Reklama

Morawsko - niepospolita miejscowość

Henryk Grymuza
Edycja przemyska 28/2003

Prostota obrazu i bogactwo faktografii. Tak można najkrócej scharakteryzować opublikowaną niedawno monografię wsi Morawsko w powiecie jarosławskim, autorstwa Adama Serdecznego. Autor jest działaczem Regionalnego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych w Jarosławiu. Publikacja zachwyca lekkością języka i wiernością faktów, które od czasów starożytnych do końca XX w. współtworzyły krajobraz społeczny, przyrodniczy i cywilizacyjny Morawska.
Autor nosił w sobie pomysł napisania tego obszernego opracowania od dłuższego czasu. Jego konsekwencja, upór w działaniu oraz uczuciowe związki z tą podjarosławską miejscowością sprawiły, że wydawnictwo stało się faktem. Morawsko będzie święcić 600-lecie swojego istnienia. Nie sposób w krótkiej charakterystyce oddać szczegółowo naukowy i historyczny walor książki. Zarówno aspekty merytoryczne, jak i bogactwo znakomitych zdjęć autorstwa znanego jarosławskiego fotografika Czesława Dziadusia stanowią o wyjątkowości pracy zatytułowanej Morawsko od czasów starożytnych do końca XX wieku.
Należy zaznaczyć, że Autor podjął próbę realizacji przedsięwzięcia w sposób wysoce profesjonalny. Odwiedzał muzea, archiwa i inne instytucje w celu dotarcia do bardzo istotnych materiałów źródłowych. Wypada wspomnieć o odwiedzinach w Archiwum Parlamentarnym Biblioteki Wiedeńskiej, Biblioteki Uniwersytetu Jagiellońskiego, Biblioteki Czartoryskich, Biblioteki na Wawelu, Biblioteki Muzeum w Jarosławiu, Lwowskiej Naukowej Biblioteki im. Stefanika. Wiele dokumentów uzyskał Adam Serdeczny korzystając ze zbiorów Archiwum Biskupstwa Greckokatolickiego w Przemyślu, Archiwum Historycznego we Lwowie, Archiwum Państwowego w Przemyślu, Muzeum Archeologii w Krakowie, Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej itp.
Podstawą opracowania tego niezwykłego materiału była lektura kilkudziesięciu opracowań z zakresu historii, archeologii, socjologii, etnografii.
We wstępie Autor monografii pisze: "Chciałbym utrwalić pamięć o tych, którzy rozsławiają imię Morawska w Polsce i na świecie". Nieczęsto zdarza się tak szczera atencja dla lokalnej "małej Ojczyzny". W Morawsku Autor się urodził, tu spędził część swojego aktywnego życia i nadal łączą go z tą ziemią więzi serdeczne.
Śmiało można stwierdzić, że praca pod względem struktury formalnej i merytorycznej ma charakter modelowy. Wypada życzyć sobie, aby tym torem i z taką pieczołowitością potraktowano bogactwo przeszłości i teraźniejszości wielu innych miejscowości naszej archidiecezji i całego Podkarpacia. Poszczególne rozdziały monografii traktują odpowiednio o czasach starożytnych, okresie średniowiecza, o opiece duszpasterskiej nad Morawskiem, aktywności zawodowej morawszczan, rozwoju ruchu ludowego na tym terenie oraz o kulturze i obrzędowości ludowej w XIX i XX w.
Tę pozycję rekomendujemy nie tylko mieszkańcom Morawska, z których część zapoznała się z pracą Adama Serdecznego. Z dziennikarskiego obowiązku warto odnotować, że przeszłość Morawska i okolic sięga czasów starożytności. Badania archeologiczne wskazują na ślady osadnictwa plemiennego już w epoce kamienia łupanego. Odkryty w przeszłości, opracowany i opisany kurhan ceramiki sznurowej sprzed 2,5 tysiąca lat p.n.e. pozwala wysunąć tezę o ciągłości osadnictwa z poprzedniego okresu.
Naszym Czytelnikom pragniemy zwrócić szczególną uwagę na rozdział traktujący o opiece duszpasterskiej nad Morawskiem. Adam Serdeczny zauważa, że wśród dziedziców Morawska i pobliskich Łowiec w sposób szczególny w dzieje tego terenu wpisali się Marcisz z Wojciechowa i jego bratanek - Jan z Morawska - Dzierzykraj. Na kartach tego rozdziału pojawia się wiele znakomitych nazwisk, a między innymi Elżbiety z Łowieckich Cebrowskiej, Pawła Łowieckiego, Spytka Jarosławskiego, Plebana Jarosławskiego - Michała, Jakuba z Morawska i Jakuba z Cieszacina Małego.
Pierwsza wzmianka o parafii jarosławskiej pochodzi z 1323 r. W miejscowości tej znajdował się podówczas drewniany kościół św. Mikołaja. Obecnie jest to teren byłego Opactwa Benedyktynek. Samo Morawsko powstało w 1330 r. i uchodziło za przysiółek Łowiec, co wskazuje na przynależność Morawska do parafii łowieckiej. A. Serdeczny pisze, że Morawsko było własnością Klasztoru Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu. Znajdowało się kolejno w różnych rękach. W późniejszych latach Morawsko należało do parafii w Chłopicach. W tej miejscowości znajduje się zbudowany w 1684 r. przez królową Marysieńkę kościół. Proboszczowie parafii, do których kolejno należało Morawsko zasłynęli z wielu inicjatyw formacyjnych i społecznych. To z ich inicjatywy szkolono członków rad parafialnych, wybudowano dom Związku Katolicko-Społecznego, wspierano utworzenie kółka rolniczego Morawsko oraz prowadzono katechezę w prywatnych domach. Założono też spółkę oszczędnościowo-pożyczkową.
Charakteryzując pracę monograficzną Adama Serdecznego należy również zwrócić uwagę na tę jej część, która traktuje o kulturze i obrzędowości ludowej w minionych dwóch wiekach. Dotyczy to zarówno obchodów świąt kościelnych, jak i świeckich celebracji. Opracowanie potwierdza bardzo żywe zwyczaje kolędnicze. Autor pracy przytacza scenariusz jednego z takich zwyczajów.
Morawsko. Urocza miejscowość na Jarosławszczyźnie. Dzięki talentowi, wiedzy i pracowitości Adama Serdecznego doczekało się ze wszech miar oryginalnego opracowania. Jest w nim miejsce na ważne fakty historyczne sięgające czasów starożytnych oraz zdarzenia, które tworzyły wizerunek tej "małej Ojczyzny" w czasach nowożytnych. To z Morawska wywodzą się znakomitości świata nauki, kultury i sportu. Wszystkie one wpływały na zbiorowe życie umysłowe Morawska, ziemi jarosławskiej, zasłynęły także w całej Polsce oraz w Galicji. Najznamienitszą postacią pochodzącą z Morawska był Robert Cena. Urodził się w roku wybuchu powstania styczniowego, a zmarł w grudniu 1945 r. Zasłynął jako polityczny działacz ruchu chłopskiego, oddany ideałom propagowanym przez ks. Stojałowskiego. Robert Cena organizował i prowadził wiele wystąpień, wieców i poufnych zgromadzeń. W całości utożsamiał się z sytuacją społeczną i ekonomiczną ludu chłopskiego. Zasłynął także jako publicysta, działacz samorządowy, a nade wszystko poseł do Parlamentu Wiedeńskiego.
Adam Serdeczny przytacza o wiele więcej nazwisk zasłużonych morawszczan. Jego książka zawiera reprodukcje niektórych dokumentów oraz fotografie oddanych tej ziemi i sprawom Polski ludzi.

Reklama

Siła modlitwy

2019-10-01 13:55

Beata Pieczykura
Niedziela Ogólnopolska 40/2019, str. 10-11

Ma moc większą od bomby atomowej. Jest najpotężniejszą bronią znaną ludziom wszystkich czasów, także w XXI wieku. To nie slogan – mówią ci, którzy doświadczyli siły modlitwy różańcowej. Dzięki niej niektórzy wciąż żyją

stock.adobe.com

Chwycili za różaniec, a sam Bóg uczynił cud we właściwym czasie. Zaufali, są pewni, że On wie, co robi. Wojownicy Maryi opowiadają o cudownej ingerencji Boga w swoim życiu.

Ocalony i nawrócony

Wielkiej siły modlitwy różańcowej, która ratuje od samobójstwa i kompletnie zmienia życie, doświadczył Marcin. Przez 15 lat pił i zrobił w życiu wiele złych rzeczy. Któregoś dnia, w 1. rocznicę śmierci swojej ukochanej babci, postanowił pójść trzeźwy na jej grób. Pamiętał, że babcia przez całe życie odmawiała Różaniec, głównie w jego intencji, więc zabrał ze sobą ten sznurek paciorków.

– W drodze na cmentarz próbowałem odmawiać Różaniec, choć właściwie nie wiedziałem jak, bo zapomniałem po I Komunii św. – opowiada Marcin. – Miałem omamy, jakbym widział diabła, który namawiał mnie, żebym się powiesił. W tym amoku zwątpiłem we wszystko i poszedłem na pole. Wiedziałem, że tam jest takie miejsce, gdzie są schowane sznury. Szukałem gorączkowo powroza, ale nie mogłem go znaleźć. To mi uświadomiło, że ta modlitwa ma wielką moc. Jestem pewny, że dzięki Różańcowi nie odebrałem sobie życia. Oszołomiony wróciłem na cmentarz i modliłem się, jak umiałem. Wtedy postanowiłem świadomie i dobrowolnie iść na terapię odwykową. Najpierw przez 3 miesiące byłem na oddziale detoksykacyjnym, a potem na oddziale odwykowym. Tam, po 15 latach, przystąpiłem do spowiedzi generalnej. Spowiednik powiedział mi, jak odmawiać Różaniec. Po powrocie do normalnego życia było mi ciężko, ale najważniejsze było to, aby „nie popłynąć”. Moją siłą i pomocą stał się Różaniec. Tak pozostało do dziś. Otrzymałem tyle łask – nie piję już 10 lat, a od 2 lat odmawiam Nowennę Pompejańską, jedną za drugą, zwłaszcza za kapłanów. Wierzę, że we współczesnym świecie najskuteczniejszą bronią jest Różaniec.

54 dni do szczęścia

Niełatwe życie odebrało jej radość i pokój serca, wszystko przestało mieć sens. Pracowała po 12 godzin dziennie, także w soboty i niedziele. Zaczęło jej szwankować zdrowie, pojawiły się konflikty w niedawno zawartym małżeństwie. Nie miała czasu dla przyjaciół, więc powoli ich traciła. Nie widziała wyjścia z tej sytuacji, a z całego serca pragnęła zmiany. – Wtedy przyjaciółka powiedziała mi, że Różaniec ma moc zmienić to wszystko – wspomina Magdalena. – Pomyślałam sobie: czemu nie, i postanowiłam spróbować. Byłam tak zdesperowana, że zdecydowałam się odmawiać Nowennę Pompejańską – każdego dnia przez 54 dni nie rozstawałam się z różańcem. Walczyłam ze sobą, z czasem, ze zniechęceniem. Wytrwałam. Dziś wiem jedno – niezależnie od tego, co by się działo, Bóg zawsze wyciągnie rękę, bo nie odmawia Matce Jezusa. Jestem szczęśliwa, wszystko powoli wraca do normy. Różaniec totalnie odmienił moje życie.

Potężniejszy od kul

Zenon różaniec otrzymał w dniu I Komunii św. i nie rozstaje się z nim do dziś. Od wielu lat modli się na nim codziennie. O trudnych dniach i modlitwie wbrew nadziei tak dziś mówi:

– Pamiętam, jak wiosną 1945 r. pijany radziecki żołnierz chciał rozstrzelać mojego ojca Jana. Mama klęczała na podwórku, na śniegu, przy ul. Paderewskiego w Grudziądzu, płakała i głośno odmawiała Różaniec, a my, dzieci, razem z nią. Baliśmy się. Po chwili przyszedł pułkownik, przełożony żołnierza, który trzymał ojca pod bronią, i zażądał dokumentów. Wtedy okazało się, że ojciec nie jest Niemcem. Pułkownik oddał ojcu dokumenty i powiedział mu, że jest niewinny. Potem znowu rosyjscy żołnierze zabrali ojca na przesłuchanie i uwięzili w piwnicach jednego z domów w Owczarkach k. Grudziądza. Długo nie wracał. Mama i ja poszliśmy tam. Cudownym trafem ojca właśnie zwolnili. Po wyzwoleniu Grudziądza całą rodziną wróciliśmy do domu – był zniszczony, ale stał. Jestem pewny, że codzienna modlitwa różańcowa naszej wieloosobowej rodziny ocaliła ojca od czerwonego zniewolenia i śmierci. Dlatego pytam młodych: Czy odmówiłeś Różaniec choć jeden raz? Może teraz weźmiesz go do ręki i będziesz się na nim modlić... To piękna przygoda spotkać Boga w tajemnicach rozważanych we wspólnocie Kościoła lub osobiście w domu, szpitalu, drodze, gdziekolwiek jesteście...

* * *

Powiedzieli o Różańcu

„Czepił się chłop Różańca jak tonący liny. Ale czegóż dzisiaj uchwycić się można, kiedy wszystko tak szybko się zmienia, przemija? Czegóż uchwycić się można w tym świecie, gdzie tempo przemian i zmian oszałamia, onieśmiela, ogłupia? Różańca babci, matki, swojego Różańca. Tego samego Różańca, co wczoraj, dziś i jutro. Najprostszego, jak prosta jest miłość. Uchwycić jego rytm, wejść w ten rytm, żyć tym rytmem – to uratować i ocalić siebie” – o. Jan Góra OP

„Nie ma w życiu problemu, którego by nie można rozwiązać z pomocą Różańca” – s. Łucja z Fatimy

„Różaniec jest modlitwą maluczkich i pokornych, ale też modlitwą najwznioślejszych duchów w Kościele; jest modlitwą teologów, doktorów, myślicieli i świętych” – kard. Stefan Wyszyński

„Jesteśmy szczęściarzami. Bo mamy Różaniec. Bo się możemy uczepić tajemnic, które dokonały największych rewolucji w dziejach świata. Bo się możemy dać wciągnąć w te tajemnice. Zresztą, czy nie są to też nasze tajemnice? Pełne radości i bólu, światła i chwały. Może dlatego modlitwa różańcem staje się wciąż, tak jak niegdyś, początkiem wielu rewolucji, w naszym życiu i życiu całej ludzkości” – ks. Rafał J. Sorkowicz SChr

„Różaniec to nie wypracowanie teologiczne. Odmawiany w chorobie, w trudnej podróży, w oczekiwaniu na wyniki badań, przed drzwiami egzaminatora – jest najmądrzejszą modlitwą” – anonim z internetu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp. Jędraszewski: ludzki duch musi mieć dwa skrzydła – wiary i rozumu

2019-10-19 21:15

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej / Kraków (KAI)

– Ludzki duch, aby się rozwijać i uwznioślać innych musi mieć dwa skrzydła – i wiary, i rozumu - mówił metropolita krakowski Marek Jędraszewski podczas Mszy św. w Kolegiacie św. Anny z okazji 100-lecia Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Joanna Adamik/archidiecezja krakowska

W homilii abp Marek Jędraszewski zacytował fragment preambuły encykliki Jana Pawła II „Fides et ratio”: „Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy. Sam Bóg zaszczepił w ludzkim sercu pragnienie poznania prawdy, którego ostatecznym celem jest poznanie Jego samego, aby człowiek – poznając Go i miłując – mógł dotrzeć także do pełnej prawdy o sobie”. Nawiązując do liturgii Słowa i do pierwszego skrzydła ludzkiego ducha – wiary, arcybiskup zauważył, że postawa Abrahama jest niezwykłym darem i łaską.

– Abraham uwierzył nie tyle w Boga, co Bogu. Zawiązały się wtedy między nim a Najwyższym relacje prawdziwie osobowe (…) Wiara Abrahama była wiarą trudną – musiał on niejako wbrew rozumowi, uwierzyć, że zostaną przekroczone prawa biologii – zwracał uwagę hierarcha i podkreślał, że Abraham uwierzył wbrew nadziei, stając się tym samym wzorem zawierzenia.

Metropolita przywołał także słowa homilii Jan Paweł II z inauguracji pontyfikatu oraz fragment listu „Porta fidei” Benedykta XVI. – Święty Paweł w Liście do Rzymian stawia nam Abrahama jako ojca wszystkich wierzących. Jan Paweł II wzywa, byśmy uwierzyli w Chrystusa jako tego, który odsłania prawdę o człowieku. Benedykt XVI mówi, że wiara – skrzydło ludzkiego umysłu – jest ciągle otwarta dla tych, którzy chcą wejść w jej tajemnicę, dla własnego i innych zbawienia – mówił abp Jędraszewski.

Odnosząc się do „skrzydła rozumu”, arcybiskup przywołał „Myśli” B. Pascala. XVII-wieczny filozof i matematyk dowodził, że wielkość człowieka wynika z faktu myślenia i poznawania. Najważniejszą rzeczą jest jednak umiejętne korzystanie z rozumu: „myśleć, jak się należy”. – Żeby nasze myślenie było dobre, musi równocześnie dotykać trzech rzeczywistości. Człowiek musi zaczynać myślenie od siebie samego i od początków istnienia, czyli od Stwórcy. Ale gdy chodzi o człowieka, nie wystarczy wiedzieć skąd pochodzi, trzeba też wiedzieć dokąd zmierza, dlatego trzeba myśleć o celu ludzkiego życia – komentował Pascala abp Jędraszewski.

Hierarcha odwołał się także do interpretacji „Myśli” przez Jana Pawła II, który w 1992 roku, podczas spotkania z przedstawicielami świata nauki i kultury w Trieście, zaznaczył, że myśl ma służyć całemu człowiekowi. – Myśleć jak się należy, myśleć dobrze, to służyć człowiekowi, każdemu człowiekowi – bez wyjątku. Nasze myślenie musi mieć charakter uniwersalny, nasze odkrycia mają służyć całej ludzkości. Przez to buduje się poczucie solidarności, wspólnoty ludzkiego ducha przekraczającej granice państw, narodów i religii – podkreślał kaznodzieja.

– Wierzyć w Boga i myśleć tak, żeby to myślenie było prawdziwie dobroczynne – oto zadania ludzkiego ducha, oto szanse, jakie stoją przed każdym człowiekiem, którego umysł jest otwarty na prawdy przekraczające jego codzienność, a jednocześnie możliwości, które domagają się świadectwa – mówił abp Jędraszewski podkreślając, że dzisiejszy świat potrzebuje czytelnego świadectwa przyznania się do Chrystusa i odwagi, aby otworzyć się na działania Ducha Świętego.

Odnosząc się do 100-lecia Akademii Górniczo-Hutniczej abp Jędraszewski przypomniał o dwóch rzeźbach Jana Raszki przed głównym gmachem uczelni: górnika i hutnika oraz posągu św. Barbary – patronki AGH umieszczonej na dachu budynku. – To niezwykłe i symboliczne połączenie owych dwóch „skrzydeł wiary”. Połączenie jednocześnie wielu wymiarów przestrzeni. Praca górnika to praca głęboko pod ziemią, wspomagana myślą techniczną, która ma miejsce w laboratoriach i salach wykładowych akademii. Postać hutnika mówi o ciężkiej odpowiedzialnej pracy na ziemi. Ale wszystko to łączy się z Bogiem przez postać św. Barbary – patronki górników i hutników – mówił abp Jędraszewski.

Hierarcha przypomniał, że podczas II wojny światowej naziści zrzucili z dachu figurę św. Barbary, nie chcąc, by wiązano ludzką myśl z wiarą. – Pracownicy naukowi AGH tego czasu, w wieloraki sposób pokazywali w tych trudnych czasach, co to znaczy „myśleć jak się należy” – zwracał uwagę abp Jędraszewski wskazując na niezłomną postawą profesorów w czasie okupacji niemieckiej, która doprowadziła – przynajmniej w części – do ocalenia dziedzictwa akademii. Metropolita krakowski przywołał także zasługi rektora Ryszarda Tadeusiewicza, dzięki któremu na przełomie XX i XXI wieku na dach uczelni powróciła rzeźba św. Barbary. – Ludzki duch, aby się rozwijać i uwznioślać innych musi mieć dwa skrzydła – i wiary, i rozumu – podkreślił jeszcze raz abp Jędraszewski.

– Prosimy Tego, który jest naszym Stwórcą i który sprawia, że ciągle myśl ludzka wykracza poza granice codzienności i doświadczenia zmysłowego, aby On, przez Ducha Świętego, ciągle rozjaśniał nasze umysły, a jednocześnie dawał natchnienia w chwilach, kiedy trzeba będzie dać świadectwo prawdzie – zakończył homilię abp Jędraszewski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem