Reklama

Rodzina

Technika dla seniora

Opieka nad osobami starszymi to ciężka praca, obciążająca zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Potrafi doprowadzić opiekunów do wypalenia, upadku na zdrowiu czy wręcz depresji. Na szczęście z pomocą przychodzi im technika... ale nie tylko

2019-11-13 08:09

Niedziela Ogólnopolska 46/2019, str. 16-17

[ TEMATY ]

starość

Hubert Grygiel

Dobrym rozwiązaniem jest korzystanie z pomocy innych osób czy instytucji. Warto również zastosować rozwiązania techniczne, które wiele „potrafią”. Nowe technologie i materiały sprawiają, że nawet najprostsze urządzenia stają się bardzo pomocne i wygodne. Moi rodzice, na szczęście, nadal są w miarę samodzielni – i oby Pan Bóg dał, by trwało to jak najdłużej. Zastosowanie w codziennym życiu pewnych udogodnień technicznych sprawiło, że wszystkim nam dodatkowo wzrosło poczucie bezpieczeństwa.

Chodzik jak pojazd

Moi starzejący się rodzice potrzebują – jak wszyscy ludzie – przebywać na powietrzu, korzystać z promieni słonecznych i cieszyć się pięknem tego świata, a przy tym czuć się samodzielni, w miarę bezpieczni i niezależni od innych. Dlatego dla mamy wybrałem „pojazd”, który pomaga jej w bezpiecznym poruszaniu się po ulicy. Jest to tzw. chodzik, zaopatrzony w cztery mocne kółka, siedzisko i torbę na rzeczy osobiste (np. telefon) czy podręczne zakupy. Bardzo wygodnie się go prowadzi; dzięki dużej stabilności, dobrym hamulcom i skrętnym kółkom mama czuje się wreszcie bezpieczna i śmiało wychodzi z tatą na spacery. Tacie na razie wystarczają laska i towarzystwo ukochanej (od 60 lat!) osoby. Dopóki jest to możliwe, chcę, aby razem wychodzili jak najczęściej. Kiedy mama czuje zmęczenie, a do najbliższej ławki jest jeszcze kawałek, blokuje koła i siada na siedzisku bez strachu. Chodzik można dopasować do każdej osoby, gdyż poszczególne modele różnią się wielkością i szerokością siedziska, można też dopasować ich udźwig. Chodziki oraz inne akcesoria dla osób starszych lub z różnymi schorzeniami można kupić za pośrednictwem internetowego sklepu medycznego ortopedio.pl , korzystając z gotowych wniosków na refundację z NFZ. Sam skorzystałem z ich pomocy i jestem bardzo zadowolony. Po wypełnieniu wniosku udałem się tylko do lekarza pierwszego kontaktu mojej mamy, a zaraz potem do oddziału NFZ i dokonałem zakupu. Odbiór i płatność nastąpiły w wybranej przeze mnie aptece, co jest bardzo wygodnym rozwiązaniem.

Opaska SOS

Kolejnym udogodnieniem, w które chcę zaopatrzyć moich rodziców, jest „monitoring” stanu zdrowia chorego. Telefon z przyciskiem SOS, niestety, nie zawsze się sprawdza, bo np. osoba mająca w danym momencie mikroudar nie będzie w stanie nawet zlokalizować, gdzie leży urządzenie. Stosowanie klasycznego monitoringu, czyli zainstalowanie kamery w domu i stałe oglądanie na ekranie telefonu, co się dzieje z rodzicami, mnie nie przekonuje. Jest to nie tylko kłopotliwe – ze względu na konieczność stałego pamiętania o tym, by sprawdzać, co pokazują kamery, ale dla mnie nie do przyjęcia również ze względów etycznych. Znalazłem za to inne rozwiązanie, w postaci opaski telemetrycznej. Uważam, że jak tylko uda mi się przekonać do niej moich rodziców, będzie to doskonałe wyjście w naszej sytuacji.

Reklama

Taka opaska jest dedykowana dla osób starszych z zaburzeniami motoryki i wysokim ryzykiem upadku. Chorzy po udarze, z chorobą Parkinsona, stosujący leki zaburzające koordynację ruchową czy leki przeciwdepresyjne zyskują dzięki niej poczucie, że w nagłej sytuacji ich bliski zostanie zaalarmowany lub otrzyma informację o pogarszającym się ich stanie zdrowia. Opaskę mogą stosować również osoby po ablacji serca i zabiegach chirurgicznych – jako wspomaganie długotrwałej rehabilitacji domowej, samodzielnych ćwiczeń, wczesnego reagowania na nieprawidłowości (telerehabilitacja, m.in. u osób po zawale serca). Korzystanie z niej jest zalecane w przypadku ludzi z problemami kardiologicznymi i przewlekle chorych, którzy cierpią np. na padaczkę, cukrzycę albo są po chemioterapii. Opaski używają również kobiety w ciąży, opiekunowie dzieci wymagających stałej opieki czy osoby pracujące w zawodzie podwyższonego ryzyka.

Telemedyczna opaska SiDLY One to polski produkt wykonany z materiałów przebadanych pod kątem uczuleń i cytotoksyczności. Można ją łatwo dezynfekować i wygląda jak zwykły zegarek. Wykorzystuje komunikację za pomocą technologii GPRS i GSM, dzięki czemu umożliwia gromadzenie, archiwizację i analizę danych. Platforma ze wszystkimi danymi jest dostępna on-line i opiekun osoby, która nosi opaskę, może udostępnić te dane np. lekarzowi. Wszystkie informacje zbierane przez opaskę SiDLY One są chronione.

Jej najważniejsze cechy to:

• wodoodporność na poziomie iP 65, co umożliwia kąpiel z założoną opaską;

• detekcja omdleń, która jest wyzwalana automatycznie w momencie odnotowania upadku, a następnie bezruchu użytkownika po upadku, np. w sytuacji utraty przytomności. Opaska sama wysyła wówczas powiadomienie alarmowe na platformę, aplikację mobilną oraz wiadomość sms do opiekuna i może wezwać karetkę pogotowia z podaniem lokalizacji. Na platformie użytkownik dostosowuje indywidualnie czułość detektora upadku. Upadek wyzwala również automatyczne połączenie głosowe z opiekunem ze wskazaniem obszaru przebywania osoby noszącej opaskę;

• przycisk SOS, oznaczony dodatkowo językiem Braille’a, który pozwala na szybkie wezwanie pomocy. Osoba monitorowana w chwili złego samopoczucia lub konieczności pomocy ze strony osoby najbliższej może wcisnąć przycisk SOS palcem albo dociskając nadgarstek z opaską np. do blatu stołu czy oparcia krzesła. Po wciśnięciu przycisku SOS na platformie wyzwalany jest alert. Ponadto na wskazane numery alarmowe wysyłana jest informacja SMS-owa: „SOS” oraz następuje automatyczne połączenie telefoniczne z opiekunem.

• przesyłanie informacji o miejscu przebywania monitorowanej osoby, jeśli tylko jest zasięg GPS;

• wysyłanie komunikatów głosowych, które użytkownik opaski otrzymuje w sytuacji jej uruchomienia, rozładowania poniżej 15 proc. oraz naładowania, o wysłaniu komunikatu SOS czy komunikatu o upadku. Informacje te w postaci wiadomości sms i na platformie są dostarczane również opiekunom;

• dwustronna komunikacja nie tylko pozwala na automatyczne wywoływanie połączeń bezpośrednio z opaski ze wskazanymi numerami telefonów w sytuacji alarmowej, ale też umożliwia opiekunowi dzwonienie na opaskę i komunikowanie się ze swoim podopiecznym za jej pośrednictwem.

* * *

Miłość cierpliwa jest...

Osoby starsze, które znałem i znam, bardzo lubią odwiedziny i rozmowę. Są takie, którym trzeba opowiadać, odpowiadać na ich pytania czy po prostu czytać im książkę bądź gazetę; są też takie, których po prostu trzeba słuchać, choćby opowiadały w kółko te same historie. Można wspólnie zagrać w jakąś grę albo porozwiązywać krzyżówkę. To na pewno nie są chwile zmarnowane, bo wydłuża się seniorom czas ich względnej samodzielności. Samotność, brak zajęcia, poczucie, że nie jest się już nikomu potrzebnym, oraz telewizor tylko przyspieszają pogarszanie się stanu zdrowia, a tego nikt nie chce.

My, chrześcijanie, możemy czerpać siłę do działań z Biblii, np. z mądrości Syracha: „Kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów, a kto szanuje matkę, jakby skarby gromadził. (...) Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu. A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość, nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił” (Syr 3, 3-4. 12-13).

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Watykan: opieka nad starszymi, to nie tylko leczenie chorób

2019-12-14 16:42

[ TEMATY ]

Watykan

starość

maxlkt/pixabay.com

„Ludzie starsi, szczególnie ci z niepełnosprawnością i zaburzeniami umysłowymi, mogą się czuć odrzuceni i niepotrzebni. Potrzebują naszej miłości i troski, aby poczuli, że są częścią wspólnoty” – powiedział bp Nöel Simard z Quebecu, członek Papieskiej Akademii Życia. Hierarcha bierze udział w sympozjum poświęconym opiece i zdrowiu psychicznemu osób starszych, które od dwóch dni trwa w Watykanie.

Duchowość i religia są ogromną pociechą dla osób w podeszłym wieku, ponieważ niosą ze sobą możliwość odnalezienia sensu życia i cierpienia. „Nie można pozbywać się cierpienia przez pozbycie się osoby cierpiącej. Wyzwaniem jest pomóc jej w odnalezieniu radości w ostatnich latach życia” – powiedział bp Simard.

„Żyjemy dziś w świecie, w którym uważa się, że cierpienie nie ma sensu. Dlatego czasami chcemy eliminować nie tylko cierpienie, ale i osobę cierpiącą. Tymczasem, jeżeli tylko możemy, powinniśmy się starać przynieść światło i nadzieję osobom żyjącym z niepełnosprawnością i zaburzeniami umysłowymi. Jeżeli stworzymy im warunki komfortu, miłości i współczucia, ich życie zmieni się na lepsze – powiedział Radiu Watykańskiemu powiedział bp Nöel Simard. – Należy pamiętać, że opieka nad osobami w podeszłym wieku to nie tylko zapewnienie świadczeń medycznych, ale przede wszystkim troska o całego człowieka, obdarowanie ich swoją obecnością. Dlatego uważam, że duchowość w opiece nad osobami w podeszłym wieku jest sprawą podstawową. Bardzo istotne jest tworzenie sieci relacji, aby staruszkowie nie czuli się samotni. Poruszyła mnie ostatnio postawa mojego kuzyna, który każdego dnia przygotowuje dla swojej rodziny posiłki. Przy okazji robi to dla starszych sąsiadów. Przynosi im tym samym nie tylko jedzenie, ale także swoją obecność”.

CZYTAJ DALEJ

ks. Piotr Pawlukiewicz - Marka: Chrześcijanin

2020-01-17 08:06

[ TEMATY ]

duchowość

ks. Pawlukiewicz

ks. Piotr Pawlukiewicz

freelyphotos.com

Co znaczy w dzisiejszym świecie być chrześcijaninem? Co właściwie deklaruje osoba, która przykleja sobie rybkę na samochodzie albo zawiesza na szyi krzyżyk? Deklaruje ona, że będzie uczniem Chrystusa. Nie zawsze zdolnym, nie zawsze zdającym egzaminy, czasem skazanym na poprawki, ale uczniem.

Jestem chrześcijaninem to znaczy jestem w szkole Pana Jezusa i Jego program jest moim programem. On wypełnił go w sposób doskonały – ja będę go realizował najlepiej, jak potrafię, i będę się wpatrywał w mojego mistrza.

Kiedy słyszę pytanie o to, jaką marką dla świata powinien być chrześcijanin, mam przed oczami Matkę Bożą. Ona była – jak to się czasem mówi – marką samą w sobie. Nie tylko wpatrywała się w niebo, nie tylko recytowała Magnificat, ale przede wszystkim nieustannie wspierała innych, jak wtedy w Kanie Galilejskiej, kiedy pomagała przy organizacji wesela.

Zastanówcie się przez chwilę… Gdybyście mieli zorganizować przyjęcie weselne, kogo wzięlibyście do pomocy? Pewnie postawilibyście na człowieka obrotnego, co to się zna na orkiestrze, tańcach, wystroju sali, orientuje się w wódkach, w koniakach, prawda?

Matka Boża nie była pobożna w tym znaczeniu, jaki czasem nadajemy temu słowu – kogoś totalnie oderwanego od rzeczywistości, z innego świata (niektórzy jak patrzą na księdza, wyobrażają sobie, że jest tak pobożny, iż nie odróżnia klawiatury od monitora. Tak jest „wniebowzięty”!).

Maryja była absolutnym przeciwieństwem tak pojmowanej „wniebowziętości”. Choidziła twardo po ziemi – wszak to właśnie ona uratowała wesele w Kanie od kompletnej klapy.

Niektórzy twierdzą, że Matka Boża była w Kanie Galilejskiej jako pomoc kuchenna. Nie zgadzam się z tym. Pomoc kuchenna nie miałaby wglądu w zapasy alkoholu. Nawet starosta nie wiedział, że go brakuje, a ona już się orientowała, że jeszcze chwila i pana młodego spotka kompromitacja w oczach gości. I co robi? Rozkazuje sługom (czy pomoc kuchenna by rozkazywała?). Nie mówi: „Drodzy panowie, gdybyście byli tak łaskawi, to zróbcie, proszę, to, co powie wam mój Syn”. Nie. Ona przychodzi do sług i rzuca (krótka piłka!): „Uczyńcie wszystko, co wam powie…”. W czasach Maryi nie do pomyślenia było, żeby kobieta – w dodatku nie gospodyni – wydawała polecenia facetom. To jest marka sama w sobie!

My, katolicy, często oddzielamy życie świeckie od życia religijnego. Składamy ręce w kościele, a już w poniedziałek wynosimy z pracy jakieś tam deski czy śrubki. Bo i tak się zmarnuje… Tymczasem dobrze by było, żebyśmy czasem pomyśleli nad propagowaniem marki chrześcijaństwa przez solidne wypełnianie swojej roboty.

Byłem kiedyś na zastępstwie w kościele w jednym z warszawskich szpitali. I tak się stało, że się zaziębiłem. Mówię do pielęgniarki:

– Chyba muszę iść do lekarza. – Bo patrzę, siedzi akurat w pokoju dyżurnym lekarz. A ona mi na to:

– Niech ksiądz do niego nie idzie.

(Zdziwiłem się trochę, ale w porządku, posłuchałem rady).

– To pójdę do tej drugiej lekarki.

– Do tej też niech ksiądz nie idzie.

– To do kogo mam iść?

– O szesnastej zaczyna dyżur taki, co się zna…

Zrozumiałem wtedy, że nie wystarczy mieć dyplom lekarski, kitel i słuchawki, tylko trzeba być dobrym w swoim fachu.

Nie wystarczy, że mam święcenia kapłańskie i prawo noszenia sutanny. Powinienem być księdzem, co się trochę zna na psychologii, na teologii, na historii Polski. Powinienem umieć opowiedzieć dowcip, zabawić ludzi, ale i się z nimi pomodlić, zorganizować wspólnotę.

Człowiek musi się po prostu znać na swojej robocie i być dobrym w tym, co robi. Trzeba się więc niestety ciągle doskonalić i kształcić. A jeśli jakieś złe nawyki wejdą w krew, to umieć je u siebie zdiagnozować, a potem wyplenić.

Artykuł zawiera treści pochodzące z książki ks. Piotra Pawlukiewicza „Ty jesteś marką”, wyd. RTCK. Więcej o książce: Zobacz

rtck.pl

CZYTAJ DALEJ

Akcja Katolicka apeluje do wicepremiera Gowina ws. prof. Ewy Budzyńskiej

2020-01-18 12:00

[ TEMATY ]

Akcja Katolicka

Gowin Jarosław

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Wicepremier Jarosław Gowin, minister nauki i szkolnictwa wyższego, jest przekonany o tym, że Konstytucja dla nauki to wielka szansa dla polskich uczelni wyższych

Zarzuty wobec prof. Ewy Budzyńskiej, wpisują się kampanię zastraszania wykładowców akademickich, którzy podejmują intelektualną i rzeczową polemikę z tezami ideologii gender, promowanymi przez środowiska LGBTQ - stwierdza prezes Akcji Katolickiej Urszula Furtak. W liście do wicepremiera i Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, prezes Akcji Katolickiej domaga się podjęcia działań na rzecz przywrócenia wiarygodności uniwersytetom.

Uniwersytet Śląski w Katowicach prowadzi wobec prof. Budzyńskiej postępowanie dyscyplinarne w związku z oskarżeniami o nietolerancję i homofobię.

Publikujemy udostępniony KAI list Pani Prezes Akcji Katolickiej do Wiceprezesa Rady Ministrów Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Jarosława Adama Gowina:

Akcja Katolicka w Polsce staje w obronie Profesor Ewy Budzyńskiej, w związku z rzucanymi na nią kalumniami i wszczętym postępowaniem dyscyplinarnym. Domagamy się tym samym przywrócenia wiarygodności Uniwersytetom, w perspektywie prawdy i wolności, z argumentami rzetelnych badań naukowych a nie wprowadzania na nie zamętu i odzierania z godności kadry profesorskiej.

Ewa Budzyńska polska socjolog, jest doktorem habilitowanym nauk humanistycznych, profesorem nadzwyczajnym Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Specjalizacja naukowa Profesor Budzyńskiej obejmuje m.in. zagadnienia z zakresu socjologii rodziny i socjologii moralności. Niniejsze kwestie od dwudziestu ośmiu wykłada, jako nauczyciel akademicki. Efekt pracy naukowej Profesor Budzyńskiej imponuje. Jej publikacje i artykuły są wydawane i drukowane w wielu cenionych polskich i zagranicznych czasopismach. Wiedza, merytoryczne przygotowanie, sumienność, rzetelność i skuteczność, to przymioty Profesor, które zaowocowały wykonaniem licznych ekspertyz dla organów samorządowych i organizacji „trzeciego sektora”. Warto zwrócić uwagę, że kompetencje Profesor Budzyńskiej zostały wykorzystane również w szeregu działań Prezydenta Miasta Katowic, czy Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego.

Akcja Katolicka w Polsce jest zaniepokojona faktem wszczęcia postępowania dyscyplinarnego i żądania kary nagany, jakiej zażądał dla Pani Profesor Budzyńskiej, Uniwersytecki rzecznik dyscyplinarny prof. Wojciech Popiołek. Żądanie dyscyplinarnej kary nagany, po skardze studentów pro-LGBT, w której zarzucono Profesor Budzyńskiej nachalność w zakresie przekazywania słuchaczom „ideologii anti-choice, poglądów homofobicznych, antysemityzmu, dyskryminacji wyznaniowej, informacji niezgodnych ze współczesną wiedzą naukową oraz promowanie poglądów radykalno-katolickich”, jest wielce krzywdzące.

Propagowana przez Panią Profesor a przywołana w opinii studentów pro-LGBT „ideologia”, to przede wszystkim: określanie osoby w prenatalnej fazie rozwoju dzieckiem, czy definiowanie rodziny zgodnie z artykułem 18 Konstytucji RP, jako podstawowej i naturalnej komórki społecznej, rozumianej jako związek kobiety i mężczyzny. Jak informuje Instytut na Rzecz Obrony Kultury Prawnej „Ordo Iuris”, w niniejszym przypadku: „Nie do przyjęcia okazało się także zaprezentowanie publikowanych w prasie naukowej wyników badań na temat skutków wychowywania dzieci przez osoby pozostające w relacjach homoseksualnych”.

Szanowny Panie Ministrze,

w dobie promowania na uczelniach pluralizmu naukowego, tolerancji oraz dialogu, z dużym niepokojem przyjmujemy działania władz Uniwersytetu Śląskiego względem dr hab. Ewy Budzyńskiej, dotyczących przeprowadzonego wykładu z tematem: „Międzypokoleniowe więzi w rodzinach światowych”. Przypominamy jednocześnie, że według doniesień prasowych celem zajęć było: „zapoznanie uczestników z rodziną, jako elementem struktury społecznej oraz przedstawienie, jakie formy przyjmowała ona na przestrzeni wieków w zależności od kształtującej ją kultury czy religii”.

Zadziwia fakt, że społeczność studencka pro-LGBT, nie zgłosiła zastrzeżeń w zakresie przekazywanych treści, co do kwestii odmienności kulturowych rodzin wyznawców judaizmu, islamu czy hinduizmu. Po zajęciach dotyczących rodziny w kontekście jedynie nauki chrześcijańskiej grupa studentów złożyła do władz uczelni skargę na Profesor.

Przez wiele lat żyliśmy w epoce kształtowanej przez ideologię marksistowską, która rugowała z uczelni fundamentalne zasady konstytuujące idę uniwersytetu. W miejsce dialogu pluralizmu naukowego, tolerancji i dialogu, wprowadzono wówczas „jedynie słuszną linię partii i jej pseudonaukową ideologię”. Czy dziś, w XXI wieku, nie jesteśmy przypadkiem świadkami testowania i „siłowego” wprowadzania w życie na polskich uniwersytetach zasad tzw. „tolerancji represywnej”, którą opracował ideolog Nowej Lewicy, niemiecki komunista Herbert Marcuse?

Podzielając opinię profesora Wojciecha Świątkiewicza, który w odniesieniu do zaistniałej sytuacji wyraźnie wyartykułował, że: „Studenci mają prawo wyrażać swoje opinie i oceny faktów, wyników badań naukowych czy konstytucyjnych zapisów. Nie można jednak tych samych praw odmawiać również profesorom”. Wszystko wskazuje, że podobnie jak w przypadku postępowania dyscyplinarnego i zawieszenia we wrześniu 2019 r. Profesora Aleksandra Nalaskowskiego, inkryminacje stawiane obecnie Profesor Budzyńskiej, wpisują się kampanię na rzecz zastraszania wykładowców akademickich, którzy podejmują intelektualną i rzeczową polemikę z tezami ideologii gender, promowanymi przez środowiska LGBTQ.

Żywimy nadzieję, nie tylko na zainteresowanie Szanownego Pana Ministra sprawą naruszenia dóbr osobistych i dorobku naukowego Profesor Ewy Budzyńskiej, ale przede wszystkim, liczymy na podjęcie wysiłku, zmierzającego w kierunku przywrócenia wiarygodności Uniwersytetom, jako miejscach, w których pracuje się na rzecz społeczeństwa i całej kultury, w perspektywie prawdy i wolności, obszaru w zakresie prawa naturalnego i badań naukowych.

Z wyrazami szacunku

Urszula Furtak

prezes Akcji Katolickiej w Polsce

Warszawa, 17 stycznia 2020 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję