Reklama

Historia

Pierwsze powstanie narodowe

W drugiej połowie XVIII wieku po potędze Rzeczypospolitej pozostały tylko wspomnienia.

2020-09-02 10:38

Niedziela Ogólnopolska 36/2020, str. 61-62

[ TEMATY ]

powstanie

Biblioteka Narodowa – domena publiczna

Józef Chełmoński, Kazimierz Pułaski pod Częstochową

Józef Chełmoński, Kazimierz Pułaski pod Częstochową

Panująca w naszym kraju prawie 70 lat saska dynastia Wettynów przejmowała się tylko własnymi sprawami, godząc się na stopniowe podporządkowanie Polski drapieżnym sąsiadom.

„Fosforyzująca kupa próchna”

Obywatele Rzeczypospolitej nie byli wcale od nich lepsi, wprost przeciwnie – chwalili sobie rządy Augusta II, a szczególnie jego syna Augusta III. „Za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa” – powtarzali. Tymczasem ustrój państwowy całkowicie się zdegenerował. Wybór króla w wolnej elekcji był okazją do korumpowania magnaterii i szlachty, a działalność Sejmu paraliżowało liberum veto. Kraj, obejmujący obszar większy niż Francja czy Hiszpania, nie miał centralnego skarbu, a armia królewska liczyła nie więcej niż 12 tys. słabo wyszkolonych ludzi. Obce wojska bez problemu mogły łupić Polaków i Litwinów. Pilnowały przy tym, żeby anarchia trwała nadal. Jeden z XIX-wiecznych historyków brytyjskich, opisując ten upokarzający okres w naszej historii, nazwał ówczesną Rzeczpospolitą „pięknie fosforyzującą kupą próchna”.

Z królami nie będziem w aliansach

Reklama

W 1764 r. wybierano nowego króla. Głównym kandydatem był Stanisław August Poniatowski – bliski protegowany rosyjskiej imperatorowej Katarzyny II, postrzegany jako jej marionetka. Dla pewności wyboru pole elekcyjne otoczone zostało wojskami rosyjskimi – nic więc dziwnego, że Poniatowski wybrany został jednobrzmiącym okrzykiem.

Nowy król, ku zdziwieniu wszystkich, intensywnie zabrał się do przeprowadzania reform. Niestety, nie spodobało się to ani szlachcie, ani tym bardziej sąsiadom. W lutym 1768 r. Sejm, zmuszony przez Rosjan, uchwalił tzw. prawa kardynalne, przywracające wszystkie szlacheckie przywileje, a także równouprawnienie innowierców. Gwarantką tych postanowień miała zostać cesarzowa Rosji – Rzeczpospolita stała się de iure protektoratem Rosji.

Tym razem szlachta nie wytrzymała – granica upokorzenia została przekroczona. W Barze na Podolu 29 lutego 1768 r. zawiązano konfederację w obronie wiary i wolności – przeciw reformom kojarzonym z powszechnie pogardzanym królem. Po „zgnieceniu” jej na Podolu, konfederacja odrodziła się szybko w Małopolsce, później w Wielkopolsce, na Mazowszu i w innych częściach kraju. Brak koordynacji, waśnie i spory wśród dowódców konfederackich doprowadziły wkrótce do niepowodzeń militarnych i ograniczenia się w zasadzie do działań partyzanckich, opartych na sieci punktów warownych.

Stolica konfederacji

Reklama

Forteca jasnogórska była wówczas jedyną w miarę nowoczesną twierdzą w południowo-zachodniej części Rzeczypospolitej. Ze względu na strategiczne położenie jej opanowanie było dla konfederatów koniecznością. Stacjonował tu wprawdzie niewielki garnizon wojsk królewskich, ale jak pisał pamiętnikarz: „Żołnierzyska te częstochowskie były po większej części stare dziady, w innych regimentach wysłużone, do Częstochowy jakoby na łaskawy chleb przyjęte”. Większy problem stwarzali ojcowie paulini, którzy wcześniej kilkakrotnie musieli płacić Rosjanom kary za udzielanie pomocy materialnej konfederacji. Byli oni także lojalni wobec króla.

9 września 1770 r. do Częstochowy wkroczyło liczące ponad 2 tys. żołnierzy zgrupowanie wojsk konfederackich pod dowództwem marszałka łomżyńskiego Kazimierza Pułaskiego. Był to młody, niespełna dwudziestopięcioletni pułkownik, który wcześniej wykazał się niezwykłym talentem wojskowym. W ciągu paru dni, wprowadzając do sanktuarium niby to na nabożeństwo po kilku żołnierzy, podstępem przejął władzę nad twierdzą jasnogórską. Szybko sporządził plany i rozpoczął budowę rozbudowanego obozu warownego, gromadząc zapasy amunicji i żywności. Jednocześnie osobiście przeprowadzał rajdy kawaleryjskie na zewnątrz, skutecznie paraliżując komunikację między Warszawą a Krakowem.

Do likwidacji problemu Rosjanie wyznaczyli Iwana Drewicza, pułkownika wyróżniającego się szczególnym okrucieństwem i łupiestwem. Był on tak pewny zwycięstwa, że sprowadził z Berlina jubilerów i złotników, do oszacowania wartości złupionych na Jasnej Górze kosztowności. Do Pułaskiego wysłał posła z propozycją poddania twierdzy w zamian za stanowisko generała w armii rosyjskiej i względy imperatorowej. Ten w zamian zaproponował mu honor marszałka w konfederacji jako znaczniejszy od szarży generalskiej.

Drewicz, z ponad 4 tys. żołnierzy i 24 działami, w części pożyczonymi od króla pruskiego, rozpoczął oblężenie Jasnej Góry 31 grudnia 1770 r. Zajął Starą Częstochowę, nowicjat pauliński przy kościele św. Barbary i kościół św. Rocha, łupiąc je przy tym niemiłosiernie. Intensywny, kilkudniowy ostrzał twierdzy nie przyniósł jednak spodziewanych efektów, poza uszkodzeniem zegara na wieży i kilku dziur w dachach. Anonimowy kronikarz jasnogórski zapisał: „Kule z armat burzących razy kilkaset o wieżę i kościół obijające się nie wybiwszy i jednej cegły, jedne całe odlatywały, drugie na pół, trzy, cztery i więcej części krusząc się o mur obijały, żadnej kościołowi i wieży nie uczyniwszy szkody. Nieprzyjaciel zaś od armaty fortecznej na ludziach swych znacznie szkodował”. W dodatku oblężeni często organizowali wypady z twierdzy, niszcząc działa i wprowadzając popłoch wśród oblegających.

W nocy z 9 na 10 stycznia 1771 r. płk Drewicz zdecydował się na szturm generalny. Trzy rosyjskie kolumny zaatakowały od południa, pędząc przed sobą bezbronnych chłopów z pobliskich wsi z faszyną do zasypania fos i drabinami. Obrońcy i tym razem byli przygotowani. Do rana atak został odparty. Zabitych Rosjan było tylu, że tylko znaczniejszych pochowano, resztę ciał wrzucono do Warty. Tłumacząc się później zwierzchnikom z porażki, Drewicz stwierdził, że jego żołnierze „obawiając się, aby Matki Boskiej nie postrzelili, miasto żwawego szturmowania, tylko się kłaniali fortecy i żegnali”.

Oblężenie trwało jeszcze kilka dni, ale nie zaryzykowano już bezpośredniego szturmu na wały. Wojska rosyjskie musiały odstąpić, a Jasna Góra jeszcze przez wiele miesięcy pozostawała główną twierdzą i faktyczną stolicą konfederacji.

Czy było warto?

Czteroletnie zmagania o wolność i wiarę skończyły się pierwszym rozbiorem Rzeczypospolitej w lutym 1772 r. Przywódcy konfederacji barskiej wyemigrowali do Francji; Pułaski musiał uciekać aż do Stanów Zjednoczonych, gdzie poległ w wojnie o niepodległość, a ok. 5 tys. szeregowych uczestników pognano na Syberię. Przegranej walce konfederatów Polska zawdzięczała jednak odrodzenie się ducha rycerskiego oraz idei poświęcenia dla ojczyzny, które będą procentować w dalszych dziesięcioleciach. A czworokątna czapka konfederatka, noszona wówczas powszechnie, przekształci się z czasem w rogatywkę – jeden z symboli polskiego żołnierza.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

100 lat temu wybuchło II Powstanie Śląskie

[ TEMATY ]

powstanie

Narodowe Archiwum Cyfrowe

Grupa powstańców pierwszego powstania śląskiego

Grupa powstańców pierwszego powstania śląskiego

100 lat temu, w nocy z 19 na 20 sierpnia 1920 r., wybuchło II Powstanie Śląskie – pierwszy ze zrywów śląskich, który osiągnął swoje cele. Miało na celu zademonstrowanie siły polskiej ludności i dążenie do zjednoczenia z Polską, było też reakcją na prowadzony przez Niemców terror.

Powstania Śląskie uważane są za jeden z najważniejszych czynów zbrojnych kształtujących potencjał terytorialny i gospodarczy odrodzonej Polski. Mimo że żadne z nich nie zakończyło się przesądzającym, zdecydowanym zwycięstwem ludności polskiej, to jednak jej postawa wpłynęła na decyzje państw alianckich dotyczące przyszłości Górnego Śląska. I Powstanie Śląskie było bezpośrednią i w dużej mierze spontaniczną reakcją na nasilający się terror niemiecki. Rozpoczęło się 17 sierpnia 1919 r. strajkiem generalnym; wybuchło spontanicznie, praktycznie bez przygotowania i po kilku dniach krwawych walk zostało stłumione przez oddziały niemieckiego Grenzschutzu.

Mimo walki w niemal całkowitym osamotnieniu słabo uzbrojone oddziały polskie przez niemal tydzień stawiały zacięty opór dużo lepiej uzbrojonym siłom niemieckim. Powstanie wpłynęło również na wzmocnienie alianckich organów wojskowych i samorządowych, które miały nadzorować obszar Górnego Śląska do czasu przesądzenia o jego losach. Pod koniec sierpnia 1919 r. do miast Górnego Śląska przybyła francuska misja wojskowa, a w październiku, zgodnie z umową zawartą w Berlinie, z Górnego Śląska wycofano siły armii niemieckiej. Umowa przewidywała również powrót do swoich domów powstańców, którzy w obawie przed represjami przekroczyli granicę z Polską. Co najważniejsze, wydarzenia I Powstania Śląskiego wzmocniły patriotyzm polskiej ludności. W listopadzie 1919 r. zorganizowano wybory komunalne. Polacy zdobyli ok. 60 proc. głosów i większość miejsc w radach miejskich. W niektórych okręgach na polskich kandydatów padło ponad 75 proc. głosów.

Politycznym tłem II Powstania były przygotowania do plebiscytu, który miał przesądzić o przynależności państwowej Śląska. W lutym 1920 r. w Bytomiu powołano Polski Komisariat Plebiscytowy. Na jego czele, za zgodą rządu RP, stanął najważniejszy z polskich działaczy na rzecz polskości Górnego Śląska, Wojciech Korfanty. W skład Komisariatu weszli przedstawiciele partii chadeckich i Polskiej Partii Socjalistycznej. Utworzono też powiatowe komitety plebiscytowe. Głównym celem działań Komisariatu i współpracujących z nim organizacji było koordynowanie akcji agitacji na rzecz głosowania „za Polską”. Działania te cieszyły się również wsparciem polskich organizacji kulturalnych i społecznych.

Podobny komisariat plebiscytowy, powołany przez działaczy niemieckich, rozpoczął działalność w Katowicach. Do głosowania „za Niemcami” wzywano, posługując się argumentami o chaosie gospodarczym i politycznym panującym w Polsce. Celem było nie tylko prowadzenie działań propagandowych, lecz także przygotowanie się na przyjęcie górnośląskich Niemców przybyłych z innych regionów Rzeszy.

Kolejne miesiące były również starciem państw alianckich, które w różny sposób spoglądały na kwestię przyszłości Górnego Śląska. Polacy cieszyli się wsparciem wojsk Francji, która liczyła na maksymalne osłabienie Niemiec i ich przemysłu ciężkiego oraz wzmocnienie Polski, postrzeganej jako nowy francuski sojusznik na wschodzie kontynentu. Niemcy cieszyli się wsparciem sił Wielkiej Brytanii i Włoch – państw, które nie chciały nadmiernie wzmacniać Francji. Siły sojusznicze liczyły ok. 12 tys. żołnierzy. Aż 7,5 tys. z nich stanowili Francuzi.

Wiosną 1920 r. uwaga polskiej opinii publicznej skupiała się na wydarzeniach na wschodzie. Sukcesy w wojnie z bolszewikami przesłaniały walkę Polaków o polskość Górnego Śląska. Wykorzystywali to Niemcy, którzy coraz częściej dopuszczali się prowokacji i ataków na polskie instytucje i wiece. W kwietniu manifestacje Polaków przeciwko terrorowi Policji Bezpieczeństwa (Sicherheitspolizei – Sipo) zostały zaatakowane przez niemieckie bojówki ochraniane przez oddziały policji. Zaledwie kilka dni później podobny atak nastąpił podczas obchodów Święta Narodowego 3 maja. Pod koniec miesiąca zaatakowano Polski Komisariat Plebiscytowy. Polskie klęski w starciu z Armią Czerwoną w czerwcu i lipcu 1920 r. jeszcze bardziej rozpaliły nastroje niemieckich nacjonalistów. W swoich kalkulacjach politycznych przewidywali szybki upadek „państwa sezonowego”, który umożliwiałby kompromis z Rosją Sowiecką i powrót do granic z 1914 r. Skuteczne działania zapobiegające niemieckim atakom były paraliżowane przez pogłębiający się konflikt brytyjsko-francuski. Niemieckim atakom sprzyjali również urzędnicy niemieccy, którzy wciąż kontrolowali większość administracji na Górnym Śląsku. Swoją uprzywilejowaną pozycję wykorzystywali do zwalczania polskich strajków szkolnych oraz polskiego ruchu robotniczego w kopalniach i fabrykach.

W odpowiedzi na coraz gorętszą atmosferę na Górnym Śląsku polski Komisariat ogłosił strajk generalny w dniach 10–12 maja. W lipcu Komisariat zarządził tajne pogotowie bojowe Polskiej Organizacji Wojskowej Górnego Śląska. Jej siły liczyły wówczas ok. 12 tys. żołnierzy. Na ich czele stał Alfons Zgrzebniok ps. „Rakoczy”.

17 sierpnia w niemieckiej prasie na Górnym Śląsku pojawiła się fałszywa informacja o wkroczeniu do Warszawy wojsk bolszewickich. W wielu miastach doszło do ataków na polskich działaczy, drukarnie polskich gazet i inne polskie instytucje. W Katowicach niemieckie bojówki zamordowały dr. Andrzeja Mielęckiego, który udzielał pomocy rannym Niemcom, którzy zostali postrzeleni przez francuskich żołnierzy broniących grabionych polskich sklepów. Rannego lekarza Niemcy wyciągnęli z ambulansu wiozącego go do szpitala. Skatowane ciało wrzucili do Rawy. W odpowiedzi Polacy spalili niemiecką kolonię w Hołdunowie. W wielu kopalniach wybuchły strajki.

W obliczu tych wydarzeń w nocy z 19 na 20 sierpnia 1920 r. Wojciech Korfanty wydał rozkaz rozpoczęcia walki zbrojnej w części powiatów Górnego Śląska. Jednocześnie Komisariat Plebiscytowy ogłosił strajk generalny. Żołnierze POW rozpoczęli działania od zrywania łączności pomiędzy miastami kontrolowanymi przez Niemców. W kolejnych godzinach głównym celem stały się posterunki niemieckiej policji. Jej likwidacja i zastąpienie jej strażą obywatelską, a następnie nowo utworzoną policją plebiscytową stało się głównym założeniem walki powstańców.

Niewielkiego wsparcia oddziałom powstańczym udzieliły siły francuskie. Zdarzało się, że ich żołnierze strzelali do niemieckiej policji. Zupełnie odmienną postawę przyjęły siły brytyjskie. Ponadto brytyjski resort spraw zagranicznych po raz kolejny wyraził konieczność złagodzenia zapisów Traktatu Wersalskiego dotyczących Górnego Śląska. W odpowiedzi francuskie MSZ oświadczyło, że „Anglicy nie wykazują żadnej dbałości o interes polityczny, jakim jest plebiscyt z punktu widzenia zmniejszenia potęgi Niemiec”. Oskarżyli również Brytyjczyków o torpedowanie przygotowań do plebiscytu, m.in. przez zmniejszanie wsparcia dla Komisji Międzysojuszniczej. Konflikt sojuszników osiągnął swój szczyt, gdy stojący na czele brytyjskiej dyplomacji lord George Curzon oskarżył Polaków o sprowokowanie powstania i zażądał dymisji stojącego na czele sił sojuszniczych na Górnym Śląsku gen. Henri’ego Le Ronda. Brytyjski dyplomata stwierdził, że Le Rond nie zachowuje neutralnej postawy. Rzeczywiście francuski dowódca był przyjacielem Korfantego i w zgodzie z interesem narodowym swojego kraju jednoznacznie działał na rzecz osłabienia Niemiec.

Powstańcy sprawnie opanowali powiaty: katowicki i bytomski oraz większość tarnogórskiego, pszczyńskiego, rybnickiego, zabrzańskiego i lublinieckiego. Był to obszar znacznie większy niż opanowany podczas pierwszego zrywu. Skuteczność polskich działań i ich przygotowanie były nieporównywalnie lepsze niż podczas I Powstania Śląskiego. Impet działań był całkowitym zaskoczeniem dla policji i bojówek niemieckich. Morale Polaków wzmacniały także pierwsze informacje o powstrzymaniu sił sowieckich na wschód od Warszawy.

Polski Komisariat Plebiscytowy i POW ogłosiły warunki zakończenia walk. Były one stosunkowo ograniczone – domagano się rozwiązania niemieckiej policji i powołania nowych mieszanych sił porządkowych podlegających siłom alianckim. Umiarkowany ton żądań i zwycięstwa na froncie pozwalały zakończyć walki. Po długich tarciach pomiędzy sojusznikami 24 sierpnia 1920 r. Międzysojusznicza Komisja Plebiscytowa ogłosiła rozwiązanie niemieckiej policji i powołała Policję Górnego Śląska o polsko-niemieckim składzie. Powstańcy uzyskali też zapewnienie ukarania przywódców antypolskich ekscesów i usunięcie z obszaru objętego plebiscytem osób, które przybyły tu po 1 sierpnia 1919 r. Akcja zbrojna zakończyła się 25 sierpnia na rozkaz jej dowódców. W wyniku zrywu niemiecką policję plebiscytową zastąpiono mieszaną – polsko-niemiecką. Oficjalnie rozwiązano Polską Organizację Wojskową Górnego Śląska. Jej żołnierze działali dalej jako paramilitarna „Centrala Wychowania Fizycznego”. 28 sierpnia komisarze plebiscytowi obu stron wezwali ludność do zachowania spokoju.

Po zakończeniu powstania Komisja Międzysojusznicza przyspieszyła przygotowania do plebiscytu. Mimo gorących sporów brytyjsko-francuskich 20 marca 1921 r. na Górnym Śląsku odbyło się głosowanie. Uczestniczyło w nim 96,5 proc. osób z obszaru plebiscytowego. W głosowaniu mogły wziąć udział również osoby, które wyemigrowały ze Śląska. Przyjechało 182 tys. emigrantów z Niemiec, z Polski – 10 tys. Za przynależnością do Polski głosowało 40,3 proc. ludności.

W kolejnych tygodniach pogarszająca się sytuacja gospodarcza zwiększyła niezadowolenie mieszkańców Górnego Śląska. Wybuchły strajki, które 2 maja przekształciły się w strajk generalny na wieść o niekorzystnych dla Polski decyzjach Komisji. Tego samego dnia rozpoczęło się III Powstanie Śląskie. Najważniejsze walki toczyły się na Górze św. Anny. Powstańcy opanowali prawie cały obszar plebiscytowy. Walki trwały dwa miesiące. Zawarte porozumienie przewidywało rozgraniczenie stron wzdłuż tzw. linii generała Le Ronda, która nieprzypadkowo niemal pokrywała się z „Linią Korfantego”.

Powstanie wpłynęło na decyzję Rady Ambasadorów, która zdecydowała o korzystniejszym dla Polski podziale Śląska. Z obszaru plebiscytowego, czyli ponad 11 tys. km², zamieszkanego przez ponad 2 mln osób, do Polski przyłączono 29 proc. obszaru i 46 proc. ludności. Do Polski włączono Katowice, Świętochłowice, Królewską Hutę (obecny Chorzów), Rybnik, Lubliniec, Tarnowskie Góry i Pszczynę. Podział był korzystny dla Polski gospodarczo – na przyłączonym terenie znajdowały się 53 z 67 istniejących kopalni, 22 z 37 wielkich pieców oraz 9 z 14 stalowni. W czerwcu 1922 r. przyznany Polsce obszar Górnego Śląska został przejęty przez polską armię i administrację cywilną.

https://dzieje.pl/

Michał Szukała (PAP)

szuk / skp /

CZYTAJ DALEJ

W tej archidiecezji nie będzie tradycyjnych wizyt kolędowych

2020-09-25 21:02

[ TEMATY ]

kolęda

Katowice

Ks. Krzysztof Hawro

Co roku na drzwiach naszych mieszkań pojawia się znak błogosławieństwa

Co roku na drzwiach naszych mieszkań pojawia się znak błogosławieństwa

O tym, że w tym roku nie będzie tradycyjnych wizyt kolędowych w domach wiernych archidiecezji katowickiej poinformował Wydział Duszpasterski katowickiej Kurii Metropolitalnej.

Powodem jest aktualna sytuacja epidemiczna. Natomiast w okresie Bożego Narodzenia odprawiane będą msze święte w intencji parafian z poszczególnych ulic.

Wydział Duszpasterski katowickiej Kurii Metropolitalnej informacje w tej sprawie przesłał do wszystkich parafii archidiecezji katowickiej.

"Aktualna sytuacja epidemiczna uniemożliwia przeprowadzenie tzw. kolędy w tradycyjnej formie. Odwiedziny duszpasterskie ograniczamy wyłącznie do błogosławieństwa nowych domów i mieszkań na zaproszenie gospodarzy" - czytamy w komunikacie.W tym roku w okresie Bożego Narodzenia ma jednak pojawić się nietypowa forma modlitwy za wiernych z poszczególnych osiedli i ulic.

"Jednocześnie zachęcamy duszpasterzy do celebracji w okresie Bożego Narodzenia (jeśli to konieczne – także w czasie Adwentu) Eucharystii w intencji parafian z poszczególnych ulic oraz kolędowych Nieszporów (wieczorów), z uwzględnieniem stosownych przepisów sanitarnych" - brzmią zalecenia katowickiej kurii.Aktualnie w województwie śląskim na kwarantannie z powodu koronawirusa przebywa 2 261 osób, w szpitalach jest 192 pacjentów. Służby sanitarne informują o 22 050 osobach z wynikiem dodatnim po przeprowadzonych testach, z czego wyzdrowiało 20 688 osób, a zmarło 537.

CZYTAJ DALEJ

Watykan: Papież rozmawiał o sytuacji na Kaukazie ze zwierzchnikiem Ormian

2020-09-27 20:57

Copyright: Vatican Media

W dniu wybuchu walk między siłami Armenii i Azerbejdżanu o Górski Karabach papież Franciszek przyjął zwierzchnika Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego Karekina II. Niedzielna audiencja, planowana od dawna, nabrała dramatycznego znaczenia - mówią komentatorzy.

O porannej audiencji poinformowało watykańskie biuro prasowe, nie podając szczegółów.

Następnie w południe, w czasie spotkania z wiernymi na modlitwie Anioł Pański, papież wystosował ogólny apel o pokój na Kaukazie, nie wymieniając z nazwy stron konfliktu. Wezwał je do dialogu i negocjacji oraz zapewnił o swej modlitwie za ten region.

Watykaniści podkreślają, że spotkanie papieża ze zwierzchnikiem Kościoła Ormiańskiego miało nadzwyczajny przebieg ze względu na wiadomości napływające z Armenii i Azerbejdżanu, które były tematem ich rozmowy.

Karekin II według mediów poprosił Watykan o pomoc i opisał sytuację w regionie.

W wywiadzie dla dziennika "Il Messaggero" powiedział, że papież wyraził ból z powodu tego, co dzieje się na pograniczu obu krajów. Jak dodał, powiedział Franciszkowi, że to Turcja wspiera Azerbejdżan, by "wywołał wojnę".

"Celem jest umocnienie pozycji militarnej Turcji w regionie" - dodał duchowny. Podkreślił też: "Boimy się".

W niedzielę doszło do walk między siłami Azerbejdżanu i Armenii. Oba kraje oskarżają się nawzajem o eskalowanie sytuacji. (PAP)

sw/ akl/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję