Reklama

Niedziela Kielecka

Przyszli alumni już w Seminarium

Od siódmego września uczestniczą w kursie przygotowawczym, który pomaga im w poznaniu uczelni i wykładowców i czekają na immatrykulację.

Niedziela kielecka 39/2020, str. I

[ TEMATY ]

seminarium

seminarzyści

Arch.

Poznawali się także na górskim szlaku

Poznawali się także na górskim szlaku

Klerycy wraz z ks. Kamilem Banasikiem i ks. Michałem Olejarczykiem – opiekunem pierwszego rocznika uczestniczyli w wyjeździe do Rabki. Ten pobyt służył integracji. – Chcieliśmy, aby klerycy poznali się. Zaplanowaliśmy wędrówki po górach i codzienną Eucharystię. Odwiedziliśmy sanktuarium w Łagiewnikach, a w drodze powrotnej do Kielc wstąpiliśmy do sanktuarium Grobu Bożego w Miechowie – mówił ks. Kamil.

Reklama

Kim są przyszli alumni? Przeważnie wyrośli z służby liturgicznej i we wspólnotach. U Łukasza Ligenzy z parafii w Kurzelowie w rodzinie są już powołania. Jego bracia Andrzej i Krzysztof są kapłanami. – Wychowałem się w rodzinie katolickiej. Mama od małego prowadziła mnie do kościoła na Mszę św. kilka razy w tygodniu. Bardzo chciałem służyć przy ołtarzu i jeszcze przed I Komunią św. mój proboszcz zgodził się, abym posługiwał. Wtedy myślałem, że w przyszłości będę księdzem. Jednak po maturze miałem inne plany. Poszedłem na studia ekonomiczne, znalazłem dziewczynę, ale mimo to odczuwałem niezadowolenie, tak jakby czegoś brakowało. Wtedy wróciłem do młodzieńczych marzeń. Musiałem wyjaśnić swojej dziewczynie, że powinienem rozważyć powołanie do kapłaństwa. Choć wątpliwości zawsze będą, zdecydowałem się na tę drogę. Kurs to dobry czas dla nas,  poznajemy się – mówił Łukasz.

Świat wciąż potrzebuje dobrych księży, oddanych Bogu i drugiemu człowiekowi.

Jakub Sobótka z parafii Wniebowzięcia NMP we Włoszczowie dorastał do powołania w Ruchu Światło-Życie. Tutaj odkrywał, jak ważna jest Eucharystia i liturgia. W drodze dojrzewania do powołania towarzyszył mu jego spowiednik, z którym dużo rozmawiał. – On mnie prowadził – mówi. Po maturze zdecydował się na studia na kierunku bezpieczeństwo wewnętrzne, jednak po roku zrezygnował i wybrał powołanie. Obawy zawsze będą, nigdy nie jest się pewnym w stu procentach, ale wiem, że Chrystus będzie mnie umacniał – powiedział.

– Ten kurs jest dobrze zaplanowany. Zaczęliśmy od wykładów z ks. dr. Tomaszem Gocelem, który przybliżył nam historię kieleckiego Seminarium i diecezji – opowiadał Maciej Żywot z parafii w Żębocinie. Przed wstąpieniem do seminarium był studentem UJPII w Krakowie na wydziale teologiczno-filozoficznym przez trzy lata. – Nad powołaniem zastanawiałem się długo. Zawsze mnie wspierał proboszcz ks. Krzysztof Olszewski. Dziś wcale nie jest łatwo być księdzem, jest duża nagonka na kapłanów. Z drugiej strony świat wciąż potrzebuje dobrych księży, oddanych drugiemu człowiekowi, którzy będą przykładem i świadectwem Pana Jezusa i będą do Niego prowadzić innych. Takim księdzem chcę być – tłumaczył.

2020-09-23 09:47

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Tomasik zachęcił alumnów do pogłębienia osobistej więzi z Chrystusem

2020-10-12 17:28

[ TEMATY ]

seminarium

bp Tomasik

Bożena Sztajner/Niedziela

Do pogłębienia osobistej więzi z Chrystusem zachęcał biskup Henryk Tomasik, który celebrował mszę świętą w kaplicy Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu. 12 października odbyła się inauguracja roku formacyjnego w seminarium. Nowy rok akademicki rozpoczęło 47 alumnów, w tym 2 na pierwszym roku.

- Pogłębienie osobistej więzi z Chrystusem to jakby nadanie prawdziwej mocy w naszym życiu treści 15. rozdziału Ewangelii św. Jana, czyli „Kto trwa we Mnie, a Ja w nim ten przynosi owoc obfity”. Z tym fragmentem doskonale harmonizuje się 17. rozdział Ewangelii św. Jana, gdy Chrystus mówi o potrzebie jedności.

To jest droga, to jest perspektywa. Wielkie dzieła w życiu Kościoła powstawały w ciszy. Norwid jest autorem ciekawego sformułowania, że „cisza jest myśli zbieranie”. Potrzebne jest takie zbieranie myśli w ciszy, aby następnie dobrze wypełnić misję, by pogłębić więź z Chrystusem – mówił do zgromadzonych ordynariusz radomski.

Dalej bp Tomasik zwrócił uwagę, że w „życiu naszego narodu mamy zewnętrzne dowody na tego typu rozwiązywanie wielu spraw”. Przypomniał, że „nasi wielcy twórcy kultury tworzyli na emigracji”. - Nie mieli warunków do pracy, a powstawały wielkie arcydzieła. Każde warunki są sprzyjające i pomagają, by pogłębić osobistą więź z Bogiem. Dzisiaj w szczególny sposób się o to modlimy się, aby słowa „Kto trwa we Mnie, a Ja w nim” stały się rzeczywistością w naszym życiu i seminarium – mówił biskup.

Ks. dr Jarosław Wojtkun, rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu przypomniał, że wydany ostatnio dokument kongregacji ds. duchowieństwa poświęcony formacji kapłańskiej określa powołania jako nieoszlifowany diament. - Można to rozumieć w ten sposób, że wydobywanie docelowego kształtu jest procesem, który dzieje się wraz z procesem formacji. Tylko Bóg widzi ten docelowy kształt na samym początku. Dlatego dzisiaj prosimy Boga, by wspierał nasze wysiłki, abyśmy jako wychowawcy ten proces czynili z należytą starannością i cierpliwością – powiedział ks. Wojtkun.

Szymon Maliborski z parafii św. Mikołaja w Końskich. - Zdecydowałem złożyć dokumenty do Wyższego Seminarium Duchownego. Myślę, że jest to dojrzała decyzja, która kształtowała się od dłuższego czasu . To odpowiedni czas. To droga, która prowadzi do kapłaństwa. Owszem, wielu jest powołanych, ale niewielu wybranych, niewielu jest gotowych do podjęcia do konkretnych decyzji, by pójść za Chrystusem. Liczę na modlitwę bliskich i moich braci z seminarium, aby wytrwać w tym postanowieniu – powiedział kleryk pierwszego roku.

Karol Rupniewski z parafii św. Józefa w Goździe Starym. - Żniwo wprawdzie wielkie a robotników mało. Żyjemy w trudnym czasie. Mam 35 lat i jestem gotowy do podjęcia tej drogi – powiedział kleryk pierwszego roku.

Filip Kochanowski jest na piątym roku formacji w radomskim seminarium duchownym.

- Dzisiaj dziękuję Bogu za dwóch braci, którzy przyszli do seminarium. Potrzeba wiele modlitwy w tym trudnym czasie epidemii koronawirusa. Potrzeba tutaj dużo wiary – powiedział radomski seminarzysta.

Do kapłaństwa w Radomiu przygotowuje się 47 kleryków. Nowością w nauczaniu w tym roku będą wykłady z RODO na szóstym roku, które pozwolą alumnom przygotować się do pracy w kancelarii parafialnej. Tuż przed Adwentem, 28 listopada odbędą się zaległe święcenia diakonatu.

CZYTAJ DALEJ

Sami sobie zgotowaliśmy ten los

2020-10-27 19:55

Archiwum prywatne

Ks. Daniel Wachowiak

Ks. Daniel Wachowiak

O ostatnich wydarzeniach jakie mają miejsce w Polsce -  komentuje ks. Daniel Wachowiak, proboszcz parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Wniebowziętej w Piłce (Arch. Poznańska) w rozmowie z Jakubem Jóźwiakiem.

Jakub Jóźwiak: Proszę Księdza, od tygodnia już widzimy w Polsce liczne demonstracje po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego stwierdzającego niezgodność tzw. przesłanki eugenicznej z ustawą zasadniczą. Często dochodzi do ataków na katolików oraz zakłócania Mszy Świętej. Jaka myśl przychodzi Księdzu patrząc na te sceny?

Ks. Daniel Wachowiak: Jest obecnie potężny chaos, więc żeby się w tej całej sytuacji nie pogubić, należy wszystkie te sprawy porządkować. Po pierwsze, “ku wolności wyswobodził nas Chrystus” jak mówi Pismo Święte, to znaczy każdy ma prawo wyrażania własnych poglądów, nawet jeżeli one nie są zgodne z normami chrześcijańskimi. Dodatkowo wiemy o tym, że zarówno prawo polskie, jak i prawa międzynarodowe, umożliwiają publiczne manifestowanie swoich poglądów. Jednocześnie musimy pamiętać, że moja wolność kończy się wówczas, gdy wkracza na wolność mojego bliźniego. Każda wolność ma swoją granice. Niestety, widzimy od kilku dni, że osoby uważające się za manifestujące swoje poglądy, tę granicę swojej i bliźniego wolności przekroczyły m.in. wchodząc do kościołów i nie tylko wchodząc, ale profanując to miejsce, które jest wyłączne dla obrządków sakralnych. Czyli, nie dość, że złamały prawo cywilne to również przekroczyły prawo kanoniczne, zatem nie możemy mówić o nich jako protestujących, ale o łamiących prawo a z punktu widzenia Ewangelii o osobach bardzo zagubionych. Na nieszczęście, wśród manifestujących jest wiele osób młodych, nastolatków. Wielu duszpasterzy patrząc na to widowisko ubolewa, ponieważ rozpoznają w nim twarze osób, które uczestniczyły w rekolekcjach, różnego typu wyjazdach duszpasterskich. Znamy te młode osoby z lekcji katechezy i zadajemy sobie pytanie “co poszło nie tak?”.

JJ: Właśnie, co poszło nie tak? Przecież nie od dziś wiadomo, że poziom katechezy w szkołach, w Kościele pozostawia wiele do życzenia. Często to wygląda na klepanie pewnych formułek, pacierzy lub przygotowywanie do I Komunii Świętej bądź bierzmowania. Nie bez powodu mówi się, że bierzmowanie to jest “oficjalne rozstanie się z Kościołem Katolickim w obecności biskupa”.

Ks. DW: Ci, którzy są rzeczywiście na pierwszym froncie, sami na własnej skórze już od kilku lat doświadczają tego, o czym mówił za swojego pontyfikatu św. Jan Paweł II, czyli trwa wojna cywilizacyjna. Wojna pomiędzy dwoma światami: światem życia i miłości a cywilizacją śmierci. Dzisiaj “polski katolik” korzysta od czasu do czasu z sakramentów, szczególnie z Komunii Świętej, z możliwości wzięcia ślubu w kościele, również wzięcia bierzmowania, korzysta z obrządku pogrzebowego, ale jednocześnie widzimy, że poglądy wielu polskich katolików z miesiąca na miesiąc, z roku na rok coraz bardziej oddalają się od czystej, zdrowej nauki Ewangelii, czyli również nauki katechizmowej Kościoła Rzymskokatolickiego. Oczywiście zadajemy sobie pytanie: “Jak wyglądały nasze lekcje religii?”. Od lat apelujemy o to, żeby nasze podejście do katechezy w szkołach publicznych ewoluowało. Może kiedyś były dobre czasy na to, aby przekazywać Dobrą Nowinę w szkole, ale te czasy się już skończyły. Zadajemy również pytanie: “Co się stało z naszymi duszpasterstwami?”, ponieważ wiele razy były to spotkania jedynie rówieśnicze, koleżeńskie z takim akcentowaniem własnych emocji i odszukiwaniem jedynie własnego “ja”. To się działo nawet na tzw. uroczystościach religijnych, które wielokrotnie były jedynie uczuciowymi eventami, czyli zamiast podawania zdrowej nauki ewangelicznej, która jest bardzo wymagająca, chcąc mieć młodzież przy sobie - nie chcąc ich utracić - wiele razy tę ewangeliczną poprzeczkę potrafiliśmy obniżyć i teraz mamy tego efekt. Widzimy, że wiele z tych młodych osób nie ma korzenia w Słowie Bożym.

JJ: Czy widzi Ksiądz zatem jakąś alternatywę dla tych dusz, aby nie zostały stracone? Przecież to miało być “pokolenie JP2”, czyli “pokolenie św. Jana Pawła II” a widzimy, że rzeczywistość jest odmienna.

Ks. DW: Wydaje mi się, że większość demonstrujących nie należy do “pokolenia JP2”, ponieważ to są młodzi, którzy urodzili się albo tuż po zakończeniu pontyfikatu Jana Pawła II, czyli po jego śmierci albo po 2000 r., czyli ci młodzi byli zbyt mali, żeby cokolwiek do swoich umysłów i serc przyswoić z nauki Papieża-Polaka. Natomiast nie zapominajmy, że proces laicyzacji to jest globalna sprawa, która dotyczy nie tylko naszego kraju. Ten proces laicyzacji globalnej ma ułatwione tory, gdyż dzisiaj modernistyczna, nowoczesna kultura należy do tych, którzy określają się nawet jako ci, którzy wręcz walczą z tym co przekazuje Ewangelia, chrześcijaństwo i Kościół Katolicki. Od paru lat łatwiej popaść w tę bez jałowość intelektualną, bo ona jest łatwiejsza a jednocześnie nie wymagać od siebie tego, co wypływa z Dekalogu i Ewangelii, ponieważ pójść za Chrystusem jest rzeczą trudną. Pójść za Jego Słowem wymaga ode mnie czasami heroizmu. Pójść za Panem Bogiem to jest czasami usłyszenie od Niego: [Zostaw wszystko, a jeżeli tego nie uczynisz to zostań w tym miejscu, w którym zadałeś mi pytanie: “czy mogę iść za Tobą, Nauczycielu?”]. Tak mniej więcej mówi Jezus do bogatego młodzieńca, który odszedł zasmucony po rozmowie z Chrystusem. Zatem, odpowiadając na pytanie, my w duszpasterstwach zapomnieliśmy o tym, że pójście za Chrystusem bywa trudne, że nie możemy za wszelką cenę przyciągać młodych ludzi, ponieważ efektem będzie to, co widzimy obecnie. Po drugie, niestety, mamy takie czasy, że łatwiej sięgać po tę pustkę intelektualną niż od siebie wymagać. Myśmy młodych ludzi nie zdołali przygotować do starcia z tą wojną cywilizacyjną. Wiele młodych umysłów nie jest w stanie zobaczyć, że to co im dzisiaj laicki świat prezentuje, jest nawet dla nich samych w ostateczności niebezpieczne.

JJ: Widzimy, że ostatnio katolicy się mobilizują, formuje się m.in. Straż Narodowa, która ma bronić kościołów przed rozwścieczonym tłumem. Czy Ksiądz uważa, że przyszły takie czasy, że trzeba będzie bronić kapłanów i kościołów?

Ks. DW: Jestem bardzo wdzięcznym wszystkim tym, którzy bronią świątyń. Od lat powtarzam taką myśl, że problemem dla nas nie jest siła ludzi pogubionych, nawet złych, ale słabość ludzi dobrych, mądrych i zdrowych duchowo. Nie bójmy się być solą dla ziemi i światłem dla świata. Nie możemy być solą zwietrzałą. Wystarczy, że próbuje się bronić prawdy i przez ten sam fakt staję się już wrogiem w oczach tych, którzy mają, niestety, pobrudzone sumienia. Bogu dzięki za tych, którzy bronią wartości. Tak jak mówił bł. ks. Jerzy Popiełuszko: “Nie daj się najpierw złu - czyli sam nie bądź agresywny – ale zło dobrem zwyciężaj. Natomiast nie daj się temu złu, nie daj się mu pokonać”. Czyli masz prawo bronić siebie i młodszych przed agresją zła.

CZYTAJ DALEJ

Uciekli z domów. Potrzebują pomocy

2020-10-30 21:44

[ TEMATY ]

misje

Afryka

imigranci

Archiwum ks. P. Wolnego

Ks. Piotr Wolny pomaga imigrantom z Afryki.

Ks. Piotr Wolny pomaga imigrantom z Afryki.

Na misjach w Maroku posługuje pochodzący z Istebnej salezjanin, ks. Piotr Wolny (od września 2019) oraz od września 2016 ks. Antoin Exelmans z diecezji Rennes we Francji. Obaj pomagają afrykańskim imigrantom, opłacając im mieszkanie, wyżywienie i umożliwiając kontynuowanie edukacji, co jednak w realiach misyjnych nie jest proste i wymaga dużych nakładów finansowych.

Obecnie 12 młodych imigrantów z Afryki przebywa w marokańskiej Kenitrze, m.in. ucząc się zawodu elektryka w salezjańskim Instytucie Zawodowym Don Bosco w Kenitrze, gdzie pracuje ks. Piotr Wolny. – Są to ofiary wykorzystywania, przemocy, szantażu i handlu ludźmi. Uciekali z domów z powodów zagrożenia wojnami w rodzimych krajach, z powodu trudnych sytuacji rodzinnych, zmuszeni imigrować w poszukiwaniu stabilności i możliwości, by się uczyć – informuje Karina Czyż z Fundacji „Jest Bosko” z Istebnej, która założyła zrzutkę na pomoc dla księży misjonarzy w kształceniu młodych imigrantów.

Misje kapłanów można wesprzeć na zrzutka.pl: „Wspomóż edukację zdolnych Afrykańczyków, którzy mogą wylądować na ulicy”.

Ks. Piotr Wolny już odprawił we wspólnocie księży salezjanów w Kenitrze Mszę św. w intencji wszystkich ofiarodawców. Jeśli ktoś chciałby złożyć intencję, może to uczynić, a kapłan odprawi Mszę św. w danej intencji w kaplicy salezjańskiej w Kenitrze. W tej sprawie można kontaktować się z Fundacją „Jest Bosko”.

O wydarzeniu piszemy również w najnowszej Niedzieli na Podbeskidziu nr 44 na 1 listopada 2020.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję