Reklama

Wiara

Dźwięki Boga

Coraz częściej wybrzmiewa w Kościele, że bycie chrześcijaninem nie oznacza bycia superświętym. Bycie chrześcijaninem oznacza usłyszeć, co Bóg dzisiaj mówi – przekonuje prof. dr hab. Adam Regiewicz.

Niedziela Ogólnopolska 19/2024, str. 10-13

[ TEMATY ]

Pismo Święte

Bóg

Grażyna Kołek

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ewelina Dziewońska-Chudy: Na początku był dźwięk?

Prof. Adam Regiewicz: Na początku w ogóle jest dźwięk. Człowiek najpierw słyszy, a dopiero potem widzi. Dlatego, odnosząc to doświadczenie do Biblii, czytamy w Ewangelii według św. Jana: „Na początku było Słowo” (J 1, 1). Ale owo Słowo może być rozumiane dwojako. Przyzwyczailiśmy się do traktowania słowa jako litery w rozumieniu greckim – Logos, ale wypowiadane słowo jest dźwiękiem, więc kiedy czytamy w Księdze Rodzaju, że Bóg stwarza człowieka, to pierwsza rzecz, która jest tam pokazana, to to, iż On tchnie i to tchnienie, które jest powiewem, jest jednocześnie dźwiękiem, podmuchem, jest przekazaniem pierwiastka życia, a potem jest powołaniem do istnienia przez nadanie mu imienia. Bóg woła i na ten dźwięk człowiek odpowiada. Dźwięk jest o wiele bardziej somatyczny, tzn. bliższy ciału, niż wzrok. Wzrok jest czymś, co nas dystansuje od rzeczywistości, dźwięk natomiast jest absolutnie cielesny, wewnętrzny, on z nas wychodzi i musimy go w sobie umieścić. Dźwięk jest doświadczeniem zmysłowym, które często wiąże się z innymi doświadczeniami, jest multisensoryczny, tzn. że bardzo często wiąże się z dotykiem. Jak możemy inaczej usłyszeć bicie serca, jeśli nie w sobie? Poza tym ucha nie da się zamknąć tak jak oczu.

Reklama

Od kilku lat zajmuje się Pan Profesor kulturowym badaniem odgłosów, dzwięków...

Od ponad dekady. Najpierw była konferencja o milczeniu, potem o odgłosach jedzenia... Zaczęło się od takiego myślenia kulturowego: o dźwięku jako pewnym geście semiotycznym. Co to znaczy? Przez dźwięk kulturowo wyrażamy pewne znaczenie, ponieważ dźwięk sam w sobie jest niezmienny. Ale jego odczytanie już tak. Sposób słyszenia dźwięku w każdej kulturze jest inny. Są epoki kulturowo głośne, co też było dla mnie jakimś potwierdzeniem, kiedy zacząłem badać odgłosy w Biblii, że Izrael, w ogóle Bliski Wschód jest głośny. Z drugiej strony mamy cywilizację zachodnią, szczególnie tę nowoczesną, później XVIII-, XIX-wieczną kulturę wiktoriańską, gdzie ten odgłos był wyciszony, można by rzec – ściśnięty, czego symbolem stał się gorset. Przez badanie kulturowe odgłosów można pokazać różnicę zarówno tę kulturowo-przestrzenną, terytorialną, jak i historyczną. Analizując odgłosy biblijne, zauważyłem, że są one w jakiś sposób podporządkowane historii Izraela, tzn. jest bardzo dużo odgłosów związanych ze zniszczeniem. Mamy mnóstwo odgłosów dotyczących deptania. W języku hebrajskim jest chyba dziesięć słów na określenie tego samego dźwięku – deptać, m.in.: miażdżyć, kruszyć, bić, rozbijać. Dużo jest odgłosów głośnych wyrażających emocje, tj. krzyk. Pełno jest odgłosów zawodzenia, bo jeżeli ktoś wyraża żal, to nie robi tego po cichu, dlatego lament, biadanie, zawodzenie, wycie to sposoby wyrażenia żalu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Przygotował Pan Profesor cykl katechez o dźwięku w Piśmie Świętym. Co było impulsem do ich opracowania?

Tak naprawdę zacząłem od badań nad pojęciami dźwiękowymi, które są przypisane w Piśmie Świętym poszczególnym słowom dźwiękonaśladowczym. Zacząłem przeszukiwać słowniki, szukając powiązań znaczeniowych z tekstem hebrajskim. Kiedy zacząłem czytać, zauważyłem, że to, co się dzieje w Starym Testamencie, bardzo silnie przekłada się na Nowy Testament i na przepowiadanie ewangeliczne. I tutaj z pomocą przyszedł mi rabin Rzymu Izrael Zoller. Gdy pracował w Trieście, zaczął badać Ewangelie i pisma chrześcijańskie. Wówczas odkrył rzecz niezwykłą: mimo że Ewangelie są napisane po grecku, wszyscy Ewangeliści byli Żydami. Ewangeliści może pisali po grecku, ale myśleli po żydowsku, tzn. za pomocą greckich pojęć próbowali oddać słowa, które istniały w ich kulturze hebrajskiej. Podam przykład. Jednym z odkryć, które mnie zaskoczyło, jest słowo ?araš, które jednocześnie oznacza milczeć i orać. Owo milczenie w tym znaczeniu odnosi się do fragmentu Pieśni o Słudze Jahwe u proroka Izajasza – ten, który milczy, jest jednocześnie tym, który jest orany, grawerowany. Jak mówi Psalm 129, 3: „Poorali mój grzbiet oracze, wyżłobili długie bruzdy”. Fragment ten pokazuje Chrystusa jako Sługę Jahwe, który jest biczowany, torturowany, a jednocześnie jest jak owca niema prowadzona na rzeź. Odkrywając znaczenia dźwiękowe, stało się dla mnie jasne, że to jest słowo, które w jakiś sposób wzywa. Rabini mówią, że jeżeli rozważasz słowo i to słowo cię nie przemienia, nie wywołuje w tobie jakiegoś konkretnego efektu, nie rezonuje w tobie, to znaczy, że straciłeś czas. A zatem kiedy czytałem to słowo, myślałem: no tak, można z tego zrobić tylko naukę, ale to byłoby sprzeczne w ogóle z ideą, z duchem czytania Pisma. Jeżeli słowo nie pozostawia cię obojętnym i kiedy wchodzisz głębiej w jego znaczenie i widzisz, jak wiąże się z innymi, to aż się prosi, żeby nie zostawiać tego tylko dla siebie.

Drugi powód, dla którego zacząłem przygotowywać katechezy o dźwiękach w Biblii, jest bardzo pragmatyczny. Mój brat, który jest kapucynem i prowadzi na YouTubie kanał ewangelizacyjny Shir Hadash, na którym codziennie są zamieszczane homilie i katechezy, poprosił mnie, żebym przygotował kilka katechez o dźwięku. Nagraliśmy piętnaście odcinków, które sukcesywnie pojawiają się na tym kanale.

Czy ludzie poszukujący to potencjalni odbiorcy przekazu Pana Profesora?

Myślę, że tak. Katechezy o dźwięku obok tego, że próbują coś wyjaśnić i naświetlić, stawiają pytanie: w którym miejscu jestem ja? To pytanie powinno być zawsze postawione najpierw sobie. W Piśmie Świętym jest mowa o zgrzytaniu zębami, które w tradycji żydowskiej jest rozumiane jako okazywanie negatywnych emocji drugiemu. My zgrzytamy do siebie, ale Żydzi zgrzytają na zewnątrz. Zgrzytanie zębami u nich oznacza to samo, co słowa syczeć albo szydzić – zgrzytać przeciwko komuś. Zgrzytanie zębami staje się figurą zamknięcia się na drugiego. Możemy wynieść z tego określenia całą antropologiczną interpretację, pytając, czy to zgrzytanie zębami jest w jakiś sposób obrazem mojego zachowania wobec drugiego człowieka.

Reklama

Wydaje mi się, że to, czego dzisiaj potrzebujemy – przynajmniej ja tego szukam w Kościele – to pewien głód słuchania Słowa, łamania go, wczytywania w życie. To jest to samo pragnienie, które ma wpisane w siebie naród wybrany. To robi sam Chrystus, kiedy wchodzi do synagogi w Nazarecie i jest proszony przez tamtejsze zgromadzenie o odczytanie zwoju i komentarz. Wielu ludzi nie chce dziś „kazań” (źródłowe „kazać” jest tu wiele mówiące), ale pragnie słowa, które zostanie złamane, tzn. przełamane przez ich życie i pokaże im: „zobacz, o tym mówi to słowo” – w jakim miejscu jesteś ty.

Jak czytać Pismo, żeby usłyszeć?

Jeżeli słuchamy Słowa, np. w kościele, i jest coś, wokół czego chcielibyśmy się zatrzymać, to jest to pytanie o egzegezę, o wejście w znaczenie tego słowa, jak jest ono rozumiane. W tradycji hebrajskiej rdzenie słów nie mają samogłosek, dlatego bardzo często ich znaczenie wiąże się z innymi słowami ze względu na różne użycie samogłosek, jednak rdzeń pozostaje ten sam. Tak naprawdę z jednego słowa możemy uzyskać kilka powiązań z innymi pojęciami i one nam dookreślają to słowo. To jest wyjaśnienie naukowe i tak też do tego podszedłem, jak typowy badacz tworzący słownik odgłosów Pisma Świętego. Ale jest rzecz ważniejsza dla mnie jako chrześcijanina – to słowo nie może zostać uwięzione tylko w dyskursie naukowym, bo stanie się martwe. Dla mnie ważniejsze jest to, że pojawi się ono jako pewnego rodzaju refleksja wewnętrzna, która wywoła emocje, poruszy w środku.

Reklama

Do jakich dźwięków jest porównywany głos Boga?

Jest wiele różnych obrazów dźwiękowych, za pomocą których Izrael przedstawia głos Boga. Pierwszym jest odgłos burzy. To jest, oczywiście, wspólne dla wszystkich kultur tzw. prostych, że próbują za pomocą zjawisk atmosferycznych wyrazić to, co jest nadprzyrodzone, ale w przypadku Izraela odgłos grzmotu jest głosem, którym przemawia Bóg. Drugim głosem jest powiew wiatru, który mocno koresponduje z Księgą Rodzaju, o której już mówiłem, czyli z tchnieniem, powiewem powietrza. A to oznacza oddech, czyli życie. Dlatego każde tchnienie jest związane z głosem Boga. Trzecim głosem Boga jest szofar – to odgłos rogu baraniego czy koźlego wykorzystywany podczas celebracji najważniejszych świąt. Jest taka piękna scena, komentowana wielokrotnie przez Żydów, która mówi o siedmiu dźwiękach na Synaju, kiedy Bóg rozmawia z Izraelem. Bóg przemawia grzmotem, a Izrael odpowiada szofarem. Kolejnym głosem Boga jest dźwięk mówiący o drżeniu, dygocie. Kiedy ziemia się trzęsie, następuje drżenie, i właśnie przez dźwięk drżenia Bóg także przemawia.

Reklama

Jakie jeszcze inne głosy możemy usłyszeć podczas lektury Pisma Świętego?

Niezwykły jest głos, który odkryłem dzięki rabinowi Zollerowi – mianowicie głos szczebiotania, ćwierkania. W języku polskim kojarzy się on z dźwiękami wydawanymi przez ptaki. Mówiąc, że ktoś ćwierkał albo szczebiotał, często przypisujemy ten dźwięk dzieciom albo kobietom ze względu na wysokość tonu czy częstotliwość wypowiadanych słów. Ćwierkać oznacza mówić dużo. Lecz gdy sięgniemy do hebrajskiego leksemu, to okazuje się, że jego źródłem jest zbitka głosek „nzr” – (wymowa: „nazer” albo „nazir”). Okazuje się, że „nazer” oznacza herolda, kogoś, kto idzie i coś zapowiada. Zoller pokazuje, że słowo „nazer” ma to samo źródło, które w Ewangeliach oznacza Nazarejczyka. Chodzi zatem nie tylko o pochodzenie Jezusa z Nazaretu, ale też o Jego funkcję – proroka, herolda, nauczyciela. Jeżeli dodamy do tego jeszcze to, o czym jest mowa w Ewangelii, że to, co będzie mówione gdzieś tam po cichu, będzie rozgłaszane – „ćwierkane na dachach” – otrzymamy wówczas niesamowity kontekst interpretacyjny. Zobaczmy, jak inaczej wybrzmi ewangeliczne posłanie Apostołów: „Idźcie i głoście”, „Idźcie i ćwierkajcie”, czyli bądźcie jak ci, którzy szczebioczą na dachach. Pamiętam komentarz protestanckiego kaznodziei Josha McDowella, który twierdził, że gdyby nie kobiety, to wieść o zmartwychwstaniu by się nie rozeszła – gdyby tyle nie mówiły, gdyby tyle nie „ćwierkały”...

Dlaczego warto się zajmować głosem Słowa?

Dźwięk możemy rozumieć jako coś zewnętrznego, zbiór dźwięków. Potem dociera do nas, że za tym dźwiękiem kryje się jakieś znaczenie. Wreszcie, na końcu, odkrywamy, że ten dźwięk mówi konkretnie do mnie. Tak jest ze Słowem. Ta trzecia postawa, hermeneutyczna (wyjaśniająca), jest najważniejsza: pyta, co dzisiaj Bóg mówi do mnie. Głos zawsze jest wezwaniem. W języku hebrajskim głos i wołanie (qol) to jest to samo słowo.

Czy w obecnych czasach głos Pana zanika? Czy trudniej Go dzisiaj usłyszeć?

Żyjemy w czasach, gdzie jest dużo hałasu. Mam jednak wrażenie, że hałas był obecny zawsze. Rzecz w tym, żeby mieć w sobie postawę słuchającego. Zawsze znajdzie się coś, co nas odciąga od słuchania – to może być praca zawodowa czy inni ludzie. Izajasz mówi: „Pan podarował mi język ucznia, abym mógł nieść strudzonemu jakieś słowo pokrzepienia” (por. Iz 50, 4), abym umiał słuchać jak uczeń, co oznacza, że to ty masz mieć otwarte ucho, tylko tyle... Coraz częściej wybrzmiewa w Kościele, że bycie chrześcijaninem nie oznacza bycia superświętym. Bycie chrześcijaninem oznacza mieć „ucho otwarte”, tzn. usłyszeć, co Bóg dzisiaj mówi do mnie, czego dzisiaj ode mnie chce.

Reklama

Czego potrzebujemy, by usłyszeć głos Pana?

Potrzebujemy uważności, żeby nie przegapić Jego głosu, nieustannie mieć ucho otwarte, czyli być w relacji. Nie ma możliwości uważności bez czasu na wyciszenie, bo jak inaczej usłyszeć...? Nie da się też usłyszeć Boga bez wchodzenia w relację ze Słowem. Trzeba mieć czas na Pismo, czy to w formie skrutacji, czy codziennego słuchania w kościele, czy podczas indywidualnej lektury. Bóg chce do nas mówić.

Jak lepiej jest czytać Pismo Święte: na głos, czy tak bardziej dla siebie, po cichu, w skupieniu?

Jesteśmy przyzwyczajeni do cichego czytania, ale musimy mieć świadomość, że ciche czytanie to jest całkiem nowoczesny wynalazek. Jeszcze do XVIII wieku wszyscy czytali na głos. Pismo Święte dobrze jest czytać na głos, dlatego że to, co czytamy, czasami usłyszymy inaczej niż w głowie. Czytanie samemu po cichu zawsze rodzi niebezpieczeństwo interpretacji Pisma „po swojemu”. Czytanie na głos we wspólnocie modlitewnej, gdzie czyta się po prostu Słowo, jest zdecydowanie bardziej zasadne. Tam to Słowo jest proklamowane. Kościół daje ci Słowo, mówiąc: „Oto słowo Boże”, w tym sensie, że teraz to jest Słowo dla ciebie, co ty na nie odpowiesz. Jeżeli jesteś dzisiaj poza tym Słowem, to znaczy, że jesteś poza historią zbawienia.

Wspomniał Pan Profesor o cyklu katechez poświęconych odgłosom Pisma Świętego na YouTubie. Co możemy tam znaleźć?

Każda katecheza wychodzi od konkretnego dźwięku, który jest omawiany w pewnej tradycji językowej, dźwiękowej Izraela, pokazany jest też kontekst, w którym jest on używany w tradycji hebrajskiej. Wychodząc od tego, próbuję na dwóch, trzech przykładach pokazać, jak zmienia się choć trochę znaczenie danego słowa. Przekonuję, że to słowo jest żywe, że pytania stawiane przez Pismo Święte są zawsze pytaniami do nas, teraz.

23 czerwca na łamach Niedzieli rozpoczynamy druk cyklu katechez o dźwiękach w Biblii. Tymczasem możemy ich posłuchać na YouTubie. Szukaj: Katechezy o dźwiękach.

Adam Regiewicz - filolog i filmoznawca, profesor na Uniwersytecie Jana Długosza w Częstochowie. Od dekady bada zagadnienia związane z odgłosami i muzycznością kultury. Obecnie wraz z zespołem pracuje nad Słownikiem odgłosów w Biblii.

2024-05-07 08:46

Oceń: +9 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Boży siewca

[ TEMATY ]

Bóg

Bożena Sztajner

Piętnasta Niedziela Zwykła w Roku A stawia nam przed oczy w przypowieści, którą Mistrz z Nazaretu opowiada swoim słuchaczom, obraz Chrystusa Pana, Siewcy słowa Bożego. Obraz ten stanowi nawiązanie do pracy rolników, wśród których wychowywał się mały Jezus. Nie raz widział On siewców z naręczem ziarna obsiewających wiosną swoje pola. Tym razem polem jest serce człowieka, które raz przypomina żyzne pola, wydające z jednego zasiewu Bożego Siewcy trzydziesto-, sześćdziesięcio- i stokrotny plon /por. Mt 13,8.23/; innym razem jest ono podobne do ziemi porośniętej cierniami: «trosk doczesnych i ułudy bogactwa» /Mt 13,22/, które nad zboże wyrastają i zagłuszają posiane w nich Boże «słowo, tak że zostaje samo - bezowocne» /Mt 13,22/. Gorzej jeszcze z tymi, których serca przypominają «miejsca skaliste, gdzie nie wiele jest ziemi żyznej» /Mt 13,5/, tak że mimo początkowych sukcesów we wzroście duchowym, szybko gaśnie ich zapał w ogniu przeciwności życiowych. Nie mając w sobie korzenia są niestali w swoich pragnieniach i dlatego załamują się często z powodu ucisków i prześladowań, zamiast mężnie stawić opór w obronie własnych ideałów /por. Mt 13,21/. Najtrudniejsza jest jednak sytuacja tych z nas, których serca są twarde jak ubita przez ciężkie pojazdy droga, która w żaden sposób nie jest w stanie przyjąć w siebie drogocennego ziarna. O jego losie decyduje nieprzyjaciel człowieka, który porywa posiane w jego sercu Boże słowo, wykorzeniając z niego naukę Bożą. W tej naszej refleksji duchowej dochodzimy do miejsca, w którym zasadne staje się pytanie osobiste, które z dzisiejszej perykopy ewangelicznej kieruje do nas nasz Pan i Zbawiciel, Jezus Chrystus: «Jakie jest twoje serce - drogi bracie i siostro? Czy jest ono jak kamienista droga, miejsce skaliste, porośnięte cierniami, a może nasze serce to ziemia żyzna, obfitująca błogosławieństwem Pana?» Pytanie osobiste naszego Mistrza wymaga osobistej odpowiedzi, stąd propozycja, abyś teraz przez chwilę jeszcze wejrzał w siebie i pomyślał, jaki jesteś? Od odpowiedzi na to pytanie zależy twoje «być lub nie być» «tu i teraz» uczniem Chrystusa, który pewnego razu wyszedłszy z domu siadł w gronie takich jak ty przyjaciół nad jeziorem i nauczał w przypowieściach ciągnące do Niego tłumy. Gdy więc spytają się Go Jego uczniowie, dlaczego naucza tłumy w przypowieściach, odpowie im, że tylko oni są wybrani przez Niego, aby poznali «tajemnice królestwa niebieskiego» /Mt 13,11/, czyli: poznali w Nim posłanego na świat Pomazańca Bożego, a w Jego dziełach - obraz Królestwa Mesjańskiego, w którym wszyscy - którzy Go znają - dostąpią zbawienia, dlatego już teraz - za życia swego - mogą być szczęśliwi. Inaczej jest z tymi, którzy patrzą na dzieła Boże, a nie dostrzegają w nich potęgi Jego Majestatu, słyszą głoszone im słowo Boże, a jednak nie rozumieją jego treści i znaczenia. Stąd nie są w stanie poznać w Nauczycielu z nad Jeziora Genezaret swego Pana i Zbawcy, a zatwardziali w swoich negatywnych wyborach idą ku zagładzie i zatraceniu wiecznemu. Pisze o tym w jednym ze swoich proroctw prorok Izajasz: «Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie, bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli, ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli, i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił» /Mt 13,14-15, Iz 6,9-10/. Czyż i ty bracie i siostro, czasem nie zamykasz swoich oczu, aby nie dostrzegać zła, które dzieje się wokół ciebie, tolerujesz zachowania obce twojemu przekonaniu i wierze; czyż nie słuchasz chętnie mass mediów, w których od rana do wieczora epatuje się nas brudem tego świata i łatwo kala dobre imię uczciwych i dobrych ludzi, jak doktor Hazan i inni lekarze, którzy złożyli deklarację wiary. Czy rozumiesz, bracie i siostro, dlaczego usłużni redaktorzy chcą ci wmówić, że białe jest czarne, a to co dobre złe? Dlaczego tyle negatywnych postaw w oglądanych przez nas filmach, w programach publicystycznych, pisanych felietonach, a dlaczego tak mało przykładów z życia osób, które dają świadectwo życia prawdziwie chrześcijańskiego? Na te i podobne pytania jest tylko jedna odpowiedź: «byś - drogi bracie i siostro - uczynił swoje serce tak twardym jak kamień i oziębłym na Boże natchnienia!». Jednak jest ratunek dla ciebie i każdego z nas, którzy przyjąwszy darmo łaskę sakramentu chrztu wkroczyliśmy przez bramy zbawienia do Gmachu Świętego Kościoła, który jak Matka troszczy się nieustannie o nasze duchowe dobro, którym jest stan łaski uświęcającej i dar życia wiecznego, dla tych, co odważnie głoszą swoją wiarę i bronią jej w naszym świecie. Tym ratunkiem jest nasza obecność w gronie uczniów Chrystusowych zasłuchanych w Jego słowo, które - jak słyszymy w pierwszym czytaniu z Księgi proroka Izajasza - «wychodząc z ust Jego nigdy nie wraca bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co jest w Jego zamyśle i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa» /Iz 55,11/. To dlatego możemy dziś stanąć w gronie szczęśliwców, których dotknęła miłosierna ręka Boga przywracając wzrok naszym oczom, które dostrzegają tak dobro, jak też zło tego świata oraz słuch naszym uszom, aby potrafiły usłyszeć w zgiełku komunikacji tego świata wołanie Boże, które wzywa nas do pokuty i dobrego życia, zgodnego z naszą wiarą i obyczajowością. Uczy nas o tym dzisiaj Apostoł Narodów w swoim liście skierowanym do wiernych Kościoła Rzymskiego, mówiąc: «Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych» /Rz 8,19/, wśród których my już jesteśmy powołani łaską Boga do życia w łasce tu na ziemi i życia wiecznego w niebie. «Stworzenie bowiem zostało poddane marności - nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał - w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych» /Rz 8,19/. Nas też Bóg w Jezusie Chrystusie swoim Synu, wyzwala z więzów grzechu tego świata i prowadzi do wspólnoty zbawionych, którzy w chwale Królestwa Bożego kosztują szczęścia wiecznego. Amen.
CZYTAJ DALEJ

Rozważania na niedzielę: Tata z synkiem u dentysty

2026-03-27 10:06

[ TEMATY ]

rozważania

ks. Marek Studenski

Mat.prasowy

To odcinek o krzyżu, który boli, ale nie jest pusty. O cierpieniu, które nie musi być ostatnim słowem.

W tę perspektywę wpisują się historie konkretnych osób. Melchior Wańkowicz, konfrontując się z podejrzeniem choroby nowotworowej, nie zatrzymuje się na szoku – pyta, co można z nowej trudności uczynić. Z kolei wspomnienie misjonarza z Detroit przywołuje spotkanie z byłą królową piękności, dotkniętą trądem i utratą wzroku, która mówi o chorobie jako o bramie do wiary. To zestawienie pokazuje dwa sposoby odpowiedzi na cierpienie: mobilizację do działania i próbę nadania sensu temu, co nieodwracalne.
CZYTAJ DALEJ

Biskupi Hiszpanii po eutanazji 25-latki: To społeczna porażka

2026-03-29 09:57

[ TEMATY ]

Hiszpania

eutanazja

Adobe.Stock.pl

Odpowiedzią na ból życia nie może być skrócenie drogi, lecz oferowanie bliskości i wsparcia – piszą biskupi hiszpańscy w nocie dotyczącej tzw. wspomaganej śmierci 25-letniej Noelii Castillo Ramos z Barcelony.

„Chcemy podkreślić, że eutanazja i wspomagane samobójstwo nie są aktem medycznym, lecz celowym zerwaniem więzi opieki i stanowią społeczną porażkę, gdy przedstawia się je jako odpowiedź na ludzkie cierpienie” – napisali biskupi hiszpańscy w nocie opublikowanej na stronie Episkopatu tego kraju.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję