Reklama

Jan Paweł II

Telegram od Jana Pawła II

Wiara w Boga kształtuje życie jej i jej najbliższych. Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich – dr Jolanta Hajdasz opowiada o tym, co w życiu jest najważniejsze.

Niedziela Ogólnopolska 42/2025, str. 28-29

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

rozmowa

Grzegorz Boguszewski

Jolanta Hajdasz

Jolanta Hajdasz

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Aneta Nawrot: Czym jest dla Pani wiara?

Dr Jolanta Hajdasz: Jest dla mnie czymś naturalnym. Czymś, co wyniosłam z domu rodzinnego, a potem przeniosłam do swojej rodziny. Mam nadzieję, że mnie i mężowi udało się przekazać nie tylko wiarę, ale również wartości, które niesie ona ze sobą, naszym trzem córkom. Wierzymy, że one przekażą je swoim rodzinom, a ich dzieci – swoim. Wiara w moim życiu to opoka i fundament.

Opoka?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Tak. Kiedy w życiu dzieje się coś złego, tragicznego, a człowiek jest tzw. człowiekiem wierzącym, czyli przekonanym, że istnieje Pan Bóg, który to wszystko przewidział i zaplanował, że to ma jakiś sens, którego być może nie dostrzegamy, ale on istnieje – to wtedy można przetrzymać każdą tragedię i mimo ogarniającej nas rozpaczy znaleźć rozwiązanie i drogę wyjścia. I się nie poddawać. Człowiek naprawdę wierzący potrafi dźwigać na swoich ramionach nawet bardzo trudne sprawy i nie załamie się do końca, potrafi podnieść się i jest nawet silniejszy niż przed dramatem, który przeżywał.

Czy ma Pani na myśli jakieś konkretne zdarzenie z własnego życia?

Reklama

Jest ich sporo, choć gdy patrzę na to z perspektywy lat, to mam takie wewnętrzne, bardzo subiektywne, oczywiście, przekonanie, że tam, na górze, Ktoś bardzo mnie lubi i czasem naprawdę pomaga mi wyjść z kłopotów. Brzmi to może trochę zuchwale i zarozumiale, więc proszę mi wybaczyć tę szczerość. Podam tylko jeden przykład. Miałam 4 lata, kiedy tuż przed świętami Bożego Narodzenia zginął w wypadku samochodowym mój tatuś. Niewiele rozumiałam z tej tragedii, ale obrazy, które zapamiętałam, są dla mnie do dzisiaj przejmujące i tragiczne. W Wigilię odbył się pogrzeb taty, więc co roku w ten szczególny dzień wracają tamte smutne wspomnienia. Moja mama – młoda mężatka – została sama z dwiema małymi córeczkami (mam jeszcze młodszą siostrę). A mama jako mała dziewczynka sama straciła swoją mamę. Dlaczego spotkały ją aż dwie takie wielkie tragedie? Ktoś by zapytał, jak to możliwe, że ona się nie załamała, pracowała, by nas utrzymać i wykształcić, zapewnić nam to, co jest potrzebne dzieciom. Dziś to rozumiem bardzo dobrze – siłę do przetrwania dała jej wiara, bo zawsze był kościół, była modlitwa i był porządek życia oparty na bezgranicznym zaufaniu Bogu i pewności, że jeśli będzie się postępować zgodnie z przykazaniami, to wszystko się ułoży i da się radę. Wiem do dzisiaj, że tak jest. Nie ma w tym moim myśleniu wielkiej głębi ani teologii, jest tylko prosta wiara w stałą Bożą Opatrzność.

Pamiętam też swoje zdziwienie, gdy w domu oglądałyśmy pierwszą w telewizji transmisję Mszy św. – to była Msza inaugurująca pontyfikat Jana Pawła II. Moja mama wtedy płakała, a my z siostrą nie rozumiałyśmy dlaczego. Ale wszystkim nam udzieliły się ta wielka radość i duma z papieża Polaka, a ja pamiętam, jak bardzo byłam zaskoczona i jak bardzo się cieszyłam, że widzę tylu ludzi wierzących, takich samych jak my. To wrażenie jeszcze się pogłębiło podczas pierwszej papieskiej pielgrzymki do Polski, którą śledziłam na ekranie telewizora.

Wspomniała Pani o wyborze kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. Przyznała, że jako dziecko nie potrafiła Pani zrozumieć, jakie to miało kolosalne znaczenie...

Jako dziecko nie zastanawiałam się nad tak poważnymi sprawami, po prostu dorastałam w wierzącej, praktykującej, choć małej rodzinie. Chodziłam na religię, modliłam się, ale żyłam jak każda zwyczajna dziewczynka czy potem młoda kobieta. No i potem już dziennikarka. Pierwsza konfrontacja wiary i mojego świeżo wybranego zawodu to był rok 1987...

...czyli kolejna, już trzecia wizyta Jana Pawła II w Polsce. Gdzie wtedy Pani była?

Reklama

W Programie Trzecim Polskiego Radia, na zwyczajnej praktyce studenckiej. To był początek moich studiów dziennikarskich. Ale był to jeszcze czas PRL i okazało się, że akurat w te dni, w których papież przebywał w Warszawie, nie możemy nawet wejść do redakcji, wszystko było pod ścisłą kontrolą. Byłam naiwnie zdumiona, że w tej takiej niby wolnościowej Trójce nikt nie planuje żadnych dodatkowych audycji czy reportaży o tej niezwykłej pielgrzymce, że nikt nie chce tego dokumentować, choć jeszcze kilka dni wcześniej na zebraniach redakcyjnych drobiazgowo omawiano zupełnie banalne zdarzenia i poświęcano im mnóstwo czasu antenowego. W praktyce miałam więc przerwę, ale dzięki temu, że byłam wtedy w Warszawie, mogłam stać na ul. Żwirki i Wigury, gdy przejeżdżał tamtędy papież, i uczestniczyć we Mszy św. Dla osoby z małego dolnośląskiego miasteczka, z którego pochodzę, było to niezwykłe przeżycie. Pamiętam, że miałam przy sobie reporterski magnetofon, takiego bardzo ciężkiego uhera, ale nie miałam odwagi nagrywać niczego, bo wiedziałam, że ludzie bardzo źle by to odebrali, a ja nie miałabym tego gdzie wyemitować. Zrozumiałam wtedy, że to są jakby dwa osobne światy, ci wierzący i modlący się ludzie oraz tamta redakcja, w której chcę się uczyć zawodu, a w której nie mam komu opowiedzieć o niezwykłości tego, co się dzieje koło nas. Inaczej było w 1997 r.

A co się wtedy działo?

Reklama

Pracowałam już wtedy jako reporterka w poznańskim oddziale TVP i miałam to szczęście, że znalazłam się w ekipie dziennikarskiej, która w Wielkopolsce obsługiwała pielgrzymkę Jana Pawła II. Papież był u nas aż 4 dni, w Gorzowie Wielkopolskim, Gnieźnie, Poznaniu i Kaliszu. Robiłam nagrania i montowałam reportaże. Było nas kilkoro, akredytacji było mało, więc wszyscy ciężko pracowaliśmy. Pracę kończyliśmy w nocy albo nad ranem... Ostatniego dnia przed wyjazdem do Kalisza wpadłam do domu, żeby się przebrać, położyłam się i zaspałam. Miałam przy sobie wszystkie taśmy, na których mieliśmy nagrywać, a nikt nie wiedział, gdzie mieszkam, bo się przeprowadziłam i nie miałam w domu telefonu – wtedy nie było jeszcze telefonów komórkowych, a telefony stacjonarne też nie były powszechne. Jechałam swoim starym autem z Poznania do Kalisza, łamiąc wszelkie przepisy, nie przyznam się, z jaką prędkością. Wszystkie ulice i drogi były puste, jakby nikt nie pracował, jakby wszyscy pojechali tam, gdzie był papież. Nie wiem, jak to się stało, ale żaden policyjny patrol mnie nie zatrzymał. Dotarłam do granic miasta, gdy zdjęto policyjną blokadę, bo papież już wylądował. Zdążyłam dojechać w pobliże, a potem dobiec na zwyżkę prasową, gdzie już była moja ekipa. Prawie w tym samym momencie pojawił się Ojciec Święty. Może dlatego tak zapamiętałam te słowa, które tam powiedział: „Jeśli matka może zabić swoje dziecko, to co powstrzyma ciebie i mnie, żebyśmy się nawzajem nie pozabijali?”. To był bardzo mocny głos przeciwko aborcji i za poszanowaniem ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci.

Miała Pani okazję rozmawiać z Janem Pawłem II?

Nie. Nigdy. Nie miałabym nawet odwagi o tym myśleć i się o to starać. Nawet nie przyszło mi do głowy, aby w latach jego pontyfikatu prywatnie, np. z najbliższymi, pojechać do Rzymu na pielgrzymkę, choć w naszej poznańskiej redakcji jako kierowca pracował daleki kuzyn ks. Stanisław Dziwisza i podpowiadał niektórym, jak zorganizować taki wyjazd. W tamtych latach miałam jednak też małe dzieci i... trudno, tak wyszło, Rzym odkrywaliśmy później, tak więc nauczanie Jana Pawła II to dla mnie przede wszystkim jego homilie z pielgrzymek do Polski. Byłam na spotkaniach z nim w 1983, 1987, 1997, 1999 i w 2003 r. Pamiętam je bardzo dobrze.

Ale nie każdy może się pochwalić telegramem od papieża...

To prawda (śmiech). A ja dostałam raz taki telegram z Watykanu. Na początku lat 90. XX wieku współpracowałam z Polską Sekcją Radia Wolna Europa. W 1994 r. podjęto decyzję o jej zamknięciu, RWE nadawało ostatnie audycje do Polski i na ich zakończenie zorganizowaliśmy w Poznaniu pożegnalny koncert z pracownikami radia. Jan Nowak-Jeziorański znał osobiście Ojca Świętego, nawet mówił, że się z nim przyjaźnił, i to on poinformował papieża, że kończą nadawanie do Polski i prosi go o błogosławieństwo dla byłych już pracowników RWE. Wiem o tym, bo ja napisałam ten list, nagrywałam rozmowę z Janem Nowakiem-Jeziorańskim w Warszawie; przy okazji tego koncertu pożegnalnego on to wymyślił i on mi ten list podyktował. Czasu było mało, więc p. Jan uznał wtedy, że nie można ryzykować, by Ojciec Święty odpisywał na jego adres, bo on mieszkał wtedy w USA i bał się, że zanim list dojdzie na miejsce, on już z powrotem będzie w Polsce. Podał więc w tym liście mój adres domowy, żeby odpowiedź przyszła prosto do Poznania. Telegram z Watykanu przyszedł tuż przed ostatnim akcentem tego pożegnania – specjalnym koncertem Jacka Kaczmarskiego. Znowu byłam w domu na chwilę, między nagraniami, i wtedy listonosz przyniósł telegram z błogosławieństwem samego Ojca Świętego Jana Pawła II dla wszystkich pracowników i współpracowników Radia Wolna Europa. Byłam bardzo szczęśliwa, że się udało, pamiętam też radość i łzy pracowników RWE, gdy im te słowa papieskiego błogosławieństwa odczytywałam.

Dr Jolanta Hajdasz dziennikarka, specjalistka m.in. od dziejów Radia Wolna Europa i historii abp. Antoniego Baraniaka. Przyjaźniła się m.in. z legendarnym Janem Nowakiem-Jeziorańskim.

2025-10-15 07:39

Oceń: +8 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Musicie odzyskać ducha nadziei i ufności – Apel Jasnogórski z „Niedzielą” w 15 rocznicę śmierci św. Jana Pawła II

Św. Jan Paweł II uczył nas pokładania ufności w Bogu i życia dla Boga, a w nim dla Kościoła i każdego człowieka – mówił podczas Apelu Jasnogórskiego w 15 rocznicę śmierci Papieża Polaka – redaktor naczelny „Niedzieli” ks. Jarosław Grabowski.

W rozważaniu przypomniał m.in. o apelu ks. kard. Stanisława Dziwisza, który prosił aby w godzinie przejścia św. Jana Pawła II do Domu Ojca, 2 kwietnia o godz. 21:37, na znak modlitewnej wspólnoty i duchowej jedności zapalić w swoich domach świece oraz odmówić akt zawierzenie Bożemu Miłosierdziu, błagając o ustnie pandemii koronawirusa.
CZYTAJ DALEJ

Święcenie pokarmów

Kościół ustanowił sakramentalia, czyli „święte znaki, które z pewnym podobieństwem do sakramentów oznaczają skutki, przede wszystkim duchowe. Sakramentalia nie udzielają łaski Ducha Świętego na sposób sakramentalny, lecz przez modlitwę Kościoła uzdalniają do przyjęcia łaski i dysponują do współpracy z nią. Wśród sakramentaliów znajdują się najpierw błogosławieństwa (osób, posiłków, przedmiotów, miejsc). Każde błogosławieństwo jest uwielbieniem Boga i modlitwą o Jego dary” (KKK 1667-1671). Modlitwa i błogosławienie pokarmów znane jest już w Starym Testamencie, czyni to także Jezus: „On tymczasem wziął pięć chlebów i dwie ryby, podniósł wzrok ku niebu, pobłogosławił je, połamał i dawał uczniom, aby rozdawali ludziom” (Łk 9, 16).
CZYTAJ DALEJ

Papież podczas Mszy św. Wigilii Paschalnej: możemy dać początek światu pokoju i jedności

2026-04-05 00:46

[ TEMATY ]

Leon XIV

Vatican Media

„Również w naszych czasach nie brakuje grobowców, które trzeba otworzyć, a często kamienie, które je zamykają, są tak ciężkie i tak pilnie strzeżone, że wydają się nie do ruszenia” - powiedział Leon XIV podczas liturgii Wigilii Paschalnej w Bazylice św. Piotra. Papież podkreślił, że „niektóre z nich przytłaczają człowieka w sercu, jak nieufność, strach, egoizm, urazy; inne, będące konsekwencją tych wewnętrznych, zrywają więzi między nami, jak wojna, niesprawiedliwość, izolacja między narodami i państwami. Nie pozwólmy, by nas sparaliżowały!” Była to pierwsza liturgia Wigilii Paschalnej, której przeodniczył Leon XIV jako Biskup Rzymu.

Po ustawieniu paschału pośrodku prezbiterium świątyni i jego okadzeniu diakon odśpiewał hymn "Exultet", zaczynający się od słów: "Weselcie się już zastępy Aniołów w niebie! Weselcie się słudzy Boga! Niech zabrzmią dzwony głoszące zbawienie, gdy Król tak wielki odnosi zwycięstwo! Raduj się, ziemio opromieniona tak niezmiernym blaskiem, a oświecona jasnością Króla wieków, poczuj, że wolna jesteś od mroku, co świat okrywa!" Pieśń ta jest śpiewna tylko raz w roku, właśnie w trakcie Wigilii Paschalnej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję