chrztu w Wiślicy w 880 roku wyprowadzało mieszkańców tych ziem z okrutnych praw puszczy. Przykazanie miłości Boga i bliźniego rodziło nową społeczność – dodał.

Po Mszy św., z udziałem bardzo licznych delegacji i służb mundurowych, w tym kilkudziesięciu jednostek OSP, parafianie i goście spotkali się w tzw. Zielonym Sadzie – specjalnie w tym celu przygotowanej przestrzeni za plebanią – na festynie rodzinnym, z jubileuszowym tortem. Oczekiwanym wydarzeniem była prezentacja sztuki teatralnej „O Lisowie słów kilka”.

Reklama

Orzechy, tort, pamiątki

Jolanta i Monika Wójcik – mama i córka, były w pełni włączone w obchody. – Ks. Paweł Zębała przygotował spektakl o Lisowie, na podstawie scenariusza Aleksandry Klusek-Gębskiej. Jest w nim np. wątek królowej Jadwigi i jej nadań, pożarów kościoła, czy walki o krzyże. W przedstawienie zaangażowało się ok. 40 osób, młodszych i starszych – opowiadają. Można je było obejrzeć dwukrotnie, w sobotę i niedzielę, a zapewne będzie jeszcze nieraz powtarzane. Scenariusz wydano w formie broszurki.

Anna Nowak z komitetu organizacyjnego podkreśla wdzięczność Bogu za czas jubileuszu, za duchowe przygotowania i dumę z faktu, że należy się do tak szacownej wspólnoty.

Jolanta Wójcik przyznaje, jak bardzo jubileuszowe wydarzenie zintegrowało parafian. – Było dużo pracy i modlitwy, ale to wszystko nas związało – mówi. I wylicza: – Dobrze przeżyte misje, które prowadził wikariusz generalny, ks. prałat Dariusz Gącik, odnowienie krzyża misyjnego, modlitwa kół różańcowych, nowenna do św. Józefa. – I zabiegi ks. proboszcza Czesława Krzyszkowskiego – o odnowienie kościoła, i pomysły ks. Pawła Zębały, które uatrakcyjniły ten jubileusz.

Wśród pamiątek przygotowanych przez parafię był wizerunek kościoła z nadrukiem na drewnianej desce, dwustronny medal oraz 90 certyfikowanych drzewek – to szczepiony – osobiście przez ks. Pawła – szlachetny orzech włoski (gat. Jacek, odmiana dworski). Goście otrzymywali także upominek w formie zioło-miodu pokrzywowego z zaufanej pasieki.

Pomiędzy uczestników uroczystości podzielono także gigantyczny jubileuszowy tort. Zbudowano go z 12 części, krem miał smak waniliowo-malinowy, w polewie czekoladowej. – Zużyliśmy co najmniej 20 litrów śmietany – mówi Jolanta Wójcik.

Świętowanie

Świętowanie rozpoczęto 20 września wieczorem Mszą św. i nabożeństwem modlitewnym na cmentarzu parafialnym, gdzie modlono się szczególnie za zmarłych duszpasterzy i parafian, w sobotę i niedzielę odprawiano Msze św. w kościele z udziałem bp. Jana Piotrowskiego, kapłanów z kurii, samorządowców i gości, były pikniki rodzinne i spotkania w tzw. Zielonym Sadzie. To obszerny teren za plebanią, który parafianie, nie szczędząc fizycznej, ciężkiej pracy przygotowali specjalnie na jubileusz. Przypominały o nim banery, transparenty, drogi do kościoła udekorowane proporcami. Z okazji jubileuszu ks. dr Paweł Tkaczyk przygotował publikację o strukturze zabytkowej kościoła w Lisowie.

Solennie przygotowani

– Myślę, że można mówić o kilku latach przygotowań, licząc w to prace remontowe pod kierunkiem ks. proboszcza – uważa Anna Nowak. – Przez trzy lata my parafianie modliliśmy się nowenną do św. Józefa, dla którego cześć zaszczepił nam ks. Andrzej Wojarski – informuje. 19. dnia każdego miesiąca parafia modliła się o dobre przygotowanie jubileuszu. – Raz w miesiącu wyznaczałam inną wioskę, aby zintegrowała się na modlitwie cała parafia – mówi A. Nowak. – Baliśmy się, że nie podołamy, ale św. Józef dopomógł. Nie zaprzestaniemy tej nowenny, będziemy mu teraz dziękować – dodaje.

Ks. prob. Czesław Krzyszkowski powołał specjalny komitet – spotykano się raz w miesiącu. O jubileuszu dyskutowano z parafianami podczas wizyty duszpasterskiej, a każda rodzina otrzymała zaproszenie na uroczystości, z reprodukcją obrazu z ołtarza głównego, czyli św. Mikołaja autorstwa Rafała Hadziewicza.

Od lutego raz w miesiącu lisowscy parafianie spotykali się także na apelu jasnogórskim, a w każdą środę – na nowennie do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, polecając w modlitwie sprawy jubileuszu. Trwały remonty, renowacje, budowa nowej plebani. Odnawiano m.in. ołtarz MB Częstochowskiej, prospekt organowy i oryginalną ambonę, mającą kształt łodzi, płynącej po wzburzonym morzu. Czyszczeniu i uzupełnianiu ubytków została także poddana polichromia (przedstawia ona m.in. św. Izydora, Wniebowzięcie Matki Bożej, Przemienienie Pana Jezusa). Odnowiono również ołtarz Matki Bożej Częstochowskiej. Parafia uzyskała na te cele wsparcie zewnętrzne. Trzy ołtarze – cenne, z obrazami Rafała Hadziewicza (główny ze św. Mikołajem, boczne – Pan Jezus i św. Józef) zostały wcześniej odrestaurowane.

Początki parafii sięgają w XI wiek. Niektóre źródła, jako datę powstania parafii podają rok 1119, wśród nich Rubrycela Katedralna. Jan Długosz, przy dacie 1326, pisząc o dekanacie Kije, wymienia również parafię Lisów.

Mieszkańcy Lisowa wsławili się podczas tzw. „Strajku o krzyże” w Szkole Podstawowej w Lisowie w 1986 r. W obronie krzyża stanęli wówczas rodzice i członkowie grona pedagogicznego. Strajk upamiętnia wmurowana w kościele tablica. I nie był to strajk jedyny; podobne akcje w obronie krzyża były podejmowane na przełomie lat 50. i 60. Dwie osoby skazano wówczas na karę więzienia.

2019-10-08 14:19

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Złoty jubileusz bp. Piotra

2020-07-08 08:41

Niedziela sosnowiecka 28/2020, str. VI

[ TEMATY ]

kapłan

jubileusz

kapłan

Piotr Lorenc

Życzenia od przedstawicieli środowiska katechetycznego

To było wyjątkowe wydarzenie, które zapisze się na zawsze w historii naszej młodej diecezji.

Biskup pomocniczy Piotr Skucha 27 czerwca obchodził 50. rocznicę święceń kapłańskich. Uroczystości odbyły się w bazylice katedralnej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Sosnowcu – matce kościołów diecezji. Mszy św. przewodniczył sam dostojny jubilat bp Skucha. Wspólnie z nim modlił się bp Grzegorz Kaszak, ks. Mariusz Książek – kanclerz kurii, ks. Konrad Kościk – rektor seminarium, ks. Piotr Noga – wieloletni sekretarz biskupa, ks. Paweł Rozpiątkowski – ekonom diecezjalny i koledzy rocznikowi. Oczywiście byli również obecni kapłani z sosnowieckiej kapituły katedralnej, prepozyci kapituł olkusko-pilickiej i jaworznickiej oraz proboszczowie i wikariusze ze wszystkich zakątków diecezji. Dopisali również przedstawiciele wspólnot i ruchów działających w diecezji.

CZYTAJ DALEJ

Michał Świderski („Dotyk Boga”): To był prosty przekaz, że Bóg mnie kocha. Mnie, nie wszystkich

2020-07-10 08:06

[ TEMATY ]

modlitwa

świadectwo

świadectwo wiary

facebook.com/michalswiderski

Michał Świderski – lider Szkoły Nowej Ewangelizacji w Gliwicach, prywatnie mąż, ojciec trzech chłopców, doktor informatyki i przedsiębiorca. Co sprawiło, że z omijania Kościoła szerokim łukiem, stał się gorliwym naśladowcą Chrystusa?

Prowadzisz kanał na YouTubie oraz stronę na Facebooku, a także popularną audycję radiową pt. „Dotyk Boga”. Prezentowane są w niej świadectwa działania Boga w życiu zwykłych ludzi. A jaki był pierwszy dotyk Boga w twoim życiu?

Pierwsze takie świadome dotknięcie, które przemieniło moje życie i obróciło je o sto osiemdziesiąt stopni, miało miejsce 12 listopada 1995 roku. Miałem wtedy osiemnaście lat. Gdy wracałem ze ścianki wspinaczkowej, usłyszałem, że w kościółku akademickim w Gliwicach grają na gitarach. Stwierdziłem, że wejdę i posłucham. Kościół kojarzył mi się źle, bo uważałem, że wszystko, co jest z nim związane, to kłamstwo, gitary jednak kojarzyły mi się bardzo dobrze, z wędrówkami górskimi. W górach szukałem sensu życia. Miałem osiemnaście lat, czułem ogromną pustkę, zawód sukcesami tego świata, lęk przed przyszłością, lęk przed chorobami, lęk przed śmiercią – takie typowe rzeczy. Na swój sposób poszukiwałem więc Boga. I naraz w środku miasta to radosne granie na gitarze, śpiewy… Od razu na myśl przyszły mi właśnie góry, ognisko, moje wszystkie rozterki… To zresztą fascynujące, że Pan Bóg wie, jak do nas dotrzeć.

Gdy wszedłem do kościoła, usłyszałem bardzo prostą ewangelizację. Ludzie wychodzili na środek i mówili świadectwa, że zaprosili Jezusa do swojego serca. Jakaś kobieta nie mogła się pojednać z siostrą, a Bóg jej w tym pomógł. Kogoś innego Bóg uzdrowił z jakichś dolegliwości fizycznych. W serce kolejnej osoby wlał radość… To był prosty przekaz, że Bóg mnie kocha. Mnie, nie wszystkich. Dotarło do mnie wtedy, że Bóg nie chce mnie „dorwać”. Ja zawsze myślałem, że Bóg chce mnie złapać, a że miałem sporo na sumieniu, postanowiłem, że trzeba się trzymać od Niego z daleka. To zaprzeczenie moim wyobrażeniom mnie przyciągnęło. Można powiedzieć, że właśnie wtedy po raz pierwszy dotarła do mnie prawda o Bożej miłości. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie słyszałem.

Przez osiemnaście lat?

Osiemnaście lat życia! Przecież byłem katechizowany… teoretycznie, bo w praktyce to różnie z tym bywało.

Ja przecież nawet szukałem Boga, całkiem aktywnie, a mimo to nigdy nikt wprost mi nie powiedział, że właśnie ja – Michał Świderski – jestem dla Boga ważny. I to był dla mnie kopernikański przewrót myślenia.

Zupełna zmiana sposobu postrzegania – dotarło do mnie, że Bóg mnie nie ściga, lecz mnie szuka. I nie po to mnie szuka, żeby mnie dopaść, ale żeby mi przebaczyć Później w moim życiu pojawił się człowiek, który wprost mi powiedział: „Dzisiaj jest taki czas, kiedy możesz podjąć decyzję, czy chcesz żyć z Bogiem, czy nie. Jezus cię zaprasza”. To wtedy na scenę mojego życia wszedł Jezus Chrystus jako postać historyczna. Ja oczywiście świetnie wiedziałem, że On podobno umarł i zmartwychwstał, ale wiedziałem również, że nikt tak naprawdę w to nie wierzy…

….

Mówiliśmy o początku Twojej relacji z Bogiem i o pewnej „prehistorii”, w której ta relacja może była nieuświadomiona do końca. A czy z perspektywy tych dwudziestu trzech lat widzisz jakieś etapy rozwoju swojej wiary?

Oczywiście! Szczególnie w pierwszej części życia z Bogiem te etapy były dość jasno zarysowane. Są one bardzo podobne do rozwoju fizycznego dziecka. Najpierw jest okres niemowlęctwa, kiedy mało się wie i trzeba być systematycznie karmionym. Poza tym małe dziecko robi różne niekontrolowane głupie rzeczy.

Potem przychodzi czas odkrywania swojej tożsamości, dochodzenia do dorosłości, mierzenia się z różnymi wyzwaniami.

Ja jestem wdzięczny Bogu za to, że od samego początku, od pierwszego etapu mojego wzrastania, jestem w Kościele. Tak jak dziecko nie może wychowywać się samo, tak człowiek nie może sam wzrastać w wierze. Przy każdej ewangelizacji bardzo mocno podkreślamy to, że do wzrostu potrzebna jest wspólnota.

Dlatego uważam, że nie do końca dobre jest coraz bardziej popularne „internetowe chrześcijaństwo”, z którym mamy do czynienia wtedy, gdy człowiek, który czegoś doświadczył, jedyną wspólnotę ma w internecie.

Ogląda filmy na YouTubie, dyskutuje na forach itd. Moje doświadczenie jest inne. Od razu wszedłem do Odnowy w Duchu Świętym. Zresztą troszkę tam „rozrabiałem”. Ponieważ miałem jakieś swoje doświadczenie Boga, byłem bardzo ekspansywny. Mimo że jeszcze nie wszystko wiedziałem o wspólnocie, od samego początku chciałem ją zmieniać.

Może dlatego, że od razu pojawiło się we mnie ogromne pragnienie ewangelizacji. To ono właśnie przekierowało mnie do Szkoły Nowej Ewangelizacji w Gubinie, gdzie zajął się mną ks. Artur Godnarski, obecnie sekretarz Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Nowej Ewangelizacji. To jemu zawdzięczam swoją formację. Przeprowadził mnie przez kolejne etapy wzrastania, co trwało wiele lat. Kiedy więc założyliśmy własną wspólnotę, byłem już na tyle ugruntowany w wierze, że prowadząc innych ludzi do miejsca, w którym sam byłem, mogłem już samodzielnie się rozwijać. Bo trzeba powiedzieć, że towarzyszenie wzrostowi innych wymaga też, by samemu cały czas wzrastać. Czasem gorliwość ludzi, dla których jestem liderem – ludzi, którzy dopiero wkraczają na drogę duchowego rozwoju – jest dla mnie zawstydzająca. Także dla nich muszę się nieustannie nawracać.

Kiedy widzę ich posługę – czy to w ewangelizacji, czy uzdrowienia – czuję się naprawdę zawstydzony. Przecież jestem tyle lat przy Panu, że to przede wszystkim ja powinienem być dla nich przykładem, a nie oni dla mnie… Chcąc pełnić funkcję przewodnika, muszę żyć tak, jak głoszę. Żeby tak właśnie było, trzeba trwać we wspólnocie. Bez niej nie ma się punktu odniesienia, nie ma dla kogo się starać, by wciąż się rozwijać w posłudze… Wspólnota jest podstawą. Jest miejscem, gdzie można nieustannie służyć innym ludziom, a to właśnie służba ludziom zapewnia mi największy wzrost.

Generalnie tak jest z uczeniem i rozwijaniem się w każdej dziedzinie. Mówi się, że znacznie więcej człowiek zapamiętuje z tego, co sam przekazuje innym, niż z tego, co tylko czyta dla siebie albo nawet zapisuje. Masę rzeczy pamiętam, dlatego że musiałem je wielokrotnie tłumaczyć różnym osobom. Wiele spraw rozumiem naprawdę dogłębnie, bo musiałem je rozgryzać tysiące razy na tysiące sposobów, żeby móc je właściwie przedstawić innym. Właśnie przez tę służbę ludziom sam się rozwijam. I to jest piękne.

_________________________

W artykule zawarte są fragmenty książki: „Dotyk Boga. O uzdrowieniu i mocy, ewangelizacji oraz sukcesie w życiu chrześcijanina” Michał Świderski, wyd. eSPe. Sprawdź więcej: Zobacz

eSPe

CZYTAJ DALEJ

COMECE: budujmy bardziej sprawiedliwą i przyjazną Europę

2020-07-10 20:53

[ TEMATY ]

Unia Europejska

Europa

kryzys

COMECE

Vatican News

Wobec kryzysu i trudności, które przeżywa, Europa potrzebuje wspólnego działania, aby była bardziej sprawiedliwa, gdzie wszyscy będą mieli jednakowe szanse i będą jednakowo traktowani, gdzie poszanowany będzie zrównoważony rozwój. Opinię tę wyraził sekretarz generalny Komisji Episkopatów Unii Europejskiej (COMECE) po spotkaniu ze stałym obserwatorem Niemiec przy Unii Europejskiej Michaelem Claussem. Kraj ten od 1 lipca br. sprawuje prezydencję w UE.

Ks. Manuel Barrios Prieto podkreślił, że u początków powstania Unii leżała świadomość, iż tylko wspólnie można przezwyciężyć trudności i budować pokój i dobro wspólne. Wskazał także na główne tematy ważne z punktu widzenia Kościoła. Mówi sekretarz generalny COMECE

Głos Kościoła głosem biednych, obrony życia, najsłabszych

„Uważam, że głos Papieża jest dziś jednym z najbardziej autorytatywnych na poziomie światowym wśród różnych spraw, o których mówi. Są tematy, na poziomie europejskim, które są bardzo istotne, jak ochrona stworzenia, czyli temat troski o nasz wspólny dom. To jest bardzo ważne i naprawdę razem musimy się o niego troszczyć, nie tylko ludzie wierzący, ale także i wszyscy ludzie dobrej woli, gdyż rozwój Unii Europejskiej niesie ze sobą zrównoważony rozwój, dbałość o przyszłe pokolenia ze wszystkimi trudnościami, które może on ze sobą przynieść – powiedział w wywiadzie dla Radia Watykańskiego ks. Manuel Barrios Prieto. - Naszym zdaniem najważniejsze są następujące tematy: troska o najsłabszych w naszych społeczeństwach, o tych, którzy tracą pracę, o osoby, które naprawdę zostaną dotknięte kryzysem gospodarczym. Trzeba myśleć o młodych, którzy poniosą koszty tego kryzysu, a którzy będą wchodzić w świat pracy. Nie można zapominać także o temacie migracji, który dla Kościoła jest tak ważny. To czas, kiedy jako Kościół musimy zabrać głos, który jest także głosem biednych, rodzin, głosem obrony życia, obrony najsłabszych, sprawiedliwości. Obronimy się razem, tylko w ten sposób możemy przezwyciężyć kryzys. Albo wszyscy zwyciężymy, albo wszyscy poniesiemy porażkę. Istnieje bowiem ryzyko, że projekt europejski, który narodził się po II wojnie światowej, rozmyje się i to dla ludzkości byłoby wielką stratą.“

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję