Reklama

Kościół

Módl się za nas tam, w niebie

Gdy kondukt dociera do Santa Maria Maggiore, przy biciu dzwonów i huraganowych oklaskach, słychać skandowany przez tysiące osób okrzyk: „Fran-ces-co, Fran-ces-co”. „Do zobaczenia, Francesco”. „Módl się za nas tam, w niebie”.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jestem na placu św. Piotra na kilka godzin przed rozpoczęciem uroczystości. Zajmuję miejsce obok pomnika Uchodźców, który powstał z inicjatywy papieża Franciszka. Obok mnie głośno modli się na różańcu grupa Włochów, inni siedzą lub leżą na karimatach czy śpiworach. To głównie młodzież, która nocowała tutaj, by mieć dobre miejsce podczas pogrzebu. Plac szybko wypełnia się ludźmi, zwłaszcza młodymi, bo na 26 kwietnia zjeżdżają do Rzymu młodzi katolicy z całych Włoch. Są zmęczeni tym nocnym maratonem oczekiwania, modlitwy, spania na ziemi. Coraz gęściej otaczają ich kamery telewizyjne, mikrofony – dziennikarze z całego świata. Żurnaliści są ciekawi, co sprawiło, że papież Franciszek był tak ważną postacią dla młodego pokolenia. Bo był... Na przykład dla skautów z Bergamo, a dokładniej z Lovere leżącego nad jeziorem Iseo. Są w wieku od 12 do 16 lat i mówią mi bez zastanowienia, że papież Franciszek był dla nich nie tylko „pradziadkiem”, ale przede wszystkim przewodnikiem na drodze wiary... – Był naszym szefem – stwierdzają z powagą.

Szefem? – dopytuję z lekka zdziwiony. Tak, bo jesteśmy skautami katolickimi. Kiedyś mieliśmy spotkanie z papieżem Franciszkiem w Domu św. Marty i on nam powiedział, że robimy z chłopakami dobrą robotę, że edukujemy, że skupiamy się na tym, by budować społeczeństwo katolickie...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Pozostanie w sercach

Reklama

Panuje coraz większy ścisk, rzeka ludzi wzbiera, mieszają się narody, kolory skóry, stroje, gdzieniegdzie przepychają się ku księżowskiemu sektorowi kapłani, niektórzy już odziani w szaty liturgiczne, co robi na zebranych spore wrażenie...

Moją uwagę zwraca najpierw koc rozłożony na rzymskim bruku, a potem rodzice i czworo dzieci, które bawią się w oczekiwaniu na początek Mszy św.

– Rzymianie? – pytam. – Tak, z Ruchu Foccolari. Zaczynamy rozmawiać, z ulicy dochodzi hałas, jesteśmy otoczeni tysiącami spieszących się pielgrzymów.

– Dla mnie on był jak ojciec, choć nigdy osobiście go nie poznałem – przyznaje Marco. I dodaje: – Szczególnie w czasie pandemii, podczas izolacji. Pamiętam jego Msze św. w Domu św. Marty. Oglądałem je w telewizji i szczerze – ten czas byłby dużo gorszy bez nich, bez niego... Okazał się wsparciem w tym czasie niebezpieczeństwa i globalnego zatrzymania. Franciszek dawał mi nadzieję, wparcie w wierze w Boga. Był przywódcą i prawdziwym rewolucjonistą Jezusa, ale nie typem przywódcy Imperium Rzymskiego. Był dobrym człowiekiem. Otwierał ludziom drogę do Jezusa, przybliżał Ewangelię, żeby trafiała do ludzkich serc.

Reklama

– Odszedł wielki człowiek, który wiedział, jak bardzo odpowiedzialne zadanie ma do wypełnienia – dodaje Maria. – Trzymał się blisko ludzi, także tych odrzuconych, blisko starców, blisko dzieci. I tak serdecznie z nimi rozmawiał. Chciał ich zrozumieć, nie oceniać, ale właśnie zrozumieć. To jest w naszych czasach taki nowy wymiar chrześcijaństwa... Zdobył nasz szacunek, bo umieścił w centrum tych najbardziej opuszczonych. Więc jeśli chcemy znowu zacząć nasze życie, musimy zacząć od zrozumienia krzywdy drugiego, musimy kochać się wszyscy nawzajem – podkreśla.

Agnieszka z Łowicza przyznaje, że od stycznia planowała pielgrzymkę na kanonizację Carla Acutisa. – Tak się zdarzyło, że w miniony poniedziałek Franciszek odszedł z tego świata, więc nasze plany radykalnie się zmieniły. Ale jestem tu, w Rzymie, i jestem wzruszona, bo udało mi się pożegnać Franciszka, gdy trumna była jeszcze otwarta. Wcześniej byłam na beatyfikacji i kanonizacji św. Jana Pawła II, więc mam porównanie. Tłumy są znacznie mniejsze niż wtedy, ale może dzięki temu jest porządek. W Bazylice św. Piotra staliśmy tylko ok. 2 godzin w kolejce do trumny. Wszędzie są kontrole, więc jest bezpiecznie. Podoba mi się ta powaga, w końcu to wielonarodowy tłum, ludzie z całego świata. Dużo ludzi modli się na różańcu. Ja głównie mam tę intencję, żeby Ojciec Święty, dzięki naszej modlitwie wstawienniczej, o którą przecież tyle razy prosił, po prostu dostał się do nieba...

Zakonnica z Indii mówi: – Dla mnie jest święty, bo nauczył nas tak wielu rzeczy, nad którymi teraz musimy pracować. To jest ważne przesłanie... A dziś patrzę na te tłumy i myślę, że to znaczy, iż wielu ludzi kochało papieża i podążało za nim, tak jak za Chrystusem. On był naszym przewodnikiem w chrześcijaństwie. Na co dzień pracuję w Sienie, ale wiem, że w Indiach papieża także bardzo lubili, bardzo szanowali, słuchali tego, co do nich mówił.

Świat oddaje hołd

Reklama

Kończy się Różaniec poprzedzający Mszę św. pogrzebową. Tysiące głosów intonuje Salve Regina. Na placu wypełnionym praktycznie po brzegi powiewa coraz więcej flag, są też biało-czerwone, są również flagi z podobizną Carla Acutisa, którego kanonizacja ze względu na śmierć papieża została przełożona. Pojawia się też pojedyncza flaga ukraińska. Na sagrato, tuż przed wejściem do bazyliki, pojawiają się już wielcy tego świata – prezydenci, premierzy, oficjalne delegacje z ponad 180 krajów – wśród nich z Polski – i kilkadziesiąt delegacji różnych Kościołów i religii. Mówi się o tłumie liczącym około 400 tys. ludzi – 250 tys. na placu i 150 tys. na trasie przejazdu do bazyliki Matki Bożej Większej – Santa Maria Maggiore.

Nad placem św. Piotra nieustannie krąży biały helikopter, myślę, że ze względów bezpieczeństwa, bo przecież zgromadzili się tu dziś najważniejsi i najpotężniejsi ludzie na świecie. Swoją drogą, zdumiewa, że przyszli oddać hołd człowiekowi skromnemu, ale odważnemu, który nie wahał się wytykać tym wielkim, że postępują niegodziwie, bo świat bardziej potrzebuje miłości niż zbrojeń...

Biją dzwony, wszyscy jesteśmy przez sprawującego Liturgię wezwani do tego, aby powstać, aby zachować powagę. Mszy św. przewodniczy sędziwy kardynał Giovanni Battista Re. W homilii mówi: – Miłosierdzie i radość Ewangelii to słowa klucze Franciszka.

Mszę koncelebruje 980 kapłanów, w tym 220 kardynałów, biskupi i zwykli księża (ponad 4 tys.). Komunię św. rozdaje blisko 200 szafarzy. Koncelebransi, usadzeni w równych rzędach, wyglądają trochę jak wojsko, a skromna trumna stojąca przed ołtarzem sprawia wrażenie, jakby papież odbierał od zebranych defiladę, uroczyste ostatnie pożegnanie.

Arrivederci Roma

Reklama

W momencie, gdy wynoszą z bazyliki trumnę papieża Franciszka, powietrze drży od bicia dzwonów i wręcz huraganowych oklasków. Pożegnanie we włoskim stylu. W górę wystrzeliwują pewnie tysiące telefonów komórkowych i smartfonów. Ludzie nagrywają to, co się dzieje, w przekonaniu, że tylko tak ocalą tę chwilę przed zapomnieniem, że samym słowem nie oddadzą tego, czego doświadczają. No cóż – signum temporis. Gwar panujący na placu zagłusza huk helikoptera, który nieustannie krąży nad naszymi głowami.

Ciemnoskóry ks. Filemon z Papui-Nowej Gwinei, który teraz studiuje w Rzymie, szanuje papieża Franciszka za to, że w ogóle dostrzegł on jego kraj. I dał im kardynała. – Nasz pierwszy kardynał – kardynał John jest tutaj – dodaje z dumą ks. Filemon.

Czy w Papui-Nowej Gwinei jest wielu katolików? – pytam. – Jeszcze nie osiągnęliśmy 20% populacji – wyjaśnia. – Dlatego to był taki wielki gest papieża. On naprawdę dostrzegał peryferie i je doceniał – dodaje ks. Filemon.

Po Mszy św. kondukt wiozący trumnę z ciałem śp. Franciszka przemierza powoli ulice Wiecznego Miasta. Powoli, by wszyscy stojący na trasie mieli szansę na chwilę modlitwy.

Na schodach przed bazyliką Matki Bożej Większej, gdzie złożone zostanie ciało papieża, czekają rzymscy biedacy, bezdomni, odrzuceni, imigranci, o których zawsze upominał się Franciszek.

– Mam na imię Antonio, mam 60 lat i jestem bezdomny – przedstawia się mężczyzna. – Dzisiaj żegnam tatę. Bo Franciszek był dla nas wspaniałym tatą, poszedłbym za nim na koniec świata.

Reklama

O papieżu wiele ciepłych słów mówi też dziennikarz Massimiliano Signifredi: – Wśród ubogich zaproszonych do złożenia ostatniego hołdu papieżowi Franciszkowi przed jego pochówkiem w bazylice Matki Bożej Większej znaleźli się bezdomni, którzy dzięki Wspólnocie Sant’Egidio mają teraz dom. Niektórzy z nich przebywają w mieszkaniach chronionych, inni – w Palazzo Migliori, budynku znajdującym się niedaleko od kolumnady św. Piotra, który papież Franciszek powierzył Sant’Egidio dla bezdomnych. Giovanni, Giuseppe, Ugo i Mircea – wszyscy oni mieli okazję w minionych latach spotkać papieża Franciszka i wspominają go z wielką sympatią.

– Jestem Admon, pochodzę z Syrii, mam 26 lat. W 2016 r. przybyłem do Włoch w ramach korytarzy humanitarnych ze Wspólnotą Sant’Egidio. We Włoszech znalazłem wiele otwartych drzwi, a przede wszystkim pokój, o którym tak często mówił papież Franciszek. Pokój odnalazłem także w działaniach papieża, w jego wizycie w Iraku i encyklice Fratelli tutti („Wszyscy jesteśmy braćmi”) oraz w jego modlitwach za Syrię. Jestem bardzo wdzięczny za miłość i przyjaźń, którymi obdarzył nas papież Franciszek, za jego pełne nadziei słowa podczas audiencji dla wszystkich uchodźców w 2023 r. Naprawdę odnajdywaliśmy w nim ojca, przyjaznego i pokornego.

Elenę z Argentyny spotykam na ławeczce przy ambasadzie Argentyny, która ulokowana jest tuż obok bazyliki. – Franciszek był symbolem solidarności – tłumaczy mi. – To był prosty, skromny człowiek, który przybył do Rzymu z kilkoma rzeczami, z małym bagażem. Jego bogactwem byli ludzie... Franciszek był naprawdę globalny, uniwersalny, prawda? Będzie nam go bardzo brakowało.

Gdy kondukt dociera do Santa Maria Maggiore, przy biciu dzwonów i huraganowych oklaskach, słychać skandowany przez tysiące osób okrzyk: „Fran-ces-co, Fran-ces-co”. „Do zobaczenia, Francesco”. „Módl się za nas tam, w niebie”.

2025-04-29 08:01

Oceń: +9 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Minister Woś rozmawia z kard. Sandrim o pomocy dla chrześcijan na Bliskim Wschodzie

[ TEMATY ]

spotkanie

Watykan

pomoc

Włodzimierz Rędzioch

W środę, 25 września w siedzibie Kongregacji dla Kościołów Wschodnich przy ulicy Conciliazione min. Michał Woś spotkał się z prefektem Kongregacji, argentyńskim kardynałem Leonardo Sandrim. Ta dykasteria watykańska zajmuje się sprawami katolickich Kościołów wschodnich oraz ich wiernymi. Kard. Sandri stoi na jej czele od 2007 r., wcześniej był bliskim współpracownikiem Jana Pawła II – przez wiele lat pełnił funkcję nuncjusza a później asesora do spraw ogólnych Sekretariatu Stanu. To on podał zgromadzonym na placu św. Piotra wiernym wiadomość o śmierci Jana Pawła II.

Poprosiłem ministra Wosia o wypowiedź w sprawie jego watykańskiej wizyty: „Dzisiejsze konsultacje i rozmowy z kard. Leonardo Sandrim to wynik memorandum o współpracy podpisanego między Polską a USAID, największą amerykańską organizacją pomocową, w sprawie wsparcia chrześcijan na Bliskim Wschodzie i projektów polskich, które uzyskały finansowanie Stanów Zjednoczonych. Po mojej wizycie w Waszyngtonie zostały uzgodnione wszystkie szczegóły i ruszy projekt pilotarzowy. Dla polskich organizacji ONG będzie dostępnych blisko pół miliarda złotych na pomoc i wsparcie prześladowanych mniejszości religijnych na Bliskim Wschodzie, głównie w Iraku. Stąd moja wizyta u prefekta Kongregacji dla Kościołow Wschodnich. Chodzi nam o włączenie w nasze działania kanałów kościelnych. Z naszego doświadczenia wiemy, że współpraca z Kościołami przynosi dobre wyniki, ponieważ Kościoły mają najlepsze rozeznanie w terenie a środki, z których korzystają są maksymalnie wykorzystywane i nic się nie marnuje. Dlatego zależy nam na zacisnieniu współpracy między organizacjami ONG a Kościołami wschodu i to jest główny temat rozmowy z kard. Sandrim”.
CZYTAJ DALEJ

Powiat chrzanowski: Podpalony klęcznik, zdewastowana elewacja kościoła, zniszczona parafialna toaleta

2026-05-21 18:59

[ TEMATY ]

dewastacja

Adobe. Stock

Wandale zniszczyli toaletę parafialną w Zagórzu koło Chrzanowa. Proboszcz parafii powiadomił policję. Jak informuje Sławomir Kagan z chrzanowskiej policji, straty szacowane są na około 500 złotych - czytamy w portalu radiokrakow.pl.

To kolejny akt wandalizmu w ostatnich tygodniach na terenie powiatu chrzanowskiego dotyczący kościołów i ich zaplecza. W centrum Trzebini w przedsionku podpalono klęczniki, a w parafii w Sierszy zamalowano elewację świątyni. Jednak policja nie łączy tych spraw.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Dziwisz w Cascii: św. Rita poważnie traktowała przykazanie miłości bliźniego

2026-05-22 12:33

[ TEMATY ]

św. Rita

Cascia

Kard. Dziwisz

Vatican Media

W sercu Rity nigdy nie było miejsca dla nienawiści i pragnienia zemsty. Sama doświadczyła wielkiego zła i cierpienia - powiedział w homilii metropolita senior archidiecezji krakowskiej kard. Stanisław Dziwisz, który 22 maja przewodniczył uroczystej Mszy św. w sanktuarium św. Rity w Cascii, w dniu jej wspomnienia. Podkreślił, że święta stawiając Boga na pierwszy miejscu w sposób heroiczny wprowadzała w życie przykazanie miłości bliźniego, które traktowała bardzo poważnie - relacjonuje Vatican News.

Na początku homilii kard. Dziwisz podziękował abp. Renato Boccardo, metropolicie archidiecezji Spoleto-Norcia, za zaproszenie na uroczystość ku czci św. Rity. Przypomniał, że abp Boccardo był bliskim współpracownikiem św. Jana Pawła II, m.in. jako organizator Światowych Dni Młodzieży oraz papieskich podróży apostolskich. „Ojciec Święty bardzo cenił jego kompetentną i gorliwą posługę” - podkreślił metropolita krakowski senior.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję