Reklama

Polscy spece od Enigmy

2019-11-13 08:09

Rozmawia Maria Fortuna-Sudor
Niedziela Ogólnopolska 46/2019, str. 42-43

stock.adobe.com

– Dokonania polskich kryptologów, głównie Mariana Rejew­skie­go, Jerzego Różyc­kiego i Henryka Zygalskiego, pozwoliły na dalsze prace nad dekodowaniem szyfrów wciąż unowocześnianych przez Niemców maszyn Enigma – mówi Der­mot Turing, bratanek Alana Turinga, brytyjskiego kryptologa, który kontynuował dzieło Polaków i korzystał ze zdobytej przez nich wiedzy. Zaproszony do Krakowa autor książki „X, Y, Z. Prawdziwa historia złamania szyfru Enigmy” pisze w niej, jaką rolę odegrali w tym dziele Polacy

MARIA FORTUNA-SUDOR: – W książce, której tłumaczenie właśnie ukazało się w Polsce, podkreśla Pan rolę polskich matematyków i kryptologów w złamaniu kodu Enigmy. Co sprawiło, że zajął się Pan tym tematem?

SIR DERMOT TURING: – To dla mnie istotny temat, ponieważ wiem, że Polacy mieli swój znaczący wkład, zanim kryptolodzy w Bletchley Park zdołali stworzyć maszynę. Chciałem sprawdzić, co faktycznie zrobili, jak istotne to było dla przebiegu wojny. Uważam, że to niesamowity wyczyn, gdy mówimy o Marianie Rejewskim, iż jedynie przy pomocy samej teoretycznej matematyki potrafił on odtworzyć okablowanie Enigmy. Zależy mi na tym, żeby we właściwych proporcjach przedstawić udział wszystkich, którzy byli w to zaangażowani.

– Kto kryje się pod tytułowymi: „X”, „Y”, „Z”?

– To tajne określenia, nadane przez Francuzów państwom, które w 1938 r. rozpoczęły współpracę w zakresie wymiany informacji wywiadowczych. Francja to „X”, Brytyjczycy – „Y”, a Polacy – „Z”.

– No właśnie, do tej współpracy doszło przed wybuchem II wojny światowej...

– I ta współpraca miała znaczący wpływ na złamanie szyfru. Latem 1939 r. najbardziej zaawansowany w badaniach nad Enigmą był zespół polski, który w lipcu spotkał się z kryptologami francuskimi i angielskimi i ujawnił swoje odkrycia. Polacy liczyli na to, że Francja i Anglia wywiążą się ze swych sojuszniczych zobowiązań i w razie niemieckiego ataku na Polskę przyjdą z pomocą. Wiadomo, że tak się nie stało. Ale dokonania polskich kryptologów, głównie Mariana Rejew­skie­go, Jerzego Różyc­kiego i Henryka Zygalskiego, pozwoliły na dalsze prace nad dekodowaniem szyfrów wciąż unowocześnianych przez Niemców maszyn Enigma, najpierw w Polsce, a po wybuchu wojny we Francji i w Wielkiej Brytanii. Polacy uczynili wiele, zanim kryptolodzy w Bletchley Park osiągnęli niesamowity sukces. Trudno sobie wyobrazić, by bez informacji przekazanych przez polskich kryptologów tak szybko mogła powstać maszyna Alana Turinga. Zresztą polskiego rodowodu urządzenia zaprojektowanego przez Turinga można się dopatrywać także w nazwie „Bombe”, nawiązującej do maszyny Rejewskiego.

– Czy sukces kryptologów z Bletchley Park byłby możliwy bez wiedzy przekazanej przez Polaków?

– Jestem przekonany, że tak. Ale pojawia się pytanie, kiedy by to nastąpiło. Czas odgrywał tu istotną rolę. To trzeba podkreślić: Brytyjczycy byli w stanie odszyfrować kod Enigmy na czas tylko z pomocą polskich kryptologów. Ich wkład jest niezaprzeczalny – przekazane informacje przyspieszyły prace nad angielską maszyną, a więc szybciej dały dostęp do niemieckiej korespondencji z czasów wojny.

– Jak książka o złamaniu szyfru Enigmy została odebrana w Wielkiej Brytanii i czy publikacja została przetłumaczona na inne języki?

– W waszym kraju historia złamania szyfru Enigmy jest dobrze znana, a Polacy wiedzą, jaką rolę odegrali ich matematycy. Przeciętny Brytyjczyk sądzi natomiast, że Alan Turing sam złamał ten kod w jakimś ciemnym pomieszczeniu przy pomocy tajemniczych urządzeń (śmiech). To było dla mnie miłe zaskoczenie, że publikacja została tak dobrze przyjęta przez Brytyjczyków i że tak wielkie zainteresowanie budzi wśród nich rola Polaków w historii łamania kodu Enigmy. Książka została też przetłumaczona na język francuski.

– Przypomina Pan także rolę Francji w tej historii...

– Ten fakt jest dużym odkryciem dla samych Francuzów. Oni nie wiedzą o roli, którą odegrali w odszyfrowaniu, w złamaniu kodu Enigmy. Warto więc przypomnieć, że to Francuzi wykradli Niemcom tajne dokumenty dotyczące maszyny szyfrującej. Potem przedstawili je Brytyjczykom, którzy powiedzieli, że nie są w stanie nic z nimi zrobić. Inaczej zachowali się polscy kryptolodzy. Oni stwierdzili, że to im się przyda. Francuzi dostarczyli Rejewskiemu dokumenty, które pomogły mu odtworzyć Enigmę, a potem doprowadzili do spotkania Polaków i Brytyjczyków, aby te informacje mogły być przekazane. Trzeba też przypomnieć, że Francuzi uratowali polskich kryptologów w czasie wojny, jeszcze we wrześniu 1939 r. pomogli im się przedostać do Francji i tam się nimi zaopiekowali. Do 1942 r. polscy kryptolodzy mogli tam kontynuować pracę nad łamaniem niemieckich szyfrów. Ta historia została odkryta dzięki dostępowi do odtajnionych w 2016 r. dokumentów Gustave Bertranda.

– Polscy kryptolodzy zostali upamiętnieni przez stworzenie ich symbolicznych grobów w krakowskim kościele Świętych Piotra i Pawła, w Panteonie Narodowym.

– Uważam, że to wydarzenie można określić mianem symbolicznego pogrzebu polskich matematyków kryptologów. To jest podkreślenie ich szczególnej roli w przebiegu II wojny światowej. Dla mnie ważne jest także to, że jeden z tych naukowców – Henryk Zygalski po wojnie zamieszkał w Wielkiej Brytanii i został profesorem matematyki.

– Czy w innych krajach prawdziwa historia, którą zawarł Pan w książce, również budzi tak duże zainteresowanie jak w Polsce?

– Jest różnie. W Polsce wielu młodych ludzi interesuje się tą historią, natomiast w Wielkiej Brytanii historia Enigmy, łamanie szyfrów czy rola, którą ta praca odegrała w przebiegu i zakończeniu II wojny światowej, zajmuje osoby starsze, na ogół już na emeryturze. Bardzo mnie cieszy, że Polacy z takim zaciekawieniem sięgają po moją książkę, interesują się zawartymi w niej informacjami. Jestem z tego powodu szczęśliwy!

* * *

W Krakowie przypomniano wybitnych polskich matematyków i kryptologów: Mariana Rejewskiego, Jerzego Różyckiego i Henryka Zygalskiego. Urny z ziemią z miejsc związanych ze śmiercią Polaków zostały uroczyście złożone 6 września br. w sarkofagu w podziemiach kościoła Świętych Piotra i Pawła (przy ul. Grodzkiej) z inicjatywy Fundacji Panteon Narodowy, która tą uroczystością przypomniała, że jako Polacy mieliśmy znaczący udział w pokonaniu Hitlera właśnie dzięki sile umysłu tych matematyków.

Tagi:
nauka

Kard. Marx doktorem honoris causa Instytutu Katolickiego w Paryżu

2019-11-19 20:54

pb (KAI/la-croix.com) / Paryż

Obchodzący swe 130-lecie Wydział Teologiczny Instytutu Katolickiego w Paryżu przyznał doktorat honoris causa kard. Reinhardowi Marxowi, przewodniczącemu Niemieckiej Konferencji Biskupiej. Tradycyjnie swe rocznice uczelnia świętuje nagradzając „osobistości kościelne światowej klasy”.

Episkopat

Wśród honorowych doktorów Instytutu są m.in. prawosławny patriarcha Konstantynopola Bartłomiej, anglikański arcybiskup Canterbury abp Justin Welby, kard. Laurent Monsengwo Pasinya z Demokratycznej Republiki Konga, laureat Nagrody Nobla z ekonomii Amartya Sen itd.

Wyjaśniając wybór kard. Marxa, rektor Instytutu prał. Philippe Bordeyne powiedział, że postanowiono znaleźć „teologa zaangażowanego w przekształcanie Kościoła i w życie duszpasterskie”. Metropolita Monachium „zajmuje się prawdziwymi problemami społeczeństwa”. Ma do nich podejście duszpasterskie i, „idąc po linii papieża Franciszka, znalazł oryginalną metodę podejścia do nich bez „zmiękczania” ich meritum, czego wyrazem jest „proces synodalny” rozpoczęty przez niemieckich biskupów.

- Formacja teologiczna powinna być w kontakcie ze współczesnymi realiami życia człowieka - wskazał rektor paryskiej uczelni, dodając, że „właśnie to robi kard. Marx w Niemczech”. Honorując go Instytut chce także nagrodzić „przekonanego Europejczyka, który umiał rozmawiać z politycznymi rozmówcami Kościoła”, gdy był przewodniczącym Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE) w latach 2012-2018.

Założony w 1889 r. Wydział Teologiczny Instytutu Katolickiego w Paryżu ma obecnie 1250 studentów z całego świata, w tym 120 doktorantów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan otrzymał “kamień młyński” – symbol przestrogi przed wykorzystywaniem seksualnym nieletnich

2019-12-05 14:48

ts (KAI/KNA) / Watykan

Przed tygodniem przedstawiciele niemieckiej inicjatywy przeciwko przemocy i wykorzystywaniu seksualnemu dzieci i młodzieży podarowali Franciszkowi „kamień młyński” jako symbol przestrogi przed wykorzystywaniem seksualnym nieletnich w Kościele katolickim. Dziś głaz znalazł miejsce w Watykanie. Rzecznik prasowy Stolicy Apostolskiej Matteo Bruni powiedział niemieckiej agencji katolickiej KNA, że decyzją papieża „kamień młyński” stanął przed siedzibą Papieskiej Komisji Ochrony Dzieci, na Largo Giovanni Paolo II za aulą audiencyjną Pawła VI.

o. Waldemar Gonczaruk CSsR

Ważący 1,4 tony kamień ustawiono między dwoma filarami auli. Widnieje na nim po niemiecku cytat z Ewangelii wg św. Mateusza: „Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza” (18, 6). Swój dar Inicjatywa przeciwko przemocy i wykorzystywaniu seksualnemu dzieci i młodzieży z niemieckiego Siershahn przekazała Ojcu Świętemu podczas audiencji ogólnej 27 listopada. Według mediów głęboko poruszony Franciszek miał powiedzieć: „To jest mocne!”.

KNA podała, że „młyńskie kamienie przestrogi” zaczęły się pojawiać w wielu niemieckich miastach od 2008 roku. Ma to być znak, przypominający dorosłym o ich odpowiedzialności za powierzone im dzieci.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Premiera filmu „Częstochowa lata 1939-1945 – II wojna światowa”

2019-12-06 10:43

Red.

Od wybuchu II wojny światowej minęło 80 lat. Z tej okazji autorzy filmów historycznych o Częstochowie postanowili zrealizować kolejny dokument

Kasfilm

Autorami filmu „Częstochowa 1939-1945 – II wojna światowa” są m.in.: Zbisław Janikowski – scenarzysta, Krzysztof Kasprzak – reżyser i Robert Nawrot – montażysta.

W dokumencie wykorzystano materiały archiwalne osób prywatnych, Filmoteki Narodowej oraz wszystkich instytucji w Częstochowie, które zajmują się gromadzeniem archiwaliów.

W filmie pokazana jest mało znana walka obronna z września 1939 roku i tragiczna zagłada społeczności żydowskiej. Istotnym wątkiem jest też obraz życia codziennego: terror, niepewność jutra, zagrożenie życia, ale również opór i walka o zachowanie godności i dążenie do odbudowy niepodległego państwa. „Częstochowa 1939-1945 – II wojna światowa” pozwala poznać bliżej mało znaną historię miasta i pomaga ocalić od zapomnienia ten tragiczny czas.

Premiera filmu odbędzie się we wtorek 10 grudnia o godz. 18.00 w klubie Politechnik w Częstochowie – al. Armii Krajowej 23/25. Wstęp wolny. Na miejscu można będzie zakupić płyty DVD z filmem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem