Reklama

Skarby opactwa

2019-10-22 13:00

Ks. Waldemar Wesołowski
Edycja legnicka 43/2019, str. 4-5

Ks. Waldemar Wesołowski i Przemysław Groński
Laureaci przeglądu piosenki

Po wielkiej pielgrzymce Żywego Różańca przyszedł czas na pielgrzymkę dzieci. Do krzeszowskiego sanktuarium Matki Bożej Łaskawej, przybyło ponad 300 dzieci z Eucharystycznego Ruchu Młodych, Podwórkowych Kółek Różańcowych oraz innych wspólnot dziecięcych działających w parafiach. Najmłodszym pielgrzymom towarzyszyli duszpasterze, katecheci i rodzice

Pielgrzymka dzieci odbyła się po raz drugi, ale pierwszy raz połączona była z przeglądem piosenki religijnej i patriotycznej. Właśnie od tego akcentu rozpoczęło się sobotnie spotkanie. Na scenie przy bazylice wystąpiło 11 wykonawców, których oceniała profesjonalistka z Bolesławca Aleksandra Sozańska-Kut, zajmująca się muzyką i wokalem. Przewodnicząca jury podkreśliła, że repertuar był różnorodny, ale wszyscy wykonawcy wykazali dobre przygotowanie i zaprezentowali dobry warsztat muzyczny.

Kolejnym punktem spotkania była gra terenowa, w której uczestniczyła większość małych pielgrzymów. Każde dziecko rejestrując się w recepcji, otrzymało specjalną książeczkę, w której oprócz opowieści o Willmannie i kolorowanek znajdowała się gra terenowa zawierająca zbiór pytań i łamigłówek, z których rozwiązaniem przyszło się zmierzyć uczestnikom. Poruszając się po bazylice i uważnie szukając odpowiedzi, młodzi pielgrzymi wcielali się w rolę odkrywców, poznając tajniki „Perły baroku”. Warto podkreślić, że taką grę terenową można odbyć także indywidualnie, przy okazji odwiedzenia krzeszowskiego opactwa, książeczkę można bowiem nabyć w biurze obsługi pielgrzyma.

Z myślą o uzdolnionych artystycznie organizatorzy przygotowali warsztaty malarskie. Tam właśnie można było wcielić się w postać śląskiego Rembrandta, czyli Michała Willmanna, autora krzeszowskich fresków i obrazów. Natomiast dla lubiących zabawy sportowe udostępniono dmuchańce i inne atrakcje sportowe. Ponadto każde dziecko mogło zwiedzić zabytki krzeszowskiego sanktuarium, w tym także klasztorne podziemia oraz Mauzoleum Piastów Śląskich.

Reklama

Tego dnia wszyscy odwiedzający Krzeszów mogli się spotkać z przedstawicielami zakonu joannitów ze Strzegomia, czyli Bractwem Szpitalników św. Jana Chrzciciela Szpitala Jerozolimskiego. Tę grupę tworzą starsi i młodsi pasjonaci historii średniowiecza. – Naszym zadaniem jest odkłamywanie stereotypów dotyczących tej epoki, w tym również wypraw krzyżowych. Sami staramy się żyć ideałami rycerskimi i o nich mówić współczesnym. Ponadto organizujemy pokazy walk, mówimy o zwyczajach średniowiecza, prowadzimy warsztaty i zapoznajemy się z kuchnią tamtej epoki – mówią joannici.

Inną atrakcją spotkania w Krzeszowie była możliwość wybicia monety, czyli krzeszowskiego florena. Jak podkreślił Grzegorz Żurek, kierownik sanktuarium, taka okazja trafiła się po raz pierwszy. – To ciekawa inicjatywa nawiązująca do historii opactwa. To właśnie krzeszowskimi florenami zapłacono znanemu artyście Piotrowi Brandlowi, zwanym czeskim Rubensem, m.in. za monumentalny obraz znajdujący się w ołtarzu głównym krzeszowskiej bazyliki ukazujący scenę wniebowzięcia Matki Bożej – powiedział pan Grzegorz.

Każdy pielgrzym mógł ponadto zwiedzić zabytki krzeszowskiego sanktuarium, w tym także podziemia klasztoru i bazyliki oraz mauzoleum Piastów Świdnickich.

Końcowym akcentem była Msza św. w kościele brackim pw. św. Józefa, której przewodniczył o. Piotr Dettlaff z Torunia. Swoje świadectwo złożyła także Magda Buczek – założycielka Podwórkowych Kółek Różańcowych.

Po Eucharystii rozlosowano nagrody, które dzieci zdobyły podczas konkursu piosenki i gry terenowej, a także liczne pamiątki. Nikt zatem nie wyjechał z Krzeszowa z pustymi rękami.

Pielgrzymka dzieci zakończyła się wspólną agapą.

Tagi:
dzieci pielgrzymka

Dlaczego pielgrzymują do Babimostu?

2019-11-19 12:18

Ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 47/2019, str. 4-5

Nie ma tu jeszcze żadnego sanktuarium czy kolegiaty. A jednak do kościoła św. Wawrzyńca w Babimoście pielgrzymują wierni. A właściwie wierne. Bo od zeszłego roku to właśnie w tym mieście odbywają się diecezjalne spotkania kobiet. Co je tam przyciąga?

l.m.wikipedia.org/Petroniusz
Wnętrze kościoła w Babimoście

Sam gród na terenie dzisiejszego Babimostu mógł istnieć już w X wieku. Jego funkcjonowanie wiąże się z kultem pogańskiej bogini Baby. Pierwsze zaś wzmianki o Babimoście pochodzą z połowy XIII wieku. 22 lutego 1257 r. miejscowość wymienia dokument Przemysława I, księcia poznańskiego. Należała ona wówczas do cystersów z klasztoru w Obrze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dlaczego nie lubią księży?

2019-11-05 12:48

Piotr Grzybowski
Niedziela Ogólnopolska 45/2019, str. 7

Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem

Ks. Paweł Kłys

Obojętny, negatywny lub czasem nawet wrogi stosunek części społeczeństwa do duchowieństwa katolickiego staje się coraz bardziej powszechny. Znamienne przy tym, że jedynie katolickiego – w większości to Kościół katolicki podlega narastającej krytyce. Krytyce, która przeradza się ostatnio w jawną walkę.

Rozpoczęta przez zadeklarowanych ateistów – rozszerza się, obejmuje swym zasięgiem coraz szersze środowiska. Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem wielu przywódców, grup, organizacji czy środowisk. Zostaje wpisana w programy wyborcze. Staje się podstawą budowy wizerunku czy manifestów politycznych i światopoglądowych. A wszystko jest wsparte siłą środków masowej komunikacji.

Działanie to zawsze ma swój precyzyjny scenariusz. Rozpoczyna się od wybrania celu. Stają się nim z reguły księża, którzy stanowią rdzeń Kościoła. Powszechnie uznani i szanowani. Za tym idzie krytyka ich nauczania. Pokrętne interpretacje – czy wręcz manipulacja – kazań i wystąpień. Często mianem „skandalu” określa się ich słowa płynące wprost z Ewangelii. Linczowi medialnemu poddaje się organizowanie pielgrzymek, które gromadzą setki tysięcy wiernych. Wszystko to, aby ośmieszyć, poniżyć i upokorzyć.

Dlaczego tak się dzieje? Co zachodzi w umysłach ludzi, którzy decydują się podjąć walkę z Kościołem? O co chodzi w ich działaniu? Dokąd się skierują w swych dalszych planach?

W większości przypadków motorem zła, które ich nakręca, jest olbrzymia chęć władzy – chęć rządzenia, panowania, kierowania, niezależnie od tego, co pod tymi pojęciami sami rozumieją.

Podnoszą bunt przeciw księżom, czując fizyczny strach przed ich wielką wiarą. Przed nauką, którą głoszą w imieniu Jezusa Chrystusa. Czują wyraźnie, że ci, którzy nie chcą władzy nad „rzędem dusz”, otrzymali ją i mają. Boją się ich wpływu na szerokie rzesze. Wiedzą bowiem, że to za ich przykładem gromadzi się coraz więcej młodych ludzi, którzy na kolanach oddają cześć Stwórcy. Boją się, że ta młodzież pójdzie za nimi, a nie za pseudowartościami ofiarowywanymi w wielu popularnych mediach. Boją się ponadto, że takie myślenie będzie się upowszechniać. Że rozścieli się po kraju i sprawi, iż ludzie staną się lepsi, uczciwsi. Że będą dalej jak przez wieki czcić Boga, a Jego naukę stosować w rodzinach, w miejscach pracy, w życiu społecznym.

Boją się w końcu, że kiedyś i ich żony, synowie i córki uznają, iż wartości przez nich głoszone są puste i niewarte zainteresowania. Że to, co oni z takim trudem budowali, co ciułaczym wysiłkiem zgromadzili, uznają za bezwartościowe, a w konsekwencji nie będą ich za te dokonania cenili. Boją się, że resztki ich pseudoautorytetu legną w gruzach. Że będą musieli oddać coś ze swego stanu posiadania, wycofać się ze swoich miałkich tez, które były napędem ich życia. Boją się w końcu, że będą musieli zostać tymi, których jedynie czasami udają. Ludźmi Chrystusowymi – chrześcijanami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Włochy: antykoncepcja hormonalna może prowadzić do samobójstwa

2019-11-20 09:13

Krzysztof Bronk/vaticannews.va / Rzym (KAI)

Za rezygnację z przekazywania życia i stosowanie antykoncepcji trzeba niekiedy zapłacić wysoką cenę. Świadectwem tego jest rozporządzenie wydane przez Włoską Agencję Leków (Aifa). Odtąd na wszystkich antykoncepcyjnych środkach hormonalnych musi widnieć ostrzeżenie, że ich zażywanie może prowadzić do depresji lub skłonności samobójczych.

dalaprod/Fotolia.com

Jak podaje agencja ANSA, o nowym rozporządzeniu poinformowani zostali zarówno producenci środków antykoncepcyjnych, jak i lekarze. Włoska Agencja Leków uzasadnia swą decyzję badaniami i oceną zagrożenia wśród pacjentek stosujących hormonalną antykoncepcję w Europie.

Depresja już wcześniej była zaliczana do niepożądanych skutków ubocznych środków hormonalnych. Teraz mówi się wprost o skłonnościach samobójczych. Pacjentki, które zauważą, że stosowanie pigułki powoduje u nich zmianę nastroju, powinny się skontaktować z lekarzem – czytamy w nocie Włoskiej Agencji Leków.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem