Reklama

Wiara

Jan Paweł II w moim życiu

Niedziela Ogólnopolska 13/2020, str. 19-20

[ TEMATY ]

abp Konrad Krajewski

św. Jan Paweł II

Adam Bujak, Arturo Mari/Rok 2.Biały Kruk

Zupełnie nie pamiętam, co myślałem, niosąc Ewangeliarz przed trumną Jana Pawła II. Chciałem jedynie nieść go godnie. Tak jak się niesie najważniejszą księgę swojego życia. Księgę życia Jana Pawła II – tę najważniejszą księgę świata kładłem na jego trumnie i czułem, jaki jestem niegodny tego gestu. Czułem się tak mały i tak grzeszny... Prosiłem Pana Boga, bym mógł ją nieść w moim życiu tak, jak to czynił Jan Paweł II. Bym jej nigdy nie zamknął.

Kard. Konrad Krajewski, jałmużnik papieski

Jana Pawła II lepiej poznałam przy okazji pielgrzymki w 2002 r. Odwiedziłam go wtedy na ul. Franciszkańskiej w Krakowie. Z perspektywy czasu muszę przyznać, że on już wtedy wiedział, w jakim kierunku potoczą się ludzkie losy, on już wtedy miał diagnozę na dzisiejsze czasy. Trzeba go słuchać, czytać i stosować w życiu to, co on mówił. Często modlę się na różańcu, który dostałam od naszego papieża.

Anna Popek, dziennikarka

Reklama

Jan Paweł II udowodnił mi, że można dążyć do świętości, żyjąc bardzo blisko ludzi, z uśmiechem na twarzy, nie narzekając na trudy swojego pielgrzymowania. Nawet kiedy się jest ciężko chorym. Papież – autorytet.

Tau, raper, vloger

Moje pierwsze spotkanie z Ojcem Świętym miało miejsce wśród dziesiątek tysięcy ludzi przed kościołem św. Anny w Warszawie na początku czerwca 1979 r. Warto było tak długo czekać. Kiedy przybył Jan Paweł II, nie czułem zmęczenia, tylko radość z bycia obok człowieka, który objął najważniejszą funkcję na ziemi. Dla mnie był to wspaniały czas powiewu nadziei na zmiany. Czas wielkiej mocy wewnętrznej.

Hirek Wrona, dziennikarz muzyczny

Postać św. Jana Pawła II jest dla mnie, jako członka Ruchu Światło-Życie, wyjątkowa. Jeszcze jako kardynał podczas Dnia Wspólnoty powiedział: „Jest mi osobiście bliski ten styl życia”, a także: „Groziłaby nam pustynia, gdybyśmy nie tworzyli oaz”. Skoro taki styl życia jest bliski tak świętemu człowiekowi, to ja również staram się prowadzić swoje życie w oparciu o zasady wypracowane przez ks. Franciszka Blachnickiego. Podziwiam w św. Janie Pawle II bezgraniczne oddanie się Maryi. Powinna to być szczególna motywacja dla nas – mieszkańców diecezji maryjnej, u stóp Jej jasnogórskiego sanktuarium.

Adam, Ruch Światło-Życie, Częstochowa

2020-03-25 12:49

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Hiszpański historyk: przestępstwa McCarricka udowodniono dopiero po śmierci Jana Pawła II

2020-11-27 16:16

[ TEMATY ]

Hiszpan

św. Jan Paweł II

historyk Kościoła

Wydawnictwo Biały Kruk/Adam Bujak

Hiszpański historyk Jose Luis Orella z madryckiego uniwersytetu CEU San Pablo uważa, że watykański raport w sprawie byłego kardynała Theodore'a McCarricka nie obciąża osoby Jana Pawła II. W rozmowie z PAP wykładowca stołecznej uczelni wskazał, że przestępstwa seksualne amerykańskiego hierarchy zostały bowiem udowodnione już po śmierci polskiego papieża.

Prof. Orella wskazał, że dopiero w ostatnich latach ruszyło dochodzenie przeciwko McCarrickowi, który zajmował wysokie kościelne urzędy jeszcze u następców Jana Pawła II: Benedykta XVI oraz Franciszka.

Historyk z uniwersytetu w Madrycie wskazał, że Jan Paweł II nie miał żadnych podstaw, aby wierzyć, iż pogłoski o domniemanych przestępstwach seksualnych McCarricka są prawdą. “Za życia Jana Pawła II nie było w tej sprawie żadnych dowodów” - dodał.

“To, co do papieża wówczas dotarło, to były jedynie pogłoski. Tymczasem zarzuty tego kalibru zawsze muszą być dobrze udokumentowane” - stwierdził Jose Luis Orella kierujący Wydziałem Historii, Pamięci i Tożsamości, zajmującym się badaniem totalitaryzmów na uniwersytecie CEU San Pablo.

Ekspert wskazał, że dla Karola Wojtyły, człowieka, który doświadczył negatywnych działań totalitaryzmów wobec ludzi Kościoła same pogłoski o rzekomych przestępstwach seksualnych McCarricka to “zbyt mało przekonywujący” argument.

Prof. Orella wskazał, że już niemieccy naziści, aby zdyskredytować niektórych duchownych Kościoła katolickiego rozsiewali nieprawdzie informacje o ich rzekomym homoseksualizmie.

“Podobne działania służące zdyskredytowaniu księży katolickich podejmowali również w Polsce komuniści. Zazwyczaj opierały się one o fałszywe zarzuty. Dlatego właśnie Jan Paweł II mógł mieć dystans do tego typu oskarżeń (…), a późniejsze zeznania McCarricka negującego zarzuty i potwierdzającego swoją niewinność zrobiły swoje” - podsumował historyk.

Marcin Zatyka (PAP)

zat/

CZYTAJ DALEJ

Cudowny Medalik

Niedziela legnicka 27/2009

Cudowny Medalik - symbolika

AWERS:
- biała szata i welon - symbol dziewictwa, welon także poświęcenia; Maryja jest zawsze gotowa na przyjęcie woli Bożej
- promienie wychodzące z dłoni - oznaczają łaski, które Najświętsza Panna wyjednuje
- otwarte, wyciągnięte ręce - Maryja niczego nie zatrzymuje dla siebie, cała jest darem; Jej dłonie są otwarte na spotkanie i na przyjęcie
- wąż - uosobieniem szatana, zwyciężonego przez Niepokalaną; Maryja zachęca nas do niewchodzenia w dialog ze złem
- glob - cały świat (wszystkie narody i każda dusza), nad którym Maryja ma władzę i może ofiarować je Bogu

REWERS:
- krzyż - symboli Chrystusa Ukrzyżowanego, a zarazem: pośrednictwa, mediacji, porozumienia między ziemią a niebem
- serce Jezusa i Maryi - w tradycji biblijnej serce symbolizuje wnętrze człowieka, jego życie uczuciowe, ośrodek jego bytu; tu: wezwanie, by wybrać, tak jak Chrystus i Maryja, drogę miłości aż do całkowitego daru z siebie

CUDOWNY MEDALIK:
- wspomnienie wydarzeń zbawienia; utrwalono w nim objawienie się Maryi Katarzynie Labouré, czyli spotkanie między ziemią a niebem, interwencję Boga za pośrednictwem Maryi
- słowo objawienia, ponieważ pokazuje nam Maryję jako Pośredniczkę Łask (awers) i prototyp zbawienia (rewers) wysłużonego poprzez miłość, krzyż i współczucie Najświętszej Panny
- znak ufności w Boską opiekę, który autorzy porównują do zredukowanej do maleńkich rozmiarów tarczy ochronnej, używanej przez żołnierzy

To nie wieża Eiffla najbardziej przyciąga mnie do Paryża, ani nawet katedra Notre Dame czy bazylika Sacré Coeur. Właściwie to ja nie cierpię Paryża. Głośny, zapchany samochodami, z tłumami turystów, urzędników i pozujących na artystów.
Paryż - nazywany stolicą Europy, mody i malarzy. Kolebka rewolucji francuskiej, wartej tyle samo, co rewolucja październikowa.
Przyciąga mnie tutaj jeden adres: Rue du Bac 140. Zwykła uliczka w centrum miasta i niczym szczególnym niewyróżniająca się brama. No, może tym, że zawsze stoi przed nią kilku żebraków, niczym żołnierze na warcie.
Ta brama prowadząca do klasztoru Sióstr Wincentek (tak we Francji nazywa się Siostry Miłosierdzia św. Wincentego ŕ Paulo), stanowi filtr pomiędzy hałaśliwymi dzielnicami turystów i biznesmenów, a znajdującą się obok „oazą pokoju”. To tu zaczyna się inny świat: w którym panuje cisza, czas płynie powoli, a ludzie są uśmiechnięci i serdeczni. (Nie mówię, że w Paryżu nie ma życzliwych ludzi, ale czym innym jest życzliwość sprzedawcy, a czym innym - staruszki w kościele, która ustępuje miejsca dwudziestolatkowi z plecakiem).

Objawienie

To za tą bramą, w zakonnej kaplicy, 27 listopada 1830 r., nieznanej nikomu nowicjuszce Katarzynie Labouré ukazuje się Matka Najświętsza. Ubrana w białą suknię, okryta srebrzysto-błękitnym płaszczem i w welonie, stoi na kuli ziemskiej. Z Jej otwartych dłoni, skierowanych ku ziemi, wychodzą promienie - symbol łask, jakie wyprasza ludziom. Wokół Niepokalanej napis: „O Maryjo, bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy”.
- Postaraj się o wybicie medalika według tego wzoru - s. Katarzyna słyszy głos. - Wszyscy, którzy go będą nosili, dostąpią wielkich łask, szczególnie jeśli go będą nosili na szyi.
Po chwili obraz z Matką Bożą obraca się i nowicjuszka dostrzega literę „M”z wpisanym w nią krzyżem, a pod nimi serca Jezusa i Maryi.
Tak rozpoczyna się historia Cudownego Medalika, jednego z trzech - obok różańca i szkaplerza - sakramentaliów w dziejach Kościoła, który otrzymał bardzo wysoką aprobatę: ustanowiono święto* i nabożeństwo** ku jego czci.

Poznacie po owocach

Medalik został tak doceniony dopiero po śmierci s. Katarzyny. Początkowo nic nie wskazuje na to, że zyska on jakiekolwiek znaczenie.
Spowiednik s. Labouré nie chce nawet słuchać o objawieniu i prośbach Matki Bożej. Dopiero gdy nowicjuszka nalega, przekazuje informację arcybiskupowi Paryża - Ludwikowi de Quelen. Ten okazuje przychylność i w czerwcu 1832 r. zostaje wybitych pierwsze 1500 egzemplarzy Medalika. Rozdaje się je, nie wspominając o objawieniach, by po owocach, jakie przyniesie, rozeznać prawdziwość widzenia.
Na cuda i łaski nie trzeba było długo czekać. Już w tym samym roku ośmioletnia Karolina Nenain z parafii Saint-Germain-l’Auxerrois, zarażona cholerą, odzyskuje zdrowie dzień po tym, jak siostry dają jej Medalik.
Rok później, 13 czerwca, wojskowy z Alençon, znany „ateista i bluźnirca”, któremu siostry wręczyły medalik, zaczyna się modlić. „O smutek przyprawia mnie myśl, że tak późno pokochałem i nie kochałem więcej” - mówi.

Uznany cud

W 1835 r. medaliki przyjęło już milion osób, w 1839 - 10 milionów.
W styczniu 1842 r. dochodzi do jednego z bardziej spektakularnych cudów w historii Kościoła. Młody, francuski Żyd, Alfons Ratizbone, któremu wcześniej przyjaciel zakłada Medalik na szyi, wstępuje na chwilę do świątyni S. Andrea della Fratte w Rzymie. Widząc w bocznej kaplicy wizerunek pięknej Pani z Cudownego Wizerunku, klęka. W tym momencie doznaje olśnienia i z kościoła wychodzi nawrócony. 31 maja 1842 r. w klasztorze Jezuitów przyjmuje chrzest i przystępuje do Komunii św. Cztery dni później jego nawrócenie zostaje uznane dekretem papieskim za prawdziwe działanie Boże za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny. Alfons zostaje księdzem i zakłada zgromadzenie Matki Bożej Syjońskiej, którego charyzmatem jest nawracanie Żydów na wiarę katolicką.
22 sierpnia 1845 r. John Henry Newman, anglikański teolog, interesujący się nauką Kościoła rzymskiego, zawiesza sobie Medalik na szyi. Dwa miesiące później przechodzi na katolicyzm.

Dogmat

W tym czasie - w odpowiedzi na prośbę Maryi - by młode dziewczęta bardziej się Jej poświęcały, powstaje tzw. „Młodzież maryjna”. 20 czerwca 1847 r. papież Pius IX oficjalnie uznaje ją za stowarzyszenie (ponad sto lat później, w 1961 r., działa ono już w 93 krajach).
Cudowny Medalik wywiera szczególny wpływ na ogłoszenie dogmatu o Niepokalanym Poczęciu (8 grudnia 1854 r.).
- Prośbę o jego zatwierdzenie do papieża Grzegorza XVI wysyła kilkudzisięciu arcybiskupów i biskupów z różnych krajów. Są oni świadkami Medalika - pisze ks. Lucien Misermont C.M., adwokat w procesie kanonizacyjnym s. Katarzyny Labouré. Reprodukcję Wizerunku zamieszczono na rewersie medalu, upamiętniającego ogłoszenie dogmatu (znajduje się on w siedzibie Stowarzyszenia Cudownego Medalika 93, Rue de Sevres, Paris 6-eme).
Wiara w moc Medalika staje się powszechna. Podczas Komuny Paryskiej (1871 r.) rewolucjoniści wprost cisną się do klasztoru po małe blaszki z wizerunkiem Niepokalanej. Siostra Katarzyna rozdaje znaczki wszystkim, nie zważając na osobę i obóz, do którego należą. Wierzy, że Maryja rozpozna swoich i nawróci pozostałych.

Inspiracja

Kolejny wiek. Za sprawą Cudownego Medalika powstają wciąż nowe wspólnoty.
Stowarzyszenie Medalika na cześć Niepokalanie Poczętej (potocznie: Stowarzyszenie Cudownego Medalika), zainicjowane przez polskich biskupów, w 1908 r. zostaje rozszerzone przez papieża Piusa X na całe chrześcijaństwo.
W 1919 r. Ojciec Maksymilian obiera medalik jako znak członków Milicji Niepokalanej. Wkrótce to bractwo staje się znane na całym świecie (obecnie ma 4 miliony członków w 46 krajach na wszystkich kontynentach). W 1939 r. w samej Polsce liczy 750 tys., od 1930 działa w Nagasaki. Podczas wojny, członkowie MI nie tylko uczestniczą w działaniach partyzanckich, ale dają też świadectwo ofiary i modlitwy w obozach koncentracyjnych, wspierając współwięźniów.
Pod wpływem duchowości Rycerstwa, ks. Franciszek Blachnicki zakłada Krucjatę Wstrzemięźliwości (1957 r.), która ma być zbiorowym narzędziem Niepokalanej w walce z alkoholizmem. MI staje się także inspiracją do powstania Ruchu Światło-Życie oraz instytutów życia konsekrowanego, takich jak: Siostry Franciszkanki Rycerstwa Niepokalanej (założone w Japonii), Siostry Mniejsze Maryi Niepokalanej (Rzym), Siostry Franciszkanki Niepokalanej (Filipiny), Zgromadzenie Braci Franciszkanów Niepokalanej (Włochy), Misjonarki Rycerki Niepokalanej Ojca Kolbe (Włochy), Instytut Niepokalanej Matki Kościoła (Polska).

Nawrócenia

Dwudziesty wiek to także stulecie licznych cudów, związanych z Cudownym Medalikiem.
W 1944 r. amerykański więzień, Claude Newman, skazany na karę śmierci za morderstwo, zakłada na szyję Cudowny Medalik. Nawraca się tuż przed wykonaniem wyroku.
1952 r. Stanisław Stempowski, mistrz Wielkiej Loży Narodowej Polski, który dostał Cudowny Medalik od św. Maksymilina Marii Kolbego, na łożu śmierci otrzymuje łaskę wiary.
Świadectwa o cudach za przyczyną Wizerunku od 1922 r. pojawiają się na łamach „Rycerza Niepokalanej”, gazety MI.

Wołanie do nieba

Nabożeństwo rozpoczęte na Rue de Bac w Paryżu przyniosło ogromne owoce: nawrócenia i uzdrowienia, których nie sposób policzyć, wiele wspólnot zakonnych i świeckich, oddających się jako narzędzie na własność Niepokalanej. A wszystko za sprawą małego Znaczka.
Cudowny Medalik - środek zbawienia dany ludziom. Nie jest mądrością teologicznych traktatów ani intelektualnym pouczeniem, lecz prostym znakiem.
Blaszka z wizerunkiem Najczystszej spośród stworzeń stanowi osobiste wyznanie wiary chrześcijanina w Jej Niepokalane Poczęcie. Jest świadectwem prośby o maryjne wstawiennictwo przed Bogiem, o dar bycia świętym i nieskalanym. To jakby niema modlitwa noszona w sercu i kierowana do nieba bezustannie: podczas pracy, odpoczynku i snu.
Przez mały medalik dokonuje się poświęcenia Maryi wszystkiego, z czego utkane jest ludzkie życie. Ten znak nadaje istnieniu nową wartość. Tak nową, że towarzyszą mu nieraz cuda i inne znaki Bożej obecności.

Każdy ma swoją „moc”

Czy noszący Cudowny Medalik zdają sobie z tego sprawę?
A czy ci, którzy zakładają na siebie inne symbole: krzyż Atlantów, koło zaklęć, pentagram, ideogram czy Tao również mają świadomość z ich wpływu na życie?
Czy zastanawiamy się, co zawieszają na sobie nasze dzieci i dlaczego? Co jest dla nich wartością?
Nie jest obojętne, co nosimy na szyi - czyli: do kogo się zwracamy, kogo obieramy sobie za patrona. Amulety i talizmany również mają swoją „moc”, nawet jeśli sobie tego nie uświadamiamy.
Więc załóż na swoją szyję, na szyję swojego dziecka medalik z Maryją i niech moc Boża będzie z wami!

* uczynił to 23 lipca 1894 r. Papież Leon XIII, polecając je obchodzić co roku 27 listopada
** na polecenie ks. kard. Aloisiego Maselliego, prefekta Kongregacji Rytów w 1958 r., kiedy to Cudowny Medalik otrzymał także aprobatę liturgiczną

Świadectwo o. Maksymiliana Marii Kolbego

Wtych dniach przyszła do mnie pewna pani i prosi, bym się udał do chorego, który... nie chce się spowiadać. Był już u niego ksiądz H. I ten właśnie przysłał ją do mnie, bo zabiegi jego chybiły. - Czy odmawia on do Matki Najświętszej choćby jedno „Zdrowaś Maryjo” na dzień? - spytałem. - Proponowałam mu to, ale odpowiedział, że w Matkę Bożą nie wierzy. - To proszę mu zanieść ten medalik - rzekłem, podając Cudowny Medalik. - Czy dla pani przyjmie on go i pozwoli sobie zawiesić na szyi? - Dla mnie to zrobi. - Więc dobrze, niech mu go pani zaniesie i modli się za niego; ja zaś postaram się tam zaglądnąć. I poszła...
Tymczasem spotkałem się z księdzem H. - Byłem u chorego jako u mego znajomego - opowiadał mi on - ale nic się zrobić nie dało (...).
Chory sobie nie życzy księdza i rodzice jego również, więc po cóż tam pójdę? - myślałem sobie, ale mimo wszystko poszedłem, chociaż w głębi duszy nurtowało zwątpienie, czy wycieczka się uda. Jedyna nadzieja to medalik, który przecież chory ma już na sobie. W drodze odmawiałem Różaniec. (...)
Usiadłem przy jego łożu i nawiązałem rozmowę. Wypytywałem o stan zdrowia, a wkrótce potem rozmowa przeszła na sprawy religijne. Chory wyłuszczał swoje wątpliwości, a ja starałem się mu je wyjaśnić. Przy rozmowie zauważyłem na jego szyi niebieski sznureczek, właśnie ten, na którym nawleczony był medalik. Ma medalik - pomyślałem - więc sprawa wygrana. Nagle chory zwraca się do mnie i mówi: - Księże, może by przystąpić do rzeczy? - Więc pan się chce wyspowiadać? - zapytałem. W odpowiedzi rzewny płacz wstrząsnął jego wychudłą piersią... to trwało dobrą chwilę... Gdy chory się uspokoił, zaczęła się spowiedź. Po otrzymaniu Wiatyku i... Namaszczenia chory dla okazania wdzięczności ujął mnie i pocałował. Mimo zaraźliwości choroby, chętnie dałem mu ten pocałunek pokoju. Cześć Niepokalanej za to zwycięstwo!!!
Obok leżał drugi chory. Powiedziano mi w szpitalu, że i po niego śmierć już rękę wyciąga; on jednak o spowiedzi nie myśli. Poleciłem więc i jego Niepokalanej za przyczyną niedawno beatyfikowanej bł. Teresy od Dzieciątka Jezus.
Na drugi dzień przyszedłem niby dla odwiedzenia poprzedniego chorego, a właściwie po drugiego. Siadłem przy pierwszym, a tymczasem poleciłem sanitariuszce, by spytała go, czy nie zechciałby skorzystać z mej obecności. Chory mnie nie zauważył, toteż odpowiedział niecierpliwie: - Lekarz twierdzi, że za tydzień wyzdrowieję, a tu mnie nudzą księdzem. Nie zrażając się takim usposobieniem chorego, rozpocząłem z nim rozmowę i przysiadłem obok niego. Widząc, że chory uporczywie odkłada spowiedź, wyjąłem naszą „kulkę” Rycerstwa tj. Cudowny Medalik. Chory zapytał: - Co to jest? Wyjaśniłem mu pokrótce. Pocałował go, pozwolił sobie włożyć na szyję i... rozpoczęła się spowiedź. Niech Niepokalanej będą wieczne dzięki za tak łaskawe i miłościwe zwycięstwa.
Fragmenty artykułu, zamieszczonego w „Rycerzu Niepokalanej”

CZYTAJ DALEJ

Kraska: przygotowujemy się na to, że trzecia fala zakażeń może nastąpić w styczniu i lutym

2020-11-28 11:32

[ TEMATY ]

koronawirus

Waldemar Kraska

www.gov.pl

Przygotowujemy się na trzecią falę zakażeń koronawirusem, która może nastąpić w styczniu i lutym. To okres typowo grypowy, więc ryzyko zachorowania może być większe - powiedział w sobotę wiceminister zdrowia Waldemar Kraska.

"My się na tę falę niestety przygotowujemy, bo eksperci też o tej trzeciej fali mówią, mniej więcej w okresie stycznia i lutego, dlatego też jest budowa tych szpitali tymczasowych, które teraz na pewno nie będą uruchamiane, bo na razie aż tylu tych zakażeń nie ma, ale musimy być przygotowani na ewentualność trzeciej fali" - powiedział Kraska w Polsat News.

Zapytany, czy Polacy będą mogli spędzić Sylwestra w sposób zbliżony do tego co było zazwyczaj, odpowiedział, że to zależy od sytuacji epidemiologicznej. "Jest jeszcze miesiąc do Sylwestra, na pewno nie będzie go można spędzić tak jak do tej pory, ale być może sytuacja tego dnia będzie radośniejsza niż to, co mamy w tej chwili" - stwierdził.

Na pytanie, czy ferie zimowe w jednym terminie dla całego kraju, czyli od 4 do 17 stycznia, sprawią, że Polacy nie zdecydują się na wyjazd w góry i nie będzie nasilać się rozprzestrzenianie się wirusa, odrzekł, że ta decyzja rządu może do tego "zachęcić". "W tym wyjątkowym roku musimy ograniczyć nasze wyjazdy do minimum, spędzić ferie w domu. To była trudna dla nas decyzja, ale pobudki za nią stojące są epidemiologiczne i zdrowotne" - zaznaczył wiceszef MZ.

Kraska ocenił również, że automatyczna kwarantanna miała ułatwić pracę sanepidu, ale Polacy często nie zgłaszają się w miarę szybko z objawami do lekarzy. "Czekają aż będą tak duże, że jest już za późno i trafiają do szpitala w bardzo ciężkim stanie. To dlatego mamy tak wiele zgonów. W tej chorobie w pewnym momencie dochodzi do załamania stanu zdrowia, dlatego jeśli coraz gorzej się czujemy - nie czekajmy" - podkreślił.

Resort zdrowia podał w sobotę, że badania laboratoryjne potwierdziły zakażenie koronawirusem u kolejnych 15 178 osób; zmarło 599 chorych. Łącznie od początku epidemii wykryto 973 593 przypadki COVID-19. Zmarło 16 746 chorych. (PAP)

Autorka: Alicja Skiba

skib/ mok/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję