Reklama

Niedziela Legnicka

Podobna do Matki

Koskowice były miejscem kolejnego dnia skupienia dla kobiet, który odbył się 26 października br. Wydarzenie przygotowało Diecezjalne Duszpasterstwo Kobiet im św. Rity, pod hasłem „Podobna do Matki”

Niedziela legnicka 45/2019, str. 6

[ TEMATY ]

dzień skupienia

kobiety

Ks. Piotr Nowosielski

Punktem centralnym dnia skupienia była Eucharystia

Chcemy zanurzać się w Maryi, szczególnie w tajemnicę Zwiastowania i wsłuchać się w Jej słowa: „Oto ja służebnica Pańska”. Będziemy starali się odzyskać radość, która nie jest tylko cnotą ale i owocem Ducha Świętego, dlatego zachęcam do zasłuchania i rozmodlenia – mówił ks. Mariusz Habiniak, gospodarz miejsca i zarazem diecezjalny duszpasterz kobiet, witając wszystkich uczestników.

– Pierwsze nasze spotkanie przeżywane było przed rokiem pod hasłem „Całaś piękna jest uBogacona”. Szukałyśmy wtedy swego wewnętrznego piękna jako wzoru kobiecości, stawiając sobie za wzór Miriam – Matkę Boga. W drugim, wielkopostnym spotkaniu, rozważałyśmy moc spotkania ze Zmartwychwstałym, który jest miłością. Przyglądałyśmy się wtedy naszym relacjom z Bogiem, z samą sobą, z naszymi bliskimi. Dziś ponownie chcemy przyglądać się Jej, Matce Bożej, szukając tego, w czym możemy być do Niej podobne – mówiła o tym wydarzeniu Katarzyna Filip, koordynatorka dnia skupienia.

Dzień skupienia rozpoczęto od możliwości skorzystania z sakramentu pokuty. Tutaj swoją pomocą służyli przybyli kapłani: ks. Czesław Komuszyna, ks. Wilhelm Ogaza i ks. Piotr Olszówka. Ponadto uczestniczki miały okazję uczestniczyć w modlitwie różańcowej z uwielbieniem prowadzonym przez Zespół „Nazaret” z Lubina. Punktem centralnym była Msza św., której przewodniczył diecezjalny duszpasterz kobiet.

Reklama

– Dziś zbieramy się, by spojrzeć na Maryję, ale też po to, by Ją naśladować. Z jednej strony jest to dzień radości, ale jest też mowa o bólu, cierpieniu, zmaganiu z cierpieniem, słabością i zmaganiem z naszą ludzką naturą. Ten dzień skupienia powinien być dla nas czasem radości, do której zbliżamy się przez wyrzeczenia i pokutę. Pokuta to exodus – wyjście, które powinno dokonywać się w życiu każdego chrześcijanina. To wychodzenie z niewoli grzechu i wchodzenie w tę wolność, ku której wyswobodził nas Jezus Chrystus. Prawdziwa radość, której doświadczyła Maryja, rodzi się z poczucia dobra. Im większe dobro, tym większa radość. Największym dobrem jest Bóg, dlatego bycie bliżej Boga rodzi radość. Dzień skupienia to czas, żeby trochę bardziej się zasłuchać, a po powrocie do domów dzielić się tym doświadczeniem, które dziś tutaj zdobędziecie. Oby każda z was, każdy z nas, podjął swoje życiowe powołanie i zechciał je wypełniać, upodabniając się do Maryi – mówił w homilii ks. Mariusz Habiniak.

Liturgia przygotowana była z udziałem pielgrzymów, a oprawę muzyczną przygotował organista katedralny Daniel Dziuda wraz z zespołem muzycznym „Cantus Mirabilis”.

Na zakończenie Mszy św. miało miejsce poświęcenie figury św. Rity, która jest patronką duszpasterstwa. Figura została ufundowana przez p. Elżbietę z Legnicy.

Uczestniczki dnia skupienia mogły też wysłuchać dwóch konferencji. Jedną z nich wygłosił ojciec duchowny legnickiego Wyższego Seminarium Duchownego ks. Krzysztof Wiśniewski, a drugą Aleksandra Kożuszek, z wykształcenia muzykolog, a z powołania – określona została jako ta, która niesie pomoc i daje nadzieję. Jest autorką książki „Radość odzyskana”, która opowiada o jej własnych życiowych doświadczeniach, związanych z przejściem chorób psychicznych, a zarazem o tym, jak z Bożą pomocą można przemienić różne problemy w konkretne dobro. Słowo „chorób” nie jest użyte przypadkowo, gdyż – jak sama mówiła – doświadczyła ich chyba wszystkich, jakie są. Przeżywała stany euforii i depresji, miała różne urojenia, halucynacje, doświadczała panicznego lęku. Na szczęście – jak stwierdziła – trafiła na leczenie do bardzo dobrego miejsca, do kliniki krakowskiej, w której współpraca z lekarzami, terapeutami, przebywanie w klimacie życzliwości, prawdziwej chęci pomocy, a przede wszystkim olbrzymie wsparcie swojej rodziny i swojego męża, połączone z otwarciem się na działanie Bożego Miłosierdzia, przyniosły uzdrowienie. Dziś, chociaż dalej korzysta z okresowego wsparcia farmakologicznego, sama jest terapeutką, trenerem i pomaga osobom dotkniętym chorobami psychicznymi w wychodzeniu z tego stanu. Jej osobiste doświadczenie, radość życia, droga dojrzałości w wierze, wywołały wielkie zainteresowanie uczestników.

Słowa podziękowań należą się organizatorom, wśród których są m.in.: siostry magdalenki – będące inicjatorkami tych dni, które do Koskowic przybyły wraz ze swoją Matką Generalną S. M. Wiesławą Kopij – panie: Dorota Zarzycka, Jolanta Urbańska, Katarzyna Filip, mieszkańcy parafii w Koskowicach i wszyscy, którzy przygotowali uczestniczkom dzień pełen przeżyć.

2019-11-05 13:08

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ona dzieje się za drzwiami wielu domów

– Gdybym była bita, z siniakami, podbitym okiem, to każdy by uwierzył, ale skoro uciekłam od przemocy psychicznej, po której nie ma śladu, prawie każdy niedowierza – przerażające jest to, co mówi jedna z mam przebywających w Domu Samotnej Matki

Bo nadal w mentalności ludzi, także wielu urzędników, maltretowana bez śladu, to jakby nie doświadczająca przemocy. Jej historia jest aż niewiarygodna. Ale przecież się zdarzyła.

Prawie rok temu z wózkiem, dwuletnią wtedy córką i niewielkim plecaczkiem, w którym był blender i dwa słoiczki zupy dla małej, uciekła z „pałacu”.

Strach

Do dzisiaj boi się, by wpływowa rodzina partnera nie zabrała jej dziecka. Boi się także porwania małej, bo takie próby ze strony ojca już były. Chce zacząć normalne życie i wierzy, że jej się uda. – Dom Samotnej Matki to najlepsze miejsce, do którego mogłam trafić. Dziękuję Bogu, że tu jestem – przyznaje. Bo stał się dla niej i jej córki azylem. Miejscem, gdzie w spokoju, nie niepokojona, może zająć się małą, mogła dokończyć studia i starać się zawalczyć o dobrą przyszłość dla siebie i dziecka.

– Początek był koszmarem – opowiada. – Bałam się, bo nie wiedziałam, jak to się wszystko potoczy – dodaje. Dziś nie jest łatwiej, bo przeciwko niej założono kilka spraw, jest nękana, śledzona. Zanim uciekła z tzw. sielanki – jak mówi każdy, kto dowiaduje się gdzie i w jakich warunkach mieszkała – miała już założoną niebieską kartę. Choć przecież wszystko zaczęło się od wielkiej miłości.

Cicha przemoc

Nie zwróciła uwagi na to, jak partner związany jest silnie z rodzicami, jak żyje pod ich dyktando i jak w tamtym domu traktuje się kobietę. – Dopiero gdy urodziła się córka – zaplanowana i wyczekiwana – partner pokazał swoje prawdziwe oblicze – mówi. Obelgi słowne, zakazy, groźby, upokorzenia, wyzwiska – tak emocjonalnie znęcano się nad młodą kobietą. To nie ona jako matka wiedziała, co jest dobre dla jej dziecka.

W domu, w którym zamieszkała – choć wcześniej marzyła o własnym, kupionym na kredyt mieszkaniu, ale uległa partnerowi i jego zapewnieniom – że tam będzie najlepiej – o wszystkim decydowali dziadkowie dziewczynki. Także o badaniach, wyborze lekarza dla dziecka czy wyjazdach, o tym czy i kiedy wróci do pracy. Mieli nad nią przewagę, bo byli u siebie. Ona często słyszała, także od partnera: – Coś się nie podoba, to tam są drzwi, ale dziecko zostaje z nami.

Terapia i ucieczka

W trakcie „związku” poszła na terapię. Tam dowiedziała się, że jest ofiarą przemocy emocjonalnej. Tam też uzmysłowiła sobie, że jest takie miejsce, do którego mogłaby pójść i prosić o pomoc. Zrozumiała też, że – by jej dziecko było szczęśliwe – ona musi się chronić przed maltretowaniem. Bo wielokrotnie zastraszana przez partnera wzywała policję.

Rodzinie założono niebieską kartę. Wreszcie nie wytrzymała i uciekła. – Moja ucieczka trwała tyle, ile podróż do Domu Samotnej Matki – tłumaczy. Nie wiedziała, jak to będzie, bo nie miała nic, ale: – Byłam tak wzruszona, bo od razu dostałam tu obiad, i zrozumiałam, że nawet bez grosza, ale przeżyję – mówi.

Tu i na spotkaniach zrozumiała, że rodzina partnera i on sam pozwalali sobie na takie jej traktowanie, bo wiedzieli, że jest bez wyjścia i nie ma dokąd pójść. Od roku ma dom i wierzy, że uda jej się zacząć z córką nowe życie. Skończyła studia, chce wrócić do pracy. Są jeszcze sprawy w sądzie założone jej przez rodzinę chłopaka, z którym była. Ubolewa, że one idą do przodu, a jej o alimenty jest przewlekana. Ale wierzy, że znajomość ze światkiem prawniczym, pieniądze, motorówki, stadniny i domy na Mazurach, nie są w stanie zakryć tego, jak jest naprawdę.

Do nowego życia

Przed nią trudna batalia. O przyszłość. Wierzy, że wygra i jak patrzy się na obie – młodą i ładną kobietę – oraz malutką, pełną życia i ufności do ludzi dziewczynkę, można mieć pewność, że tak będzie. Wierzą też w to prowadzące Dom Samotnej Matki Siostry Antonianki, które przygarnęły obie i starają się pokazać, że nie można się bać. Trzeba iść w stronę nowego życia. – Wierzę, że Bóg nad nami czuwa i podsyła ludzi, którzy chcą nam pomóc – uśmiecha się kobieta.

Przemoc psychiczna dzieje się za niejednymi drzwiami. Nie każdy o niej mówi, bo przecież jest trudna do udowodnienia. Dochodzi do niej w domu, szkole, ale też w miejscach pracy, tu nazywana jest mobbingiem.

W następnym numerze zaprezentujemy rozmowę z terapeutką, która opowie, jak się przed nią obronić i jak emocjonalną przemoc rozpoznać.

CZYTAJ DALEJ

o. Adam Szustak przeprasza za publiczne wyrażenie poparcia dla Szymona Hołowni

2020-02-15 17:26

[ TEMATY ]

polityka

o. Adam Szustak

youtube.com/langustanapalmie

- To był błąd, że wpuściłem na "Langustę na palmie" politykę. Chciałem bardzo za to przeprosić! - powiedział w swoim najnowszym vlogu o. Adam Szustak.

Dwa dni temu o. Szustak opublikował jeden z odcinków vloga na swoim kanale youtube "Langusta na Palmie", w którym podzielił się swoimi preferencjami wyborczymi. Zakonnik zaznaczając, że jest to jego prywatne zdanie powiedział, że w wyborach prezydenckich zagłosuje na Szymona Hołownię.

- Popełniłem błąd. Nie powinienem wyrażać publicznie jako ksiądz i jako reprezentant Kościoła Katolickiego swoich preferencji politycznych. - powiedział o.Szustak w dzisiejszym wideo, w którym przeprasza swoich widzów.

Poniżej całość wideoprzeprosin:

CZYTAJ DALEJ

Miłość zawsze jest najważniejsza

2020-02-17 19:58

A. Łączek

W Stalowej Woli w dniach 15 i 16 lutego br. odbył się V Walentynkowy Dzień Małżeński. Uczestniczyło w nim 120 par małżeńskich z różnym stażem małżeńskim, z 40-tu miejscowości. Organizatorami wydarzenia było Katolickie Centrum Pomocy Rodzinie oraz parafia pw. św. Floriana w Stalowej Woli.

W każdy dzień małżonkowie uczestniczyli we Mszy św. w parafii pw. św. Jana Pawła II. Pozostała część spotkania: obiad, wykłady oraz zabawa odbywały się w restauracji „Sezam”. Pierwszą konferencję pt. „Najważniejsza jest miłość” wygłosił o. Wiesław Krupiński SJ z Nowego Sącza, a drugą pt. „Seksualność w małżeństwie i rodzinie” przedstawiła dr hab. Urszula Dudziak z Lublina.

Po wykładach odbyła się trzygodzinna zabawa taneczna, którą poprowadzili wodzireje: Jarek Kalinowski z Wrocławia oraz Szczepan Babiuch z Gdyni.

Każda para małżeńska z okazji małego jubileuszu 5 lat wspólnego pożycia otrzymała pamiątkowy walentynkowy kubek, a każda żona od swego męża – czerwoną różę.

– Cieszy to, że wiele par małżeńskich jest z nami od początku, ale z drugiej strony fakt, że połowa małżeństw była po raz pierwszy świadczy o tym, że to dzieło się rozrasta i jest coraz bardziej znane – powiedziała jedna z uczestniczek imprezy.

Jadwiga Zynwala

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję