Reklama

Wkrótce błogosławiony!

2019-10-08 14:19

(buk)
Edycja lubelska 41/2019, str. 1

Archiwum KUL
Kard. Stefan Wyszyński na dziedzińcu KUL

Archidiecezja lubelska raduje się z bliskiej beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego, biskupa lubelskiego w latach 1946-49, a przedtem studenta i doktora KUL – napisał na Twitterze abp Stanisław Budzik

Papież Franciszek 2 października upoważnił Kongregację ds. Kanonizacyjnych do ogłoszenia dekretu o cudzie za wstawiennictwem czcigodnego sługi Bożego Stefana kard. Wyszyńskiego. Oznacza to, że zakończył się trwający od 1989 r. proces beatyfikacyjny Prymasa Tysiąclecia i wkrótce można spodziewać się informacji o miejscu i dacie uroczystej beatyfikacji. Na to wydarzenie czeka archidiecezja lubelska, z którą Prymas Tysiąclecia związany był poprzez studia w KUL i biskupstwo, ale także mniej znane wojenne losy.

Pełna treść tego i pozostałych artykułów z NIEDZIELI 41/2019 w wersji drukowanej tygodnika lub w e-wydaniu.

Tagi:
kard. Stefan Wyszyński KUL

Abp Budzik: Kardynał Wyszyński aktualny także dziś (wywiad)

2019-10-04 18:35

Rozmawiał Marcin Przeciszewski / Lublin (KAI)

- Postać prymasa Wyszyńskiego jest dziś wezwaniem, aby miłość Ojczyzny i Kościoła nas jednoczyła, byśmy umieli dostrzec i docenić dobro wspólne i nie dali się podzielić na obozy walczące ze sobą na śmierć i życie – mówi KAI abp Stanisław Budzik, metropolita lubelski, jego następca na stolicy lubelskiej.

episkopat.pl

Marcin Przeciszewski, KAI: Papież Franciszek zaakceptował dekret o uznaniu cudu, jaki dokonał się za pośrednictwem kard. Stefana Wyszyńskiego, co otwiera bezpośrednią drogę do jego beatyfikacji. Ksiądz arcybiskup jako biskup lubelski - obok kard. Nycza w Warszawie i prymasa Polaka w Gnieźnie - jest następcą kard. Wyszyńskiego Lublinie. Był on przez całe swe życie był związany z tym miastem. Czym dla Księdza jest rychłe wyniesienie kard. Wyszyńskiego na ołtarze?

Abp Stanisław Budzik: Te decyzje papieża Franciszka są źródłem radości dla całego Kościoła w Polsce, a szczególnie dla Lublina i archidiecezji lubelskiej. Prymas Wyszyński był z Lublinem blisko związany. Przed wojną studiował na naszym Uniwersytecie w latach 1925-29 i tu obronił doktorat na wydziale prawa kanonicznego. Mieszkał w konwikcie dla księży w samym centrum miasta przy ul. Archidiakońskiej. Dziś upamiętnia to tablica. Dyrektorem konwiktu był wówczas ks. Tadeusz Fedorowicz, a młody ksiądz Wyszyński pełnił rolę przedstawiciela mieszkających tam studentów. Ich długoletnia przyjaźń wpłynęła na duchowość i teologię przyszłego prymasa. Dzięki temu związał się też blisko z Laskami i siostrami Franciszkankami Służebnicami Krzyża. Razem z nimi podczas wojny ukrywał się na Lubelszczyźnie, w Kozłówce i w Żułowie, gdzie po dziś dzień siostry prowadzą zakład dla niewidomych kobiet.
Po wojnie został mianowany biskupem lubelskim i przez 2 lata i 8 miesięcy (1946 – 49) ofiarnie pracował nad odnową życia religijnego po latach okupacji. Posługa ta przygotowała go do zadań czekających go w Gnieźnie i w Warszawie, jako prymasa Polski. Niedawno obchodziliśmy 70. rocznicę jego przejścia z Lublina do Gniezna. W Lublinie rozpoczął także codzienne niemal zapisywanie notatek „Pro memoria”, które kontynuował aż do śmierci.

- Kiedy się to stało? Co go do tego go zainspirowało?

- Pierwsza jego notatka została zapisana w 22 października 1948 r. Był to pamiętny dzień ze względu na wydarzenie, o którym za chwilę. Warto podkreślić, że trzydzieści lat później, 22 października miała miejsce inauguracja pontyfikatu Jana Pawła II, a co roku w tym dniu przypada wspomnienie świętego Papieża Polaka.
Biskup Wyszyński przyjechał tego dnia do Lublina z Zakopanego, gdzie był na krótkim wypoczynku po operacji wyrostka robaczkowego. W holu domu biskupiego od furtiana dowiaduje się, że właśnie zmarł prymas August Hlond. Jest pod bardzo silnym wrażeniem tej wiadomości. „Stoimy dłuższy czas w holu– pisze – zagubieni w milczeniu. Dochodziły do Zakopanego wieści o ciężkiej chorobie ks. kardynała Hlonda, ale śmierci nikt się nie spodziewał. Tak często radowałem się myślą, że w niezwykle trudnej sytuacji Kościoła w Polsce błogosławieństwem jest jego Sternik – pewną dłonią prowadzący przez męki. Człowiek czuł się dziwnie spokojny w obliczu Prymasa Hlonda. A teraz coś się zawaliło. Runął mur oporowy. Kto teraz będzie antemurale, kto będzie przedmurzem?” Czyżby przeczuwał, że to właśnie on stanie się owym „murem oporowym” i „przedmurzem”?
Po przejściu do Gniezna i Warszawy Kardynał Wyszyński wielokrotnie później wracał do Lublina, szczególnie w kontekście Uniwersytetu, który był przedmiotem jego wielkiej troski przez całe życie. Jako biskup lubelski był jego Wielkim Kanclerzem, a będąc prymasem regularnie na KUL przybywał. Uczestniczył w inauguracjach i innych ważnych wydarzeniach. Obaj kardynałowie, Wyszyński i Wojtyła, uczestniczyli w 50-leciu Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w 1968 r. Wtedy Prymas, zwracając się do młodzieży powiedział: „Niektórzy z Was doczekają stulecia KUL. Pamiętajcie wtedy o nas, a my będziemy wam błogosławić z nieba”. Były to słowa poniekąd prorocze. Dziś jeden z nich, Jan Paweł II cieszy się chwałą świętych, a drugi, Kardynał Wyszyński, będzie wkrótce błogosławionym.

- Ksiądz Arcybiskup codziennie spogląda na pomnik kard. Wyszyńskiego stojący na dziedzińcu rezydencji biskupów lubelskich. To kolejna pamiątka po Prymasie w Lublinie. Komu ją zawdzięczamy?

- Został on postawiony w 1996 r. z inicjatywy abp. Bolesława Pylaka, który jako diakon towarzyszył Wyszyńskiemu w wizytacjach, jakie odbywał jako biskup lubelski. Widzimy na nim Prymasa Tysiąclecia jako dobrego pasterza i męża stanu, w zadumie i trosce o Ojczyznę i Kościół.

- Jest jeszcze drugi pomnik kard. Wyszyńskiego w Lublinie, wraz z Janem Pawłem II. Jak Ksiądz Arcybiskup odczytałby symbolikę tej sceny uścisku dwóch wielkich mężów Kościoła, kiedy Papież podnosi z kolan Prymasa, który chciał mu w ten sposób złożyć homagium?

- Pomnik nawiązuje do daty 22 października, a konkretnie do uroczystości inauguracji pontyfikatu Jana Pawła II 22 października 1978 na Placu św. Piotra.
Między Wojtyłą a Wyszyńskim było 20 lat różnicy, niemal całe pokolenie. Władze komunistyczne być może dlatego zgodziły się, aby Wojtyła został arcybiskupem krakowskim, żeby zaistniał jakiś autorytet, który zagroziłby Prymasowi. Na szczęście się to nie udało. Kard. Wojtyła nie pozwolił się użyć do takiej gry, pomimo, że między tymi dwoma wielkimi ludźmi Kościoła istniały różnice życiowej drogi, akcentów teologicznych i wrażliwości duszpasterskiej. Ale obaj kardynałowie, kierowani troską o dobro nadrzędne, a także osobistą sympatią, wspaniale ze sobą współpracowali.
Pomnik ten symbolizuje to, co w życiu obu tych ludzi – tak bardzo związanych z Lublinem – może być dla nas punktem odniesienia na dziś: w sprawach ważnych i dla teraźniejszości i dla przyszłości. Musimy szukać porozumienia w rzeczach istotnych dla Kościoła i dla Polski. Nie dajmy się podzielić na obozy walczące ze sobą na śmierć i życie. Szukajmy obszarów wspólnej troski i narodowej zgody. Pamiętajmy, że o wiele więcej nas łączy niż dzieli.

- A czy kardynała Wyszyńskiego można nazwać człowiekiem dialogu? Raczej kojarzy się z bezkompromisowością.

- – Kard. Wyszyński był człowiekiem dialogu, mimo, że był przekonanym antykomunistą i zdecydowanym przeciwnikiem narzuconego Polsce ustroju. Przygotowując porozumienie z komunistycznym rządem w 1950 r., szukał tego, co jeszcze można ocalić w imię dobra narodu i Kościoła. Ale kiedy władza totalitarna zaszła za daleko, wypowiedział słynne: „Non possumus!”. Te słowa przypominają wezwanie Ja Pawła II do obrony niezbywalnych wartości: każdy z nas winien mieć „swoje Westerplatte”. Chodzi o obszary, których nie wolno oddać bez walki, wymiar zadań i powinności, od których nie można się uchylić.
Nawiązując do ducha dialogu, który cechował i Wyszyńskiego i Wojtyłę – co symbolicznie ukazuje pomnik na dziedzińcu KUL – chcemy przyszłoroczny Kongres Kultury Chrześcijańskiej w Lublinie zorganizować pod hasłem: „Przestrzenie dialogu”. Nawiążemy w ten sposób do przesłania tych dwóch wielkich Polaków, w roku, w którym będziemy wspominać stulecie urodzin Jana Pawła II oraz uczestniczyć w beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia.

- Czym jest dla nas dziś postać prymasa Wyszyńskiego?

- Ciągle wskazuje nam drogę, jest naszym przewodnikiem. Uczy miłości do Kościoła i Ojczyzny i szacunku do każdego człowieka, wzywa nas, abyśmy szukali tego, co łączy, tego, co wspólne i nieprzemijające, byśmy nie pozwolili uwikłać się w spory, ale spojrzeli na rzeczywistość z dystansu. Są wartości ponadczasowe, które trzeba ocalić i na których należy budować.

- Mamy nadzieję, że uroczystości beatyfikacyjne kard. Wyszyńskiego odbędą się w Warszawie na przełomie maja i czerwca przyszłego roku. Wierni archidiecezji lubelskiej będą zapewne w dużej liczbie w nich uczestniczyć. Jak Archidiecezja przygotowuje się do tego wydarzenia?

- Od dawna regularnie modlimy się w intencji beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia. Włączamy się w modlitwę w dniu 28 każdego miesiąca, upamiętniającym jego odejście do Domu Ojca. Lublin będzie mocno obecny na beatyfikacji w Warszawie. Będziemy się też częściej starali sięgać do przesłania naszego biskupa i Prymasa Polski. Chcemy podkreślać, że tu w Lublinie, zdobywał pierwsze doświadczenia duszpasterskie jako biskup.
Jedną z inspiracji może być książka ks. Piotra Niteckiego, wydana niedawno przez TN KUL, pt. „Wiemy jak godną stolicę obejmuję w dziedzictwie”. Opisuje ona lubelski okres życia prymasa Wyszyńskiego. Rozprowadzamy też wydaną w Warszawie przez „Soli Deo” książkę „Z głębi duszy. Kalendarzyk łaski”. Są w niej jego zapiski duchowe z okresu uwięzienia. Kiedy je czytamy, podziwiamy niezłomną moc ducha, wyrastającą z jego zjednoczenia z Bogiem, miłości do Kościoła i Ojczyzny, gorącej pobożności Maryjnej. Będąc więzionym i trzymanym w odosobnieniu, nie był pewien, czy stamtąd powróci. Mógł się obawiać, że w Polsce stanie się to samo, co stało się w Jugosławii, w Czechosłowacji czy na Węgrzech. A mimo to zachował niesamowitą moc ducha – w najtrudniejszych dla siebie czasach.
Jeszcze nie wiedział, jak wielką rolę odegra w Kościele, że zostanie nazwany Prymasem Tysiąclecia, że powita w Ojczyźnie Papieża Polaka. Bo chyba nie ulega wątpliwości, że ten dynamiczny kształt, jaki nadał Kardynał Wyszyński Kościołowi w kraju rządzonym przez komunistów, skierował na Polskę uwagę kardynałów elektorów na konklawe w październiku 1978 r.
Ważnym motywem był także proces pojednania z Niemcami, rozpoczęty odważnym i na wskroś chrześcijańskim listem biskupów polskich do biskupów niemieckich z 1965 r., pod którym podpis złożył prymas Wyszyński. A tak się złożyło, że wybór na papieża dokonał się zaledwie w kilka tygodni po pierwszej w historii oficjalnej wizycie przedstawicieli Episkopatu Polski w Niemczech, w tym obu kardynałów: Wyszyńskiego i Wojtyły.

- Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niezłomni duchowni

2019-10-19 20:49

Marian Florek

W dniu 19 października br. w Kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze spotkali się alumni, którzy pół wieku temu w kleryckiej kompanii zakończyli obowiązkową służbę wojskową.

Elżbieta Spałek / Biuro Prasowe Jasnej Góry

Świętowali – jak to określił ks. prof. dr hab. Stanisław Urbański- rocznicę „wyjścia” z jednostki w Szczecinie -Podjuchy, gdzie w latach 1967/69 odbywali zasadniczą służbę wojskową. I jako dziękczynienie Bogu za 50 lat kapłaństwa(włączając w ten czas i lata kleryckie). Prawie wszystkim klerykom udało się wytrwać, wrócić do seminarium i zostać kapłanami. Dlatego jest powód aby radośnie wspominać przeszłe lata. Chociaż – dodaje ks. Urbański- jako wrogowie PRL-u służyliśmy w jednostce karnej i byliśmy stale narażeni na systemową indoktrynację i propagandę ateistyczną.

W imieniu Jasnej Góry wszystkich gości i zgromadzonych wiernych powitał o. Nikodem Kilnar, który przypomniał, iż „dzień 19 października 2019 r. przeżywamy jako Narodowy Dzień Duchownych Niezłomnych”.

Mszy św. przewodniczył bp. Jan Tyrawa, biskup diecezji bydgoskiej, który również służył w tamtych latach w owej wspomnianej jednostce. Na powitanie stwierdził, że spotkanie jest powtórzeniem zjazdu sprzed pół wieku, kiedy to po wyjściu z jednostki wojskowej w listopadzie , młodzi klerycy przyjechali do Matki Bożej na Jasną Górę, aby podziękować za szczęśliwie przebyte 725 dni w wojsku. Dzisiaj – mówił hieracha- spotykamy się na nowo przed obliczem Matki, aby podsumować swoje życie. I chociaż życie przemija to jednak zostaje coś, co jest w naszych sercach i w sercach tych wszystkich ludzi, z którymi spotykaliśmy się jako kapłani. Dlatego też niech ten jubileusz będzie miał ten szczególny wyraz – dodał na końcu ks. Tyrawa.

Następnie już w homilii nawiązał do ewangelicznej historii z Kany Galilejskiej. Bóg – mówił- wchodzi w nasze życie w każdej chwili. Czy jest łatwo rozpoznać owe znaki Bożej obecności? Gdy się patrzy z perspektywy długiego życia, intensywnego życia to się dostrzega wiele zdarzeń, które pozostają poza jakąkolwiek władzą człowieka. Są to różne zdarzenia. I te dobre i te złe - cierpienie, choroba, ale też cudowne wyzdrowienia. Żyjemy w świecie wyznacznym obecnością tak dobra jak i zła. Ludzie nie mają władzy nad złem. Tylko Bóg ma taką władzę. Bóg, który przez swoje swoje Zmartwychwstanie pokonał ostatecznie zło. Ale jest to rzeczywistość eschtologiczna. Dla nas tu i teraz pozostaje walka ze złem zgodnie z pawłową myślą – „Zło dobrem zwyciężaj”, która to myśl stała się maksymą życiową ks. Jerzego Popiełuszki. Zamordowany przez komunistów kapłan, był także z naszego grona, był także w wojsku, ale rok wcześniej w Bartoszycach – mówił do zgromadzonych bp Tyrawa i pytał- Dlaczego na tym świecie cierpi niewinny? Tylko Bóg może się o takiego człowieka upomnieć. I jest to dowód na Jego istnienie. Bo unicestwione życie nie upomina się o siebie. O siebie upominają się prawa fizyki. Życie się o siebie nie upomina i dlatego wolno z niego kpić. Dlatego mamy aborcję, eutanzaję, in vitro i te wszystkie zdarzenia kiedy człowiek ginie. Dlatego jest Bóg, który się upomina o sprawiedliwego. Umiejmy w prozie życia dostrzegać Boże znaki, które niech umacniają nas w działaniach, zgodnie z przytoczoną zasadą, by zło zwyciężać dobrem.

Historia wojskowej służby kleryków sięga lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy po tzw. odwilży wznowiono represje wobec Kościoła. Przejawiało się to m.in. tym, że – pomimo ustaleń pomiędzy Episkopatem a rządem PRL - nadal powoływano do odbycia zasadniczej służby wojskowej kleryków z seminariów świeckich i zakonnych. W roku 1964 utworzono tak zwane kompanie kleryckie, w których poddawano ideologicznej presji młodych kandydatów do kapłaństwa. Kompanie te były zlokalizowane w Gdańsku, Opolu i Szczecinie-Podjuchach i były podporządkowane bezpośrednio Głównemu Zarządowi Politycznemu Wojska Polskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Popiełuszko. Wolność jest w nas.

2019-10-19 23:30

Agata Pieszko

Dziś wspominamy błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszkę, męczennika wolności. Z tej okazji pragniemy przytoczyć kilka słów Adama Woronowicza, odtwórcy postaci ks. Jerzego w filmie "Popiełuszko. Wolność jest w nas".

Adam Woronowicz w kadrze z filmu "Popiełuszko. Wolność jest w nas"

Kilka lat temu postakademicka wspólnota "Wawrzyny Plus" starym zwyczajem pielgrzymowała po górach, kiedy niespodziewanie szlak przeciął im Adam Woronowicz. Aktor niebojący się ról w produkcjach trudnych, obnażających ludzkie potyczki ("Pod mocnym aniołem"), zabawnych i nietuzinkowych ("Baby są jakieś inne"), czy wreszcie pomnikowych, mających monumentalne znaczenie dla polskiej historii ("Popiełuszko. Wolność jest w nas"). Efektem tego spotkania była wizyta aktora we wrocławskim kościele św. Wawrzyńca na ul. Bujwida. Wszedł wtedy na ambonę z przesłaniem: nie bagatelizuj wolności, miej codziennie niepodległe serce.

Wolność – dziękuj za nią codziennie

– Nie czuję się kimś lepszym i ważniejszym od was. Nie przyszedłem tu pouczać. Łączy nas przecież jedna droga do domu Ojca – mówił wtedy Adam Woronowicz. Faktycznie, nie było grożenia palcem i strofowania. Białostocki aktor zachęcał tylko do codziennego doceniania wolności, zwracając uwagę na to, że nie mamy tego w zwyczaju. Dlaczego? Bo nie staliśmy w październikowe popołudnie 1984 roku na boisku przy płocie, kiedy zwłoki księdza Jerzego Popiełuszki były wkładane do szarej Nyski...

Nie bądź niewolnikiem

– Jesteśmy trudnym narodem z podziałami. Sami oddaliśmy wolność, nikt nam jej nie zabrał – mówił Adam Woronowicz. Sam Chrystus woła dziś do nas, że "Każde królestwo, wewnętrznie skłócone, pustoszeje. I żadne miasto ani dom, wewnętrznie skłócony, się nie ostoi." (Mt. 12,25) Trzeba nam pamiętać, że wolność jest w nas, w naszych postawach i decyzjach, i że wszelkie podziały są jej pogwałceniem.

Pasterze są męczennikami

W myśl filmowego księdza, nasi pasterze są niejako współczesnymi męczennikami, którzy za każdym razem, gdy odprawiają mszę, wychodzą na Golgotę. Modlą się wtedy za swój lud i składają siebie w ofierze. Każda Eucharystia jest bowiem walką o wolność. Wolność grzesznych dusz. Niezwykły orator zauważył także, że nasza ziemia wydała wielu świętych i błogosławionych, oraz że przykład ks. Jerzego stanie się rolą, na której wykiełkują nowe pokolenia świętych, w myśl łacińskiego teologa Tertuliana: "Krew męczenników posiewem chrześcijan". Adam Woronowicz podzielił się również świadectwem, że nigdy nie spotkał kogoś, kto by przegrał, idąc z Chrystusem. Ojciec jest zawsze, chyba, że sami puścimy Jego rękę. 

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem