Reklama

Historia

W obronie krzyża ’84

Stanęliśmy w obronie fundamentalnych wartości, broniliśmy swojej godności i protestowaliśmy przeciwko szerzącemu się kłamstwu – podkreśla Alicja Rydzek w rozmowie z Agnieszką Dziarmagą.

Niedziela Ogólnopolska 48/2024, str. 30-31

[ TEMATY ]

historia

archiwum Alicji Rydzek

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W grudniu mija 40 lat od pamiętnego strajku młodzieży Zespołu Szkół Zawodowych we Włoszczowie, która wystąpiła w obronie krzyży usuniętych bezprawnie przez dyrekcję szkoły z sal lekcyjnych. W proteście w dniach 3-16 grudnia 1984 r. uczestniczyło ok. 700 uczniów oraz księża Marek Łabuda i Andrzej Wilczyński. Na jego czele stanęła przewodnicząca samorządu uczniowskiego Alicja Groszek. Walczących wspierali rodzice, ale nie tylko. Mieszkańcy miasta dostarczali jedzenie i potrzebne środki czystości, a bp Mieczysław Jaworski codziennie przyjeżdżał z Kielc do Włoszczowy i odprawiał Mszę św. Strajk młodzieży odbił się szerokim echem w Polsce i w Europie, a jego uczestników dotknęły represje ze strony władz komunistycznych. /a.d.

Reklama

Agnieszka Dziarmaga: Była Pani przewodniczącą strajku szkolnego we Włoszczowie w 1984 r., w proteście młodzieży, która nie pozwoliła zdjąć krzyży ze ścian klas Zespołu Szkół Zawodowych. Skąd w Was, tamtych uczniach, skąd u Pani ta odwaga i determinacja? Wiemy wszyscy, jakie to były czasy, czym groził taki bezprecedensowy protest młodzieży, który odbił się szerokim echem w Polsce, w Europie...

Alicja Rydzek: Do zawieszenia krzyży w mojej szkole przygotowywaliśmy się od września 1984 r., bo w czasie wolnym od zajęć krzyże były sukcesywnie usuwane, a przecież to był okres tzw. karnawału Solidarności i mieliśmy pełne prawo do obecności krzyży w szkole. Jako przewodnicząca samorządu szkolnego byłam w kontakcie z dyrekcją szkoły, informowałam ją o naszych działaniach, czyli o ponownym zawieszaniu krzyży w salach lekcyjnych, gdy więc 1 grudnia 1984 r. krzyże te znowu zostały usunięte, uznałam, że było to niezgodne z moimi, z naszymi przekonaniami religijnymi. Podejmując strajk, chcieliśmy zamanifestować naszą – wszystkich uczniów – buntowniczą postawę wobec usunięcia wizerunku Pana Jezusa, który cierpiał i umarł za mnie, za nas. I było to niesprawiedliwe, aby w mojej szkole, gdzie spędzam tak dużo czasu, nie było miejsca dla krzyża, a nieopodal, w sąsiednim liceum, tylko pół kilometra dalej, krzyże zawieszone zarówno w 1981 r., jak i w 1984 r. dalej były na swoim miejscu. Powoływanie się naszej dyrekcji na „świeckość szkoły” było więc bezzasadne. Liceum też było szkołą świecką.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Stanęliśmy zatem w obronie fundamentalnych wartości, broniliśmy swojej godności i protestowaliśmy przeciwko szerzącemu się kłamstwu. Świadomi konsekwencji całą społecznością uczniowską – która była bardzo ważna, bo w jedności siła – stanęliśmy w tamtych dniach w obronie symboli i wartości wiary. Z perspektywy czasu ten strajk miał wymiar nie tylko religijny, ale i polityczny; myślę, że dołożył cegiełkę do dalszych zmian ustrojowych w kraju, a na pewno we Włoszczowie.

Wychowanie rodzinne w poszanowaniu religii i wiary to jedno, ale zapewne postawa księży katechetów także stanowiła dla Was, młodych ludzi, autorytet. Ksiądz Marek, ks. Andrzej – jacy to byli kapłani? A bp Mieczysław Jaworski, który wspierał Wasz strajk? Proszę o nich trochę opowiedzieć...

Podczas naszych negocjacji z dyrekcją o zwrot krzyży pojawili się księża, na czele z księdzem proboszczem Kazimierzem Biernackim: ks. Czesław Stępak, ks. Andrzej Wilczyński, ks. Marek Łabuda, aby zdementować kłamstwa dyrektora, jakoby proboszcz wyraził zgodę tylko na jeden krzyż.

Reklama

Po podjęciu decyzji o strajku okupacyjnym na naszą prośbę księża zgodzili się być w tamtych chwilach z nami. Poczuliśmy duże wsparcie – obecność księży była dla nas wielkim umocnieniem. A byli to wspaniali kapłani. Ksiądz Marek – kapłan z powołania przyciągał do siebie młodzież przez ciekawe lekcje religii, dawał nam także świadectwo bezkompromisowej wiary. Wtedy, w tamtych czasach tematem przewodnim katechez był krzyż, co przygotowało nas w pewien sposób do działań. Razem z ks. Andrzejem podczas strajku tworzyli wspaniały duet, niczym ogień i woda, wzajemnie się uzupełniając. Ksiądz Marek był spontaniczny, szczery, bezpretensjonalny, dość żywiołowy, ks. Andrzej natomiast – stonowany, zrównoważony, powściągliwy. Świadczą o tym słowa piosenki, która powstała w czasach strajkowych: „Ksiądz Marek się uśmiecha, to jest nasza pociecha, wciąż roześmiany z ludźmi zbratany,/ Uczy miłości, uczy radości, bo złotą karetą Pan do nas mknie./ Ksiądz Andrzej zamyślony, chorymi zasmucony, znów słowo dobre rozdaje szczodrze./ Modlitwą zwyciężymy, bardzo w to dziś wierzymy./ Dobroć bez zła złocistą karetą do szkoły gna”.

Uważam, że za tę postawę księża Marek i Andrzej zapłacili bardzo wysoką cenę, choćby przez to, że zostali wysłani na misje do dalekiej Afryki. Można powiedzieć, że to był bilet tylko w jedną stronę. Ksiądz Andrzej przypłacił to wszystko życiem, a ks. Marek zdrowiem – to był bardzo młody kapłan, miał jeszcze wiele do zrobienia, ale niestety...

Biskup Mieczysław Jaworski cieszył się ogromnym poważaniem, wspierał nas przez codziennie odprawiane Msze św. w miejscowym kościele przez cały okres trwania strajku, co utwierdzało nas w przekonaniu, że tam, gdzie żyjemy i się uczymy, mamy prawo do krzyża.

? Dzisiaj miejsce katechezy w szkole jest kwestionowane, kto wie, czy nie przyjdzie czas na krzyże, czy ta historia się nie powtórzy... Jak Pani myśli?

Czasy są nieporównywalne, kiedyś krzyż był symbolem nie tylko religijnym, ale także wolności i sprzeciwu wobec władzy – teraz żyjemy już w wolnym kraju. Krzyż kształtuje sumienia i wzywa do przebaczenia, to symbol wiary i tradycji, sądzę więc, że sytuacja nie powinna się powtórzyć, a jeżeli już, to myślę, że znaleźliby się też tacy, którzy stanęliby w obronie krzyża mimo tak modnego obecnie konsumpcjonizmu.

Reklama

? Czy tamta protestująca w obronie krzyża młodzież stanowi rodzaj wspólnoty, zżytego środowiska? Czy wydarzenia sprzed 40 lat zintegrowały Was pomimo, a może właśnie z powodu, szykan i represji?

Po ukończeniu szkoły, ze względu na brak możliwości dalszej edukacji i znalezienia pracy we Włoszczowie i okolicach, rozjechaliśmy się w różne miejsca w kraju i za granicą. Potem już samo życie – własne rodziny, nowe przyjaźnie w pracy, w nowym miejscu zamieszkania – zrobiło swoje. Ale gdy sytuacja pozwalała, spotykaliśmy się prywatnie w podgrupach i oficjalnie rocznicowo, ale na pewno zróżnicowane represje miały wpływ na nasze relacje mimo obietnic postrajkowych, aby nie wracać do spraw, które nas dzieliły. Trudno uwierzyć, że minęło aż 40 lat... Myślę, że w 40. rocznicę protestu, 13 grudnia, będzie nas znacznie więcej.

Dziękuję Panu Bogu za dar łaski uczestniczenia w strajku i obecność Ducha Świętego, bo wówczas nie zdawałam sobie sprawy, że biorę udział w tak doniosłym wydarzeniu, które wspominam przez całe życie.

W dniach 13-14 grudnia br. we Włoszczowie odbędą się obchody 40. rocznicy Obrony Krzyży w Zespole Szkół Zawodowych pod honorowym patronatem Andrzeja Dudy, prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

Alicja Rydzek W wieku 18 lat opuściła dom rodzinny. Pracę biurową znalazła po wielkich trudach w PSS SPOŁEM w Katowicach, mając świadectwo ukończenia szkoły średniej ze sprawowaniem nagannym i wilczy bilet. Tam pracuje już 39 lat, obecnie jako manager w branży handlowej, zasiadając w strukturach Rady Nadzorczej. Aby spełnić marzenia, w 2002 r. zdała maturę, a potem ukończyła studia magisterskie na Uniwersytecie Śląskim – z wyróżnieniem.

2024-11-26 14:11

Ocena: +9 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jest u nas kolumna w Warszawie...

Niedziela Ogólnopolska 47/2019, str. 42-43

[ TEMATY ]

historia

Biblioteka Narodowa

Posąg Zygmunta III Wazy na zwieńczeniu kolumny, rys. Walery Eljasz-Radzikowski, ok. 1905 r.

Posąg Zygmunta III Wazy
na zwieńczeniu kolumny,
rys. Walery Eljasz-Radzikowski,
ok. 1905 r.

Zygmunt III Waza nie był najwybitniejszym polskim władcą. Nazywano go „niemą zmorą ze Szwecji”

Był nielubiany przez szlachtę, wciągnął kraj w trwający wiele lat, wyniszczający konflikt z naszym północnym sąsiadem. Za jego panowania odniesiono olśniewające zwycięstwa w wielu bitwach, jednak żadnej z wojen nie doprowadzono do szczęśliwego zakończenia. Król był znany z zamiłowania do alchemii – jego eksperymenty doprowadziły nawet do pożaru na Wawelu. Na czas uciążliwego remontu zamku przeniósł się wraz z dworem do Warszawy i pozostał tam już na stałe.
CZYTAJ DALEJ

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

Ból i profanacja w Niestępowie. Z nekropolii zniknęły dziesiątki krzyży

2026-03-14 18:13

[ TEMATY ]

cmentarz

profanacja

red/gm. Żukowo

Mieszkańcy Niestępowa w gminie Żukowo (woj. pomorskie) przeżyli wstrząsający poranek. Na miejscowym cmentarzu parafialnym doszło do masowej kradzieży i dewastacji. Z blisko 60 nagrobków zniknęły krzyże, mosiężne litery oraz inne elementy zdobne. To bolesny cios nie tylko w pamięć o zmarłych, ale i w symbole naszej wiary.

Do zdarzenia doszło prawdopodobnie w nocy z czwartku na piątek (12/13 marca). Sprawcy działali pod osłoną nocy, skupiając się na kradzieży metalowych elementów. Jak informuje policja z Kartuz, wstępne ustalenia wskazują, że motywem sprawców był prawdopodobnie zysk – kradzież materiałów, które mogą trafić do punktów skupu złomu.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję