Reklama

Kościół

Dyplomata z misją

Od 4 lat jest przedstawicielem papieża Franciszka w Polsce. Jak ocenia nasz kraj z perspektywy nuncjusza apostolskiego? Więcej w nas nostalgii za św. Janem Pawłem II niż wiedzy o jego nauczaniu? Czy rozumiemy pontyfikat papieża Franciszka? Czy polski Kościół ma szansę stać się liderem dla innych Kościołów? – pyta abp. Salvatore Pennacchio, nuncjusza apostolskiego w Polsce, ks. Jarosław Grabowski, redaktor naczelny Niedzieli.

Niedziela Ogólnopolska 36/2020, str. 8-11

[ TEMATY ]

abp Salvatore Pennacchio

Nuncjusz Apostolski

Ks. Jarosław Grabowski

Ks. prał. Andrea Francia

Nuncjusz Apostolski w Polsce po rozmowie z redaktorem naczelnym Niedzieli

Nuncjusz Apostolski w Polsce po rozmowie
z redaktorem naczelnym Niedzieli

Ks. Jarosław Grabowski: Obchodzimy w tym roku 100. rocznicę urodzin Jana Pawła II. Kim był dla Ekscelencji papież Polak?

Abp Salvatore Pennacchio: Pamiętam wiele wydarzeń, które przeżyłem z Janem Pawłem II, i chciałbym przypomnieć niektóre z nich. Najważniejsze miało miejsce 21 lat temu, gdy zostałem wyświęcony przez Jana Pawła II na biskupa (6 stycznia 1999 r. w Bazylice Watykańskiej – przyp. red.). Za motto swojej posługi biskupiej przyjąłem słowa Nolite timere (Nie lękajcie się), aby podkreślić swoje oddanie i wdzięczność św. Janowi Pawłowi II. Słowami tymi papież Polak zwrócił się na początku swojego pontyfikatu do zgromadzonych na placu św. Piotra. Wołał wtedy głosem donośnym i zdecydowanym: „Nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi!”. Potem był to główny nurt jego nauczania. Pamiętam też, jak podczas jednej z podróży apostolskich dziennikarz zapytał Jana Pawła II, czy może streścić cały pontyfikat w kilku słowach. On po krótkim namyśle odpowiedział: Prawda uczyni was wolnymi, a Chrystus was wyzwoli! Wolność jest w spotkaniu z Chrystusem.

Jak zapamiętał Ksiądz Nuncjusz swoje pierwsze spotkanie z Janem Pawłem II?

Odwiedził nas, jeszcze jako arcybiskup Krakowa, w Papieskiej Akademii Kościelnej w Rzymie, która kształci księży na przyszłych dyplomatów. Byłem wówczas studentem tej uczelni. A potem, następnego dnia po jego wyborze, miałem zaszczyt spotkać się z nim ponownie. Odbywałem wtedy letni kurs formacyjny w Sekretariacie Stanu i byłem obecny podczas takich wydarzeń, jak śmierć Jana Pawła I oraz wybór Jana Pawła II. Widziałem też papieża Polaka, kiedy pojawił się po raz pierwszy na placu św. Piotra. Zwrócił się wtedy do ludzi tym prostym pozdrowieniem: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!”.

Reklama

Mówi się, że w Polsce dominuje nostalgiczne wspominanie Jana Pawła II, a zbyt mało jest zaangażowania w poznawanie jego nauczania. Czy Ksiądz Nuncjusz podziela taką opinię?

Wśród osób, które go poznały osobiście, ta nostalgia jest – moim zdaniem – całkiem zrozumiała. Nie ulega kwestii natomiast, że nieustannie musimy przypominać jego nauczanie. To zadanie jest realizowane w Polsce przez biskupów, kapłanów, zgromadzenia zakonne i katechetów. Propagowane jest w środkach masowego przekazu, podczas konferencji naukowych, w publikacjach. Najlepiej to widać podczas obchodów 100. rocznicy urodzin Jana Pawła II. Jego następcy, zarówno Benedykt XVI, jak i papież Franciszek, wielokrotnie nawiązują do jego nauczania.

A jak, zdaniem Ekscelencji, jest przyjmowane nauczanie obecnego papieża w ojczyźnie Jana Pawła II? Czy Polacy rozumieją Franciszka?

Myślę, że tak. Zasadą jest sukcesja. Sukcesja między papieżami następuje także w nauczaniu. Papież, który jest następcą, wzbogaca to, co zostało powiedziane przez jego poprzednika. Istnieje ciągłość w doktrynie, nawet jeśli następca kładzie nacisk na inny aspekt niż poprzednik i przedstawia go – wydawałoby się – w odmiennej formie, bardziej właściwej dla okresu, w którym rządzi. Papież Franciszek mocno akcentuje to, by być posłańcem Dobrej Nowiny i świadkiem miłosierdzia. Tak jak Jan Paweł II podróżuje po świecie, chcąc być blisko ludzi, zwłaszcza tych, którzy cierpią. Jego działania na rzecz dialogu międzyreligijnego, braterstwa między narodami, walki z przemocą, a także na rzecz obrony praw człowieka są takie same, jak w nauczaniu św. Jana Pawła II. Karol Wojtyła, gdy przyjeżdżał do Polski, czuł się jak u siebie w domu, ludzie uważali go za swojego – tworzyła się silna więź emocjonalna. Miał niezwykłą umiejętność zwracania się z jednym przesłaniem równocześnie do Polaków i do Kościoła powszechnego. Kiedy przyjechał do Częstochowy w 1999 r., powiedział słynne słowa: Przyjeżdżamy tu, do domu Matki, aby powierzyć Jej nasze osobiste, rodzinne i narodowe problemy, nawet te trudne sprawy, którymi żyjemy. I sądzę, że tych samych słów użyłby w innym kraju.

Polacy porównują obu papieży...

Nie trzeba dokonywać takich porównań. Z pewnością pamiętanie osoby i poznawanie nauczania Jana Pawła II są ważne, ale jednocześnie musimy patrzeć w przyszłość... Podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie papież Franciszek powiedział do młodych, że trzeba „zejść z kanapy”. Ten apel dotyczył nie tylko polskiej młodzieży, ale wszystkich na całym świecie. Kościół w Polsce, czerpiąc z bogatego dziedzictwa przeszłości, może stać się pionierem dla innych Kościołów. To także jest ważne...

Reklama

Ksiądz Nuncjusz naprawdę sądzi, że Kościół w Polsce może być liderem dla innych Kościołów?

To jest możliwe, ponieważ ma mocną i solidną przeszłość. Poza tym polscy biskupi realizują od trzech dekad program katechizacji. Kolejne Zebranie Plenarne KEP dotyczy także bilansu tych 30 lat. Co więcej, wiecie też, że młodym ludziom trzeba towarzyszyć także po ukończeniu przez nich edukacji. Nie można się poddawać i siedzieć spokojnie. O tym pisze papież Franciszek w adhortacji apostolskiej Evangelii gaudium: Być Kościołem „wyruszającym w drogę”, który zapoczątkowuje misję ewangelizacyjną, który się angażuje, który towarzyszy w stylu Jezusa, który potrafi zrobić pierwszy krok, umie podjąć inicjatywę, bez lęku w obliczu wyzwań współczesnego świata. Kontynuowanie katechizacji jest więc niezwykle ważne. W przeciwnym razie stracicie nowe pokolenia, jak stało się to już w niektórych krajach. Koniecznie trzeba wykazać się przy tym również większą kreatywnością w przekazywaniu Ewangelii.

Podziela Ksiądz Arcybiskup przekonanie wielu ludzi, że pandemia COVID-19 na zawsze zmieni świat, w tym także Kościół?

Wszyscy jesteśmy zaniepokojeni sytuacją, którą spowodowała pandemia. Przypomnę słowa papieża Franciszka, który niedawno, na środowej audiencji, powiedział m.in., że pandemia uwydatniła to, jak bezbronni jesteśmy wszyscy i zależni od innych. Jeśli nie będziemy dbać o siebie nawzajem, zaczynając od najmniejszych po najbardziej dotkniętych, łącznie ze stworzeniem, nie będziemy mogli uzdrowić świata. Panuje opinia, że należy zmienić styl życia, jednak w tym nowym stylu życia trzeba zadbać także o pokarm duchowy, który dodaje sił. Doświadczyliśmy licznych ograniczeń z powodu zamknięcia (lockdownu) – teraz musimy uważać, aby nie przyzwyczaić się do tego „wygodnego uczestnictwa” we Mszy św. „wirtualnej”, za pośrednictwem mediów. Żebyśmy zamiast realnego uczestnictwa we Mszy św., w której obecny jest rzeczywiście Chrystus, nie wybrali tego „wirtualnego”. Nawet jeśli pojawią się jakieś trudności, przeszkody, należy robić wszystko, aby nie stracić kontaktu z Chrystusem realnie obecnym w Eucharystii. Wirtualne uczestnictwo niech dotyczy wyłącznie osób chorych i starszych, niemogących fizycznie udać się na Mszę św.

Mówi się, że pielgrzymki maryjne to polski fenomen. Czy w tym fenomenie jest więcej tradycyjnej pobożności czy żywej wiary?

Pielgrzymów w Polsce trzeba naprawdę podziwiać. Kiedy jestem we Włoszech, wiele osób z uznaniem opowiada mi, że pozostają pod wrażeniem pobożności pielgrzymów zdążających do Częstochowy, a zwłaszcza gdy podchodzą na kolanach do obrazu Matki Bożej. Ta pobożność podnosi innych na duchu. Nie zapomnę, jakie wrażenie zrobiło na mnie uczestnictwo w pielgrzymce do Kalwarii Zebrzydowskiej. Pielgrzymowanie jako praktyka religijna – wskazana już przez Ojców Kościoła – jest nie tylko polskim fenomenem. Dużo pielgrzymek dociera do Santiago de Compostela, św. Michała, do sanktuariów maryjnych, takich jak Lourdes, Fatima, Kibeho i wiele innych. Trasy są długie i męczące, więc odpowiednie do czynienia pokuty, do intensywnej modlitwy. Naturalnie w Polsce pielgrzymowanie ma swoją specyfikę, ale chciałbym podkreślić ponownie, że pielgrzymka musi być przede wszystkim okazją do formacji duchowej, do przeprowadzenia katechezy. W przeciwnym przypadku istnieje ryzyko, że będzie to tylko zwykłe kultywowanie zwyczaju.

Nuncjusz apostolski jest przedstawicielem Ojca Świętego i Stolicy Apostolskiej, jest więc także dyplomatą. Wiadomo jednak, że jego misja różni się od misji ambasadora innego państwa. W czym tkwi różnica?

Papież Paweł VI powiedział kiedyś do studentów Akademii Kościelnej przygotowujących się na swoją pierwszą misję, że jest to służba wyjątkowa i uprzywilejowana, ale często trudna oraz nieznana. Misja nuncjusza jest szczególna. Jest on pomostem między Stolicą Apostolską, papieżem i krajem, do którego został posłany. Z jednej strony jest płaszczyzna – Kościół i Państwo, a z drugiej – jest papież reprezentowany przez nuncjusza. Nuncjusz ma więc podwójną funkcję, ale jedną misję. W odróżnieniu od ambasad państwowych nie mamy struktur, które są w posiadaniu innych ambasad. Nasza misja ma przede wszystkim wymiar duchowy, polega na towarzyszeniu Kościołowi lokalnemu w rozwiązywaniu problemów, które dotyczą wspólnoty, dialogu z innymi religiami, umacnianiu pokoju. Nuncjusz, gdy podróżuje po kraju, w którym pełni misję, biorąc udział w różnego rodzaju uroczystościach religijnych czy spotkaniach duszpasterskich, przynosi ze sobą przesłanie papieża Franciszka. Od strony dyplomatycznej nuncjusz czasami, tak jak w Polsce, pełni funkcję dziekana Korpusu Dyplomatycznego, reprezentując wszystkich ambasadorów podczas okolicznościowych wydarzeń. Oczywiście, misja dyplomatyczna zależy od specyfiki danego kraju. Jestem od 41 lat w służbie dyplomatycznej, byłem na 11 placówkach: Panama, Etiopia, Australia, Turcja, Egipt, Jugosławia, Irlandia, Rwanda, Tajlandia oraz w rejonie południowo-wschodniej Azji, jednocześnie w krajach takich, jak: Mjanma/Birma, Laos, Kambodża, Malezja. Stamtąd zostałem posłany do kolejnego kraju misyjnego – do Indii. Natomiast 6 sierpnia minął czwarty rok mojej służby w Polsce. Zanim rozpocząłem tę misję, zostałem przyjęty na prywatnej audiencji przez papieża Franciszka. Wrócił on wtedy z Polski, ze Światowych Dni Młodzieży. Powiedział wówczas do mnie: „Zobaczysz, że znajdziesz tam wielką wiarę. To jest lud z wielką wiarą”. To najlepiej odzwierciedla prawdziwy podziw papieża dla wiary Polaków.

„Znajdziesz tam wielką wiarę”... Znalazł ją Ekscelencja?

Tak, znalazłem.

2020-09-02 10:38

Ocena: +3 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Trudna konfrontacja

2020-11-10 10:07

Niedziela Ogólnopolska 46/2020, str. 3

[ TEMATY ]

Ks. Jarosław Grabowski

Piotr Dłubak

Ks. Jarosław Grabowski

Ks. Jarosław Grabowski

Jeśli chcę wywrzeć wpływ na rzeczywistość, muszę przekuć wiarę w czyn, bo tylko wiara w działaniu potrafi doprowadzić do przemiany życia.

Bycie katolikiem nie jest łatwe i nigdy łatwe nie było. Wiara w Chrystusa i Jego Kościół zawsze stawia wymagania i zobowiązuje... do miłości bliźniego, do przebaczania, nawet nieprzyjaciołom, do respektowania przykazań, do stawiania Boga na pierwszym miejscu. Życie jest zadaniem postawionym nam przez Boga, ale czy to oznacza, że niewierzący mają łatwiej? Wydaje się, że niewiara jest łatwiejsza, mniej zobowiązująca, że życie bez wiary jest pozornie „prostsze w obsłudze”. Może właśnie dlatego tak wielu ludzi odrzuca dziś Boga? Bo tak jest łatwiej... Konsekwencji takiego myślenia my, wierzący, doświadczamy na własnej skórze – nasz głos, opinia, przekonania są dziś spychane na margines dyskusji. Wyśmiewa się je, uznaje za anachroniczne, nierealne. Dotyczy to zwłaszcza braku naszej zgody na łamanie prawa naturalnego, na aborcję w każdej postaci, na związki osób tej samej płci, na promocję wzorców zachowań, które są sprzeczne z naturalnym modelem rodziny. W imię fałszywie pojętej tolerancji żąda się dziś od ludzi wierzących, żeby zrobili krok w tył – zrezygnowali praktycznie ze wszystkiego, co uznają za prawdziwe i słuszne.

Jak odpowiadać na to tsunami nienawiści i pogardy? Na pewno nie obojętnością. Mamy prawo, bo też jesteśmy obywatelami Polski, domagać się, by przekonania ludzi wierzących były traktowane z należytą powagą. Katolikom nie wolno dziś przyjmować postawy milczenia, apatii czy obojętności wobec zła. Nie można popadać w bierną rezygnację czy w bezduszny fatalizm. Ludzie wierzący muszą się od nowa zjednoczyć, uwierzyć, że Bóg współdziała z człowiekiem w jego walce ze złem – bo „jeśli Bóg jest przy nas, to któż przeciwko nam?” (Rz 8, 31).

Jeśli milczenie jest dziś grzechem, musimy stanąć do konfrontacji. Warto pamiętać, że aby zrobić krok naprzód, najpierw trzeba wiedzieć, gdzie się znajdujemy, w jakim miejscu wspólnej drogi. Bez wspólnej refleksji nie zdołamy tego dokonać... W Kościele zaczyna się od rachunku sumienia, w tej sytuacji – wspólnotowego rachunku sumienia, duchownych i świeckich. Trzeba odważnie zapytać, co się stało, że nagle tak wielu ochrzczonych wyszło na ulice z żądaniem pełnej dostępności do aborcji, negacji wartości, które od wieków stanowią fundament naszego trwania, naszą narodową tożsamość.

Zdecydowaliśmy się większą część bieżącego numeru Niedzieli poświęcić temu tematowi. Ocenie niedawnych wydarzeń dokonywanej z różnej perspektywy, ale zawsze z miłości do Boga i troski o Kościół, jak podkreśla dr hab. Monika Przybysz, prof. UKSW. Z kolei prof. Eugeniusz Sakowicz pisze o potrzebie swoistej „eklezjalnej terapii”, która ma zapobiec traktowaniu Kościoła jako obcego ciała. Trzeci uczestnik naszego panelu – Tomasz Strużanowski jest przekonany, że przyznanie się do Jezusa i Jego Kościoła będzie nas więcej kosztować (s. 6-10).

Oddajemy też nasze łamy czytelnikom, by mogli wyrazić swoje obawy, ale i nadzieje: rodzicom, którzy nie zgadzają się na udział swoich dzieci w protestach (s. 18-19); młodym, pięknym kobietom, które zdecydowanie opowiadają się za życiem (s. 16-17), wreszcie ludziom, którzy idą pod prąd ulicznej modzie protestowania wobec wszystkiego, co chrześcijańskie (s. 11-13). Szukamy dróg wyjścia z impasu, jaśniejszych stron, nadziei...

Sił dodaje nam przekonanie, że wiara to coś więcej niż słowa, idee czy deklaracje. Wiara jest odwagą wśród przeciwieństw. Nie wystarczy powiedzieć, że w coś wierzę. Jeśli chcę wywrzeć wpływ na rzeczywistość, muszę przekuć wiarę w czyn, bo tylko wiara w działaniu potrafi doprowadzić do przemiany życia. Nasza chrześcijańska wiara nie jest odświętnym ubraniem ani wyróżnieniem, które wydobywa się z lamusa rodzinnych pamiątek na uroczyste okazje. Wiara w Boga to przede wszystkim odpowiedzialność za słowa i czyny. Właśnie takiej konsekwentnej wiary tak bardzo dziś nam potrzeba!

CZYTAJ DALEJ

Przew. sejmowej komisji zdrowia: prezydencki projekt ws. aborcji wymaga doprecyzowania

2020-11-23 16:30

[ TEMATY ]

aborcja

Andrzej Duda

Adobe.Stock

Przewodniczący sejmowej komisji zdrowia Tomasz Latos zwrócił się do Biura Analiz Sejmowych o ekspertyzę projektu nowelizacji przepisów dotyczących aborcji, zgłoszonego przez prezydenta Andrzeja Dudę.

- W moim przekonaniu, trzymając się kwestii związanych z wadami letalnymi, należałoby doprecyzować to, co zostaje po wyroku TK, a nie w inny sposób dopisywać de facto to samo, co zostało wykreślone – powiedział KAI poseł Latos.

Łukasz Kasper (KAI): Czy do komisji zdrowia wpłynął już projekt prezydenta Andrzeja Dudy dotyczący nowelizacji ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży?

Tomasz Latos (PiS), przewodniczący sejmowej komisji zdrowia: Tak, wpłynął. Ten projekt został skierowany przez panią marszałek Sejmu do dwóch komisji: zdrowia oraz sprawiedliwości i praw człowieka.

KAI: W najbliższym czasie komisje na połączonym posiedzeniu zajmą się tym projektem?

- Procedura jest następująca. Po pierwsze, musi to być posiedzenie połączonych komisji. Po drugie, oczywiście w porozumieniu z przewodniczącymi obu tych komisji ich posiedzenia zwołuje teraz pani marszałek Sejmu. Tak jest od początku pandemii. Proszę więc co do terminów zwracać się ewentualnie do pani marszałek.

Jednocześnie wystąpiłem do Biura Analiz Sejmowych o stosowną ekspertyzę tego projektu. I tutaj pojawił się pewien problem. Zna go już pani marszałek. W sytuacji, kiedy nie mamy opublikowanego wyroku Trybunału Konstytucyjnego i nie znamy jego uzasadnienia, trudno ten projekt ocenić pod względem prawnym. Nie wiem, jaka będzie ocena marszałek Sejmu, jeżeli chodzi o zwołanie komisji oraz jaka będzie ocena przewodniczącego [komisji sprawiedliwości i praw człowieka, Marka] Asta. Ja nie jestem prawnikiem, ale wydaje mi się, że procedując nad tym projektem należy mieć w ręce uzasadnienie do wyroku TK.

KAI: Przewodniczący Ast mówi to samo, co pan - bez zapoznania się z uzasadnieniem wyroku TK nie ruszą prace w komisjach.

- No to trudno cokolwiek przyjmować, jeżeli my nie wiemy, jaka jest ocena i podjęta decyzja Trybunału Konstytucyjnego.

KAI: Publikacja wyroku w Dzienniku Ustaw należy do Rządowego Centrum Legislacji...

- Ja nie wiem, czy jest uzasadnienie, więc proszę mnie o to nie pytać. Nie mam tu stosownej wiedzy. W ogóle uważam, że ten prezydencki projekt tak czy inaczej należałoby poprawiać czy doprecyzować, natomiast oczywiście jest to tym bardziej uwarunkowane tym, co otrzymamy od Trybunału Konstytucyjnego.

KAI: Czy w partii rządzącej jest jakakolwiek dyskusja nad potrzebą opublikowania orzeczenia w Dzienniku Ustaw?

- Proszę w tej sprawie kierować pytania przede wszystkim do pana premiera czy też do władz partii bądź klubu.

KAI: A pan jako przewodniczący jednej z komisji czekających na uzasadnienie wyroku TK nie kierował takich zapytań wewnątrz partii? Nie chciałby pan, aby ta sprawa ruszyła?

- Ja bym chciał móc dobrze wywiązać się z zadania, które przez marszałek Sejmu zostało mi powierzone. Ale żeby to móc zrobić, musimy mieć określone dane prawne, aby podejmować decyzje. Mogę podać pierwszą wątpliwość, która mi przychodzi do głowy. Mianowicie nie wiem, czy projekt prezydencki nie powinien być skoncentrowany wokół tego, co zostało jako możliwość po wyroku TK, czyli raczej koncentrować się być może na doprecyzowaniu zagrożenia życia i zdrowia kobiety, a nie mieć sytuacji takiej, że Trybunał skreśla pkt 2, to my dopisujemy 2a) w dość podobnym brzmieniu. Do tego to się mniej więcej sprowadza. Tym bardziej więc potrzebne jest uzasadnienie do wyroku TK. W moim przekonaniu, trzymając się tych kwestii związanych z wadami letalnymi, należałoby raczej doprecyzować to, co zostaje po wyroku TK, a nie w inny sposób dopisywać de facto to samo, co zostało wykreślone. Potrzebne jest uzasadnienie, a później ocena Biura Analiz Sejmowych. Mówię to z perspektywy lekarza, a nie prawnika.

KAI: Realistycznie patrząc, według pana, orzeczenie TK zostanie w najbliższym czasie opublikowane?

- Ja nie lubię spekulować lub domniemywać, więc proszę nie kierować takich pytań do mnie tylko do osób, które takie decyzje podejmują.

Rozmawiał Łukasz Kasper

---

Zgłoszenie przez prezydenta RP projektu nowelizacji ustawy z 1993 r. jest następstwem orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 22 października uznającego za niezgodną z Konstytucją RP jedną z trzech przesłanek, które zezwalały na legalną aborcję w Polsce. Wyrok TK wywołał olbrzymie społeczne emocje oraz falę protestów.

Projekt został skierowany 2 listopada do konsultacji w Biurze Legislacyjnym Sejmu RP oraz w celu uzyskania opinii prawnej m.in. w Sądzie Najwyższym, Prokuratorii Generalnej, Naczelnej Radzie Adwokackiej, Krajowej Radzie Radców Prawnych i Naczelnej Radzie Lekarskiej.

Prezydent w projekcie zaproponował dodanie punktu do art. 4a. 1. ustawy z 1993 roku, który mówi, że aborcja może być dokonana wyłącznie przez lekarza, w przypadku gdy:

1) ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej,

2) badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu,

3) zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.

Proponowany przez Andrzeja Dudę punkt 2a), dodany w ust. 1 po punkcie 2, brzmi:

"badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na wysokie prawdopodobieństwo, że dziecko urodzi się martwe albo obarczone nieuleczalną chorobą lub wadą, prowadzącą niechybnie i bezpośrednio do śmierci dziecka, bez względu na zastosowane działania terapeutyczne".

Z kolei sam pkt 2, odnoszący się do zakwestionowanej przez TK przesłanki, został zastąpiony literą "pkt 2a".

W uzasadnieniu projektu napisano, że przewiduje on "wprowadzenie, zgodnej z zasadami Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, nowej przesłanki warunkującej możliwość przerwania ciąży w przypadku wystąpienia u dziecka tzw. wad letalnych".

"Podkreślenia wymaga, że tzw. wady letalne będą jedynymi wadami, których wystąpienie będzie uprawniało do podjęcia decyzji o przerwaniu ciąży. Przerwanie ciąży nie będzie natomiast możliwe w przypadku wystąpienia u dziecka innego rodzaju wad rozwojowych" - napisano.

CZYTAJ DALEJ

Pomóż przygotować paczkę dla najuboższych!

2020-11-23 21:46

archiwum organizatorów

Krakowska Caritas prosi o pomoc w zebraniu funduszy na świąteczne paczki dla najuboższych seniorów, osób chorych i niepełnosprawnych. Co roku przygotowywaliśmy je dzięki zbiórce żywności w małopolskich sklepach, która ze względu na pandemię została odwołana.

Grudniowa przedświąteczna zbiórka żywności, organizowana przez Caritas Archidiecezji Krakowskiej, pozwalała przygotować świąteczne paczki dla 2 - 3 tysięcy starszych, chorych i niepełnosprawnych osób. Angażowało się w nią około tysiąca wolontariuszy. Dzięki hojności darczyńców można było przekazać potrzebującym 20 – 30 ton trwałej żywności: konserw, cukru, makaronu, ryżu, oleju, herbaty, kawy, mąki, słodyczy.

Nie udało się nam też zebrać środków na pomoc dla osób starszych, chorych i niepełnosprawnych podczas tradycyjnej „barankowej” akcji przed Wielkanocą. Tak jak w poprzednich latach zamówiliśmy cukrowe baranki, producent dostarczył je do parafii, a potem zaczęła się pandemia i baranki zostały w pustych kościołach… Odwołana została też Wielkanocna Zbiórka Żywności. Przeprowadzona we wrześniu, w bardzo okrojonym zakresie zbiórka pozwoliła przekazać potrzebującym 2 tony żywności.

Dla osób starszych i schorowanych paczka z żywnością to nie tylko materialne wsparcie, ale i dowód, że nie zostali sami w tym trudnym czasie, że ktoś o nich pamięta. A ta wiedza daje im nadzieję i pomaga przetrwać. Do paczek chcemy dołożyć świąteczne kartki z życzeniami przygotowane przez dzieci i młodzież ze Szkolnych Kół Caritas oraz stroiki wykonane przez osoby niepełnosprawne w Warsztatach Terapii Zajęciowej.

W trakcie pandemii nasi pracownicy i wolontariusze dostarczyli do domów samotnych seniorów kilkaset paczek z żywnością i środkami czystości. Dodatkowo przekazaliśmy paczki dla najuboższych podopiecznych prowadzonych przez nas placówek wsparcia dziennego i Stacji Opieki.

Prosimy o wsparcie naszej akcji poprzez wpłaty na konto Caritas Archidiecezji Krakowskiej:

Bank Spółdzielczy Rzemiosła Kraków Nr 58 8589 0006 0000 0011 1197 0001

z dopiskiem „Paczka na Święta”, lub przez naszą stronę internetową:

https://www.krakowcaritas.pl/ofiara.php

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję