Reklama

Rodzina

Na nowo tylko we dwoje

Jak sprawić, by syndrom opuszczonego gniazda nie stał się końcem, ale nowym rozdziałem naszej małżeńskiej historii?

Niedziela Ogólnopolska 30/2021, str. 50

[ TEMATY ]

rodzina

małżeństwo

Tomasz Talaga

Autor z żoną w Kazimierzu Dolnym

Autor z żoną w Kazimierzu Dolnym

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W życiu wielu małżeństw przychodzi taki dzień (w naszym przyszedł kilkanaście miesięcy temu), gdy małżonkowie uświadamiają sobie, że właśnie zostali sami ze sobą. Dzieci dorosły, wyszły z domu i usamodzielniły się, być może założyły już własne rodziny i przysporzyły rodzicom radości w postaci wnuków. Jak odnaleźć się w nowej rzeczywistości, gdy jesteśmy już tylko we dwoje?

Problem czy świetna okazja?

Nowa sytuacja, choć zupełnie przewidywalna i naturalna – wszak nie powinno nas zaskoczyć wyjście z domu dorosłych dzieci – dla niektórych jednak bywa zaskoczeniem. Dla części jest to miła, dla innych zupełnie druzgocąca niespodzianka. Także dla tych, którzy od lat przygotowywali się na ten moment, może to być doświadczenie trudne lub piękne, frustrujące lub otwierające na nowe perspektywy. Zdecydowanie warto problem przemyśleć, przedyskutować we dwoje i – dla własnego komfortu psychicznego – spojrzeć nań pozytywnie. Mówiąc obrazowo – trzeba „wziąć byka za rogi”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Nowa sytuacja daje małżonkom ogromne możliwości rozwoju – każdego z osobna i obojga razem. Daje okazję do pogłębiania relacji małżeńskiej, smakowania życia w inny sposób i z jeszcze większą ciekawością. Każda para pisze własną, niepowtarzalną historię życia, każda więc inaczej widzi siebie w nowej sytuacji. Jeśli nie wszystko, to na pewno wiele zależy od dotychczasowych doświadczeń małżeńskich, jakości i intensywności wzajemnej relacji. Nowy start jest zatem obciążony tym, co było dotychczas, i nie można (nawet nie należy) wymazywać tego z pamięci. Trzeba budować na tym, co jest, nawet jeśli dotychczasowe fundamenty nie okazały się zbyt mocne i trwałe, a gdzieniegdzie widać w nich spore wyrwy i pęknięcia.

Sakrament małżeństwa nie wygasł

Niezbywalną i niezniszczalną wartością każdego sakramentalnego związku małżeńskiego jest łaska, która została dana i obiecana przez Boga do momentu, „póki nas śmierć nie rozłączy”. Jeżeli jako katoliccy małżonkowie mamy tego świadomość, jeżeli choćby intuicyjnie wierzymy, że w dniu zaślubin Bóg nam pobłogosławił na całe małżeńskie życie, to zawsze możemy wracać do tego doświadczenia i zawsze mamy prawo powoływać się na tę obietnicę. Także wtedy, gdy na nowo zostajemy tylko we dwoje.

Szczególnego znaczenia na nowym etapie wspólnego życia nabierają słowa z rytuału sakramentu małżeństwa, gdy potwierdzamy publicznie gotowość, by „w zdrowiu i w chorobie, w dobrej i złej doli, wytrwać ze sobą aż do śmierci”. Gdy dorosłe dzieci nas opuściły, mamy już za sobą inny ważny punkt przysięgi: „przyjąć i po katolicku wychować dzieci, którymi Bóg nas obdarzył”. Warto zatem ponownie zwrócić się ku sobie, spojrzeć sobie w oczy podobnie jak pamiętnego dnia, gdy staliśmy przed ołtarzem z dłońmi związanymi stułą, i zastanowić się, jak godnie, pobożnie, twórczo i radośnie przeżyć resztę naszych wspólnych dni. Nie wiemy bowiem, kiedy i jak nasza wspólna droga się zakończy, które z nas pierwsze zostanie wezwane przed Oblicze Boże.

Ora et labora

Reklama

Niedawno mieliśmy wspomnienie św. Benedykta, twórcy złotej zasady: Ora et labora – Módl się i pracuj. Zasada ta jest uniwersalna i sprawdza się w każdym ze stanów w Kościele, także u małżonków. Brak dzieci w domu oraz stałych związanych z tym obowiązków nie musi oznaczać pustki, nudy i przygnębienia. W zależności od wieku i życiowej energii, stanu zdrowia i sytuacji materialnej, a także od naszej wzajemnej relacji możemy na nowo opisać małżeńskie życie oraz wspólnie modlić się i pracować na chwałę Boga. Mamy doskonałą okazję do stworzenia nowej (albo odnowienia dotychczasowej) reguły naszego życia. Święty Benedykt w krótkim Ora et labora stworzył podwaliny niezmiennej reguły zakonnej. My, idąc za jego wskazaniem, możemy przyjąć ten model i napisać podobną, ale własną, indywidualną regułę małżeńskiego życia. Możemy odpowiedzieć sobie na pytanie, jak się razem modlić, czyli jak razem prowadzić chrześcijańskie życie, oraz jak razem pracować – nie tylko zawodowo, ale we dwoje nad dalszym wspólnym rozwojem.

Randka czyni cuda

Cóż jednak wyszłoby z naszych wysiłków i starań, gdyby między nami nie było żaru dawnego uczucia? Być może po latach wspólnego pożycia ogień naszej miłości przygasł i dziś ledwo żarzy się w popiele. Jeśli jednak została choćby jedna iskierka dawnego żaru, warto rozpalić na nowo nasze domowe ognisko i ogrzać się w jego cieple. Na pierwszy rzut oka już nie jesteśmy dla siebie tak piękni, atrakcyjni, pociągający i interesujący jak w dniu zaślubin. Możemy jednak patrzeć na siebie nie tylko zwykłymi oczami – spójrzmy oczami duszy, a wtedy dojrzymy we współmałżonku wiele pozytywnych i atrakcyjnych cech. Spójrzmy jeszcze głębiej i zastanówmy się: za co możemy dziękować mężowi/żonie? Za co jesteśmy jemu/jej wdzięczni? Co nas najbardziej w nim/w niej fascynowało i nadal fascynuje? Co nas najbardziej urzeka?

Reklama

Od wieków jednym z najlepszych sposobów na budowanie miłosnej relacji są randki. Dlaczego nie odnowić tego zwyczaju? A może wcale nie trzeba go odnawiać, może nigdy nie przestaliśmy randkować i właśnie dziś mamy na to jeszcze więcej czasu i ochoty? Gdzie randkować? Odpowiedź jest prosta: tam, gdzie czujemy się razem najlepiej, lub tam, gdzie chcemy sprawić sobie nawzajem największą radość. Kiedy randkować? Tu też nie trzeba wielkiej filozofii: zawsze, kiedy to możliwe. Czas zarezerwowany na naszą wyłączność jest bezcenny. Im więcej go w naszym życiu, tym bardziej intensywna relacja między nami.

Marzenia się spełniają – to jest ten czas!

Oczywiście na randkach świat się nie kończy i można pomyśleć o kolejnych śmiałych pomysłach wzbogacających nasze życie. Przy odrobinie szczęścia i zaangażowania możemy liczyć na efekt domina: każde, choćby niewielkie, ale pozytywne i budujące doświadczenie będzie nas zachęcać do planowania kolejnego. To świetna okazja do realizacji naszych marzeń. Zapewne każdy z nas ma odwieczne, dotychczas niezrealizowane marzenia. Bez względu na to, jak bardzo są realne bądź nie, warto je na nowo przywołać i porozmawiać o nich ze współmałżonkiem. To temat obowiązkowy i recepta na udane randki.

Marzenia są w naszym zasięgu. Zwłaszcza te, które kiedyś były już blisko, ale zabrakło czasu, może pieniędzy, wytrwałości lub odwagi do podjęcia decyzji. Dzisiaj możemy otworzyć nowy rozdział naszej małżeńskiej historii. Możemy rozruszać nieco uśpioną wyobraźnię i przedyskutować we dwoje, w jakich obszarach chcielibyśmy być bardziej aktywni: we wspólnym rozwoju kulturalnym czy intelektualnym, sportowo-rekreacyjnym, turystycznym, w rozwoju duchowym czy może w pracy charytatywnej? Może chcemy popracować nad naszą komunikacją małżeńską lub zdobyć jakieś nowe kompetencje zawodowe, które szczególnie nas rozwiną? Każdy z tych obszarów zasługuje przynajmniej na przemyślenie. Spróbujmy to zrobić przy najbliższej nadarzającej się okazji, przyglądając się przykładom par małżeńskich, którym się to już udało.

2021-07-20 10:22

Oceń: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dowód na Bożą interwencję

Czy warto dzisiaj inwestować w małżeństwo? My głosujemy za małżeństwem, za rodziną, bo jeszcze nie wymyślono innego sposobu na szczęście. Na dowód historia Doroty i Maćka, którym nie powinna przytrafić się miłość ani udana rodzina. A jednak…

Nasza rodzina, to dowód na Bożą interwencję. Naprawdę. Taka para jak nasza nie powinna się nigdy spotkać.
CZYTAJ DALEJ

Rząd przeanalizował cztery warianty zmian finansowania Kościołów z pieniędzy publicznych

2026-07-29 17:35

[ TEMATY ]

finanse

Karol Porwich/Niedziela

Międzyresortowy Zespół ds. Funduszu Kościelnego przeanalizował cztery warianty zmian dotyczących finansowania Kościołów i innych związków wyznaniowych. Propozycja wprowadzenia 2% podatku PIT na rzecz wybranego Kościoła oznaczałaby dla budżetu państwa wyższe koszty niż obecne wydatki w ramach Funduszu Kościelnego - wynika z odpowiedzi na dezyderat sejmowej komisji ds. spraw petycji z 13 maja br. Dokument, podpisany przez sekretarza stanu w MON Pawła Bejdę, został przygotowany z upoważnienia premiera oraz ministra obrony narodowej w odpowiedzi na postulaty zgłoszone w petycji obywatelskiej.

Pismo wiceministra obrony narodowej Pawła Bejdy jest odpowiedzią na dezyderat skierowany do Rady Ministrów przez sejmową komisję ds. petycji. Na jej posiedzeniu rozpatrywany był, zgłoszony jeszcze w ub. roku w formie petycji obywatelskiej, postulat wprowadzenia 2% podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT) na rzecz wybranego kościoła lub związku wyznaniowego wpisanego do rejestru MSWiA zamiast obecnego Funduszu Kościelnego, który „finansowany z budżetu państwa kwotą ok. 260 mln zł rocznie, obciąża wszystkich podatników, niezależnie od ich wyznania lub światopoglądu”.
CZYTAJ DALEJ

Powstanie Warszawskie. Polscy sportowcy na barykadach Warszawy

2026-07-30 21:08

[ TEMATY ]

Powstanie Warszawskie

Fotografia archiwalna 2. Korpusu Polskiego / Domena publiczna

Ignacy Tłoczyński (z lewej) i Czesław Spychała w mundurach 6. Pułku Pancernego "Dzieci Lwowskich" II Korpusu Polskiego. Macerata/Włochy 1945-46.

Ignacy Tłoczyński (z lewej) i Czesław Spychała w mundurach 6. Pułku Pancernego Dzieci Lwowskich II Korpusu Polskiego.  Macerata/Włochy 1945-46.

W historii Polski tradycje sportu olimpijskiego są ściśle związane z walką o wolność i niepodległość i, gdy 1 sierpnia 1944 roku, rozpoczęto powstanie zbrojne przeciwko okupującym Warszawę wojskom niemieckim, wśród powstańców nie zabrakło polskich wyczynowych sportowców, olimpijczyków, trenerów i działaczy sportowych. Do walki stanęli nie tylko ludzie młodzi, ale też weterani wojny z 1920 roku i września 1939.

Droga wielu z nich na barykady walczącej Warszawy wiodła przez służbę w Wojsku Polskim i udział w konspiracji. Niemal wszyscy należeli do Związku Walki Zbrojnej a następnie Armii Krajowej i byli zaprzysiężeni. Zbigniew Chmielewski, w swej książce „Sportowcy w powstaniu warszawskim”, podaje, że w walkach w 1944 roku w Warszawie brało czynny udział niemal 800 wyczynowych sportowców, mistrzów i rekordzistów Polski różnych dyscyplin sportowych i trenerów. Inne żródła podają, że do powstania zgłosiło się około 1000 sportowców warszawskich klubów. Wśród nich było 26 olimpijczyków, w tym 8 medalistów olimpijskich.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję