Reklama

Od specjalsów do terytorialsów

2019-11-05 12:48

Z płk. Tomaszem Białasem rozmawiała Margita Kotas
Niedziela Ogólnopolska 45/2019, str. 16-18

media.terytorialsi.wp.mil.pl

O służbie ojczyźnie w żołnierskim mundurze z płk. Tomaszem Białasem – dowódcą 13. Śląskiej Brygady Wojsk Obrony Terytorialnej – rozmawia Margita Kotas

MARGITA KOTAS: – Wojska Obrony Terytorialnej cieszą się coraz większą popularnością, przynajmniej wyraźnie widać to na Śląsku. Można nawet mówić o pewnej modzie na wojsko. Czy wstępujący w ich szeregi kierują się pobudkami patriotycznymi, czy może jest to raczej chęć przeżycia przygody...?

PŁK TOMASZ BIAŁAS: – Służba żołnierza zawodowego, którym jestem, to sposób na życie, na 100 proc. – decyzja, by od początku kariery aż do jej zakończenia związać się z wojskiem. Ten sposób na życie – w moim przypadku, jak też w przypadku wielu innych żołnierzy zawodowych – podyktowany jest przede wszystkim patriotyzmem, ale też, nie ukrywam, chęcią doświadczenia męskiej przygody. Co do żołnierzy terytorialnej służby wojskowej, którzy często mają już na koncie karierę w życiu cywilnym – myślę, że w pierwszej kolejności podejmują decyzję właśnie z pobudek patriotycznych. Dlaczego jestem o tym przekonany? W szeregach brygady mamy bowiem żołnierzy, którzy wykonują zawody na co dzień niosące ze sobą sporą dawkę adrenaliny, np. ratowników medycznych. W tym przypadku pierwszą pobudką jest patriotyzm, chęć służenia ojczyźnie, a dodatkowo – chęć osobistego rozwoju.

– Czy więcej ochotników stanowią ludzie młodzi czy raczej dojrzali, z ugruntowanymi wartościami i postawami?

– Z prowadzonych przez nas statystyk wynika, że najwięcej żołnierzy mamy między 25. a 35. rokiem życia. Są jednak także ochotnicy grubo po czterdziestce czy też uczniowie klas maturalnych, czyli osoby bardzo młode.

– Ile czasu potrzeba, by wyszkolić żołnierza WOT?

– Zgodnie z programem szkolenia WOT – 3 lata. Dopiero po tym okresie ochotnik staje się w pełni wyszkolonym żołnierzem. Nie jest to więc okres krótki. Nie jest prawdą, jak mówią niektórzy, że okres szkolenia trwa 16 dni. 16 dni trwa pierwsze szkolenie, podczas którego ochotnik może podjąć decyzję, czy jest to droga dla niego.

– Jak wiele osób rezygnuje, nie daje rady?

– Retencję, czyli odpływ żołnierzy z brygady, mamy na poziomie ogólnym 10-12 proc. Różne są powody odchodzenia ze służby. Większość z nich stanowi przecenienie swoich możliwości psychofizycznych. Wielu żołnierzy, gdy składają wniosek o rezygnację, dopisuje uwagę, że jeśli tylko poprawią swoją kondycję fizyczną, postarają się wrócić do służby. Częstym powodem rezygnacji jest również trudność pogodzenia służby z pracą zawodową. I tu mój gorący apel do pracodawców, by swoim pracownikom, którzy są żołnierzami, umożliwili służbę. My także w nich inwestujemy. Wiele umiejętności, które nabywają w czasie służby terytorialnej, mogą wykorzystać w swojej pracy zawodowej.

– Przeciwnicy Wojsk Obrony Terytorialnej wysuwają zarzuty, że wydawane na nie środki można by przeznaczyć na zawodową armię...

– To niedorzeczne. Koszt utrzymania żołnierza wojsk terytorialnych jest sześciokrotnie niższy niż żołnierza zawodowego. Poza tym żołnierz WOT nie wchodzi w wojskowy system emerytalny, a to jest bardzo duży składnik budżetu wojskowego. Również sama struktura naszych oddziałów i nasze wyposażenie nie generują wysokich kosztów. Są dużo mniejsze niż w wojskach operacyjnych, jednostkach zawodowych, i to jest normalne, bo technika wojskowa musi kosztować. W przypadku naszych oddziałów mamy do czynienia z lekką piechotą, owszem – nasze wyposażenie może w pierwszym momencie wydawać się drogie, ponieważ kupujemy je nowe, ale po to, by służyło przez kolejnych 20-30 lat.

– Pojawiają się również negatywne opinie dotyczące kadry szkoleniowej i samego szkolenia w WOT. Gdy się sugeruje, że przypomina to zabawę chłopców w lesie, podważa się nierzadko zasadność istnienia tej formacji...

– Każdego oponenta zapraszam na szkolenie. Trudno w inny sposób wytłumaczyć, że przyjęty przez nas model szkoleniowy jest właściwy. Nie bez kozery większość programów szkoleniowych tworzyli żołnierze wywodzący się z jednostek specjalnych, w których wsparcie militarne, czyli szkolenie, prowadzi się nowymi czy specyficznymi metodami, po to, by jak najszybciej osiągnąć jego efekt. To jedno z zadań wojsk specjalnych. Mobilne zespoły szkoleniowe, teamy, które szkolą instruktorów, dowodców plutonów, dowódców drużyn w batalionach czy na kompaniach WOT, też wywodzą się z wojsk specjalnych. A wszystko po to, by przez nich niejako nadzorować utrzymanie odpowiedniej jakości.

– Pan Pułkownik nie jest wyjątkiem w tej regule. Trafił Pan do terytorialsów od specjalsów z Lublińca...

– Do 1. Pułku Specjalnego w Lublińcu trafiłem podczas pierwszego przydziału w 1997 r. Obecnie jest to jednostka wojskowa komandosów. Tę służbę, z dwuletnią przerwą na zdobywanie doświadczenia w też nowo formowanym dowództwie wojsk specjalnych, pełniłem do 2017 r., kiedy to podjąłem się wyzwania, by budować jednostki w ramach WOT. Mam za sobą również doświadczenie misyjne. Kilkakrotnie byłem w Afganistanie. Przeszedłem drogę od dowódcy sekcji, czyli tego najmniejszego elementu, do dowódcy zespołu, a tak naprawdę – szefa szkolenia jednostki. Ot, cała moja kariera.

– Bardzo skromnie mówi Pan Pułkownik o sobie, ale jest Pan pierwszym żołnierzem polskich wojsk specjalnych uhonorowanym w 2011 r. w Kabulu w imieniu prezydenta Stanów Zjednoczonych medalem za chwalebną służbę – Meritorious Service Medal.

– Zawsze będę to powtarzał: ja tylko dowodziłem, to moi podwładni – i ich praca – stali się powodem, dla którego otrzymałem to odznaczenie.

– Jestem kompletnym laikiem w tej dziedzinie, mogę jedynie się domyślać, jak trudno jest trzymać kogoś na celowniku. Jak do tak trudnego zadania przygotowywani są ochotnicy WOT? Oby nigdy nie doszło w Polsce do sytuacji realnego zagrożenia, ale i takiego scenariusza nie można przecież wykluczyć.

– Najlepszym rozwiązaniem jest zbudować takie siły zbrojne, które zapobiegną konfliktowi. Tu jest też rola Wojsk Obrony Terytorialnej, by pokazać, że ten potencjał w społeczeństwie jest bardzo duży. O pewnych umiejętnościach wojskowych, proszę mi wybaczyć, nie rozmawiamy natomiast z osobami, które nie przystępują do szkolenia. Powiem tyle: wszystko jest kwestią treningu i my ten trening mamy zaprogramowany w sposób odpowiedni i nadzorowany.

– Wojska Obrony Terytorialnej mają również swoje zadania w czasie pokoju.

– Nasze podstawowe hasło: „Zawsze gotowi, zawsze blisko”, wynika z tego, że nie przygotowujemy się jedynie na ewentualność zagrożenia wojennego, ale w sposób bardzo realny przygotowujemy się do zagrożeń związanych z klęskami żywiołowymi. Nie chodzi o to, by wchodzić w kompetencje innych służb, ale by wesprzeć czy uzupełnić naszymi działaniami ich pracę. Brygada śląska jako pierwsza brygada w ramach wojsk terytorialnych buduje zdolność grup poszukiwawczo-ratowniczych z wykorzystaniem psów. Nie robimy tego po to, by wchodzić w paradę straży pożarnej czy policji; przygotowujemy psy do działań wojennych, ale nie przeszkadza to w rozszerzeniu ich szkolenia, tak aby nabyły umiejętności niezbędnych do udziału w akcjach poszukiwawczo-ratowniczych w terenach: leśnym i zurbanizowanym.

– Atutem terytorialsów jest fakt, że mają działać na własnym, dobrze znanym terenie.

– Brygady są formowane pod kątem województw. Każda brygada zajmuje jedno województwo, jedynym wyjątkiem jest województwo mazowieckie, w którym – ze względu na jego specyfikę – są dwie brygady. W ramach województw budowane są poszczególne bataliony, składające się z ok. 50 żołnierzy zawodowych i ponad 700 terytorialsów. W województwie śląskim planowane są 3 bataliony lekkiej piechoty: w Gliwicach, Cieszynie oraz Częstochowie.

– Tradycją, do której odwołują się Wojska Obrony Terytorialnej, jest Armia Krajowa...

– Tradycje są w wojsku bardzo ważne. Umożliwiają żołnierzom gromadzenie się wokół pewnych ideałów. My jako Wojska Obrony Terytorialnej chcemy, by identyfikowano nas z żołnierzami Armii Krajowej, gdyż w bardzo podobny sposób odczuwamy naszą potrzebę służby ojczyźnie. Mamy nadzieję, że nie będziemy musieli powtarzać ich doświadczeń życia pod okupacją, dlatego szkolimy siebie i naszych żołnierzy, ale ich przykład daje nam siłę. My, na Śląsku, obok tego, że dziedziczymy tradycję Armii Krajowej, identyfikujemy się także z naszymi poprzednikami z powstań śląskich. To oni zdecydowali, że Śląsk jest teraz polski. Patronem brygady jest ppłk dypl. Tadeusz Puszczyński ps. Wawelberg, bohater trzeciego powstania śląskiego, dowódca słynnej akcji „Mosty”.

* * *

Płk Tomasz Białas
Absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej im. Tadeusza Kościuszki we Wrocławiu, dowódca zespołu bojowego, szef pionu szkolenia Jednostki Wojskowej Komandosów w Lublińcu, a także uczestnik misji poza granicami kraju, podczas których m.in. szkolił Irakijczyków i Afgańczyków do walki z terrorystami. Budował policję antyterrorystyczną w Ghazni. Instruktor spadochronowy.
W 2011 r. w Kabulu odznaczony Meritorious Service Medal. Laureat Buzdygana 2012 za osiągnięcie bezprecedensowych w historii misji ISAF efektów operacyjnych. Odznaczony Orderem Krzyża Wojskowego klasy II za umiejętne i skuteczne dowodzenie jednostką bojową, wybitne czyny połączone z wyjątkową ofiarnością i odwagą w czasie działań bojowych przeciwko aktom terroryzmu w kraju lub podczas użycia Sił Zbrojnych RP poza granicami państwa w czasie pokoju.

Tagi:
wojsko terytorialsi Wojska Obrony terytorialne

Reklama

WOT otwiera brygadę na Dolnym Śląsku

2019-10-10 13:25

Anna Majowicz

Pod koniec września br. minister obrony narodowej wyznaczył pułkownika Artura Barańskiego na dowódcę 16. Dolnośląskiej Brygady OT. Kilka dni temu wojewoda dolnośląski Paweł Hreniak przedstawił dowódcę na swoim terenie, co de facto rozpoczęło proces tworzenia struktur WOT na terenie Dolnego Śląska.

Archiwum 16. Dolnośląskiej Brygady Obrony Terytorialnej

- Dowództwo dolnośląskiej brygady zostanie rozmieszczone na terenie koszar wojskowych przy al. Hallera 36/38 we Wrocławiu. Pierwszy z planowanych trzech batalionów lekkiej piechoty, o numerze „161”, będzie rozmieszczony dwupołożeniowo: we Wrocławiu oraz Kłodzku – mówi oficer prasowy, kpt. Renata Mycio. Dolnośląska brygada jest szesnastą tego typu jednostką budowaną w ramach Wojsk Obrony Terytorialnej, równolegle z jej formowaniem rozpoczęła się budowa brygady na terenie województwa zachodniopomorskiego.

- Wszyscy chętni do służby w Dolnośląskiej Brygadzie OT powinni zgłosić się do odpowiednich dla miejsca zamieszkania Wojskowych Komend Uzupełnień. Na chwilę obecną mamy ok.  300 zadeklarowanych  ochotników, którzy już zgłosili chęć zostania „Terytorialsami” – zaznacza płk Artur Barański, dowódca brygady.

Jak podaje kpt. Renata Mycio, służba w Wojskach Obrony Terytorialnej na terenach, gdzie formacja ma już rozwinięte swoje struktury, cieszy się dużą popularnością. W szeregach WOT jest obecnie blisko 22 tys. żołnierzy, z których aż 90% stanowią ochotnicy, w tym 14% to kobiety. W całym kraju chęć służby w WOT zadeklarowało już ponad 40 tys. osób. Ilość deklaracji ochotników z terenu Dolnego Śląska pokrywa potrzeby rekrutacyjne na ten rok.

Szkolenie żołnierzy w WOT to nauka praktycznych umiejętności niezbędnych nie tylko na współczesnym polu walki, ale przydatnych też w codziennym życiu i pracy, jak np. udzielanie pierwszej pomocy czy kursy operatorów maszyn. Na duże zainteresowanie służbą wpływ mają innowacyjne metody i narzędzia szkoleniowe stosowane w WOT. Nowym podejściem jest wykorzystanie potencjału byłych żołnierzy Wojsk Specjalnych oraz funkcjonariuszy jednostek antyterrorystycznych. Formacja zapewnia rozwój zawodowy, dzięki organizowanym kursom SONDA i AGRYKOLA, chętni mogą zdobywać kolejne awanse na stopnie podoficerskie i oficerskie. Terytorialsi marzący o zawodowej służbie wojskowej po trzech latach służby w WOT zyskają pierwszeństwo w naborze.

Jakie warunki musi spełniać kandydat do WOT?

Biuro prasowe 16. Dolnośląskiej Brygady OT podaje, że kandydat do WOT musi posiadać obywatelstwo polskie, mieć ukończone 18 lat i być zdrowy psychicznie i fizycznie. Nie może być karany oraz pełnić innego rodzaju służby wojskowej. Warto wiedzieć, że aby zostać żołnierzem WOT nie trzeba rezygnować z dotychczasowej aktywności - to służba dla tych, którzy chcą połączyć życie osobiste ze służbą wojskową.

Wniosek o powołanie do TSW można pobrać ze strony internetowej: www.terytorialsi.mil.pl

Misją WOT jest obrona i wspieranie lokalnych społeczności. W czasie pokoju to zadanie realizowane jest m.in. w formie przeciwdziałania i zwalczania skutków klęsk żywiołowych oraz prowadzenia działań ratowniczych w sytuacjach kryzysowych. W czasie wojny WOT będzie wsparciem wojsk operacyjnych w strefie działań bezpośrednich, a poza nią stanowić będzie siłę wiodącą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wkrótce poświęcenie pierwszej w Polsce kaplicy - Centrum Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu

2019-11-18 20:07

rm / Radom (KAI)

30 listopada rozpocznie się wieczysta adoracja w intencji rodzin. Miejscem modlitwy będzie kaplica w miejscowości Kolonia Jedlnia, która znajduje się na skraju Puszczy Kozienickiej. Jej poświęcenia dokona bp Henryk Tomasik. Inicjatywa jest dziełem Fundacji "Płomień Eucharystyczny", która została powołana w celu gromadzenia środków na budowę pierwszej w Polsce kaplicy - Centrum Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu.

Bożena Sztajner/Niedziela

- Bogu niech będą dzięki. Artyści plastycy zakończyli tworzenie przepięknych fresków w kopule budynku. Otwarcie kaplicy odbędzie się 30 listopada. Jest to ostatni dzień roku liturgicznego, który w Kościele upłynął pod hasłem „W mocy Bożego Ducha”. Nowy rok liturgiczny ma być poświęcony Eucharystii, zaś w diecezji radomskiej – Rodzinie. Symbolika tej daty jest dla nas bardzo znacząca, ponieważ Adoracja Eucharystyczna w naszej Kaplicy ma być prowadzona przede wszystkim w intencji rodzin - powiedział ks. Sławomir Płusa, prezes fundacji "Płomień Eucharystyczny".

Budowa kaplicy trwała prawie dwa lata. Impuls do jej powstania dał o. Joseph Vadakkel. Patronem kaplicy jest św. Jan Paweł II. Będą się tym miejscem opiekowały siostry sercanki, które przekazały w darze piuskę papieża-Polaka. Ojciec Święty miał ją podczas konsekracji sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Lwów: sesja Kongresu „Europa Christi”

2019-11-19 10:56

ks. mf, Karol Nowakowski / Lwów (KAI)

„Wpływ chrześcijaństwa na stabilność narodów Europy”, to temat kolejnej sesji III Międzynarodowego Kongresu Ruchu „Europa Christi”, która odbywa się w dniach 18-20 listopada we Lwowie. Sesja odbywa się pod honorowym patronatem abp. Mieczysława Mokrzyckiego, metropolity lwowskiego.

Bożena Bobowska/Niedziela
Ks. Ireneusz Skubiś

W Kongresie bierze udział m.in. abp Claudio Gugerotti – nuncjusz apostolski na Ukrainie, który podczas sesji podkreślił znaczący udział Kościoła w dążeniu do normalizacji relacji państwo-Kościół na Ukrainie.

Obrady zainaugurowano Mszą św. w kaplicy Kurii Metropolitalnej Obrządku Łacińskiego we Lwowie. Głównym celebransem był i homilię wygłosił abp Claudio Gugerotti.

Otwierając lwowską sesję Kongresu „Europa Christi” abp Mieczysław Mokrzycki nawiązując do głównego hasła Kongresu „Europa dwóch płuc – Europa Ewangelii, Prawdy i Pokoju” przypomniał pielgrzymkę św. Jana Pawła II na Ukrainę w 2001 r. - Papież poprosił o umożliwienie mu wizyty w budynku przedwojennej siedziby Kurii Lwowskiej, który wówczas nie był jeszcze zwrócony katolikom. Tę siedzibę musiał opuścić pod przymusem w 1945 r. abp Eugeniusz Baziak. Wizyta papieża w tym budynku bardzo nam pomogła w rozmowach z władzami Ukrainy i w odzyskaniu siedziby - powiedział abp Mokrzycki.

Ks. inf. Ireneusz Skubiś, założyciel i moderator Ruchu „Europa Christi” przypomniał historię Ruchu „Europa Christi”, który powstał zaledwie trzy lata temu, ale przeprowadził już z sukcesem wiele inicjatyw. – Nasz Ruch budujemy wokół Osoby Jezusa Chrystusa, bo tylko Chrystus Zmartwychwstały może dziś ocalić Europę – podkreślił ks. Skubiś.

Ks. Skubiś przypomniał, że od początku Ruch apelował o ustanowienie Jana Pawła II patronem Europy, a teraz jeszcze doktorem Kościoła. Moderator Ruchu „Europa Christi” podkreślił, że 22 października abp Stanisław Gądecki, przewodniczący KEP zwrócił się oficjalnie do papieża Franciszka z wnioskiem w tej sprawie. Ten fakt znalazł szerokie echo w mediach w kraju i zagranicą. Także prymas Czech kard. Dominik Duka pozytywnie wypowiedział się na temat tego wniosku.

- Europa jest chrześcijańska ze swoją duchową tożsamością, historią i kulturą, Europa to nie tylko kontynent, ale idea. Chrześcijanie nie pozwólmy odebrać sobie Europy - zaapelował ks. Ireneusz Skubiś i dodał za kard. Robertem Sarahem, że „klęska Europy, będzie klęską całego globu”.

Uczestników sesji przywitali również współorganizatorzy sesji lwowskiej: o. Stanisław Kawa OFMConv z Instytutu Teologicznego im. św. abp. Józefa Bilczewskiego we Lwowie, o. Daniel Botwina OFM, wiceprzewodniczący Konferencji Zakonów Męskich obrządku łacińskiego na Ukrainie, s. Jelena Byś CSA, przewodnicząca Konferencji Zakonów Żeńskich obrządków łacińskiego na Ukrainie.

Na temat „roli kultu maryjnego w reewangelizacji” mówił abp Tomasz Peta, arcybiskup diecezji Astana w Kazachstanie. Prelegent wskazał m.in. na historię sanktuarium maryjnego w Oziornoje w Kazachstanie, małej wioski położonej w „krainie wielki stepów”.

Abp Peta przypomniał, że w 1936 r. z rozkazu Stalina przesiedlono do Kazachstanu ok. 60 tys. osób z trenów Ukrainy zajętych przez ZSRR. Do Oziornoje trafiło 1,5 tys. osób. Cechą charakterystyczną i siłą deportowanych była wiara i modlitwa. Pozbawieni kapłanów modlili się na Różańcu.

Warto podkreślić, że kolejnymi ważnymi wydarzeniami w dziejach sanktuarium była peregrynacja relikwii św. Teresy od Dzieciątka Jezus. W 2001 r. Jan Paweł II nazwał Oziornoje narodowym sanktuarium Kazachstanu. Natomiast w 2007 r. przybyły do Ozioronje siostry karmelitanki z Częstochowy, a w 2014 r. kard. Robert Sarah poświęcił tutaj kaplicę Adoracji, w które umieszczono ołtarz „Gwiazda Kazachstanu”.

- Możemy powiedzieć, że Adoracja i Różaniec, to dwa skrzydła, przy pomocy których Europa i świat mogą znowu wznieść się ku wysokim chrześcijańskim ideałom – podkreślił abp Peta.

Uczestnicy sesji wysłuchali również wykładu bp. Edwarda Kawy OFMConv, biskupa pomocniczego archidiecezji lwowskiej na temat „Ukraina w nauczaniu św. Jana Pawła II”, który w imieniu bp. Kawy odczytał ks. Stanisław Pękala.

W obradach lwowskiej sesji Kongresu „Europa Christi” uczestniczą również: bp Marian Buczek – biskup senior diecezji charkowsko- zaporoskiej na Ukrainie, ks. dr hab. Mirosław Sitarz, prof. KUL, ks. prof. dr hab. Tadeusz Borutka – Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie, dr hab. Mieczysław Ryba – prof. KUL.

Patronat medialny nad wydarzeniem objął Tygodnik Katolicki „Niedziela”.

Organizatorami sesji lwowskiej są: Archidiecezja Lwowska Kościoła Łacińskiego na Ukrainie, Konferencje Zakonów Żeńskich oraz Męskich obrządku łacińskiego na Ukrainie, Fundacja „Myśląc Ojczyzna” im. ks. inf. Ireneusza Skubisia, Katedra Kościelnego Prawa Publicznego i Konstytucyjnego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, Instytut Teologiczny im. św. abp. Józefa Bilczewskiego we Lwowie, Zakon Braci Mniejszych Konwentualnych na Ukrainie, Katedra Historii Współczesnej Ukrainy im. Michaiła Hruszewskiego Lwowskiego Uniwersytetu Narodowego im. Ivana Franki.

III Międzynarodowy Kongres Ruchu „Europa Christi” pt. „Europa dwóch płuc – Europa Ewangelii, prawdy i pokoju” rozpoczął się już w lutym br. na Jasnej Górze. Kolejne sesje Kongresu odbyły się już w Velehradzie w Czechach, Nitrze na Słowacji, w Lublinie, Warszawie i Wrocławiu.

Inspiracją do powołania Ruchu „Europa Christi” (Europa Chrystusa) była konferencja na temat stanu i współczesnych wyzwań dotyczących Starego Kontynentu, która odbyła się w 2016 r. w redakcji tygodnika katolickiego „Niedziela” w Częstochowie, pod przewodnictwem ks. inf. Ireneusza Skubisia. Ruch zorganizował już trzy Międzynarodowe Kongresy „Europa Christi” oraz spotkania m. in. w Ołomuńcu, Velehradzie, Brukseli, Wilnie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem