Reklama

Historia

Błazen czy mędrzec?

Ludzie od zawsze lubili się śmiać, niezależnie od płci, rasy, narodowości, wieku i wykształcenia.

2020-12-28 16:10

Niedziela Ogólnopolska 1/2021, str. 60-61

[ TEMATY ]

historia

Museo del Prado

Diego Velázquez, Don Sebastian de Morra (błazen króla hiszpańskiego Filipa IV; olej, 1644 r.)

Diego Velázquez, Don Sebastian de Morra (błazen
króla hiszpańskiego Filipa IV; olej, 1644 r.)

Niestety, najchętniej śmiali się z innych, nader często z upośledzonych psychicznie lub fizycznie. Uznawano ich za nierozumnych głupców, niegodnych tego, by być pełnoprawnymi członkami społeczeństwa. Stawali się więc bezdomnymi włóczęgami, dla których jedynym zajęciem mógł być zawód błazna.

Sowizdrzał i inni

Jeśli błazen był sprytny, potrafił okpić tych, którzy nim gardzili i jeszcze na tym zyskać – stawał się nawet ludowym bohaterem, o którym powstawały opowieści.

Reklama

W średniowiecznych Niemczech niezwykle popularny stał się Till Eulenspiegel, znany u nas jako Dyl Sowizdrzał – typ wesołka filozofa, kpiarza mądrali, obdarzonego zdrowym chłopskim rozsądkiem, włóczącego się po świecie i zabawiającego wszystkich rubasznymi dowcipami. To on jako pierwszy sprzedał kuśnierzowi kota w worku, twierdząc, że sprzedaje zająca.

W jednej z opowieści przybył do Gdańska, żeby utrzeć nosa jego mieszkańcom znanym z pychy i chciwości. W czasie Jarmarku św. Dominika pokazał wielki kamień szlifierski z żelazną korbką, który miał służyć do ostrzenia języka tak zmyślnie, że można się było porozumiewać bez trudu z obcokrajowcami. Na dowód tego, że mówi prawdę, Sowizdrzał zakręcił korbką, zbliżył język do tarczy i przemówił do zebranych w różnych językach. Zebrał od wielu zachwyconych mieszkańców Gdańska pieniądze, uprzedzając, że efekt zostanie osiągnięty dopiero za dwa tygodnie. Nawet najzamożniejsi rajcy kładli języki na kamieniu. Wielu nabawiło się krwawych ran, nie mogli oni później mówić ani jeść. Kiedy oszustwo wyszło na jaw, Sowizdrzała już dawno nie było w mieście.

W kulturze islamu najbardziej znanym odpowiednikiem Sowizdrzała jest Hodża Nasreddin. Opowieści o Hodży, także współcześnie, są częstym komentarzem różnych sytuacji domowych, rodzinnych, społecznych, a nawet politycznych. Pozwalają traktować rzeczywistość ze zdrowym dystansem i przymrużeniem oka.

Reklama

Nasreddin sprzedał kiedyś swój dom z wyjątkiem jednego gwoździa wbitego w ścianę. Kupcowi postawił warunek: żeby w każdej chwili mógł odwiedzić gwóźdź, ponieważ jest do niego bardzo przywiązany. Kupiec się zgodził i od tej pory przez kilka lat Hodża odwiedzał go codziennie w porach posiłków, a nowy właściciel, zgodnie z zasadą gościnności, nie mógł odmówić poczęstunku.

Dzień głupców

Dla osobników pokroju Sowizdrzała czy Nasreddina, a także wesołków i błaznów wędrujących w średniowiecznej Europie za chlebem od miasta do miasta, najważniejszym dniem w roku był Dzień Głupców. Przypadał on najczęściej w pierwszy dzień roku i normą obowiązującą było postawienie wówczas świata na głowie, całkowita zmiana ról społecznych. W tym dniu królem zostawał najgłupszy i najbrzydszy. Temu wszystkiemu towarzyszyły głośna muzyka, tańce, niewyobrażalne pijaństwo i orgie. Wszystko było możliwe i wszystko dopuszczalne. Władze świeckie i Kościół zezwalały na to, traktując obyczaj jako rodzaj społecznego wentyla. Pewien średniowieczny doktor z Auxere napisał, że dla dobra człowieka byłoby wskazane, by „błazeństwo, które jest naszą drugą naturą i wydaje się człowiekowi przyrodzone, mogło się swobodnie wyżyć chociaż raz w roku”.

Nie tylko Stańczyk

Ludzi potrafiących rozśmieszać ceniono także na dworach książęcych i królewskich.

Dworski błazen nosił strój przypominający króla z Dnia Głupców – kaptur zwany kukiełką z długimi uszami, zakończony dzwonkami, który był odpowiednikiem korony. Czasem dodawano przechodzące przez środek kaptura wypustki w kształcie koguciego grzebienia, także zakończone dzwoneczkami. Nieodzownym elementem był odpowiednik berła – laska zwana cepem, na której końcu często umieszczano małą replikę kukiełki lub lisie ogony. Cechą wyróżniającą zawodowego błazna było też gładko wygolone oblicze, wówczas wyśmiewane.

Dobry błazen powinien być dobrze wykształcony, inteligentny, elokwentny, znać kilka języków i być obdarzony zmysłem obserwacji. Zaliczał się do najbardziej zaufanych ludzi władcy, świetnie go znał i rozumiał. Błaznowi przysługiwał przywilej wolności słowa. Był jedyną osobą, która mogła krytykować króla, kpić z jego posunięć, wyśmiewać decyzje – obrażanie się na trefnisia uchybiałoby godności pańskiej. Mógł też przekazać władcy złe wieści, na co nikt inny by się nie odważył. Kiedy w 1340 r. flota francuska została zniszczona przez Anglików, błazen Filipa VI powiedział mu, że angielscy żeglarze „nie mieli nawet na tyle odwagi, by wskoczyć do wody, jak nasi dzielni Francuzi”.

Niektórzy z błaznów królewskich zdobyli wielką sławę. Chicot – błazen Henryka III, byłego króla Polski, był jednocześnie dyplomatą, szpiegiem i wykonawcą tajnych misji, a także żołnierzem. Uderzał równie skutecznie szpadą i językiem. Gdy wracał kiedyś z jakiejś wycieczki, wszedł do komnaty króla. Ten spytał: „Wyjaw, gdzie byłeś, bo ja kazałem cię szukać po wszystkich spelunkach Paryża”. Chicot mu odpowiedział: „Mniemam, Henryczku, że zacząłeś od Luwru?”.

Triboulet, który był błaznem czterech francuskich królów, został uwieczniony w operze Rigoletto Giuseppe Verdiego i książkach Wiktora Hugo. Przekroczył jednak granicę tolerancji królewskiej, kiedy obraził faworytę Franciszka I. Ten skazał go na śmierć, ale ponieważ żałował błazna, którego bardzo lubił, pozwolił mu wybrać rodzaj śmierci. Triboulet odpowiedział: „Wybieram zatem śmierć ze starości”.

Tyle szczęścia nie miał błazen Hintze na dworze pomorskiego księcia Jana Fryderyka. Wepchnął księcia do wody, chcąc uwolnić go od gorączki. Rozgniewany władca zainscenizował proces, skazano dowcipnisia na ścięcie mieczem, ale w momencie egzekucji miecz zamieniono dyskretnie na kiełbasę. Błazen jednak ze strachu zmarł.

Jeszcze gorszy los spotkał Gundlinga, który bawił króla pruskiego Fryderyka Wilhelma I. Błazen poza tym, że miał posadę na dworze, był wybitnym profesorem historii i prezydentem Pruskiej Akademii Nauk. Nie przeszkodziło to jednak królowi przypalać mu pośladki rozżarzonymi patelniami, a kiedy skatowany zmarł, kazał wepchnąć zwłoki do beczki z winem i tak je pochować.

Najbardziej znanym w Polsce błaznem jest oczywiście Stańczyk, ulubieniec Zygmunta Starego. Czas panowania tego władcy to najlepszy okres błazeńskiego życia Stańczyka i jego najlepsze dowcipy dworskie. Napisali o nim: Rej, Kromer i Górnicki, a w XIX wieku legendę mądrego błazna utrwalił Matejko, malując Stańczyka jako patriotę przygnębionego złymi dla ojczyzny wieściami.

Zmierzch obecności błaznów na europejskich dworach przyszedł wraz z XVIII wiekiem. Ich miejsce zajęli dworzanie o bystrym umyśle, poeci i zwykli kpiarze. Tradycja jednak do końca nie zaginęła. Dyl Sowizdrzał rządzi w Niemczech w okresie karnawału, w Turcji co roku odbywa się festiwal Hodży Nasreddina, a walijskie miasto Conwy obsadziło oficjalnie w 2015 r. stanowisko miejskiego błazna wakujące od XIII wieku.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Śladami Wladysława Jagiełły (1)

Niedziela rzeszowska 36/2019, str. 4-5

[ TEMATY ]

historia

Mirek i Magda Osip-Pokrywka

Najwyższy książę litewski i pierwszy król Polski z dynastii Jagiellonów został zapamiętany przede wszystkim jako pogromca Krzyżaków i zwycięzca z pól Grunwaldu. Należy pamiętać, że to również odnowiciel Uniwersytetu Krakowskiego, inicjator chrystianizacji Litwy i fundator wielu świątyń. Tradycja przypisuje mu tłumaczenie z polskiego na litewski modlitwy „Ojcze nasz”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama w Tygodniku Katolickim „NIEDZIELA”

Karol Porwich/Niedziela

„Niedziela” to:

• ogólnopolski tygodnik katolicki, istniejący na rynku od 1926 roku

• informacje o życiu Kościoła w Polsce i na świecie, o sprawach społecznych, rodzinnych, gospodarczych i kulturalnych

• obecność w polskich parafiach w kraju i poza granicami (Włochy, USA, Kanada, Niemcy, Wielka Brytania), w sieciach kolporterskich i na Poczcie Polskiej

• szczególna obecność w 19 diecezjach w Polsce, w których ukazują się edycje diecezjalne: warszawska, krakowska, częstochowska, wrocławska, sosnowiecka, podlaska, bielska, świdnicka, szczecińska, toruńska, zamojska, przemyska, legnicka, zielonogórska, rzeszowska, sandomierska, łódzka, kielecka, lubelska

• 68 stron ogólnopolskich i 8 diecezjalnych

• portal www.niedziela.pl

• księgarnia (www.ksiegarnia.niedziela.pl) – ponad 350 publikacji książkowych

• studio radiowe Niedziela FM oraz telewizyjne Niedziela TV z możliwością przygotowania materiałów w jakości HD, własny kanał na YouTube, materiały na portalu www.niedziela.pl, zamówienia realizowane dla TV Trwam, TVP i lokalnej telewizji

• jest obecna w internecie, w rozgłośniach radiowych, w niektórych telewizjach regionalnych

Reklama w naszym Tygodniku jest potwierdzeniem wiarygodności firmy - do tego przyzwyczailiśmy naszych Czytelników.
Wyniki ankiety przeprowadzonej na zlecenie "Niedzieli" przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego pozwoliły ustalić profil Czytelników "Niedzieli":

• wiek - 28 - 65 lat

• wykształcenie - wyższe i średnie

• kobiety i mężczyźni w proporcjach 48% do 52%

• mieszkańcy dużych i średnich miast oraz wsi
Kolportaż - 60% parafie, 40% Poczta Polska, KOLPORTER i inne firmy kolporterskie;

Nakład: zmienny od 85 tys. do 115 tys. w zależności od okoliczności

Kontakt
Zamówienie reklamy lub ogłoszenia można przesłać:

Reklama
   Krzysztof Walaszczyk
   Dział Marketingu Tygodnika Katolickiego "Niedziela"
   tel. (34) 369 43 49, 603 701 615
   marketing@niedziela.pl

Ogłoszenia
   Barbara Kozyra
   tel. (34) 369 43 65
   tel. na centralę: (34) 365 19 17 w. 365
   ogloszenia@niedziela.pl

drogą pocztową pod adresem:
   Redakcja Tygodnika Katolickiego "Niedziela"
   ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa


CZYTAJ DALEJ

Abp Gądecki po śmierci Polaka w Plymouth: trzeba powiedzieć „Nie” cywilizacji śmierci

2021-01-26 20:26

[ TEMATY ]

śmierć

abp Stanisław Gądecki

Polak z Plymouth

Karol Porwich/Niedziela

Abp Stanisław Gądecki

Abp Stanisław Gądecki

„Wyrażam głęboki smutek z powodu śmierci Polaka w Plymouth. Modlę się o niebo dla niego i pociechę dla rodziny. Mówmy odważnie «NIE» barbarzyńskiej cywilizacji śmierci” – napisał na komunikatorze Twitter, abp Stanisław Gądecki.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski już 19 stycznia zwrócił się w liście do kard. Vincenta Nicholsa, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Anglii i Walii, o podjęcie starań w celu ratowania życia Polaka ze szpitala w Plymouth.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję