Reklama

Niedziela Lubelska

Spełnione marzenie

– Czas pandemii wymaga solidarności, empatii i bliskości wobec tych, którzy potrzebują pomocy – powiedział ks. prof. Antoni Dębiński, rektor KUL.

Niedziela Ogólnopolska 19/2020, str. 52

[ TEMATY ]

marzenia

Tomasz Koryszko/KUL

Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II, kapłani archidiecezji lubelskiej i Charytatywne Stowarzyszenie Niesienia Pomocy Chorym „Misericordia” to kolejne społeczności, które podjęły trud walki z pandemią.

Jazda z pomocą

Uniwersytet, którego najznamienitszym profesorem był św. Jan Paweł II, bardzo szybko zareagował na nową i niespodziewaną sytuację. Biorąc przykład z Ojca Świętego, który mówił, że „Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi”, środowisko akademickie podjęło wiele działalności nakierowanych na niesienie pomocy. Jedną z akcji jest „Jazda z pomocą” – zbiórka pieniędzy na zakup ambulansu dla Szpitala im. Jana Bożego w Lublinie. Samochód o wartości 100 tys. zł, niezbędny do sprawnego funkcjonowania Oddziału Chorób Zakaźnych Dziecięcych, udało się zakupić już po 9 dniach prowadzenia akcji. Pojazd służy do przewozu dzieci znajdujących się na obserwacji na oddziale, chorych na choroby wywołane przez koronawirusa, a także do transportu materiałów biologicznych do testów na COVID-19 oraz do obsługi przez szpital izolatorium dziecięcego.

Reklama

Przekazanie ambulansu dyrektorowi szpitala Tadeuszowi Duszyńskiemu odbyło się 23 kwietnia z udziałem władz uniwersytetu. – Prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie. Jestem wzruszony, zbudowany i szczęśliwy – powiedział Duszyński, podkreślając, że nie spodziewał się, iż marzenie pracowników szpitala o nowym samochodzie spełni się tak szybko. – Czas pandemii, czas szczególny dla nas wszystkich, kiedy zmagamy się z różnymi trudnościami, wymaga od nas solidarności, empatii i bliskości wobec tych, którzy potrzebują naszej pomocy – powiedział ks. prof. Antoni Dębiński. Rektor KUL podziękował darczyńcom: pracownikom, studentom i przyjaciołom uniwersytetu, których dar serca umożliwił zakup samochodu. Pozostałe środki finansowe zostały przekazane na kupno sprzętu wskazanego przez szpital.

Cenne wsparcie

Sprzęt medyczny otrzymało również Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej im. św. Jana z Dukli. Na zakup kardiomonitorów potrzebnych dla największego po tej stronie Wisły szpitala onkologicznego złożyli się kapłani archidiecezji lubelskiej. Księża, obok zaangażowania w akcje i zbiórki prowadzone za pośrednictwem Caritas, parafii i różnych stowarzyszeń, w odpowiedzi na apel abp. Stanisława Budzika podjęli inicjatywę osobistej jałmużny wielkopostnej. Dotychczas zebrane środki – 150 tys. zł – umożliwią zakup sprzętu do monitorowania pacjentów oraz wyposażenie nowej kaplicy szpitalnej w COZL. – W imieniu pacjentów naszego Centrum oraz wszystkich pracowników z serca dziękuję. Jest to cenny wkład w walce z koronawirusem oraz tak ważne wsparcie duchowe dla pacjentów z rodzinami i pracowników COZL – dziękowała dyrektor prof. dr hab. Elżbieta Starosławska.

Inną formą wspomagania pracy służby zdrowia jest akcja społeczna #WzywamyPosiłki. Uczestniczy w niej Zakład Aktywności Zawodowej, działający przy Charytatywnym Stowarzyszeniu Niesienia Pomocy Chorym „Misericordia”. Pracownicy ZAZ przygotowują i dostarczają posiłki dla personelu medycznego zatrudnionego w filiach Stacji Pogotowia Ratunkowego na terenie Lublina, a także w lubelskich szpitalach i laboratoriach. Z tej formy pomocy korzystają także osoby niepełnosprawne, które ze względu na choroby współistniejące są szczególnie narażone na zakażenie koronawirusem. Więcej na www.misericordia.org.pl .?

2020-05-05 14:32

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Podwójny wymiar radości

Niedziela Ogólnopolska 5/2020, str. 52

[ TEMATY ]

pomoc

marzenia

Adobe.Stock.pl

Marzeniem chorej dziewczynki był „pokój księżniczki”

Marzeniem chorej dziewczynki był „pokój księżniczki”

Ile trzeba mieć w sobie miłości i dobra, by zrezygnować z własnych potrzeb, by spełnić czyjeś marzenie...

Kilka lat temu nasza 9-letnia córeczka zachorowała na chorobę nowotworową. Było to ostatnie stadium. Walczyliśmy o jej życie, jak tylko mogliśmy. Byliśmy pod opieką świetnych specjalistów, poruszyliśmy pół świata, żeby modlili się o jej zdrowie. Marzeniem naszej córki był wtedy pokój księżniczki. Nie mogliśmy sobie pozwolić na zorganizowanie go, więc skontaktowaliśmy się z Fundacją Mam Marzenie, która spełnia pragnienia chorych dzieci. Jedna z sieci marketów spożywczych zrealizowała marzenie naszej córki. Pamiętam jej radość, kiedy weszła do pokoju, który stał się prawdziwym pokojem księżniczki.

Przez kilka lat nosiłem w sobie pragnienie zrealizowania jakiegoś marzenia choremu dziecku. Przeglądałem listę marzycieli i ich marzenia. Niektóre były dla mnie zbyt komercyjne, a inne nierealne do spełnienia. Miałem wciąż to pragnienie, ale nigdy nie poczyniłem kroku, by coś zrobić. Nie chodzi o jakiś dług wdzięczności, który trzeba spłacić. Potrafię brać za darmo. Bardziej chodziło mi o doświadczenie, którym chciałbym się podzielić z innymi.

Dziś nasza córka ma 18 lat. To, co się stało kilka dni po jej osiemnastce, spionizowało mnie. Nasza córka przyszła do nas i oświadczyła, że już wie, na co chce przeznaczyć kilka tysięcy złotych zebranych w ramach urodzinowych prezentów. Zacząłem szybko myśleć: mamy tylko jeden telewizor i jeden komputer, od października studia, więc przyda się coś na czarną godzinę. Tysiąc moich pomysłów i jeden jej.

– Mamo, tato, chcę zrealizować marzenie 9-letniej dziewczynki, która marzy o pokoju dla księżniczki. Nie potrzebuję waszych pieniędzy, mam pieniądze z urodzin.

Łatwo coś napisać, powiedzieć coś pięknego, ale jak trudno sprzedać wszystko i kupić perłę! Jak trudno zrezygnować z wielu gadżetów w życiu, a tu nagle 18-letnia dziewczyna chce zrealizować swoje marzenie, którym jest zrealizowanie czyjegoś marzenia. Bardzo się wzruszyliśmy, zapewniliśmy o pomocy i...

Parę dni później pojechaliśmy zrealizować marzenie 9-letniej chorej dziewczynki. Wypożyczonym busem dotarliśmy do sklepu z meblami, żeby zrobić zakupy, a później było kilka godzin skręcania mebli. Powstał pokój marzycielki. Nasza radość miała podwójny wymiar – ten czysto ludzki i ten głęboki, zanurzony w Bożej nadziei, że wszystko będzie dobrze, zawsze będzie dobrze.

Marzenia naprawdę się spełniają.

List od Oli
Od zawsze moim marzeniem było umeblowanie pokoju. Wraz z mamą usłyszałam o Fundacji Mam Marzenie. Mama mnie zgłosiła. Przygotowałam szczegółowy rysunek, jak miałby wyglądać mój pokój. Musiałam długo czekać, aż pewnego dnia mama zawiozła mnie do babci na noc. Niczego się nie spodziewałam. Gdy wróciłam do domu, poprosiła mnie, bym pomogła jej wieszać firanki w moim pokoju. Gdy otwarłam drzwi, moim oczom ukazał się przepięknie umeblowany pokój. Było tam wszystko, co narysowałam. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom! Było bardzo dużo osób, które pomagały w przygotowaniu. Trochę się zawstydziłam i nie mogłam nic powiedzieć. Najbardziej podobają mi się hamaczek i biurko. Chciałabym bardzo podziękować Fundacji Mam Marzenie oraz osobom, które sprawiły mi tyle radości i spełniły moje marzenie. Teraz każdą wolną chwilę spędzam w swoim wymarzonym pokoju.
List pochodzi ze strony Fundacji „Mam Marzenie”

CZYTAJ DALEJ

Jestem najszczęśliwszym człowiekiem! - o. Jerzy Tomziński kończy 102 lata!

2020-11-24 09:38

[ TEMATY ]

o. Jerzy Tomziński

Krzysztof Tadej

o. Jerzy Tomziński

o. Jerzy Tomziński

102 lata temu, 24 listopada 1918 r., urodził się o. Jerzy Tomziński. Dwukrotnie był generałem Zakonu Paulinów, trzykrotnie – przeorem Jasnej Góry. Przyjaźnił się z prymasem Polski kard. Stefanem Wyszyńskim oraz z kard. Karolem Wojtyłą. Spotykał się m.in. z papieżami Piusem XII, Janem XXIII, Pawłem VI, Janem Pawłem II, a także z Ojcem Pio.

To jedna z najbardziej fascynujących postaci Kościoła katolickiego w Polsce. – Wszystkim rządzi Opatrzność Boża. Nie ma w życiu przypadków. Jeszcze nikt w historii świata nie wygrał wojny z Panem Bogiem – często podkreśla o. Jerzy Tomziński, paulin.

Najstarszy paulin – o. Jerzy Tomziński wyznaje: – Kiedy wojna się zaczęła, pytałem Pana Boga: Czy przeżyję Hitlera? A potem: Czy przeżyję Stalina? O komunę już nie pytałem, bo myślałem, że jej nie przeżyję. A tu proszę, jaka niespodzianka! Hitlera przeżyłem, Stalina przeżyłem i nawet komunę!

Jasna Góra to całe jego życie

O. Jerzy Tomziński mieszka na Jasnej Górze. Znany jest z ogromnego poczucia humoru, skromności i dobroci serca. Z klasztorem związany jest od najmłodszych lat. Podkreśla, że

Jasna Góra to całe jego życie

. – Znam tu każdy kąt, każdy kamień – dodaje. Jako chłopiec, 15 sierpnia 1932 r., witał na Jasnej Górze prezydenta Ignacego Mościckiego. Kilka lat temu wspominał to wydarzenie: – Pilnowałem furty. Stałem w mundurku, spodnie miałem na kant wyprasowane. Nagle przyjechał prezydent Mościcki. Widzę go, jakby to było dzisiaj. Wysoki mężczyzna, elegancki. Z białym szalikiem, laską, kapeluszem. Jak wszedł, to od razu podał mi rękę. „Witam, panie kawalerze!”. Powiedział to do mnie, prostego chłopca z malutkiej miejscowości, z Przystajni!

W 1935 r. Jerzy Tomziński wstąpił do Zakonu Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika, nazywanego Zakonem Paulinów. Na Jasnej Górze przeżył II wojnę światową. Był świadkiem, gdy z narażeniem życia ukrywano Żydów, pomagano partyzantom i żołnierzom Armii Krajowej. W czasie wojny przyjął święcenia kapłańskie. W styczniu 1945 r. do Częstochowy wkroczyły wojska Armii Czerwonej. Kilka tygodni później na Jasną Górę przyjechali komuniści, przedstawiciele Rządu Tymczasowego. O. Jerzy został wydelegowany do spotkania z nimi. To jedno z wielu spotkań, które charakteryzuje tego zakonnika – otwartość na ludzi, życzliwość, szczerość. W filmie „Światem rządzi Bóg” wspominał to spotkanie: „Z 15 chłopów weszło. W buciorach, w kufajkach. Jednym z nich był premier Osóbka-Morawski. Spytałem, czego chcą. Odpowiedzieli, że przyjechali zamówić nabożeństwo. Wziąłem książkę intencji. Wpisałem na 25 marca 1945 r. Mszę św. w intencji Ojczyzny. Jak to zrobiłem, to powiedzieli, że nie mają pieniędzy. Mówię – trudno. Osóbka-Morawski spytał: A czego potrzeba? Odpowiedziałem, że szyb nie mamy, bo wszystkie wyleciały z klasztoru, jak wycofywali się Niemcy. – W Kielcach mamy hutę szkła – odpowiedzieli. Jeden z nich zaczął coś pisać na świstku papieru. Jak mi to dali, to mówię: Panie premierze, tak bez pieczątki to wydadzą nam coś na to? I zacząłem się śmiać. A on: Proszę księdza, niech się ksiądz z nas nie śmieje. Bo my będziemy mieli i samochody, i wszystko. I proszę sobie wyobrazić, że na ten świstek papieru w Kielcach dali nam dwie tony!”.

Świadek cudów i nawróceń

W 1945 r. o. Tomziński został mianowany kustoszem jasnogórskiego sanktuarium. Cztery lata później został proboszczem i kustoszem sanktuarium maryjnego w Leśnej Podlaskiej, jednak w 1951 r. zmuszono go do opuszczenia tego sanktuarium. Powrócił na Jasną Górę, gdzie kapituła wybrała go na przeora.

O. Tomziński nieraz opowiada, że od pierwszych dni pobytu na Jasnej Górze był świadkiem wielu cudów i nawróceń. – Ludzie pospadaliby z krzeseł z wrażenia, gdybym podał nazwiska osób, które się tutaj nawróciły. To byli na przykład wielcy komuniści – mówi i dodaje: – Kto tu nie był! Ilu ludzi się nawróciło przed obrazem Matki Bożej! Przyjeżdżali z zaciekawieniem i nagle się nawracali. Pan Bóg każdego dnia dokonuje na Jasnej Górze cudów. Ja jestem tego świadkiem.

Świadek historii

O. Jerzy Tomziński był świadkiem wielu ważnych wydarzeń historycznych, niektóre z nich organizował – np. Jasnogórskie Śluby Narodu 26 sierpnia 1956 r., na które przybyło milion wiernych. Gdy aresztowano kard. Stefana Wyszyńskiego, o. Tomziński m.in. z Marią Okońską – jedną z najbliższych współpracowniczek Prymasa Polski – zaczął codzienne modlitwy przed Cudownym Obrazem Matki Bożej w intencji uwolnienia kard. Wyszyńskiego. Tak rozpoczął się słynny Apel Jasnogórski.

Spotkanie z Ojcem Pio

W 1957 r. o. Tomziński wyjechał na studia do Rzymu. Początkowo władze nie chciały mu dać paszportu. Po interwencji władz Kościoła udało mu się opuścić kraj i zacząć studia na słynnym Uniwersytecie Gregoriańskim. W czasie pobytu we Włoszech wyjechał do San Giovanni Rotondo, gdzie mógł porozmawiać ze słynnym zakonnikiem Ojcem Pio. Tak wspominał te chwile: „Bardzo chciałem zobaczyć jego stygmaty. Rano byłem na Mszy św. Wrażeń nie da się powtórzyć. To było misterium. Odprawiał bardzo poprawnie. Nie przeciągał, nie nudził kazaniem. Po konsekracji zobaczyłem, że jak patrzył na Hostię, to widział Pana Jezusa. Takie miałem odczucie. Z tych przeżyć zapomniałem o stygmatach i jak spojrzałem na rękę, to już ją zasłonił habitem. Potem poszedłem do zakrystii. Ojciec Pio przyszedł, błogosławił ludzi, głaskał dzieci po głowie, uśmiechał się i nagle zobaczył młodego człowieka. Spojrzał na niego, uśmiech mu zniknął i ryknął: Precz! Ten młody człowiek spuścił wzrok i szybko wyszedł”.

O. Jerzy spotkał się jeszcze raz z Ojcem Pio w klasztorze i tam rozmawiał z tym przyszłym świętym. Na koniec klęknął i poprosił o błogosławieństwo. – Ojciec Pio powiedział na cały głos: – Niech Bóg cię błogosławi – i ręką nacisnął na moją głowę. Poczułem narośl na jego dłoni, tak jakby to był orzech włoski. I spełniło się to, co chciałem – opowiada o. Jerzy. I z uśmiechem dodaje, że do dzisiaj zjawiają się w klasztorze osoby, które chcą go dotykać. Dlaczego? Bo kiedyś, przed laty, dotykał go sam Ojciec Pio!

Świadek Soboru Watykańskiego II

O. Jerzy Tomziński uczestniczył w Soborze Watykańskim II. Przyczynił się do krzewienia kultu Matki Bożej Częstochowskiej, przygotowując Jej wizerunki dla wszystkich ojców soborowych. Rozdawał je w 1965 r. kard. Stefan Wyszyński.

Siły czerpie od Pana Boga

Po powrocie do Polski o. Jerzy aktywnie uczestniczył w życiu zakonnym. Opisanie jego działalności wypełniłoby kilka tomów książek. Był m.in. jasnogórskim kronikarzem, korespondentem Radia Watykańskiego i Biuletynu Biura Prasowego Sekretariatu Episkopatu Polski, pisał do Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, wchodził w skład zespołu redakcyjnego „Niedzieli”. W 1990 r. został kolejny raz przeorem. W czasie tej kadencji przygotowywał w sanktuarium VI Światowe Dni Młodzieży (1991 r.) z udziałem Jana Pawła II. Jego wspomnienia dotyczące rozmów z kard. Stefanem Wyszyńskim i Janem Pawłem II stanowią bezcenne źródło dla historyków.

Wielu osobom odwiedzającym Jasną Górę o. Jerzy kojarzy się ze skromnością i uśmiechem. Kilkoma zdaniami potrafi pocieszyć, dodać sił i zbliżyć ludzi do Boga. Można o nim usłyszeć, że to „święty kapłan, który siły czerpie od Pana Boga i jest znakiem, że Bóg istnieje”. Zapytany, czy nie żałuje, że wybrał życie zakonne, bez wahania odpowiedział: „Ani sekundy nie żałowałem. Ani sekundy! Jestem

CZYTAJ DALEJ

Uwielbiali Boga

2020-11-24 22:21

Marzena Cyfert

Indywidualne błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem

Indywidualne błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem

Młodzież i studenci duszpasterstwa Iskra poprowadzili 24 listopada modlitwę uwielbienia w kościele pw. św. Henryka.

– Kolejny już raz spotykamy się przed Twoim Obliczem i pragniemy dziękować Ci za to, że każdego dnia szepczesz nam do ucha dwa piękne słowa: Ja Jestem! We wspólnocie chcemy wielbić Twoje Imię i dziękować Ci za wszystkich ludzi i wydarzenia, które stawiasz na naszych ścieżkach. Uświęć nas tak, byśmy mogli w pełni Ci służyć i zawierzać nasze sukcesy i troski. Wykorzystaj naszą młodość i zapał do pomagania słabszym, schorowanym i pragnącym duchowego wsparcia – mówili młodzi ludzie w rozważaniach i zachęcali do pójścia za Jezusem: – W dzisiejszych rozważaniach pragniemy oprowadzić was wszystkich, którzy z nami czuwacie i modlicie się, po górach. Nie po Wzgórzu Andersa, ani Wzgórzu Partyzantów we Wrocławiu, nie po pagórkach Trzebnicy, nie po masywie Ślęży. Nie chodzi nam także o Śnieżkę, ani Rysy. Pójdźcie z nami w podróż na Mount Everest waszego życia. Niech tym Mount Everestem stanie się Chrystus.

Adoracja zakończyła się indywidualnym błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem.

Ks. Sebastian Kocher podziękował wszystkim za obecność, w szczególności studentom z duszpasterstwa, i zaprosił do wspólnej modlitwy za tydzień. – W każdy wtorek o godz. 19 gromadzimy się w tym kościele na modlitwie i powierzamy Bogu nasze troski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję