Reklama

Sejm odrzucił obywatelski projekt o całkowitym zakazie aborcji

2015-09-11 10:28

Artur Stelmasiak

Sejm RP odrzucił dziś w pierwszym czytaniu obywatelski projekt o całkowitym zakazie aborcji. Nowelizację ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, przygotował Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Stop aborcji”, stworzony głównie przez członków i sympatyków Fundacji Pro-prawo do życia.

Głosowanie w Sejmie poprzedziła seria pytań do przedstawicielki wnioskodawców. Pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop aborcji” Kaja Godek podkreśliła, że dzisiejsza dyskusja w Sejmie dotyczy tego, „czy w III RP potrzebne jest prawo do zbijania ludzi, jako sposób rozwiązywania problemów społecznych”.

Jak zauważyła aborcji w Polsce, w ponad 90 proc., dokonuje się na dzieciach podejrzewanych o chorobę, a obecnie obowiązująca ustawa zawiera sformułowanie, z którego wynika, że wystarczy uzasadnione podejrzenie choroby dziecka, by dokonać aborcji, nie potrzebna jest pewność.

Kaja Godek poinformowała, że z dokumentów pozyskanych z Oddziału Mazowieckiego Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że w latach 2008-2013 na Mazowszu dokonano tzw. rozczłonkowania płodu, czyli „pokrojono dzieci na kawałki i wyciągnięto, bez żadnego znieczulenia”.

Reklama

Odpowiadając na pytanie o skalę aborcji w Polsce Pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop aborcji” powiedział, że co roku składane jest sprawozdanie z wykonania ustawy aborcyjnej. Jednak Komitet zwrócił się z prośbą o informację na ten temat do wojewódzkich oddziałów NFZ, pytając „za ile aborcji zapłaciły”. Jak dotąd odpowiedzi napłynęły z 9. oddziałów, ale już widać - mówiła Kaja Godek - że skala różnic jest potężna.

W 2010 roku sprawozdanie rządowe podaje liczbę 641, a 9. oddziałów NFZ 2017 zabiegów. W 2011 roku w sprawozdaniu widnieje liczba 669 a dane z 9. oddziałów NFZ mówią o liczbie 2582. Podobnie jest w roku 2012 - odpowiednio 757 aborcji w sprawozdaniu rządowym i 2501 zabiegów w danych z 9. oddziałów NFZ. 2013 rok to 751 aborcji w sprawozdaniu i 2411 tylko w 9. oddziałach Funduszu.

„Czy premier rządu polskiego rokrocznie poświadcza nieprawdę i na jakiej podstawie Ministerstwo Zdrowia zbiera dane do sprawozdania, skoro pieniądze z NFZ wypłacane są za dużo większą liczbę świadczeń?” - pytała Kaja Godek.

Przyznała, że wniosek jest smutny: „w Polsce wielu urzędnikom państwowym i lekarzom oraz osobom, które zawodowo zajmują się zabijaniem dzieci nienarodzonych jest wszystko jedno kogo i w jakiej liczbie się zabija, co sprowadza Polskę poniżej poziomu hitlerowskich Niemiec” - mówiła.

Mówiąc o konflikcie wartości, który zachodzi, gdy życie lub zdrowie kobiety w ciąży jest zagrożone Kaja Godek powiedziała, że projekt przewiduje możliwość leczenia kobiety ciężarnej, nawet jeśli w wyniku tego leczenia życie straci dziecko. „To jest zupełnie co innego niż aborcja, bo nie jest to celowe zabijanie dziecka” - podkreśliła Pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop aborcji”.

Kaja Godek odpowiedziała także na pytanie o działania, jakie podejmować będzie Komitet po odrzuceniu projektu. Jak stwierdziła w związku ze zbliżającymi się wyborami organizacja podejmie kampanię informacyjną w okręgach wyborczych, by poinformować, który z posłów sprzeciwiał się życiu. „Zwracam się do państwa sumień i serc, żebyście słuchali bardziej serc i sumień niż wodzów partyjnych” - zakończyła Pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop aborcji”.

Po jej wystąpieniu nastąpiło głosowanie nad wnioskiem o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. Za takim rozwiązaniem opowiedziało się 206. posłów. 178. chciało dalszych prac nad nowelizacją, natomiast 10. wstrzymało się od głosu.

Obywatelski projekt „o zmianie ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży oraz niektórych innych ustaw” przewidywał całkowity zakaz aborcji oraz stosowanie sankcji karnych wobec każdego, kto dokonuje lub współuczestniczy w zabiegu aborcyjnym. Kto za zgodą kobiety przerwie jej ciążę, miałby podlegać karze pozbawienia wolności do lat 3. Taką samą sankcją objęty byłby ten, kto udziela ciężarnej pomocy w dokonaniu aborcji lub ją do tego nakłania.

Z kolei ten, kto dopuściłby się takich czynów, gdy dziecko poczęte osiągnęło zdolność do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej, podlegałby karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.

Nowelizacja przewidywała także m.in. dodanie do treści art. 4 (na temat nauczania szkolnego o życiu seksualnym człowieka i zasadach odpowiedzialnego rodzicielstwa) zapisu, że nauczanie w tym zakresie musi respektować normy moralne rodziców i wrażliwość uczniów, a udział w takich zajęciach wymaga pisemnej zgody rodziców lub samych pełnoletnich uczniów.

Obywatelski projekt zakazu aborcji trafił do Sejmu po raz trzeci: w 2011 i 2013 r. pod propozycjami ograniczającymi aborcję lub delegalizującymi ją zupełnie podpisało się kilkaset tysięcy osób. Pod koniec poprzedniej kadencji Sejmu w sierpniu 2011 r. projekt odrzucono zaledwie pięcioma głosami.

Zgodnie z obowiązującymi obecnie przepisami ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, aborcji można dokonać legalnie tylko przy zaistnieniu jednej z określonych przesłanek: gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej; gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu lub gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.

Tagi:
sejm aborcja

Prawo do życia zamiast prawa do aborcji

2019-10-22 19:46

Informacja prasowa

To kolejna próba uznania aborcji za prawo człowieka i narzucenia państwom przymusu wprowadzenia edukacji seksualnej. Dojdzie do niej w listopadzie podczas szczytu ONZ w Nairobi. Organizatorzy wydarzenia nie dopuścili do udziału w nim niemal żadnej organizacji stającej w obronie życia i rodziny. Instytut Ordo Iuris przygotował petycję do premiera rządu RP z apelem o wyrażenie sprzeciwu wobec tego typu działań godzących w podstawy ustrojowe Polski i prawo międzynarodowe.

Jeszcze przed rozpoczęciem szczytu, jego organizatorzy opublikowali wnioski, które mają być uchwalone w Nairobi. Władze ONZ oczekują, że państwa zagwarantują wszystkim dostęp do możliwości „bezpiecznego” uśmiercania nienarodzonych dzieci. Zgodnie z prawdopodobnymi postanowieniami szczytu, do szkół ma być także wprowadzona obowiązkowa edukacja seksualna. Organizatorzy wydarzenia zamierzają także ograniczyć prawa rodziców w odniesieniu do wpływu na decyzje dotyczące zdrowia ich nastoletnich dzieci w zakresie seksualności. Dokument, który ma być uchwalony na koniec szczytu przewiduje też, że pomoc rozwojowa dla biedniejszych krajów będzie uzależniona od ich aktywnego poparcia dla ideologii gender.

Podpisz petycję

Ordo Iuris zwraca się z prośbą do polskiego premiera o sprzeciwienie się tego typu postanowieniom. Instytut apeluje, aby rząd RP przypomniał Sekretarzowi Generalnemu ONZ, że w prawie międzynarodowym nie istnieje konstrukcja „prawa do aborcji”, a traktaty międzynarodowe i ustawodawstwo większości krajów w różnym stopniu chronią życie dzieci zarówno przed, jak i po ich urodzeniu.

„Jesteśmy świadkami bezprecedensowej próby narzucenia społeczności międzynarodowej nieuprawnionego i zideologizowanego języka dotyczącego aborcji, edukacji seksualnej czy ludzkiej płciowości. Liczymy na odważny i stanowczy głos Polski, która nie tylko powinna sprzeciwić się postanowieniom szczytu w Nairobi, ale także jasno przypomnieć, że nie istnieje coś takiego, jak „prawo do aborcji” na gruncie prawa międzynarodowego i to do rodziców należy wychowywanie własnych dzieci” – zaznacza Karolina Pawłowska z Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Chrześcijanie nie obchodzą Halloween

Marcin Konik-Korn
Edycja małopolska 43/2008

Tytuł tego artykułu właściwie nie jest prawdziwy. Jest w nim zawarte pobożne życzenie. Chrześcijanie, niestety, coraz częściej obchodzą to „święto”, które ani nie jest świętem, ani też nie da się pogodzić z wiarą w Chrystusa. W naszym kraju Halloween jest nowym zwyczajem, jeszcze niezakorzenionym. Warto więc podjąć zawczasu starania o to, by móc kiedyś śmiało powiedzieć: „chrześcijanie nie obchodzą Halloween”

pixabay.com

Są takie elementy amerykańskiej popkultury, które raz za razem wdzierają się do niegdyś konserwatywnej kulturowo Polski. Wcześniej św. Mikołaj został zastąpiony przez zlaicyzowaną maskotkę Coca-Coli, następnie walentynki wyparły wspomnienie św. Walentego, a teraz Halloween próbuje młodemu pokoleniu wywrócić w głowie sens uroczystości Wszystkich Świętych oraz Dnia Zadusznego.

Droga do piekła

Halloween to celtyckie, a zatem pogańskie święto. Związane było z obrzędami Samhain. W średniowieczu nadano mu nazwę All Hallows Eve - co znaczy - Wigilia Wszystkich Świętych. W skrócie Halloween. Halloween polegało na kontaktowaniu się z zaświatami, po to by odkryć przyszłość, nabrać mocy, zaspokoić potrzeby zmarłych. Zwyczaje te można porównać z obchodzonymi w naszej części Europy dziadami, tak dobrze zobrazowanymi przez Adama Mickiewicza w III części jego najważniejszego dramatu. Dziady jednak Kościół katolicki skutecznie wyrugował kilka wieków temu. W miejsce obrządków mających za cel kontakt z duchami, udało się wprowadzić kult zmarłych, polegający na czczeniu ich pamięci i modlitwie za nich. Dzięki temu od XII wieku w Kościele obchodzi się Dzień Zaduszny.
W XIX wieku zwyczaje Halloween dotarły wraz z emigrantami z Wysp Brytyjskich do Ameryki. Tam nabrały swojego kolorytu i komercyjnego charakteru. Smaczku (a może raczej niesmaczku) dodaje fakt, że w Nowym Jorku jest to dzień parad gejowskich. W XX wieku zmodyfikowana pogańska praktyka powróciła już nie tylko na Wyspy Brytyjskie, ale do całej Europy. Na ironię zakrawa fakt, że choć w niemal całej Europie udało się Kościołowi „ochrzcić” dziady, po 800 latach musi on ponownie walczyć o to, aby kult zmarłych nie miał okultystycznego charakteru. Tak to już jest, licho nie śpi.

Demonizowanie?

Wiele osób uśmiecha się pod nosem, kiedy poznaje stanowisko Kościoła na temat Halloween. Najczęściej ludzie używają argumentu: co złego jest w tym, że dzieci przebierają się za czarownice i diabliki? Albo: przecież to tylko zabawa, nie ma w niej nic złego. Problem polega na tym, że cała symbolika i atmosfera Halloween otwiera człowieka na rzeczywistość, o której gdyby człowiek wiedział, uciekałby, gdzie pieprz rośnie.
Taka oto dynia z zapaloną w niej świecą symbolizuje dusze błąkające się w postaci ogników. Tańce czarownic z diabłami i skrzatami przy ognisku (za te postaci przebierają się dzieci) mają za zadanie skontaktować człowieka z duchami. Wróżby mają na celu zajrzeć w zaświaty, by dowiedzieć się czegoś o nadchodzącej przyszłości.
Jak wiemy, wróżby to grzech śmiertelny przeciw Panu Bogu, który jest jedynym Panem Czasów. Nie wolno próbować wcielać się w Jego rolę i próbować odkrywać przyszłość, którą zaplanował. Otwieranie się zaś na duchy to zabawa z diabłem w chowanego, ale na takich zasadach, że jedynie człowiek szuka, a diabeł pozwala się znaleźć. Duchy istnieją. Z tym tylko, że dusze zbawione trwają w adoracji Boga, a nie zajmują się ziemskimi zabawami ludzi. Toteż kiedy wywołujemy duchy, możemy mieć pewność, że spotkamy albo duszę potępioną, albo demony. Bo choćby człowiek tę zabawę traktował zupełnie niepoważnie, to diabły odpowiadają na każde zaproszenie człowieka. Zresztą sama atmosfera Halloween bliższa jest naszym wyobrażeniom piekła niż nieba. Bo czy wyobrażamy sobie niebo jako miejsce, po którym hasają diabełki, potwory, kościotrupy i czarownice? A jeżeli nie, to po co bawić się w piekło? Czy zabawa w potępienie i przebieranie się za przyjaciół szatana jest miła Chrystusowi?
Wszyscy egzorcyści zwracają uwagę, że problemy opętań i schorzeń psychicznych na tle demonicznym zaczynają się niemal zawsze od niewinnych praktyk. Należą do nich: słuchanie obrazoburczej muzyki, wróżenie, kontaktowanie się z duchami, noszenie talizmanów czy też zabawa w piekło, diabły itp.

Marketingowe oszustwo

Najgorsze jest to, że sukces Halloween związany jest z zyskiem bardzo wielu osób. W okolicach Wszystkich Świętych można zarobić na zniczach i wiązankach. Wytwórcy zabawek i właściciele knajp pozazdrościli widać zysków i chcieliby również coś dla siebie uszczknąć. Stąd zależy im na zwiększaniu popularności Halloween. Jedni mogą dzięki temu sprzedać więcej upiornych strojów i zabawek, drudzy organizują imprezy w atmosferze horroru, podczas których wzrasta m.in. sprzedaż alkoholu.
Ludzie, którzy zarabiają w Polsce na Halloween, zwłaszcza jeżeli są ochrzczeni, sprzeniewierzają się wierze i tradycji dla pieniędzy. Sami ulegają marketingowemu oszustwu, że Halloween to tylko świecka zabawa, na której można zarobić kilka groszy, i organizują coś, co otwiera ich samych i innych ludzi na działanie szatana.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kampania #KtoTyJesteś zachęcająca do nauki języka polskiego

2019-10-23 11:50

Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie” poprzez prowadzoną kampanię społeczną #KtoTyJesteś zachęca do nauki języka polskiego dzieci mieszkające poza granicami kraju, pokazując radość płynącą z odkrywania swoich korzeni. Organizatorzy akcji udostępnili drugi spot promujący kampanię.

Kampania #KTOTYJESTEŚ prowadzona przez Fundację „Pomoc Polakom na Wschodzie” skierowana jest do Polaków mieszkających poza granicami kraju oraz do ich krewnych i przyjaciół w Polsce. Ma na celu uświadomienie rodzicom dzieci żyjących poza Polską, jak ważne jest przekazywanie młodemu pokoleniu języka ich przodków oraz edukacja w języku polskim.

Wraz z grupą ekspertów promujemy zalety wzrastania w dwujęzyczności i obalamy związane z tym mity oraz błędne przekonania.

Podpowiadamy też jak wspierać dzieci dwujęzyczne, aby w przyszłości mogły w pełni wykorzystać swój potencjał intelektualny i poznawczy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem