Reklama

Jasna Góra

Trzy proste słowa

„Jestem, pamiętam, czuwam!”, wypowiedziane w godzinie Apelu Jasnogórskiego nabierają szczególnej głębi. Na czym polega fenomen tej modlitwy?

Niedziela Ogólnopolska 50/2023, str. 8-13

[ TEMATY ]

Apel Jasnogórski

Instytut Prymasowski

Kard. Stefan Wyszyński z Obrazem Jasnogórskim

Kard. Stefan Wyszyński z Obrazem Jasnogórskim

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Abp Wacław Depo metropolita częstochowski

Nie wiem, czy ktoś to zrozumie, ale to jest mój sposób oddychania. Oddech jest potrzebny do życia, podobnie jak moje stawanie tutaj, przed Matką, jest mi potrzebne do ciągłego potwierdzania mojej gotowości do służby na Jej wzór, a jednocześnie do czerpania z Niej siły. Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, przez które Matka Boża przechodziła, jest to bardzo ludzkie, dlatego w każdym położeniu można się do Niej uciec i dlatego do Niej przychodzę. Ale jest to również spotkanie dwóch matek. Po śmierci mojej matki, śp. Leokadii, kiedy przybyłem do Częstochowy 2 miesiące później, mój wychowawca akademicki ks. prof. Czesław Stanisław Bartnik powiedział: „Teraz wiesz, dlaczego twoja mama odeszła w tym czasie. Poszła, żeby rozmawiać z Maryją o tobie”. I mam tę świadomość, że ona mi towarzyszy i też wyprasza mi siłę potrzebną do mojej pracy, posługi i świadectwa.

Reklama

Apel Jasnogórski to modlitwa ważna dla nas, Polaków, i tutaj chodzi nie o historyczność, tylko o wierność. Skoro Maryja weszła w momencie chrztu naszego narodu w jego życie i jest stale obecna, to nie jest to przeszłość, tylko to jest dziś. Nie dziwimy się więc, że Polacy – czy to w Polsce, czy poza granicami – jednoczą się w godzinie Apelu, bo to jest godzina prawdy o nas, o naszej tożsamości, o pamięci, a jednocześnie godzina świadectwa wobec tych, którzy domagają się od nas uzasadnienia tej nadziei, którą pokładamy w Maryi.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

O. Samuel Pacholski przeor Jasnej Góry

Reklama

Dla mnie Apel Jasnogórski jest najbardziej rozpoznawalną modlitwą, jeśli chodzi o sanktuarium jasnogórskie. Ale jest to pewnie dość oczywiste stwierdzenie. Osobiście bardzo dobrze zapamiętałem Apel z VI Światowych Dni Młodzieży, z 14 sierpnia 1991 r. Rozpoczynałem wówczas klasę maturalną i zastanawiałem się, co dalej zrobić ze swoim życiem. Papież Jan Paweł II rozważał wtedy, co oznaczają słowa: „jestem, pamiętam, czuwam”, i od tego momentu ta modlitwa zaczęła być ważna w moim życiu. Gdziekolwiek byłem – czy na rekolekcjach, czy na pieszej pielgrzymce – zawsze o godz. 21, nie tylko na Jasnej Górze, ale w innych miejscach, podejmowaliśmy tę modlitwę w różnych grupach młodzieżowych. A potem, kiedy wstąpiłem do Zakonu Paulinów, to w zasadzie w każdym klasztorze, najpierw w nowicjacie, a potem w seminarium, ta modlitwa towarzyszyła mi niemal codziennie. Słowa: „jestem, pamiętam, czuwam” – to dla mnie życiowy program, będący drogą do świętości. One oznaczają gotowość przyjmowania woli Bożej na wzór Maryi. Jestem – oznacza, że żyję dzięki Bogu, który istnieje i jest zasadą każdego życia. Pamiętam – bez pamięci trudno mówić o wdzięczności wobec Boga, trudno też mówić o pewnym dojrzewaniu do wiary, bo zawsze patrzenie w przód zakłada też znajomość przeszłości, zwłaszcza wobec dzieł Bożych. Czuwam – to jest ta powinność wynikająca z sumienia. Czuwam, to znaczy kształtuję swoje sumienie przeduczynkowe i dzięki temu wiem, że moje różne wybory będą się wiązały z konsekwencjami, tymi dobrymi lub tymi złymi, a więc czuwanie oznacza pozostawanie z Maryją przed obliczem Boga, żeby za każdym razem w życiu wybierać tak, jak On by sobie tego życzył. Dla nas, Polaków, godzina Apelu stała się czasem, w którym modlimy się za Kościół, za naszą ojczyznę, modlimy się o jedność, a także w konkretnych potrzebach, z którymi ludzie przychodzą. Mamy Księgę Modlitwy Apelowej i codziennie od godz. 20.30 ludzie dzwonią lub wysyłają SMS-y do Radia Jasna Góra, żeby przekazać swoje intencje. A zatem jest to moment, kiedy czujemy naszą więź z Maryją, ale też więź między nami, Polakami.

O. Waldemar Pastusiak, kustosz Jasnej Góry

Reklama

Apel Jasnogórski to wyjątkowa modlitwa, która gromadzi niezliczone rzesze Polaków, zarówno w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej, jak i za pośrednictwem mediów. Posługując na Jasnej Górze, staram się każdego dnia być na Apelu i od tych 5 lat, kiedy jestem kustoszem sanktuarium, to mi się udaje. Doświadczenie modlitwy apelowej jest każdorazowo inne, bo każdy prowadzący wnosi nowe bogactwo spojrzenia na Matkę Bożą, na sytuacje, które się dzieją w Kościele, w Polsce i na świecie. Można powiedzieć, że Jasna Góra jest przekaźnikiem tego wszystkiego, co się dzieje w świecie, i te wszystkie sprawy zbieramy w modlitwie podczas Apelu Jasnogórskiego. Wyjątkowości tej modlitwie nadają sami pielgrzymi przybywający do sanktuarium, kiedy do Apelu stają maturzyści, służby mundurowe, górale czy piesi pielgrzymi, którzy utrudzeni wielodniowym wędrowaniem docierają przed oblicze Matki Bożej. Pamiętam taki Apel, kiedy gościliśmy w sanktuarium Małą Armię Janosika. Udało nam się wtedy zmieścić w prezbiterium ponad setkę dzieci razem z instrumentami; gdy zaśpiewały one Maryjo, Królowo Polski, a później Czarna Madonno, to nie było chyba takiego człowieka, który by się nie wzruszył. W czasie pandemii, kiedy w kaplicy mogło być tylko kilka osób, w Apelu uczestniczył z nami Prezydent RP. Pamiętam tamtą atmosferę strachu, niepewności przed rzeczywistością, która przychodzi, i to, że obecność Pana Prezydenta dodawała tamtej modlitwie jeszcze większej powagi. Prosta, krótka modlitwa, a tak bardzo wyjątkowa. Bywają takie dni w listopadzie czy na początku grudnia, że w ciągu całego dnia Jasną Górę odwiedza garstka osób, a kiedy przychodzi godz. 20.50-20.55, nagle nie wiadomo skąd kaplica jest pełna pielgrzymów. To pokazuje, że ludzie, jeżeli tylko są w Częstochowie, w pobliżu Jasnej Góry, to cokolwiek by było, o 21.00 starają się być na Apelu Jasnogórskim.

Katarzyna i Kazimierz Kukłowie - emeryci

Każdego roku, kiedy przyjeżdżaliśmy w pielgrzymkach na Jasną Górę, czekaliśmy do godzin wieczornych, aby uczestniczyć w Apelu Jasnogórskim. I tu, gdzie mieszkamy – w Głogowie, codziennie dzień kończymy Apelem Jasnogórskim, korzystając z transmisji telewizyjnej. Łączymy się wtedy ze wszystkimi pielgrzymami, którzy modlą się w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze, a ten wspólnie odmawiany dziesiątek Różańca jest podziękowaniem za miniony dzień, w intencji naszej rodziny i naszej kochanej ojczyzny. Od 61 lat jesteśmy małżeństwem. Ślub zawarliśmy w 1962 r., a kilka tygodni po nim pojechaliśmy do Częstochowy w swojej pierwszej małżeńskiej pielgrzymce, aby złożyć Matce Bożej podziękowanie za lata przeżyte w narzeczeństwie, prosić o opiekę w życiu małżeńskim i powierzyć Maryi wszystkie sprawy, które są przed nami. I wtedy, oczywiście, także stanęliśmy w kaplicy Matki Bożej do Apelu Jasnogórskiego.

Anna Radomska-Marczewska - nauczycielka

Reklama

Apel Jasnogórski kojarzy mi się z moim śp. „przybranym” dziadkiem – wujkiem Bronkiem, emerytowanym żołnierzem AK, leśnikiem z TPN, którego poznałam kilkanaście lat temu w góralskim domu na Jaszczurówce w Zakopanem. Pojechałam tam w trudnym momencie życia. Dziadkowi niedawno zmarła żona, nie miał też dzieci. Jednego wieczoru usłyszałam, jak swoim mocnym głosem, mimo 90 lat, śpiewa Apel Jasnogórski. Zeszłam do niego i spytałam, czy mogę do niego dołączyć. I od tej chwili co wieczór razem śpiewaliśmy Apel przed wiszącym na ścianie drewnianym krzyżem wykonanym z kosodrzewiny. Z dziadkiem połączyła mnie silna więź, stał się moją rodziną. Każdy wyjazd w Tatry to były spotkania w jego domu i wieczorne Apele, na które z utęsknieniem czekałam. Nawet z gór starałam się tak zejść, aby zdążyć na naszą wspólną modlitwę. W 2011 r., po pięknym i długim życiu, dziadek odszedł do Pana. W tym samym roku poznałam mojego przyszłego męża (na zdjęciu). Na ścianie w naszym domu wisi ten sam dziadkowy krzyż, a my w naszym małżeństwie staramy się kontynuować modlitwę apelową, która daje siłę i świadczy o wierności Maryi – jest jak żołnierskie ślubowanie.

Mieczysław Osiadacz - organista

Jasna Góra jest najważniejszym miejscem w moim życiu. Przyjeżdżam tutaj jak do najlepszej Matki, bo przecież mamy dwie mamy – tę ziemską i tę niebieską. Tak samo Apel Jasnogórski jest dla mnie jedną z najważniejszych modlitw. Trudno słowami opisać to, co się przeżywa, bo to są emocje. Jak zaczyna się śpiewać Bogurodzicę, to już człowieka przechodzą dreszcze... W tej modlitwie uczestniczę w dwojaki sposób – od strony zawodowej, ponieważ czasem posługuję tutaj jako organista w podziękowaniu dla Matki Bożej, i od strony człowieka wierzącego, katolika. Staram się raz na 2 miesiące przyjechać na Jasną Górę i być wtedy na Apelu. Oddaję Matce Bożej dzieci, żonę, siebie samego i naszą przyszłość.

Magda Nowak - dziennikarka

Reklama

Apel Jasnogórski jest dla mnie modlitwą obecności i czuwania. Zawsze lubiłam go odmawiać. Ale najważniejszy stał się dla mnie, gdy czuwałam przy łóżku mojej umierającej na raka mamy. Co wieczór o godz. 21 włączałyśmy Radio Jasna Góra i odmawiając tę modlitwę, oddawałyśmy Jezusowi przez ręce Maryi to, co po ludzku było dla nas nie do uniesienia – ogromny strach i bezradność, ból fizyczny, którego morfina często już nie była w stanie uśmierzyć, i o wiele większy ból serca przeczuwającego nieuchronność śmierci i rozstania. Ta modlitwa dała nam siłę, by wytrwać, i nadzieję, że wszystko jest w rękach Boga, choć wiele z tego, co się dzieje, pozostanie dla nas do końca tajemnicą. Dla mojej mamy był to także czas ponownego odkrywania więzi z Jezusem i przygotowania na spotkanie z Nim.

Janusz Paczkowski - pracownik Poczty Polskiej, menedżer, Prowincjał Polski Zakonu Rycerzy św. Jana Pawła II

Myślę, że dla Polaków jest to szczególna modlitwa jednoczenia się przy Matce Bożej. To miejsce i ta godzina skupiają nas na najważniejszych sprawach, jesteśmy tu i teraz. A dzięki mediom ta jedność obejmuje Polaków na całym świecie, gdziekolwiek by byli. Jeszcze z dzieciństwa pamiętam, że w domu, kiedy tylko było to możliwe, odmawialiśmy tę wieczorną modlitwę. Szczególnym Apelem Jasnogórskim był dla mnie ten odmówiony 4 kwietnia 2004 r., kiedy przy mnie zmarł mój szef i przyjaciel – bp Zbigniew Kraszewski. Stało się to o godz. 21. Szybko zadzwoniłem do radia na Jasną Górę i podczas modlitwy apelowej zdążono jeszcze ogłosić, że odszedł do Pana jeden z członków episkopatu Polski. I tego Apelu nigdy nie zapomnę.

Maria Marzec - magister nauk społecznych

Moja bliska koleżanka miała męża alkoholika i jako osoba wierząca postanowiła podczas odmawiania Apelu Jasnogórskiego powierzać Matce Bożej tę jego chorobę. Codziennie wszyscy razem – ona, jej mąż i czwórka dzieci – stawali do modlitwy. I stał się cud. Jej mąż zaczął trzeźwieć, bez chodzenia na spotkania grupy AA, bez terapii indywidualnej. I kiedy w moim życiu zaczęły się dziać dramatyczne rzeczy, to pomyślałam o mojej koleżance i jej rodzinnym stawaniu do Apelu, i sama zaczęłam praktykować tę modlitwę, mocno „wtulając się” w Pana Jezusa i Maryję. Nie wyobrażam już sobie wieczoru bez tej modlitwy, szczególnie bez błogosławieństwa wieńczącego każdy Apel. Czynię wtedy w powietrzu znak krzyża nad moim dzieckiem, nad mężem, rodziną, by powierzyć ich Bożej opiece. I po błogosławieństwie ze spokojem i wdzięcznością w sercu kładę się spać.

2023-12-05 13:57

Oceń: +6 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jasna Góra: Konferencja o fenomenie Apelu Jasnogórskiego w 70-lecie nabożeństwa

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Apel Jasnogórski

Karol Porwich/Niedziela

O fenomenie, dziedzictwie i duszpasterskich szansach Apelu Jasnogórskiego w 70-lecie tego najbardziej charakterystycznego dla Jasnej Góry nabożeństwa mowa będzie podczas dwudniowej konferencji, która za tydzień odbędzie się w sanktuarium. Organizatorem konferencji pt. „Apel Jasnogórski - obecnością, pamięcią i czuwaniem z Maryją” jest Jasnogórski Instytut Maryjny.

Apel Jasnogórski jest wyjątkowym nabożeństwem, które dzięki transmisjom telewizyjnym, radiowym, internetowym dociera do Polaków na całym świecie. - To ważny moment naszej łączności, to co jest najbardziej charakterystyczne dla tej modlitwy, to wspólne stanięcie przed Matką. Wszyscy się wtedy odnajdujemy jako dzieci, w jednym domu, u jednej Matki - zauważył o. dr Grzegorz Prus, dyrektor Jasnogórskiego Instytutu Maryjnego.
CZYTAJ DALEJ

PRAY4TEENS – adoptujesz nastolatka?

2026-01-11 13:30

[ TEMATY ]

duchowa adopcja

PRAY4TEENS

Red

Czy jedna duchowa adopcja może coś zmienić? Tak, właśnie skala „jeden na jeden” jest najbardziej realna i nigdy nie kłamie. Chociaż oczywiste jest, że depresji nie da się „zamodlić”, tak jak nie da się zamodlić złamanej nogi. Depresję trzeba leczyć.

Nie szukałam tego tematu. Przyszedł do mnie niejako sam. Kliknęłam „przypadkiem” — choć od lat wiem, że wszystko dzieje się tylko po coś – i trafiłam na stronę „PRAY4TEENS – duchowa adopcja nastolatków”. I na zaproszenie: 19 stycznia 2026 roku w Mistowie pod Warszawą w kościele pw. Matki Bożej Fatimskiej, o19:00 odbędzie się Błogosławiony Poniedziałek. Wieczór uwielbienia. Ale nie „kolejny”, podobny do wielu innych. To wieczór modlitwy wstawienniczej za nastolatków: tych, którzy zmagają się z kryzysem, depresją, myślami samobójczymi. I tych, którzy już są po drugiej stronie, bo odebrali sobie życie.
CZYTAJ DALEJ

Zapis życiowych zdarzeń

2026-01-11 23:52

Izabela Fac

okładka płyty Marty Stącel

okładka płyty Marty  Stącel

Marta Stącel – muzyk, pedagog, kompozytorka, autorka tekstów i właścicielka MultiFonia Studio w Przeworsku, od lat związana jest z edukacją muzyczną oraz znana z działalności artystycznej. Muzyka z jej życiu zawsze była obecna, początkowo nieśmiało, potem przyszła jako pełna zaangażowania droga zawodowa. Przez wiele lat Martę Stącel można było spotkać jako organistę w kilku parafiach diecezji przemyskiej i rzeszowskiej. Jej wielką pasją była współpraca z chórami – śpiewała w Chórze Kameralnym Instytutu Muzyki UR, Strzyżowskim Chórze Kameralnym, oktecie UNANIME z Rzeszowa oraz chórami archidiecezji przemyskiej. Jest autorką Hymnu do bł. Rodziny Ulmów, który powstał we współpracy z Tomaszem Piątkiem (chórmistrzem, dyrygentem orkiestr i aranżerem).

Związana od wielu lat ze światem muzyki, dopiero teraz zdecydowała się na nagranie płyty i jak mówi – „Nie byłoby lepszego momentu, aby moja twórczość ujrzała światło dzienne. To właśnie tu i teraz.” Cała płyta – Marta jest autorką tekstów i muzyki – powstawała przez dekadę, każda piosenka mówi o jakimś życiowym doświadczeniu. Ta płyta to proces, to zapis życiowych zdarzeń i wydarzeń - podkreśla artystka. Najpierw powstawały najczęściej teksty, potem artystka tworzyła muzykę i w rezultacie powstała bardzo spójna, piękna muzycznie i tekstowo, doskonała graficznie i edytorsko płyta. Kilkadziesiąt minut muzyki chrześcijańskiej, niezwykle osobistej i wypływającej z serca, która potrafi wyciszyć, odciąć od otaczającego świata i pozwala usłyszeć swój własny wewnętrzny głos – serce.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję