Reklama

Edytorial

Edytorial

Jedna miłość

„Matka daje dziecku nie tylko swe ciało i krew, ale jednocześnie coś ze swej duszy i swego ducha”. Hans Urs von Balthasar

Niedziela Ogólnopolska 21/2020, str. 3

[ TEMATY ]

rodzicielstwo

Piotr Dłubak

Ks. Jarosław Grabowski

Ks. Jarosław Grabowski

Jest jedna miłość, która nie liczy na wzajemność, nie szczędzi ofiar, płacze, a przebacza, odepchnięta wraca – to miłość macierzyńska” – napisał Józef Ignacy Kraszewski.

W maju zawsze w wyjątkowy sposób myślimy o mamach. To miesiąc szczególnie poświęcony Maryi – naszej Matce, której miłość rozważamy przez codzienną modlitwę Litanią Loretańską. Zwracając się do Niej rozmaitymi wezwaniami, na nowo uświadamiamy sobie Jej rolę w życiu nie tylko całego Kościoła, ale i każdego z nas.

Reklama

Rozważamy Jej cnoty, zachwycamy się Jej pokorą i łagodnością. Przede wszystkim jednak pragniemy uczyć się od Niej miłości do drugiego człowieka... Maj jest więc miesiącem, w którym na nowo możemy odkrywać macierzyństwo Maryi względem nas. Możemy sobie uświadomić, że Ona pragnie być blisko każdego swojego dziecka. Zawsze czeka, pomoże, wstawia się za nami u Boga; możemy do Niej przyjść ze zmartwieniem, z troską, z każdą radością. Ona zawsze nas wysłucha, ukoi, pomoże. Jest wielkim darem, zwłaszcza wtedy, gdy brakuje nam z różnych względów opieki naszej ziemskiej mamy. To Maryja jest tą, która „weźmie nas na kolana”. Ona chce nas kochać matczyną miłością. Wystarczy Jej na to pozwolić...

W Dzień Matki nie sposób nie myśleć o naszych mamach. Wspominamy te, które już odeszły, i modlimy się za nie. Tym, które są z nami, przynosimy kwiaty, zapewniamy je o miłości, wdzięczności i pamięci. Wspominamy nasze dzieciństwo – te prozaiczne, zwyczajne dni, które nas ukształtowały. Wspominamy ciepło i dobro naszych mam, każde ich spojrzenie pełne miłości.

Nie zawsze jednak relacje matka – dziecko są proste. Bywa, że we wspomnieniach pojawiają się zdarzenia i słowa, które nas poraniły, których ślady nosimy do dziś. Czy Dzień Matki nie powinien stać się okazją do wzajemnego przebaczenia, do szczerej rozmowy, na którą od lat nie mogliśmy się odważyć? Każda mama, jak każdy człowiek, ma prawo do popełniania błędów – to nieuniknione. Warto jednak pewne sprawy przemyśleć na nowo, przewartościować, by – z całą prostotą i szczerością – obdarzyć nasze mamy wdzięcznością: za dar życia, wychowania, za każdy poniesiony trud. To właśnie mamy najczęściej przekazują nam dar wiary. To one dają nam szansę na poznawanie Boga w życiu, to one stoją za postawą swoich świętych synów i córek (str. 14-15). Ilekroć modlę się za moją śp. mamę, przypominają mi się słowa genialnego teologa Hansa Ursa von Balthasara: „Matka daje dziecku nie tylko swe ciało i krew, ale jednocześnie coś ze swej duszy i swego ducha”.

Za nami 100. rocznica urodzin św. Jana Pawła II. Świętowała ten dzień cała Polska, ba... obchodził go cały świat! A papież Franciszek podczas Mszy św. celebrowanej 18 maja w Watykanie w intencji polskiego papieża wygłosił poruszającą homilię, o której piszemy na kolejnych stronach. Z tej samej okazji Benedykt XVI, bliski współpracownik św. Jana Pawła II, napisał obszerny list, którego treść znajdą czytelnicy na str. 6. Homilię i list łączą nie tylko szacunek i uznanie dla nauczania świętego papieża, ale i wdzięczność Bogu za jego wielkie i święte życie. „W czasie, kiedy Kościół na nowo cierpi z powodu naporu zła – pisze papież emeryt – jest on dla nas oznaką nadziei i otuchy”. Dla Franciszka natomiast Jan Paweł II pozostanie człowiekiem modlitwy, bliskości i miłosiernej sprawiedliwości, o czym zapewnił podczas wspomnianej homilii. Głos obu papieży to nie tylko znak jedności, ale też ważny sygnał dla tych, którzy chcieliby, by nauczanie św. Jana Pawła II odeszło w przeszłość.

2020-05-20 11:37

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rodzicielski niezbędnik

Wszyscy popełniamy błędy, ale też wszyscy mamy ogromny potencjał, by być najlepszymi rodzicami dla swoich dzieci. Potrzebujemy tylko rozwinąć swoje talenty, obrać właściwy kurs i ruszyć z miejsca.

Już sam tytuł daje namiastkę poczucia bezpieczeństwa, sugerując, że istnieje rodzicielski zestaw wspierający. I to jest naprawdę świetna wiadomość, z wielkim potencjałem nadziei na każdy kolejny dzień. Jednocześnie, mocno urealniając rodzicielskie oczekiwania, musimy jasno powiedzieć, że nie mamy tu do czynienia z klasyczną, domową skrzynką narzędziową, z której wyjmujemy właściwy przyrząd, trzask prask i… dziecko naprawione. Po pierwsze – tu nie zawsze chodzi o dziecko. Czasem, a nawet często problem dotyczy nas, rodziców. Po drugie – każdy rodzic wie, że w relacjach z dzieckiem nie ma rozwiązań zero-jedynkowych, zawsze w pełni skutecznych, których zastosowanie gwarantuje sukces wszystkich naszych rodzicielskich poczynań. Jest za to wiele metod, procedur oraz pomysłów na wychowanie. W tej obfitości można się nawet pogubić, dlatego do budowania relacji z dzieckiem potrzebne są i głowa, i serce. Racji jest przecież wiele – tyle, ilu ludzi, a moja relacja z dzieckiem jest jedyna, wyjątkowa i nie do powtórzenia. Kluczem wydaje się decyzja, jaki obrać kurs na swoje rodzicielstwo, lecz musimy mieć jednocześnie świadomość, że jako rodzice jesteśmy odpowiedzialni za statek, nie za fale, a o tym, jakim jestem rodzicem, świadczy moja reakcja na trudne zachowanie dziecka, a nie samo jego zachowanie. Niestety, jak dziecko np. krzyczy i płacze w sklepie, to pręgierz wymierzamy rodzicom, chyba że z szybkością światła „naprawią dziecko”. W tej grze są różne strategie. Wybierajmy te drogi, które pozwalają być w kontakcie z dzieckiem, są oparte na wzajemnym szacunku oraz zrozumieniu potrzeb zarówno swoich, jak i dziecka.

Zachęcamy dziś do przypatrzenia się swojemu rodzicielstwu z perspektywy daru, jakim jest dla nas dziecko. Pamiętajmy, że nie ma idealnych rodziców. Wszyscy popełniamy błędy, ale też wszyscy mamy ogromny potencjał, aby być najlepszymi rodzicami dla swoich pociech. Potrzebujemy tylko rozwinąć swoje talenty, obrać właściwy kurs i ruszyć z miejsca. To konkretny wysiłek, ale ma wielki sens.

WyCELuj Strzały!

Dzieci są nam dane i jednocześnie zadane. Chcemy, aby miały mocne korzenie i szeroko rozpostarły skrzydła, by mogły odważnie odlecieć w świat, dlatego priorytetową sprawą jest wyznaczenie naszego rodzicielskiego azymutu. Chodzi o to, aby określić wartości, jakimi kierujemy się w życiu (nazwać je i wyjaśnić, dlaczego wybieramy właśnie te, a nie inne), oraz wskazać, jakich kompetencji życiowych chcemy nauczyć nasze dziecko. Warto spisać te przemyślenia i mieć je „pod ręką” w smartfonie. Podejmując działania, mamy szansę zastanowić się, czy to, co właśnie robię, zrobiłem lub zamierzam zrobić, lub powiedzieć dziecku, zbliża mnie do celu, czy od niego oddala. Pomocne w tym zadaniu mogą być dobra kawa, wygodny fotel i poruszenie pokładów rodzicielskiej wyobraźni, aby pomarzyć o spotkaniu z naszym już dorosłym dzieckiem za kilkanaście lat. Wiemy, że czym skorupka za młodu nasiąknie, tym... I z tą świadomością, że przyjdzie czas zbiorów, podejmijmy wysiłki, aby były one jak najlepsze i dla dziecka, i dla rodziców. Bez wątpienia każdego dnia mamy wpływ na to, kim będzie to dziecię.

DBAJ o siebie!

Ważne są potrzeby nie tylko dziecka, ale również rodzica. Jeśli nie troszczę się o siebie, to nie mam siły do działania, tracę sens, idę w cierpiętnictwo, szukam winnych i mam wyrzuty, że tyle poświęcenia z mojej strony, a dzieci są niewdzięczne. Możemy dać im tylko to, co mamy, a z pustego nawet Salomon nie naleje. Aby pięknie żyć, nie potrzebujemy być perfekcyjni czy zarabiać się na śmierć, żeby tylko dzieciom niczego nie brakowało. Dzieci najbardziej na świecie potrzebują rodziców, ich bliskiej obecności, zainteresowania oraz wspólnie spędzonego czasu. One nas naśladują i chcą, abyśmy dbali zarówno o siebie, jak i o siebie nawzajem. Wypoczęta mama czy tata to skarb dla dziecka. Nie trzeba wiele, aby złapać oddech. Sen, spacer, małżeńska randka… Nie rezygnujmy ze swoich pasji. Jasne, że narodziny dzieci zmieniają nasze plany i możliwości działania, choćby czasowe. Jednakże zakopanie talentów nawet w bardzo żyznej ziemi sprawia, że zapominamy o darach, które są nieodzowne również w naszym rodzicielstwie.

Zakochane oczy rodziców!

Pan Bóg w ten sposób patrzy na każdego z nas. Włączmy się w to Jego spojrzenie ze świadomością, że miłość do dziecka jest niepojęta, piękna i jednocześnie wymagająca, odkrywajmy ją w sobie i uczmy się jej przez całe życie. Miłość bowiem: nie zna lęku – choćby przed tym, co będzie jutro, co powiedzą ludzie, jak mnie ocenią; jest cierpliwa – każdy z nas popełnia błędy, dzieci też, to normalne, ale najważniejsze jest to, jakie wyciągamy z nich wnioski i czego się uczymy, dlatego traktujmy błędy jak specjalne życiowe ćwiczenia, które są okazją do nauki; jest łaskawa – czyli pełna darów, uzdalnia nas, rodziców, aby dzielić się sobą, czasem, wiedzą, talentami; nie unosi się pychą – nie zaniedbuję przepraszania dziecka za swoje błędy, nie wstydzę się przepraszać, to żadna ujma na autorytecie rodzicielskim; nie szuka swego – z ciekawością pytam: co u ciebie?, jakie masz na ten temat zdanie?, jak się z tym czujesz?, czego potrzebujesz w tej sytuacji?, jaki masz plan na odrobienie matematyki?, a w czym ja mogę ci pomóc?; nie unosi się gniewem – słowa umieją zranić do żywego, dlatego kiedy już emocje grają całą orkiestrą, lepiej przerwijmy „rozmowę” albo jej nie zaczynajmy, dopiero po jakimś czasie, gdy ochłoniemy, z szacunkiem wróćmy do tematu i przyjmijmy dziecko z tym wszystkim, co przynosi; nie pamięta złego – szuka rozwiązań, nie wypomina, nie karze, bo jeśli dziecko coś przeskrobało, to na pewno nie zmieni swojego postępowania, jeśli poczuje się jeszcze gorzej; nie cieszy się z niesprawiedliwości – jako rodzic jestem na uprzywilejowanej pozycji, mam władzę nad dzieckiem, ale jak każdy lider odpowiadam za całość, pomagam, staję po stronie dziecka, pomagam mu zrozumieć świat; współweseli się z prawdą – nie wymyślam mojego dziecka, ja je odkrywam, wydobywam, wspieram; wszystko znosi – nie ma sytuacji bez wyjścia; wszystkiemu wierzy – mam zaufanie do dziecka, że da radę, podejmie właściwą decyzję, ale nie wymagam perfekcjonizmu; we wszystkim pokłada nadzieję – kibicuję, zachęcam, ale nie wyręczam, bo chcę, aby moje dziecko było samodzielne, odważne, odpowiedzialne, świadome swoich kompetencji, ale też swoich trudności; wszystko przetrzyma – każde trudności w końcu mijają, a neurobiolodzy potwierdzają zasadność rodzicielskiego wyboru: chcesz mieć dynamiczną teraźniejszość, ale spokojną przyszłość, czy spokojne tu i teraz z tzw. grzecznym dzieckiem, ale niespokojną przyszłość, bo kiedy twoje dziecko zasmakuje wolności, najprawdopodobniej nie będzie umiało z niej dobrze skorzystać, gdyż nie ćwiczyło tego wcześniej; miłość nigdy nie ustaje – pamiętajmy, że rodzicielska modlitwa ma wyjątkowy priorytet.

Bądź w kontakcie!

Czas nie jest z gumy, więc wykorzystajmy każdą minutę. Gdy rozmawiasz z dzieckiem, staraj się utrzymać kontakt wzrokowy. Przy młodszych dzieciach pochyl się, kucnij, aby fizycznie znaleźć się bliżej dziecka. Zwracaj uwagę na to, co mówisz i na ton głosu. Nie przegadaj sprawy. Stosuj krótkie i treściwe komunikaty. Upewnij się, czy dobrze zrozumiałeś wypowiedź dziecka. Jeśli masz wątpliwości – dopytaj, np. planujesz odkurzyć teraz czy za 10 minut? Zaufaj dziecku. Zamiast na namierzaniu winnych, skup się na poszukiwaniu rozwiązań i zapraszaj do tej życiowej podróży dziecko. Daj mu przestrzeń do bycia sobą, wypowiadania swoich myśli, pragnień, przeżywania emocji, popełniania błędów! Gdzie ma się tego wszystkiego nauczyć jak nie w domu, akceptowany przez tatę i mamę?

Współpracuj z dzieckiem!

I zapraszaj je do współdziałania. Dziecko potrzebuje wiedzieć, że jest dla rodziców ważne, że ma znaczenie w rodzinie, że do niej przynależy. Niekiedy spotykamy się z takim podejściem, że jedynym obowiązkiem dziecka jest nauka, resztę wykonują dorośli. Niewątpliwie stoją za tym jakieś racje, lecz jednocześnie widzimy tu pewne niebezpieczeństwo. Jeśli rodzice lub inni dorośli wyręczają dziecko w drobnych sprawach życia codziennego, ono wzrasta w przekonaniu, że do niczego się nie nadaje, że sobie nie poradzi, jest niewystarczająco dobre, aby mu coś powierzyć, że nieustannie od kogoś zależy, bo takie jest życie. Dziś są to rodzice, ale kiedyś będą to inni ludzie, przed którymi nasze dorosłe dziecko nie będzie się umiało obronić. Gdy włączamy dziecko w sprawy rodzinne, a dom jest przecież naszą kwaterą główną, informujemy je, że jego wkład jest ważny, że mu ufamy, że wierzymy, iż sobie poradzi, a gdyby potrzebowało naszej pomocy, jesteśmy obok.

1: 1

To taka specjalna czasoprzestrzeń, w której rodzic jest tylko dla dziecka, a ono ma rodzica na wyłączność. W tym czasie nie odbieram telefonów, nie załatwiam przy okazji innych spraw, nie wymyślam, w co możemy się bawić, gdzie chcę zabrać dziecko, bo ma być super! Decyzję o tym, jak spędzimy ten czas, pozostawiam dziecku. Nawet jeśli, moim zdaniem, będzie nudno, totalny brak kreatywności albo zabawa, której nie lubię. I tu pojawia się pytanie: po co to robić? Któż z nas nie doświadczył dziecięcych przepychanek typu, „bo ona to, a on tamto…” lub rozdrażnienia, kiedy dziecko uaktywnia się podczas rozmowy telefonicznej? Tu kluczem do sukcesu jest właśnie uwaga rodzica – najlepszy sposób, aby napełnić dziecięce cysterny uwagi. To właśnie specjalny czas na wspólne bycie tylko dla siebie nawzajem.

Etykiety na słoiki

Na koniec jeszcze jedna sprawa, o której warto pamiętać. Etykiety sprawdzają się tylko przy słoikach! Nie przyklejajmy ich dzieciom, nawet jeśli wydają się nam superfajne. „Ty zawsze jesteś najlepszą uczennicą” może zaboleć tak samo, jak: „jesteś leniem”. Mnie też czasami nie chce się nic robić, a czasami pracuję ze 120-procentową skutecznością. Czasami widzę, jak dzieci się kłócą, a innym razem doświadczają wzajemnej troski. Życie jest dynamiczne i my też, dlatego nikt nie lubi „łatek”, bo wpisują nas w szufladki, które są zdecydowanie za ciasne dla naszych dzieci (i dla nas też).

CZYTAJ DALEJ

Częstochowa: Jest decyzja w sprawie ks. Daniela Galusa

2020-11-18 12:33

[ TEMATY ]

o. Daniel Galus

Archiwum Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa

Kuria Archidiecezji Częstochowskiej opublikowała Komunikat w sprawie ks. Daniela Galusa i działalności zgromadzonej wokół niego grupy wiernych "Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa"

Prezentujemy całość Komunikatu

Częstochowa, 18 listopada 2020 r.

KOMUNIKAT

W dniu 17 listopada 2020 r. w siedzibie Kurii Metropolitalnej w Częstochowie, odbyło się spotkanie J.E. Księdza Arcybiskupa Wacława DEPO, Metropolity Częstochowskiego z ks. Danielem GALUSEM, prezbiterem Archidiecezji Częstochowskiej, przebywającym na terenie tzw. Pustelni w miejscowości Czatachowa, gdzie gromadzi się skupiona wokół niego grupa wiernych określająca się jako „Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa”. W spotkaniu tym uczestniczył również J.E. Ksiądz Biskup Andrzej PRZYBYLSKI, biskup pomocniczy i wikariusz generalny Archidiecezji Częstochowskiej.

W związku z okazywaną przez Ks. GALUSA postawą nieposłuszeństwa, braku reakcji na udzieloną mu naganę i wywoływanym tym samym zamętem i zgorszeniem wśród wiernych, a także wobec niepokojących zjawisk coraz mocniej dotykających kierowaną przez niego grupę, podczas wspomnianego spotkania Ks. GALUSOWI zakomunikowano decyzję o nakazie odbycia półrocznego (od 29 listopada 2020 r. do 29 maja 2021 r.) czasu rekolekcyjnego odosobnienia, czyli podjęcia samotnej modlitwy i pokuty za Kościół i wspólnotę, rozeznania swojej drogi w dalszej posłudze duszpasterskiej, opuszczenia Pustelni w Czatachowej (będącej w całości własnością Archidiecezji Częstochowskiej) oraz przebywania we wskazanym mu miejscu. Ponadto otrzymał polecenie powstrzymania się od publicznego sprawowania swoich kapłańskich funkcji, zarówno dla samej wspólnoty, jak i poza nią.

Także członkowie kierowanej przez niego grupy, która nie posiada dotąd żadnego zatwierdzenia kościelnego, mimo zaoferowanej jej przez Kurię Metropolitalną w Częstochowie wszelkiej koniecznej pomocy, winni przyjąć ten czas jako sposobność do uspokojenia emocji, ale nade wszystko w modlitwie rozeznać swoją drogę i wierność Kościołowi. Jeśli zostaną spełnione powyższe warunki, podjęte zostaną wspólne kroki na drodze uregulowania sytuacji samego Ks. GALUSA, jak również wspólnoty.

ks. Mariusz BAKALARZ

rzecznik prasowy Archidiecezji Częstochowskiej

CZYTAJ DALEJ

“Wymiary wiary” w kontekście ostatnich wydarzeń w kraju

2020-11-24 21:34

screen

W Duszpasterstwie Akademickim “Maciejówka” odbywają się cyklicznie “Wymiary wiary”. W czasie pandemii online. Prowadzący ks. Mirosław Maliński, duszpasterz akademicki zaprosił tym razem na spotkanie pt.: "Impresje. Komentarz burzliwej rzeczywistości."

Wśród zaproszonych gości byli: s. Małgorzata Chmielewska, o. Maciej Zięba OP, ks.Mirosław Tykfer, dk. Marcin Gajda.

Na samym początku ks. Maliński zapytał się s. Chmielewskiej, co sądzi o protestach, które w ramach “Strajku Kobiet” odbywają się w naszym kraju.

Protesty mają bardzo wiele wątków. Znam osoby młode, które nie są zwolenniczkami aborcji, ale brały udział w tych protestach. Jest to skomplikowany węzeł polityczny i społeczny. Jestem za pełną ochroną życia, ale sposób zmienienia ustawy był wg mnie karygodny, bo wiadomo było, że spowoduje to protesty - zaznaczyła siostra.

Siostra Małgorzata zauważyła wiele wątków, które towarzyszyły protestom, ale zwróciła także uwagę na inne problemy. Jednym z nich było wymuszenie aborcji na życzenie. Drugi wątek to wsparcie psychologiczne kobiety, która urodziła chore dziecko. Trzeci wątek dotyczył wsparcia socjalnego dla rodzin opiekujących się osobami niepełnosprawnymi. Kolejny problem to według siostry zwrócenie uwagi na brak wiarygodności u osób wierzących.

Niektórzy krzyczą rzeczy, z którymi się nie zgadzam, ale zaczęli krzyczeć. Czy te krzyki spowodują, że zbudują lepszy świat, bardziej sprawiedliwy? Dla mnie to jest wielka pociecha, że młodzież zeszła z kanapy i życzyłabym sobie, żeby na nią nie wchodzili, ale zaczęli szukać prawdy i piękna - powiedziała s. Chmielewska.

Następnym z gości był o. Maciej Zięba OP. Prowadzący spotkanie jako pierwszy wątek podjąć sprawę eks - kardynała McCaricka.

Odpowiadając na zagadnienie, dominikanin zauważył, że cała sprawa opiera się na oszustwie, ale i sprycie McCaricka, który potrafił świetnie zyskać uznanie w mediach amerykańskich i innych instytucjach od których otrzymywał np. tytuły honoris causa.

Odnosząc się do raportu wydanego przez Stolicę Apostolską, o. Zięba zauważył duży profesjonalizm i solidną pracę wykonaną przez autorów.

W dalszej części o. Zięba zauważył problem pedofilii, a także dużą skalę nadużyć w świecie, nie tylko w Kościele katolickim.

Kolejne z pytań dotyczyło systemu wyboru biskupów. Ks. Maliński pytał, czy w związku z raportem McCaricka nastąpiły jakieś zmiany. Odpowiadając o. Zięba zaznaczył, że większa transparentność w tej sprawie, ale musi to trochę potrwać.

Kolejnym wątkiem podjęta została sprawa kardynała Gulbinowicza. O. Maciej Zięba zauważył, że sama sprawa ma charakter lokalny, niewiele wiemy o samych ofiarach, tylko o jednym niepewnym oskarżającym. Zwrócił także uwagę na list, który wystosowali opozycyjni działacze “Solidarności” wnioskujący o ujawnienie powodów sankcji na kard. Gulbinowicza.

Kolejnym z gości był ks. Mirosław Tykfer, redaktor naczelny Przewodnika Katolickiego. Pierwsze pytanie dotyczyło zmian w Kościele, aby był bardziej przejrzysty.

Na początku ks. Tykfer odniósł się do sytuacji ze swojego życia, gdy na studiach w Rzymie mieszkał w kolegium irlandzkim. Miał okazję poznać wtedy m.in. księży irlandzkich oraz kard. O`Connella. Przeprowadziłem wtedy dużo rozmów, bo Kościół irlandzki zmagał się z problemem pedofili dużo wcześniej. - Myślałem, że Kościół w Polsce znając sytuację np.; w Irlandii, będzie wiedział jak postępować - zaznaczył.

W dalszej części ks. Tykfer mówił o stawianiu wymagań moralnych, a nie stosowaniu ich w codziennym życiu, co jednocześnie jest bardzo gorszące. Dodatkowo też ks. M. Tykfer podkreślił sytuację nadszarpniętego zaufania, które trzeba odbudować.

Ostatni z rozmówców, dk. Marcin Gajda został zapytany o “wojnę kulturową” dziejącą się we współczesnym świecie.- Nie czuję się, jakbym brał udział w wojnie. Mam raczej doświadczenie uczestnictwa w Życiu i jedyne co mogę zrobić to tym Życiem żyć i dzielić się Nim z tymi, których spotykam. Nie należy się wciągnąć w narożnik ideologiczny - podkreślił.

Dk. Gajda zauważył też, że jeszcze kilkanaście lat temu wojowniczo by walczył w takich sprawach, ale dziś patrzy na całą sytuację ze spokojem.

Kontynuując rozmowę zastanawiano się nad podjęciem dialogu między ludźmi. Protestujący pokazali bardzo wiele haseł, które dotykały wielu problemów codziennego życia - Pierwsze co należałoby zrobić to wyjść z social mediów i spotkać się z nimi. Trudnością może być pandemia, ale moim zdaniem budowanie kultury dialogu jest spotkanie człowieka z człowiekiem - podkreślił dk. Marcin Gajda.

Całe spotkanie można obejrzeć: https://www.youtube.com/watch?v=mrZ2-mXW99Y

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję