Reklama

Historia polskiej prowincji Sióstr Adoratorek Krwi Chrystusa

Zgromadzenie Sióstr Adoratorek Krwi Chrystusa sięga korzeniami pierwszej połowy XIX w. Zostało założone w Acuto we Włoszech 4 marca 1834 r. przez Marię De Mattias (o Założycielce, mogliśmy więcej przeczytać w nr 18 Niedzieli z br.), która od samego początku z wielką gorliwością oddawała się formowaniu i rozwijaniu tego Instytutu dla posługiwania w Kościele. Już za swego życia założyła w centrum Italii 70 placówek, gdzie siostry nauczały i ewangelizowały dziewczęta i dorosłych, organizowały dni skupienia, udzielały pomocy duchowej niewiastom oraz kierowały stowarzyszeniami świeckimi. Dzieło rozpoczęte przez Marię De Mattias zaczęło stopniowo poszerzać się o nowe fundacje i szybko rozrastało się poza granice państwa włoskiego, a z każdym rokiem nabierało pełniejszych kształtów jako zgromadzenie międzynarodowe.

Niedziela legnicka 20/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W niedzielę, 18 maja br., w Rzymie zostanie kanonizowana przez Ojca Świętego Jana Pawła II (obok Świętych z Polski) założycielka Sióstr Adoratorek Krwi Chrystusa bł. Maria De Mattias. Siostry Adoratorki są także obecne w naszej diecezji i na Dolnym Śląsku, stąd pragniemy przybliżyć Czytelnikom ich działalność jako duchowych córek swej świętej Założycielki. Redakcja

Historia początków

Reklama

Dzieje i losy polskich Sióstr Adoratorek Krwi Chrystusa związane są z klasztorem w Nazarecie, w prowincji Banja Luka w Bośni. W tej rodzinie zakonnej było już kilka sióstr pochodzenia polskiego, które wstąpiły do zakonu z terenów Bośni. Pochodziły one z rodzin emigrantów polskich, którzy w XIX w. opuścili Ojczyznę z przyczyn ekonomicznych i politycznych. W styczniu 1906 r. zgłosiły się pierwsze cztery kandydatki z okolic Krakowa z Polski. Do Bośni przybyły wraz z ojcem misjonarzem trapistą, którego znały z korespondencji. Ojciec ten pracował w Bośni, a w klasztorze Sióstr Adoratorek w Nazarecie pełnił funkcję spowiednika. Znał dobrze siostry, bardzo je cenił, darzył ogromnym szacunkiem i uznaniem. Był zachwycony stylem życia i duchowością Zgromadzenia. Dlatego zachęcał dziewczęta z Polski do wstąpienia w szeregi Sióstr Adoratorek Krwi Chrystusa. Po pewnym czasie za nimi wstąpiły następne cztery Polki również z okolic Krakowa.
Siostry z terenów Polski w tej wspólnocie czuły się dobrze, ale myśl powrotu do Ojczyzny była w nich zawsze żywa. Szczególnie nie opuszczała ona nigdy s. Lidwiny Sikory. Miała ona głębokie nabożeństwo do Przenajdroższej Krwi i pragnęła je rozszerzać w swojej Ojczyźnie. Szczególnie pragnienie to nasiliło się w niej, gdy walczyła z decyzją przełożonych, którzy przydzielili ją do sióstr chórzystek, podczas gdy jej pragnieniem było zostać konwerską. Przygotowywała się właśnie do spowiedzi, na której chciała na ten temat porozmawiać ze spowiednikiem, gdy nagle usłyszała w sobie głos, który mówił: "Zostaw to i oddaj się całkowicie w ręce przełożonych, niech oni kierują tobą według ich rozeznania (...), kto wie, może kiedyś w Polsce?" To przyszło jej nieoczekiwanie na myśl i od tego czasu zawsze o tym pamiętała. O swojej wielkiej tęsknocie za Polską rozmawiała w listach tylko z jedną osobą, lecz o tym, co usłyszała, nie mówiła nikomu. Ustawicznie towarzyszyła jej myśl, że i inne kraje cieszą się obecnością Zgromadzenia, a Jezus także i za Polskę przelał swoją Krew.
Ze swoich planów zwierzyła się w 1920 r. siostrze przełożonej, która była gotowa dopomóc w ich realizacji, lecz miejscowy biskup odwiódł ją od tego zamiaru. Drugą osobą, do której pisała o swoich pragnieniach, był o. Stanisław Chochleński, redemptorysta z Krakowa. Ponieważ był zakonnikiem, niewiele mógł uczynić w tej sprawie dla sióstr. Umacniał je, pocieszał, udzielał duchowego wsparcia.
Rozwijał w nich ducha ofiary, wyrzeczenia, poświęcenia i głębokiej modlitwy. Dla podtrzymania ducha i więzi z Ojczyzną prenumerował im czasopismo Chorągiew Maryi. Często też w swoich listach informował o sytuacji w Królestwie Polskim, a później w odradzającej się Ojczyźnie.

Powstanie i rozwój

Stosowny moment do realizacji tego przedsięwzięcia nadszedł dopiero w 1945 r., kiedy po ustaniu działań wojennych ożywiła się cała Europa. Wzrósł ruch emigracyjny w wielu krajach. W tym czasie powracali też reemigranci z Jugosławii. Większość z nich była kierowana na Dolny Śląsk w okolice Bolesławca. Tu też przybyła rodzina Drochomireckich, a wraz z nią najstarsza ich córka Franciszka. Podczas, gdy wszyscy cieszyli się na myśl powrotu do ziemi ojczystej, Franciszka z bólem żegnała Jugosławię. Przemocą bowiem została zabrana przez ojca z nowicjatu Zgromadzenia Adoratorek Krwi Chrystusa w Banja Luce i zmuszona do wyjazdu. Po osiedleniu się w Krzyżowej w pobliżu Bolesławca Franciszka udała się do miejscowego proboszcza ks. Andrzeja Gromadzkiego z prośbą, aby sprowadził Siostry Adoratorki Krwi Chrystusa polskiego pochodzenia, znajdujące się w Jugosławii. Ksiądz dziekan doskonale znał potrzeby duszpasterskie Kościoła w Bolesławcu i w całym dekanacie, dlatego zapoznał się szczegółowo z przedstawioną propozycją i obiecał zająć się tą sprawą. Odtąd stał się głównym inspiratorem starań o szybki przyjazd sióstr adoratorek i osiedlenie się ich w Bolesławcu. W tej sprawie skierował odpowiednie pisma do ówczesnego administratora apostolskiego ks. inf. Ka-rola Milika we Wrocławiu z prośbą o interwencję u odpowiednich władz w sprawie przybycia i osiedlenia się sióstr ze Zgromadzenia Adoratorek Krwi Chrystusa na terenie Dolnego Śląska. W tym samym czasie napłynęło też pismo z Polskiej Misji Repatriacyjnej w Jugosławii, informujące księdza administratora o skierowaniu ośmiu sióstr ze Zgromadzenia Przenajdroższej Krwi w Nazarecie do archidiecezji wrocławskiej, z prośbą o przyjęcie, otoczenie opieką i wyznaczenie miejsca osiedlenia. Zapewniono jednocześnie, że sprawa ta została wcześniej zgłoszona do przełożonej generalnej oraz Sekretariatu Prymasa Polski w Warszawie. Na przyspieszenie biegu wydarzeń decydujący wpływ miał okólnik wydany przez kard. Alojzego Stepinca. Możliwość tę wykorzystały siostry narodowości polskiej będące w Banja Luce. W tej sprawie zwróciły się z oficjalną propozycją do przełożonej prowincjalnej. Ona sama nie mogła jednak podjąć tej poważnej decyzji, dlatego skierowała odpowiednie pisma do zarządu generalnego w Rzymie, w których przedstawiła całą sprawę. Matka generalna po zapoznaniu się z planem wyjazdu sióstr adoratorek do Polski pozytywnie ustosunkowała się do tej propozycji. Widziała w tym realizację celu zgromadzenia, który Maria De Mattias postawiła przed nim. Pragnieniem jej było bowiem, aby działalność apostolska jej członkiń obejmowała wszystkie kraje i narody.
Do Bolesławca siostry przybyły 2 sierpnia 1946 r. w święto Matki Bożej Anielskiej. Na dworcu zostały serdecznie powitane przez Franciszkę Drochomirecką oraz licznie zebraną ludność miejscową i okoliczną, która ze wzruszeniem przyszła przywitać "swoje siostry". Z dworca siostry swoje pierwsze kroki skierowały do kościoła, gdzie proboszcz ks. Andrzej Gromadzki przywitał je bardzo serdecznie. Tymczasem zamieszkały one w domu parafialnym św. Stefana przy ul. Zacisze 1, a później w domu parafialnym św. Jadwigi obok kościoła. Powoli dostosowywały się do nowych warunków i razem z życzliwymi mieszkańcami Bolesławca dzieliły wspólny los. Decyzją Urzędu Miasta w Bolesławcu, bez większych trudności, otrzymały dla celów zgromadzenia dwa obiekty. Jeden we wsi Łaziska k. Bolesławca, a drugi w Bolesławcu. Z powstaniem prowincji polskiej na trwałe związały się dzieje domu w Bolesławcu przy ul. Żymierskiego (obecna Zgorzeleckiej).
Tymczasem pojawił się nowy problem: przyjęcia, wychowania i nauczania dzieci i młodzieży. Siostry szybko zorientowały się, że nie są w stanie odpowiedzieć na te potrzeby, dlatego podjęły starania o przyjazd kolejnych sióstr. Do ich listu, który napisały do przełożonej prowincjalnej w Jugosławii, została dołączona prośba ks. Andrzeja Gromadzkiego, który miał zleconą przez administratora apostolskiego we Wrocławiu opiekę nad reemigrantami z Jugosławii. Władze duchowne popierały ten projekt i wyrażały zgodę na przyjazd następnych sióstr. Potwierdzeniem tego faktu było pismo ks. Józefa Marcinkowskiego do sióstr adoratorek w Bolesławcu z dnia 26 czerwca 1947 r. W tej sprawie siostry wysłały pismo do Ambasady Polskiej w Belgradzie z prośbą o ułatwienie wyjazdu ich współsiostrom z Jugosławii.
W oczekiwaniu na decyzję władz zakonnych siostry przystąpiły do remontu domu w Bolesławcu. Dzień poświęcenia domu i kaplicy został wyznaczony na 25 października 1947 r. Aktu poświęcenia dokonał sam administrator apostolski ks. inf. Karol Milik, przy udziale ks. Andrzeja Gromadzkiego. 23 września 1947 r. s. Lidwina Sikora otrzymała z Rzymu list z miłą wiadomością o wyjeździe do Polski czterech następnych sióstr z Jugosławii. W krótkim czasie zaczęły też zgłaszać się pierwsze kandydatki. Już w lipcu 1947 r. było ich sześć. Wiele jednak dziewcząt, które się zgłaszały, nie mogło być przyjęte z uwagi na ubogą sytuację materialną sióstr. Zdarzało się nawet, że duchowni, znając te warunki, odradzali młodym dziewczętom wstąpienie, wskazując raczej inne zgromadzenia o jaśniejszych horyzontach i lepszych warunkach materialnych.
O ile polityka rządu wobec Kościoła katolickiego w latach 1945-1948 przebiegała w miarę pomyślnie z uwagi na jego pozycję i doniosłą rolę, jaką odgrywał w procesie integrowania Ziem Zachodnich, o tyle w miarę jak władze rozpoczęły walkę ze stronnictwem opozycyjnym, skierowały także atak na duchowieństwo i zgromadzenia zakonne. Wiązało się to z konfiskatą majątku i zawłaszczaniem dóbr.
Pierwszą próbę odebrania domu Siostrom Adoratorkom Krwi Chrystusa w Bolesławcu odnotowano w kronice w lipcu 1949 r. Jak każdego roku 1 lipca siostry przygotowywały się do święta patronalnego Przenajdroższej Krwi, kiedy to przyszedł nakaz opuszczenia domu. Dzięki licznie zebranej z tej okazji ludności, w krótkim czasie, przy szybkiej interwencji księdza dziekana zebrano kilkanaście podpisów złożonych pod tekstem: "Nie pozwolimy krzywdzić sióstr adoratorek, które przybyły do Polski, jako do swojej Ojczyzny, dla dobra nas i naszych dzieci". List tej treści wraz z podpisami już następnego dnia został zaniesiony do Urzędu Miasta w Bolesławcu. To chwilowo oddaliło niebezpieczeństwo.
Nadchodzący jednak okres w życiu Zgromadzenia i całego Kościoła w Polsce był coraz trudniejszy. Fala antyreligijnych wystąpień nasilała się z każdym miesiącem. Na początku 1950 r. władze państwowe bez żadnego uzasadnienia odebrały siostrom przedszkole, rozwiązały internat, a także zwolniły siostrę z nauczania religii w szkole.
Do erekcji prowincji polskiej doszło dopiero w 1965 roku. Została ona poprzedzona wizytacją apostolską, która odbyła się na polecenie kard. Stefana Wyszyńskiego - Prymasa Polski w listopadzie tegoż roku. Pomyślne wyniki przeprowadzonej wizytacji przyśpieszyły i dały podstawy do zatwierdzenia prowincji. Ten ważny moment dla Zgromadzenia Adoratorek Krwi Chrystusa nastąpił 13 grudnia 1965 r. Po zapoznaniu się ze sprawą Święta Kongregacja ds. Zakonnych tego dnia podpisała dokument ustanawiający delegaturę polską samodzielną prowincją w Polsce, o czym powiadomiła siostry matka generalna. W chwili erekcji prowincja polska liczyła 54 siostry profeski, 3 nowicjuszki i 4 kandydatki. Na siedzibę prowincji został wyznaczony dom w Bolesławcu. Wskazany dom był własnością Zgromadzenia, co pozwalało na zorganizowanie siedziby zarządu prowincjalnego i na umieszczenie w nim również licznej wspólnoty.

Działalność apostolska

Przez działalność zewnętrzną Zgromadzenia Sióstr Adoratorek Krwi Chrystusa należy rozumieć udział Zgromadzenia w kontynuacji zbawczego dzieła Chrystusa, świadczenie miłości Boga i niesienie go innym, szczególnie ubogim, uciśnionym i odrzuconym. W ten sposób włącza się ono w całość prac apostolskich Kościoła, realizując tym samym zalecenia wypływające z Konstytucji: "Pamiętajmy, że nasze posłannictwo jest częścią całości zbawczego posłannictwa Kościoła. Zatem chętnie będziemy współpracować z jego pasterzami, z innymi zakonami, z laikatem i ze wszystkimi ludźmi dobrej woli" (Konstytucja ASC). Dlatego siostry z ogromną ofiarnością podejmowały wszystkie prace w Kościele, od tych zauważanych przez wszystkich i docenianych, do tych ukrytych. Siostry katechizowały, prowadziły stołówki, przedszkola, internat, udzielały prywatnych lekcji gry na instrumentach muzycznych, zajmowały się apostolstwem chorych, szyciem i haftowaniem szat i parametrów liturgicznych, wyrobem kołder, a także organizowały rekolekcje dla dziewcząt. Starały się zawsze być pomocne Kościołowi i światu, nie szczędziły sił ani ofiar, by nieść pomoc tym, którzy jej potrzebują. Podczas gdy jedne reprezentowały Zgromadzenie na zewnątrz, inne wytężały swe siły w domach zakonnych, by ich współsiostry mogły pracować poza wspólnotą. Łączyło się to z poczuciem wspólnych celów i zadań wypływających z faktu przynależności do tej samej rodziny zakonnej.
Dzisiaj Siostry Adoratorki Krwi Chrystusa pracują w 11 wspólnotach na terenie Polski (Bolesławiec - 2 wspólnoty, Częstochowa - 2, Kościelisko, Poznań, Warszawa, Wrocław - 3, Żagań) oraz w 6 wspólnotach misyjnych poza granicami kraju (Belgia, Białoruś, Italia, Niemcy, Rosja Syberia, Ukraina). Powołane i posłane, aby ukazywać miłość Chrystusa ku ludziom, siostry adoratorki służą Kościołowi, oddając się pracy w przeróżnych dziedzinach. Wśród nich są: dzieło wychowania, dni skupienia, rekolekcje oraz rożne posługi duszpasterskie. Szczególne miejsce w posługiwaniu zajmuje praca z laikatem, katecheza dzieci i młodzieży, działalność wychowawcza - opiekuńcza wśród młodzieży, praca w szpitalu oraz przy parafiach: organistki, kancelistki i zakrystianki.
Wszędzie, gdziekolwiek posługują, pragną, aby Krew Chrystusa czczona była przez wszystkich. To pragnienie jest realizowane dziś przez 80 adoratorek Krwi Chrystusa polskiego pochodzenia rozsianych po świecie. Z ziarna rzuconego na ziemię włoską wyrosło międzynarodowe drzewo adoratorek, którego żywotną gałęzią jest prowincja polska.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Błogosławiona augustianka

Nauczyła się czytać i pisać, dopiero gdy wstąpiła do klasztoru. Była mistyczką, otrzymała dar łez i ekstaz. Upominała papieża Aleksandra VI.

Giovanna Negroni, znana wszystkim jako Nina, pochodziła z bardzo biednej, wieśniaczej rodziny Zanina i Giacominy Negroni. W Żywotach świętych z 1937 r. czytamy: „Rodzice jej, ludzie pobożni i cnotliwi, byli tak ubodzy, że nie mogli Weroniki posyłać do szkoły, tak że nie nauczyła się czytać ani pisać. Nie przeszkadzało jej to jednak nauczyć się od rodziców cnotliwości i gorącej miłości Pana Boga”. Nina zapragnęła życia zakonnego. W wieku 18 lat zapukała do drzwi surowego mediolańskiego klasztoru Sióstr Augustianek św. Marty, ale jej nie przyjęto. Giovanna Negroni nie zrezygnowała jednak ze swoich marzeń. W 1466 r., już jako 22-letnia dziewczyna, wstąpiła do klasztoru, gdzie pozostała do śmierci. Po przyjęciu otrzymała imię Weronika i powierzono jej najprostsze zadania. Opiekowała się portiernią, ogrodem i kurnikiem. Dla Weroniki najważniejsze były sprawy Boże i zjednoczenie się z Oblubieńcem. Dużo się modliła, podejmowała posty i pokutę. Została mistyczką. W kontemplacji osiągnęła taki stopień zaawansowania, że otrzymała dar łez, a nawet ekstaz. Otrzymała również dar proroctwa i czytania w ludzkich sercach. Bardzo intensywnie odczuwała swój stan jako grzeszny. Często rozważała Mękę Pańską. Gdy ze względu na jej słabe zdrowie proszono ją, by się oszczędzała, mówiła: „Chcę pracować, póki mam czas”. Ilekroć rozmyślała nad życiem Chrystusa i Jego cierpieniami, otrzymywała mistyczne wizje. Dopiero w klasztorze nauczyła się czytać i pisać. „Przez modlitwę i rozmyślanie rosła w niej znajomość rzeczy Boskich i w cnotach wielkie czyniła postępy” – czytamy w Żywotach świętych.
CZYTAJ DALEJ

Jedyną noclegownię w Bułgarii prowadzi... Caritas. Właśnie zaczyna brakować tam miejsc

2026-01-12 16:39

[ TEMATY ]

Caritas

Bułgaria

noclegownia

atak zimy

Adobe Stock

W Bułgarii działa tylko jedna noclegownia

W Bułgarii działa tylko jedna noclegownia

Katolicka Caritas w diecezji nikopolskiej prowadzi jedyną noclegownię w całej Bułgarii. Z powodu ataku zimy, do placówki w mieście Ruse zgłasza się o wiele więcej potrzebujących, niż jest w niej miejsc, jednak wszyscy są w niej przyjęci.

Biskup nikopolski Strachił Kawalenow opowiada, że temperatura w Ruse wynosiła dziś rano minus siedmiu stopni, wiał silnym lodowaty wiatr, a na pokrytych lodem ulicach leżą 22 centymetry śniegu. Burmistrz ogłosił dzień wolny od zajęć szkolnych i poprosił wszystkich mieszkańców, by - jeśli nie muszą wychodzić - pozostali w domach.
CZYTAJ DALEJ

Łączy nas pasja, wiara i chęć ewangelizacji poprzez teatr

2026-01-13 09:35

[ TEMATY ]

Zielona Góra

diecezja zielonogórsko‑gorzowska

Grupa Teatralna

parafia św. Urbana I

Mateusz Kostecki

Przedstawienie zostało odebrane z dużą otwartością, także dlatego, że wiele scen – zwłaszcza finałowa – było przekazane z humorem

Przedstawienie zostało odebrane z dużą otwartością, także dlatego, że wiele scen – zwłaszcza finałowa – było przekazane z humorem

Chcieliśmy pokazać, że historia Bożego Narodzenia nie jest tylko piękną opowieścią sprzed dwóch tysięcy lat, ale wydarzeniem, które wciąż się powtarza. Maryja i Józef pukają dziś do naszych drzwi w postaci drugiego człowieka – mówi Urszula Junke z Grupy Teatralnej z zielonogórskiej parafii św. Urbana I.

Kamil Krasowski: .. W ostatnią niedzielę wystawiliście w parafii bożonarodzeniowe przedstawienie. O czym opowiadała ta historia?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję