Reklama

Niedziela Łódzka

W Łodzi ekumenizm jest żywy

O dialogu między chrześcijańskim wyznaniami z abp. Grzegorzem Rysiem, rozmawia Anna Skopińska.

Anna Skopińska: Księże arcybiskupie, czy ekumenizm wypływa z ewangelicznej zasady „miłuj bliźniego swego”?

Abp Grzegorz Ryś: Z tej zasady też. To jest zasada, która dotyczy każdego. A chrześcijanina przykazanie miłości bliźniego dotyczy w sposób szczególny. Bo bliźni to ten, który jest blisko, a każdy chrześcijanin jest nam bliski, bo łączy go z nami chrzest, więc jesteśmy dziećmi Bożymi. I dla siebie razem braćmi, siostrami.
Ale myślę, że powodów do ekumenizmu jest więcej. Zawsze przy spotkaniach ekumenicznych – czy to modlitewnych, czy uniwersyteckich – wychodzimy od zdania Jezusa: „Ojcze, spraw, by byli jedno” (J 17,21). Pragnieniem Jezusa, wyrażonym na Ostatniej Wieczerzy w ostatniej modlitwie, którą wypowiedział, jest pragnienie jedności Jego uczniów. Nie wiem, jak można byłoby bagatelizować taką testamentalną modlitwę Pana Jezusa.
Poza tym jest jeszcze aktualne życie Kościoła, dokonujące się, jak ufamy, w Duchu Świętym. Tu wyraźnie jedną z najważniejszych dominant jest ekumenizm. I to pokazują papieże, przynajmniej od Pawła VI po Franciszka. Konsekwentnie idąc w rozumieniu ekumenizmu coraz dalej. I wyraźnie się w tym poddając Duchowi Świętemu. To Duch Święty jest dziś ostatecznie tym, który uruchamia Kościół do ekumenizmu. Byłoby znowu czymś zupełnie niezrozumiałym, by Duchowi Świętemu stawiać opór.

Mówi ksiądz arcybiskup o tym, że nie można stawiać oporu Chrystusowi, Duchowi Świętemu, ale – przynajmniej w tym polskim Kościele – ciągle chyba nie ma jednego głosu, jak ten ekumenizm powinien wyglądać...


Nie wiem, czy istnieje jakikolwiek lokalny Kościół na świecie, gdzie ten głos jest jeden. Nie wiem też, czy o to idzie. Natomiast jest głos jeden, który jest głosem oficjalnym w Kościele. To głos następców Piotra i o tym rozmawiajmy. Nie – czy się ze sobą zgadzamy – ja z innymi biskupami, czy jeden ksiądz z innymi księżmi, tylko rozmawiajmy o tym, czy się zgadzamy z Janem Pawłem II, z Franciszkiem, Benedyktem XVI. Czy się zgadzamy z Pawłem VI.
To są, po kolei: Paweł VI – święty Kościoła katolickiego, Jan Paweł II – święty Kościoła katolickiego, dwóch następnych jeszcze nie, bo mówiąc trochę żartem, jeszcze żyją, ale to jest nauczający Piotr w Kościele. Dlatego nie chodzi o to, czy coś powiedział Ryś czy ktoś inny, tylko o to, co na ten temat mówi Piotr dzisiaj żyjący. To jest katechizm.

Łódź to specyficzne miasto – wielokulturowe, wielowyznaniowe. Jaki jest pomysł księdza arcybiskupa na ten ekumenizm tutaj?


Znowu powiedziałbym, że mój pomysł mało tu się liczy, natomiast ekumenizm tu się dzieje. I to już nie jest chyba tak, że tylko liderzy Kościołów są blisko siebie. Tylko to jest już tak, że te Kościoły są blisko. Takie dwie inicjatywy, które pokazują to najlepiej, to wspólna pielgrzymka do Ziemi Świętej i wyrosła z tej pielgrzymki Ekumeniczna Szkoła Biblijna. Po prostu ludzie są razem. I potrzeby są takie, że my na ten moment nie do końca jesteśmy nawet w stanie wyjść im naprzeciw. Będziemy myśleć, jak zwiększać tę ofertę, której ludzie oczekują.
Więc ekumenizm się tu dzieje i dokąd nas Duch Święty poprowadzi, tam będziemy szli. Trwają rozmowy o możliwej ekumenicznej katechezie w liceum. Nie we wszystkich liceach, ale być może to propozycja, która mogłaby być skierowana do któregoś z poziomów młodzieży licealnej. I na normalnych zasadach, tak jak katecheza – z uzyskiwaniem ocen. Taka katecheza prowadzona przez ekumeniczny zespół. Jaki będzie finał, zobaczymy, ale wyraźnie każdy z kroków, jakie są podejmowane, rodzi następne. I to jest istotne. Proces, który się nie chce zadowolić tym, co jest, tylko wymaga, by iść dalej. I to jest największą radością.

Po tych kilku miesiącach funkcjonowania można już powiedzieć, że szkoła biblijna to był strzał w dziesiątkę?


Absolutnie. Gdy zaczynaliśmy myśleć o tej szkole, to obliczaliśmy ją na trzydziestu słuchaczy, a zamknęliśmy zapisy na poziomie 240. Budząc protesty wielu, którzy się już nie zmieścili.
I oczywiście chodzi o szkołę, która będzie ciągła. Ona też wymaga twórczości. Wiadomo, że w pierwszym roku wiele tematów, które podejmujemy, ma charakter introdukcyjny. I nikt z uczestników szkoły chyba nie zamierza poprzestać na pierwszym roku, więc ta szkoła będzie musiała się rozwijać. Powoli trzeba już zacząć myśleć, jak to dalej prowadzić.

W tym roku planowany jest kolejny nabór?

Tak i jednocześnie będą ci, którzy kończą pierwszy rok. Ten pierwszy rok będzie uwieńczony wyjazdem ekumenicznym do siedmiu Kościołów Apokalipsy. I to też będzie już pewien taki moduł stały: każdego roku bierzemy w formie wykładu monograficznego jakiś konkretny fragment Biblii i po studiach nad tym fragmentem będziemy chcieli go jeszcze dotknąć na miejscu czyli w geografii, historii i przestrzeni biblijnej.

Podczas jednego ze spotkań powiedział ksiądz arcybiskup, że „tyle będzie ekumenizmu, ile będzie go dawał Kościół katolicki”. Jak my mamy to rozumieć?

W tym sensie, że w tym Kościele musi być największa motywacja. Bo jak ten Kościół wycofa się z drogi ekumenicznej, to tym samym ekumenizm w Polsce zostanie zredukowany do spotkań, które nie dotykają życia, wrażliwości i myślenia większości ludzi ochrzczonych. Zawsze też jest łatwo, i niestety w Kościele katolickim też jest łatwo, o stwierdzenie: idąc do ekumenizmu promujemy inne Kościoły.

Ale tak przecież nie jest...

To jest w ogóle przedziwna kategoria myślenia. Jest jeden Kościół, wyznajemy to co niedzielę, a jak ktoś mówi Różaniec, to robi to codziennie, odmawiając „Wierzę w Boga”. Mówi: „Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół...”. Więc albo wierzę w jeden, albo jestem zadowolony z tego, że jest podzielony i petryfikuję podziały, by się dobrze miały i żeby nic ich broń Boże nie naruszyło.

Wtedy chyba nie jestem chrześcijaninem...

To oczywiste. Natomiast łatwo jest o zwolnienie się z ekumenizmu, gdy jest się Kościołem większościowym. Pewnie ci sami ludzie, gdyby byli mniejszościowym kościołem – a to się może zdarzyć w wielu miejscach na świecie – pewnie by bardzo promowali ekumenizm. I go bardzo pożądali. Natomiast tu, będąc takim Kościołem: nie tylko większościowym, tylko ogromnie większościowym, mogą łatwo mówić: no i właściwie co to zmienia?

W Łodzi ekumenizm się dzieje, a jak jest w innych miastach?

Myślę, że zaczyna się bardzo mocno dziać w diecezji w ogóle. Tzn. powiększyliśmy przynajmniej ten czas tygodnia, który u nas już nie jest tygodniem, na Pabianice, Bełchatów, Piotrków, Zgierz, Zelów, Niesułków. Zresztą w niektórych miastach zawsze się coś działo. Jest dużo takich miejsc, gdzie ekumenizm jest naturalny. Ale modlitwa o jedność powinna być w każdym kościele, nawet jeśli parafia jest absolutnie jednowyznaniowa i sto procent wiernych jest ochrzczonych w katolickim Kościele.

A w zwykłych parafiach, jak księża mają realizować ekumenizm?

Przynajmniej niech się modlą o jedność Kościoła. To ogromnie ważne. Parafia nie jest wyjętym oddziałem wojska. Parafia jest, jak to papież Franciszek prezentuje w „Ewangelii gaudium”, aktualizacją Kościoła powszechnego. Najbardziej lokalną, najbardziej dotykalną dla chrześcijanina. To jest pierwsze doświadczenie Kościoła. Ale jakiego Kościoła? Powszechnego. Ze wszystkimi jego – mówiąc językiem soboru – radościami, smutkami, nadziejami i porażkami. Cały ten Kościół powinien być tam obecny. Parafia nie może być jakąś wyizolowaną wspólnotą wiernych, którzy życie kościoła powszechnego mają w wielkim braku zainteresowania.

Czyli to, co nam zaszczepi parafia...

Ma być doświadczeniem Kościoła. A w dzisiejszym Kościele ekumenizm jest jedną z trzech, czterech najważniejszych zasad funkcjonowania.

2020-01-14 10:46

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka

2020-09-26 08:01

[ TEMATY ]

wywiad

5 pytań do...

Archiwum prywatne

Szymon Szynkowski

Szymon Szynkowski

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka – sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej

Piotr Grzybowski:Panie Ministrze, zacznijmy od chyba najgorętszego dziś tematu: protestów społecznych po - w powszechnej ocenie uznanych za sfałszowane - wyborach prezydenckich na Białorusi. Czy dla naszych służb dyplomatycznych było to zaskoczeniem?

Szymon Szynkowski vel Sęk: Dla nas nie było to zaskoczenie. Wiedzieliśmy, że jest niestety duże prawdopodobieństwo, że wybory nie będą przeprowadzone w sposób przejrzysty i demokratyczny, i że napotka to na opór białoruskiego społeczeństwa. Natomiast – dla nas nie, ale dla niektórych naszych zachodnich partnerów z UE myślę, że skala i długotrwałość tych protestów była zaskoczeniem. Przecież wiadomo, że wcześniejsze wybory również budziły wątpliwości, choć skala fałszerstw nie była aż tak duża, jak w przypadku tych ostatnich, więc teraz zarówno skala manipulacji, jak i skala oporu wobec manipulacji jest bardzo duża. My przyglądamy się sytuacji na Białorusi od wielu lat, więc trudno, żebyśmy w tej kwestii byli czymś zaskoczeni.

PG: Czy w związku z tym MSZ ma wypracowane scenariusze, które Polska będzie realizować?

SSvS: Tak, oczywiście. My nie poruszamy się tylko w sferze ogólnych deklaracji politycznych, potępiających to, co wydarzyło się w trakcie wyborów na Białorusi, czy wspierających dialog ze społeczeństwem i domagających się tego dialogu i rezygnacji z użycia siły, czy represji. To byłoby zbyt mało. My proponujemy bardzo konkretny plan działań dla Białorusi, z konkretnym finansowaniem na poziomie na razie naszego planu krajowego - ok. 12 mln euro, czyli 50 mln zł. Natomiast będziemy też proponować wspólnie z Grupą Wyszehradzką, bo w tej chwili finalizowane są uzgodnienia w zakresie propozycji tzw. Planu Marshalla, czyli czegoś, co jest nazywane Planem Marshalla dla Białorusi, takiej wielopunktowej propozycji wsparcia, która mogłaby zostać zaoferowana w sytuacji, w której na Białorusi doszłoby do demokratycznych zmian. Mowa tutaj zarówno o liberalizacji wizowej, jak i ułatwieniach dla małych i średnich przedsiębiorstw i specjalnym funduszu wsparcia. To zostało już zaprezentowane przez Premiera Mateusza Morawieckiego szefowej Komisji Europejskiej i będzie prezentowane przez całą Grupę Wyszehradzką, której przewodzimy, na forum Rady Europejskiej w najbliższych dniach.

PG: Pytanie już do Pana jako pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej: czy jest realne wypracowanie planu działania Grupy wobec sytuacji na Białorusi?

SSvS: Tak. Dzisiaj Grupa Wyszehradzka finalizuje prace nad tym bardzo konkretnym planem wsparcia ze strony UE dla Białorusi na poziomie gospodarczym. To jest jeden z elementów, który chcemy oferować Białorusi, ale – co ważne - w ramach współpracy Wyszehradzkiej, bo w ten sposób możemy łatwiej na poziom unijny przenieść naszą propozycję. Oczywiście na poziomie krajowym mamy 5-punktowy plan, który dzisiaj jest realizowany, zarówno w zakresie wsparcia NGO, jak i wspierania dostępności rynku pracy dla osób, które muszą wyjechać z Białorusi, chcą przyjechać do Polski. Propozycje na poziomie unijnym liberalizacji wizowej wynikają też z tego, że jest ok. 800 tys. wiz unijnych wydanych w ostatnich latach. 400 tys. tych wiz wydały polskie konsulaty, więc to Polska jest krajem, który najaktywniej wspiera Białoruś, także w zakresie wsparcia dla obywateli tego kraju, jak również możliwość ich przyjazdu do Unii Europejskiej, czy pracy w UE. Chcemy, żeby było to wsparcie systemowe, w które zaangażują się wszyscy nasi unijni partnerzy. Wokół tego udało się, co też jest sukcesem Polski, wybudować konsensus Grupy Wyszehradzkiej. Przecież wiemy, że mamy w Grupie Wyszehradzkiej przyjaciół, partnerów, ale bywają także różnice zdań. W tej sprawie nie ma różnicy zdań. Grupa Wyszehradzka będzie prezentowała to wsparcie za tydzień, na forum Rady UE.

PG: Końcem lipca powołano nową inicjatywę - Trójkąt Lubelski. W jakim celu?

SSvS: Jak się okazało, Trójkąt Lubelski powołany w drugiej połowie lipca, swoją zasadność funkcjonowania dowiódł już w pierwszych tygodniach, bo chwilę później rozpoczął się kryzys na Białorusi, związany właśnie z niedemokratycznymi wyborami i w tym formacie są również prowadzone dyskusje. Litwa, Polska i Ukraina to kraje sąsiedzkie Białorusi, w których interesie leży stabilność sytuacji w tym kraju. Litwa i Polska dyskutują o wyzwaniach w różnych innych formatach, np. „Bukaresztańskiej 9” w kontekście bezpieczeństwa, w ramach współpracy Polski z krajami bałtyckimi. Ukraina była z tych dyskusji do tej pory wyłączona, bo w tych formatach nie uczestniczy. W związku z tym uznaliśmy, że trzeba stworzyć format sąsiedzki, który będzie właśnie miejscem do włączania również Ukrainy w dyskusję na tematy bieżące. Takim najbardziej bieżącym tematem, siłą rzeczy niestety dla Trójkąta Lubelskiego oczywistym jest sytuacja na Białorusi, ale też szerzej dyskusje o polityce bezpieczeństwa w regionie, w gronie krajów, które mają podobne spojrzenie na zagrożenia, które płyną ze wschodu. Dzisiaj Trójkąt, który koordynuje pan wiceminister Marcin Przydacz jest doskonałym formatem do tego, żeby koordynować też działania z ważnym państwem nieunijnym, czyli Ukrainą.

PG: Wrócił Pan minister kilka dni temu z Wilna, gdzie podpisane zostało Strategiczne Partnerstwo Polsko-Litewskie. Czy to początek Unii Lubelskiej 2.0?

SSvS: Nie, choć nawiązań historycznych podczas tego spotkania było całkiem sporo, począwszy od tego, że na początku swojego wystąpienia Pan Premier Skvernelis wskazał, że to pierwsze takie spotkanie od 230 lat. Po drugie, w wystąpieniach premierów obecne były nawiązania do wspólnych tegorocznych obchodów rocznicy Bitwy pod Grunwaldem i planowanych przyszłorocznych obchodów Konstytucji 3 maja, jak to się mówi zaręczenia wzajemnego obu narodów. To będzie też taka historyczna okazja do podkreślania tego, co nas łączy. Natomiast to jest tylko fundament do budowania dzisiaj naszej bardzo bliskiej współpracy, która już ma swój dorobek. Współpracujemy znowu w wielu formatach międzynarodowych ważnych UE, NATO, ale także regionalnych: Trójmorze, współpraca Bałtycka, czy choćby ten najnowszy wspomniany wcześniej Trójkąt Lubelski. To jest oczywiście tylko narzędzie do osiągania konkretnych celów. Te cele dzisiaj Litwa i Polska potrafią definiować: to jest wspólne wspieranie Białorusi. Litwa też tu jest bardzo aktywnym aktorem, przypomnę, że przed chwilą Minister Spraw Zagranicznych Litwy Pan Linkieviczus był w Waszyngtonie, rozmawiał o tych sprawach, więc koordynujemy tutaj działania wspólne. Na forum Rady Europejskiej także Polska i Litwa mówią w tych sprawach wspólnym, bardzo mocnym głosem, ale też w ogóle koordynujemy współpracę gospodarczą.
Konsultacje międzyrządowe, co bardzo jest ważne, żeby podkreślić miały swój bardzo konkretny wymiar: podpisano dwie umowy z zakresu współpracy przy rozbudowie infrastruktury transportowej, kolejowej, podpisano deklarację o współpracy strategicznej przez Premierów, podpisano bardzo ważny harmonogram wdrażania zmian oświatowych, które sprawią, że Polacy mieszkający na Litwie będą mieli zwiększoną dostępność do nauczania języka polskiego, co jest problemem od lat niezałatwionym. Tutaj jest duża szansa na postęp. Wreszcie jest TVP Wilno i przy okazji już nie samych konsultacji, ale też w związku z wizytą w Wilnie Pana Premiera, mieliśmy okazję podpisać list intencyjny, który po roku funkcjonowania z dużymi sukcesami TVP Wilno da w przyszłości tej telewizji nową siedzibę, w Domu Polskim w Wilnie, rozbudowanym ze środków MSZ. Wejdzie tam telewizja, młody zespół dziennikarzy z Wileńszczyzny, który już dzisiaj mówi ciekawie o życiu na Wileńszczyźnie, ale też mówi dobrze o Polsce, o polskiej historii, kulturze, tradycji. Jak Pan widzi w czasie tej bardzo intensywnej wizyty wiele spraw zostało nie tylko poruszonych ale i załatwionych. Naprawdę byłem pod wrażeniem, jak skuteczna może być dyplomacja w kontekście konsultacji międzyrządowych. Pod wodzą Premiera kilkunastu ministrów, każdy z konkretną agendą spraw, które chce załatwić, jedzie tam, sprawy mają postęp i wracamy z konkretnym dorobkiem. To w dyplomacji nie jest reguła, bo czasami kończy się na jakiś ogólnych dyskusjach, tu zaś mamy solidny konkret.

CZYTAJ DALEJ

Przewodniczący Episkopatu: Biskupi Europy o perspektywach po pandemii

2020-09-27 09:11

[ TEMATY ]

abp Stanisław Gądecki

Karol Porwich/Niedziela

Abp Stanisław Gądecki

Abp Stanisław Gądecki

Skierowanie w kierunku misji czyli wyjście na zewnątrz, a nie czekanie aż ludzie sami wrócą do kościołów. To jest ważne również dla naszego kraju - powiedział abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, podsumowując Zebranie Plenarne Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE). Odbyło się ono 25 i 26 września w formie on-line.

Zakończone w sobotę wieczorem zebranie CCEE było zatytułowane: „Kościół w Europie po pandemii. Perspektywy dla stworzenia i społeczności”. Zastąpiło ono spotkanie mające się odbyć w Pradze od 25 do 27 września, które zostało odwołane ze względu na pogorszenie się sytuacji związanej z pandemią w Czechach.

Jak powiedział abp Stanisław Gądecki, w czasie kilku sesji była dyskutowana sprawa konsekwencji religijnych i pastoralnych pandemii oraz jej wpływ na ekologię. Pierwszego dnia obrad biskupi wysłuchali m.in. skierowanego na ich obrady przesłania Ojca Świętego Franciszka.

Główny referat wygłosił prof. Pavel Ambros SJ z uniwersytetu w Ołomuńcu. Jego wystąpienie zatytułowane „Konsekwencje religijne, duszpasterskie i ekologiczne po koronawirusie" opierało się na relacjach przesłanych wcześniej przez biskupów z poszczególnych Konferencji Biskupów. Jak podsumował abp Gądecki, referat stawiał pytania o to „czy rzeczywiście słuchamy głosu ludu Bożego w Europie, czy słuchamy Chrystusa i serca Chrystusowego, czy widzimy wszystkie sprawy w perspektywie Chrystusa i czego domaga się Duch Święty w obecnej sytuacji". Do tego wystąpienia odwoływano się również w kolejnym dniu spotkania.

Jak powiedział abp Gądecki, przewodniczący episkopatów Europy wymieniali się doświadczeniami z przeżywania czasu pandemii w ich krajach. Zwrócił uwagę m.in. na wystąpienie abp. Paolo Pezziego z Moskwy, który mówił o liturgii on-line. „Podkreślał on, że współcześnie coraz bardziej jesteśmy ofiarami czasu a nie jego autorami, co dotyka w szczególności rodziny" - relacjonował abp Gądecki. Kard. Vincent Nichols zwrócił uwagę na stawanie się coraz bardziej konsumentami oraz na zanikanie szacunku dla Eucharystii.

„Biskupi Europy, wyrazili wdzięczność za list kard. Saraha o tym, byśmy z radością wrócili do Eucharystii" - powiedział abp Gądecki. Jak dodał, była też mowa o oczyszczaniu religijności duchowej, o chrześcijaństwie kulturowym, a także o wzruszeniach, które towarzyszyły biskupom, gdy odprawiali Msze św. bez udziału wiernych.

Wiceprzewodniczący CCEE przywołał też słowa kard. Michaela Czernego, podsekretarza Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka, który mówił o wspólnej misji wszystkich krajów członkowskich Europy, którym powinna przyświecać „idea Kościoła bez granic, Kościoła globalizacji miłości i solidarności".

„Mowa też była o tym, żeby formować sumienia, żeby oduczać się mentalności posiadania za wszelką cenę i pojęcia rozwoju, który jest nieograniczony i nieskończony, bo on również ma swoje granice. Dopóki tego nie zrozumiemy, to ekonomia i konsumizm będą ścigały się bez końca i w ten sposób napędzały też zniszczenie stworzenia" - podkreślił abp Gądecki.

Poruszane podczas zebrania CCEE kwestie biskupi zebrali w opublikowanym na zakończenie obrad przesłaniu. Napisali w nim m.in. o tym, że wznowienie życia wierzących będzie wymagało cierpliwości i wytrwałości oraz odnowienia zaufania. Zachęcili jednak do spoglądania w przyszłość z nadzieją i w duchu solidarności między ludźmi i narodami.

Biskupi podziękowali wszystkim, którzy pomagają potrzebującym w czasie pandemii. Z okazji Światowego Dnia Migrantów i Uchodźców zaapelowali natomiast, aby bronić życia i godności każdego człowieka. Wyrazili też nadzieję na pokojowe rozwiązanie konfliktu na Białorusi oraz solidarność z mieszkańcami Libanu.

Rada Konferencji Episkopatów Europy (Consilium Conferentiarum Episcoporum Europae – CCEE) powstała w 1971 r. Sekretariat Rady mieści się w szwajcarskim Sankt Gallen. Zgodnie ze statutem z 1993 r. poszczególne konferencje biskupów reprezentowane są przez swych przewodniczących. Zadaniem Rady jest koordynowanie współpracy Kościołów lokalnych Europy.

CZYTAJ DALEJ

35-lecie kościoła w Jagniątkowie

2020-09-28 07:36

Archiwum parafii

Kościół p.w. „Miłosierdzia Bożego” w Jagniątkowie

Kościół p.w. „Miłosierdzia Bożego” w Jagniątkowie

Z kart historii

 Myśl o budowie kościoła w Jagniątkowie powstała w sercu ks.prałata Antoniego Kamińskiego. Był on proboszczem parafii rzymskokatolickiej w Sobieszowie. Wiedział, jak duża liczba ludzi z Jagniątkowa i Michałowic chodzi do sąsiednich kościołów w Sobieszowie, Cieplicach, czy Piechowicach i postanowił wybudować świątynię.

 W 1978 r. ks.Kamiński nabył w Jagniątkowie działkę z budynkiem, z przeznaczeniem na budowę kościoła. Jednak pojawiły się problemy w wyniku, których ks. prałat zmuszony był zrezygnować z tej lokalizacji. W tej sytuacji ks.Antoni zwrócił się do odpowiedzialnego o wielkim sercu i zmyśle organizacyjnym człowieka, ówczesnego dyrektora Karkonoskiego Parku Narodowego Cyryla Jurczyszaka. Ten wskazał inną nieruchomość ze starym budynkiem do rozbiórki, o jeszcze piękniejszej lokalizacji ok.1,5 km poniżej okazałej willi Noblisty Gerharta Hauptmanna. Miejsce to było własnością Państwa Mizgalskich. Po śmierci Jana Mizgalskiego, nieruchomość tą odziedziczyła jego żona Apolonia. Dyrektor Karkonoskiego Parku doprowadził do spotkania proboszcza prałata Antoniego Kamińskiego z Panią Apolonią Mizgalską. Spotkania odbywały się w mieszkaniu Bazylego Jurczyszaka, strażnika w Karkonoskim Parku Narodowym. Na pierwsze spotkanie przybyli tworzący podwaliny pod budowę kościoła w Jagniątkowie: ks. Antoni Kamiński i dyrektor Jurczyszak. Spotkania nie mogły odbywać się na plebani z powodu niedobrego okresu dla Kościoła. Na jednym z tych spotkaniach pani Apolonia Mizgalska wyraziła zgodę na nieodpłatne przekazanie przedmiotowej nieruchomości pod budowę kościoła.

 Dyrektor Jurczyszak był radnym WRN w Jeleniej Górze, a dzięki pełnionym funkcjom i odwadze pomógł w uzyskaniu pozwolenia na budowę kościoła. Do opracowania projektu polecił swojego przyjaciela architekta Antoniego Bila, a do budowy kościoła wskazał wysoko wykwalifikowanych wykonawców. Pomógł również w nabyciu potrzebnego drewna i innych materiałów na budowę kościoła. Wszystkie te akty pomocy świadczone były przez niego nieodpłatnie. Drewno w tym czasie było reglamentowane z utrudnieniami do kupna na budowę kościoła. Zakup był możliwy jedynie na podstawie zleceń wydawanych przez ówczesnego dyrektora OZLP Wrocław Michała Gniewka. Drewno na budowę kościoła zakupione zostało przez księdza proboszcza w Karkonoskim Parku na nazwisko Czesława Wyrwała za jego zgodą. Niedługo po rozpoczęciu budowy, w dniu 28 maja 1980 r. ks. prałat Antoni Kamiński dokonał poświęcenia kamienia węgielnego pod przedmiotowy kościół w Jagniątkowie. Jednak wkrótce po „odwilży” Solidarności przypadał trudny okres dla Kościoła w związku z wprowadzeniem stanu wojennego 13.12.1981 i odwołaniem go w 1984 roku. Lata stanu wojennego pokrywają się z okresem budowy kościoła w Jagniątkowie.

 Wszyscy uczestniczący w budowie kościoła zasłużyli na pamięć, byli to m.im.: emerytowany leśniczy Czesław Wyrwał, p.o. leśniczy Andrzej Wieczorek, pilarz Jan Chodniczak oraz Bazyli Jurczyszak, a przede wszystkim mistrz spawalniczy Józef Szybiński (senior) z synem Józefem Szybińskim, wówczas leśniczym w Karkonoskim Parku, którzy po mistrzowsku wykonali stalową konstrukcję wieży kościoła. Dozór i opiekę nad mieniem sprawowali: w dzień Czesław Wyrwał, a nocą Jan Chodniczak (do lipca 1984 r.). W czasie budowy kościoła do 1983r. ks. prałatowi pomagał ks. wikary Tadeusz Duda, a od czerwca 1984 ks. wikary Marian Matula (ps. „Kubek”), który wykonał największe prace, głównie wykończeniowe i został pierwszym urzędującym proboszczem do 2001r.

 W dniu 4 sierpnia 1985 r. nastąpiło uroczyste poświęcenie kościoła przez biskupa pomocniczego diecezji wrocławskiej Tadeusza Rybaka. Według słów J.E. ks. Henryka kardynała Gulbinowicza Metropolity Wrocławskiego (w latach 1986-2004) kościół p.w. „Miłosierdzia Bożego” w Jagniątkowie jest „perłą w krajobrazie Karkonoszy”.

 W stanie wojennym po wybudowaniu kościoła w Jagniątkowie, Cyryl Jurczyszak współtworzący podwaliny pod budowę kościoła, w najlepszym zawodowym okresie życia, w wieku 47 lat, był niszczony w niewybredny sposób przez władze wojewódzkie PZPR w Jeleniej Górze. Będąc niewygodnym dla nich został zmuszony do odejścia ze stanowiska dyrektora Karkonoskiego Parku. Nie miały znaczenia jego zasługi i bezsporne uratowanie ekosystemów leśnych parku od klęsk żywiołowych, za co otrzymał m.in.order- Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.

 W wigilię Niepokalanego Serca N.M.P. (7/8 grudnia 1985 r. ) główny budowniczy kościoła w Jagniątkowie ks. Prałat Antoni Kamiński źle się poczuł i został przewieziony do szpitala w Cieplicach, gdzie przebywał od 8 grudnia 1985 r. do 2 stycznia 1986 r., a następnie został przeniesiony do szpitala w Miłkowie, gdzie w dniu 12 stycznia 1986 r. o godz. 16:45 zmarł. Ksiądz Antoni Kamiński był „chodzącą świętością”, uczynną dla ludzi i dzielącą się z potrzebującymi. Podczas budowy mówił, że chciałby osiąść na parafii w Jagniątkowie, przy kościele, który powstał z jego inicjatywy przy udziale dobrych ludzi. Staraniami ks. Kamińskiego w 1973 r. powstał klasztor Zgromadzenia Sióstr Służebnic Jezusa w Eucharystii w Sobieszowie, pomimo inwigilacji ksiądz organizował pielgrzymki, odprawiał Msze św. za ojczyznę, organizował modlitwy w kościele parafialnym po zamachu w intencji papieża. Był dobrym nauczycielem wiary. W dniu 29 czerwca 1986 r. powstała nowa parafia rzymskokatolicka p.w. „Miłosierdzia Bożego” przy ul. Saneczkowej w Jeleniej Górze - Jagniątkowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję