Reklama

Historia

Prawy do lewego

W Polsce kierunek jazdy jednakowy dla wszystkich był wprowadzany od października 1921 r. razem z pierwszym kodeksem drogowym. Wcześniej, gdy jechało się z Warszawy do Krakowa, za Radomiem trzeba było zjeżdżać na lewą stronę.

Niedziela Ogólnopolska 2/2021, str. 52-53

[ TEMATY ]

historia

Jan Collsiöö/Wikipedia

Zmiana kierunku jazdy w centrum Sztokholmu, 3 września 1967 r.

Zmiana kierunku jazdy w centrum Sztokholmu, 3 września 1967 r.

W dzisiejszych czasach większość ludzkości porusza się prawą stroną. Dla nas, Polaków, jest to oczywiste. Wyjątek stanowią m.in. Brytyjczycy. Choć trudno to przyznać, to jednak mają oni sporo racji, że poruszają się lewą stroną drogi.

Lewa była pierwsza

Na początku nikt się nie przejmował, którą stroną drogi chodzi. Problem pojawiał się dopiero wtedy, kiedy trzeba było się wyminąć. Robiono to raz z jednej, raz z drugiej strony; w miarę rozwoju ludzkiej cywilizacji okazywało się, że lewa strona jest lepsza.

Reklama

Przede wszystkim łatwiej było się wtedy bronić przed ewentualnym atakiem nadchodzącego z naprzeciwka przeciwnika. Broń z reguły trzyma się z lewej strony, żeby łatwiej było wyciągnąć ją prawą ręką. W Japonii samurajowie nosili dwa miecze ściśle przymocowane do pasa, a przez to wystające czasem nawet na pół metra. Gdy mijali się oni z prawej strony, zaczepiali się nimi, przez co dochodziło do konfliktów i pojedynków. Żeby temu zapobiec, już w XVII wieku władcy z rodu Tokugawa nakazali wszystkim podążającym do stolicy mijanie się z lewej strony. System ten stopniowo rozpowszechnił się w całym kraju.

W bliższych nam rejonach świata praktyka przemieszczania się po lewej stronie była znana już w starożytności. Był to jednak raczej zwyczaj niż norma. W 1300 r. papież Bonifacy VIII zarządził pierwszy w historii Rok Święty. Na uroczystości do Rzymu przybyło tylu pielgrzymów, że rozpychając się na Moście św. Anioła, niektórzy wpadali do Tybru i tonęli. Papież zalecił wtedy, żeby wszyscy chodzili lewą stroną. Przez ponad 400 lat szanowano te zalecenia niemal w całej Europie. W 1765 r. pierwszy oficjalny akt o ruchu drogowym został uchwalony również w protestanckiej Anglii. Nakazywał on, aby wszystkie pojazdy przejeżdżające przez Most Londyński poruszały się po jego wschodniej stronie, czyli lewej. Karą za złamanie tego nakazu była grzywna w ogromnej wysokości – funta srebra. Dwadzieścia lat później wprowadzono ruch lewostronny jako korzystniejszy dla woźniców w całym imperium brytyjskim.

Nie stracić głowy!

We Francji również poruszano się lewą stroną drogi, lecz arystokraci pędzili nią najczęściej z ogromną prędkością, nie zważając na nikogo. Mieszczanie i chłopi, żeby mieć szansę ujścia z życiem, nauczyli się z czasem chodzić prawą stroną. Mieli wtedy szansę w porę dostrzec jadące w ich stronę powozy i zdążyć uciec na bok. Po wybuchu rewolucji w 1789 r. przyznanie się do szlachetnego urodzenia mogło grozić gilotyną, więc żeby się nie wyróżniać, wyższe stany zaczęły podróżować tak jak plebejusze – prawą stroną. Nie bez znaczenia dla gardzących religią rewolucjonistów było też podkreślenie w ten sposób zerwania z tradycją firmowaną przez papieża. Ten stan rzeczy przypieczętował później specjalnym dekretem Napoleon Bonaparte.

Reklama

Sukcesy wojenne Napoleona zaowocowały wprowadzeniem jego reguł w zdobytych krajach, w tym m.in. obowiązku ruchu prawostronnego. Większość krajów europejskich zachowała te zasady także po upadku Bonapartego i trzymała się prawej strony. Niektóre państwa wracały jednak do ruchu lewostronnego (np. Holandia czy austriacka część Księstwa Warszawskiego). W wielu przypadkach w części kraju obowiązywał jeden system, a w innej części – drugi. We Włoszech np. problem poruszania się lewą czy też prawą stroną był rozstrzygany lokalnie, przy czym w większości przypadków włoskie miasta pozostały przy lewej stronie, a prowincja przyjęła prawą. Konieczny stał się obowiązek wprowadzenia dobrze widocznych tablic z informacją, jaki system ruchu obowiązuje na danym terenie.

W Stanach Zjednoczonych próbowano zerwać z ruchem lewostronnym, jako narzuconym przez Brytyjczyków dla kolonii, już w czasie wojny o niepodległość. O zmianie zadecydowało jednak coś innego. Pod koniec XVIII wieku popularny stał się w Ameryce nowy typ wozu – conestoga. Był to ciężki pojazd o mocno wygiętej konstrukcji, ciągnięty przez kilka par koni. I co najważniejsze – nie było w nim miejsca dla woźnicy. Szedł on obok lub siadał na lewym koniu z ostatniej pary, ponieważ łatwiej na niego wsiąść. To miejsce wymuszało skręcanie na prawą stronę drogi, żeby lepiej kontrolować inne pojazdy. W XIX wieku większość stanów sformalizowało ustawowo ruch prawostronny i mimo że później conestogi zostały wyparte przez inny rodzaj wozów, już przy nim pozostało. Co ciekawe, pierwsze amerykańskie samochody miały kierownicę po prawej stronie. Dopiero w 1908 r. Henry Ford wyprodukował sławne fordy T z kierownicą po lewej stronie, żeby towarzyszące kierowcom panie nie musiały wsiadać z ruchliwej strony ulicy.

W Polsce kierunek jazdy jednakowy dla wszystkich był wprowadzany od października 1921 r. razem z pierwszym kodeksem drogowym. Wcześniej, gdy jechało się z Warszawy do Krakowa, za Radomiem trzeba było zjeżdżać na lewą stronę. Nowe prawo obowiązywało także w ruchu tramwajowym, co dla podróżujących było szokiem. Krakowski Ilustrowany Kurier Codzienny donosił: „Publiczność oczekiwała na dawnych miejscach przybycia wozów tramwajowych i nie bacząc, że wejścia po dawnej stronie były zamknięte, stała bezradna, a w niektórych miejscach bezmiłosiernie szturmowała wozy z tej strony”.

Trzymaj prawo, Swensson!

Po I wojnie światowej na ruch prawostronny zdecydowały się: Hiszpania, Portugalia, Jugosławia oraz Kanada, a po zajęciu przez III Rzeszę – także Austria i Czechosłowacja. Przy lewostronnym pozostała właściwie tylko większość byłych brytyjskich kolonii i Japonia.

Jednym z ostatnich krajów w Europie, który przeszedł na prawą stronę, była Szwecja. Zmiana nastąpiła w niedzielę 3 września 1967 r. o godz. 5 rano. Dziesięć minut wcześniej wszystkie samochody w kraju się zatrzymały i dopiero na sygnał nadany przez radio ostrożnie przejechały na drugą stronę drogi i wolno pojechały dalej. Osiem lat wdrażano program edukacyjny. Kupiono tysiące nowych autobusów miejskich, w ciągu jednej nocy przy pomocy policji i wojska wymieniono setki tysięcy znaków drogowych. Na listach przebojów wylansowano nawet piosenkę Trzymaj prawo, Swensson, o kierowcy, który ciągle skręca na lewo. Wszystko to kosztowało 600 mln koron, ale zmianę uznano za konieczną, ponieważ wszyscy sąsiedzi jeździli już prawą stroną. Nie we wszystkich krajach motywacja była jednak tak racjonalna. W Birmie w 1970 r. zdecydowano się na zmianę kierunku ruchu, ponieważ socjalistyczny dyktator kraju Ne Win miał proroczy sen, który konsultował później z wróżbitą.

Osobną sprawą jest regulacja ruchu pieszych na chodnikach. Nie zawsze odpowiada ona temu, co się dzieje na jezdniach. Najbardziej oryginalni są tutaj znów Brytyjczycy, ponieważ w tym względzie nie ma u nich żadnych reguł. Nie oznacza to, że wpadają na siebie. Potrafią skutecznie używać mowy ciała, kontaktu wzrokowego i innych wskazówek, aby zasygnalizować zamiary oraz dostrzec intencje. A ci, którym się spieszy, zawsze znajdą lukę w nadciągającym tłumie.

2021-01-05 11:49

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Arbeit macht frei”

Nie tak dawno Polską wstrząsnęła wiadomość, że ukradziono napis z oświęcimskiego obozu kaźni i śmierci ponad miliona ludzi. Napis odnaleziono. 27 stycznia zaś przypada 65. rocznica wyzwolenia Auschwitz, gdzie praca tak naprawdę nikogo nie czyniła wolnym.

Dnia 28 maja 2006 r. Benedykt XVI podczas wizyty w Polsce powiedział w hitlerowskim obozie zagłady w Oświęcimiu:
„W miejscu takim jak to brakuje słów, a w przerażającej ciszy serce woła do Boga: Panie, dlaczego milczałeś? Dlaczego na to przyzwoliłeś? W tej ciszy chylimy czoło przed niezliczoną rzeszą ludzi, którzy tu cierpieli i zostali zamordowani. Cisza ta jest jednak głośnym wołaniem o przebaczenie i pojednanie, modlitwą do żyjącego Boga, aby na to nie pozwolił nigdy więcej (…).
Stoimy dziś w miejscu pamięci, które jednocześnie jest miejscem Shoah. Czas miniony nie jest tylko przeszłością. W jakiś sposób dotyczy nas wszystkich i wskazuje drogi, którymi nie należy iść, jak też drogi, którymi pójść można”.

CZYTAJ DALEJ

Częstochowa: Górale dotarli po raz 40. przed Czarną Madonnę

2021-07-31 16:25

[ TEMATY ]

Jasna Góra

górale

Pielgrzymka 2021

Karol Porwich/Niedziela

Po 9 wędrówki, w czasie których pokonali blisko 240 km górale w czterech grupach przybyli przed Czarną Madonną. Uroczystej Mszy św. przewodniczył abp Marek Jędraszewski.

Abp Marek Jędraszewski przewodniczył na Wałach Jasnogórskich uroczystej Mszy św. z udziałem pątników 40. Pieszej Góralskiej Pielgrzymki na Jasną Górę. - Tutaj, przed Matką Boską Częstochowską znajduje się fundament wolności, którą nie można wzgardzić - mówił metropolita krakowski.

CZYTAJ DALEJ

Powstanie Warszawskie. „To nie była tylko walka” - wspomnienia łączniczki

2021-08-01 11:22

[ TEMATY ]

Powstanie Warszawskie

Anna Przewoźnik

"Wiśka" - Bogumiła Kulik, z domu Rankowska

"Wiśka" - Bogumiła Kulik, z domu Rankowska

"Wiśka" - Bogumiła Kulik, z domu Rankowska. Do powstania poszła mając lat 16. Dziś jest ostatnią mieszkającą w Częstochowie uczestniczką Powstania Warszawskiego. Mimo swoich 93 lat doskonale pamięta tamte dni. Jej wojenny życiorys jest podobny wielu nastolatkom z pierwszego pokolenia II Rzeczpospolitej, wychowanych w patriotycznych rodzinach wspieranych przez szkołę. Rzetelna edukacja i miłość ojczyzny dała im siłę, by z determinacją bronili jej niepodległości. Bogumiła Kulik, choć urodzona w Poznaniu, dzieciństwo i młodość spędziła na warszawskiej starówce. Od 1946 r. jest mieszkanką Częstochowy.

Rodzina

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję